Prawda

Czwartek, 26 listopada 2020 - 21:59

« Poprzedni Następny »


Czy powinniśmy polować na krezusy?


Andrzej Koraszewski 2014-05-10


Usłyszałem kiedyś w Londynie stwierdzenie, że od czasów Magna Charta jedna rzecz jest niezmienna: klasa średni rośnie, a kościół jest coraz bardziej skorumpowany. Historia gospodarki potwierdza tę obserwację, chociaż tempo wzrostu klasy średniej i narastania korupcji w kościele miały ogromne wahania zarówno w czasie, jak i w zależności od miejsca na Ziemi.

Wzrost klasy średniej był początkowo bardzo powolny. W czasach Reformacji była już jednak wystarczająco liczebna, a kościół wystarczająco skorumpowany, by mogło dojść do rewolucji dopuszczającej klasę średnią (przynajmniej częściowo) do przywilejów zastrzeżonych wcześniej dla maleńkiej garstki krezusów.


Krezus, jak sama nazwa wskazuje, jest pospolitą nazwą człowieka, który zgromadził tak ogromne bogactwa, że aż strach pomyśleć. Ta nazwa pospolita ma tradycję starszą od chrześcijaństwa o pół tysiąclecia i pochodzi od Krezusa właściwego, króla Lidii, którego skarby pochodziły z różnych źródeł, głównie jednak z grabieży i haraczy wymuszanych od podbitych miast. (Krezus właściwy był wielkim mecenasem sztuki i człowiekiem światłym, źle jednak skończył, błędnie interpretując wyrocznię kapłanki delfickiej, która, jak sądził, przepowiedziała mu zwycięstwo nad Cyrusem.) 


Definicja krezusa pospolitego jest niesłychanie kłopotliwa, ale sądząc po burzy, jaką ostatnio wywołał wśród ekonomistów (i nie tylko ekonomistów) pewien Francuz, chodzi o 1 (słownie jeden) procent dorosłej ludności, która w Europie w 2010 roku dysponowała 10 procentami kapitału, a w Stanach Zjednoczonych 20 procentami.


Wynikałoby z tego, że żyjemy w czasach, w których (w Europie i Stanach Zjednoczonych)  co setny człowiek jest krezusem pospolitym.


Oczywiście krezusy dzielą się na wielkie, średnie, małe i karłowate, ale spór toczy się o to, ile ten jeden procent populacji posiada, czy posiada coraz więcej, co z tego wynika i co w związku z tym można zrobić.   


Thomas Piketty jest owym sprawcą zamieszania, wbrew brzmieniu nazwiska jest Francuzem, profesorem ekonomii, z której czasem robi sobie żarty i twierdzi, że ekonomia jest wiedzą o podejrzanej reputacji. Piketty mnóstwo czasu poświęca historii gospodarczej i niedawno opublikował liczącą 700 stron książkę naukową, która sprzedaje się jak ciepłe bułeczki. Książka nosi tytuł Capital in the Twenty-First Century („Kapitał w XXI wieku” – polski przekład ma być niebawem wydany przez „Krytykę Polityczną”).


Podaż  świeżej marksistowskiej literatury była w ostatnich dekadach bardzo niska, a okazało się, że popyt  jest ogromny, więc pierwszy nakład został wykupiony błyskawicznie. W niezliczonych wywiadach autor tej książki spotyka się nieodmiennie z pytaniem, czy jest marksistą, na co nieodmiennie odpowiada, że nie jest, a Kapitału  Karola Marksa nigdy w całości nie przeczytał, bo książka nudna i nie zawiera żadnych danych, które byłyby dla niego interesujące.


Czy zbieżność tytułów jest przypadkowa? Tu możemy tylko spekulować, bo z jednej strony rozważania francuskiego ekonomisty dotyczą kapitału, z drugiej reprezentuje on w pewnym sensie nowe podejście i rozważa konsekwencje nowego trendu, jakim jest ponowne narastanie nierówności dochodów, co słusznie jest łączone z tradycją lewicowej myśli społecznej, z trzeciej wreszcie, ta analogia w tytule okazała się znakomitym chwytem reklamowym.


Francuski ekonomista lubi powtarzać, że powróciliśmy do Belle Époque, która wbrew swojej wdzięcznej nazwie, nie dla wszystkich była taka piękna. Historycznie chodzi tu o ostatnie dziesięciolecia XIX wieku i początek XX, ale Piketty ma na myśli nieco dłuższy okres gwałtownej koncentracji kapitału w rękach owego 1 procenta populacji. Są to czasy rozbuchanej rewolucji przemysłowej, wzrastających nierówności i nieprawdopodobnego wyzysku, doskonale opisanego w literaturze pięknej tak francuskiej, jak i brytyjskiej, w literaturze politycznej i zupełnie dobrze udokumentowanego przez historyków gospodarki.


Efekt tej chciwości był paskudny, bo nie tylko spowodował niepokoje społeczne w postaci strajków i rewolucji, ale w końcu doprowadził do największego kryzysu ekonomicznego w postaci Wielkiej Depresji, kiedy góra wyprodukowanych dóbr nie znalazła wyposażonych w środki nabywcze klientów i niewidzialna ręka rynku spadła gwałtownie na karki posiadaczy kapitału (co niestety dotknęło również wszystkich innych) .


W wyniku Wielkiej Depresji doszło do radykalnej zmiany w ekonomii politycznej, zrozumianej przez polityków i w efekcie zmiany polityki ekonomicznej rządów. Widzieliśmy galopujący wzrost klasy średniej i radykalną poprawę położenia najmniej zarabiających, co okazało się złotym wiekiem epoki industrialnej, gdyż produkujące coraz więcej, coraz ciekawszych towarów fabryki, znajdowały coraz więcej posiadających środki nabywcze odbiorców swoich towarów.


Z czasem nie tylko marksizm, ale i keynesizm przestał być modny i od dłuższego czasu dżentelmeni z tytułami doktorów ekonomii (przynajmniej ci po dobrych uczelniach) o problemach nierówności dochodów nie dyskutowali.


Tymczasem Thomas Piketty wsadził kij w mrowisko pokazując, że od lat 80. ubiegłego wieku trend się odwrócił i powróciliśmy do modelu z czasów Belle Époque, czyli przyspieszonej koncentracji kapitału w rękach nielicznych i powiększającej się rozpiętości dochodów w stosunku do tego co otrzymują krezusy.


Statystycznie wygląda to tak:

Podział dochodów

 

Niski poziom nierówności
Skandynawia w latach 70/80

Średni poziom
nierówności
Europa 2010

Wysoki poziom
nierówności
Europa 1910,
USA 2010

Górny 1 proc. społ.

7%

10%

20%

Kolejne 9 procent

18%

25%

30%

Kolejne 40 procent

45%

40%

30%

Pozostałe 50 procent

30%

25%

20%

 


Widzimy zatem powrót do obrazu z lat poprzedzających pierwszą wojnę światową, aczkolwiek na zupełnie innym poziomie zamożności. (W Europie i Ameryce około 40 procent z tej biedniejszej części społeczeństwa uznawanoby sto lat temu za krezusów.)


Thomas Piketty popełnia kolejny nietakt zawodowy pokazując statystyki wspierające argument, że ponownie zmieniły się proporcje między kapitałem dziedziczonym, a kapitałem uzyskanym dzięki talentom i pomysłowości. (To kolejne podobieństwo do owej Belle Époque, gdzie widzieliśmy jak dzieci i wnuki założycieli fabryk i banków gubiły się w obserwowaniu ruchów niewidzialnej ręki i podobnie jak Krezus właściwy polegały na wyroczniach takich lub innych delfickich kapłanek.)


Widzimy zdumiewający powrót do dynastii zarządzających wielkim kapitałem (a co jest również interesujące do dynastii w polityce). Wcześniejsza zdumiewająca ruchliwość społeczna zwolniła tempo i obserwujemy powrót do dziedziczenia pozycji społecznej tak na szczytach, jak i na dole drabiny społecznej. Nie jest to oczywiście pełny obrót koła i powrót do punktu wyjścia, ale pewien trend, który jest wystarczająco niepokojący, by uznać, że jego powstrzymanie powinno być priorytetem. 


Jak podkreśla w swojej recenzji  z tej książki Paul Krugman, dawno nie mieliśmy okazji czytania dzieła ekonomicznego, którego autor z równą swobodą szermuje rzetelnymi statystykami, jak i przywołuje przykłady z literatury pięknej.               


Krugman, w oparciu o inne dane niż Piketty potwierdza, że w USA do końca lat 70. ubiegłego wieku, praktycznie we wszystkich warstwach społecznych wzrost zamożności odpowiadał mniej więcej poziomowi wzrostu gospodarki jako całości. Po roku 1980 zaczęła się zmiana w dystrybucji  dochodów i lepiej zarabiająca połowa społeczeństwa bogaciła się coraz szybciej, podczas gdy druga połowa miała malejący udział w rosnącym torcie (zaś cały tort rósł w wolniejszym tempie).     


Akumulacja kapitału w rękach finansowej (w znacznym stopniu dziedzicznej) arystokracji nie jest zdrowa dla rozwoju gospodarczego, jest wręcz zabójcza dla rozwoju społecznego, z reguły prowadzi również do chaosu politycznego i francuski ekonomista proponuje receptę jeżącą włos na głowach ekonomistów głoszących omnipotencję niewidzialnej ręki rynku i proponuje szokową terapię podatkową, a w szczególności podatek progresywny, obcinający astronomiczne dochody superkresusów.     


Kiedy zyski z kapitału są wyższe niż tempo wzrostu gospodarczego, to znaczy, że źle się dzieje w państwie duńskim.


Współczesny kapitał różni się od kapitału opartego na własności ziemskiej w czasach feudalnych i od kapitału rodzinnego w początkach industrializmu, jest kapitałem akcyjnym, rozproszonym i zarządzanym z jednej strony przez właścicieli głównych pakietów akcji, a z drugiej strony przez najlepszych najemnych specjalistów. Podobieństwo z dziedziczonym kapitałem XIX wieku jest absurdalne – powiadają bardziej konserwatywni ekonomiści.


Thomas Piketty zgadza się, że są tu istotne różnice, ma jednak pewne zastrzeżenia co do związku między wysokością płac menadżerów wielkich firm a ich kompetencjami i co do owej rozłączności między posiadaczami wielkich pakietów akcji a tymi, którzy nie tylko pobierają dywidendy, ale również wynagrodzenia za rzekomo najwyższe możliwe kwalifikacje gwarantujące firmie rozwój i wzrost wydajności. Jego twierdzenie, że polityka łagodzenia stawek podatkowych dla najbogatszych prowadzi do erozji norm etycznych i spadku poziomu zarządzania kapitałem, może być interpretowane zarówno jako hasło ideologiczne, jak i jako dobrze podbudowana teza badacza szukającego poprawnych wniosków z doświadczeń historycznych.


O różnych pomysłach ustaw antykominowych, które w literaturze anglosaskiej prezentowane były jako polowania na tłuste koty, słyszeliśmy wiele (również u nas nad Wisłą) i jak dotychczas rozbijały się one tak u nas, jak i w innych krajach o zaporę, jaką stanowią jawne i mniej jawne powiązania między światem finansów i światem polityki.


Piketty niemal obsesyjnie powraca do kwestii podatku progresywnego i podatku spadkowego jako instrumentów hamujących tendencję stopniowego powrotu do jakiejś nowej wersji sytemu stanowego. 


Żeby obronić się przed tym niebezpieczeństwem, od kilku lat powtarza, że ktoś kto zarabia powyżej miliona dolarów rocznie powinien płacić 80 procent podatku. Nie jest to aż taka nowość. Opowieść Pomperipossa i Monismanien, słynnej szwedzkiej autorki książek dla dzieci, Astrid Lindgren, jest opowieścią prawdziwą, o tym jak szwedzki urząd podatkowy wyliczył jej w 1976 roku 102 procent podatku za dochody w roku 1975.  Lekarstwo wymyślone w 2014 roku przez mającego w 1976 roku cztery lata francuskiego ekonomistę, kiedy jest przedawkowane, może wywołać skutki odwrotne od zamierzonych. (Przynajmniej w Szwecji zmiana trendu związana była z jednej strony z przedawkowaniem lekarstwa w postaci progresywnego opodatkowania, a z drugiej z obserwacją, że nadmierny wtórny podział dochodu narodowego może prowadzić do dziedzicznego uzależnienia od opieki społecznej, z trzeciej zaś, że demoralizacja wielkich mas pracowników zajmujących się rozdawaniem wtórnie dzielonej części dochodu narodowego może przekroczyć rozmiary korupcji w kościele.)


Opowiadanie Astrid Lindgren jest fascynujące dla historyka gospodarki, było bowiem jak wyłom w murze berlińskim spowodowany przez wyciek ludności NDR do RFN przez ościenne państwa satelitarne. Dla zafascynowanego szwedzkim modelem ekonomicznym oraz zaletami i wadami podatku progresywnego ekonomisty opowiadanie to powinno być przedmiotem odrębnych studiów, gdyż efekty tego opowiadania odcisnęły się na mentalności i polityce i spowodowały, jeśli nie odwrót, to radykalną zmianę nastawienia do tego instrumentu.     


Krótko mówiąc, tak niedobrze i tak niedobrze, jak powiedział wielki filozof, Leszek Kołakowski.      


Niezwykle ciekawym dodatkiem jest (jakże by inaczej) towarzyszący burzy wokół  książki Thomasa Piketty’ego „Manifest ekonomistów, politologów i publicystów”. Podpisy pod tym manifestem są nadal zbierane, a w pierwszym zdaniu mamy informację, że warto go podpisać, bo podpisał go sam Thomas Piketty oraz kilka innych osób. (Manifest jest już przetłumaczony i opublikowany przez „Krytykę Polityczną” w Internecie po polsku i można go przeczytać tu.)


Jest to manifest stanowiący element kampanii przed wyborami do Parlamentu Europejskiego i skierowany raczej do mieszkańców „eurolandu” niż do wszystkich obywateli Unii Europejskiej.


Manifest sugeruje potrzebę wzmocnienia unii politycznej i fiskalnej krajów strefy euro i stwierdza, że obecne instytucje Europy są dysfunkcjonalne i wymagają przebudowy.


Autorzy manifestu protestują przeciw nadmiernym regulacjom unijnym, przeciw wtrącaniu się w szczegóły typu wysokość podatku VAT na usługi fryzjerskie, żądając równocześnie rewolucji w sposobie finansowania wspólnego budżetu.      

Mówiąc konkretnie: nasza pierwsza propozycja dotyczy uwspólnienia przez kraje strefy euro – począwszy od Francji i Niemiec – podatku CIT (CIT – Corporate Income Tax – podatek od dochodów spółek i przedsiębiorstw – A.K.)  Osobno każdy z krajów poddaje się manipulacjom międzynarodowych korporacji, które rozgrywają luki prawne i różnice między ustawodawstwem różnych krajów tak, aby uniknąć płacenia podatków gdziekolwiek. Tym samym narodowa suwerenność stała się mitem. Aby zwalczyć tę „optymalizację podatkową”, suwerenna władza europejska musi mieć moc ustanowienia wspólnej bazy podatkowej, ściśle uregulowanej i tak szerokiej, jak to tylko możliwe. Każdy kraj mógłby ustalać swą własną stawkę CIT, opierając się na wspólnej podstawie, przy czym minimalna stawka wynosiłaby około 20 procent, a dodatkowa stawka, rzędu 10 procent, zbierana byłaby na poziomie federalnym. Umożliwiłoby to stworzenie prawdziwego budżetu strefy euro, wielkości od pół do jednego procentu jej PKB.”

W tym krótkim cytacie mamy bardzo wiele treści, po pierwsze pojawia się tu termin „poziom federalny”, który jednoznacznie definiuje orientację autorów – strefa euro to albo jedno państwo federalne, albo zabawa w ciuciubabkę. Jeśli mamy wspólną walutę musi być w podstawowych sprawach jednolita polityka fiskalna, a to oznacza również uwspólnienie długów.  Odważne, bo prawdziwe. 


Autorzy tego manifestu uważają, że fundamentalną sprawą jest finansowanie budżetu Unii z podatku, a nie ze składek poszczególnych państw.     

„Poza tym niezbędne jest niezwłoczne upowszechnienie automatycznej wymiany informacji bankowej w ramach strefy euro oraz wprowadzenie skoordynowanej polityki na rzecz bardziej progresywnego opodatkowania dochodów i majątku, a jednocześnie podjęcie wspólnej, aktywnej walki przeciwko rajom podatkowym poza strefą euro. Europa musi wnieść do procesu globalizacji wolę polityczną i sprawiedliwe opodatkowanie: taka jest treść naszej pierwszej propozycji.”

Drogą do wdrożenia federalnych instrumentów fiskalnych jest, zdaniem autorów manifestu, utworzenie Izby Europejskiej dla strefy euro, która ustalałaby poziom wspólnego deficytu opierając się na bieżącym stanie gospodarki.   


Pozostałe kraje Unii Europejskiej mogłyby przystępować do tej wewnętrznej wspólnoty, po zaakceptowaniu jej warunków.


Jest to, jak czytamy w końcowej partii manifestu, droga dająca nadzieję na to, że demokracja odzyska kontrolę nad kapitałem XXI wieku.


Bez wątpienia interesujące i wiele punktów tego manifestu wzbudza sympatię nawet u człowieka, który nie tylko czytał „Pomperipossę”, ale nawet widział rozpaczliwe wysiłki szwedzkiej socjaldemokracji zmierzające do powstrzymania nadmiernego polowania na krezusy, bez wylewania nioski, czyli kury znoszącej niezbędne do zrobienia omletu jaja, wraz z kąpielą.


Chwilowo, jako wyborcy w zbliżających się wyborach do Parlamentu Europejskiego, z oddalenia patrzymy na debatę o koniecznej przebudowie systemu fiskalnego strefy euro, nie jest jednak prawdą, że ta debata zupełnie nas nie  dotyczy. (Chociaż najbliższe dni musimy poświęcić na decyzję kogo poprzeć, a kogo odstrzelić przez wrzucenie kartki do urny wyborczej.)


Propozycja polowania na krezusy jest kusząca, pod warunkiem, że nie będzie się toczyć przez i w imieniu obrony przywilejów związkowców z nierentownych przedsiębiorstw.


Muszę przyznać, że mój największy protest wzbudziło w tym manifeście następujące stwierdzenie:          

„Niektórzy na prawicy chcieliby, aby decyzje na temat budżetu zastrzec dla jakichś gremiów postdemokratycznych, względnie wykuć w konstytucyjnym marmurze. Inni, na lewicy, zanim zaakceptują jakiekolwiek wzmocnienie unii politycznej, chcieliby gwarancji, że Europa już zawsze prowadzić będzie progresywną politykę z ich marzeń.”

Otóż francuski ekonomista musi znać dramat europejskich regionów, w których pewne decyzji po stronie niemieckiej czy szwajcarskiej podejmuje wójt, a po stronie francuskiej wędrują one do Paryża na biurko ministra.


Lekturę „Kapitału XXI” wieku warto uzupełnić inną książką, mianowicie innego znawcy Belle Époque, amerykańskiego filozofa polityki, Larry Sidentopa. Sidentop opublikował w 2004 roku nieco mniej głośną książkę pod tytułem Democracy in Europe. Argumentował w niej, że droga do federalnego państwa w Europie musi jednak prowadzić przez uchwalenie klarownej konstytucji, gdyż obecna konstytucja tej organizacji do zbiór dokumentów, które wypełniłyby sporą ciężarówkę. Tymczasem konieczna jest konstytucja na plus minus 20 stron, napisana językiem zrozumiałym dla gimnazjalisty i koncentrująca się na klarownym rozgraniczeniu kompetencji, tak iżby było wiadomo co wolno wójtowi w gminie, a o czym nie wolno decydować w powiecie, województwie, na szczeblu krajowym i na szczeblu federalnym. Bez tego bowiem marzenia o naprawie demokracji przez system fiskalny zakończą się tworzeniem gremiów postdemokratycznych, których Thomas Piketty słusznie się obawia. 


Dobrze by było, żeby klasa średnia szybko rosła, dzieci z najbiedniejszych rodzin miały w miarę równe szanse, a dziedziny finansowane z państwowego (federalnego, czy niefederalnego) budżetu nie były największym pracodawcą w kraju. O skorumpowanym kościele innym razem, chociaż w trakcie polowania na krezusy może się okazać, że i tu federalny CIT mógłby coś ciut zmienić.


Skomentuj     Wyślij artykuł do znajomego:     Wydrukuj






Notatki

Znalezionych 1693 artykuły.

Tytuł   Autor   Opublikowany

Edukacja turecka: dżihad wchodzi, ewolucja wypada   Bekdil   2017-08-23
Próba zamachu w Turcji: karnawał pretekstów   Bekdil   2016-07-22
Turcy głosują za odrzuceniem demokracji   Bekdil   2017-04-20
Nieodwzajemniona miłość Erdogana do ArabówBurak Bekdil   Bekdil   2018-04-09
Za kulisami niechętnego ślubu Turcji z Izraelem   Bekdil   2016-06-26
Erdogan zawiera pokój i zgrzyta zębami   Bekdil   2016-12-16
Turecki fetysz podboju   Bekdil   2016-07-03
Erdoğan życzy: „Wielu dalszych szczęśliwych zdobyczy"   Bekdil   2020-06-29
Nowy rok, ta sama stara Turcja   Bekdil   2019-02-05
“Tureckie przebudzenie” Europy   Bekdil   2017-03-16
O wyższości podboju nad okupacją   Bekdil   2014-05-28
Pułapka Rosji: zwabianie sunnitów do wojny   Bekdil   2016-02-24
Co następne dla Turcji? Broń jądrowa!   Bekdil   2019-10-01
Przepraszam, ale się stąd nie wyniesiemy!   Bekdil   2014-06-05
Tureckie czystki trwają   Bekdil   2017-02-09
”Saudyjska afera” w Stambule ujawnia rywalizację sunnicko sunnicką   Bekdil   2018-10-27
Coraz głębszy upadek Turcji   Bekdil   2016-03-05
Erdogan: Nie ma umiarkowanego islamu   Bekdil   2017-12-17
Święta wojna Erdoğana przeciw ‘niewiernej Europie’   Bekdil   2020-11-13
Erdoğan potrzebuje nowych wrogów   Bekdil   2020-08-26
Nowa kultura politycznej przemocy w Turcji   Bekdil   2019-06-23
Fałszywi sojusznicy Ameryki w Zatoce    Bekdil   2018-08-31
Jednokierunkowa ulica ekstremistów muzułmańskich   Bekdil   2017-03-04
Niebezpieczne ambicje Turcji   Bekdil   2016-01-07
Zmęczona puczem Turcja - zagubiona i niepewna   Bekdil   2016-08-16
Masakra ludzi za ich styl życia   Bekdil   2017-01-18
Spóźnione olśnienie Tony Blaira   Bekdil   2014-05-15
Udręczona granica Turcji z Syrią   Bekdil   2016-02-18
Turcja i UE: Kodak Moment   Bekdil   2015-01-01
Turecki cyrk w Waszyngtonie   Bekdil   2016-04-20
Co tureccy islamiści rozumieją przez “edukację”?   Bekdil   2017-02-16
Przemoc wobec kobiet: trochę niewygodnych danych dla skorumpowanej ONZ   Bekdil   2017-07-10
Turcja: mały problem Europy   Bekdil   2016-08-22
Neo-osmańskie plany Erdogana   Bekdil   2016-11-18
Turecka “hakawati” w Lewancie   Bekdil   2014-09-17
Turcja: Obsesja Erdogana na temat Jerozolimy   Bekdil   2017-07-26
Sojusznik NATO na pół etatu   Bekdil   2014-04-26
Turcja Erdoğana: niechciana w ziemiach arabskich   Bekdil   2018-08-02
Gwałciciele dzieci mieli być wolni, a dziennikarze nie?   Bekdil   2016-12-02
Unia Europejska ustępuje przed szantażem Turcji?   Bekdil   2016-03-28
Terytorialne apetyty Turcji   Bekdil   2016-10-25
Demokracja islamska: skorumpowana i niedemokratyczna   Bekdil   2014-03-26
Turcja i Izrael: niepewny uścisk dłoni   Bekdil   2016-01-02
Skrytykowałem Hamas i moje życie w Turcji stało się koszmarem   Bekdil   2017-04-05
"Wielka Czystka Turecka": skazani bez sądu   Bekdil   2016-09-27
Turcja: kraj meczetów, więzień i niedouczonych   Bekdil   2016-10-05
Mieszkańcy greckich wysp chcą odzyskać swoje życie   Bekdil   2020-02-29
Szalejący antysemityzm Turcji   Bekdil   2016-03-23
Turcja: naprawdę zły “faustowski pakt” Ameryki   Bekdil   2015-09-20
Palestyńczycy stali się obsesyjnymi “turystami tragedii”   Bellerose   2015-09-17
Moralność jest poza dyskusją   Bellerose   2014-07-08
Dlaczego jestem propalestyński   Bellerose   2015-03-29
Żydzi i marzenie wszystkich rdzennych ludów   Bellerose   2018-07-25
O Kanadzie, Izraelu i ludach rdzennych   Bellerose   2016-12-22
O intersekcjonalności i faktycznym ucisku   Bellerose   2016-03-14
Wahadło postaw i poglądów   Bellerose   2016-06-07
Co stałoby się, gdyby zwyciężyli?   Bellerose   2016-04-19
Żydowskie matki i palestyńscy ojcowie   Bellerose   2017-10-08
Kiedy napięcia rasowe wrą, czy o taranowaniu samochodami w Izraelu informuje się inaczej?   Ben-Zvi   2020-07-25
San Remo: Zapomniany kamień milowy   Benzimra   2015-05-02
Izrael, Gaza i "proporcjonalność"   Beres   2016-06-04
Przywódca Hamasu przyznaje, że protesty graniczne są zainscenizowane, nikogo to nie obchodzi   Bergman   2018-09-28
Barbie w hidżabie: użyteczni idioci kulturowego dżihadu   Bergman   2017-12-05
Flirty UE z Ligą Arabską   Bergman   2019-05-19
Uderzający rasizm Autonomii Palestyńskiej   Bergman   2018-10-03
Podtrzymywanie złudzeń o islamskim terrorze   Bergman   2016-08-28
Plucie na Izrael to wielki (wspierany przez państwo) biznes   Bergman   2018-07-19
Wielka Brytania delegalizuje Hezbollah   Bergman   2019-04-01
Unia Europejska wchodzi w kompletny orwellizm   Bergman   2019-02-19
Wielka Brytania: Skrajnie selektywna wolność słowa   Bergman   2017-10-26
Europa: dziennikarze przeciwko wolności słowa   Bergman   2017-10-31
Podtrzymywanie palestyńskiej ”narracji”   Bergman   2019-03-28
Szwecja – schronieniem przestępców   Bergman   2018-10-07
Biafra: gdzie jest społeczność międzynarodowa?   Bergman   2016-07-14
Australia: Szaleństwo politycznej poprawności trwa dalej   Bergman   2017-07-14
Niespodzianka! Badanie wykazuje, że islamski terroryzm jest islamski   Bergman   2017-11-08
Dawa: sianie nasion nienawiści   Bergman   2017-11-14
Wielka Brytania: Nowa akcja na rzecz islamskich praw o bluźnierstwie?   Bergman   2018-06-16
Sowiecko-palestyńskie kłamstwo   Bergman   2016-11-01
Zbrodnie Zachodu wobec prześladowanych mniejszości na Bliskim Wschodzie   Bergman   2019-04-09
Szwecja: kraj podwójnych standardów   Bergman   2017-10-19
Autocenzura w USA   Bergman   2020-09-30
Dlaczego Kościół porzucił chrześcijan Bliskiego Wschodu?   Bergman   2015-12-22
Współczesne niewolnictwo i “przebudzona” hipokryzja   Bergman   2020-06-30
Niemcy: niektóre mowy nienawiści są ”równiejsze od innych”   Bergman   2019-07-12
Arabski historyk przyznaje, że nie ma palestyńskiego narodu   Bergman   2018-12-25
Wielka Brytania: Dyskryminacja wobec chrześcijańskich uchodźców   Bergman   2018-08-22
Dlaczego Żydzi nie są “radykalizowani”?   Bergman   2016-08-19
Islamskie reguły w duńskich szkołach   Bergman   2017-10-03
Marsz na rzecz terroryzmu w Londynie? Żaden problem   Bergman   2018-06-21
Niebezpieczne ignorowanie islamskiego antysemityzmu   Bergman   2018-04-24
Europa: krytyka islamu jest nielegalna   Bergman   2016-12-21
Spustoszenie i zaprzeczenie: Kambodża i akademicka lewica   Blackwell   2018-07-28
Mauretania: USA muszą żądać natychmiastowego uwolnienia przed wyborami kandydata ruchu przeciwko niewolnictwu   Blum   2018-08-23
Zamach na dziedzictwo Martina Luther Kinga   Blum   2020-06-21
Ponury obraz iluzji Zachodu   Blum   2015-03-16
Szczęśliwe zakończenie dramatów palestyńczyka prześladowanego za uratowanie rannych Żydów   Blum   2019-07-31
Zmowa Europy z Palestyńczykami w zawłaszczaniu ziemi   Blum   2017-11-22
Żołnierka przez łzy   Blum   2016-04-09
Schadenfreude i skandal w UNRWA   Blum   2019-08-01

« Poprzednia strona  Następna strona »
Polecane
artykuły

Cervantes



Wojaki Chrystusa



 Palestyńskie weto



Wzmacnianie układu odpornościowego



Wykluczenie Tajwanu z WHO



Drzazgę źle się czyta



Sześć lat



Pochodzenie



Papież Franciszek



Schadenfreude



Pseudonaukowa histeria...


Panstwo etc



Biły się dwa bogi


 Forma przejściowa


Wstęga Möbiusa


Przemysł produkcji kłamstw


Jesteś tym, co czytasz,



Radykalne poglądy polityczne


Einstein



Socjologia



Allah stworzyl



Uprzednie doświadczenie



Żydowski exodus



PRL Chrystusem narodów



Odrastające głowy hydry nazizmu



Homeopatia, wibracje i oszustwo


Żołnierz IDF



Prawo powrotu



Mózg i kodowanie predyktywne



Nocna rozmowa



WSzyscy wiedza



Nieustający marsz



Oświecenie Pinker



Alternatywna medycyna zabija


Listy z naszego sadu
Redaktor naczelny:   Hili
Webmaster:   Andrzej Koraszewski
Współpracownicy:   Jacek, , Malgorzata, Andrzej, Marcin, Henryk