Prawda

Piątek, 30 października 2026 - 16:54

« Poprzedni Następny »

Krytycy Izraela po prostu nie chcą, aby Izrael zwyciężył


Jonathan S. Tobin 2024-01-05

Izraelscy żołnierze w Beit Lahia w północnej Strefie Gazy podczas izraelskiej operacji wojskowej w Strefie Gazy, 28 grudnia 2023 r. Zdjęcie: Yonatan Sindel/Flash90.
Izraelscy żołnierze w Beit Lahia w północnej Strefie Gazy podczas izraelskiej operacji wojskowej w Strefie Gazy, 28 grudnia 2023 r. Zdjęcie: Yonatan Sindel/Flash90.

Ci zwolennicy procesu pokojowego, którzy twierdzą, że niemożliwe jest wyeliminowanie Hamasu, zarówno przeceniają terrorystów, jak i nie rozumieją egzystencjalnego charakteru tej wojny.

Jeszcze zanim opadł kurz nad ruinami społeczności w południowym Izraelu, zdewastowanych przez okrucieństwa Hamasu 7 października, ten sam, co zwykle, chór „ekspertów” od Bliskiego Wschodu wygłaszał ostrzeżenia w związku z wszelkimi próbami reakcji wobec tej terrorystycznej grupy palestyńskiej odpowiedzialnej za te zbrodnie. Siły izraelskie nadal walczyły z palestyńskimi terrorystami, którzy przekroczyli granicę w szabatowy poranek w święto Simchat Tora, którzy zgwałcili, okaleczyli, torturowali i zamordowali ponad 1200 osób, w tym całe rodziny. Jednak główne obawy amerykańskiego establishmentu odpowiedzialnego za politykę zagraniczną, a także społeczności międzynarodowej nie skupiały się na ofiarach czy zakładnikach porwanych do Gazy, ale na ich rosnącej pewności, że Izraelczycy wyciągną surowe wnioski z najgorszej masowej rzezi Żydów od czasu Holokaustu.

Kiedy izraelski premier Benjamin Netanjahu po raz pierwszy powiedział, że celem reakcji jego narodu na wojnę rozpoczętą przez terrorystów 7 października jest wyeliminowanie Hamasu, jego słowa zostały odrzucone jako retoryka przeznaczona dla przerażonej izraelskiej opinii publicznej, a nie poważna polityka. Richard Haas, emerytowany przewodniczący Rady ds. Stosunków Zagranicznych, 10 października – na kilka tygodni przed rozpoczęciem izraelskiej ofensywy lądowej w Gazie – przemawiał w imieniu swoich kolegów z establishmentu polityki zagranicznej, kiedy ostrzegał, że Hamasu nie można pokonać.


Haas powiedział, że choć Izrael mógłby uzyskać pozwolenie na kontratak, nie powinien on sądzić, że grupa islamistyczna, która od 2007 r. rządzi Gazą jako niezależnym państwem pod każdym względem poza nazwą, może zostać wyeliminowana. Jest to, stwierdził, „w równym stopniu ideologia, co organizacja”, a idei nie można zabić. Bez względu na to, jak bardzo zły jest Hamas, naruszając granicę i popełniając masowe morderstwa, jakakolwiek reakcja ze strony Izraela jest skazana na niepowodzenie ze względu na problemy militarne związane z kampanią, która obejmowałaby wojnę miejską i wykurzanie terrorystów z sieci tuneli bardziej rozbudowanej niż system metra w Nowym Jorku. Powtarza się znany banał głoszony przez krytyków większości kampanii przeciw rebeliantom po drugiej wojnie światowej, że każdy cios zadany Hamasowi i cywilom, za którymi się ukrywał, „stworzy więcej terrorystów”.


Trzyczęściowy plan


Dwa miesiące po rozpoczęciu izraelskiej kampanii lądowej przeciwko Hamasowi Netanjahu przedstawił swoje cele wojenne w artykule opublikowanym na łamach „Wall Street Journal”. Według niego istnieją trzy „warunki wstępne pokoju”: zniszczenie Hamasu, demilitaryzacja Gazy i deradykalizacja narodu palestyńskiego. Ale ani amerykański establishment zajmujący się polityką zagraniczną, ani ich ulubiona publikacja tego nie kupują.


Trzy dni po opublikowaniu tego artykułu inny artykuł na pierwszej stronie „New York Timesa” określony jako „analiza” dał jasno do zrozumienia, że „eksperci” nadal są przekonani, że izraelskiej wojny z Hamasem nie da się wygrać. Chociaż większość ataków na wysiłki wojenne Izraela skupiała się na kwestii ofiar wśród cywilów w Palestynie, potraktowano to jako kwestię poboczną. Zamiast tego artykuł zawierał zwykłą litanię argumentów na temat trudności, z jakimi borykają się wojska izraelskie, siły Hamasu, jego zdolności do wtapiania się w populację palestyńską oraz rozważania o kampanii „radykalizacji” kolejnego pokolenia arabskiej młodzieży.


Artykuł w „New York Times” twierdził, że Hamas jest podobny do talibów w Afganistanie pod tym względem, że potrafi przetrwać porażki militarnym i powrócić. Niektórzy porównują cele Izraela do udanej kampanii prowadzonej przez Stany Zjednoczone i ich sojuszników w celu pokonania ISIS w Iraku. Jednakże w artykule stwierdzono, że Hamas jest silniejszy od innych islamistów i jest „organiczny” dla ludności palestyńskiej ze względu na popularność jego zaangażowania w kontynuowanie wojny przeciwko izraelskiej „okupacji”, zamiast zaakceptowania pewnego rodzaju pogodzenia się z dalszym istnieniem państwa żydowskiego.


Zagłębiając się w problem Sił Obronnych Izraela, cytowani eksperci twierdzili również, że pomimo oczywistego postępu, jaki poczyniły w ciągu dwóch miesięcy walk, Hamas jest daleki od porażki. I że wykorzenienie terrorystów z każdego centymetra Gazy zajmie znacznie więcej czasu, pieniędzy i krwi, niż państwo żydowskie mogłoby poświęcić.


Wnioskiem, jaki można wyciągnąć z tej ponurej oceny, jest to, że Izraelczycy muszą przyznać się do porażki i – jak napisał w zeszłym tygodniu główny krytyk Netanjahu z „New York Timesa” – publicysta Thomas L. Friedman – Izraelczycy muszą zdać sobie sprawę, że jego trzy cele są nierealne. Muszą, grzmiał, spakować swoje wojska, opuścić Gazę i „wrócić do domu”. A jeśli Izraelczycy nie zrobią tego wkrótce, prezydent Joe Biden powinien zaaplikować wobec nich „szorstką miłość” i sprawić, że to zrobią. Proponował (na co zresztą nalegał Friedman od początku całej swojej karieru), by Ameryka wykorzystała wszystkie swoje wpływy i zmusiła Izrael do zaakceptowania porażki i nowego procesu pokojowego, który powoła do istnienia państwo palestyńskie, które raz na zawsze zakończy problem.


Sceptycy mają rację, że IDF jest wciąż daleko od całkowitego zwycięstwa w Gazie. Hamas prawdopodobnie ma znaczne siły nadal zdolne do walki w tych częściach sieci tuneli, które nie zostały jeszcze zniszczone przez Izraelczyków. Nikt w izraelskiej armii nie miał złudzeń, że problem wyeliminowania tak głęboko okopanego wroga, który od lat przygotowywał się do takiej konfrontacji, zostanie szybko rozwiązany. Ponadto – i pomimo ciągłych krytyk ze strony społeczności międzynarodowej i administracji Bidena – dbałość, z jaką IDF stara się w jak największym stopniu uniknąć ofiar cywilnych, spowolniła kampanię i naraziła żołnierzy izraelskich na niebezpieczeństwo, dlatego też w ostatnich tygodniach liczba ofiar była tak wysoka.


Przecenianie i niezrozumienie Hamasu


Mimo to pogląd, że kompleks tuneli w Gazie jest fortecą, której nie można zniszczyć, lub że bandyci Hamasu są tak zręczni, odważni i sprytni, że nie można ich zabić ani schwytać na małym obszarze geograficznym (który z każdym tygodniem się zmniejsza), gdzie się ukrywają, jest bzdurą. Co więcej, ci, którzy wysuwają takie argumenty, nie mówią, jak twierdzą, w oparciu o mądrość wyniesioną z dziesięcioleci nieudanych kampanii przeciw rebeliantom prowadzonych przez zachodnie armie przeciwko grupom zakorzenionym w lokalnych społecznościach.


Wręcz przeciwnie, mylą wojnę Palestyńczyków mającą na celu zniszczenie Izraela z konwencjonalnym powstaniem przeciwko obcemu okupantowi, mimo że w ten sposób od dziesięcioleci zachodnia prasa korporacyjna przedstawia tę walkę.


Motywy wysuwania takich argumentów są również nieszczere. Przez całe pokolenie argumentowali, że jedynym rozwiązaniem konfliktu jest kompromis terytorialny i utworzenie państwa palestyńskiego. Nie mają pojęcia o znaczeniu ataku Hamasu z 7 października, podobnie jak o ofensywach terrorystycznych rozpoczętych przez szefa OWP Jasera Arafata w odpowiedzi na Porozumienia z Oslo i wspólną amerykańsko-izraelską ofertę państwowości i pokoju złożoną Palestyńczykom w 2000 roku. Odmawiają zaakceptowania faktu, że izraelskie zwycięstwo militarne jest nie tylko możliwe, ale i pożądane, ponieważ oznaczałoby to przyznanie, że ludzie tacy jak Haas i Friedman przez cały czas mylili się. To samo dotyczy dyplomatów i polityków, takich jak Biden, którzy przez całą swoją karierę twierdzili, że receptą na pokój jest wywieranie presji na Izrael, aby poszedł na ustępstwa wobec Palestyńczyków.


Następstwa 7 października powinny być momentem, w którym amerykański establishment powinien był zatrzymać się i przyznać, że się mylił.


Palestyńczycy odrzucili wszystkie kompromisowe oferty pokojowe, które zapewniłaby im państwowość przez ostatnie 75 lat. I nie dzieje się tak, ponieważ, jak w pamiętnym zdaniu powiedział izraelski mąż stanu Abba Eban: „nigdy nie przepuszczają okazji, aby przegapić okazję”. Dzieje się tak dlatego, że nie postrzegają pokoju, który dałby im państwo, jako „okazji”, jeśli oznaczałoby to zaakceptowanie legalności lub nawet istnienia państwa żydowskiego, niezależnie od tego, gdzie wytyczone byłyby jego granice. 7 października był – podobnie jak zamachy samobójcze i inne przykłady palestyńskiego terroryzmu, które rozpoczęły się jesienią 2000 roku – oznaką palestyńskich zamiarów, a nie frustracji z powodu negocjacji, które nie powiodły się.


Izrael nie może po prostu spakować się i wyjechać, jak zrobili to Amerykanie w Afganistanie, Iraku i prawie 50 lat temu w Wietnamie. Gaza nie jest położona na drugim końcu świata od Izraela. Jest tuż obok, a polityka pozwalająca Hamasowi na utrzymanie jego potencjału militarnego – będąca kwestią konsensusu wśród izraelskiego establishmentu wojskowego i wywiadowczego, wspierana przez przywódców opozycji, a także Netanjahu – była fatalnym błędem. Hamas nigdy nie zadowoliłby się jedynie byciem panem islamistycznej tyranii w Strefie Gazy ani nawet próbą rozszerzenia pewnego dnia swojej hegemonii na Judeę i Samarię.


Obecna wojna nie była spowodowana izraelską „okupacją” Gazy po prostu dlatego, że nie była ona okupowana 6 października. Izraelczycy wycofali wszystkie osiedla, osadników i żołnierzy z Gazy latem 2005 roku w próżnej nadziei, że dzięki temu, jeśli nie da Palestyńczykom szansy na pokojowe zbudowanie własnego państwa, to przynajmniej powstrzyma konflikt. Celem Hamasu na 7 października nie było wspieranie rozwiązania w postaci dwóch państw, które wielokrotnie odrzucali jego rzekomo bardziej umiarkowani rywale z Fatahu. Było to kontynuowanie i wygrywanie stuletniej wojny Arabów z syjonizmem, w której mieli nadzieję cofnąć czas, wyeliminować Izrael i wymordować jego populację. Dokonanie masowej rzezi narodu żydowskiego pozostaje popularne wśród Palestyńczyków, jak pokazują ich własne sondaże nawet po 7 października, mimo wynikających z tego konsekwencji dla ludności Gazy.


Dlatego Netanjahu ma rację, mówiąc nie tylko o demilitaryzacji Gazy – czymś, co – czy Izraelczykom się to podoba, czy nie – będzie wymagać ciągłej obecności IDF w Gazie w dającej się przewidzieć przyszłości – ale o deradykalizacji Palestyńczyków. Eksperci niepokoją się przyszłą radykalizacją Palestyńczyków spowodowaną obecną wojną. Nie wyjaśniają jednak, o ile bardziej zradykalizowani mogą stać się Palestyńczycy, skoro obecne pokolenie było w stanie nie tylko dokonać niewypowiedzianych okrucieństw 7 października, ale także kibicować im i wychwalać je jako „dumne zwycięstwo” palestyńskiego nacjonalizmu.


Nie jest to konwencjonalne powstanie


IDF podjęłaby się próżnego trudu, gdyby celem było, tak jak miało to miejsce w przypadku walk z rebeliantami gdzie indziej, zdobycie „serc i umysłów” Palestyńczyków. Jednak przedstawianie wojny w tym kontekście jest błędem. Choć Hamas będzie próbował przetrwać i ostatecznie zwyciężyć w drodze wojny partyzanckiej, sytuacja w Gazie znacznie bardziej przypomina tę w Berlinie w 1945 r. niż podczas konfliktów w Iraku czy Afganistanie. Jak Palestyńczycy dali jasno do zrozumienia, wojna nie jest wojną okupantów i okupowanych, ale wojną egzystencjalną pomiędzy dwoma narodami. Hamas nie jest ani mniej, ani więcej ideą niż była Narodowa Partia Socjalistyczna Adolfa Hitlera. Można go zniszczyć jedynie w ten sam sposób, w jaki naziści zostali wymazani z mapy: przez ich całkowitą klęskę militarną i uświadomienie sobie przez Palestyńczyków, że podobnie jak Niemcy, będą musieli porzucić złudzenia i odrzucić ludobójczą ideologię swoich przywódców, jeśli mają nadzieję na jakiekolwiek pozory normalnego życia. Palestyńczycy muszą porzucić koncepcję swojej tożsamości narodowej, która jest nierozerwalnie związana z nienawiścią do Żydów i odmawianiem im państwa w ich starożytnej ojczyźnie.


Realiści, którzy twierdzą, że Izrael nie może wygrać tej wojny, nie tylko wskazują na faktyczną trudność militarnego zadania. Tak naprawdę argumentują, że nie można pozwolić Izraelowi na zwycięstwo, ponieważ udowodni to, że ich sformułowania dotyczące narzucenia regionowi rozwiązania w postaci dwóch państw były katastrofalnym i kosztownym błędem.


Na tym etapie kampanii Izrael nadal jest daleko do zwycięstwa, a nawet po jego osiągnięciu, kolejny cel Netanjahu, dotyczący deradykalizacji, będzie wymagał znacznie więcej czasu. Jeśli Biden podda się naciskom antysemickiego, intersekcjonalnego skrzydła swojej Partii Demokratycznej, odetnie dopływ broni i dołączy do społeczności międzynarodowej w potępieniu wojny – kroki, których na szczęście nie podjął, mimo że jego wypowiedzi są sprzeczne  – wtedy zwycięstwo Izraela będzie prawdopodobnie niemożliwe. Jednak każdy, kto naprawdę pragnie pokoju, powinien odrzucić powtarzanie nieudanych polityk takich jak propagowane przez Haasa i Friedmana, i kibicować osiągnięciu celów izraelskiego premiera. Jedyną drogę do pokoju można znaleźć w doprowadzeniu tej wojny do końca, tak by Palestyńczycy zostali zmuszeni do ponownego przemyślenia swoich celów. Wszystko inne skazuje jedynie zarówno Żydów, jak i Arabów na kolejne pokolenie toczące krwawy i daremny konflikt.


Link do oryginału: https://www.jns.org/israels-skeptics-just-dont-want-it-to-win/

JNS Org., 28 grudnia 2023

Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska


Jonathan S. Tobin
 jest redaktorem naczelnym amerykańskiego magazynu JNS (Jewish News Syndicate). 

 

 


Skomentuj Tipsa en vn Wydrukuj






Inni jako sens życia


Kilka razy powtarzałem banalną prawdę, że zarówno stwierdzenie, iż inni są naszym piekłem, jak i stwierdzenie, że inni są naszym sensem życia, są prawdziwe. Tym razem powtarzam to raz jeszcze, ponieważ to, co mnie teraz przy życiu trzyma, to przyjaźń wspaniałych ludzi i zainteresowanie czytelników tym, co robię.
Nie robię niczego wielkiego, a wiśniowy sad, który dostarczał ludziom konfitur, nie jest już mój. Kiedy piszę, zazwyczaj podpieram się obserwacjami mądrzejszych ode mnie, częściej wybieram i tłumaczę, uznając, że to moje pisanie zbyt mało wnosi.

Więcej


Pożegnanie

Więcej

Redakcja

Zdjęcie: Henryk Rubinstein

Zdjęcie: Henryk Rubinstein.

Więcej
Blue line

Pamięć


Zdjęcie: Jerry Coyne

Więcej

Trump oddaje Chinom
XXI wiek
Gordon G. Chang


Nvidia poinformowała chińskich klientów, że może rozpocząć dostawy swojego drugiego najpotężniejszego chipu, H200, jeszcze przed połową lutego.

Trump, realizując przedwyborczą obietnicę złożoną miliarderom technologicznym, oddaje Chinom środki do prześcignięcia Stanów Zjednoczonych w kluczowym wyścigu o dominację w dziedzinie sztucznej inteligencji (AI). Co więcej, niemal na pewno Chiny wykorzystają te chipy do celów wojskowych.
W poście z 8 grudnia na Truth Social Trump ogłosił, że poinformował przywódcę Chin Xi Jinpinga o swojej decyzji o zatwierdzeniu sprzedaży H200.

„Zabezpieczymy bezpieczeństwo narodowe, stworzymy amerykańskie miejsca pracy i utrzymamy przewagę USA w AI” – napisał Trump.

Trudno jednak dostrzec, jak pierwsze i trzecie z tych stwierdzeń mogłyby być jednocześnie prawdziwe.

Zwolennicy sprzedaży zaawansowanych chipów twierdzą, że w ten sposób USA mogą uzależnić Chiny od amerykańskich dostaw technologii. Wydaje się, że zakładają oni, iż Chiny będą nadal kupować gorsze amerykańskie półprzewodniki, co spowolni rozwój chińskiego przemysłu chipowego.

Więcej
Blue line

Amnesty w końcu
uznała ofiary izraelskie
Sharon Levy


  • Ponad dwa lata po masakrze z 7 października i po bezpodstawnym oskarżeniu Izraela o ludobójstwo, Amnesty International opublikowała raport na temat zbrodni Hamasu: morderstw, brania zakładników i przemocy seksualnej, do których doszło tamtego dnia.
  • Amnesty celowo opóźniła publikację raportu, obawiając się, że uznanie zbrodni popełnionych na Izraelczykach mogłoby wpłynąć na międzynarodową opinię o Izraelu.
  • Główne media, które wcześniej szeroko nagłaśniały oskarżenie o ludobójstwo, niemal całkowicie zignorowały spóźniony raport o izraelskich ofiarach, odsłaniając tym samym schemat wybiórczego informowania, który zniekształca obraz wojny.

Więcej

„Czy sztuka może
przekazywać prawdę?”
Jerry A. Coyne


Ubiegłego roku w czerwcu uczestniczyłem w dorocznym spotkaniu Heterodox Academy, które tym razem odbyło się w Brooklynie, w Nowym Jorku. Zostałem zaproszony do udziału w panelu zatytułowanym „Obowiązki i odpowiedzialność uczonych”, którego członkami – oprócz mnie – byli Jennifer Frey, Louis Menand i John McWhorter. Wprowadzenia do panelu dokonali Alice Dreger i Colleen Eren. Znałem wcześniej dwóch uczestników: Menanda (profesora anglistyki na Uniwersytecie Harvarda, uznanego autora i publicystę „New Yorkera”) oraz McWhortera.

Więcej

„Jesteśmy armią
od Boga”
Robert Spencer


Żadne brytyjskie władze nie zbadają implikacji wypowiedzi Husseina: „Jesteśmy armią od Boga”. Koran mówi muzułmanom, że są narzędziami gniewu Allaha, za pośrednictwem których karze on niewiernych: „Zwalczajcie ich, a Allah ukarze ich waszymi rękami, poniży ich, da wam nad nimi zwycięstwo i uleczy serca ludzi wierzących. I usunie gniew z ich serc.” (Koran 9:14–15). To gwarantuje, że będzie tego znacznie, znacznie więcej, a oczywiście wszelki sprzeciw wobec dalszej masowej migracji muzułmanów będzie uciszany jako „islamofobia”.

Więcej

Coś dziwnego dzieje się
z Żydami na całym świecie
Nachum Kaplan


Żyjemy w dziwnych czasach.

Żydzi w diasporze na Zachodzie zastanawiają się, czy nie powinni dokonać aliji (czyli wyemigrować do Izraela), podczas gdy rosnąca liczba Izraelczyków twierdzi, że chciałaby z Izraela wyjechać. To fascynujące zestawienie pokazuje, że Izraelczycy nie zdają sobie sprawy z tego, jak bardzo nienawiść do Żydów została na nowo znormalizowana na Zachodzie — ani nie doceniają w pełni, jak świetlaną przyszłość ma Izrael.

Więcej

Iran i Rosja: stulecie
błędnie odczytanej lojalności
Aynaz Anni Cyrus


Od podboju po tuszowanie – zdrada pozostała niezmienna.
Izraelska służba bezpieczeństwa wewnętrznego postawiła w zeszłym tygodniu zarzuty obywatelowi Rosji oskarżonemu o szpiegostwo na rzecz Iranu. Wjechał do kraju na wizie pracowniczej, fotografował porty, statki i infrastrukturę krytyczną, a następnie komunikował się z irańskim oficerem wywiadu – w zamian za pieniądze.
Izrael traktuje to jako szpiegostwo. Iran – jako rzecz normalną. Rosja – jako koszt wart poniesienia. A Ameryka wciąż traktuje to jako partnerstwo strategiczne.

Więcej

Kto krzyczy,
a kto rządzi
Anna Grabowska


Grudzień nie przyniósł ciszy. Przyniósł za to zmianę formy, powiedziałabym z przekąsem – na "baśniową". Ulice Europy nie są już wypełnione takim tłumem, jak jeszcze kilka miesięcy temu, kiedy masowe demonstracje były codziennym rytuałem, a politycy liczyli kroki pod presją ulicy. Ale to nie znaczy, że protesty zniknęły. One zmalały, rozproszyły się, stały się punktowe i coraz częściej przeniosły się w miejsca symboliczne: pod kościoły, katedry, ratusze. 

Więcej
Blue line

Pakistan w Gazie:
dżihad na sterydach
Khaled Abu Toameh

Jeśli chcesz rozbroić Hamas oraz działać na rzecz pokoju nie szukaj pomocy u Pakistańczyków. To zły wybór. (Na zdjęciu sympatycy partii Jamaat-e-Islami na demonstracji w Islamabadzie. Transparenty: „Jesteśmy Hamasem”, „Dżihad jest rozwiązaniem”. Pakistan, kwiecień 2025.)

Pakistan – jak się wydaje – wysunął się naprzód oferując udział w proponowanych przez prezydenta USA Donalda J. Trumpa Międzynarodowych Siłach Stabilizacyjnych (ISF) w Strefie Gazy. „Jesteśmy bardzo wdzięczni Pakistanowi za ich ofertę bycia częścią tych sił, albo przynajmniej za ofertę rozważenia takiego udziału” – powiedział sekretarz stanu USA Marco Rubio dziennikarzom 20 grudnia.

Więcej

Sztuczny kryzys
i jak falsyfikowalność idei
Elder of Ziyon

Zdjęcie: prawica–lewica, lata 30.

Stany Zjednoczone stanęły w latach 30. XX wieku w obliczu prawdziwego, systemowego kryzysu. Wielki Kryzys przyniósł masowe bezrobocie, powszechną biedę i autentyczny strach, że istniejący porządek nie jest już w stanie zapewnić stabilności ani godności. Gdy ludzie tracą zaufanie do systemu, ponieważ ten w sposób widoczny ich zawiódł, naturalnie zaczynają szukać alternatyw. Często są to alternatywy skrajne.

Więcej
Blue line

Muzułmański imigrant
gwałci 100-letnią kobietę
Robert Spencer


Sędzia Mohamed Ali orzeka, że nie zostanie deportowany

Szwecja osiągnęła punkt, w którym nie jest już w stanie się bronić przed inwazją, ponieważ napastnicy zajmują teraz pozycje władzy. I tak Szwecja, podobnie jak wiele innych krajów w Europie, znajduje się w agonii. 

„Dlatego Shakir nie zostanie deportowany – wyjaśnienie sędziego”

(tłumaczenie z „Därför utvisas inte Shakir – domarens förklaring”.

Więcej

„Standard Goldy,
który nigdy nie istniał
Sheri Oz


Co naprawdę wydarzyło się w 1974 roku i dlaczego ma to znaczenie dla analizy 7 października

Kiedy premier Benjamin Netanjahu podejmuje działania zmierzające do powołania rządowej komisji śledczej w sprawie porażek z 7 października, w debacie publicznej dominuje znajomy zarzut. Słyszymy, że Netanjahu w sposób wyjątkowy blokuje rozliczenie odpowiedzialności. W przeciwieństwie do przywódców z przeszłości ma on rzekomo odmawiać uczciwego rozrachunku, jakiego wymaga izraelska demokracja.

Więcej

Kto przemawia
w imieniu Kataru?
Itamar Marcus


„[Muzułmańska] prawda nie godzi się z [chrześcijańską i żydowską] fałszywością” –  dziennik kontrolowany przez Katar

Oficjalny duchowny w katarskim dzienniku na dwa miesiące przed Forum w Dosze:

„Prawda [islam] nie godzi się z fałszem [chrześcijaństwem i judaizmem]”
„Istnienie jednego wyklucza istnienie drugiego. Dlatego walka między wiarą [islamem] a niewiarą [chrześcijaństwem i judaizmem] to walka egzystencjalna, która nie dopuszcza kompromisów.”

Więcej

„Albowiem dziecię
nam się narodziło
Aynaz Anni Cyrus


Od 484 roku n.e. do dziś — wojna z Chrystusem nigdy się nie skończyła

Od redakcji „Listów”: Dlaczego publikuję ten tekst, który powinien być dla mnie całkowicie obcy? Całkowicie? Jako ateista, nie uważam ewangelii za prawdę. To legendy pełne sprzeczności. Wojny religijne były i są koszmarem, zazwyczaj powiązanym z absurdem teologicznych sporów i fundamentem politycznych interesów. Walka z religią prowadzona przez polityków okazuje się z reguły inną formą wojny religijnej. Wolność sumienia i swoboda wyznania jest niezwykle ważna, ale może być nadużywana.  Humanizm wymaga od nas obrony prześladowanych. Jeśli bronię chrześcijan prześladowanych dziś w Afryce i w Azji, to nie tylko dlatego, że jestem tak wrogi wobec islamu, ale również dlatego, że jeśli mój ateizm ma być amalgamatem z humanizmem, to muszę reagować na prześladowania za wiarę i na prześladowania za niewiarę.                

Więcej

Rozbite okna
zabijają Żydów
Paul Finlayson


Jednym z najbardziej niebezpiecznych mitów współczesnego życia politycznego jest przekonanie, że ruchy przemocowe objawiają się od razu w pełnej formie — że istnieje wyraźny podział moralny między „zwykłymi protestującymi” a „ekstremistami”, między słowem a rozlewem krwi.

To pocieszające bzdury. Przemoc nie pojawia się nagle i w pełnej krasie. Wyłania się stopniowo, w wyniku testowania granic. W każdej masowej mobilizacji nie mamy do czynienia z jednorodną postawą moralną, lecz z rozkładem. Większość to osoby po prostu złe, zagubione albo inscenizujące swoją urazę dla zdobycia uznania. Dalej pojawiają się stopniowe odcienie: ci, którzy rozkoszują się podburzającą retoryką; ci, którzy normalizują groźby; ci, którzy czerpią satysfakcję z zastraszania; ci, którzy są gotowi do wandalizmu; ci, którzy dopuszczają się napaści — i wreszcie nieliczna, lecz decydująca mniejszość, która zabije, jeśli jej się na to pozwoli.

Więcej

Boże Narodzenie
po chrześcijaństwie
Hussein Aboubakr Mansour


Jest taki film Miasteczko Halloween Tima Burtona Jack Skellington opuszcza Halloweenową Krainę i trafia do świata, którego nie potrafi nazwać, ale któremu nie może się oprzeć: do Bożego Narodzenia. Uderzają go światła, radość, muzyka, ciepło; to jak wtargnięcie świętości do świata, który nie zna nawet języka, by ją rozpoznać. Jego pierwszą reakcją jest zachwyt. „Co to takiego?” – to jedyne szczere pytanie, jakie może zadać, bo doświadcza magii, nie znając jej źródła.

Więcej

Islam: brakująca
lekcja histori
Hugh Fitzgerald


Mimo że w Europie mieszka obecnie czterdzieści cztery miliony muzułmanów, żyjących ramię w ramię z rdzenną ludnością niewiernych – którą ci muzułmanie uważają za „najpodlejsze ze stworzeń” – mimo niemal 50 000 ataków terrorystycznych dokonanych przez muzułmanów na całym świecie od 7 października 2023 roku, mimo niekończącego się strumienia doniesień o muzułmańskim chaosie i mordach na całym globie, bardzo niewielu ludzi na Zachodzie zadało sobie trud, by poznać religię islamu i 1400-letnią historię muzułmańskich podbojów licznych ziem i ludów. Częściowo wynika to z przekonania, że wiedzą już wszystko, co trzeba: że islam to religia jak każda inna.

Więcej

Antysemityzm ma się dobrze,
bo sprawia ludziom przyjemność
David Suissa


Istnieje nieskończenie wiele wyjaśnień, dlaczego ludzie nienawidzą Żydów, ale jedno z nich rzadko pojawia się w dyskusji: że ta nienawiść sprawia ludziom przyjemność. Na dobre i na złe, Żydzi postrzegani są jako naród ludzi sukcesu, a jeśli jest coś, co wiemy o ludziach sukcesu, to to, że wielu cieszy się, gdy się potkną.

W języku angielskim nie ma słowa, które oddawałoby to uczucie, ale w niemieckim już tak: Schadenfreude. 

Więcej
Blue line

Mit żydowskiej
rasy
David Harris


Fragment z książki „Antysemityzm: Co każdy powinien wiedzieć” (Oxford University Press, październik 2025) autorstwa Davida Harrisa, wieloletniego dyrektora generalnego American Jewish Committee.

Najtrwalsze kłamstwa o Żydach pochodzą od tych, którzy najbardziej usiłują nas zdefiniować.

Więcej

Pierwszy trudny wybór
Ameryki: 18 grudnia 1620 
Aynaz Anni Cyrus


Zima już objęła wybrzeże w swoje władanie. Powietrze jest przenikliwe, ziemia nieprzejednana, a morze za ich plecami ciemne i niespokojne. Lód oblepia linię brzegową. Drzewa stoją nagie i milczące, nie dając ani otuchy, ani schronienia, ani nadziei na litość. Ta ziemia ich nie wita. Nie łagodnieje. Nie przejmuje się nimi.


Z poturbowanego statku, który przez ponad dwa miesiące był dla nich więzieniem, schronieniem i grobem, wysiada na brzeg niewielka grupa osadników. Są słabi. Wielu choruje. Niektórzy już opłakują zmarłych. Przybyli o zbyt późnej porze roku, zbyt daleko na północ i całkowicie poza granicami jakiejkolwiek nadanej im karty osadniczej, która mogłaby ich chronić.

Więcej

Nowy szerzący się
wirus umysłu
Jeshua Hoffman


Zadajemy sobie pytanie, skąd bierze się dziś tyle dezinformacji i polaryzacji, ale odpowiedź jest oczywista dla każdego, kto uważnie obserwuje rzeczywistość: to toksyczne połączenie arogancji i ignorancji.


Arogancji
, bo ludzie z absolutną pewnością wierzą, że nagle rozumieją niemal każdy problem na świecie, posiadają nieskazitelną moralną jasność i odważnie „mówią prawdę władzy”.
Ignorancji, bo nie mają nawet śladu poważnej, długofalowej, zdyscyplinowanej wiedzy na temat zagadnień, o których wygłaszają swoje sądy.

Więcej

Boże Narodzenie
i muzułmańscy terroryści
Daniel Greenfield 


„Ten mężczyzna był bardzo zafascynowany islamem”


Tego muzułmańskiego planu ataku na jarmark bożonarodzeniowy nie należy mylić z wcześniejszym zagrożeniem terrorystycznym we Francji, które doprowadziło do odwołania obchodów sylwestrowych, ani z piątką muzułmanów zatrzymanych w związku z planowanym zamachem na jarmark w Niemczech.


Ten akurat przypadek miał miejsce w Polsce. Ale wszyscy gotowi do takich ataków czytają ten sam Koran.

Więcej
Dorastać we wszechświecie

Wielka pokusa
w każdej demokracji
Bruce Thornton

Bezradność Zachodu
wobec nienawiści
Anna Grabowska

Jednokierunkowa
maszyna migracyjna
 Aynaz Anni Cyrus

Wspaniali obrońcy
nazistowskiej twierdzy
Andrzej Koraszewski 

Obarczanie Izraela winą
za zbrodnie jego wrogów
Lucy Tabrizi

Wielkie oszustwo
ruchu woke
Pierre Rehov

Koszmary kobiecego
obrzezania
Jeffrey Ludwig

Dlaczego nikt
nie słucha Żydów
Anna Grabowska

Rażący błąd Barracka
w sprawie Syrii i Libanu
Hussain Abdul-Hussain

Scena, o której Ameryka
zapomniała
Aynaz Anni Cyrus

Coś dzieje się
w izraelskim świecie kultury
Joshua Hoffman

Masakra Żydów
na plaży w Sydney
Elder of Ziyon

Marksistowsko-islamska wojna
przeciwko cywilizacji Zachodu
Daniel Greenfield

Jak widzisz
Żyda?
Pat Johnson

Maszerowałam kiedyś
w obronie Angeli Davis
Phyllis Chesler

Blue line
Polecane
artykuły

Homo sapiens idzie na wojnę


Wojna z izraelskimi politykami


Tajemnica popularności


Hamasowscy mordercy


Stawianie czoła


 Dyplomaci, pokerzyści i matematycy


Dlaczego BIden


Nie do naprawy


Brednie


Rafizadeh


Demokracje powinny opuścić


Zarażenie i uzależnienie


Nic złego się nie dzieje


Chłopiec w kefiji


Czerwone skarby


Gdy­by nie Ży­dzi


Lekarze bez Granic


Wojna w Ukrainie


Krytycy Izraela


Walka z malarią


Przedwyborcza kampania


Nowy ateizm


Rzeczywiste łamanie


Jest lepiej


Aburd


Rasy - konstrukt


Zielone energie


Zmiana klimatu


Pogrzebać złudzenia Oslo


Kilka poważnych...


Przeciwko autentyczności


Nowy ateizm


Lomborg


„Choroba” przywrócona przez Putina


„Przebudzeni”


Pod sztandarem

Listy z naszego sadu
Redaktor naczelny:   Hili
Webmaster:   Andrzej Koraszewski
Współpracownicy:   Jacek, , Małgorzata, Andrzej, Henryk