Prawda

Piątek, 30 października 2026 - 16:51

« Poprzedni Następny »

Nic złego się nie dzieje


Andrzej Koraszewski 2024-08-23

Terroryści Hezbollahu oddają nazistowski salut.
Terroryści Hezbollahu oddają nazistowski salut.

Praca redakcyjna jest nieustanną próbą odczytywania znaków czasu, spraw ważnych, które mogą zmieniać historię, lub pozwalają przewidywać dalszy rozwój wydarzeń. Kiedy patrzymy wstecz, widzimy przeoczone wydarzenia, których znaczenie ujawniło się z biegiem czasu. Brytyjski król Karol III, jako książę następca tronu, był nie tylko patronem wyznawców homeopatii i innych form alternatywnej medycyny, ale również królewskim patronem budowy osławionego meczetu w londyńskiej dzielnicy Finsbury, który stał się głównym rozsadnikiem islamskiego radykalizmu na wyspach. Karol III porzucił tytuł „obrońcy wiary”, chce być „obrońcą wiar”, co brzmi ciekawie, pod warunkiem równych gwarancji wolności sumienia.

W dzisiejszej porcji odnotowanych wiadomości zatrzymała mnie drobna informacja o wypowiedzi związanego z Hezbollahem dziennikarza libańskiego, który ostrzega mieszkających w tym kraju chrześcijan, że ich rola się skończyła.


Reda Saad wywołał burzę swoim stwierdzeniem, że amerykańskie okręty wojenne już przybywają, żeby ich zabrać z Libanu. Dziennikarz zwracał się do „chrześcijańskich braci w Libanie”, przypominając im los Afgańczyków, którzy postawili na współpracę z Ameryką i zostali na lodzie, przypomniał, że stali się mniejszością bez znaczenia, wypominając im współpracę z Francuzami, Amerykanami i z Izraelem. Mówił, że nadal zajmują wysokie stanowiska, ale nikt tego nie będzie dłużej akceptował. Przypomniał, że dziś muzułmanie stanowią większość i stare umowy straciły znaczenie.


Liban, nazywany niegdyś Szwajcarią Bliskiego Wschodu, jest od pół wieku w stanie nieustannej wojny domowej, której największą ofiarą jest stanowiąca niegdyś większość populacja chrześcijańska, który od lat jest polem walki o wpływy sąsiadów, a dziś jest praktycznie irańską kolonią. Kto mógł, z Libanu uciekł, inni próbują się jakoś urządzić w świecie rządzonym przez uzbrojonych zbirów z Hezbollahu.


Początkiem upadku kwitnącego kraju było udzielenie gościny wygnanym z Jordanii uzbrojonym oddziałom Jasera Arafata. Arafat chciał tak niewiele, ziemi z której mógłby atakować mieszkańców Izraela. Ostatecznie doprowadził do wojny domowej w Libanie i do interwencji armii izraelskiej, która musiała bronić swoich obywateli przed ciągłymi atakami z Libanu. IDF mogła ostatecznie zniszczyć Organizację Wyzwolenia Palestyny, gdyby nie Stany Zjednoczone, które postanowiły uchronić OWP przed zniszczeniem i wynegocjowały zawieszenie broni oraz przewiozły swoimi okrętami resztki armii Arafata do Tunezji. Niebawem osłabiony kraj znalazł się pod wpływami Syrii, ale miejsce OWP przy granicy z Izraelem zajął Hezbollah.             


Hezbollah to „Partia Boga”, czyli szyickiego Allaha na służbie Teheranu. Dziś demografia Libanu jest radykalnie zmieniona, a prawdopodobieństwo odzyskania dawnej świetności jest praktycznie zerowe. Kilka osób skomentowało wypowiedź libańskiego dziennikarza jako ostrzeżenie dla innych. Czy jest powód, żeby uznać ją za znak czasu?


Światowa prasa odnotowała, że coś się dzieje w Bangladeszu, na ogół z sympatią, ciesząc się, że naród zrzucił jarzmo autorytarnego rządu. Trzeba szperać, żeby dowiedzieć się czegoś więcej i trudno powiedzieć, ile w tych wiadomościach jest rzetelnej informacji, a ile przesady ze strony wystraszonych ludzi z etnicznych i religijnych mniejszości.


Pogromy Hindusów są faktem, ale czy rzeczywiście są już setki zabitych? Spalone świątynie? Ile, dwie, trzy, kilkanaście, czy może więcej? Tysiące ludzi próbujących przedostać się do Indii i lękliwość indyjskich władz przed napływem muzułmańskich terrorystów to fakt. Za mało mamy danych o szczegółach.


Strona internetowa opindia.com informuje o drobnym wydarzeniu w jednej wsi.     


Decyzją wiejskiej starszyzny zakazano  muzyki na weselach, urodzinach i innych wydarzeniach. Postanowiono, że ktokolwiek będzie grał na  jakimkolwiek instrumencie muzycznym, poniesie odpowiedzialność karną.


Doniesienie z jednej wioski to tylko ciekawostka, zaledwie wspierająca tezę, że rewolta w Bangladeszu to kolejna rewolucja islamska i to w kraju mającym ponad 163 miliony mieszkańców.   

Islamistyczna organizacja Hefazat-e-Islam (obrońca islamu), która podobno miała znaczący wpływ na biorących udział w rewolcie studentów, wzywa do wprowadzenia w kraju szariatu.  


Wiceprzewodniczący tej potężnej w Bangladeszu organizacji spowodował pewną konsternację popierających przewrót bardziej umiarkowanych sił, wzywając do przyjęcia prawa islamskiego i odrzucenia dotychczasowego systemu prawnego opartego na konstytucji i świeckim prawie.  


Muhyiddin Rabbani powiedział m. in.:

Jesteśmy muzułmanami i stanowimy większość w Bangladeszu. Chcemy, aby ten kraj przestrzegał islamu i nasze żądanie jest stanowcze. Kiedy uzyskaliśmy wolność, muzułmanie twierdzili, że kraj ten będzie rządzony przez islam i nadal do tego samego dążymy. Islam bierze pod uwagę nawet prawa niemuzułmanów, co nie ma miejsca w żadnej innej religii”.

Pogrubiłem to ostatnie zdanie nie tylko dlatego, że jest tak komiczne, ale dlatego, że prawdopodobnie dobrze ilustruje głębokie przekonania ludzi, ustanawiających prawo umożliwiające dyskryminację innowierców i podżegających do przemocy wobec innowierców.       

Rabbani wyjaśnił, że w rządzonym przez islam kraju nie będzie miejsca na muzykę ani sztukę: „Jeśli prawo islamskie zostanie wdrożone, każdy będzie miał prawa w formie sprawiedliwości. Będziemy opierać nasze decyzje dotyczące muzyki na tym, co jest dozwolone w islamie. Nie lubimy sztuki ani muzyki. Będziemy się temu sprzeciwiać. Będę stanowczo przeciwko temu przemawiał”. Sprawa hidżabów zostanie rozpatrzona na mocy szariatu.


Organizacja chce również wyburzenia posągów, ich zdaniem powinny zostać zburzone przede wszystkim posągi osobistości politycznych, zwłaszcza tych polityków związanych ze świeckimi korzeniami narodu.


Zapewne powoli, może nawet przez lata, będziemy dowiadywać się o efektach rewolucji islamskiej w Bangladeszu. Wróćmy jednak do Wielkiej Brytanii, gdzie wezwania do wprowadzenia szariatu są chwilowo skromne, często ograniczają się do żądania odrębnego systemu sądownictwa dla muzułmanów i niemuzułmanów. W wydanej przez Układ Sił książce historyka Sławosza Grześkowiaka pt.: Poczet islamskich ideologów i ekstremistów znajdujemy krótki rozdział o historii Umara Bakira Mohammada. Urodził się w Syrii w Aleppo w 1958 roku. Jako piętnastoletni chłopiec wstąpił do oddziału Bractwa Muzułmańskiego (BM), dwa lata później, w Libanie zapisał się do organizacji pod nazwą Hizb ur Tahrir (Partia Islamskiego Wyzwolenia) będącej bardziej radykalnym odłamem BM, dążącym do szybszego wprowadzania szariatu i dążenia do utworzenia kalifatu. Umar później przez krótki czas studiował w Egipcie, ale szybko przeniósł się do Arabii Saudyjskiej, gdzie kontynuował studia teologiczne. Założył tam koło Hizb ur Tahrir, ale doszło do konfliktów z kierownictwem partii w Kuwejcie, które postanowiło go usunąć z partii. Założył własną partię pod nazwą Emigranci (Al Mahajiroun). Była to grupa tajna i po pewnym czasie został aresztowany. Pierwsze aresztowanie w 1984 skończyło się zwolnieniem za kaucją, w rok później aresztowano go ponownie i tym razem skończyło się torturami i nieco dłuższym pobytem za kratkami.


Umar po wyjściu z więzienia w Arabii Saudyjskiej wyjechał w styczniu 1986 roku do Wielkiej Brytanii, gdzie nikt nie interesował się jego przeszłością. Zamierzał pojechać dalej do jakiegoś muzułmańskiego kraju, ale niemiecki emir organizacji Hizb ur Tahrir zaproponował mu kierownictwo tej organizacji na wyspach i pełną swobodę działania.


Jak pisze Grześkowiak, w ciągu dziesięciu lat ten przedsiębiorczy islamski fanatyk stworzył nie tylko silną strukturę tej organizacji w Wielkiej Brytanii, ale miał znaczący wpływ na ożywienie jej działalności w innych krajach.


Podczas gdy w krajach muzułmańskich ta ekstremistyczna organizacja była zakazana, a jej członkowie ścigani, w Stanach Zjednoczonych i w krajach Europy Zachodniej mogli działać bez żadnych przeszkód. W 1996 roku po raz kolejny zerwał z kierownictwem Hizb ur Tahrir  i ponownie utworzył swoją organizację „Emigrantów”.


We wrześniu 1996 zaprosił na organizowaną przez siebie Międzynarodową Konferencję Islamską Osamę bin Ladena i kilku innych najbardziej znanych w tym czasie zwolenników islamskiego terroru. Do konferencji nie doszło, ale sama inicjatywa zyskała mu dodatkową sławę.


Sławosz Grześkowiak opisuje zdumiewającą inercję brytyjskich władz, które nie zareagowały nawet, kiedy w 1991 roku Umar wezwał do zamordowania ówczesnego premiera Johna Majora. Systematycznie podżegał do nienawiści wobec niewiernych otwarcie informując, że „Celem ma być zatknięcie pewnego dnia islamskiej flagi na Downing Street.”


Taktyka była prosta – przekonywanie wiernych, że islam jest nieustannie atakowany, że niewierni chcą zgładzić muzułmanów, że jedyną obroną jest atak.

„Umar – pisze Grześkowiak – głosił, że w Wielkiej Brytanii ma zostać zapoczątkowany kalifat, a brytyjskie prawo i demokrację nazywał szarlatańskimi zasadami stworzonymi przez ‘małpy w parlamencie.’”   

Jednym z miejsce jego występów był meczet Finsbury Park, zbudowany z inicjatywy ówczesnego księcia Walii, (a obecnego króla), ale głównie za pieniądze saudyjskie. Ten meczet od pierwszego dnia był miejscem spotkań islamskich terrorystów i miejscem ekstremistycznej indoktrynacji islamskiej młodzieży. Wśród wychowawców tej młodzieży był nie tylko Umar Bakir Mohammad, ale również Abu Hamza al Masri oraz Anjem Choudary. Nic dziwnego, że ten meczet był punktem, z którego wysyłano młodzież muzułmańską na szkolenia wojskowe w krajach takich jak Pakistan i Afganistan.   


Dlaczego brytyjskie władze traktowały tych ludzi jak jakieś postaci z kabaretu?

„Wszelkie głosy ostrzeżenia o radykalizmie brytyjskich muzułmanów były przyjmowane z lekceważeniem i pobłażliwym uśmieszkiem. Odpowiadano na to: ‘ale to moi wyborcy, to zupełnie normalni mili ludzie’. Nikt z polityków nawet nie odnotował sobie słów jednego z imamów, Abu Basira, który oświadczył: ‘Jednym  z celów imigracji jest wskrzeszenie obowiązku dżihadu i narzucenie władzy niewiernym. Imigracja i dżihad idą ręka w rękę. Jedno jest konsekwencją drugiego i od niego zależne. Trwałość jednego jest zależna od trwałości drugiego.’”                 

Przyjechaliśmy z żoną do Londynu w tym samym roku co Umar. Zamieszkaliśmy w dzielnicy zdominowanej przez Hindusów i słyszeliśmy od naszych sąsiadów ponure ostrzeżenia. Pracowałem w BBC, a tam panowała doktryna, że nic złego się nie dzieje, że terrorysty nie wolno nazywać terrorystą, a wszystkie kultury są równe.


Grześkowiak przypomina, że te idee wzięły swój początek z opacznie rozumianych praw człowieka, które w efekcie uniemożliwiały zablokowanie importu piewców terroru i samych terrorystów. Polityka azylowa zmieniła się w komedię, policja była bezradna, a próby wydalenia z kraju ekstremistów grzęzły w sądowniczej biurokracji.


Zwyciężyła ideologia tolerancji dla nietolerancji, a wydaje się, że największy niepokój budzą ci, którzy zauważają znaki czasu.


Dziś amerykański Sekretarz Stanu Antony Blinken udaje, że troszczy się o porwanych w Izraelu zakładników, chociaż nie trzeba wielkiej przenikliwości, żeby dostrzec, że zależy mu na nich tak, jak prezydentowi Bidenowi zależało na afgańskich współpracownikach amerykańskiej armii. Jest zupełnie oczywiste, że Blinken walczy przede wszystkim o ocalenie Hamasu przed ostateczną klęską. Jego ojczym, urodzony w Białymstoku Samuel Pisar, traktował go jak syna, zapewne nie podejrzewał, że wyrośnie z niego tak nieprawdopodobny kłamca, być może jednak przekonany, że nic złego się nie dzieje i że do niczego złego nie przykłada ręki.


Skomentuj Tipsa en vn Wydrukuj






Inni jako sens życia


Kilka razy powtarzałem banalną prawdę, że zarówno stwierdzenie, iż inni są naszym piekłem, jak i stwierdzenie, że inni są naszym sensem życia, są prawdziwe. Tym razem powtarzam to raz jeszcze, ponieważ to, co mnie teraz przy życiu trzyma, to przyjaźń wspaniałych ludzi i zainteresowanie czytelników tym, co robię.
Nie robię niczego wielkiego, a wiśniowy sad, który dostarczał ludziom konfitur, nie jest już mój. Kiedy piszę, zazwyczaj podpieram się obserwacjami mądrzejszych ode mnie, częściej wybieram i tłumaczę, uznając, że to moje pisanie zbyt mało wnosi.

Więcej


Pożegnanie

Więcej

Redakcja

Zdjęcie: Henryk Rubinstein

Zdjęcie: Henryk Rubinstein.

Więcej
Blue line

Pamięć


Zdjęcie: Jerry Coyne

Więcej

Trump oddaje Chinom
XXI wiek
Gordon G. Chang


Nvidia poinformowała chińskich klientów, że może rozpocząć dostawy swojego drugiego najpotężniejszego chipu, H200, jeszcze przed połową lutego.

Trump, realizując przedwyborczą obietnicę złożoną miliarderom technologicznym, oddaje Chinom środki do prześcignięcia Stanów Zjednoczonych w kluczowym wyścigu o dominację w dziedzinie sztucznej inteligencji (AI). Co więcej, niemal na pewno Chiny wykorzystają te chipy do celów wojskowych.
W poście z 8 grudnia na Truth Social Trump ogłosił, że poinformował przywódcę Chin Xi Jinpinga o swojej decyzji o zatwierdzeniu sprzedaży H200.

„Zabezpieczymy bezpieczeństwo narodowe, stworzymy amerykańskie miejsca pracy i utrzymamy przewagę USA w AI” – napisał Trump.

Trudno jednak dostrzec, jak pierwsze i trzecie z tych stwierdzeń mogłyby być jednocześnie prawdziwe.

Zwolennicy sprzedaży zaawansowanych chipów twierdzą, że w ten sposób USA mogą uzależnić Chiny od amerykańskich dostaw technologii. Wydaje się, że zakładają oni, iż Chiny będą nadal kupować gorsze amerykańskie półprzewodniki, co spowolni rozwój chińskiego przemysłu chipowego.

Więcej
Blue line

Amnesty w końcu
uznała ofiary izraelskie
Sharon Levy


  • Ponad dwa lata po masakrze z 7 października i po bezpodstawnym oskarżeniu Izraela o ludobójstwo, Amnesty International opublikowała raport na temat zbrodni Hamasu: morderstw, brania zakładników i przemocy seksualnej, do których doszło tamtego dnia.
  • Amnesty celowo opóźniła publikację raportu, obawiając się, że uznanie zbrodni popełnionych na Izraelczykach mogłoby wpłynąć na międzynarodową opinię o Izraelu.
  • Główne media, które wcześniej szeroko nagłaśniały oskarżenie o ludobójstwo, niemal całkowicie zignorowały spóźniony raport o izraelskich ofiarach, odsłaniając tym samym schemat wybiórczego informowania, który zniekształca obraz wojny.

Więcej

„Czy sztuka może
przekazywać prawdę?”
Jerry A. Coyne


Ubiegłego roku w czerwcu uczestniczyłem w dorocznym spotkaniu Heterodox Academy, które tym razem odbyło się w Brooklynie, w Nowym Jorku. Zostałem zaproszony do udziału w panelu zatytułowanym „Obowiązki i odpowiedzialność uczonych”, którego członkami – oprócz mnie – byli Jennifer Frey, Louis Menand i John McWhorter. Wprowadzenia do panelu dokonali Alice Dreger i Colleen Eren. Znałem wcześniej dwóch uczestników: Menanda (profesora anglistyki na Uniwersytecie Harvarda, uznanego autora i publicystę „New Yorkera”) oraz McWhortera.

Więcej

„Jesteśmy armią
od Boga”
Robert Spencer


Żadne brytyjskie władze nie zbadają implikacji wypowiedzi Husseina: „Jesteśmy armią od Boga”. Koran mówi muzułmanom, że są narzędziami gniewu Allaha, za pośrednictwem których karze on niewiernych: „Zwalczajcie ich, a Allah ukarze ich waszymi rękami, poniży ich, da wam nad nimi zwycięstwo i uleczy serca ludzi wierzących. I usunie gniew z ich serc.” (Koran 9:14–15). To gwarantuje, że będzie tego znacznie, znacznie więcej, a oczywiście wszelki sprzeciw wobec dalszej masowej migracji muzułmanów będzie uciszany jako „islamofobia”.

Więcej

Coś dziwnego dzieje się
z Żydami na całym świecie
Nachum Kaplan


Żyjemy w dziwnych czasach.

Żydzi w diasporze na Zachodzie zastanawiają się, czy nie powinni dokonać aliji (czyli wyemigrować do Izraela), podczas gdy rosnąca liczba Izraelczyków twierdzi, że chciałaby z Izraela wyjechać. To fascynujące zestawienie pokazuje, że Izraelczycy nie zdają sobie sprawy z tego, jak bardzo nienawiść do Żydów została na nowo znormalizowana na Zachodzie — ani nie doceniają w pełni, jak świetlaną przyszłość ma Izrael.

Więcej

Iran i Rosja: stulecie
błędnie odczytanej lojalności
Aynaz Anni Cyrus


Od podboju po tuszowanie – zdrada pozostała niezmienna.
Izraelska służba bezpieczeństwa wewnętrznego postawiła w zeszłym tygodniu zarzuty obywatelowi Rosji oskarżonemu o szpiegostwo na rzecz Iranu. Wjechał do kraju na wizie pracowniczej, fotografował porty, statki i infrastrukturę krytyczną, a następnie komunikował się z irańskim oficerem wywiadu – w zamian za pieniądze.
Izrael traktuje to jako szpiegostwo. Iran – jako rzecz normalną. Rosja – jako koszt wart poniesienia. A Ameryka wciąż traktuje to jako partnerstwo strategiczne.

Więcej

Kto krzyczy,
a kto rządzi
Anna Grabowska


Grudzień nie przyniósł ciszy. Przyniósł za to zmianę formy, powiedziałabym z przekąsem – na "baśniową". Ulice Europy nie są już wypełnione takim tłumem, jak jeszcze kilka miesięcy temu, kiedy masowe demonstracje były codziennym rytuałem, a politycy liczyli kroki pod presją ulicy. Ale to nie znaczy, że protesty zniknęły. One zmalały, rozproszyły się, stały się punktowe i coraz częściej przeniosły się w miejsca symboliczne: pod kościoły, katedry, ratusze. 

Więcej
Blue line

Pakistan w Gazie:
dżihad na sterydach
Khaled Abu Toameh

Jeśli chcesz rozbroić Hamas oraz działać na rzecz pokoju nie szukaj pomocy u Pakistańczyków. To zły wybór. (Na zdjęciu sympatycy partii Jamaat-e-Islami na demonstracji w Islamabadzie. Transparenty: „Jesteśmy Hamasem”, „Dżihad jest rozwiązaniem”. Pakistan, kwiecień 2025.)

Pakistan – jak się wydaje – wysunął się naprzód oferując udział w proponowanych przez prezydenta USA Donalda J. Trumpa Międzynarodowych Siłach Stabilizacyjnych (ISF) w Strefie Gazy. „Jesteśmy bardzo wdzięczni Pakistanowi za ich ofertę bycia częścią tych sił, albo przynajmniej za ofertę rozważenia takiego udziału” – powiedział sekretarz stanu USA Marco Rubio dziennikarzom 20 grudnia.

Więcej

Sztuczny kryzys
i jak falsyfikowalność idei
Elder of Ziyon

Zdjęcie: prawica–lewica, lata 30.

Stany Zjednoczone stanęły w latach 30. XX wieku w obliczu prawdziwego, systemowego kryzysu. Wielki Kryzys przyniósł masowe bezrobocie, powszechną biedę i autentyczny strach, że istniejący porządek nie jest już w stanie zapewnić stabilności ani godności. Gdy ludzie tracą zaufanie do systemu, ponieważ ten w sposób widoczny ich zawiódł, naturalnie zaczynają szukać alternatyw. Często są to alternatywy skrajne.

Więcej
Blue line

Muzułmański imigrant
gwałci 100-letnią kobietę
Robert Spencer


Sędzia Mohamed Ali orzeka, że nie zostanie deportowany

Szwecja osiągnęła punkt, w którym nie jest już w stanie się bronić przed inwazją, ponieważ napastnicy zajmują teraz pozycje władzy. I tak Szwecja, podobnie jak wiele innych krajów w Europie, znajduje się w agonii. 

„Dlatego Shakir nie zostanie deportowany – wyjaśnienie sędziego”

(tłumaczenie z „Därför utvisas inte Shakir – domarens förklaring”.

Więcej

„Standard Goldy,
który nigdy nie istniał
Sheri Oz


Co naprawdę wydarzyło się w 1974 roku i dlaczego ma to znaczenie dla analizy 7 października

Kiedy premier Benjamin Netanjahu podejmuje działania zmierzające do powołania rządowej komisji śledczej w sprawie porażek z 7 października, w debacie publicznej dominuje znajomy zarzut. Słyszymy, że Netanjahu w sposób wyjątkowy blokuje rozliczenie odpowiedzialności. W przeciwieństwie do przywódców z przeszłości ma on rzekomo odmawiać uczciwego rozrachunku, jakiego wymaga izraelska demokracja.

Więcej

Kto przemawia
w imieniu Kataru?
Itamar Marcus


„[Muzułmańska] prawda nie godzi się z [chrześcijańską i żydowską] fałszywością” –  dziennik kontrolowany przez Katar

Oficjalny duchowny w katarskim dzienniku na dwa miesiące przed Forum w Dosze:

„Prawda [islam] nie godzi się z fałszem [chrześcijaństwem i judaizmem]”
„Istnienie jednego wyklucza istnienie drugiego. Dlatego walka między wiarą [islamem] a niewiarą [chrześcijaństwem i judaizmem] to walka egzystencjalna, która nie dopuszcza kompromisów.”

Więcej

„Albowiem dziecię
nam się narodziło
Aynaz Anni Cyrus


Od 484 roku n.e. do dziś — wojna z Chrystusem nigdy się nie skończyła

Od redakcji „Listów”: Dlaczego publikuję ten tekst, który powinien być dla mnie całkowicie obcy? Całkowicie? Jako ateista, nie uważam ewangelii za prawdę. To legendy pełne sprzeczności. Wojny religijne były i są koszmarem, zazwyczaj powiązanym z absurdem teologicznych sporów i fundamentem politycznych interesów. Walka z religią prowadzona przez polityków okazuje się z reguły inną formą wojny religijnej. Wolność sumienia i swoboda wyznania jest niezwykle ważna, ale może być nadużywana.  Humanizm wymaga od nas obrony prześladowanych. Jeśli bronię chrześcijan prześladowanych dziś w Afryce i w Azji, to nie tylko dlatego, że jestem tak wrogi wobec islamu, ale również dlatego, że jeśli mój ateizm ma być amalgamatem z humanizmem, to muszę reagować na prześladowania za wiarę i na prześladowania za niewiarę.                

Więcej

Rozbite okna
zabijają Żydów
Paul Finlayson


Jednym z najbardziej niebezpiecznych mitów współczesnego życia politycznego jest przekonanie, że ruchy przemocowe objawiają się od razu w pełnej formie — że istnieje wyraźny podział moralny między „zwykłymi protestującymi” a „ekstremistami”, między słowem a rozlewem krwi.

To pocieszające bzdury. Przemoc nie pojawia się nagle i w pełnej krasie. Wyłania się stopniowo, w wyniku testowania granic. W każdej masowej mobilizacji nie mamy do czynienia z jednorodną postawą moralną, lecz z rozkładem. Większość to osoby po prostu złe, zagubione albo inscenizujące swoją urazę dla zdobycia uznania. Dalej pojawiają się stopniowe odcienie: ci, którzy rozkoszują się podburzającą retoryką; ci, którzy normalizują groźby; ci, którzy czerpią satysfakcję z zastraszania; ci, którzy są gotowi do wandalizmu; ci, którzy dopuszczają się napaści — i wreszcie nieliczna, lecz decydująca mniejszość, która zabije, jeśli jej się na to pozwoli.

Więcej

Boże Narodzenie
po chrześcijaństwie
Hussein Aboubakr Mansour


Jest taki film Miasteczko Halloween Tima Burtona Jack Skellington opuszcza Halloweenową Krainę i trafia do świata, którego nie potrafi nazwać, ale któremu nie może się oprzeć: do Bożego Narodzenia. Uderzają go światła, radość, muzyka, ciepło; to jak wtargnięcie świętości do świata, który nie zna nawet języka, by ją rozpoznać. Jego pierwszą reakcją jest zachwyt. „Co to takiego?” – to jedyne szczere pytanie, jakie może zadać, bo doświadcza magii, nie znając jej źródła.

Więcej

Islam: brakująca
lekcja histori
Hugh Fitzgerald


Mimo że w Europie mieszka obecnie czterdzieści cztery miliony muzułmanów, żyjących ramię w ramię z rdzenną ludnością niewiernych – którą ci muzułmanie uważają za „najpodlejsze ze stworzeń” – mimo niemal 50 000 ataków terrorystycznych dokonanych przez muzułmanów na całym świecie od 7 października 2023 roku, mimo niekończącego się strumienia doniesień o muzułmańskim chaosie i mordach na całym globie, bardzo niewielu ludzi na Zachodzie zadało sobie trud, by poznać religię islamu i 1400-letnią historię muzułmańskich podbojów licznych ziem i ludów. Częściowo wynika to z przekonania, że wiedzą już wszystko, co trzeba: że islam to religia jak każda inna.

Więcej

Antysemityzm ma się dobrze,
bo sprawia ludziom przyjemność
David Suissa


Istnieje nieskończenie wiele wyjaśnień, dlaczego ludzie nienawidzą Żydów, ale jedno z nich rzadko pojawia się w dyskusji: że ta nienawiść sprawia ludziom przyjemność. Na dobre i na złe, Żydzi postrzegani są jako naród ludzi sukcesu, a jeśli jest coś, co wiemy o ludziach sukcesu, to to, że wielu cieszy się, gdy się potkną.

W języku angielskim nie ma słowa, które oddawałoby to uczucie, ale w niemieckim już tak: Schadenfreude. 

Więcej
Blue line

Mit żydowskiej
rasy
David Harris


Fragment z książki „Antysemityzm: Co każdy powinien wiedzieć” (Oxford University Press, październik 2025) autorstwa Davida Harrisa, wieloletniego dyrektora generalnego American Jewish Committee.

Najtrwalsze kłamstwa o Żydach pochodzą od tych, którzy najbardziej usiłują nas zdefiniować.

Więcej

Pierwszy trudny wybór
Ameryki: 18 grudnia 1620 
Aynaz Anni Cyrus


Zima już objęła wybrzeże w swoje władanie. Powietrze jest przenikliwe, ziemia nieprzejednana, a morze za ich plecami ciemne i niespokojne. Lód oblepia linię brzegową. Drzewa stoją nagie i milczące, nie dając ani otuchy, ani schronienia, ani nadziei na litość. Ta ziemia ich nie wita. Nie łagodnieje. Nie przejmuje się nimi.


Z poturbowanego statku, który przez ponad dwa miesiące był dla nich więzieniem, schronieniem i grobem, wysiada na brzeg niewielka grupa osadników. Są słabi. Wielu choruje. Niektórzy już opłakują zmarłych. Przybyli o zbyt późnej porze roku, zbyt daleko na północ i całkowicie poza granicami jakiejkolwiek nadanej im karty osadniczej, która mogłaby ich chronić.

Więcej

Nowy szerzący się
wirus umysłu
Jeshua Hoffman


Zadajemy sobie pytanie, skąd bierze się dziś tyle dezinformacji i polaryzacji, ale odpowiedź jest oczywista dla każdego, kto uważnie obserwuje rzeczywistość: to toksyczne połączenie arogancji i ignorancji.


Arogancji
, bo ludzie z absolutną pewnością wierzą, że nagle rozumieją niemal każdy problem na świecie, posiadają nieskazitelną moralną jasność i odważnie „mówią prawdę władzy”.
Ignorancji, bo nie mają nawet śladu poważnej, długofalowej, zdyscyplinowanej wiedzy na temat zagadnień, o których wygłaszają swoje sądy.

Więcej

Boże Narodzenie
i muzułmańscy terroryści
Daniel Greenfield 


„Ten mężczyzna był bardzo zafascynowany islamem”


Tego muzułmańskiego planu ataku na jarmark bożonarodzeniowy nie należy mylić z wcześniejszym zagrożeniem terrorystycznym we Francji, które doprowadziło do odwołania obchodów sylwestrowych, ani z piątką muzułmanów zatrzymanych w związku z planowanym zamachem na jarmark w Niemczech.


Ten akurat przypadek miał miejsce w Polsce. Ale wszyscy gotowi do takich ataków czytają ten sam Koran.

Więcej
Dorastać we wszechświecie

Wielka pokusa
w każdej demokracji
Bruce Thornton

Bezradność Zachodu
wobec nienawiści
Anna Grabowska

Jednokierunkowa
maszyna migracyjna
 Aynaz Anni Cyrus

Wspaniali obrońcy
nazistowskiej twierdzy
Andrzej Koraszewski 

Obarczanie Izraela winą
za zbrodnie jego wrogów
Lucy Tabrizi

Wielkie oszustwo
ruchu woke
Pierre Rehov

Koszmary kobiecego
obrzezania
Jeffrey Ludwig

Dlaczego nikt
nie słucha Żydów
Anna Grabowska

Rażący błąd Barracka
w sprawie Syrii i Libanu
Hussain Abdul-Hussain

Scena, o której Ameryka
zapomniała
Aynaz Anni Cyrus

Coś dzieje się
w izraelskim świecie kultury
Joshua Hoffman

Masakra Żydów
na plaży w Sydney
Elder of Ziyon

Marksistowsko-islamska wojna
przeciwko cywilizacji Zachodu
Daniel Greenfield

Jak widzisz
Żyda?
Pat Johnson

Maszerowałam kiedyś
w obronie Angeli Davis
Phyllis Chesler

Blue line
Polecane
artykuły

Homo sapiens idzie na wojnę


Wojna z izraelskimi politykami


Tajemnica popularności


Hamasowscy mordercy


Stawianie czoła


 Dyplomaci, pokerzyści i matematycy


Dlaczego BIden


Nie do naprawy


Brednie


Rafizadeh


Demokracje powinny opuścić


Zarażenie i uzależnienie


Nic złego się nie dzieje


Chłopiec w kefiji


Czerwone skarby


Gdy­by nie Ży­dzi


Lekarze bez Granic


Wojna w Ukrainie


Krytycy Izraela


Walka z malarią


Przedwyborcza kampania


Nowy ateizm


Rzeczywiste łamanie


Jest lepiej


Aburd


Rasy - konstrukt


Zielone energie


Zmiana klimatu


Pogrzebać złudzenia Oslo


Kilka poważnych...


Przeciwko autentyczności


Nowy ateizm


Lomborg


„Choroba” przywrócona przez Putina


„Przebudzeni”


Pod sztandarem

Listy z naszego sadu
Redaktor naczelny:   Hili
Webmaster:   Andrzej Koraszewski
Współpracownicy:   Jacek, , Małgorzata, Andrzej, Henryk