Prawda

Piątek, 26 kwietnia 2024 - 10:37

« Poprzedni Następny »


Człowiek w labiryncie iluzji. Suplement.


Lucjan Ferus 2018-04-22


Jak zapowiedziałem w pierwszym odcinku cyklu, ten tekst będzie moją obecną recenzją książki Darryla Reanney’a Śmierć wieczności. Przyszłość ludzkiego umysłu, na podstawie której w 2009 r. napisałem dwa (nieopublikowane) teksty dla Racjonalisty i wg których powstał niniejszy cykl. Do rzeczy zatem.


Kiedy w 1994/5 r. przeczytałem po raz pierwszy tę pozycję, pamiętam, że byłem nią wręcz zafascynowany. Wizja nieśmiertelnej świadomości człowieka, kosztem śmiertelnego ego, była bliska moim ówczesnym zainteresowaniom. A ponieważ zaczytywałem się również fantastyką naukową, urzekła mnie opisana w tej książce koncepcja CZASOPRZESTRZENI. Niewiele z niej rozumiałem, ale za to doskonale wpisywała się w wizje wymyślane przez autorów powieści i opowiadań SF i już przez to wydawała mi się znajoma i prawdziwa. Pasjonowały mnie wtedy takie książki, jak „Czarne dziury: koniec wszechświata?” Johna Taylora czy „Krótka historia czasu” Stephena W. Hawkinga, lub „Godzina upojenia. Czy Wszechświat ma sens?” Huberta Reeves’a i im podobne.

 

Natomiast koncepcja NIEŚMIERTELNEJ ŚWIADOMOŚCI ludzkiej, która po śmierci ciała łączy się z kosmiczną świadomością, już chociażby dlatego była mi bliska, że odkąd tylko pamiętam zawsze bardziej liczyły się dla mnie potrzeby mojej świadomości, czyli zachłanne nabywanie różnorakiej wiedzy o świecie i o człowieku, zaniedbując potrzeby swego ego (na ile świadomie, trudno powiedzieć). A poza tym, urzekła mnie w tym pomyśle odmienność od religijnych koncepcji życia pośmiertnego człowieka, które zawsze i w każdej religii kierują się zasadą: „Nic za darmo”. Na czym ta różnica polega?

 

Otóż w religiach człowiek musi sobie ZASŁUŻYĆ na życie wieczne w niebie, a dokładniej mówiąc musi służyć religii przez całe swoje życie. Od dzieciństwa do późnej starości, wierny musi, a przynajmniej powinien aktywnie uczestniczyć w życiu religijnym. Gdyby tylko religie dbały o moralny poziom i rozwój swych wyznawców, nie byłoby o co „rozdzierać szat”. Problem jest w tym (a zarazem jedno z większych zakłamań religii), iż doktryny religijne są tak pomyślane, że największy nacisk jest w nich położony na rytuały i obrzędowość, czyli to, co moim zdaniem powinno być w nich najmniej istotne.

 

Opisana w książce koncepcja nieśmiertelnej świadomości jest pozbawiona tych licznych utrudnień (jak i jeszcze wielu innych, które tu pominąłem). Po prostu: świadomość każdego człowieka – niezależnie od tego kim był i co sobą reprezentował jej nosiciel – ma możliwość po śmierci biologicznego ciała, połączyć się z kosmiczną świadomością i wraz z nią żyć wiecznie w bezcielesnej formie, bez wielu ograniczeń związanych z naszą nietrwałą, materialną powłoką. Bez specjalnych wymogów i bez ponoszenia ciągłych kosztów, tak charakterystycznych dla podtrzymywania religijnych iluzji.      

 

Sama logika przemawiałaby za takim ideowym rozwiązaniem, bo skoro Bóg jest (wg religii) wszechmocny i wszechwiedzący i chce od człowieka aby był dobry, mimo ułomnej i skłonnej do czynienia zła i nieprawości jego natury, to powinien stworzyć doskonałych protoplastów ludzkości, a nie wywodzić ją z osobników o skażonej grzechem naturze, jakoby za karę, że nie posłuchali jego zakazu w rajskim ogrodzie. Biorąc to wszystko pod uwagę, nie dziwne jest wcale, że opisana w tej książce koncepcja nieśmiertelnej świadomości człowieka całkowicie zyskała wówczas moje uznanie.

 

Z czasem pojawiły się jednak pewne wątpliwości, co do niektórych argumentów użytych w w/wym. publikacji. Ponieważ na własną rękę starałem się cokolwiek dowiedzieć o tym frapującym mnie fenomenie czasoprzestrzeni, nawiązałem poprzez znajomych kontakt z pewnym fizykiem, który w maju 2009 r. przysłał mi coś w rodzaju recenzji napisanego przeze mnie artykułu o czasoprzestrzeni, gdzie m.in. znalazły się takie fragmenty:

„Z większością rzeczy co do natury czasoprzestrzeni można się zgodzić, ale opis przedstawiony w artykule oddaje tylko aspekt czasu i przestrzeni wynikający wyłącznie ze Szczególnej Teorii Względności. W STW faktycznie nie ma wyróżnionego kierunku upływu czasu, natomiast asymetria (tzw. „Strzałka czasu”) pojawia się w innych teoriach fizycznych. /../ Przytoczone rozumowanie Freda Allena Wolfa opiera się na opisie czasoprzestrzeni wynikającym  jedynie z STW. Nie jest to oczywiście pełny obraz rzeczywistości. Autor pisze: „Gdybyśmy byli w stanie połączyć razem wszystkie chwile zależnej od czasu egzystencji, poczucie czasu znikło by bez śladu”. Nie pisze jednak dlaczego nie możemy tego zrobić. Po prostu w naszej prawdziwej rzeczywistości jest ten wyróżniony kierunek upływu czasu, pomijany zupełnie przez autora”.

Jeszcze fragmenty innej recenzji, napisanej na moją prośbę przez innego znawcę problemu:

„Książka ma niestety bardzo dużo mistyki, natomiast mało styczności z racjonalną, naukową metodologią. Koncepcja czasoprzestrzeni jako pewnego czterowymiarowego tworu, w którym teraźniejszość, przeszłość i przyszłość istnieją w pewnym sensie „naraz” bezczasowo, stanowi jedynie pewien model w obrębie teorii względności, a więc pewne przybliżenie rzeczywistości. De facto, nikt nie wie na ile ten model jest dobry, z pewnością nie opisuje on „prawdy” w swej czystej postaci. /../ Wygląda na to, że Darryl Reanney nie jest wart fascynacji wyrażanej przez autora. /../

 

Twierdzi np., że „z chwilą powstania życia pojawiła się elementarna świadomość, a wraz z powstaniem ludzkiej świadomości alternatywne światy zaczęły tworzyć się w sposób wykładniczy”. /../ Czysta mistyka, zero racjonalności. /../ Darryl Reanney pomimo opierania się na faktach naukowych, ich analizę przeprowadza w duchu religii Wschodu. W związku z tym, analiza jest w klimacie tożsama z książką, ale równocześnie nie jest wobec niej krytyczna. Fakt ten powinien być odnotowany, tak aby postronnemu czytelnikowi nie sugerować naukowego obiektywizmu książki”.

 

To tyle opinii „z zewnątrz” z okresu zaraz po napisaniu owych tekstów w 2009 r. Jak natomiast  oceniam tę pozycję TERAZ, po powtórnej jej lekturze? Przede wszystkim zwróciłem uwagę na parę istotnych szczegółów, które wpierw umknęły mojej uwadze, jak np. fragmenty pokazujące jaki stosunek ma autor książki do roli religii w życiu człowieka:

„W ciągu ostatniego stulecia w krajach Zachodu nastąpił upadek wiary w życie pozagrobowe. Prowadzi to nieuchronnie do wewnętrznego okaleczenia i typowych współczesnych przypadłości: lęku i eskapizmu. Zdaję sobie sprawę, że niepokoje współczesnego człowieka mają również inne, ważkie przyczyny, ale wszechobecny strach przed śmiercią ma także w nich swój udział. /../ Jestem biologiem i twierdzę, że upadek religii spowodował większe zagrożenie niż zdajemy sobie z tego sprawę. /../

 

Ludzie wychowani w tradycji judeochrześcijańskiej traktują życie pozagrobowe jako fakt oczywisty, choćby nawet przestali w nie wierzyć. Znaczenie chrześcijańskiej obietnicy jest w życiu doczesnym niepomierne. Posłuchajmy słowa św. Pawła z Pierwszego Listu do Koryntian: „Na dźwięk ostatniej trąby /../ umarli powstaną, a my będziemy odmienieni /../ A kiedy już to, co /../ śmiertelne, przyodzieje się w nieśmiertelność, wtedy sprawdzą się słowa, które zostały napisane: Zwycięstwo pochłonęło śmierć. Gdzież jest, o śmierci twoje zwycięstwo? Gdzież jest, o śmierci twój oścień?” (Pismo  Święte Nowego Testamentu. Pallotinum 1971 r.).  

 

Sprzężenie zwrotne w układzie, który uznał powyższe słowa za prawdę, jest stabilne, gdyż śmierć oddaliła się dzięki obietnicy życia wiecznego. Dziś ludzie Zachodu na ogół nie traktują nauk religijnych dosłownie, należy jednak pamiętać o tym, że przez całe stulecia społeczeństwa Europy żyły bezpiecznie dzięki opisanemu sprzężeniu zwrotnemu. /../ Bezczynność w obliczu śmierci musi wywoływać ciężki stres u stworzenia z wbudowanym mechanizmem samozachowawczym. Religia daje receptę na działanie i łagodzi stres. Nie ratuje wprawdzie życia, ale przynajmniej stwarza taką ułudę. Bez takiego wentyla bezpieczeństwa człowiek, stworzenie ukierunkowane na przyszłość, obrabowany z celu w życiu, popadłby w głęboką psychozę. /../

 

Uważam, że tym, czego nam brakuje jest sacrum, /../ Odnowa pojęcia świętości jest najważniejszym zadaniem obecnego pokolenia. /../ zburzenie murów dzielących nas od siebie i od świata, zrozumienie wreszcie, że pojęcie braterstwa wszystkich ludzi nie jest romantyczną mrzonką, lecz skutecznym sposobem na przetrwanie. /../ Aby zburzyć dzielące nas mury, trzeba przywrócić rytuały towarzyszące cyklowi ludzkiego życia, ale nie te wielkie, niezrozumiałe i istniejące dla samych siebie /../ Musimy wypracować nowe rytuały przemijania, towarzyszące kolejnym fazom ludzkiego życia, narodzinom, dojrzewaniu i przede wszystkim śmierci”.

Po kolei zatem. Autor książki, cytując fragment chrześcijańskiej obietnicy życia wiecznego przedstawionej w Nowym Testamencie, powinien zapewne wiedzieć, iż użyte w niej słowa: „Na dźwięk ostatniej trąby /../ umarli powstaną nienaruszeni, a my będziemy odmienieni” – dotyczą wydarzeń, które miały zaistnieć JESZCZE ZA ŻYCIA uczniów Jezusa. Ta obietnica głoszona przez Jezusa nie spełniła się do dnia dzisiejszego (to tak na marginesie).

 

Następnie: „Sprzężenie zwrotne w układzie, który uznał powyższe słowa za prawdę, jest stabilne, gdyż śmierć oddaliła się dzięki obietnicy życia wiecznego”. Czyżby? Otóż śmierć nie oddaliła się nawet na krok od człowieka dzięki tej religijnej obietnicy „życia wiecznego”. Ludzkość ani na chwilę nie przestała UMIERAĆ, co najwyżej wierni niektórych religii uwierzyli, iż gdzieś kiedyś, na końcu dziejów ludzkości powstaną z martwych, by stanąć przed Sądem Ostatecznym, zaliczyć go pozytywnie i dostąpić życia wiecznego w niebie.

 

A co do fragmentu: „Dziś ludzie Zachodu na ogół nie traktują nauk religijnych dosłownie, należy jednak pamiętać o tym, że przez całe stulecia społeczeństwa Europy żyły bezpiecznie dzięki opisanemu sprzężeniu zwrotnemu”. Zastanawia mnie jaką wiedzą historyczną dysponuje człowiek piszący te słowa? Czy autor, który w taki stronniczy sposób ocenia religię, może być wiarygodny w innych swych osądach? Z mojej wiedzy historycznej wynika coś wręcz przeciwnego, co bardzo trafnie scharakteryzował wielki filozof Bertrand Russell:

„Można skonstatować ciekawy fakt, że im intensywniejsza była religijność danego okresu, im głębsza wiara w dogmat, tym większe było okrucieństwo i tym gorszy ogólny stan rzeczy. W tak zwanych wiekach wiary, gdy ludzie rzeczywiście wierzyli we wszystkie twierdzenia religii chrześcijańskiej, były tortury inkwizycji, miliony nieszczęśliwych kobiet spalono jako czarownice i nie było okrucieństwa, którego by się nie dopuszczono na wszelkiego rodzaju ludziach w imię religii”. /../

 

„Największe i najstraszliwsze zło jakie człowiek wyrządza człowiekowi, bierze się z niezłomnej wiary w słuszność fałszywych przekonań. /../ Religia jest oparta przede wszystkim i głównie na strachu /../ strach rodzi okrucieństwo, nic więc dziwnego, że okrucieństwo i religia szły zawsze ręka w rękę. /../ Oświadczam po dojrzałym namyśle, że religia chrześcijańska w postaci, jaką jej nadały Kościoły, była i jest jeszcze głównym nieprzyjacielem moralnego postępu świata”.

Tak w bardzo dużym skrócie wyglądało owo „bezpieczne życie społeczeństw Europy przez całe stulecia”, dzięki religijnej obietnicy życia wiecznego, przekładającej się na stabilność ujemnego sprzężenia zwrotnego, którym kieruje się ludzka psychika. Wystarczy tylko poznać krwawą i pełną przemocy historię religii, aby stwierdzić całkowitą bezpodstawność owej konstatacji, wyrażonej przez autora książki. I jeszcze jeden znamienny cytat:

 

„Religia daje receptę na działanie i łagodzi stres. Nie ratuje wprawdzie życia, ale przynajmniej stwarza taką ułudę. Bez takiego wentyla bezpieczeństwa, człowiek stworzenie ukierunkowane na przyszłość, obrabowany z celu w życiu, popadłby w głęboką psychozę”. Czy autor tej publikacji nie dostrzega, iż w tym fragmencie zaprzecza głównemu założeniu swej argumentacji? Wcześniej pisał: „Śmierć, której tak się boimy jest ułudą. Umiera tylko nasze ego, nie świadomość. Jest to najważniejsza teza mojej książki”. Otóż to!

 

Skoro religia, której zadaniem jest łagodzić lęk człowieka przed śmiercią stwarza jedynie UŁUDĘ pokonania śmierci i dostąpienia przez człowieka życia wiecznego i skoro sama śmierć jest także UŁUDĄ, której niepotrzebnie się boimy (bo umiera nasze ego, a nie nasza świadomość), to po co podtrzymywać jednocześnie te dwie ułudy? Na mój rozum powinna wystarczyć wiedza, że śmierć jest ułudą, której nie ma powodu się bać i to powinno załatwić sprawę stabilności tego ujemnego sprzężenia zwrotnego w naszej psychice, prawda?

 

Dlatego uważam, iż autor książki pisząc: „Bez takiego wentyla bezpieczeństwa człowiek, stworzenie ukierunkowane na przyszłość, obrabowany z celu w życiu, popadłby w głęboką psychozę”, dopuszcza się pewnej (niekoniecznie zamierzonej) manipulacji. Przecież to nie kto inny jak religia wmawia ludziom, że prawdziwy cel ich ziemskiego życia znajduje się w „życiu pośmiertnym” człowieka, które będzie wieczne i szczęśliwe. Zatem to sama religia fałszuje człowiekowi obraz rzeczywistości, bojąc się, by nie został „obrabowany” z tej iluzji.

 

Choć zgadzam się ze słowami: „zburzenie murów dzielących nas od siebie i od świata, zrozumienie wreszcie, że pojęcie braterstwa wszystkich ludzi nie jest romantyczną mrzonką, lecz skutecznym sposobem na przetrwanie”, to jednak uważam, że propagowany przez autora sposób realizacji tej idei: „Aby zburzyć dzielące nas mury, trzeba przywrócić rytuały towarzyszące cyklowi ludzkiego życia /../ Uważam, że tym, czego nam brakuje jest sacrum. /../ Odnowa pojęcia świętości jest najważniejszym zadaniem obecnego pokolenia /../ Musimy wypracować nowe rytuały przemijania” – odwołuje się do spełniania potrzeb naszego EGO, a nie do potrzeb naszej świadomości.

 

To nasze ego boi się śmierci i to głównie dla jego potrzeb powstały religie ze swym bogactwem RYTUAŁÓW, które mają za zadanie stworzyć właśnie tę iluzję czy też ułudę pokonania śmierci – a nie dla świadomości, która jest nieśmiertelna i bezczasowa (wg autora książki) i jest ponad tym wszystkim, co reprezentuje sobą ego. A poza tym, czy to właśnie nie religie ze swoimi „świętymi” i odwiecznymi tradycjami tworzą najwięcej ideowych „murów” między ludźmi? Mam duże wątpliwości co do pomysłu, aby poprzez odnowienie niektórych rytuałów udało się „zburzyć mury dzielące nas od siebie i od świata” oraz rozpropagować i wcielić w życie „pojęcie braterstwa wszystkich ludzi” na Ziemi.

 

Istniejące religie NIGDY na to nie pozwolą. A przynajmniej tak długo, jak będą w stanie, przeciwstawiać się będą temu pomysłowi. Dlatego koncepcja, by „wyleczyć” człowieka od destrukcyjnych skutków systemów religijnych i idei leżących u ich podstaw, za pomocą mechanizmów psychologicznych (rytuałów) stosowanych w religiach, wydają mi się nielogiczna i sprzeczna w swych intencjach. Chyba, że błędnie zrozumiałem autora książki w tej kwestii, czego nie można wykluczyć.  

 

Dokończenie tego wątku będzie w następnym, ostatnim już odcinku cyklu.

 

 

Kwiecień 2018 r.                                           ------ cdn. ------


Skomentuj Tipsa en vn Wydrukuj




Komentarze
1. Strachy do szafy. lebo 2018-04-22


Nowy ateizm i krytyka religii

Znalezionych 905 artykuły.

Tytuł   Autor   Opublikowany

Sumerowie patrzą z osłupieniem jak Bóg tworzy świat     2014-12-23
Humanizm ewolucyjny II     2014-04-22
Dławienie krytyki przez państwo     2016-03-24
Rozdzielenie religii i państwa – warunkiem demokracji     2016-09-08
Tęsknota za bezpiecznym miejscem III.     2018-02-25
Czego Żydzi nauczyli Koptyjkę     2015-02-20
Bóg odkrywa modlitwy ludzkości w spamie     2015-01-01
Wezwanie do reformy islamu     2016-05-05
Uciekłaś od wojny, a oni przyjęli cię      2020-03-13
Pierwsze pokolenie ex-muzułmanów     2016-12-07
Kolejne wyznanie ex-muzułmanki     2016-12-21
Boże słowo głoszone z ambony     2017-08-10
Bóg ześle naukę i technikę     2016-08-30
Allah stworzył kobiety, żeby były w domach     2018-10-25
Czego naucza imam w Kopenhadze     2017-06-19
Islam nakazuje kochać Mahometa i Dżihad bardziej niż własne rodziny     2020-12-14
Credo islamu z ust autorytetu     2020-03-02
 “Islam przeżywa ostre starcie z nowoczesnością i wymaga reform”     2018-11-22
Bańki, medycyna, islam i sport     2016-08-27
Wojna pod znakiem krzyża     2022-03-11
Religia to piekło kobiet     2016-05-04
Kpatinga: wioska czarownic   Igwe   2014-04-13
W poszukiwaniu definicji islamu i islamizmu   Ahmad   2017-09-17
Indyjskie czary nad słowem sekularyzacja   Ahmad   2015-11-27
Islamizm nie jest islamem   Ahmed   2015-09-21
Trzeba przestać milczeć   Ahmed   2014-04-15
Przeciwko autorytetom islamskim i w solidarności z ofiarami islamu   Ahmed   2016-01-24
Dyskryminacja jest wynikiem fanatyzmu w systemie edukacji   Al-Dachachni   2017-03-11
Religie usprawiedliwiają zabijanie, kradzież i inne przestępstwa   Al-Tamimi   2020-03-06
Otwarty umysł jest zaletą   Andreadis   2017-02-16
Świadomość w oczach wierzących i niewierzących   Andrews   2017-07-06
Mój problem z Bogiem   Angier   2014-06-24
Cztery słowa i 1280 poszkodowanych…   Bekdil   2015-04-26
Chusta wreszcie wolna; Turcja wręcz przeciwnie   Bekdil   2014-10-10
Bandycki ramadan   Bekdil   2016-07-15
Niech przemówią tureccy uczeni: zobaczymy czym jest islamizm   Bekdil   2018-05-30
Turcja: seks islamistów z dziećmi jest w porządku; potępienie tego to przestępstwo   Bekdil   2023-03-10
Niepowodzenie islamistycznej kampanii Erdogana w Turcji   Bekdil   2020-01-25
Najlepszy sposób walki z tzw. przemysłem islamofobii   Bekdil   2015-02-21
Turcja: Czy z religijnego punktu widzenia pożądanie własnej córki jest w porządku?   Bekdil   2016-01-25
"Nic wspólnego z islamem"?   Bergman   2016-12-11
Turcja islamizuje Danię budując meczety   Bergman   2017-12-02
Turcja: Uczniowie czytają Koran i porzucają islam   Bulut   2020-06-19
Dżihad przeciwko świątyniom mniejszości   Bulut   2015-09-03
Turecki ateista zamordowany 31 lat temu   Bulut   2021-09-18
Nie, islamofobia nie jest tym samym co antysemityzm   Bulut   2020-01-26
Ogromna transformacja Indii i Bliskiego Wschodu   Bulut   2023-08-22
Turcja: ucieczka od religii?   Bulut   2019-09-25
Jak ekstremistyczny rząd traktuje dziewczynki i kobiety   Bulut   2018-10-19
Polityka Nowego Ateizmu   Bum   2014-02-28
Wywiad z Waleedem Al-Husseinim   Canlorbe   2016-09-29
Nieudacznicy, tchórze? Nie, idealiści   Carmon   2017-06-02
Zbliżają się dni religijnej zemsty   Carmon   2023-03-06
Królik jest pytaniem   Celeste Hale   2014-08-16
Machina religijnej nienawiści w działaniu   Chandra   2014-09-09
Ukarane, bo zostały zgwałcone   Chesler   2014-11-06
Groza umiarkowanego islamizmu   Chesler   2021-03-04
Prawdziwy opór przeciw fanatyzmowi   Chesler   2018-10-24
Jeśli wlazłeś między wrony...   Coyne   2014-02-17
Katolicki hierarcha mówi, że anioły istnieją, ale są bezskrzydłe   Coyne   2013-12-24
Artykuł ateistki w “New York Times” zachwala prawdziwe cuda dokonane przez początkujących świętych   Coyne   2016-09-16
Jesus and Mo oraz dosłowność i umiarkowani muzułmanie   Coyne   2014-10-11
Nauka kontra wiara: żadnego konfliktu!   Coyne   2014-01-21
Podsumowanie ataków na ateistów   Coyne   2014-01-07
Ewolucja teistyczna kiepsko się sprzedaje   Coyne   2014-06-29
Bonobo i pogromca ateistów. Część II   Coyne   2014-08-13
Papież akceptuje ewolucję z boskim napędem   Coyne   2014-11-08
Świadkowie Jehowy i odmowatransfuzji krwi dla dziecka   Coyne   2014-09-07
Czy ateizm jest irracjonalny? Filozof mówi “tak”   Coyne   2014-10-28
Ewolucja pomogła im pozbyć się religii   Coyne   2015-05-07
Gdyby bóg ISIS był moim bogiem, czy miałbym robić to, co nakazuje?   Coyne   2014-09-27
Bonobo i pogromca ateistów   Coyne   2014-08-12
Australijka, Świadek Jehowy (i jej płód) umierają, bo odmówiła transfuzji krwi   Coyne   2015-04-16
O rzekomym wojującym, fundamentalistycznym, ateizmie   Coyne   2014-09-15
Nowy pogląd na piekło: “warunkowa nieśmiertelność”   Coyne   2014-10-18
Ateistom ma być ciężko   Coyne   2014-01-31
Katolickie barbarzyństwo w Europie   Coyne   2014-08-19
Po wygnaniu 160 tysięcy demonów, główny egzorcysta Watykanu idzie do nieba   Coyne   2016-09-24
Jakie są “najlepsze” argumenty na rzecz istnienia Boga?   Coyne   2014-01-24
Wojna o Adama i Ewę   Coyne   2014-05-25
Kolejny kiepski argument na rzecz Boga   Coyne   2014-04-24
“Rozum został stworzony przez Boga”   Coyne   2014-01-03
Moje stanowisko wobec NOMA: stara recenzja   Coyne   2014-10-03
Jeśli ISIS nie jest islamskie, Inkwizycja nie była katolicka   Coyne   2014-09-21
Pies urojony, czyli objawienie Franciszka   Coyne   2014-12-12
Ateizm zakwefiony   Coyne   2014-06-07
Hiszpania deportuje byłego muzułmanina za krytykowanie islamu   Coyne   2014-06-20
Zmyślona podróż do nieba   Coyne   2014-01-12
Bóg, moralność i geografia   Coyne   2014-03-28
Czy ateiści są snobami intelektualnymi?   Coyne   2014-03-22
Religia rozwiąże spory religii   Coyne   2015-11-26
Złe wiadomości   Coyne   2013-12-17
Wkrótce w księgarniach: nowa apolegatyka Boga   Coyne   2014-03-07
Ken Ham vs. Dawkins: O naturze nauki i praw fizycznych   Coyne   2015-03-08
Czy wierzący uważają pismo święte za dosłowną prawdę?   Coyne   2014-07-16
Ateizm luk   Coyne   2014-04-30
Dlaczego religia może być racjonalna, ale robi to w zły sposób   Coyne   2014-02-20
Głupie twierdzenia o fundamentalistycznych ateistach   Coyne   2014-06-22
Zostałem “Cenzorem Roku"!   Coyne   2014-02-12
Pięć dowodów na istnienie Boga od teologa dla ateistów pod choinkę   Coyne   2013-12-19

« Poprzednia strona  Następna strona »
Polecane
artykuły

Lekarze bez Granic


Wojna w Ukrainie


Krytycy Izraela


Walka z malarią


Przedwyborcza kampania


Nowy ateizm


Rzeczywiste łamanie


Jest lepiej


Aburd


Rasy - konstrukt


Zielone energie


Zmiana klimatu


Pogrzebać złudzenia Oslo


Kilka poważnych...


Przeciwko autentyczności


Nowy ateizm


Lomborg


„Choroba” przywrócona przez Putina


„Przebudzeni”


Pod sztandarem


Wielki przekret


Łamanie praw człowieka


Jason Hill


Dlaczego BIden


Korzenie kryzysu energetycznego



Obietnica



Pytanie bez odpowiedzi



Bohaterzy chińskiego narodu



Naukowcy Unii Europejskiej



Teoria Rasy



Przekupieni



Heretycki impuls



Nie klanial



Cervantes



Wojaki Chrystusa


Listy z naszego sadu
Redaktor naczelny:   Hili
Webmaster:   Andrzej Koraszewski
Współpracownicy:   Jacek, , Małgorzata, Andrzej, Henryk