Prawda

Niedziela, 9 sierpnia 2020 - 05:22

« Poprzedni Następny »


Gość w sadzie

Humanizm ewolucyjny II


2014-04-22


Czyli doskonała alternatywa nie tylko dla ateistów.


Motto:

„Nic nie wyrządziło ludzkości więcej szkody niż religia.I nic nie przyniosło nam więcej pożytku niż nauka”

Richard Dawkins


W pierwszej części starałem się w taki sposób dobierać cytaty z Humanizmu ewolucyjnego Michaela Schmidta-Salomona, aby w możliwie najprostszy sposób pokazać  czym jest ta idea (w dużym skrócie), oraz dlaczego taki a nie inny jest jej stosunek do religii. Starałem się także zamieszczać cytaty  w takiej kolejności, w jakiej pojawiały się w tekście. Tutaj postanowiłem zrobić mały wyjątek i zacząć od przedstawienia definicji humanizmu ewolucyjnego, która w książce jest zamieszczona na samym końcu. Oto ona:

 

Definicja podstawowa: Wprowadzone przez Juliana Huxleya pojęcie „humanizmu ewolucyjnego” opisuje świecki, postnacjonalistyczny, krytyczno-racjonalny, (tzn. zarówno antydogmatycznym jak i antyrelatywistyczny) światopogląd, czerpiący swe wartości z różnorodnych źródeł nauki, filozofii i sztuki oraz łączący teoriopoznawczą perspektywę naturalizmu z etyczno-polityczną koniecznością kompleksowej poprawy warunków ludzkiego życia (wolność, wyrównywanie szans, ochrona praw człowieka, zapobieganie fizycznej, strukturalnej i kulturowej przemocy itp.).

Rozgraniczenie: Humanizm ewolucyjny, który biologiczny gatunek Homo sapiens traktuje jako przypadkowy produkt naturalnej ewolucji, od innych form życia różniący się jedynie stopniem rozwoju, a nie w sposób zasadniczy, opowiada się z całą stanowczością przeciwko koncepcjom religijnym lub świecko-idealistycznym, przypisującym ludzkości szczególną pozycję w kosmosie oraz cechy zaprzeczające prawom natury, ustanawiającym katalogi zasad moralnych niezgodnych z charakterem naczelnych, a także ignorującym, na skutek antropocentrycznych wizji świata, interesy innych form życia (zwłaszcza zwierząt wysoko rozwiniętych). /../

Teoria a praktyka: W skrócie humanizm ewolucyjny można opisać jako: a.(napłaszczyźnie teoretycznej)próbę połączenia w spójną całość naukowego oświecenia i etyki humanistycznej oraz b.(w praktyce)wkład w umacnianie„dominującej kultury humanizmu i oświecenia”, która jako „trzecia siła” w „walce kultur” jest ukierunkowana na odczarowywanie przestarzałych mitów i wypełnianie uwolnionej w ten sposób przestrzeni nowymi regułami etyki, polityki, ekonomii i kultury, które z kolei zasadę korzyści własnej przekierują w każdym z osobna na bardziej humanitarne tory”.

 

Przy okazji warto także poznać swoisty „Dekalog humanizmu ewolucyjnego” , który Autor opatrzył następującym wstępem: „Poniższe „propozycje” nie pochodzą od żadnego boga ani nie wykuto ich w kamieniu. W poszukiwaniu stosownych życiowych zasad nie powinniśmy lękać się „ciemnego obłoku”, gdyż strach jest rzadko dobrym doradcą. To osobista sprawa każdego z nas, czy te propozycje odważnie i racjonalnie ocenimy, zmodyfikujemy albo w całości odrzucimy.

 

1.Nie czcij „bogów” (będących w zasadzie niczym innym jak naiwną konstrukcją myślową mózgu naczelnych) cudzych ani własnych, lecz służy wielkiej etycznej idei zmniejszania cierpienia na świecie! Tym wszystkim, którzy chełpili się wyjątkowym podobieństwem do swego „boga”, dobro realnych ludzi było zazwyczaj ze wszech miar obojętne. Nie bierz udziału w tej smutnej grze! Kto posiada naukę, filozofię i sztukę, nie potrzebuje religii!


2.Postępuj uczciwie zarówno wobec najbliższych (bliźnich), jak i najdalszych ci ludzi!
Nie jesteś w stanie kochać wszystkich, ale powinieneś respektować prawo każdego – również osób przez ciebie niekochanych! – do urzeczywistnienia własnych wyobrażeń na temat „dobrego życia (i śmierci)”, o ile nie narusza to takich samych praw innych ludzi.


3.Nie lękaj się autorytetów i miej odwagę posługiwać się własnym rozumem! Pamiętaj, że moc danego argumentu nie zależy od tego, kto go przytacza. O prawdziwości każdej wypowiedzi decyduje wyłącznie jej logiczna spójność i zgodność z doświadczeniami w realnym świecie. Przywoływanie argumentu „Bóg z nami” nie budzi już dzisiaj respektu i jest po prostu śmieszne.


4.Nie kłam, nie oszukuj, nie kradnij, nie zabijaj – chyba, że w sytuacjach skrajnych nie ma innej możliwości bronienia ideałów humanizmu. /../ Etyczne postępowanie nie oznacza bynajmniej ślepego posłuszeństwa wobec moralnych nakazów i zakazów, lecz wymaga rozważenia w każdej konkretnej sytuacji, jakie konsekwencje pociągnie za sobą podjęcie danej decyzji.


5.Uwolnij się od moralizowania! Na tym świecie nie ma „dobra” ani „zła”, są jedynie ludzie i ich przeróżne interesy, potrzeby i doświadczenia. Przyczyniaj się do poprawy katastrofalnych warunków, w jakich wciąż marnieją ludzie, a przekonasz się, jak przyjaznym, kreatywnym i sympatycznym stworzeniem potrafi być rzekoma „bestia” homo sapiens.


6.Nie uodparniaj się na krytykę! Szczera krytyka jest darem, którego nie powinieneś odrzucać. Jedyne, co możesz przez nią stracić, to twoje błędne przekonania, a im prędzej się z nich wyzwolisz, tym lepiej dla ciebie. Okazuj współczucie tym, którzy ze strachu przed krytyką muszą wierzyć w swoją „nieomylność”, a swoje dogmaty uważać za „święte” (nietykalne). W nowoczesnym społeczeństwie nie należy traktować ich poważnie.


7.Nie bądź zbyt pewny swoich racji! To, co dziś wydaje się słuszne, już jutro może okazać się nieaktualne! Mimo to nawet własne wątpliwości stawiaj pod znakiem zapytania! I chociaż wiedza zawsze jest ograniczona i tymczasowa, broń jednak zdecydowanie swoich przekonań. Lecz bądź przy tym w każdej chwili otwarty na nowe argumenty, bo tylko dzięki tej otwartości zdołasz zachować równowagę między dogmatyzmem a relatywizmem.


8.Przełamuj skłonność do ślepoty tradycji, zasięgając przed podjęciem każdej decyzji gruntownych informacji z różnych źródeł! Jako człowiek dysponujesz mózgiem o wyjątkowym potencjale, dbaj o jego rozwój. W kwestiach etycznych i światopoglądowych staraj się używać tych samych racjonalnych zasad, które stosujesz przy obsłudze komputera czy telefonu komórkowego. Ludzkość rozszczepiająca atomy i porozumiewająca się za pomocą satelitów musi wykazać się konieczną do tego dojrzałością!


9.Ciesz się życiem, gdyż najprawdopodobniej masz je tylko jedno! Bądź świadomy wspólnej nam wszystkim oraz twojej własnej skończoności, nie wypieraj się tego i „korzystaj z każdego dnia” (carpe diem)! To właśnie skończoność indywidualnego życia czyni je tak bezcennym! Nie pozwól sobie wmówić, że nie godzi się być szczęśliwym! Tak naprawdę, ciesząc się dziś daną ci wolnością, oddajesz cześć tym wszystkim, którzy w walce o nią stracili życie.


10.Oddaj swoje życie w służbę „wyższych wartości”, kontynuuj dzieło tych, którzy pragnęli (pragną) uczynić ten świat miejscem lepszego, wartościowszego życia! Taka postawa nie tylko jest rozsądna, lecz także wydaje się najlepszą receptą na przepełniony poczuciem sensu byt. Altruiści, jak się zdaje, to tylko mądrzejsi egoiści, bo najlepszym sposobem na uskutecznianie zasady korzyści własnej jest stosowanie jej wobec innych. Jeśli staniesz się częścią „ciepłego prądu w historii ludzkości”, zaznasz szczęścia, jakiego nie zapewnią ci żadne dobra materialne. Odnajdziesz w tym sens życia i będziesz instynktownie czuć, że nie żyłeś nadaremnie!”.    

     

Jest to program pod którym podpisuję się „obiema rękami”, jak zwykło się określać ten stopień zaangażowania. Równie dobry jest ów humanistyczny „Dekalog”, który z pewnością poprze każdy racjonalista z prawdziwego zdarzenia. Jest w nim wszystko, co potrzebne wrażliwej i myślącej jednostce do sprawnego funkcjonowania w szczęśliwym społeczeństwie, które kieruje się mądrymi zasadami, dającymi gwarancję bezpiecznego, świadomego życia, życzliwie nastawionego do innych ludzi. Jednym słowem; realizowanie w praktyce zasady: „zachowuj się tak, jak byś chciał aby inni zachowywali się w stosunku do ciebie”. Czy potrzeba czegoś więcej w stosunkach społecznych?

           
Rozdział pt. ETYKA BEZ BOGA, zaczyna się od słów:


„Gdyby nie istniał Bóg, nie znalibyśmy żadnych obowiązujących reguł etycznych – tak głosi dziś wciąż jeszcze rozpowszechniana przez teologów plotka. Tymczasem już ok. 400 lat przed rzekomym narodzeniem chrześcijańskiego Zbawiciela została ona za pomocą przekonujących argumentów sprowadzona przez Sokratesa ad absurdum. Figura argumentacyjna Sokratesa opiera się w istocie na dwóch prostych pytaniach: 1. Czy przykazaniaBoże są dobre tylko dlatego, że pochodzą od Boga? 2. Jeśli tak, to czy znęcanie się nad dziećmi i zabijanie ich byłoby moralnie usprawiedliwione, gdyby Bóg tak nakazał? /../


Ludzie w przeszłości rzeczywiście uważali historycznie ukształtowane kanony wartości za przykazania Boże, co zazwyczaj pociągało za sobą fatalne społeczne konsekwencje. Człowiek zawsze stwarzał Boga na swoje aktualne dziejowe podobieństwo, toteż Bóg Starego Testamentu musiał z zastraszającą regularnością toczyć wojny najeźdźcze przeciwko wrogim narodom. Z tego samego powodu chrześcijanie wierzyli do niedawna, że ich świętym obowiązkiem wobec Boga jest ściganie Żydów jako jego rzekomych morderców /../.


W obliczu uwidaczniającego się tu relatywizmu religijnych kryteriów wartości wydaje się doprawdy groteską, że ludzie wykształceni wciąż jeszcze wierzą, iż wiążące wartości etyczne można generować, powołując się na Boga. /../ wszystkie religijne teksty źródłowe nie spełniają w najmniejszym stopniu kryteriów podstawowych standardów etycznych żadnego w miarę cywilizowanego społeczeństwa /../


Bóg Żydów, chrześcijan  i muzułmanów z pewnością nie nadaje się do roli moralnego wzorca naszych czasów. Wręcz przeciwnie – gdyby Biblia była rzeczywiście „słowem Bożym”, należałoby opisanemu w niej boskiemu tyranowi postawić wielokrotny zarzut popełnienia straszliwych zbrodni przeciwko ludzkości. Żaden, nawet najbardziej zdegenerowany osobnik naszego gatunku nie popełnił nigdy tak fatalnych w skutkach przestępstw, jakie Biblia przypisuje Bogu! /../.


Mając przed oczami te często bezprzykładne okrucieństwa w opisach z pierwotnych tekstów religijnych, trudno się dziwić kryminalnej przeszłości bazujących na tych pismach religii. Wyprawy krzyżowe, palenie czarownic, prześladowanie heretyków, trwający setki lat systematyczny wyzysk oraz mordowanie innowierców i niewierzących – wszystko to miało wprawdzie także pozareligijne przyczyny, jednak pisma święte nie mogły w najmniejszym stopniu posłużyć tu za etyczna korektywę.


Raczej dostarczały sprawcom doskonałych argumentów usprawiedliwiających ich zbrodnie. Kto wypełniał rzekomą wolę Bożą – a do udziału w krucjatach nie bez powodu werbowano uwodzicielskim hasłem „Bóg tak chce!” – nie musiał obawiać się dręczących wyrzutów sumienia, choćby dopuścił się najgorszych przestępstw. Po zakończeniu boskich rozgrywek wojennych umywano ręce i popadano w błogi sen sprawiedliwego. /../


Dlatego podkreślmy wyraźnie: jest niezbitym faktem historycznym, że fundamentalne wartości (w szczególności prawa człowieka), będące podstawą nowoczesnego, otwartego społeczeństwa, nie są w żadnym wypadku dziełem systemów religijnych, lecz musiały zostać wywalczone w trwającym setki lat świeckim procesie emancypacji spod wpływów tych właśnie żądnych władzy religii. Nieprzypadkowo całe to tysiąclecie, w którym chrześcijaństwo nadawało Europie ton, zalicza się do najbardziej regresywnych epok naszej historii – zarówno w dziedzinie etyki, jak i postęputechnicznego. /../


Rozkwit humanizmu renesansowego, który na wciąż skażonej religijne glebie miał niewielkie szanse rozwoju, nie trwał  jednak zbyt długo. Bardzo szybko padł ofiarą restauracji świecko-klerykalnej władzy, która światło tego nieśmiałego ruchu emancypacyjnego /../ przygasiła blaskiem płonących stosów i z całą stanowczością tłumiła w zarodku każdy krok ku większej wolności myśli i czynów. /../

Wydany przez Piusa IX w 1864 r. niesławny Syllabus Errorum ukazuje wyraźnie, jak żaden inny dokument, niechęć chrześcijańskich kręgów do nowej, wolnej myśli humanistycznej. W tym zbiorze rzekomych „pomyłek” ów papież /../ potępił niemalże wszystkie osiągnięcia nowożytności: racjonalizm, naturalizm, liberalizm, demokrację, rozdział państwa od Kościoła. Równie ostro „pomyłki nowożytności” ocenił Sobór Watykanski I oraz tzw. dekret Lamentabili wydany w 1907 r. przez Kongregację Nauki i Wiary.

            Jeszcze w ogłoszonym w 1950 r. dekrecie papież Pius XII oznajmił, że wolność chrześcijanina kończy się tam, gdzie zaprzecza się pochodzeniu człowieka od jednego jedynego Adama, stworzonego w dosłownym znaczeniu tego słowa przez Boga (fakt ważny dla idei grzechu pierworodnego, degradujący człowieka do roli niewolnika Boga). /../


Kościelny aparat władzy naturalnie nadal trzymał się zasady bezwzględnego posłuszeństwa, odszczepieńców religijnych w dalszym ciągu traktowano rygorystycznie (nie groził już  wprawdzie stos, lecz jedynie restrykcje w postaci zakazów wypowiadania się, nauczania i publikowania). /../ Idea równouprawnienia kobiet nie znalazła oczywiście najmniejszego urzeczywistnienia w polityce Kościoła, podobnie jak prawo homoseksualistów do życia zgodnego z ich orientacja seksualną.


Oczekiwanie od kurii rzymskiej tak daleko idących reform świadczyłoby bezsprzecznie o zupełnym niezrozumieniu podstawowej zasady wiary /../ gdyż żadna organizacja religijna nie jest wolnomyślicielskim klubem dyskusyjnym, w którym liczą się przekonujące, humanistyczne argumenty. Kto zakłada boskie prawdy objawione, nie może nagle pójść na ustępstwo, uznając przewagę racjonalnych argumentów i stwierdzić: „Oj, jednak tak bardzo się myliłem”. Musi być wierny obowiązującym po wsze czasy świętym dogmatom, może pokusić się co najwyżej o ich mniej skostniałą wykładnię. /../

Tak więc byłoby absurdem oczekiwać od Kościoła katolickiego prawdziwie głębokiej akceptacji wyrosłych na świeckim podłożu praw człowieka. Przy dokładniejszym porównaniu widać wyraźnie, że oba te obrazy świata i człowieka – religijny i świecki – są po prostu niekompatybilne. Należy zatem uznać za logiczną konsekwencję to, że Watykan po dziś dzień nie ratyfikował Europejskiej Konwencji Praw Człowieka”.

 

Czy wg powyższych argumentów uprawnione jest założenie, iż religia pozostawiona w spokoju samej sobie (otwarte środowisko polityczne), w naturalny sposób i w dogodnym dla siebie tempie ewoluuje w kierunku racjonalizmu, humanizmu i laicyzacji? Obawiam się, iż każdy kto zna jej krwawą i pełną przemocy historię wie, że jest to błędne założenie, bowiem sama natura religii prowadzi je zawsze w kierunku ekspansji wierzeń, a nie ich ograniczenia i zaniku.

Naczelną i ponadczasową misją Kościołów jest przecież ewangelizacja całego świata, bo tak ponoć chciał sam Zbawiciel i tak wytyczył jej kierunek. Trudno więc byłoby oczekiwać w takiej sytuacji samoograniczenia organizacji, która rości sobie historyczną konieczność wypełniania takiej opatrznościowej misji. To byłoby wewnętrznie sprzeczne i nielogiczne. Dobrze tu Autor zwrócił uwagę, że oczekiwanie od Watykanu takiego zachowania najlepiej świadczyłoby o „zupełnym niezrozumieniu podstawowych zasad wiary”, czyli niewiedzy czym tak naprawdę są religie. Naiwnością więc byłoby oczekiwać od świadomych ateistów takiego irracjonalnego zachowania i poglądów. Więcej pisałem o tych problemach w innych swoich tekstach, dlatego tutaj potraktowałem je dość ogólnikowo. Wróćmy jednak do tekstu źródłowego. W dalszej części książki Autor tak pisze:

 

„Oświeceniowy projekt odczarowania świata nadał mu nowy, „racjonalny czar”. Po dokładniejszym przemyśleniu wyniki badań nauk ścisłych wydają się bez porównania bardziej fascynujące niż jakikolwiek religijny mit stworzenia. Już sam fakt – potwierdzony przez biologię ewolucyjną – że każdy z nas jest nosicielem liczącej sobie cztery miliardy lat „iskry życia” /../ przyćmiewa każdy mityczny przekaz. Rzeczywistość okazała się, w wynikuprowadzonych nad nią systematycznych badań, bardziej tajemnicza i imponująca,niż możnabyło to sobie wyobrazić w oparciu o wszelkie spekulacje religijne minionych epok./../


Główną spuścizną oświecenia nie są ruiny odwiecznych tradycji, które nie oparłysię atakomoświeconegorozumu, lecz bogate plany stworzenia lepszego społeczeństwa, po części realizowane już przez współczesną cywilizację, częściowo zaś czekające wciąż na ponowne odkrycie i urzeczywistnienie. Humaniści ewolucyjni czują się szczególnie związani z tą twórczą spuścizną oświeceniową. Obalanie religijnych opisowych modeli świata nie jest dla nich celem samym w sobie, lecz ma przyczynić się do wprowadzenia w życie zaproponowanego przez Kanta hasła: Sapere aude ! – Miej odwagę posługiwać się własnym rozumem!


Jednakże w przeciwieństwie do Kanta humaniści ewolucyjni wychodzą z założenia, że niedojrzałość człowieka, w której przezwyciężeniu oświecenie miało mu pomóc, nie jest przez niego w żadnym wypadku „zawiniona”, ale wynika z uwarunkowań strukturalnych (biologicznych, socjologicznych, ekologicznych, ekonomicznych itp.). /../ Tak oto po raz kolejny dotarliśmy do elementarnego rządzącego życiem prawa, któremu humaniści ewolucyjni przypisują szczególną wagę – zasadę korzyści własnej. Mimo najróżniejszych form, jakie w kulturowej ewolucji naszego gatunku ta biologiczna zasada przyjmowała, korzyść własna była i nadal jest głównym „motorem napędowym historii ludzkości”. Nie wolno o tym zapominać, jeśli chcemy stworzyć etykę odpowiadającą naturze ludzkiej. /../


System etyczny ignorujący ewidentnie elementarne potrzeby (interesy) człowieka nie zasługuje na miano „etyki”. Etyka jest bowiem próbą rozwiązywania nieuniknionych  sporów międzyludzkich w sposób zadowalający wszystkie stronykonfliktu.Wymaga to zasadniczego zrozumienia całej palety potrzeb, które leżą u źródła danego konfliktu, gdyż tylko tak możliwa jest rzetelna ocena sprzecznych ze sobą interesów. Religie, zamiast uczynić z realnych potrzeb centralny punkt odniesienia w dyskusji na temat zgodnego współżycia, potrzeby te ignorują (lub wręcz oczerniają). Ta skłonność jest ich immanentną cechą, dlatego na polu etyki religie siłą rzeczy muszą zawieść. Podejście etyczne z definicji trudno pogodzić z religijnym sposobem myślenia. /../


Braki w dziedzinie etyki religie kompensują katalogami moralnych nakazów i zakazów, zastępując nimi etyczną dyskusję. Niestety, różnica między obiema metodami jest  nazbyt bagatelizowana, gdyż w rozumieniu potocznym (a nawet filozoficznym!) pojęć „etyka” i „moralność” używa się z reguły jako synonimów. Po wnikliwej analizie okazuje się jednak, że oba te terminy opisują diametralnie różne koncepcje uzasadnienia norm społecznych. Przyjrzyjmy im się zatem dokładniej:


*Moralność jest subiektywnym wartościowaniem w oparciu o rzekome metafizyczne kryteria oceny (dobry-zły),
tymczasem etyka poszukuje obiektywnie stosowanych metod postępowania na podstawie intersubiektywnie ustalonych reguł gry (uczciwy-nieuczciwy), których aktualność należy regularnie poddawać kontroli.


*Argumentacja moralna  odnosi się do kwestii odpowiedzialności osobistej (poczytalności) i dlatego z konieczności opiera się na idei wolnej woli, czyli na założeniu, że dana osoba w dokładnie takich samych warunkach wyjściowych mogłaby podjąć decyzję inną od tej, którą podjęła. Argumentacja etyczna nie potrzebuje tego typu antynaturalistycznych założeń, gdyż przestępstwo jest przestępstwem również wtedy, gdy sprawca nie miał żadnej możliwości postąpić inaczej. W spojrzeniu etycznym ważna jest więc zasadniczo jedynie obiektywna odpowiedzialność za potencjalne lub popełnione czyny, a nie subiektywna odpowiedzialność (wolna wola) sprawcy. /../

*Inna fundamentalna różnica miedzy etyką a moralnością dotyczy ich praktycznychzastosowań.Celem etyki jest szukanie uczciwych rozwiązań w konfliktach interesów między ludźmi, względnie między człowiekiem a jego otoczeniem.  Ma ono sens tylko wtedy, gdy konflikt dotyczy co najmniej dwóch stron mających odmienne punkty widzenia. Stad wniosek, że nie można zachować się nieetycznie względem siebie samego. /../

Mimo to moraliści twierdzą, że „zgrzeszyć” można także wobec siebie, że pewne czyny są niemoralne z definicji – nawet jeśli nie szkodzą nikomu (z wyjątkiem tego, kto je popełnia). Z tej różnicy między stanowiskiem moralnym a etycznym wynikają daleko idące konsekwencje dla prawa człowieka do samostanowienia. /../ Z etycznego punktu widzenia (kryteria: uczciwy-nieuczciwy) nie ma najmniejszego znaczenia, czy ktoś wchodzi w związki homoseksualne, masturbuje się, czy uprawia seks oralny lub analny. Moralnie (kryteria: dobry-zły) takie praktyki często są uznawane za „szczególnie niegodziwe” i bywają – jeśli moraliści dysponują odpowiednią władzą – represjonowane. /../


*Podczas gdy (naturalistyczna) etyka w pełni akceptuje interesowną naturę ludzkich potrzeb /../ dla moralistów te właśnie potrzeby stanowią zasadniczy problem, który należy przezwyciężyć. Jako ostoję w tej egzystencjalnej walce wymyślili sobie specjalną sferę duchową, odgrywającą rolę przeciwwagi dla zwierzęco-egoistycznego organizmu. /../ Jednakże ów tak nieodzowny dla moralistów dualizm ciała i duszy jest empirycznie obaloną fikcją. /../ Etycy naturalistyczni odrzucają tego typu metody zaciemniania i szukają punktu odniesienia w udokumentowanej, wolnej od iluzji zasadzie psychologii ewolucyjnej:„Nie ufajżadnym szczytnym ideom, jeśli sam nie potrafisz znaleźć bardziej przyziemnych”. /../


Teraz jest dla mnie jasne dlaczego nasz kulejący system oświaty robi co tylko możliwe, aby etyka nie była nauczana w szkołach; od razu pokazałaby zakłamanie moralności jak i jego mechanizmy wynikające ze stricte religijnego rozumowania i pojmowania rzeczywistości. Ani nasze bogobojne szkoły, w których nauczyciele prowadzają dzieci całymi klasami na rekolekcje, ani nasze rządy charakteryzujące się daleko posuniętym serwilizmem w stosunku do Kościoła katolickiego, nie odważą się na taki obrazoburczy krok, to pewne. Kiedyś znalazłem ciekawy fragment, autorstwa Bogusława Gomzara:

„Pośród wielu słów – wytrychów – funkcjonujących w szeroko pojętej tradycji kulturowej, najbardziej dwuznaczny termin to „moralność”. Pojęcie to dotyczy bowiem relacji między wolną wolą jednostki, a nakazami narzucanymi przez instytucje społeczne systemu, który akurat sprawuje władzę. Decydenci takiego systemu określają co jest słuszne lub nie, tworząc przy okazji aparat represji ścigający myślących inaczej”.


Jednakże chyba szczytem zakłamania w tym względzie są utworzone „katedry etyki” na „Wydziałach teologii” w lokalnych uniwersytetach. I tu także Autor ma rację, iż określenia moralność i etyka stosowane są zamiennie, choć jak widać bezzasadnie. W ostatnim rozdziale książki Autor tak pisze:  

 „Największe aktualne zagrożenie dla gatunku Homo sapiens to nie trzęsienia ziemi i tsunami, to nie wybuchy wulkanów ani uderzenia meteorytów i nie skorumpowane rządy czy załamania koniunktury, lecz strukturalnie uwarunkowana głupota. Za naszym szaleństwem kryje się system! Założenie, że ludzkością kieruje mała grupa spiskowców o czarnych charakterach, może wydawać się bardzo ekscytujące i subiektywnie odciążające, w rzeczywistości jednak za ten katastrofalny stan jest odpowiedzialna niepowtarzalna, gigantyczna, ogólnoświatowa głupota. Dlatego właśnie potrzebne jest oświecenie! /../


Humaniści ewolucyjni nie pozostawiają żadnej wątpliwości, że ich celem jest obalenie pradawnego „świętego mitu”, wedle którego naszemu gatunkowi przysługuje z woli Bożej szczególne miejsce w naturze. Tak dogłębne „odczarowanie człowieka” nie tylko wydaje się wskazane z etycznego punktu widzenia, lecz także jest korzystne z powodów naukowych, gdyż wszelkie hipotezy, którymi dotychczas karmiła się pycha gatunku Homo sapiens (w pierwszej linii dualizm ducha i ciała, każący nam wierzyć, że z jego pomocą wzniesiemy się ponad naturę), uważa się dziś za obalone. /../


Nie stać nas już dłużej na kierowanie losami świata z perspektywy światopoglądu pięciolatka. Kto rozszczepia atomy i porozumiewa się za pomocą satelitów, musi wykazać się do tego intelektualną i emocjonalną dojrzałością, ta zaś wyraża się m.in. gotowością do pogrzebania fałszywych idei /../, nim przyjdzie za nie ginąć ludziom. A to jest możliwe wyłącznie przy jasnym i czujnym umyśle. Musimy zatem za wszelką cenę odrzucić wszystkie te wrogie życiu, dziecięco naiwne mity, które z naszej historii uczyniły spektakl grozy.


To oczywiste, że ci, którzy nie nauczyli się racjonalno-krytycznego podejścia do życiowych wyzwań, będą bronić najbardziej nawet absurdalnych pomyłek, jakby zależała od tego ich własna egzystencja. Nie wolno dać się zastraszyć takimi postawami. Przywoływanie przez wierzących „zranionych uczuć religijnych” nie może być powodem do zamilknięcia krytycznego rozumu. Przeciwnie! Mając wzgląd na owe „religijne uczucia”, wymagające jakoby szczególnie ostrożnego ich traktowania, utrwalamy kryjące się za nimi ograniczone horyzonty światopoglądowe.


Przybliżenie choćby tych podstawowych wymogów krytycznego rozumu i etyki humanistycznej religijnie indoktrynowanym masom (oraz „elitom”!), zniewolonym konsumpcyjną dowolnością, będzie zadaniem niełatwym, a do tego z pewnością niebezpiecznym. A jednak to właśnie w tych trudnościach jest coś pociągającego. Albert Camus ujął to słowami: „Wyobraźmy sobie Syzyfa jako szczęśliwego człowieka; walka ze szczytem jest w stanie zaspokoić ludzkie serce”.

 
Szczęście współczesnego Syzyfa bierze się jednak nie tyle z trudności samego zadania, z jego walki ze szczytem, ile nade wszystko z pozytywnych treści światopoglądu, który reprezentuje i któremu nadaje realny kształt. Humaniści ewolucyjni /../ nie głoszą bowiem żadnych gorzkich wieści, lecz iście „radosną nowinę”, usuwającą daleko w cień wszystkie alternatywne propozycje „religijnej konkurencji”. Powody tego są jednoznaczne:


Po pierwsze:„radosna nowina humanizmu ewolucyjnego” proponuje definicję sensu, którego rzeczywiście możemy doświadczyć zmysłowo i nie musimy doszukiwać się go w zjawiskach nadprzyrodzonych.


Po drugie:pozostaje ona w zgodzie z nauką – najdoskonalszym systemem poznawczym, jaki ludzkość dotąd wypracowała.


Po trzecie: ma ona moc uwolnienia najważniejszych współczesnych debat etycznych od toksycznego, moralizującego balastu, który w przeszłości nader często przesłaniał w konfliktach prawdziwe linie frontu.

           

Wszystkie przytoczone tu argumenty składają się na obietnicę „nowej lekkości bytu”; egzystencji, w której wiodącą ideą jest zmysłowo doświadczalna „jakość doczesności”, a nie ponadzmysłowa gwarancja „prawdy nadprzyrodzonej”. /../ Tej „radosnej nowiny” humanizmu ewolucyjnego nie sposób opisać piękniej. Sformułujmy więc tę jakże potrzebną, pozytywną alternatywę dla religijnego, wrogiego życiu stanowiska: „pogańska radość życia” zamiast „piekielnego strachu” /../ Któż odrzuciłby taką alternatywę? Z pewnością żadne ze zwierząt. Członkowie dumnego gatunku Homo sapiens również nie powinni tego robić. Miejmy zatem nadzieję, że radosne brzmienie „nowej, lepszej pieśni” zagłuszy starą śpiewkę o zaświatach, wybawi nas trwale od „zbawienia” i pozwoli cieszyć się życiem doczesnym po epikurejsku! Ono naprawdę jest tego warte…”.

 

            To tyle. Starałem się cytować takie fragmenty książki, które najwyraźniej i w sposób jednoznaczny przedstawiają zawartą w niej ideę humanizmu ewolucyjnego. Jednakże trudno jest w parostronicowym tekście zamieścić całe bogactwo argumentacji, zaprezentowane w kilkusetstronicowej publikacji. Dlatego proszę Czytelników aby traktowali te moje teksty wyłącznie jako zachętę do przeczytania jej całej i zapoznania się ze wszystkimi przedstawionymi tam argumentami. Naprawdę warto!


Dla mnie jej lektura była bardzo cenna z paru powodów: dowiedziałem się wielu nowych rzeczy, które nie były mi dotąd znane, pomimo wieloletniego pasjonowania się tą tematyką. Ucieszyło mnie także to, że jednym z filarów na których opiera się idea humanizmu ewolucyjnego jest sztuka. Będąc samemu artystą wiem jak wielką rolę odgrywa sztuka w ukazywaniu różnych aspektów naszej rzeczywistości. Są nawet stosowne sentencje:

„Sztuka jest kłamstwem, które ujawnia prawdę” (?), „Być poetą, znaczy mówić światu nie, bo tylko to jest poezją – nieustające szukanie” (T.Borowski), „Istnieją takie rodzaje prawdy, które można ukazać tylko przez fikcję” (?), „Na tym zaiste polega sekret, że im więcej wyobraźni w tym co napisane lub namalowane, tym bardziej zda się prawdziwe” (Carlos Fuentes) i chyba najbardziej znane: „Wyobraźnia jest ważniejsza od wiedzy” (Albert Einstein). Chodzi generalnie o to, że artyści z racji swojej wyjątkowej wrażliwości w postrzeganiu i reagowaniu na otaczającą nas rzeczywistość, dostrzegają wiele jej aspektów, które dla osobników pozbawionych tej cechy są po prostu niewidoczne, nie istniejące.


Bardzo trafnie to ujął amerykański pisarz SF Kurt Vonnegut, który jest już klasykiem:


„Kocham was wy sucze syny i tylko was czytam. To wy mówicie ludziom o tych naprawdę strasznych zmianach jakie zachodzą w świecie, tylko wy jesteście na tyle szaleni, by widzieć, że życie jest podróżą kosmiczną. /../ Tylko wy macie dość odwagi by troszczyć się o przyszłość, tylko wy zauważacie co robią z nami maszyny, co robią z nami wojny, co robią z nami wielkie i proste idee, co robią z nami nieporozumienia, błędy, wypadki i katastrofy.


Tylko wy jesteście na tyle głupi, aby zadręczać się czasem i przestrzenią bez końca, tajemnicami, które nigdy nie zostaną rozwiązane, a także tym, że właśnie teraz decydujemy czy miliardoletnia podróż zaprowadzi nas do nieba czy do piekła. Znacie się na pisaniu jak „kura na pieprzu”, ale to nie ma znaczenia ponieważ i tak jesteście poetami, gdyż wykazujecie większą wrażliwość na ważne przemiany niż wszyscy ci, którzy piszą lepiej. Do diabła z utalentowanymi mini-wypierdkami, którzy subtelnie opisują jeden mały fragment czyjegoś życia, podczas gdy gra idzie o całe galaktyki, eony i tryliony jeszcze nie narodzonych dusz”.


Ale co najistotniejsze, iż te dwie książki Humanizm ewolucyjny oraz Poza dobrem i złem Michaela Schmidta-Salomona utwierdziły mnie jeszcze w przekonaniu (dzięki wielu naukowym argumentom, które nie były mi dotąd znane), że wszystko to, co dotąd pisałem o religiach ma solidne uzasadnienie w ideologii humanizmu ewolucyjnego i nie muszę się niczego wstydzić, ani prostować błędów zawartych w swoich dotychczasowych tekstach. To jest pocieszające, szczególnie w kontekście wydarzeń z ostatnich miesięcy. Ale to już jest zupełnie inna historia i być może kiedyś jeszcze do niej wrócę.

 

Lucjan Ferus

Wieloletni autor portalu racjonlista.pl , gdzie czytelnik może znaleść jego 130 artykułów, publikowanych w latach 2002-2013. (Ostatni tekst publikowany w "Racjonaliście" 10 grudnia 2013r.)  

 

                              

              

           


Skomentuj     Wyślij artykuł do znajomego:     Wydrukuj






Nowy ateizm i krytyka religii

Znalezionych 647 artykuły.

Tytuł   Autor   Opublikowany

Palestyńczycy: Priorytety muzułmańskich “uczonych” podczas COVID-19   Toameh   2020-08-04
Ituriel – elektroniczny bóg. Czyli książka, której nie napisałem.   Ferus   2020-08-02
Porwanie Holocaustu dla Dżihadu: Auschwitz i Kneset   Pandavar   2020-07-08
Dlaczego nauki i religii nie można ze sobą pogodzić   Koraszewski   2020-07-05
Palestyńczycy: Nieislamskie prawo o ochronie rodziny   Toameh   2020-07-02
Uprowadzenie Holocaustu dla Dżihadu: Auschwitz i Kneset   Pandavar   2020-07-01
Pochwała parlamentarnego ateizmu   Koraszewski   2020-06-28
Palestyńczycy: Czy rzeczywiście chodzi o “aneksję”?   Toameh   2020-06-26
Uprowadzenie Holocaustu dla Dżihadu: Auschwitz i KnesetCzęść 5: Wbijanie noża   Pandavar   2020-06-24
Przerażająca prawda o dziewicach z raju   Koraszewski   2020-06-24
Najskuteczniejsze narzędzie ludzkości – fikcja (VI)   Ferus   2020-06-21
Turcja: Uczniowie czytają Koran i porzucają islam   Bulut   2020-06-19
Wiara, nauka i umiłowanie bzdury   Koraszewski   2020-06-17
Uprowadzenie Holocaustu dla Dżihadu: Auschwitz i Kneset   Pandavar   2020-06-17
Najskuteczniejsze narzędzie ludzkości – fikcja. V   Ferus   2020-06-14
Dżihadystyczne narracje i islamskie fobie w Nigerii   Igwe   2020-06-11
Uprowadzenie Holocaustu dla Dżihadu (3)   Pandavar   2020-06-10
Najskuteczniejsze narzędzie ludzkości – fikcja. IV   Ferus   2020-06-07
Uprowadzenie Holocaustu dla Dżihadu   Pandavar   2020-06-03
Najskuteczniejsze narzędzie ludzkości – fikcja (III)   Ferus   2020-05-31
Uprowadzenie Holocaustu dla Dżihadu: Auschwitz i Knesset.   Pandavar   2020-05-27
Męczeństwo w obronie niezmiernej głupoty   Koraszewski   2020-05-25
Najskuteczniejsze narzędzie ludzkości – fikcja. II   Ferus   2020-05-24
Nie ma boga nad Boga   Koraszewski   2020-05-18
Najskuteczniejsze narzędzie ludzkości - fikcja   Ferus   2020-05-17
Naprawdę świat chce być oszukiwany?   Ferus   2020-05-10
Usunięcie „Izraela” z duńskiej Biblii   Jacoby   2020-05-05
Fikcja uznawana za Prawdę (VIII)   Ferus   2020-05-03
Fikcja uznawana za Prawdę (VII)   Ferus   2020-04-26
Fikcja uznawana za Prawdę (VI)   Ferus   2020-04-19
Fikcja uznawana za Prawdę (V)   Ferus   2020-04-11
Fikcja uznawana za Prawdę (IV)   Ferus   2020-04-05
Oderwanie charedim   Rosenthal   2020-04-01
Fikcja uznawana za Prawdę (III)   Ferus   2020-03-29
Pandemia i muzułmańskie priorytety   Pandavar   2020-03-26
Fikcja uznawana za Prawdę (II)   Ferus   2020-03-22
Fikcja uznawana za Prawdę   Ferus   2020-03-15
Uciekłaś od wojny, a oni przyjęli cię      2020-03-13
Najdłużej trwająca mistyfikacja. Podsumowanie.   Ferus   2020-03-08
Religie usprawiedliwiają zabijanie, kradzież i inne przestępstwa   Al-Tamimi   2020-03-06
Credo islamu z ust autorytetu     2020-03-02
Najdłużej trwająca mistyfikacja w dziejach ludzkości (IX)   Ferus   2020-03-01
Francja po cichu wprowadza z powrotem przestępstwo bluźnierstwa   Meotti   2020-02-27
Najdłużej trwająca mistyfikacja w dziejach ludzkości (VIII)   Ferus   2020-02-23
Najdłużej trwająca mistyfikacja w dziejach ludzkości (VII)   Ferus   2020-02-16
Najdłużej trwająca mistyfikacja w dziejach ludzkości (VI)   Ferus   2020-02-09
Najdłużej trwająca mistyfikacja w dziejach ludzkości (V)   Ferus   2020-02-02
Najdłużej trwająca mistyfikacja w dziejach ludzkości (IV)   Ferus   2020-01-26
Nie, islamofobia nie jest tym samym co antysemityzm   Bulut   2020-01-26
Niepowodzenie islamistycznej kampanii Erdogana w Turcji   Bekdil   2020-01-25
Najbardziej szalony grant Templetona jak dotąd: Ewolucja i “ofiarna miłość”   Coyne   2020-01-20
Najdłużej trwająca mistyfikacja w dziejach ludzkości. Suplement „B”.   Ferus   2020-01-19
Najdłużej trwająca mistyfikacja w dziejach ludzkości. Suplement „A”.   Ferus   2020-01-12
Najdłużej trwająca mistyfikacja w dziejach ludzkości (III)   Ferus   2020-01-05
Murem za czarną zarazą   Koraszewski   2019-12-30
Najdłużej trwająca mistyfikacja w dziejach ludzkości (II)   Ferus   2019-12-29
Jak Bóg stworzyl kiłę i dlaczego było to dobre   Kruk   2019-12-28
Najdłużej trwająca mistyfikacja w dziejach ludzkości   Ferus   2019-12-22
Moje ostatnie jasełkowe refleksje   Ferus   2019-12-15
Papież Franciszek, „Pieśń o Rolandzie” i imam Al-Tayeb   Meotti   2019-12-12
Refleksje sprzed lat: Podstępna działalność Szatana i inne.   Ferus   2019-12-08
Chrześcijaństwo, Zagłada i syjonizm   Koraszewski   2019-12-02
Bajka-nie bajka o powstaniu religii   Ferus   2019-12-01
Wskrzeszenie Józefy K.   Koraszewski   2019-11-26
Refleksje sprzed lat: Wartości chrześcijańskie   Ferus   2019-11-24
Byli ateiści, obecnie wierzący   Ferus   2019-11-17
Dewocja to pobożność? Czyli wizyta u starszej pobożnej pani.   Ferus   2019-11-10
Biskupa czerep rubaszny   Koraszewski   2019-11-08
Sen mara, Bóg wiara, nieśmiały głos podświadomości, czy bezsensowne rojenia senne?   Ferus   2019-11-03
Refleksje sprzed lat: „Proporcje krzyku i smaku”   Ferus   2019-10-27
Trudne początki mitu   Ferus   2019-10-20
Jak Bóg ogarnia swoje dzieło   Ferus   2019-10-13
Uduchowiony erotyzm bogów i wyznawców (V)   Ferus   2019-10-06
Uduchowiony erotyzm bogów i wyznawców IV   Ferus   2019-09-29
Katolicka Afryka i jej niepokoje   Igwe   2019-09-27
Turcja: ucieczka od religii?   Bulut   2019-09-25
Uduchowiony erotyzm bogów i wyznawców (III)   Ferus   2019-09-22
Uduchowiony erotyzm bogów i wyznawców (II)   Ferus   2019-09-15
Uduchowiony erotyzm bogów i wyznawców   Ferus   2019-09-08
Zlecenie walki z szatanem   Koraszewski   2019-09-02
Mrówki i ludzie. Czyli niepokojące podobieństwo „korony stworzenia” do bezrozumnych owadów.   Ferus   2019-09-01
Jabłko, które jabłkiem nie było   Ferus   2019-08-25
Ta miłość zaczęła się od strachu   Koraszewski   2019-08-24
Problem „ukrywającego się Boga”.   Ferus   2019-08-18
Hipoteza Boga kontra nauka (IV)   Ferus   2019-08-11
Na początku był jakiś Jezus   Koraszewski   2019-08-05
Hipoteza Boga kontra nauka (III)   Ferus   2019-08-04
Hipoteza Boga kontra nauka (II)   Ferus   2019-07-28
Hipoteza Boga kontra nauka   Ferus   2019-07-21
Apostołowie Nowego Ładu (II)   Ferus   2019-07-14
Bóg bez państwa i państwo bez Boga   Koraszewski   2019-07-12
Apostołowie Nowego Ładu. Czyli ludzie pogodzeni z nieubłaganymi prawami natury.   Ferus   2019-07-07
Pamięć i odrzucona tożsamość   Koraszewski   2019-06-27
O znaczeniu świeckich usług medycznych   Igwe   2019-06-22
Bezlitosne Miłosierdzie Boże   Ferus   2019-06-16
Dziecko i jego I Komunia Święta   Ferus   2019-06-09
Tajemnica zawodowa duchownych   Ferus   2019-06-02
Rozmyślając nad sensem życia (VIII)   Ferus   2019-05-26
Rozmyślając nad sensem życia (VII)   Ferus   2019-05-19
Rozmyślając nad sensem życia (VI)   Ferus   2019-05-12

« Poprzednia strona  Następna strona »
Polecane
artykuły

Wzmacnianie układu odpornościowego



Wykluczenie Tajwanu z WHO



Drzazgę źle się czyta



Sześć lat



Pochodzenie



Papież Franciszek



Schadenfreude



Pseudonaukowa histeria...


Panstwo etc



Biły się dwa bogi


 Forma przejściowa


Wstęga Möbiusa


Przemysł produkcji kłamstw


Jesteś tym, co czytasz,



Radykalne poglądy polityczne


Einstein



Socjologia



Allah stworzyl



Uprzednie doświadczenie



Żydowski exodus



PRL Chrystusem narodów



Odrastające głowy hydry nazizmu



Homeopatia, wibracje i oszustwo


Żołnierz IDF



Prawo powrotu



Mózg i kodowanie predyktywne



Nocna rozmowa



WSzyscy wiedza



Nieustający marsz



Oświecenie Pinker



Alternatywna medycyna zabija



Kobiety ofiarami



Prometeusz



modyfikowana pszenica


Listy z naszego sadu
Redaktor naczelny:   Hili
Webmaster:   Andrzej Koraszewski
Współpracownicy:   Jacek, , Malgorzata, Andrzej, Marcin, Henryk