Prawda

Sobota, 22 wrzesnia 2018 - 21:28

« Poprzedni Następny »


Tęsknota za bezpiecznym miejscem III.


Lucjan 2018-02-25


Motto: „Każdy ma prawo budować zamki na piasku, ale nie jest dobrze jeśli chce w nich zamieszkać. A już całkiem jest źle, jeśli próbuje wprowadzać do nich innych” (?).

Poprzednią część zakończyłem słowami: „ /../ zapowiedź rychłego nadejścia Królestwa Bożego na Ziemi, uczyniła tę religię o wiele bardziej ATRAKCYJNĄ od innych ówczesnych wyznań i spowodowała duży napływ chętnych do skorzystania z tej wyjątkowej oferty. Tym bardziej, iż skierowana była głównie do ludzi z najniższych szczebli drabiny społecznej – niewolników i służby domowej, którzy mieli najmniej do stracenia w tym okrutnym i niesprawiedliwym świecie, a najwięcej do zyskania w owym wspaniałym królestwie Bożym, które miało nadejść lada dzień”.


A kiedy już ten religijny ruch (uważany przez Rzymian za niebezpieczną sektę) urósł w siłę i okrzepł, można było powoli zapomnieć o tym nierealnym (ale znaczącym) pomyśle i zacząć tworzyć zręby nowego Kościoła i nowej religii. Z rozbudowaną hierarchią kościelną: z kapłanami, biskupami, arcybiskupami, kardynałami i papieżem, czyli z INSTYTUCJĄ Kościoła, która z Jezusem z Ewangelii miała i ma niewiele wspólnego (o czym najlepiej świadczy późniejsza historia Kościoła). I wtedy też niewolnikom, którzy byli już gorliwymi i wiernymi wyznawcami nowego Boga i nowej religii, można było już śmiało powiedzieć:

„Niewolnicy! Z całą bojaźnią bądźcie poddani panom nie tylko dobrym i łagodnym, ale również surowym. To się bowiem podoba Bogu /../ Co bowiem za chwała, jeżeli przetrzymacie chłostę jako grzesznicy? – Ale to się Bogu podoba, jeżeli dobrze czynicie, a przetrzymacie cierpienia. Do tego bowiem jesteście powołani. /../ Bądźcie poddani każdej ludzkiej zwierzchności ze względu na Pana: czy to królowi jako mającemu władzę, czy to jako namiestnikom przez niego posłanym celem karania złoczyńców /../ Taka jest bowiem wola Boża. /../ Wszystkich szanujcie, braci miłujcie, Boga się bójcie, czcijcie króla!” (BT, 1P 2,13,17-21).

Czy ówczesne rzymskie władze nie zdawały sobie sprawy z zagrożenia, jakie stanowi ta nowa religia z nowym bogiem? Bogiem, który stopniowo stawał się RÓWNY swemu Bogu-Ojcu na pierwszych siedmiu soborach powszechnych? Wygląda na to, iż ówczesne władze imperium dostrzegały to niebezpieczeństwo, ale nie doceniały go w wystarczający sposób, o czym najlepiej świadczy fragment z książki Herezjarchowie i schizmatycy Andrzeja J.Sarwy:

„Mimo, iż formalnie istniała jedność państwa, od czasu do czasu powstawały na niej rysy. Za największą i najniebezpieczniejszą uznano chrześcijaństwo, które pojawiło się i zaczęło z niebywałą wprost energią rozwijać się w I wieku n.e. Początkowo bagatelizowano owo zjawisko, utożsamiając chrześcijan z Żydami, rychło jednak dostrzeżono, że nie można ich upakować do jednego worka. Rzymianie, zapoznawszy się z ideologią nowej „wschodniej sekty”, pojęli, jak wielkie niebezpieczeństwo zagraża państwu z jej strony.

 

Najgroźniejszy był ponadnarodowy charakter chrześcijaństwa i jego totalne ignorowanie spraw ziemskich. Ciągłe podkreślanie przemijalności tego świata, głoszenie poglądu, że życie doczesne jest tylko etapem, i to krótkim, na drodze do wieczności oraz negowanie już nie tylko boskości cezarów, ale nawet odmawianie im przyrodzonego prawa do sprawowania władzy nad światem („wszelka władza od Boga pochodzi” – głoszono), mogło i musiało doprowadzić do upadku imperium, jeśliby chrześcijaństwo rozwijało się bez żadnych przeszkód”.    

Czy powyższa charakterystyka ówczesnej sytuacji (I wiek n.e) polityczno-religijnej nie przypomina nam czegoś znajomego, o czym niedawno pisałem? Ależ tak! Jest bardzo podobna do opisu relacji Świadków Jehowy ze światem zewnętrznym i ich wrogiego wręcz stosunku do wszelkich form instytucji państwowych, jak i Kościołów. Oto niektóre fragmenty z książki Byłem Świadkiem Jehowy Gunthera Pape, które to potwierdzają: 

„Jak prawdziwi chrześcijanie patrzą na politykę? /../ Wiedzą, że Królestwo Boże ma zniweczyć wszelkie władztwa polityczne i że ci, którzy uprawiają politykę, są wrogami Boga, a zatem muszą liczyć się z zagładą. /../ Niezależnie od tego, ile głosów padnie na władców tego złego systemu rzeczy, jest on skazany na zagładę. Nie zachowa tego świata przed niechybną zgubą żadna kampania polityczna. /../ Pozostają więc dla Świadków hasła: unikać polityki! Nie popierać żadnych ludzkich rządów; ani demokracji, ani monarchii, ani dyktatury! /../ Kto zajmuje się polityką jest wrogiem Boga! Nie próbować ulepszać warunków życia! Kto nie przestrzega tych zasad, ulegnie zagładzie! W tym duchu wychowują ludzi Świadkowie Jehowy /../

           

„Nie miłujcie świata ani tego, co jest na świecie” (1J 2,15). Te słowa tłumaczą Świadkowie w następujący sposób: „Nie należy się mylić – „świat” nie oznacza tu jakichś szumowin ludzkości, lecz konkretnie istniejący „system rzeczy”, łącznie z królami, prezydentami, parlamentami i wszystkimi innymi instytucjami państwa” /../

Przyjazne stosunki chrześcijan z państwem, jego organami i instytucjami, oznaczają dla Świadków „brudny sposób postępowania”, duchowy „nierząd”, „cudzołóstwo”. Kto podtrzymuje takie odnoszenie się do państwa, ten staje się wrogiem Boga i w konsekwencji wraz z „tym systemem rzeczy”, czyli z całym istniejącym obecnie porządkiem oraz organizacją, ulegnie zagładzie w Har-Magedonie”.

W kontekście powyższych poglądów znamionujących Świadków Jehowy, najtrafniej określa ich pewien werset z Biblii, będący przestrogą dla innych wyznawców (jedynego ponoć) Boga: „Strzeżcie się fałszywych proroków, którzy przychodzą do was w owczej skórze, a wewnątrz są drapieżnymi wilkami. Poznacie ich po ich owocach” (Mt 7,15). Chyba lepiej tego nie można było ująć. W tych dwóch krótkich zdaniach ukazane są najbardziej istotne, a zarazem najgroźniejsze cechy tejże religii: fałszywe „proroctwa”, które całkowicie dyskredytują to wyznanie (i nie tylko to), oraz podstępny i wrogi stosunek do całego świata, maskowany udawaną uprzejmością i grzecznością w pierwszych kontaktach.

 

Wróćmy jednak do głównego tematu niniejszego cyklu, czyli do paradoksów związanych z „zakładaniem królestwa bożego na Ziemi”. Mamy zatem co najmniej trzy możliwości wytłumaczenia sobie tego teologiczno-społecznego problemu. Pierwsza to taka, iż to sam Bóg (imię zależne od religii) pragnie już od wielu wieków założyć na Ziemi swoje królestwo, tylko z niewiadomych przyczyn jego zamysł nie dochodzi do skutku. Biorąc pod uwagę nieskończone możliwości Boga, jak i argumenty, które przytoczyłem na początku tego cyklu – jest to wytłumaczenie sprzeczne logicznie, a więc całkowicie niewiarygodne.

 

Druga możliwość jest taka, iż to sami ludzie powodowani (być może nawet nie uświadamianą sobie) tęsknotą za bezpiecznym miejscem na Ziemi, próbują od wielu już wieków założyć to królestwo boże, wierząc niezachwianie, iż to sam Bóg (imię zależne od religii) natchnął ich tą ideą. I że tworząc je, w istocie realizują odwieczny zamysł boży, któremu on patronuje i przygląda się z nieba życzliwym okiem, udzielając im przy tym niewidzialnej pomocy. Biorąc pod uwagę dużą różnorodność i DOWOLNOŚĆ w interpretacji owego „bożego pomysłu założenia królestwa na Ziemi”, można byłoby przypuszczać, że albo Bóg nie ma jego konkretnej koncepcji, albo ludzie niewłaściwie odczytują jego intencje.

 

I wreszcie trzecia możliwość jest taka, że to sami ludzie, nie oglądając się na Boga, pragną tego bożego królestwa na Ziemi (fragment modlitwy) i dlatego od wielu wieków próbują z różnym skutkiem wykorzystywać tę ideę, będąc w pełni świadomi faktu, jakie KORZYŚCI może im przynieść władza w organizacji o rządach „teokratycznych”, którą będą sprawować w imieniu tegoż Boga. Wiedzą również dobrze, iż w każdym społeczeństwie znajdzie się zawsze wiele osób łatwowiernych, które uwierzą im bez zastrzeżeń, że kontaktują się osobiście z Jehową, nieustannie udzielającym dyspozycji z nieba, dotyczących właściwego zakładania jego ziemskiego królestwa.

 

Mając na uwadze opisywane różne okoliczności, jakie zaistniały przy okazji tworzenia tych licznych „bożych królestw” na Ziemi, jak i wcześniejsze argumenty, jestem przekonany, iż najbardziej wiarygodne będzie to trzecie wytłumaczenie. Przede wszystkim dlatego, iż jest pozbawione SPRZECZNOŚCI, które cechują poprzednie tłumaczenia, a przez to czynią je mało prawdopodobnymi i niewiarygodnymi. Pozostaje jeszcze jedna kwestia dyskusyjna: czy ci różni założyciele owych namiastek, albo wręcz parodii „królestw bożych na Ziemi” byli świadomi, czy też nieświadomi faktu, iż przyczyniają się i uczestniczą w tym „wzniosłym” i „świętym” oszustwie?  

 

Uważam, iż doskonale byli tego świadomi i aby się upewnić w tym przekonaniu wystarczy połączyć w jeden ciąg wiele różnych faktów, by wytworzył się w naszych umysłach logiczny obraz tego religijnego problemu. Pierwszym takim małym znakiem, świadczącym jednak o niezbyt czystych intencjach jednego z założycieli „królestwa bożego” na Ziemi – a mam tu na myśli Charlesa Taze Russella – jest jego obłudne podejście do Biblii. W książce Andrzeja J. Sarwy Herezjarchowie i schizmatycy jest pewien znamienny fragment:

„Odrzucając całą tradycję i wszelki autorytet kościelny, oparł się Russell wyłącznie na Biblii – Piśmie świętym Starego i Nowego Testamentu, uznając kanon protestancki i odrzucając księgi tzw. deuterokanoniczne, które przez Badaczy Pisma Świętego traktowane są jako apokryfy. Ale przyjęcie tego, a nie katolickiego kanonu niczym nie umotywował, co zdaje się być zrozumiałe; wyrósł on w otoczeniu protestanckim, dla którego wszystko, co trąciło papizmem było złe i godne potępienia. Ale chociaż założyciel Stowarzyszenia Badaczy Pisma Świętego uznał tę księgę świętą za natchnioną przez Boga i zawierającą wyłącznie prawdę, pewne niewygodne dla z góry przyjętych założeń ustępy uznał za nieprawdziwe, za sfałszowane, za dodane później do tekstu kanonicznego”.

Otóż to! Takie ZAKŁAMANE podejście do Biblii charakteryzowało nie tylko jego, lecz było typowe dla wielu innych założycieli religii milenarystycznych: oni wszyscy „szanowali” tę świętą księgę, uznawali ją za „słowo natchnione przez Boga”, co nie przeszkadzało im wcale po swojemu je interpretować, cenzurować i dowolnie zmieniać jego wymowę. Ten dziwny rodzaj „szanowania” Biblii przejęli szeregowi Świadkowie, którzy mimo tego pozornego szacunku do niej, nie stosowali się do jej zaleceń np. w kwestii zakazu prorokowania, czyli przewidywania (zazwyczaj błędnego) przyszłości bożego dzieła.

 

Na takich przykładach widać, że Biblia na ogół była tylko PRETEKSTEM do stworzenia własnej koncepcji religii, własnego systemu władzy, podporządkowania jej wiernych i nic poza tym. Na koniec chciałbym jeszcze odnieść się do psychologicznego „straszaka”, którym w religiach milenarystycznych jest Har-Magedon (czyli odpowiednik katolickiego piekła). Christopher Hitchens w książce bóg nie jest wielki tak przedstawił ów problem:

„Nie ma wątpliwości, że kult śmierci oraz uparte zapowiedzi końca świata są rezultatem skrywanego pragnienia, by to właśnie się stało oraz by położyć kres niepokojowi i wątpliwościom, które zawsze zagrażały utratą wiary. Gdy dochodzi do trzęsienia ziemi, kiedy uderza fala tsunami albo gdy płoną lub zawalają się bliźniacze wieże, można zobaczyć i usłyszeć sekretną satysfakcję ludzi pobożnych. Z radością wołają wtedy chóralnie: „Widzicie, tak właśnie się dzieje, kiedy nas nie słuchacie!” i z przymilnym uśmiechem oferują nam odkupienie, którego zresztą nie mają prawa udzielać, a kiedy ich słowa zostają podane w wątpliwość, przybierają nadąsaną minę i twierdzą: „Ach, odrzucacie naszą ofertę raju? Cóż, w takim razie mamy dla was w zanadrzu zupełnie inny los”. Cóż za miłość bliźniego! Cóż za troska!”.

Od siebie uzupełniłbym to tak: Har-Magedon, to przejaw psychicznej obsesji, pozwalającej opanowanym nią osobnikom odczuwać mściwą satysfakcję, przejawiającą się w nie skrywanej nawet potrzebie unicestwienia wszystkich żyjących ludzi, aby było im łatwiej znieść strach swojego ego, przed nieuchronnością własnej śmierci. Ta ich świadomość, że zginą wszyscy ludzie na Ziemi, widocznie jest dla nich na tyle krzepiąca, że na tę myśl cieszą się jak głupcy, zamiast być przerażeni tym wielkim okrucieństwem i całkowitym brakiem litości u Boga, który ponoć wymyślił takie przerażające zakończenie dziejów ludzkości: jego królestwo na Ziemi, okupione zagładą wszystkich ludzi (prócz ŚJ oczywiście!).

 

Takie jest moje zdanie w tej kwestii, choć mogę się mylić, rzecz jasna. Jakie zdanie jednak mają historycy, jeśli chodzi o tę problematykę? Otóż znalazłem (całkowicie przypadkiem) w swojej biblioteczce książkę wydaną w 1991 r. (cena 26.000 zł.), której autorem jest historyk angielski Arnold J.Toynbee Cywilizacja w czasie próby, gdzie w rozdz. „Chrześcijaństwo i cywilizacja” cytuje on wypowiedź sir Jamesa G.Frazera (autora słynnej Złotej gałęzi), która to wypowiedź była opublikowana po raz pierwszy w 1906 r.:

„Społeczeństwo greckie i rzymskie zbudowane było na koncepcji podporządkowania jednostki społeczeństwu, obywatela państwu. Bezpieczeństwo rzeczypospolitej było celem najwyższym, który przyświecał obywatelom, celem stawianym ponad bezpieczeństwo jednostki, zarówno na tym, jak i na przyszłym świecie. /../ Wszystko to uległo zmianie wraz z rozpowszechnieniem religii wschodnich, uczących, że komunia duszy z Bogiem i jej wieczne zbawienie są jedynym celem, dla którego warto żyć, celem, w porównaniu z którym dobrobyt, a nawet istnienie państwa, traciły wszelkie znaczenie.

 

Nieuniknionym skutkiem tej egoistycznej i niemoralnej doktryny było oderwanie wiernego od służby publicznej, skupienie jego myśli na własnych przeżyciach duchowych i wykształcenie w nim pogardy dla życia doczesnego, będącego w jego oczach jedynie próbą przed życiem lepszym i wiecznym. /../ Ziemskie państwo wydawało się biedne i godne pogardy w oczach ludzi, którzy dostrzegali w obłokach niebieskich nadejście państwa bożego. Tak oto środek ciężkości przesunął się z życia doczesnego na przyszłe, i bez względu na to, ile na tym zyskał inny świat, nie ulegało żadnej wątpliwości, że ten stracił wiele na tej zamianie.

 

Rozpoczął się ogólny rozkład życia politycznego. Więzy państwa i rodziny rozluźniły się. Społeczeństwo zaczęło rozpadać się na poszczególne elementy i wracać w ten sposób do barbarzyństwa, albowiem cywilizacja jest możliwa jedynie przy aktywnej współpracy obywateli, gdy są oni gotowi podporządkować swe interesy prywatne wspólnemu dobru. Ludzie nie chcieli bronić swego kraju ani nawet przedłużać istnienia rodzaju ludzkiego. W trosce o zbawienie własnej duszy i dusz innych ludzi gotowi byli dopuścić do tego, by zginął otaczający ich świat materialny, który był dla nich równoznaczny z istotą zła. Obsesja ta trwała przez tysiąc lat”.

Reasumując. Niewykluczone, że idea „bożego królestwa na Ziemi” jest odzwierciedleniem odwiecznej tęsknoty ludzkości za bezpiecznym miejscem na planecie, rządzonej bezlitosnymi prawami natury, gdzie wszystkie żywe stworzenia (włącznie z roślinami) są niczym innym, tylko „ogniwami” w łańcuchu pokarmowym. (Już Sumerowie uważali, że „królestwo zostało spuszczone z niebios”). Jednakże religijne KRYTERIA wg których starano się zrealizować tę ideę (lojalność, a wręcz służalczość względem władzy, strach przed karą unicestwienia w Har-Magedonie, ślepa wiara w nieomylność przywódców itp.), powodowały, że owe „boże królestwa” z góry były skazane na klęskę.

 

A to dlatego, iż zazwyczaj ci, którzy podejmowali się urzeczywistnienia tej idei, bynajmniej nie kierowali się empatią i współczuciem dla człowieka, przejęci beznadzieją i marnością losu ludzkiego. Nie, ich działania w tym względzie podyktowane były KORZYŚCIĄ WŁASNĄ, jaką była możliwość posiadania władzy nad bezwolnymi masami wiernych. Władzy nad ich życiem, oraz panowaniem nad ich sumieniami i umysłami. Dlatego te „boże królestwa” na Ziemi z czasem bardziej przypominałyby odcięte od świata komuny sekt, niż doskonale sprawiedliwe, radosne i szczęśliwe, pełne miłości, wyrozumiałości i tolerancji – królestwo boże. Tak to przeważnie bywa, kiedy za wielkie dzieła biorą się epigoni o chorych ambicjach. 

 

Na tym zakończę ów trzyczęściowy tekst. Mam nadzieję, iż dopełnia on istotę tego religijno-społecznego problemu, który wyłonił się przy okazji pisania cyklu o ŚJ i który tutaj starałem się uzupełnić w możliwie krótkiej i zrozumiałej formie.

 

                                                           ------ // ------

„Wszelkie religie bazują na lękach wielu i na sprycie nielicznych” (Henri Beyle Stendhal).

                                                           ----- // -----

„Tam, gdzie w grę wchodzą sprawy religii, ludzie dopuszczają się wszelkiej możliwej nieuczciwości oraz intelektualnych występków” (Zygmunt Freud Przyszłość pewnego złudzenia).

                                                           ----- // -----                                         

„Odejdą w spokoju, wyzioną ducha w spokoju w imię Twoje, a poza grobem odnajdą wyłącznie śmierć. Lecz my dotrzymamy tajemnicy i dla ich własnego szczęścia będziemy ich kusić obietnicą niebiańskiej i wiekuistej nagrody” (Wielki Inkwizytor do swojego „Zbawiciela”. Fiodor Dostojewski Bracia Karamazow).

 

 

 

Luty 2018 r.                                       ----- KONIEC----


Skomentuj     Wyślij artykuł do znajomego:     Wydrukuj






Nowy ateizm i krytyka religii

Znalezionych 485 artykuły.

Tytuł   Autor   Opublikowany

Rozum uskrzydlony wiarą   Ferus   2018-09-16
Zbrodnie Boga czy zbrodnie ludzi w imieniu Boga?   Ferus   2018-09-09
Kiedy stworzenie czuje się lepsze od Stwórcy.   Ferus   2018-09-02
Na skrzydłach Nauki i Wiary (III)   Ferus   2018-08-26
Na skrzydłach Nauki i Wiary (II)   Ferus   2018-08-19
Na skrzydłach Nauki i Wiary   Ferus   2018-08-12
Religia i strach, historia hidżabu   Rafizadeh   2018-08-10
Dziecko, grzech i kochający Ojciec w niebie   Ferus   2018-08-05
Refleksje sprzed lat: Na skrzydłach Nauki i Wiary II.   Ferus   2018-07-29
Refleksje sprzed lat: Na skrzydłach Nauki i Wiary.   Ferus   2018-07-22
Bogowie jak ludzie: bogowie na niby (VI)   Ferus   2018-07-15
Czy panie zaorzą Kościół?   Koraszewski   2018-07-09
Bogowie jak ludzie: bogowie na niby (V)   Ferus   2018-07-08
Bogowie jak ludzie: bogowie na niby (IV)   Ferus   2018-07-01
Wolna myśl, religianctwo i nasze uniwersytety   Igwe   2018-06-29
Bogowie jak ludzie: bogowie na niby (III)   Ferus   2018-06-24
Bogowie jak ludzie: bogowie na niby (II)   Ferus   2018-06-17
Bogowie jak ludzie: bogowie na niby   Ferus   2018-06-10
Islam jest nie do pogodzenia z wolnością   Imani   2018-06-06
Człowiek musi w coś wierzyć. Nestorianizm.   Ferus   2018-06-03
Wielkie urojenie świętych pism   Mohamed   2018-06-01
Niech przemówią tureccy uczeni: zobaczymy czym jest islamizm   Bekdil   2018-05-30
Człowiek musi w coś wierzyć. Arianizm.   Ferus   2018-05-27
Seks w Kościele Powszechnym   Koraszewski   2018-05-25
Człowiek musi w coś wierzyć. Spadkobiercy manicheizmu.   Ferus   2018-05-20
Ateizm w Nigerii Północnej   Igwe   2018-05-15
Człowiek musi w coś wierzyć. Manicheizm.   Ferus   2018-05-13
Paradoksy cudu Słońca w Fatimie   Ferus   2018-05-06
Człowiek w labiryncie iluzji. Suplement II.   Ferus   2018-04-29
Człowiek w labiryncie iluzji. Suplement.   Ferus   2018-04-22
Człowiek w labiryncie iluzji. Część VI.   Ferus   2018-04-15
Australijski arcybiskup odmawia informowania o pedofilii księży i ich ofiarach   Coyne   2018-04-12
Nocna rozmowa z biskupem o sensie życia   Koraszewski   2018-04-09
Człowiek w labiryncie iluzji (Część V)   Ferus   2018-04-08
Człowiek w labiryncie iluzji  (Część IV)   Ferus   2018-04-02
Czy Bóg kocha małpi patriotyzm?   Koraszewski   2018-03-26
Człowiek w labiryncie iluzji (III)   Ferus   2018-03-25
O przebudzenie sceptycyzmu w Mozambiku   Igwe   2018-03-21
Człowiek w labiryncie iluzji (II)   Ferus   2018-03-18
Ateizm i religijna nienawiść w Zambii   Igwe   2018-03-15
Człowiek w labiryncie iluzji   Ferus   2018-03-11
Refleksje sprzed lat: „Czy pewność to prawda?”   Ferus   2018-03-04
Tęsknota za bezpiecznym miejscem III.     2018-02-25
Czy Pan Bóg lubi kiszone ogórki?   Koraszewski   2018-02-21
Tęsknota za bezpiecznym miejscem (II)Czyli Królestwo Niebieskie na Ziemi.   Ferus   2018-02-18
Tęsknota za bezpiecznym miejscem. Czyli Królestwo Niebieskie na Ziemi.   Ferus   2018-02-11
Archipelag islam, czy mamy się bać?   Koraszewski   2018-02-08
#PrayForGaza #PrayForPalestina.   Koraszewski   2018-02-07
Religijna troska o wspólny dom - Ziemię   Ferus   2018-02-04
Niebo naprawdę istnieje? To i piekło też?   Ferus   2018-01-28
Czas pociągnąć do odpowiedzialności “kapłanów-cudotwórców”   Igwe   2018-01-27
Nie ma konfliktu między nauką i religią, jest konflikt między religią i nauką   Koraszewski   2018-01-24
Fałszywi prorocy. Zakończenie.   Ferus   2018-01-21
Fałszywi prorocy. Podsumowanie.   Ferus   2018-01-14
Fałszywi prorocy. Część X.   Ferus   2018-01-07
Śmierć w kościele proroka Mboro?   Igwe   2018-01-04
Fałszywi prorocy. Część IX.   Ferus   2017-12-31
Fałszywi prorocy. Cześć VIII.   Ferus   2017-12-24
Bóg się rodzi i inne troski   Koraszewski   2017-12-24
Fałszywi prorocy. Część VII.   Ferus   2017-12-17
Fałszywi prorocy, Część VI.   Ferus   2017-12-10
Senator fatalista i jego wyznania   Koraszewski   2017-12-05
Fałszywi prorocy. Część V   Ferus   2017-12-03
Turcja islamizuje Danię budując meczety   Bergman   2017-12-02
Meczety: piasek w trybach integracji   Frank   2017-11-30
Fałszywi prorocy. Część  IV. Suplement.   Ferus   2017-11-26
Fałszywi prorocy. Część IV   Ferus   2017-11-19
Fałszywi prorocy, Część III.   Ferus   2017-11-12
Fałszywi prorocy, Część II.   Feus   2017-11-05
Fałszywi prorocy   Ferus   2017-10-29
Moja ambiwalentna krytyka religii III.   Ferus   2017-10-22
Chcecie zamknąć mi usta? Idźcie na koniec kolejki!   Raza   2017-10-16
Moja ambiwalentna krytyka religii II.   Ferus   2017-10-15
Moja ambiwalentna krytyka religii   Ferus   2017-10-08
Nie rydzykujmy Polski   Koraszewski   2017-10-06
Relikty religijnego myślenia, Część II.   Ferus   2017-10-01
Nigeria: dlaczego religie potrzebują państwowych pieniędzy na pielgrzymki?   Igwe   2017-09-30
Relikty religijnego myślenia   Ferus   2017-09-24
Niespójne koncepcje Boga, Część II   Ferus   2017-09-17
W poszukiwaniu definicji islamu i islamizmu   Ahmad   2017-09-17
Niespójne koncepcje Boga.   Ferus   2017-09-10
Trzy stulecia bałwochwalstwa   Ferus   2017-09-03
Kościół katolicki i jego cuda   Edamaruku   2017-08-28
Czyżby bunt aniołów stróżów?   Ferus   2017-08-27
Czy nauka czyni zbędną wiarę w Boga?   Stenger   2017-08-25
Imam, który wzywał do unicestwienia Żydów, robił to, co inni   Gabra   2017-08-19
Ostatnia gimnazjalna ciąża w Rzeczpospolitej   Kruk   2017-08-14
Dlaczego jestem ateistą?   Koraszewski   2017-08-13
Boże słowo głoszone z ambony     2017-08-10
Bohaterscy imamowie, o których nic nie słychać   Khan   2017-08-03
Poznacie ich po ich owocach   Grayling   2017-07-30
Krytyczne myślenie i aktywny humanizm w Afryce w epoce Internetu   Igwe   2017-07-14
Świadomość w oczach wierzących i niewierzących   Andrews   2017-07-06
Realizm, islamizm i islam: kiedy zaczną się trudne rozmowy?   Herf   2017-06-19
Czego naucza imam w Kopenhadze     2017-06-19
Nowoczesność, ponowoczesność i głódź wiedzy   Koraszewski   2017-06-18
Zaakceptować terror islamski jako nową normalność?   Darwish   2017-06-16
Śmierć mniejszości religijnej pod władzą radykalnego islamu   Rafizadeh   2017-06-14
Naprawdę terroryzm nie ma żadnego usprawiedliwienia?   Ferus   2017-06-11
Republika Ateistów odparła atak religijnych ekstremistów   Stone   2017-06-07

« Poprzednia strona  Następna strona »
Polecane
artykuły

Odrastające głowy hydry nazizmu



Homeopatia, wibracje i oszustwo


Żołnierz IDF



Prawo powrotu



Mózg i kodowanie predyktywne



Nocna rozmowa



WSzyscy wiedza



Nieustający marsz



Oświecenie Pinker



Alternatywna medycyna zabija



Kobiety ofiarami



Prometeusz



modyfikowana pszenica



Arabowie



Roboty będą uprawiać ziemię



Sumienie, czyli moralność bez smyczy



Skomplikowana ewolucja



Argument neuroróżnorodności



Nowe badanie pamięci długotrwałej



Ściganie bluźnierstwa



Ryby jaskiniowe



Autyzm



Od niepamiętnych czasów



Tunezyjczycy przeciw złemu prawu



Drugie prawo termodynamiki



Pochwała ignorancj



Mistyfikacja Sokala



Intronizacja Chrystusa



Obama chrzescijanie



Szelest liści



Czego wam nie pokazują?



Rozdzielenie religii i państwa



Trwa ewolucyjne upokorzenie archeopteryksa



Trucizna, kamuflaż i tęcza ewolucji


Listy z naszego sadu
Redaktor naczelny:   Hili
Webmaster:   Andrzej Koraszewski
Współpracownicy:   Jacek, , Malgorzata, Andrzej, Marcin, Henryk