Prawda

Niedziela, 26 wrzesnia 2021 - 14:17

« Poprzedni Następny »


Opowieść o Polaku, który się prawdzie nie kłaniał


Andrzej Koraszewski 2021-01-06

Alistair Cooke, najlepszy korespondent BBC z Ameryki wszechczasów.
Alistair Cooke, najlepszy korespondent BBC z Ameryki wszechczasów.

Zapytasz oczywiście, o którym, a tu problem jak z wiersza Natana Tenenbauma, bo pretendentów liczne jest grono i należałoby rozpisać plebiscyt. O premierze nie bez racji mówią, że Pinokio, co mówią o Kurskim tego powtarzać nawet nie wypada, Prezes i Rydzyk w jednym stoją domu, nie należy się dziwić, że na tej liście honorowe miejsce ma również kardynał Dziwisz. Dlaczego zatem jako przykład wybieram „Gazetę Wyborczą” i jej zagranicznego korespondenta? Ponieważ nierzetelność i jawna nieuczciwość wśród swoich budzi większy niepokój i poczucie beznadziei. PiS pewnego dnia zniknie, czy zastąpią go inni, równie niezdolni do elementarnej uczciwości? „Wyborcza” jest z definicji „moją” gazetą. Założona przez ludzi, którzy walczyli z systemem totalitarnym, krytyczna wobec nowych autokratów, związana z opcją, na którą (jeśli dożyję) będę prawdopodobnie głosował w następnych wyborach.

Co mnie uwiera? Jakość dziennikarstwa. Jeśli robisz karykaturę z tego, co krytykujesz, uprawiasz propagandę, a nie dziennikarstwo. Jeśli krytykujesz Trumpa i nie stać cię na pokazanie ani jednego głosu człowieka wyjaśniającego, dlaczego głosował na Trumpa, to nie jest dziennikarstwo, tylko propaganda. Jeśli krytykujesz brexit i nie stać cię na znalezienie ani jednego głosu człowieka, który opowiadał się za brexitem, to nie dziennikarstwo tylko propaganda. Jeśli obawiasz się, że PiS wyprowadzi Polskę z Unii Europejskiej i dlatego przemilczasz lub wręcz przekłamujesz krytykę Unii, to uprawiasz propagandę (która przyniesie skutki odwrotne od zamierzonych, bo czytelnicy nie są idiotami i zauważają, że ich okłamujesz). Jeśli współczujesz Palestyńczykom i nie stać cię na pokazanie ani jednego palestyńskiego dysydenta pokazującego terror Palestyńczyków skierowany przeciw Palestyńczykom, to uprawiasz kłamliwą propagandę, a co gorsza prezentujesz się jako wspólnik tylko tych Palestyńczyków, którzy przysięgają, że będą zabijać Żydów do Sądnego Dnia.


Krótko mówiąc ta „moja” gazeta ma ogromne trudności ze zrozumieniem, o co chodzi z tą etyką w zawodzie dziennikarza. Czasem mam wrażenie, że jej prezentacja „przeciwników” dziwnie przypomina prezentację założycieli tej gazety w komunistycznej prasie, którą Natan Tenenbaum tak skarykaturyzował w satyrycznym wierszu „Rzecz marcowa”:


...A jeden z nich miał w domu "Dzieła wszystkie", Hłaski
A znowu Kołakowski, jak jeszcze był młody
To Stalina całował w rumiane jagody
A Stalin mu na lody dawał i na kino
I razem gryźli pestki i grali w domino
Natomiast Kisielewski, jak z prasy wynika
Jest synem naturalnym studenta Michnika,
Który do rewolucji wiernie służył carom
I miał sześcioro dzieci z carycą Dagmarą


Tacy to byli ludzie, dzieła takie, czasy
A było, jak rzekłem, bo wszystko wiem z prasy.

Natan przerysował, doskonale oddając obraz opozycji w ówczesnej prasie, który był karykaturalny. Uczciwi dziennikarze, jeśli pisali o opozycji, to w sposób tak enigmatyczny, żeby się przypadkiem cenzorzy nie połapali, więc rozumieli tylko znający tajny kod i mogący czytać między wierszami. Ów karykaturalny obraz tworzyli łajdacy, którzy uczciwością się brzydzili, a których nazwiska pamiętamy do dziś.


BBC miała przez ponad pół wieku wspaniałego korespondenta zagranicznego. Jego cotygodniowe „Listy z Ameryki” były ucztą, której nie wolno było przegapić. Alistair Cooke znał i kochał Amerykę i umiał o niej wspaniale opowiadać. Znał ją tak dobrze, że jako znawcę zapraszano go czasem do Białego Domu. Opowiadał o wydarzeniach i o ludziach, tych z ulicy i tych z najwyższych eszelonów, już to jednej, już to drugiej partii politycznej, niemal nieodmiennie szukając w nich tego, co go w nich fascynowało.


Polska Sekcja BBC przez lata korzystała z usług świetnego dziennikarza, Jacka Kalabińskiego. Spięliśmy się kiedyś, bo w jego korespondencjach zaczęło się wyczuwać nazbyt silnie obecną osobistą niechęć do Billa Clintona. Kalabiński irytował się na moją krytykę, ale najwyraźniej brał ją pod uwagę w kolejnych korespondencjach. Dotyczyło to zaledwie tonu, a nie treści, bo jedno nie ulegało wątpliwości, znał i rozumiał kraj, z którego przysyłał  swoje informacje.


Nie da się tego powiedzieć o wieloletnim korespondencie „Gazety Wyborczej” w Stanach Zjednoczonych. Część jego doniesień delikatnie mówiąc zdumiewa. Trudno się nie zastanawiać, dlaczego „Gazeta” informuje przez swojego korespondenta w USA o strefach wolnych od miłosnego dżihadu w Indiach? Niby wszyscy wiemy, że Kolumb sądził, że dopłynął do Indii, ale wiemy również, że był w błędzie. Korespondent „Wyborczej” nie ma żadnej ekspertyzy na temat Indii i konfliktów między hindusami i muzułmanami, nie tylko powtarza coś, co wyczytał w jakiejś amerykańskiej gazecie, ale nawet nie zadał sobie trudu, żeby się dowiedzieć, co też o tym pisze chociażby „Times of India”. Sprawa w żaden sposób nie związana z Ameryką, interesująca z punktu widzenia indyjskiej historii i współczesnych problemów tego kraju. Problem w tym, że korespondent „Gazety” w USA, ani nie zamierzał o niczym informować, ani tym bardziej sprawdzać jakichkolwiek faktów, ponieważ informował czytelników „Gazety Wyborczej” z Ameryki, że powinniśmy w Polsce odczuwać niechęć do prezydenta Indii.


Korespondent „Gazety Wyborczej” lubi donosić z Ameryki o tym, co powinniśmy myśleć o Izraelu. Jego ostatni wyczyn to „informacja” pod tytułem „Trump wypuścił do Izraela sławnego szpiega, który wykradł sekrety”. Sądząc po komentarzach, zamierzony przez autora (i chyba również przez redakcję) efekt został osiągnięty w stu procentach. Czytelnicy zostali okłamani, ale udało się osiągnąć kolejne podniesienie poziomu nienawiści do Trumpa i do Izraela. 


Jakże wspaniałe postradzieckie dziennikarstwo. Korespondent donosi na wstępie, że uwolniony szpieg przyleciał do Izraela samolotem miliardera, który popiera Trumpa i Netanjahu, że urodził się w Teksasie, ale jako młody człowiek odwiedził obóz koncentracyjny w Dachau i zaraził się żydowskością, że pracował jako analityk dla amerykańskiej marynarki, ale prowadził wystawny tryb życia i popadał w długi.       


Dziennikarz ze swadą opisuje jak sprawę ujawniono:

„Któregoś dnia kolega z pracy zauważył, że Pollard niesie stertę dokumentów z sygnaturami top secret. Zapytany o to szpieg tłumaczył, że wydrukował je przez pomyłkę i idzie je zniszczyć. Zamiast włożyć je do niszczarki, szpieg przekazał je czekającej na dole żonie, co nie uszło uwadze kolegi.”

Teraz korespondent „Gazety” ma już z górki. Donosi, że „Amerykanie byli w szoku, gdy zrozumieli, że Pollard pracował dla ich największego sojusznika na Bliskim Wschodzie” i natychmiast przekazuje swój domysł w klasycznym stylu radzieckiej „Prawdy”: „Możliwe, że z wykradzionych przezeń materiałów korzystali Rosjanie, którzy do pewnego stopnia spenetrowali izraelski wywiad i wojsko”. Dalej uczciwie informuje, że Pollard został zwolniony z więzienia w 2015 roku (nie dodając, że po 30 latach odbywania kary), ale pisze, że „warunkowo”, co w rzeczywistości oznaczało pięcioletni zakaz opuszczania USA, który zakończył się w listopadzie 2020. Amerykański sąd (a nie prezydent Trump, jak nieuczciwie sugeruje tytuł doniesienia), po prostu nie przedłużył zakazu wyjazdu.


To wszystko drobiazgi, bowiem korespondent „Gazety” „zapomniał” poinformować, że Pollard nigdy nie ujawnił żadnych amerykańskich sekretów. Przekazał zdobyte przez amerykański wywiad informacje dotyczące arabskich planów wobec Izraela (które Amerykanie postanowili ukryć przed swoim „największym” sojusznikiem).


Czy dziennikarz świadomie coś ukrył, czy tylko bezmyślnie przepisał coś, co wyczytał w swoim amerykańskim mieszkaniu w dostępnej online amerykańskiej gazecie, nie trudząc się sprawdzaniem czegokolwiek i autentycznie nie mając pojęcia, że osiem lat temu w grudniu 2012 roku, władze amerykańskie odtajniły dokumenty z National Security Archive dotyczące sprawy Jonathana Pollarda? Tego się nie dowiemy, ale może uczciwie wierzyć w to, co bezmyślnie przepisał. Tymczasem z tych dokumentów wynika, że Pollard nigdy nikomu nie ujawnił żadnych sekretów Stanów Zjednoczonych (a więc nie popełnił zdrady swojego kraju), a Izrael nigdy go o to nie prosił, że przekazane dokumenty dotyczyły wyłącznie krajów Bliskiego Wschodu (na temat których izraelski wywiad od zawsze dzieli się swoimi informacjami z wywiadem USA). W odtajnionych dokumentach, które możemy czytać w Dobrzyniu nad Wisłą, bez potrzeby wyjazdu do USA, czytamy m.in.:


Dokumenty dostarczały informacji na temat kwatery głównej OWP w Tunezji, zdolności tunezyjskiego i libijskiego systemu obrony przeciwlotniczej, irackich i syryjskich możliwości produkcji broni chemicznej (włącznie ze szczegółowymi zdjęciami satelitarnymi), radzieckie dostawy morskie dla Syrii i innych państw arabskich, urządzenia portów i linii komunikacyjnych w różnych krajach Bliskiego Wschodu i Północnej Afryki, myśliwców [radzieckich] MIG29, pakistańskiego programu nuklearnego. Jak również zawierały amerykańską ocenę izraelskich możliwości militarnych.
Dokumenty dostarczały informacji na temat kwatery głównej OWP w Tunezji, zdolności tunezyjskiego i libijskiego systemu obrony przeciwlotniczej, irackich i syryjskich możliwości produkcji broni chemicznej (włącznie ze szczegółowymi zdjęciami satelitarnymi), radzieckie dostawy morskie dla Syrii i innych państw arabskich, urządzenia portów i linii komunikacyjnych w różnych krajach Bliskiego Wschodu i Północnej Afryki, myśliwców [radzieckich] MIG29, pakistańskiego programu nuklearnego. Jak również zawierały amerykańską ocenę izraelskich możliwości militarnych.

Z okazji dotarcia Pollarda do Izraela w kilku amerykańskich i izraelskich źródłach widziałem przypomnienie artykułu Lee Smitha (znanego amerykańskiego dziennikarza i pisarza), który w 2012 roku obszernie omawiał te dokumenty, natychmiast po ich odtajnieniu.


Przesyłane przez korespondenta wypracowania z Ameryki nie odbiegają od linii generalnej „Gazety Wyborczej”, wyróżniają się zaledwie wiernością wobec charakteru i stylu radzieckiej propagandy z lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku. Trudno się dziwić, przeglądając głosowania przedstawicieli Polski w ONZ w sprawie Izraela. Od rządu Tadeusza Mazowieckiego do rządu Mateusza Morawieckiego, nieodmiennie twardo popieraliśmy wszystkie rezolucje wysuwane przez najbardziej mroczne dyktatury i głosując zgodnie z tymi dyktaturami oraz europejskimi demokracjami z Niemiecką Republiką Federalną i Francją i Wielką Brytanią na czele.        


Mógłby ktoś zapytać dlaczego dziś byli antykomunistyczni dysydenci sprowadzają radziecką propagandę z Ameryki? Odpowiedź jest prosta: bo naprawdę chcą być dobrymi Europejczykami. 

Korespondent „Gazety Wyborczej” w USA prawdzie nigdy się nie kłania. Wzruszyłbym ramionami, gdyby nie platforma, z której tak często donosi.  


Skomentuj     Wyślij artykuł do znajomego:     Wydrukuj




Komentarze
1. @subject Hal 2021-01-07








Naprawianie świata
Hili: Musimy naprawić świat.
Ja: Od czego zaczniemy?
Hili: Najpierw trzeba coś zjeść.

Więcej

Duchowni czy wyrachowani
biznesmeni w sutannach?
Lucjan Ferus

Rok 2018, parafianie wyganiają proboszcza, który pobił wikarego w Mnichowie. (Zdjęcie: zrzut z ekranu z reportażu TVN.)

Jezus się mylił, twierdząc, iż nie można służyć Bogu i Mamonie. Co jakiś czas w telewizyjnych wiadomościach można zobaczyć obrazek, jaki pokazano w ubiegłym tygodniu. Parafianie niezadowoleni z „usług” miejscowego księdza proboszcza, piszą na niego skargi do biskupa, zarzucając mu, że za wszystko każe sobie płacić, a ceny tak zawyża, iż nie stać ich na tak drogą „ewangelizację”, że dla niego liczą się tylko pieniądze i przy każdej nadarzającej się okazji, nie ma żadnych skrupułów, by domagać się ich od swych parafian. Że ich obraża nie przebierając w słowach, jeśli nie godzą się na jego wygórowane warunki. Takie zachowanie jest niegodne kapłana, który powinien dawać przykład innym.

Więcej

Terroryści będą szkoleni
za nasze pieniądze
Daniel Greenfield


Kiedy talibowie rozpoczęli polityczną operację w Doha pod egidą islamistycznego państwa Kataru, nie tylko Amerykanie i Europejczycy przybyli na te negocjacje z terrorystami.


Zimą zeszłego roku, UNICEF (Fundusz Organizacji Narodów Zjednoczonych Na Rzecz Dzieci) prowadził własne negocjacje z Talibanem. Ta agencja ONZ, podobnie jak wiele innych organizacji non-profit, chciała działać na terytorium talibów i przedstawiciele islamskich morderców byli gotowi ich wysłuchać. Tym, czego od ONZ chciała ta dżihadystyczna organizacja, była taka sama umowa, jaką Hamas dostał od UNRWA.

Więcej
Blue line

Historia pewnego
teatru
Jerzy Łukaszewski 

<span>Rysunek Z. Karolaka, przedstawiający B. Płotnickiego</span>

Nóż mi się w kieszeni otwiera, kiedy czytam o milionowych dotacjach kierowanych przez tzw. ministra kultury na konto – a to bandy faszystowskich zbirów, którzy potrafią podpalać mieszkania ludziom niezgadzającym się z ich wizją rzeczywistości, a to na konto fundacji pani usiłującej z uporem lepszej sprawy udowadniać, że zachowała resztki rozumu i właśnie dlatego protestuje przeciw szczepieniu się preparatami, dla wytworzenia których zamordowano tłumy dzieci nienarodzonych itp. Co to ma wspólnego z kulturą jakąkolwiek, nie umiem odgadnąć.

Więcej

Nie będę przepraszać
za ujawnianie hipokryzji
Mitchell Bard


Jako część upamiętniania zamachów z  9/11 wiele było przerabiania i pisania na nowo historii, jak również odwoływania poglądów, o których ludzie dzisiaj sądzą, że nie powinni byli ich głosić w owym czasie. Co do mnie, wierzę, że moje słowa są dziś równie zasadne, jak były wtedy.

 

Człowiek, do którego mam wielki szacunek, Gary Rosenblatt, wieloletni znakomity redaktor “The New York Jewish Week”, napisał niedawno przeprosiny pod tytułem: Ameryka: nowy Izrael. Wyjaśniając powód tych przeprosin, stwierdza (zupełnie słusznie), że bezpośrednio po atakach nie pora była na skupianie się na Izraelu. „Powinienem był opłakiwać ofiary – pisał – potępiać sprawców i chwalić bohaterów – strażaków, którzy rzucili się w to piekło zamiast od niego uciekać, jak też tych odważnych pasażerów lotu 93 American Airlines,  których walka z porywaczami prawdopodobnie uratowała Kapitol przed bezpośrednim uderzeniem”. 
Oczywiście, bohaterzy zasługiwali na pochwały, a ofiary na współczucie, ale tego nie brakowało w mediach.

Więcej
Blue line

Szczęśliwi na widok
pokonanej Ameryki
Hussain Abdul-Hussain


Najgorsi antyamerykańscy tyrani świata – Władimir Putin z Rosji, Xi Jinping z Chin i Ali Chamenei z Iranu – będą zachwyceni czytając “Foreign Policy”, skrajnie lewicową publikację z Waszyngtonu, która ma obsesję na punkcie krytykowania amerykańskich wartości i przedstawiania Ameryki jako siły globalnego zła, która spowodowała wiele męczarni i nieszczęść na świecie. Podobnie jak Putin, Xi i Chamenei, “Foreign Policy” nie znosi koncepcji amerykańskiej wyjątkowości. Dyktatorzy tego świata za niepowodzenia swoich krajów nigdy nie winią własnej tyranii, ale zachodnie próby modernizowania reszty świata i przerabiania go na swój obraz i podobieństwo. 

Więcej

Antysemityzm jest
naszym nieszczęściem
Andrzej Koraszewski 


Antysemityzm jest również nieszczęściem Żydów. Można powiedzieć, że dla nich jest większym nieszczęściem, bardziej groźnym, nieustannym śmiertelnym zagrożeniem, ze strony chrześcijan, muzułmanów, nazistów, komunistów i innych ludzi przekonanych o swojej wspaniałej moralnej wyższości. Antysemityzm jest naszym nieszczęściem. Wiele razy czytałem takie stwierdzenie, ale zawsze pisane przez byłych muzułmanów bądź muzułmańskich heretyków, nigdy przez Europejczyków, a już po niemiecku to takie stwierdzenie byłoby ogromnym nietaktem. Antisemitismus ist unser Unglück.

Więcej

Bakłażan GMO jest
wygraną ubogich farmerów
Joan Conrow

Na zdjęciu: Farmer z Bangladeszu, Chalilur Rahman, pokazuje swoje zbiory bakłażanów Bt. Zdjęcie: Arif Hossain

Odporny na owady bakłażan jest prawdopodobnie tym projektem rolniczej biotechnologii, który czyni jak dotąd największą różnicę dla drobnych, ubogich farmerów.

Badania pokazują, że farmerzy w Bangladeszu, którzy zaczęli komercyjnie uprawiać bakłażany bt w 2014 roku, uzyskali znaczny wzrost dochodów, chłonne rynki i znaczącą redukcję zużycia pestycydów. Obecnie wchodzi na rynki na Filipinach, gdzie niedawno zaaprobowano go jako żywność dla ludzi i pokarm dla zwierząt.

Więcej

Dlaczego Oslo
nadal panuje
Caroline B. Glick

Od lewej: Izraelski premier Minister Jicchak Rabin, prezydent Bill Clinton i międzynarodowy gangster Jaser Arafat po podpisaniu Porozumień z Oslo 13 września 1993. Zdjęcie: Vince Musi/The White House.

Faisal Husseini, który był ministrem ds. Jerozolimy w Autonomii Palestyńskiej, udzielił krótko przed swoją śmiercią latem 2001 roku wywiadu, w którym ujawnił oszustwo leżące u samego sedna procesu Oslo. Mówiąc dla gazety “Al-Araby”, Husseini powiedział, że Jaser Arafat, jego zastępcy i poplecznicy nigdy nie patrzyli na „proces pokojowy” jako na drogę do zawarcia pokoju z Izraelem. Dla nich Oslo było sposobem na przybliżenie się do celu zniszczenia Izraela „od rzeki do morza”.  

Husseini opisał proces Oslo jako “trojańskiego konia”. Arafat i jego ludzie byli wrogą armią, która przeniknęła do miasta „w brzuchu drewnianego konia”. Kiedy Arafat odrzucił palestyńską państwowość i pokój na szczycie w Camp David w lipcu 2000 roku i rozpoczął palestyńską wojnę terroru w dwa miesiące później, było to jak gdyby on i jego ludzie wyszli z trojańskiego konia i zaczęli walczyć.

Więcej

Kościół zdeprawowany
i mamoną silny
Andrzej Koraszewski 


Gomora, książka okropna, bo zaczynasz czytać, a potem nie możesz przestać i wszystkie obowiązki leżą. Odpowie ktoś,  że to zależy, co kogo interesuje i ksiądz Tischner odpowiedziałby „tys prawda”. Dla każdego, kogo interesuje bezmiar nieszczęść, jakie na jednostki i społeczeństwa sprowadza religia, Gomora to znakomicie napisany kryminał. Dla ateisty, antyklerykała, czyli kogoś takiego jak niżej podpisany, jednym z niebezpieczeństw tego rodzaju książek jest gwałtowne obniżenie poziomu krytycyzmu. Dobrze napisana, solidnie udokumentowana, przez autorów, którzy budzą zaufanie. Tego rodzaju książki wymagają przy czytaniu samodyscypliny i przypominania sobie, że nie ma ludzi nieomylnych, a błędy z rzetelnych i zaufanych źródeł połykamy czasem łapczywie i ze smakiem.

Więcej

Arabskie dążenia
do reform 
Elder of Ziyon

Prezydent Egiptu El-Sisi

Pod koniec sierpnia Zjednoczone Emiraty Arabskie ogłosiły, że powołają niezależną od rządu komisję praw człowieka działającą w oparciu o paryskie zasady dotyczące krajowych instytucji praw człowieka.


Kiedy widzimy takie deklaracje, mamy powód do sceptycyzmu. Zjednoczone Emiraty Arabskie nie mają najlepszych notowań pod względem przestrzegania praw człowieka. Zasadniczo nie ma wolności prasy, a  dysydenci polityczni nierzadko trafiają do więzienia.


Możliwe, że jest to zasłona dymna. Jednak już sam zamiar powołania takiej komisji wskazuje na wrażliwość na to, jak ich kraj jest postrzegany pod względem poszanowania  praw człowieka i można to wykorzystać.

Więcej
Blue line

Talibowie domagają się
miliarda dolarów pomocy
Hugh Fitzgerald



Kiedy Talibowie odnieśli ostateczne zwycięstwo, chcą, aby cały świat płacił na  utrzymanie Afganistanu. Ich minister spraw zagranicznych ostrzega przed straszliwymi cierpieniami Afgańczyków, które nadejdą, jeśli ogromne ilości środków pomocowych nie nadejdą szybko, i nie zostaną przekazane talibom, których przywódcy czekają z ufnie wyciągniętymi rękami i minami szefów Caritasu. 13 września darczyńcy obiecali dostarczyć ponad miliard dolarów, po ostrzeżeniu ze strony ONZ o „nadciągającej w Afganistanie katastrofie”. Dzień po zapowiedzi dostarczenia tej kolosalnej sumy minister spraw zagranicznych talibów poprosił o pomoc, dając do zrozumienia, że ten miliardzik dolarów nie wystarczy.

Więcej

“Obchody” 20. rocznicy
festiwalu nienawiści
Gerald M. Steinberg

Antyizraelska  demonstracja podczas Światowej Konferencji przeciw rasizmowi w Durban w 2001 roku(Zdjęcie: MIKE HUTCHINGS / REUTERS)

Na początku września 2001 roku przedstawiciele wielkich i wspaniałych obrońców praw człowieka zebrali się w Durbanie w Republice Południowej Afryki na konferencji zwołanej przez ONZ, by zlikwidować rasizm i dyskryminację. Spotkali się zaledwie w kilka dni po nieludzkim zamachu w Jerozolimie, wysadzeniu ludzkiej bomby w pizzerii wypełnionej nastolatkami i młodymi rodzinami, zabijając i okaleczając ponad 140 Izraelczyków.
Uczestnicy konferencji w Durbanie nie wspomnieli jednak palestyńskich bomb ani izraelskich ofiar; dla samozwańczych przywódców międzynarodowej moralności Izraelczycy nie mają praw człowieka.

Więcej
Blue line

Źródła ubóstwa
narodów
Andrzej Koraszewski 

Pomnik Adama Smitha w Edynburgu.

Ponad sześćdziesiąt lat temu, zaczynając studiować socjologię, po raz pierwszy zetknąłem się z teoriami Maxa Webera dotyczącymi wpływu protestantyzmu na rozwój kapitalizmu i oczywiście natychmiast zacząłem poszukiwać odpowiedzi na pytanie — w jakim stopniu katolicyzm hamował rozwój społeczny i gospodarczy. W tych poszukiwaniach najlepszym przewodnikiem był dla mnie wówczas Stefan Czarnowski i po upływie dziesiątków lat mam wrażenie, że jestem w tym samym punkcie, zaledwie bogatszy o setki przeczytanych książek i wiedzę o wydarzeniach, które miały miejsce na przestrzeni minionego czasu.

Więcej

Dziennikarska akrobatyka,
żeby uniknąć słowa Hamas
Adam Levick

Organizowane przez Hamas protesty na rzecz ochrony środowiska. „Działacze” środowiskowi Hamasu tydzień w tydzień palą tysiące opon samochodowych o czym dziennikarze głównego ścieku nigdy nie wspominają. (Zdjęcie: zrzut z ekranu propagandowego wideo organizacji „na rzecz praw człowieka” B’Tselem.) 

Artykuł w “Independent” korespondentki z Bliskiego Wschodu, Bel Trew, o wpływie wojen Hamasu z Izraelem na zanieczyszczenie Gazy zachowuje tradycję tego, co brytyjskie media zazwyczaj robią przy relacjonowaniu tego konfliktu: unikają przypisywania sprawczości terrorystom, którzy panują w Strefie Gazy.
W artykule liczącym 1125 słów słowo Hamas pojawia się jeden raz. W kilku akapitach w tym artykule (Gaza is battling to tackle deadly pollution levels as efforts are hampered by continued conflict, 3 września) wydaje się niemal, że zrobiła wszystko, co w jej mocy, by uniknąć wspomnienia kto sieje terror. 

Więcej

Stanisław Lem - pisarz,
który widział więcej niż inni
Lucjan Ferus


Dzisiaj (13.09.2021 r.) z samego rana obudził mnie telefon od przyjaciela, który oznajmił na wstępie, że właśnie jest setna rocznica urodzin Stanisława Lema. W przeszłości byliśmy wielkimi miłośnikami jego prozy, więc przyjaciel zasugerował abym napisał tekst z tej okazji, poświęcony owemu wielkiemu pisarzowi, którego los hojnie obdarzył bogatą wyobraźnią i ciekawością świata, co zaowocowało jego wszechstronną wiedzą. Skutki połączenia tych cech mogli podziwiać czytelnicy i miłośnicy jego książek na całym świecie, nie tylko w Polsce.
No cóż, obiecałem mu, iż postaram coś napisać, ale z góry zastrzegłem, że jeśli już, to będą raczej chaotyczne wspomnienia wydobyte z mojej coraz bardziej zawodnej pamięci.

Więcej

Associated Press łagodzi
obraz terrorystów Hamasu
Hugh Fitzgerald


Słowa mają znaczenie. Ci, którzy opisują Izrael jako „państwo kolonialno-osadnicze”, „reżim apartheidu”, próbują  przez powtarzanie w kółko takich zwrotów oczernić wizerunek żydowskiego państwa. Niestety, odnieśli spory sukces. Podobnie ci, którzy opisują każdą krytykę islamu jako “islamofobię”, byli w stanie zastraszyć wielu krytyków, którzy nie chcąc być uważani za „islamofobów” zbyt często powstrzymują się przed publiczną krytyką zarówno ideologii islamu, jak jej wyznawców.

Więcej

Turecki ateista zamordowany
31 lat temu
Uzay Bulut


„Książka, którą trzymasz w dłoni, jest księgą nowej ery, ery piękniejszego świata. Piękniejszego świata nie da się osiągnąć bez wolności. ‎Aby osiągnąć bardziej wolny świat, należy przełamać tabu. Wszelkiego rodzaju kajdany wiążące wolności muszą zostać zerwane.”


To fragment przedmowy do pierwszego wydania książki „To jest religia” Turana ‎Dursuna.‎


Ojciec Dursuna był Turkiem, a jego matka Kurdyjką. Turan Dursun urodził się w Turcji w 1934 roku. Był muftim i imamem oraz otwartym krytykiem islamu, który z czasem porzucił islam i walczył o wolny i bardziej ludzki świat. Walczył wbrew naciskom ze strony państwa, opinii publicznej, a nawet własnego ojca, który tak bardzo chciał, żeby został duchownym.‎

Więcej

Taliban i ukryty
antysemityzm
Seth J. Frantzman

Rada Bezpieczeństwa ONZ spotykała się w sprawie sytuacji w Afganistanie w siedzibie Narodów Zjednoczonych w Nowym Jorku.(zdjęcie: wikipedia) 

Doniesienia z minionego tygodnia wskazują, że talibowie są gotowi otworzyć nową kartę w stosunkach ze światem. Chcą pracować razem z USA, które przez dwadzieścia lat prowadziły przeciwko nim wojnę w Afganistyanie, i są skłonni nawiązać stosunki z Indiami i z każdym innym krajem. Jest jednak jeden kraj, z którym nawet nie będą rozważali nawiązania stosunków: Izrael.  


Mamy to zaakceptować ze wzruszeniem ramion. Dlaczego Izrael miałby w ogóle chcieć stosunków z Talibanem? Nie jest to jednak właściwy sposób analizowania tych doniesień. Dlaczego państwo o żydowskiej większości jest jedynym, z którym pewne rządy odmawiają utrzymywania stosunków?

Więcej

O Jezu, wskrzeszają
mamuta!
Andrzej Koraszewski 

Model mamuta w Szytnie (Źródło: Wikipedia)

Zamiar wskrzeszania wymarłych gatunków pojawia się od lat, a kandydatura mamuta zgłaszana była wielokrotnie (kandydatem był również tur i kilka innych). „Wyborcza” już w tytule informuje poprawnie, że nie będzie to mamut, a zaledwie hybryda mamuta i słonia. Dziennikarz zamiast opowiedzieć o szczegółach technicznych tego projektu, pobiegł do środowiskowego etyka, który orzekł, że to niemoralne. Z tego co dotychczas wiadomo, to będzie to zaledwie wymiana kilkunastu genów, które mają spowodować, że zrodzona z tej zabawy dziecina słonia będzie owłosiona i odporna na zimno dzięki dodatkowej porcji tłuszczu pod skórą.     

Więcej

Dyskusja o antysemityzmie
wymaga uczciwości
Jonathan S. Tobin

Ludzie przed synagogą Tree of Life*Or L’Simcha w dzielnicy Squirrel Hill w Pittsburghu oddają hołd 11 żydowskim ofiarom masowej strzelaniny, która miała miejsce tydzień wcześniej, 4 listopada 2018. Zdjęcie: Wikimedia Commons.

Brak reakcji na kłamstwo prezydenta Bidena o jego wizycie w synagodze w Pittsburghu po masowej strzelaninie, przypomina, że kiedy dyskurs o nienawiści do Żydów splamiony jest stronniczością, Żydzi są przegranymi.  

 

Parę lat temu po wygłoszeniu pogadanki, otrzymałem pytanie, które uderzyło mnie jako całkowicie dziwaczne. Zapytano mnie, dlaczego ówczesny prezydent, Donald Trump, nigdy nie wyraził współczucia ani nie złożył kondolencji po masowej strzelaninie, która miała miejsce w synagodze Tree of Life*Or L’Simcha w Pittsburghu w październiku 2018 roku? Moje zdumienie nasiliło się na widok wielu głów na sali potakujących w zgodzie z zadanym pytaniem. Podzielali wepchnięte im przez media kłamstwo. 

Więcej
Blue line

Ucieczka Ameryki
z Afganistanu
Vic Rosenthal

Po lewej: W Kabulu, symboliczny pogrzeb Ameryki i krajów NATO zorganizowany przez afgańskich talibów. Po prawej: W prowincji Paktia talibowie na zwycięskim wiecu (Roznama Ummat, 1 września 2021).

Ameryka poniosła militarną i psychologiczną porażkę, której rozmiarów jeszcze nie zmierzono.


Kiedyś myślałem, że w przyszłości historycy prawdopodobnie będą używali 9/11 jako daty wyznaczającej koniec amerykańskiej ery, tej, która rozpoczęła się wraz z końcem II wojny światowej i reprezentowała rozkwit jednego z największych narodowych kolosów w historii, która dała nam (na dobre i na złe) energię atomową, loty ludzi na księżyc i najbardziej niewiarygodną kulturę konsumencką. Teraz jednak sądzę, że częściej będą używali daty 31 sierpnia 2021 roku, dnia, w którym stary zagubiony człowiek, (który w swoich najlepszych czasach był zaledwie narcystyczną kukłą), kazał Ameryce podkulić ogon i uciekać.   

Więcej

Dlaczego środki pomocowe
Bidena nie przyniosą pokoju
Khaled Abu Toameh

Na większości Palestyńczyków wznowienie pomocy finansowej przez administrację Bidena nie zrobiła żadnego wrażenia. Dolary amerykańskiego podatnika nie skłonią Palestyńczyków do zaakceptowania prawa Izraela do istnienia. Wielu Palestyńczyków jest tak zradykalizowanych przez swoich przywódców, że chcą widzieć Izrael wymazany z powierzchni ziemi. Jedynym sposobem na zmianę tej brutalnej rzeczywistości jest zatrzymanie potoku nienawiści i delegitymizacji Izraela. Dopóki to się nie stanie, Palestyńczycy będą nadal zgarniać pieniądze od USA i innych zachodnich darczyńców. Na zdjęciu: prezydent Mahmoud Abbas w Waszyngtonie w objęciach ówczesnego wiceprezydenta Joe Bidena, rozmawia z ówczesnym prezydentem Barackiem Obamą . (Zdjęcie: Wikipedia)

Podczas gdy administracja Bidena nasila starania o wzmocnienie Autonomii Palestyńskiej (AP), Palestyńczycy wydają się coraz bardziej tracić wiarę w swoich przywódców.


Wydaje się także, że palestyńskie społeczeństwo traci wiarę w jakikolwiek proces pokojowy z Izraelem. Wielu wręcz mówi, że popiera anulowanie porozumień z Oslo, podpisanych w 1993 roku między Izraelem a OWP. Jedyny proces pokojowy, jaki poparliby, to ten, który prowadzi do likwidacji Izraela.

Więcej

Niech żywi
nie tracą nadziei
Marcin Kruk


Napawam się optymizmem, aż siedmiu starszych panów wyraziło w sieci radość, że we Francji nastolatki do 25 roku życia będą miały darmową antykoncepcję (jedna pani też była podniecona tą wiadomością). To jest osiągnięcie i nikt mi nie powie, że jest inaczej. Liczba socjalistów rośnie proporcjonalnie do wzrostu kapitalistycznej produkcji. Już się zdawało, że kapitalizm ostatecznie wykazał swoją wyższość nad socjalizmem, ale okazało się, że im więcej jest dóbr konsumpcyjnych na rynku, tym więcej chętnych do dzielenia zysków z ich sprzedaży. Jak się zastanowić, to nie ma w tym nic dziwnego, mamy więcej wolnego czasu na walkę o sprawiedliwość, a i konsumeryzm bliźnich bywa niepokojący.

Więcej

Dziwny apel do
teoretycznie przyzwoitych
Andrzej Koraszewski 

Sala Zgromadzenia Ogólnego ONZ (Źródło: Wikipedia)

Zgromadzenie Ogólne Organizacji Narodów Zjednoczonych W Jednej Sprawie rozpoczęło we wtorek 14 września kolejną, już 76 sesję. 313 polityków z krajów demokratycznych, domyślając się, ku czemu zmierza przyszłość, w przeddzień tej sesji wystosowało apel o zakończenie instytucjonalnego znęcania się Narodów Zjednoczonych nad Izraelem. Niby nic nowego. Jak się wydaje najciekawsza była akcja w 2006 roku, kiedy to skandal osiągnął tak wielkie proporcje, że nakazano przemalowanie tabliczek Komisji Praw Człowieka ONZ na Radę Praw Człowieka ONZ i już po kilku dniach okazało się, że trudna i skomplikowana operacja nie przyniosła spodziewanego rezultatu.

Więcej
Dorastać we wszechświecie

Najbardziej poszukiwany
terrorysta ministrem bezpieki
Tufail Ahmad

Gesty dobrej woli Izraela
i odpowiedzi Palestyńczyków
Hugh Fitzgerald 

Lepiej poczekać z nawiązywaniem
stosunków z talibami
Amir Taheri 

Nie ma niczego takiego
jak palestyński terrorysta
Stephen M. Flatow

Naturalne czy sztucznie
wykreowane religie?
Lucjan Ferus

Ocena dwóch katastrof
z września 2001 roku
Caroline B. Glick

Dyskurs nasz powszedni
pozwól zmienić Panie
Andrzej Koraszewski 

Pamięć i nauki
z zamachu 9/11
Liat Collins

Wielka Brytania: Witamy
ponownie w Średniowieczu
Andrew Ash

Islamski ekstremizm
w Wielkiej Brytanii
David Collier 

Długi marsz
przebudzeńców
Andrzej Koraszewski

Nowe próby wybielania
papieża Piusa XII
Elder of Ziyon 

Sztuka pod cenzorskim
nadzorem
Jonbathan S. Tobin  

Izrael i niekończąca się
wojna z Gazą
Hugh Fitzgerald

Przekazanie Afganistanu talibom
nie interesy Ameryki
Yigal Carmon

Blue line
Polecane
artykuły

Bohaterzy chińskiego narodu



Naukowcy Unii Europejskiej



Teoria Rasy



Przekupieni



Heretycki impuls



Nie klanial



Cervantes



Wojaki Chrystusa



 Palestyńskie weto



Wzmacnianie układu odpornościowego



Wykluczenie Tajwanu z WHO



Drzazgę źle się czyta



Sześć lat



Pochodzenie



Papież Franciszek



Schadenfreude



Pseudonaukowa histeria...


Panstwo etc



Biły się dwa bogi


 Forma przejściowa


Wstęga Möbiusa


Przemysł produkcji kłamstw


Jesteś tym, co czytasz,



Radykalne poglądy polityczne


Einstein



Socjologia



Allah stworzyl



Uprzednie doświadczenie



Żydowski exodus



PRL Chrystusem narodów



Odrastające głowy hydry nazizmu



Homeopatia, wibracje i oszustwo


Żołnierz IDF



Prawo powrotu


Listy z naszego sadu
Redaktor naczelny:   Hili
Webmaster:   Andrzej Koraszewski
Współpracownicy:   Jacek, , Malgorzata, Andrzej, Marcin, Henryk