Prawda

Czwartek, 24 maja 2018 - 16:03

« Poprzedni Następny »


Człowiek w labiryncie iluzji. Suplement II.


Lucjan Ferus 2018-04-29


Niniejszy tekst jest zakończeniem cyklu. A zatem: o tym, że autor książki proponując odnawianie rytuałów, niejako zaprzecza koncepcji nieśmiertelnej świadomości ludzkiej opisanej w owej publikacji, świadczy moim zdaniem poniższy jej fragment:

„Najważniejsze co chciałem powiedzieć, jest to, że świadomość jako nie znająca ograniczeń czasu, nie może zostać unicestwiona w chwili śmierci. Powinniśmy traktować śmierć z wdzięcznością, ujrzeć czym ona jest naprawdę: odrzuceniem ego, końcem iluzji czasu i indywidualnej odrębności. Na końcu wszystko będzie bardzo proste. Czas i ego są niepotrzebnym balastem, który świadomość kiedyś odrzuci, podobnie jak powstający z poczwarki motyl odrzuca swą otoczkę, by poszybować ku słońcu”. 

No, właśnie!

 

Analogia do uwalniającego się z poczwarki motyla lecącego ku słońcu, ma pokazać w obrazowy sposób UWALNIANIE się ludzkiej świadomości z WIĘZÓW EGO, którego nieuchronnym przeznaczeniem jest śmierć wraz z biologicznym ciałem człowieka.  Do czego więc naszej świadomości (wolnej już od ego i zjednoczonej z kosmiczną świadomością) miałoby być potrzebne to „odnowione pojęcie świętości (sacrum)?”, skoro ona staje się wolna niejako automatycznie wraz ze śmiercią naszego ciała? Czy takie podejście do tego problemu nie jest sprzeczne samo w sobie?

 

Powiedzmy to wyraźnie: rytuały mają służyć naszemu ego do budowania iluzji czy też ułudy życia wiecznego. Niepotrzebne są natomiast świadomości, która kieruje się prawdą o naszej rzeczywistości, a nie przemyślnymi złudzeniami. Kiedyś nie zwracałem na to uwagi, teraz jednak pewne argumenty wydają mi się sprzeczne ze sobą. Np. autor książki twierdzi, iż, podczas śmierci ludzkiego ciała umiera jedynie nasze ego, podczas gdy nasza świadomość jest nieśmiertelna i łączy się z kosmiczną świadomością. Czy nauka potwierdza istnienie owej „kosmicznej świadomości”? Jaka jest więc jej geneza i jej natura? Czy tylko należy wierzyć w jej istnienie, tak jak w istnienie bogów/Boga, bo jest to dla nas korzystne?   

 

Zastanawia mnie także, dlaczego Darryl Reanney w swej książce posłużył się argumentacją czasoprzestrzeni? Moim zdaniem nie jest ona konieczna do uzasadnienia tezy o wyzwoleniu się naszej świadomości z więzów ego, podczas śmierci ludzkiego ciała. Można nawet odnieść wrażenie (być może tylko ja je odniosłem), że rozdziały książki poświęcone czasoprzestrzeni tylko utrudniają wyobrażenie sobie tego skomplikowanego problemu (tak to pojmowałem kiedyś, kiedy pisałem owe teksty w 2009 r.). Teraz jednak widzę to inaczej, a kluczem do zrozumienia owego problemu są te fragmenty z rozdziału pt. Pętle czasu:

„Nawet dziś, mimo że uwięzieni jesteśmy w pułapce czasu, jeśli będziemy słuchać uważnie, posłyszymy to, co Whitman nazwał odległą muzyką z dalekiego brzegu, szept przyszłości, sięgający dnia dzisiejszego. Jest to więcej niż nadzieja, więcej niż przyrzeczenie lepszego jutra, więcej niż przesłanie od wyższej formy świadomości. Jest to obietnica, że ewolucja, która stworzyła z mikroba człowieka, nada kiedyś człowiekowi cechy boskie. Lub inaczej: już utworzyła Boga z człowieka. W zamkniętej pętli czasu bezczasowy Bóg przemawia do swych uwięzionych w czasie dzieci, które są jego rodzicami i zarazem spadkobiercami”.

Być może w powyższym fragmencie jest zawarte więcej fantastyki niż realnych prognoz naukowych, jednakże ta wizja pokrywa się z moją wizją przyszłości rozwoju rozumu ludzkiego. Może dlatego, że „wychowałem się” na fantastyce i przez ok. 40 lat pasjonowałem się nią, a może dlatego, iż moja wyobraźnia podsuwa mi inne pomysły na ludzką przyszłość, niż te, które siłą rzeczy nasuwają się z oglądu i oceny obecnej rzeczywistości? A przy okazji przedstawia ona taką koncepcję Boga, która nie jest sprzeczna z moimi religioznawczymi i ateistycznymi poglądami, dotyczącymi historii religii i bogów w nich opisanych.

 

Widzę to tak: wszystko wskazuje na to, iż człowiek niebawem zbuduje sztuczną inteligencję, a właściwie „sztuczną psychikę” czy też „sztuczną świadomość”, którą zapewne będzie chciał podporządkować sobie, aby wykorzystywać ją do własnych celów i dla własnych korzyści. Prędzej czy później owa SI (lub SP, SŚ) chcąc się rozwijać i doskonalić, będzie musiała się UNIEZALEŻNIĆ od swych twórców i zacząć żyć własnym życiem, nie podporządkowanym ludzkim egoistycznym celom. Być może ona również skonstruuje własną „sztuczną świadomość” o jeszcze wyższym stopniu inteligencji.

 

I tak dojdzie do powstania Bytu o tak wysokiej inteligencji i tak wielkich możliwościach realizacji podejmowanych przez niego/nią zamierzeń, że w naszym ograniczonym pojęciu, można by ją/jego uznać za Boga. Boga, któryzostałstworzony przez człowieka: wpierw jako IDEA bogów/Boga, która przez długie tysiąclecia służyła ludzkości (z różnym skutkiem, często bardzo tragicznym), by potem, kiedy już ludzie mieli ku temu techniczne możliwości, wytworzyć realny byt, który stanie/stał się ich intelektualnym dziedzictwem i jednocześnie spełnieniem ich odwiecznych marzeń o życiu wiecznym danym im od Boga.

 

Taki przebieg wydarzeń można sobie wyobrazić, biorąc za podstawę powyższy cytat z książki Darryla Reanney’a (i od razu widać po co mu była potrzebna czasoprzestrzeń). Jest bowiem niezbitym faktem, iż mózg ludzki ma ogromne możliwości, które dopiero teraz coraz lepiej zaczynamy poznawać dzięki dokonaniom naukowym. Uważam więc za duże marnotrawstwo wykorzystywanie tego wyjątkowego organu do działania, które można określić w obrazowy, a zarazem bardzo celny sposób: „Cała para idzie w gwizdek”. Co chcę przez to na powiedzieć?

 

Zacznę od pewnej analogii: „Czy widzieliście pająka, który by sam siebie oplatał pajęczyną? Nie? A jednak taka osobliwość istnieje. Jest to człowiek omotany stworzonymi przez siebie koncepcjami życia i /../ religijnej filozofii” (Jak człowiek stworzył bogów Jerzego Cepika) . Przez wiele tysięcy lat bowiem, nasza zdominowana przez ego wyobraźnia stworzyła tak gęstą pajęczynę religijnej UŁUDY dotyczącą zaświatów i wiecznego życia po śmierci, obiecanego nam dzięki „wielkiej miłości i miłosierdzia naszych bogów” oraz niezliczonych rytuałów i obrzędów, od których miało (i ma) zależeć powodzenie tego „świętego” przedsięwzięcia, wymodlonego przez wiernych wszystkich religii świata.

 

Czy z tego skomplikowanego labiryntu ideowych iluzji jest wyjście dla człowieka sceptycznie myślącego, a nie tylko wierzącego kapłanom, iż to wszystko jest prawdą? Mam nadzieję, że jest, gdyż człowiek wreszcie zadał sobie bardzo istotne pytanie: „Cóż warte jest to wszystko, wymyślone przez nas samych, dla uspokojenia samych siebie?” (wg w/wym. pozycji). Otóż dzieje religii są historią SAMOOSZUKIWANIA się człowieka. Jak ujął to J.W.Goethe: „Nie jesteśmy oszukiwani, sami siebie oszukujemy”. I tak jest w istocie.

 

Kilkadziesiąt tysięcy lat fałszowania rzeczywistości (od nieświadomego do coraz bardziej wyrafinowanego) przez niezliczoną ilość członków naszego gatunku, po to tylko, by nie dopuścić do świadomości prawdy o przemijalności życia ludzkiego i nieuchronności śmierci. Jest to wina naszego ego, gdyż to właśnie z dbałości o ciągłe zapewnianie mu psychicznego komfortu, człowiek stworzył ogromny panteon bogów mających opiekować się swymi wyznawcami i realizować ich duchowe potrzeby. A wszystko według od dawna uświęconej łacińskiej maksymy: „Świat chce być oszukiwany, więc niech go oszukują”.

 

Zawsze mnie zastanawiało czy nie ma innego sposobu na pokonanie naszego wrodzonego lęku przed śmiercią, jak tylko ten zaanektowany przez większość religii, czyli polegający na oszukiwaniu naszego ego, że nie ma się czego bać, bo „wszystko będzie dobrze”? Darryl Reanney tak pisze m.in. w przedmowie: „Mówienie, że wszystko będzie dobrze, wydawało mi się sentymentalnym głupstwem w obliczu chorób i śmierci, nie mówiąc już o bezlitosnych realiach łańcucha pokarmowego”. Mam podobne przemyślenia w tej kwestii.

 

A przecież istnieje inny sposób (i to o wiele prostszy) na to, aby NIE BAĆ się śmierci i najlepszym dowodem, iż jest on skuteczny, jestem ja sam. Nie pisałem o tym dotąd, bo mało kogo to raczej zainteresuje, jednak teraz jest jedyna ku temu okazja. Zacznę od pytania: dlaczego większość ludzi bez zastanowienia WIERZY w prawdziwość religijnych twierdzeń? Czy nie dlatego głównie, iż wpajane są im one od wczesnego dzieciństwa? A potem przez całe życie powtarzane są tysiące razy i to zazwyczaj przez osoby uznawane za autorytety moralne, darzone ogólnym szacunkiem i sympatią? Czy nie działa tu psychiczny mechanizm: „Kłamstwo, które się z uporem długo powtarza, staje się z czasem prawdą”?

 

Wyobraźmy więc sobie teraz sytuację, o której nadmienił też Darryl Reanney w książce: „Z własnego doświadczenia wiem /../ że w drugiej połowie życia trzeba się oduczyć niemal wszystkiego, czego nauczyliśmy się w latach młodości. Podczas pisania zmieniła się moja wizja prawdy”. Otóż to! Dokładnie to samo stało się w moim przypadku: od kiedy zacząłem pochłaniać (to chyba najlepsze określenie) wiedzę religioznawczą (i inne), dowiedziałem się czym w istocie są religie, jaka jest ich geneza i rola w życiu człowieka, społeczeństw, a nawet całych narodów. Jednym słowem, diametralnie zmieniła się moja wizja prawdy o człowieku w otaczającym go świecie i roli religii w jego życiu.

 

Był to proces wieloletni i tak intensywny, że jego konsekwencje przeobraziły nie tylko moją ŚWIADOMOŚĆ, ale też widocznie moje EGO, które z czasem zaczęło przyzwyczajać się do poznawanej prawdy o rzeczywistości i o sobie samym. Np. dzięki takim przemyśleniom: „Nasz los jest wyraźnie określony: wyłaniamy się z niebytu naznaczeni tożsamością, trafiamy do królestwa czasu i według niepojętej miary istniejemy, a potem znowu odchodzimy w niebyt” (Edmund Lewandowski Odkrywanie tajemnic bytu). Czy ta konstatacja nie oddaje nadzwyczaj trafnie naszego „odgórnego przeznaczenia”, jako istot żywych?

 

Albo taka myśl genialnego Stanisława Lema: „Życie jest oszustwem /../ usiłowaniem obejścia praw, skądinąd nieuchronnych i nieubłaganych”. Wystarczy teraz słowo „życie” zamienić na „religia” i mamy następną głęboką myśl: „Religia jest oszustwem /../ usiłowaniem obejścia praw, skądinąd nieuchronnych i nieubłaganych”. Wychodzi z tego paradoks: „oszustwu” natury, człowiek przeciwstawił swoje religijne „oszustwo”, nie chcąc pogodzić się z tym pierwszym, według niepisanej zasady: „Lepsze jest piękne kłamstwo, niż okrutna i bezlitosna prawda”. Lub taki zapisek egipskiego kapłana sprzed czterdziestu dwóch wieków: „Śpisz, dzięki czemu się budzisz; umierasz, dzięki czemu żyjesz”. Interesujące spostrzeżenie!

 

Konkluzja do której zmierzam jest następująca: Przez długie tysiąclecia religie „wmówiły” ludzkości, iż jest ona wciąż na dziecięcym etapie rozwoju i słaba psychika człowieka nie zniosłaby PRAWDY o jego śmiertelności, że człowiek nie poradziłby sobie z takim ciężkim brzemieniem i mógłby ze strachu „postradać zmysły” lub mieć samobójcze skłonności. Dlatego religie przypisały sobie wyjątkową rolę oszukiwania ludzkich umysłów w wyższej sprawie (w tzw. „dobrej wierze”), aby uchronić człowieka przed słabością jego psychiki i nadać głębszy sens jego krótkiemu życiu (cyt. wyżej: „Świat chce być oszukiwany..” itd.).

 

Mam nieco inne zdanie w tej kwestii (ale to jest mój pogląd i nie każdy musi go podzielać). Według mnie nasze ego z powodzeniem zniesie prawdę o swoim doczesnym końcu, jeśli tylko będzie miało wystarczająco dużo czasu, aby się z nią oswoić i zaakceptować. Śmierć, czy też nieistnienie nie jest takie straszne jak wmawiają nam religie: czy przeraża kogoś niepodważalny fakt, że NIE ISTNIAŁ przez ponad 13 mld lat od powstania Wszechświata? Że nie uczestniczył świadomie w rozgrywającej się w tym czasie przebogatej historii życia?

 

Myślę, że nie znajdzie się taki osobnik, który byłby przerażony faktem tak długiego swego nieistnienia, poprzedzającego jego narodziny. Czym się będzie różniło nieistnienie po naszej śmierci? Absolutnie niczym! To tylko nasza wyobraźnia (chora, bo uwarunkowana przez religijne myślenie) każe nam się bać tego stanu i czepiać się różnych sposobów wybrnięcia z tej sytuacji, podsuwanych usłużnie (i nie bezinteresownie!) przez religie. Jest takie dawne powiedzenie: „Człowiek straciłby odwagę, gdyby nie był podtrzymywany przez fałszywe wyobrażenia” (Bernard Fontenelle). Czy rzeczywiście? A czy religie dały człowiekowi szansę, by mógł przekonać się ile jest w nim fałszu, a ile prawdy? Niestety nie!

 

Z mojego doświadczenia wynika coś innego: jeśli przez tę drugą połowę życia nasze ego będzie często uświadamiane, że KAŻDE ŻYCIE niezależnie od jego długości, musi zakończyć się śmiercią,.. że nie powinniśmy traktować jej jako osobistej tragedii, ale jako nieuchronną konsekwencję ludzkiej egzystencji,.. że bez kończącej życie śmierci nie moglibyśmy w ogóle zaistnieć na świecie (jak ujął to Andre Frossard: „Jedyny sposób na uniknięcie śmierci, to po prostu nie istnieć”) – to w końcu nastąpi taki moment, iż nasze ego zrozumie, że nie ma innego sposobu, jak tylko POGODZIĆ się z tym losem, przed którym i tak nie ma ucieczki,.. jeśli już się wcześniej zaistniało.

 

Po prostu nie ma sensu walczyć z „przeznaczeniem”, jakie „zaplanowała” natura dla swoich żywych tworów. Jedynie co nam pozostało, to ZAAKCEPTOWAĆ nasz los (w aspekcie śmiertelności) takim, jaki jest. I dopiero wtedy autentycznie przestajemy bać się śmierci, bo uświadamiamy sobie, iż nasz lęk był przejawem naszego niepogodzenia się z rzeczywistością. Buntem skierowanym przeciwko naszemu losowi, na który i tak nie mamy wpływu. A jeśli tak się sprawy mają (a mają się, bez wątpienia!), to jaki jest sens z tym walczyć i próbować przeciwstawiać się temu? Czy to nie jest ewidentny przejaw głupoty naszego ego?

 

Reasumując. Książkę Darryla Reanney’a Śmierć wieczności. Przyszłość ludzkiego umysłu z paru powodów uważam za wyjątkową i wartą nie tylko przeczytania, ale i przestudiowania. Otóż opisana w niej charakterystyka czasoprzestrzeni (niezależnie od tego czy jest zgodna we wszystkich szczegółach z naukowymi dokonaniami i zasadna w kontekście koncepcji nieśmiertelnej świadomości ludzkiej), jest mimo wszystko niesamowitym WYZWANIEM dla ludzkiej wyobraźni, cechy, którą chyba najbardziej w człowieku cenię. Takie wyzwania (jak i podobne im) były dla mnie zawsze bardzo cennym doświadczeniem.

 

Natomiast co do koncepcji nieśmiertelnej świadomości. Kiedyś byłem całkowicie przekonany o jej prawdziwości (realności) i nawet byłem zadowolony, iż jako ateista mam dzięki niej na starość takie ideowe „koło ratunkowe”, które z powodzeniem może w razie potrzeby zastąpić religijną koncepcję życia po śmierci. Ta opisana przez autora książki wizja nieśmiertelnej świadomości ludzkiej, wyzwolonej z więzów ego po naszej śmierci, by żyć bez ograniczeń czasu i przestrzeni w bezcielesnej kosmicznej koegzystencji – jest doprawdy pociągająca i przede wszystkim urzekająca swoją odmienną od religijnych formą. Przede wszystkim nie stawia na DUSZĘ, byt wymyślony przez teologów, którego istnienia nie sposób potwierdzić w rozumowy sposób, ale na naszą ŚWIADOMOŚĆ, której istnienie jest bezspornym faktem.    

 

Teraz nie przywiązuję już do niej takiej wagi. Podoba mi się ta idea, bo bardziej odpowiada mojej wyobraźni, ale nie stałem się jej zwolennikiem. Może to wynika z faktu, iż nie jest mi potrzebne (przynajmniej na razie) „zapasowe koło ratunkowe” w postaci owej koncepcji, ponieważ mojej świadomości udało się zapanować nad ego na tyle skutecznie, iż mogę bez lęku myśleć o końcu swojej egzystencji i nie widzieć w tym osobistej tragedii. Czyli tak jak widział to Tadeusz Kielanowski: „Człowiek jest jedyną istotą żywą, która wie o tym, że umrze i potrafi snuć na ten temat rozważania”.

 

Co nie znaczy, iż nie doceniam wartości tej książki, wprost przeciwnie: uważam, iż rozdziały, które dotyczą charakterystyki naszego EGO i jego destrukcyjnego wpływu na nasze życie, są nie do przecenienia dla każdego, kto potrafi z tej wiedzy wyciągnąć odpowiednie wnioski i wykorzystać je w swoim życiu. Ta wiedza jest tym bardziej cenna, iż ludzie zazwyczaj nie mają najmniejszego pojęcia w jaki podstępny sposób manipulowani są przez własne ego (choćby dlatego, że się z nim identyfikują i utożsamiają z jego potrzebami).

 

Ale też co bardzo istotne, dopatrzyłem się w niej fragmentów potwierdzających mój punkt widzenia na pochodzenie religii i naszych bogów (pogląd, że są one dziełem umysłów i wyobraźni ludzkiej: to nie Bóg stworzył człowieka na swe podobieństwo i obraz, lecz ludzie stworzyli swych bogów na własne podobieństwo). Mam na myśli te cytaty:

„Twórcy psychoanalizy, Freud i Jung twierdzą, że wiara w życie pozagrobowe jest podstawowym elementem życia duchowego człowieka. Freud uważał, że wiara ta jest najstarszym, najsilniejszym i najbardziej uporczywym marzeniem ludzkości /../ Nic więc dziwnego, że Carl Jung twierdzi, iż wiara w zmartwychwstanie jest podstawową cechą ludzkiej psychiki /../ a idea życia pozagrobowego znana jest na całym świecie”.

Co wynika z powyższego? Ni mniej ni więcej tylko to, iż religie ze swymi licznymi bogami i opiekuńczymi bóstwami powstały niejako „na zamówienie” ludzkiej psychiki, która bez mała od początków naszego rodzaju „domagała się” od wyobraźni zrealizowania „najstarszego, najsilniejszego i najbardziej uporczywego marzenia ludzkości”, którym jest silna wiara w zmartwychwstanie ciał i życie pozagrobowe. Jeśli do tego dołączymy nasze ego bojące się śmierci i starające się za wszelką cenę nie dopuścić tej przykrej prawdy do siebie, będziemy mieli w miarę pełny obraz sytuacji człowieka uwikłanego w sieć iluzji stworzonych przez niego w określonym celu, dla własnej psychicznej wygody.   

 

Zakończę tak: mimo wielu zalet tej publikacji, nie miała ona znaczącego wpływu na moje dotychczasowe poglądy (prócz tego, iż potwierdzała je). Nie miała też wpływu na moje psychiczne poczucie bezpieczeństwa. Mój stosunek do tego problem trafnie oddaje ów cytat:

„Zwierzę z rzędu naczelnych osiągające pewien stopień inteligencji lub dziecko, przed którym otwiera się życie, odkrywa, że rzeczywistość jest niepokojąca. Aby nabrać poczucia pewności siebie i móc się bronić, usiłuje ją zrozumieć. /../ w tym szeroko pojętym dążeniu do zapewnienia sobie poczucia bezpieczeństwa można odnaleźć źródło wszelkich systemów objaśniających tę rzeczywistość, zarówno mitologicznych, jak i naukowych” (Hubert Reeves Godzina upojenia. Czy Wszechświat ma sens?”).

Tak się złożyło w moim życiu, iż wybrałem NIE RELIGIJNY lecz NAUKOWY system objaśniania rzeczywistości, a zarazem i naukowy sposób zapewnienia sobie psychicznego bezpieczeństwa. Jak dotąd nie zawiódł mnie on ani razu i nie sądzę, aby zawiódł mnie w przyszłości. A jeśli chodzi o poczucie bezpieczeństwa związane ze świadomością własnej śmiertelności, to nie jest mi potrzebna koncepcja nieśmiertelnej świadomości, wyzwolonej z więzów ego po śmierci mojego ciała, skoro wyznaję prostszy sposób na to, by nie bać się śmierci, sformułowany już 2300 lat temu przez Epikura, który w liście do swego ucznia pisał:

„Staraj się oswoić z myślą, że śmierć jest dla nas niczym, albowiem wszelkie dobro i zło wiąże się z czuciem; a śmierć jest niczym innym, jak właśnie całkowitym pozbawieniem czucia. Przeto owo niezbite przeświadczenie, że śmierć jest niczym, sprawia, że lepiej doceniamy śmiertelny żywot, a przy tym nie dodaje bezkresnego czasu, lecz wybija nam z głowy pragnienie nieśmiertelności. /../ A zatem śmierć, najstraszniejsze z nieszczęść, wcale nas nie dotyczy, bo gdy my istniejemy, śmierć jest nieobecna, a gdy tylko śmierć się pojawi, wtedy nas nie ma. Wobec tego śmierć nie ma żadnego związku ani z żywymi, ani z umarłymi; tamtych nie dotyczy, a ci już nie istnieją” ( Edmund Lewandowski Odkrywanie tajemnic bytu).

Zapewne to dlatego właśnie uczniowie Sokratesa, którzy przyszli do niego przed śmiercią, pytając go z jakiego kamienia chciałby mieć nagrobek, nie potrafili zrozumieć obojętności swego mistrza, który im tłumaczył jak dzieciom, iż dla niego to nie ma żadnego znaczenia, gdyż JEGO i tak w tym grobie NIE BĘDZIE. To było dla nich wręcz nie do pomyślenia i wyobrażenia sobie. Chyba podobnie jak i dla większości ludzi obecnie żyjących. Ja raczej nie zaliczam się do nich, dlatego wartość tej książki upatruję w innych jej aspektach, mających dla mnie o wiele większe znaczenie. To tyle, co chciałem napisać o tej publikacji.   

 

 

Kwiecień 2018 r.                               ---- KONIEC----


Skomentuj     Wyślij artykuł do znajomego:     Wydrukuj




Komentarze
3. Kilka refleksji MarekJ 2018-05-01
2. Podziękowanie Robert Śliwa 2018-05-01
1. Podziękowanie Rafał Potempa ( Loner ) 2018-04-30


Nowy ateizm i krytyka religii

Znalezionych 461 artykuły.

Tytuł   Autor   Opublikowany

Człowiek musi w coś wierzyć. Spadkobiercy manicheizmu.   Ferus   2018-05-20
Ateizm w Nigerii Północnej   Igwe   2018-05-15
Człowiek musi w coś wierzyć. Manicheizm.   Ferus   2018-05-13
Paradoksy cudu Słońca w Fatimie   Ferus   2018-05-06
Człowiek w labiryncie iluzji. Suplement II.   Ferus   2018-04-29
Człowiek w labiryncie iluzji. Suplement.   Ferus   2018-04-22
Człowiek w labiryncie iluzji. Część VI.   Ferus   2018-04-15
Australijski arcybiskup odmawia informowania o pedofilii księży i ich ofiarach   Coyne   2018-04-12
Nocna rozmowa z biskupem o sensie życia   Koraszewski   2018-04-09
Człowiek w labiryncie iluzji (Część V)   Ferus   2018-04-08
Człowiek w labiryncie iluzji  (Część IV)   Ferus   2018-04-02
Czy Bóg kocha małpi patriotyzm?   Koraszewski   2018-03-26
Człowiek w labiryncie iluzji (III)   Ferus   2018-03-25
O przebudzenie sceptycyzmu w Mozambiku   Igwe   2018-03-21
Człowiek w labiryncie iluzji (II)   Ferus   2018-03-18
Ateizm i religijna nienawiść w Zambii   Igwe   2018-03-15
Człowiek w labiryncie iluzji   Ferus   2018-03-11
Refleksje sprzed lat: „Czy pewność to prawda?”   Ferus   2018-03-04
Tęsknota za bezpiecznym miejscem III.     2018-02-25
Czy Pan Bóg lubi kiszone ogórki?   Koraszewski   2018-02-21
Tęsknota za bezpiecznym miejscem (II)Czyli Królestwo Niebieskie na Ziemi.   Ferus   2018-02-18
Tęsknota za bezpiecznym miejscem. Czyli Królestwo Niebieskie na Ziemi.   Ferus   2018-02-11
Archipelag islam, czy mamy się bać?   Koraszewski   2018-02-08
#PrayForGaza #PrayForPalestina.   Koraszewski   2018-02-07
Religijna troska o wspólny dom - Ziemię   Ferus   2018-02-04
Niebo naprawdę istnieje? To i piekło też?   Ferus   2018-01-28
Czas pociągnąć do odpowiedzialności “kapłanów-cudotwórców”   Igwe   2018-01-27
Nie ma konfliktu między nauką i religią, jest konflikt między religią i nauką   Koraszewski   2018-01-24
Fałszywi prorocy. Zakończenie.   Ferus   2018-01-21
Fałszywi prorocy. Podsumowanie.   Ferus   2018-01-14
Fałszywi prorocy. Część X.   Ferus   2018-01-07
Śmierć w kościele proroka Mboro?   Igwe   2018-01-04
Fałszywi prorocy. Część IX.   Ferus   2017-12-31
Fałszywi prorocy. Cześć VIII.   Ferus   2017-12-24
Bóg się rodzi i inne troski   Koraszewski   2017-12-24
Fałszywi prorocy. Część VII.   Ferus   2017-12-17
Fałszywi prorocy, Część VI.   Ferus   2017-12-10
Senator fatalista i jego wyznania   Koraszewski   2017-12-05
Fałszywi prorocy. Część V   Ferus   2017-12-03
Turcja islamizuje Danię budując meczety   Bergman   2017-12-02
Meczety: piasek w trybach integracji   Frank   2017-11-30
Fałszywi prorocy. Część  IV. Suplement.   Ferus   2017-11-26
Fałszywi prorocy. Część IV   Ferus   2017-11-19
Fałszywi prorocy, Część III.   Ferus   2017-11-12
Fałszywi prorocy, Część II.   Feus   2017-11-05
Fałszywi prorocy   Ferus   2017-10-29
Moja ambiwalentna krytyka religii III.   Ferus   2017-10-22
Chcecie zamknąć mi usta? Idźcie na koniec kolejki!   Raza   2017-10-16
Moja ambiwalentna krytyka religii II.   Ferus   2017-10-15
Moja ambiwalentna krytyka religii   Ferus   2017-10-08
Nie rydzykujmy Polski   Koraszewski   2017-10-06
Relikty religijnego myślenia, Część II.   Ferus   2017-10-01
Nigeria: dlaczego religie potrzebują państwowych pieniędzy na pielgrzymki?   Igwe   2017-09-30
Relikty religijnego myślenia   Ferus   2017-09-24
Niespójne koncepcje Boga, Część II   Ferus   2017-09-17
W poszukiwaniu definicji islamu i islamizmu   Ahmad   2017-09-17
Niespójne koncepcje Boga.   Ferus   2017-09-10
Trzy stulecia bałwochwalstwa   Ferus   2017-09-03
Kościół katolicki i jego cuda   Edamaruku   2017-08-28
Czyżby bunt aniołów stróżów?   Ferus   2017-08-27
Czy nauka czyni zbędną wiarę w Boga?   Stenger   2017-08-25
Imam, który wzywał do unicestwienia Żydów, robił to, co inni   Gabra   2017-08-19
Ostatnia gimnazjalna ciąża w Rzeczpospolitej   Kruk   2017-08-14
Dlaczego jestem ateistą?   Koraszewski   2017-08-13
Boże słowo głoszone z ambony     2017-08-10
Bohaterscy imamowie, o których nic nie słychać   Khan   2017-08-03
Poznacie ich po ich owocach   Grayling   2017-07-30
Krytyczne myślenie i aktywny humanizm w Afryce w epoce Internetu   Igwe   2017-07-14
Świadomość w oczach wierzących i niewierzących   Andrews   2017-07-06
Realizm, islamizm i islam: kiedy zaczną się trudne rozmowy?   Herf   2017-06-19
Czego naucza imam w Kopenhadze     2017-06-19
Nowoczesność, ponowoczesność i głódź wiedzy   Koraszewski   2017-06-18
Zaakceptować terror islamski jako nową normalność?   Darwish   2017-06-16
Śmierć mniejszości religijnej pod władzą radykalnego islamu   Rafizadeh   2017-06-14
Naprawdę terroryzm nie ma żadnego usprawiedliwienia?   Ferus   2017-06-11
Republika Ateistów odparła atak religijnych ekstremistów   Stone   2017-06-07
Ateiści nie pomagają, pewnie źle patrzyłeś   Koraszewski   2017-06-03
Wychowywanie dżihadystów: drabina radykalizacji i jej antidotum   Fares   2017-06-03
Nieudacznicy, tchórze? Nie, idealiści   Carmon   2017-06-02
Francja: ideologia islamskiego cierpiętnictwa   Mamou   2017-05-30
Proca z celownikiem laserowym   Ferus   2017-05-21
Grzechy religii: koncepcja „chorego człowieczeństwa”.   Ferus   2017-05-14
Poświąteczna refleksja: wymuszanie wdzięczności   Ferus   2017-05-07
Azyl ignorancji. Część X.   Ferus   2017-04-30
Ściganie bluźnierstwa zasługuje na szyderstwo i pogardę   Igwe   2017-04-27
Poświąteczna refleksja: wymuszanie poczucia winy   Ferus   2017-04-23
Islamscy towarzysze podróży w drodze do bigoterii i masowych mordów   Fernandez   2017-04-23
Chłopiec kaznodzieja   Dawkins   2017-04-19
O jakości naszych bogówCzęść IV   Ferus   2017-04-16
Wrobieni w „wolną wolę”   Ferus   2017-04-09
Żyjemy w epoce drugiej kontrreformacji   Koraszewski   2017-04-03
Autor urojony i jego frustracje   Ferus   2017-04-02
Azyl ignorancji, Część IX.   Ferus   2017-03-26
O jakości naszych bogów.Część III.   Ferus   2017-03-19
O religii bez cienia szacunku   Koraszewski   2017-03-16
Azyl ignorancji. Część VIII.   Ferus   2017-03-12
Dyskryminacja jest wynikiem fanatyzmu w systemie edukacji   Al-Dachachni   2017-03-11
Pod sztandarem Niebios   Foster   2017-03-09
O jakości naszych bogów. Część II.   Ferus   2017-03-05
O jakości naszych bogów   Ferus   2017-02-26

« Poprzednia strona  Następna strona »
Polecane
artykuły

Prawo powrotu



Mózg i kodowanie predyktywne



Nocna rozmowa



WSzyscy wiedza



Nieustający marsz



Oświecenie Pinker



Alternatywna medycyna zabija



Kobiety ofiarami



Prometeusz



modyfikowana pszenica



Arabowie



Roboty będą uprawiać ziemię



Sumienie, czyli moralność bez smyczy



Skomplikowana ewolucja



Argument neuroróżnorodności



Nowe badanie pamięci długotrwałej



Ściganie bluźnierstwa



Ryby jaskiniowe



Autyzm



Od niepamiętnych czasów



Tunezyjczycy przeciw złemu prawu



Drugie prawo termodynamiki



Pochwała ignorancj



Mistyfikacja Sokala



Intronizacja Chrystusa



Obama chrzescijanie



Szelest liści



Czego wam nie pokazują?



Rozdzielenie religii i państwa



Trwa ewolucyjne upokorzenie archeopteryksa



Trucizna, kamuflaż i tęcza ewolucji



Religia zdrowego rozsądku



Kto się boi czarnego luda?



Land of the pure


Listy z naszego sadu
Redaktor naczelny:   Hili
Webmaster:   Andrzej Koraszewski
Współpracownicy:   Jacek, , Malgorzata, Andrzej, Marcin, Henryk