Prawda

Niedziela, 25 października 2020 - 23:25

« Poprzedni Następny »


Rozum i Wiara. Część VI


Lucjan Ferus 2016-01-31


Wiara: Z naszych dotychczasowych rozmów niedwuznacznie wynika, że ty najchętniej chciałbyś zniszczyć wiarę w Boga, ale jak dotąd nikomu to jeszcze się nie udało! Czyżbyś o tym nie wiedział?! Odkąd człowiek stał się świadomy własnej śmiertelności i poznał dzięki religii, że istnieje prosty sposób zapobieżenia temu, zdawałoby się, nieuchronnemu losowi, to ta wiara będzie mu potrzebna i nic na to nie poradzisz.


 

Rozum: A dokładniej, to człowiek wierzy, iż poznał ten „prosty” sposób.Ja chcę zniszczyć wiarę w Boga? Widocznie niedokładnie słuchasz tego, co do ciebie mówię. Mnie sama idea bogów/Boga nie przeszkadza, chociaż nie jestem wyznawcą żadnego z nich. Zawsze uważałem, iż lepiej być znawcą, niż wyznawcą, ale taka jest moja opinia w tej kwestii, z którą nie każdy musi się zgadzać. Mam natomiast uzasadnione zastrzeżenia  do sposobów realizacji tejże idei, przez reprezentujące ją religie i Kościoły. Nie wiem jak ty to widzisz, ale dla mnie to duża różnica w pojmowaniu tego problemu.

 

W: Nie powiesz mi, że akceptujesz ideę Boga?! Jakoś mi trudno to sobie wyobrazić.

 

R: Postaram się wytłumaczyć to w możliwie prosty sposób. Znając dość dobrze historię religii ludzkich, zewnętrzne okoliczności (strach przed siłami natury i nieznajomość jej praw) i określone predyspozycje naszej psychiki, które w dużym stopniu miały wpływ na powstanie wiary w istoty nadprzyrodzone – zdaję sobie sprawę, iż „religijnego etapu” rozwoju naszego gatunku nie mogliśmy w żaden dostępny nam sposób ominąć.

 

Nie sposób było przejść od całkowitej nieświadomości, do świadomości na wyższym poziomie poznawczym, bez etapu pośredniego, czyli pseudoświadomościprzejawiającej się w mitycznym (potem religijnym) myśleniu i wartościowaniu świata. Człowiek po to, by przetrwać, musiał odpowiedzieć na prawdę natury, z której wynika, iż wszystko co żyje musi kiedyś umrzeć, bo nic nie trwa wiecznie – swoją prawdą, mówiącą, że jeśli człowiek spełni określone warunki, będzie mógł żyć wiecznie, po śmierci biologicznej swego ciała.

 

Więc w takim sensie akceptuję tę ideę, ponieważ jest ona integralną częścią naszej kulturowej ewolucji, naszego człowieczeństwa. Nie mogę też negować ludzkich potrzeb duchowych przejawiających się w wierze religijnej,która dostarczając człowiekowi potrzebnych iluzji życia wiecznego, łagodzi jego strach przed śmiercią. Nawet jeśli mam podejrzenie graniczące z pewnością, że religie oszukują ludzi w kwestii życia wiecznego po śmierci biologicznej człowieka, to dobrze uzasadnione przypuszczenie, iż ludzie w przeważającej większości chcą być oszukiwani w tym względzie, nie pozwala mi na „otwieranie im oczu” na siłę.

 

W: To jak właściwie jest z twoją rzekomą akceptacją idei Boga? Tak jakoś zagmatwałeś ten problem, że nie wiem jak mam rozumieć twoją odpowiedź: akceptujesz tę ideę, czy nie?

 

R: I tak i nie. Akceptowałbym ją (jeśli nie całkowicie, to zapewne w dużym stopniu), gdyby ta idea miała na celu rzeczywistą pomoc człowiekowi wierzącemu w nią. Inaczej mówiąc: gdyby wykreowana była wyłącznie po to, aby stworzyć ludziom iluzję pośmiertnego życia wiecznego i służyła im do psychicznego zamknięcia ujemnej pętli sprzężenia zwrotnego. Czyli pogodzenia się z własną śmiertelnością dzięki idei zbawienia ludzkich dusz i obiecania  im przez to – dzięki wierze w pewne prawdy religijne – życia wiecznego.

 

Teraz ci powiem czego nie akceptuję w idei bogów/Boga. Otóż wizerunek Boga (a właściwie bogów, gdyż każda religia ma swojego),jaki się wyłania z idei religii monoteistycznych, jest tak pomyślany, aby poprzez niego można było panować nad wiernymi (i niewiernymi również) i mieć nad nimi władzę, uzurpowaną w imieniu tegoż Boga. Jednym słowem: religie te są systemami władzy człowieka nad człowiekiem, pod pozorem władzy Bożej.  I ten właśnie aspekt powyższego problemu nie podoba mi się i budzi mój zdecydowany sprzeciw.

 

Znam dość dobrze historię religii i wiem w jaki obłudny i perfidny sposób były one (i nadal są) wykorzystywane przez kapłanów, jak i świeckich władców, do realizacji swych chorych ambicji rządzenia ludźmi, najczęściej wbrew ich woli i w imię jakoby wyższych celów. Idee religijne zostały tak pomyślane, iżgłównie służą ich głosicielom za uprawomocnienie ich władzy nad resztą społeczeństwa i przynoszą im określone korzyści z tego tytułu.

 

Inaczej religie nie przetrwałyby do naszych czasów, bo aby je głosić i walczyć za nie z taką determinacją, kapłani zawsze muszą mieć bardzo silną motywację, nie tylko w postaci pośmiertnej nagrody – pobytu w niebie i pośmiertnej kary – wiecznych mąk piekielnych. Najważniejsza jest materialna rekompensata, odbierana w życiu doczesnym. I to z tego ważnego powodu znalazło się w Biblii takie oto pytanie: „Wtedy Piotr rzekł do Niego: „Oto my opuściliśmy wszystko i poszliśmy za Tobą, cóż więc otrzymamy?” (Mt 19,27).

 

Jezus zamiast odpowiedzieć mu: „A co, wieczne życie wam nie wystarczy?! Zaiste, chciwość ludzka nie zna granic!”, czy coś w tym stylu. Nic z tych rzeczy! Jezus jak gdyby nigdy nic, odpowiada Piotrowi: „Zaprawdę powiadam wam: /../ I każdy, kto dla mego imienia opuści dom, braci lub siostry, ojca lub matkę, dzieci lub pole, stokroć tyle otrzyma i życie wieczne odziedziczy. Wielu zaś pierwszych będzie ostatnimi, a ostatnich pierwszymi” (Mt 19,28-30).

 

Jest wiele takich miejsc w Biblii, gdzie jej autorzy (kapłani zazwyczaj) zabezpieczyli swój byt doczesny, wkładając „Bogu w usta” dziwne (jak na Boga) wypowiedzi, nacechowane dużą dbałością o byt materialny duchowych pasterzy. Na przykład:

„Oto co nakazał Pan, mówiąc: „Dajcie z dóbr waszych daninę dla Pana”. Każdy więc /../ winien złożyć /../ złoto, srebro, brąz, purpurę fioletową i czerwoną, karmazyn, bisior oraz sierść kozią, baranie skóry barwione na czerwono i skóry delfinów, oraz drzewo akacjowe, oliwę do świecznika, wonności do wyrobu oleju do namaszczania i pachnących kadzideł, kamienie onyksowe i inne drogie kamienie dla ozdobienia efodu i pektorału. I uczynią Mi święty przybytek, abym mógł zamieszkać wśród was”. (Wj 35,5-10).

Wszędzie tam, gdzie Bóg „zaleca” swym wyznawcom, aby nie pokazywali się przed nim z próżnymi rękami (Wj 23,15 i 34,9), albo tam, gdzie Bóg nakazuje płacić podatek od życia, przy okazji spisu ludności (Wj 30,11), lub ustanawia wykup od ślubów, spłacany mu srebrnymi syklami, według dokładnego cennika (Kpł 27,2-8), albo na przykład: „Jeśli więc my zasialiśmy wam dobra duchowe, to cóż wielkiego, że uczestniczymy w żniwie waszych dóbr doczesnych? /../ Tak też i Pan postanowił, ażeby z Ewangelii żyli ci, którzy głoszą Ewangelię” (1 Kor 8,11-14), itd.

 

I to jest (między innymi) ta strona idei Boga, której nie akceptuję: został przez kapłanów wykreowany wizerunek Boga nie mogącego obejść się bez tych „ziemskich pomocników”, którzy dbając o jego doczesne interesy, muszą być sowicie opłacani przez wiernych, darzeni szacunkiem i uwielbieniem. Jest to wewnętrznie sprzeczne, a co za tym idzie niewiarygodne i na dodatek niesamowicie zakłamane, czyli niemoralne. To tyle tytułem wyjaśnienia.

      

W: Jak zwykle różnimy się w zasadniczy sposób w podejściu do tego problemu; ja jestem całkowicie przekonana, że Pismo Święte przedstawia prawdę o naszym Bogu…

R: Zatem inne „Pisma święte” także przedstawiają prawdy o swych Bogach, czyż nie?

W: Ależ skąd! Co ci przyszło do głowy?! Wszystkie inne przecież są fałszywe.

 

R: Jakie to musi być szczęście, że jest się wyznawcą jedynego prawdziwego Boga, pośród tylu fałszywych, a mimo to, uzurpujących sobie prawo do wyłączności, prawda?

W: A żebyś wiedział! Dla ciebie natomiast, to wszystko od początku do końca jest wymysłem starożytnych kapłanów i nic poza tym. To może zdradzisz mi, jak według ciebie powinna wyglądać idea i wizerunek Boga przedstawionego w Biblii, aby mogły one zaspokoić twoje wygórowane potrzeby duchowe, dotyczące tego teologicznego problemu? 

 

R: Oczywiście! Powiedz mi jednak wpierw, czy akceptujesz jedną z prawd religijnych,  mówiącą, że nasz niewyobrażalnie wielki i stary Wszechświat, w którym istnieją niezliczone miliardy galaktyk, a w każdej z nich setki miliardów gwiazd – jest dziełem Boga, mającego nieskończone i niczym nieograniczone możliwości, na dodatek będącego wszechwiedzącym, oraz wszechobecnym w swoim dziele, a także nieskończonym w czasie i przestrzeni?

 

W: Rzecz jasna, że tak! Przecież Biblia na samym początku o tym mówi, prawda?

R: Tak tylko chciałem się upewnić. Zatem jeśli tak jest jak mówisz, to aby zachować wiarę w ten wizerunek Boga, należałoby odrzucić prawie całą treść Biblii, a zostawić tylko jej pierwszy rozdział z Księgi Rodzaju, noszący tytuł „Dzieje początków świata i ludzkości”, w którym opisany jest sześciodniowy akt kreacji bożej, zaczynający się od słów: „Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię.” (Rdz 1,1), a kończący się słowami: „A Bóg widział, że wszystko, co uczynił, było bardzo dobre. I tak upłynął wieczór i poranek – dzień szósty”. (Rdz 1,31. 2,1).    

 

Całą resztę Biblii należałoby odrzucić, ponieważ nie ma ona nic wspólnego z wizerunkiem Boga Absolutu, Stwórcy Wszechświata, którego Duch wypełnia w całości jego dzieło. Boga, który ma nad nim absolutną władzę, i wie o nim wszystko, nieskończenie wcześniej, zanim cokolwiek zaistnieje w naszej rzeczywistości. W Biblii nie znajdziesz takiego Boga, na żadnej z jej bez mała tysiąca pięciuset stron.

 

W: Zaraz, zaraz! Przecież to, co ty proponujesz jest jakąś piramidalną bzdurą: zostawić tylko półtorej strony Biblii, a resztę wyrzucić?! Według jakiej logiki i jakiego rozumowania ci to wyszło, jeśli można tu w ogóle mówić o jakimkolwiek rozumowaniu?

 

R: Nie wyrzucić, a odrzucić. Chodzi mi o rozumowe odrzucenie, co może ci być obce zgoła. A co do rodzaju logiki i rozumowania; czy sama nie zaakceptowałaś religijnej prawdy, mówiącej, iż to Bóg o określonych atrybutach jest Stwórcą Wszechświata? Dodałaś nawet, że na początku Biblii jest o tym mowa, prawda? To skąd ci teraz wyszło, że moja propozycja respektująca logiczne konsekwencje tej religijnej prawdy jest piramidalną bzdurą? Możesz mi to wytłumaczyć?      

 

W: Zaakceptowałam, zaakceptowałam! A co miałam robić, skoro mnie tak podstępnie podszedłeś? Pewno, że jeśli się wychodzi od niewyobrażalnej wielkości dzieła Bożego, to trudno nie przyznać, iż ten, który je stworzył musi mieć nieskończone możliwości. Ale czy to zaraz oznacza, że powinno się zrezygnować z prawie całego Pisma Świętego, gdyż według ciebie nie pasuje ono do wizerunku Boga Absolutu? Tego nie mogę pojąć.

 

R: A przecież to jest proste: na dalszych stronach Biblii jest przedstawiony Bóg, który jest zaprzeczeniem wszechmocnego, wszechwiedzącego i wszechobecnego Stwórcy tego dzieła, o innych atrybutach (np. nieskończone miłosierdzie, doskonała sprawiedliwość)  nie wspominając. Weź chociażby pod uwagę taką rzecz: Bóg po każdym dniu swej kreacji widział, że to, co dotąd stworzył było dobre. Nie mogło zatem być tak, jak to przedstawia dalej Biblia, że początkowo dobre dzieło, samo potem „zepsuło” się i zostało skażone grzechem. Nie przy bożej wszechmocy i wszechwiedzy. Sprzeczność jakich wiele!

 

A czym dalej zagłębiamy się w lekturę Biblii, tym gorzej to wygląda. Wizerunek Boga, jaki się z niej wyłania jest przerażający w swym okrucieństwie (głównie w Starym Testamencie, ale nie tylko) i braku jakiejkolwiek litości w stosunku do ludzi, których przecież był stwórcą. Również większość bożych zachowań tam opisanych jest nie dość, że naiwna, to także typowo egoistyczna i egotyczna. Bóg, pragnąc dowartościować się poprzez swoje stworzenia – ludzi, objawia im się, aktywnie włączając się w ziemską historię. Domagając się od nich ślepej wiary w siebie i bezwzględnego posłuszeństwa, oraz bojaźni i miłości. Dbając przy tym z chorobliwą zazdrością, aby nikt nie zagroził, ani nie uszczuplił jego władzy nad ludźmi, karząc ich bezlitośnie za najdrobniejszy przejaw nieposłuszeństwa.

 

Żądając od nich oddawania sobie czci, wyrażanej w poświęconych mu świątyniach, poprzez liturgię, rytuał i obrzędy religijne. Nie muszę chyba dodawać, iż na wykreowanie takiego wizerunku „boga” stać było tylko kapłanów z dawnych epok, którzy w trosce o swoje interesy umieścili w napisanym przez siebie Słowie Bożym Księgę Kapłańską, w której Bóg osobiście udziela swemu narodowi wybranemu przepisu, w jaki sposób i przy pomocy jakich ofiar, oraz przedmiotów liturgicznych mają oddawać mu cześć i sprawować kult jego boskiej osoby. Potrafisz wyobrazić sobie w takiej roli Stwórcę Wszechświata? Bo ja nie bardzo.

 

W: No dobrze, może masz nieco racji. Ale gdyby tak zrobić jak mówisz, to jak bez objawiania się swym stworzeniom, Bóg kontaktowałby się z ludźmi? Jakby informował ich czego od nich oczekuje, jakie ma żądania i jakie plany względem nich chce przedsięwziąć? W jaki wreszcie sposób dałby im normy moralne, których ludzie powinni przestrzegać, jeśli nie chcą narazić się na karę od niego? W jaki sposób mielibyśmy czcić go i wyrażać mu swoje uwielbienie? Przecież to wszystko byłoby wtedy niemożliwe! Nie bierzesz tego pod uwagę?!

 

R: Jak słyszę, nie możesz się uwolnić od wizerunku Boga wykreowanego przez kapłanów. Powiedz mi, po co Bóg Absolut miałby się objawiaćludziom i po co miałby się z nimi kontaktować? Po co miałby ich informować o swych planach względem nich? Po co miałby im dawać normy moralne i po co ich karać za ich nieprzestrzeganie? I wreszcie dlaczego miałoby mu zależeć na naszej wierze w niego i na naszym uwielbieniu, jak i oddawaniu mu „czci” w taki prymitywny i infantylny sposób?

 

Myślisz, że Bytowi, który swoją świadomością obejmuje całe stworzone przez siebie Uniwersum, mogącemu uczynić wszystko o czym tylko pomyśli i wiedzącemu wszystko o swym dziele od jego początku, aż po sam kres i mającemu dzięki temu nad nim władzę absolutną – może naprawdę zależeć na tym wszystkim, o czym mówisz? Mimo tego, że takich światów jak nasz z podobnymi istotami jak my, może być w Kosmosie miliardy? Czy ty na przykład chciałabyś objawić się bakteriom i zależałoby ci na tym, aby cię kochały, czciły i wierzyły w ciebie, pod groźbą wiecznych mąk piekielnych?  

W: No, też żeś wymyślił analogię! A jaki to ma związek z naszym Bogiem?!Przecież to, co proponujesz, to nic innego jak deizm: Bóg stwarza świat i ludzi i zostawia ich własnemu losowi, nie próbując im pomóc na życiowej drodze w jakikolwiek sposób. To po co nam w ogóle taki Bóg, skoro nie możemy liczyć na jego opiekę, ani na jego łaskę, ani na wysłuchiwanie modlitw?To przecież tak, jakby go wcale nie było, czyż nie?

 

R: No, właśnie to ci próbuję wytłumaczyć! Wolter powiedział: „Gdyby nie było Boga, należałoby go wymyślić”, czy jakoś tak. I to się właśnie stało: ludzie od zarania dziejów  wymyślali sobie bogów dokładnie takich, jakich im było potrzeba w danym czasie i w określonych okolicznościach. I to nie tylko po to, by zaspokajać swe psychiczne (czy też duchowe) potrzeby, a z czasem także materialne, ale także – a może przede wszystkim –potrzebę władzy i dominacji nad resztą społeczeństwa. A religia idealnie się do tego nadaje.

 

Wystarczy prześledzić historię religii, by zauważyć jak zmieniał się i ewoluował wizerunek Boga, dostosowywany do aktualnych potrzeb kapłanów i sytuacji politycznej, która zawsze miała wpływ na religię i odwrotnie. Po to, aby odpowiedzieć sobie na pytanie: kto komu służy – ludzie Bogu, czy Bóg (idea Boga/bogów) ludziom? Nieodmienny paradoks tej idei jest taki: wierzymy w Boga, Stwórcę Wszechświata, a próbujemy go zadowolić rytuałami, liturgią i religijnymi obrzędami, które chyba nawet człowieka nie usatysfakcjonowałyby całkowicie, a my to z całą powagą kierujemy ku Bogu i nie widzimy w tym ani cienia śmieszności.

 

W: Tak cię słucham i zastanawiam się nad jednym: czy myślisz, że idea Boga, z racji – jak twierdzisz – wymyślenia jej przez kapłanów, ma dla wierzących mniejszą wartość, niż gdyby przedstawiała rzeczywistą prawdę o Bogu?

 

R: Ha! Dobre pytanie. Odpowiem tak: uważam, iż dla głęboko wierzących osób (czyli takich, którzy nie mają żadnych wątpliwości co do przedmiotu swej wiary), nie ma znaczenia czy to, w co oni wierzą jest realną prawdą, czy też nie. Oni przecież wierzą niezachwianie, że to wszystko, co podają im do wierzenia kapłani, jest Prawdą. Tym bardziej, że i tak nie sposób zweryfikować kościelnych dogmatów pod kątem ich prawdziwości, czyż nie?

 

Już większy problem z tym mają sceptycy, czy niewierzący, którzy religijne „prawdy” starają się weryfikować własnym rozumem, bo mimo wszystko bardziej ufają jemu, niż zapewnieniom zawodowych duszpasterzy, którzy żyją z dość powszechnej u ludzi niechęci posługiwania się umysłem w sprawach religijnych i problemach z nimi związanych. Dla tych osób „prawda wiary” nie wystarcza, jeśli nie jest potwierdzona przez rozum.

 

W: Dzięki za szczerość. Utwierdzasz tym samym moje przekonanie, że człowiekowi, który zazwyczaj i tak nie ma możliwości dojścia do prawdy własnym rozumem, pozostaje tylko wiara, iż to, co wie o najważniejszych sprawach życiowych – a religię chyba można do nich zaliczyć – jest prawdą, odkrytą przez mądrzejszych od niego.Czy nie mam racji?

 

R: No cóż, jeśli od tej strony patrzeć na ten problem, to w istocie masz rację. Ale czy to może być dla człowieka dobrym usprawiedliwieniem lub powodem do zadowolenia? Bardzo w to wątpię, tak samo zresztą jak Seneka, który pytał: „Jeszcze wierzysz, czy już myślisz?”.

 

W: Bo nie doceniasz siły i powszechnej potrzeby wiary. A to duży błąd. Ale i tak się cieszę, że dzisiaj przynajmniej w jakimś aspekcie rozmowy zgodziliśmy się ze sobą. To dobry znak.

R: Gratuluję ci zatem dobrego samopoczucia i tej pewności siebie, wynikającej z niczym nieuzasadnionego przekonania, że prawda i racja jest zawsze po twojej stronie.

 

Styczeń 2016 r.                                 

           

 

 


Skomentuj     Wyślij artykuł do znajomego:     Wydrukuj




Komentarze
1. Rozum i Wiara. Część VI Cogito ergo ZUM = myślę, więc JEZDEM ... ;) 2016-02-05


Nowy ateizm i krytyka religii

Znalezionych 661 artykuły.

Tytuł   Autor   Opublikowany

Dyspensa zwalniająca wiernych z myślenia   Ferus   2020-10-25
Dziecinne pytanie: Po co ludzie stworzyli bogów?   Ferus   2020-10-18
Dziecinne pytanie: Po co Bóg stworzył ludzi?   Ferus   2020-10-11
Alternatywa dla idei zbawienia   Ferus   2020-10-04
Beczka dziegciu i łyżka miodu   Ferus   2020-09-27
Refleksje sprzed lat: „Głęboka wiara” i inne.   Ferus   2020-09-20
Zamordowanie amerykańskiego “bluźniercy” w Pakistanie   Ibrahim   2020-09-16
Czy istnieją „głęboko niewierzący”?   Ferus   2020-09-06
Ludzie są grzeszni, ale Kościół (na pokaz) jest święty   Kruk   2020-09-03
Kogo bije dzban?   Koraszewski   2020-08-31
Refleksje sprzed lat: „Łaska boska” i inne   Ferus   2020-08-30
Ignorowane ludobójstwo chrześcijan w Nigerii    Ibrahim   2020-08-25
Egocentryzm religijny   Ferus   2020-08-23
Quo vadis religio?   Ferus   2020-08-16
Palestyńczycy: Priorytety muzułmańskich “uczonych” podczas COVID-19   Toameh   2020-08-04
Ituriel – elektroniczny bóg. Czyli książka, której nie napisałem.   Ferus   2020-08-02
Porwanie Holocaustu dla Dżihadu: Auschwitz i Kneset   Pandavar   2020-07-08
Dlaczego nauki i religii nie można ze sobą pogodzić   Koraszewski   2020-07-05
Palestyńczycy: Nieislamskie prawo o ochronie rodziny   Toameh   2020-07-02
Uprowadzenie Holocaustu dla Dżihadu: Auschwitz i Kneset   Pandavar   2020-07-01
Pochwała parlamentarnego ateizmu   Koraszewski   2020-06-28
Palestyńczycy: Czy rzeczywiście chodzi o “aneksję”?   Toameh   2020-06-26
Uprowadzenie Holocaustu dla Dżihadu: Auschwitz i KnesetCzęść 5: Wbijanie noża   Pandavar   2020-06-24
Przerażająca prawda o dziewicach z raju   Koraszewski   2020-06-24
Najskuteczniejsze narzędzie ludzkości – fikcja (VI)   Ferus   2020-06-21
Turcja: Uczniowie czytają Koran i porzucają islam   Bulut   2020-06-19
Wiara, nauka i umiłowanie bzdury   Koraszewski   2020-06-17
Uprowadzenie Holocaustu dla Dżihadu: Auschwitz i Kneset   Pandavar   2020-06-17
Najskuteczniejsze narzędzie ludzkości – fikcja. V   Ferus   2020-06-14
Dżihadystyczne narracje i islamskie fobie w Nigerii   Igwe   2020-06-11
Uprowadzenie Holocaustu dla Dżihadu (3)   Pandavar   2020-06-10
Najskuteczniejsze narzędzie ludzkości – fikcja. IV   Ferus   2020-06-07
Uprowadzenie Holocaustu dla Dżihadu   Pandavar   2020-06-03
Najskuteczniejsze narzędzie ludzkości – fikcja (III)   Ferus   2020-05-31
Uprowadzenie Holocaustu dla Dżihadu: Auschwitz i Knesset.   Pandavar   2020-05-27
Męczeństwo w obronie niezmiernej głupoty   Koraszewski   2020-05-25
Najskuteczniejsze narzędzie ludzkości – fikcja. II   Ferus   2020-05-24
Nie ma boga nad Boga   Koraszewski   2020-05-18
Najskuteczniejsze narzędzie ludzkości - fikcja   Ferus   2020-05-17
Naprawdę świat chce być oszukiwany?   Ferus   2020-05-10
Usunięcie „Izraela” z duńskiej Biblii   Jacoby   2020-05-05
Fikcja uznawana za Prawdę (VIII)   Ferus   2020-05-03
Fikcja uznawana za Prawdę (VII)   Ferus   2020-04-26
Fikcja uznawana za Prawdę (VI)   Ferus   2020-04-19
Fikcja uznawana za Prawdę (V)   Ferus   2020-04-11
Fikcja uznawana za Prawdę (IV)   Ferus   2020-04-05
Oderwanie charedim   Rosenthal   2020-04-01
Fikcja uznawana za Prawdę (III)   Ferus   2020-03-29
Pandemia i muzułmańskie priorytety   Pandavar   2020-03-26
Fikcja uznawana za Prawdę (II)   Ferus   2020-03-22
Fikcja uznawana za Prawdę   Ferus   2020-03-15
Uciekłaś od wojny, a oni przyjęli cię      2020-03-13
Najdłużej trwająca mistyfikacja. Podsumowanie.   Ferus   2020-03-08
Religie usprawiedliwiają zabijanie, kradzież i inne przestępstwa   Al-Tamimi   2020-03-06
Credo islamu z ust autorytetu     2020-03-02
Najdłużej trwająca mistyfikacja w dziejach ludzkości (IX)   Ferus   2020-03-01
Francja po cichu wprowadza z powrotem przestępstwo bluźnierstwa   Meotti   2020-02-27
Najdłużej trwająca mistyfikacja w dziejach ludzkości (VIII)   Ferus   2020-02-23
Najdłużej trwająca mistyfikacja w dziejach ludzkości (VII)   Ferus   2020-02-16
Najdłużej trwająca mistyfikacja w dziejach ludzkości (VI)   Ferus   2020-02-09
Najdłużej trwająca mistyfikacja w dziejach ludzkości (V)   Ferus   2020-02-02
Najdłużej trwająca mistyfikacja w dziejach ludzkości (IV)   Ferus   2020-01-26
Nie, islamofobia nie jest tym samym co antysemityzm   Bulut   2020-01-26
Niepowodzenie islamistycznej kampanii Erdogana w Turcji   Bekdil   2020-01-25
Najbardziej szalony grant Templetona jak dotąd: Ewolucja i “ofiarna miłość”   Coyne   2020-01-20
Najdłużej trwająca mistyfikacja w dziejach ludzkości. Suplement „B”.   Ferus   2020-01-19
Najdłużej trwająca mistyfikacja w dziejach ludzkości. Suplement „A”.   Ferus   2020-01-12
Najdłużej trwająca mistyfikacja w dziejach ludzkości (III)   Ferus   2020-01-05
Murem za czarną zarazą   Koraszewski   2019-12-30
Najdłużej trwająca mistyfikacja w dziejach ludzkości (II)   Ferus   2019-12-29
Jak Bóg stworzyl kiłę i dlaczego było to dobre   Kruk   2019-12-28
Najdłużej trwająca mistyfikacja w dziejach ludzkości   Ferus   2019-12-22
Moje ostatnie jasełkowe refleksje   Ferus   2019-12-15
Papież Franciszek, „Pieśń o Rolandzie” i imam Al-Tayeb   Meotti   2019-12-12
Refleksje sprzed lat: Podstępna działalność Szatana i inne.   Ferus   2019-12-08
Chrześcijaństwo, Zagłada i syjonizm   Koraszewski   2019-12-02
Bajka-nie bajka o powstaniu religii   Ferus   2019-12-01
Wskrzeszenie Józefy K.   Koraszewski   2019-11-26
Refleksje sprzed lat: Wartości chrześcijańskie   Ferus   2019-11-24
Byli ateiści, obecnie wierzący   Ferus   2019-11-17
Dewocja to pobożność? Czyli wizyta u starszej pobożnej pani.   Ferus   2019-11-10
Biskupa czerep rubaszny   Koraszewski   2019-11-08
Sen mara, Bóg wiara, nieśmiały głos podświadomości, czy bezsensowne rojenia senne?   Ferus   2019-11-03
Refleksje sprzed lat: „Proporcje krzyku i smaku”   Ferus   2019-10-27
Trudne początki mitu   Ferus   2019-10-20
Jak Bóg ogarnia swoje dzieło   Ferus   2019-10-13
Uduchowiony erotyzm bogów i wyznawców (V)   Ferus   2019-10-06
Uduchowiony erotyzm bogów i wyznawców IV   Ferus   2019-09-29
Katolicka Afryka i jej niepokoje   Igwe   2019-09-27
Turcja: ucieczka od religii?   Bulut   2019-09-25
Uduchowiony erotyzm bogów i wyznawców (III)   Ferus   2019-09-22
Uduchowiony erotyzm bogów i wyznawców (II)   Ferus   2019-09-15
Uduchowiony erotyzm bogów i wyznawców   Ferus   2019-09-08
Zlecenie walki z szatanem   Koraszewski   2019-09-02
Mrówki i ludzie. Czyli niepokojące podobieństwo „korony stworzenia” do bezrozumnych owadów.   Ferus   2019-09-01
Jabłko, które jabłkiem nie było   Ferus   2019-08-25
Ta miłość zaczęła się od strachu   Koraszewski   2019-08-24
Problem „ukrywającego się Boga”.   Ferus   2019-08-18
Hipoteza Boga kontra nauka (IV)   Ferus   2019-08-11
Na początku był jakiś Jezus   Koraszewski   2019-08-05

« Poprzednia strona  Następna strona »
Polecane
artykuły

Cervantes



Wojaki Chrystusa



 Palestyńskie weto



Wzmacnianie układu odpornościowego



Wykluczenie Tajwanu z WHO



Drzazgę źle się czyta



Sześć lat



Pochodzenie



Papież Franciszek



Schadenfreude



Pseudonaukowa histeria...


Panstwo etc



Biły się dwa bogi


 Forma przejściowa


Wstęga Möbiusa


Przemysł produkcji kłamstw


Jesteś tym, co czytasz,



Radykalne poglądy polityczne


Einstein



Socjologia



Allah stworzyl



Uprzednie doświadczenie



Żydowski exodus



PRL Chrystusem narodów



Odrastające głowy hydry nazizmu



Homeopatia, wibracje i oszustwo


Żołnierz IDF



Prawo powrotu



Mózg i kodowanie predyktywne



Nocna rozmowa



WSzyscy wiedza



Nieustający marsz



Oświecenie Pinker



Alternatywna medycyna zabija


Listy z naszego sadu
Redaktor naczelny:   Hili
Webmaster:   Andrzej Koraszewski
Współpracownicy:   Jacek, , Malgorzata, Andrzej, Marcin, Henryk