Prawda

Środa, 13 grudnia 2017 - 08:09

« Poprzedni Następny »


Relikty religijnego myślenia


Lucjan Ferus 2017-09-24


Parę tygodni temu oglądałem z rodziną zachwycające zjawisko na niebie. Po bardzo ulewnym i długotrwałym deszczu, z za chmur wyszło słońce i pojawiła się przepiękna tęcza. Nie była to jednak zwykła tęcza, jakie się czasem widuje latem. Prawdę mówiąc, dotąd nie widziałem takiej tęczy. Przede wszystkim była z dwa razy szersza od dotychczasowych, a jej majestatyczny łuk był doskonale widoczny w całej swej okazałości. Natomiast jej wstęga w miejscu gdzie „dotykała” horyzontu, wydawała się dużo szersza od górnej części łuku. Na jej barwnym tle wyraźnie odcinały się sylwetki świerków, jakby podświetlanych jej światłem.

To jeszcze nie wszystko, bo oprócz doskonale widocznej tęczy wtórnej, która często jest słabo widoczna, lub niedostrzegalna, ta miała jeszcze dwa dodatkowe (ale dużo cieńsze) paski fioletu, widoczne w pewnej odległości od głównego łuku, czego dotąd nigdy nie zdarzyło mi się widzieć. Całą rodziną przyglądaliśmy się „z otwartymi ustami” temu kolorowemu widowisku przyrody (właściwie fizyki, optyki) przez dobry kwadrans, nim zaczęła blednąć i znikać z nieboskłonu. Wcale się nie dziwię, że w starożytności musiała wydawać się ludziom zjawiskiem nadprzyrodzonym, związanym z ich bogami.

 

Być może do dzisiaj zapomniałbym o tym przepięknym, choć efemerycznym spektaklu natury, gdyby nie późniejszy telewizyjny film zatytułowany „Arka Noego”. A szczególnie jego zakończenie, w którym wysłannik Boga – murzyn (sorry, ale Afroamerykanów chyba jeszcze wtedy nie było?) mówi do Noego (cytat z pamięci): „Świat został oczyszczony. Odtąd kiedykolwiek człowiek zobaczy tęczę, przypomni sobie o tym wydarzeniu i uświadomi sobie DLACZEGO tak się stało” (zapewne miał na myśli potop i jego tragiczne skutki).

 

Zanim odniosę się do powyższego, w paru zdaniach opiszę treść owego filmu. Dość luźno nawiązywał on do biblijnego mitu o potopie i arce Noego, dlatego też różnił się on w wielu szczegółach. Np. filmowy Noe miał 4 synów, a nie trzech i ten czwarty miał na imię Kanan (albo Kanaan) i to on zginął w potopie, bo nie chciał zostawić w mieście swojej dziewczyny i z rodziną schronić się na arce. Poza tym, w tym filmie oprócz Noego i jego rodziny, schroniło się na arce jeszcze wiele innych osób, które pomagały Noemu w jej budowie. W Biblii sam Noe z rodziną się trudził przy jej konstruowaniu, a Bóg zamknął za nimi wrota statku, aby nie dostali się do niej niepowołani pasażerowie. Widać, reżyser miał inną koncepcję.

 

Kiedy oglądam takie produkcje jak ta (z 2013 r. więc stosunkowo nowa), zastanawiam się zawsze jaki cel przyświecał twórcom i producentom takich „dzieł”, które nic wartościowego nie wnoszą do pokazywanego setki razy tematu. Z ciekawości oglądam filmy o tematyce biblijnej, mając przy tym nadzieję, że w końcu natrafię na taki, który będzie się różnił nowatorskim spojrzeniem na przedstawione tam problemy (jak np. „Ostatnie kuszenie Chrystusa”, czy „Dogma” i parę im podobnych) i nie będzie powielał skostniałych stereotypów myślowych ze starodawnych mitów. Bezskutecznie!

 

W tym filmie nie ma niczego, co mogłoby pomóc zrozumieć współczesnemu widzowi sposób rozumowania ludzi, którzy tworzyli kiedyś te mity. Także poznać sposób widzenia i wartościowania świata „tłumaczonego” tymi mitami i dowiedzieć się dlaczego mimo upływu tysięcy lat nikt nie dostrzega ich anachronizmu. Niestety, postaci występujące w tym filmie do znudzenia powtarzają bezrefleksyjnie te same kwestie, które nieodmiennie są obecne w innych tego typu filmach, nie zwracając uwagi na ich daleko posuniętą infantylność. A przecież można by zrobić mądry film o potopie i arce Noego, np. na podstawie opowiadania ”Akcja Arka”, które napisałem w 1993 r.

 

Dlaczego sztuka filmowa mająca tak wiele do powiedzenia w innych dziedzinach ludzkiego życia, tak mało ma do powiedzenia w odkłamywaniu religijnych „prawd”? Czyżby nikomu nie zależało, by ludzie byli mądrzejsi także i w tej dziedzinie? Dlaczego o tym piszę? Z powodu skojarzenia: otóż tęcza według mnie może posłużyć za symbol tego ogólnego niezrozumienia, które dotyczy wielu religijnych „bytów” nazywanych „objawionymi”. Ponoć istnieją naprawdę, a ich realność potwierdzają wszystkie religijne autorytety i podobno  można je dowieść własnym rozumem, ale koniec końców trzeba w nie wierzyć jedynie, a nie starać się dowiedzieć o nich jak najwięcej, po to, by zweryfikować ich zgodność z logiką.

 

Podobnie jest z tęczą: wiemy już, że jest to zjawisko optyczne i zdążyliśmy to już dawno zaakceptować; w rzeczywistości ona nie istnieje, mimo „realnego” i przepięknego widoku na niebie. Nie możemy się jednak wyzwolić od psychicznych więzów tkwiących w biblijnych mitach, które każą nam łączyć to urokliwe złudzenie, z infantylną (i okrutną zarazem) opowieścią o srogim i bezlitosnym Bogu, który pokarał ludzkość potopem, gdyż nie odpowiadała ona jego moralnym wymogom. Czy słowa, z którymi zwrócił się do Noego w filmie ów czarnoskóry wysłannik Boga nikomu z oglądających nie wydały się dziwne?:

 

„Świat został oczyszczony. Odtąd kiedykolwiek człowiek zobaczy tęczę przypomni sobie o tym wydarzeniu i uświadomi sobie dlaczego tak się stało”. Świat został oczyszczony?! A jakim to sposobem? Tym, że wody potopu zmiotły całe życie, jakie istniało wtedy na Ziemi? W tym właśnie problem, że nie całe, bowiem Bóg postanowił uratować od zguby ośmioosobową rodzinę Noego (a w filmie dużo więcej rodzin, które aż dziw, że się zmieściły do tej byle jak skleconej „arki”) i po parze zwierząt z każdego gatunku żyjącego na ziemi, lub po 7 par czystych i po parze nieczystych, zależy którą przyjmiemy opcję.

 

A powszechnie wiadomo (naprawdę?), że te osobniki i te wszystkie zwierzęta miały naturę skażoną grzesznymi skłonnościami, która będzie przekazywana ich przyszłemu potomstwu poprzez rozmnażanie płciowe. Zatem po jakimś czasie moralna sytuacja ludzi na Ziemi będzie taka sama, jak i przed potopem. Czyżby Bóg o tym nie wiedział? Wygląda na to, że nie, inaczej potopiłby wszystkich i zaczął od nowa swoje dzieło. Ale to nie koniec, wygląda na to, że Bóg także nie brał pod uwagę możliwości, że jego kara nałożona na ludzi w raju (nakazanie im m.in. rozmnażania z grzeszną naturą), spowoduje ogólne zepsucie ludzkości, co da Bogu asumpt do urządzenia potopu, w celu naprawienia tego kompromitującego błędu.

 

Ten mit o potopie i arce Noego (teraz już wiemy, że to jest tylko mit, ale ile pokoleń było nauczanych na katechezach, że to jest absolutna prawda, i za jej podważanie można było trafić na stos?), jest jedną wielką kompromitacją biblijnego Boga, który żałował, że stworzył ludzi, mających od urodzenia grzeszne natury. Nie wiem nad kim bardziej się litować: nad Bogiem, którego przerósł ten prosty w istocie problem, czy nad współczesnymi wiernymi, którzy mimo upływy paru tysięcy lat od powstania tych mitów, nadal nie potrafią dopatrzyć się w nich logicznych absurdów i wierzą dosłownie w „prawdy” opisane w biblijnych mitach, broniąc ich bez próby zrozumienia z uporem godnym lepszej sprawy.

 

Do czego zmierzam? Otóż dalszy ciąg niniejszego tekstu pojawił się niedawno (jakby na zamówienie), za sprawą pewnego Czytelnika „Listów z naszego sadu”, który w swoich komentarzach zamieszczanych także do moich tekstów z determinacją broni Biblii. Uważa tę księgę za autentyczne słowo boże dane ludziom, by prowadziła ich przez życie właściwą drogą. Przekonuje, że jest to pozycja ponadczasowa, która doskonale reguluje stosunki międzyludzkie, a objawione ludziom w niej przykazania powinny być nadal obowiązujące dla ogółu wiernych, gdyż są one uniwersalne i dla wszystkich sprawiedliwe.

 

Nie byłoby w tym problemu (każdy ma prawo mieć własne poglądy i przekonywać innych do swych racji), gdyby nie fakt, że argumenty, które przytacza na poparcie swego stanowiska są pełne logicznych sprzeczności powodujących, iż owe poglądy stają się niewiarygodne dla osób pragnących prawdy religijne weryfikować swym rozumem, tak samo, jak każde inne informacje uznawane za prawdę. Aby nie być gołosłownym przytoczę parę przykładów tychże sprzeczności, a przy okazji wyjaśnię dlaczego uważam je za wewnętrznie sprzeczne (bo o sprzeczności z rozumem, czyli z racjonalnym myśleniem nawet nie wspomnę).

 

Np. pisze on o wielkiej miłości Boga do swych stworzeń – ludzi, twierdząc nawet, że on sam jest miłością, a zaraz potem dodaje, że „zapłatą za grzech jest śmierć”. Ukaranie ludzi śmiertelnością ma być dowodem miłości bożej? Hmm,.. Musiała jednak ta kara wydać się Bogu zbyt banalna, skoro dodatkowo wymyślił on piekło dla grzeszników, którzy będą w nim cierpieć męki przez wieczność. Tak,.. ta boża „miłość” do ludzi, jak widać nie ma granic umiaru. Moim zdaniem, gdyby Bóg naprawdę kochał ludzi nie poddawałby ich tej (moralnie dwuznacznej) próbie w raju, albo kazałby ją powtórzyć bez udziału w niej węża, albo po prostu przebaczyłby ludziom ich nieposłuszeństwo, skoro jest miłosierny.

 

Zawsze mnie fascynował niepojęty dla mnie sposób rozumowania u osób wierzących. Weźmy konkretny przykład; Czytelnik ów w swoim komentarzu, tak pisze o biblijnym Bogu: „..w Jego zamierzeniu nie było miejsca na pojawienie się grzechu. Ten pojawił się nie przy współudziale Boga w nim /../ lecz wyłącznie w umyśle Szatana, a potem Adama. Każdy z nich korzystał przy tym z wolnej woli. /../ Adam z Ewą mieli wydać bezgrzeszne potomstwo i żyć wiecznie. Takie było zamierzenie Boga co do człowieka”.

 

A więc tak się sprawy mają? (wg Czytelnika). Bóg po prostu nie przewidział, że jego własne rzekomo doskonałe stworzenia (pierwszy anioł Boga i pierwsza para ludzi) sprzeciwią mu się, czyli skorzystają z danej im wolnej woli. Ciekawa koncepcja, tylko jak się ona ma do niektórych biblijnych prawd i do atrybutów Boga? Jaki więc wizerunek Boga wytworzył się w wyobraźni Czytelnika? Mimo tego, że ma on (Bóg) taką moc, iż cały Wszechświat stworzył słowami: „Niechaj się stanie!”, to w przypadku maleńkiej planetki, wręcz pyłku w niewyobrażalnej pustce Kosmosu, „dał plamę” na całego.

 

Dzięki swym dwóm nieprzewidywalnym stworzeniom (anioła i człowieka) cały jego plan runął jak domek z kart i zamiast bezgrzesznych protoplastów ludzkości, którzy mieli wydać bezgrzeszne potomstwo i żyć wiecznie (w raju zapewne?), zgodnie z zamierzeniem Boga – był on zmuszony wprowadzić w to miejsce „Plan B”, który jest opisany w biblijnej Księdze Rodzaju. Czy to nie jest nazbyt krzywdzący wizerunek Stwórcy Wszechświata? Będąc wszechmocnym i wszechwiedzącym nie był w stanie przewidzieć i zapobiec wydarzeniu, które zaistniało w raju wbrew jego woli? A może raczej nie chciał?

 

Zastanówmy się: skoro w bożych planach nie było miejsca na pojawienie się grzechu w jego dziele (jak twierdzi Czytelnik), to dlaczego kiedy ten grzech się pojawił, Bóg nie zareagował od razu i nie usunął go? Np. poprzez cofnięcie czasu do momentu sprzed kuszenia ludzi przez węża, a potem usunięcie podstępnego gada, by nie narobił szkody Bogu i ludziom. Albo nawet kiedy już ludzie zjedli nieopatrznie zakazany owoc, nie musiał ich zaraz karać. Mógł przecież uczynić ich niepłodnymi, a na protoplastów ludzkości stworzyć inną parę ludzi, jeszcze bardziej doskonałych od poprzedniej.

 

Mógł, prawda? Oczywiście! Bóg ma przecież nieskończone możliwości i może wszystko. Tym bardziej, że jest wszechwiedzący i wie wszystko o swym dziele, zanim cokolwiek zaistnieje w rzeczywistości. Dlaczego więc zdecydował się na najgłupsze z możliwych rozwiązanie tego problemu, czyli wywiedzenie rodzaju ludzkiego z protoplastów o skażonej grzechem naturze, skłonnej do czynienia zła i nieprawości? O czym mógł przekonać się stosunkowo szybko, kiedy to już w pierwszym pokoleniu Adama i Ewy doszło do morderstwa i Kain zabił Abla z zazdrości, iż Bóg nie zachwycił się jego ofiarą. Zastanawiające, czyż nie?

 

Może więc w bożych planach był jednak grzech? Bo jeśli Bóg wcześniej wiedział, że dojdzie do tego incydentu w raju, a mimo to nie zapobiegł mu pomimo, że miał ku temu możliwości, to oznaczałoby, że jednak ów Czytelnik się myli i wbrew pozorom to, co się stało w raju było zgodne z bożym zamysłem i z bożą wolą. Inaczej być nie może przy atrybutach Boga, jak i ich konsekwencjach. Czy Biblia to potwierdza? (bo to dla wielu osób jest bardzo ważne).

 

Jak najbardziej! Są w niej znamienne słowa dotyczące Jezusa Chrystusa: „On był wprawdzie przewidziany przed stworzeniem świata, dopiero jednak w ostatnich czasach się objawił ze względu na nas” (1P 1,20). Cóż to oznacza? Czy nie to, że Syn Boży był przewidziany przez Boga na Odkupiciela i Zbawiciela ludzkości, na długo przed tym zanim ona zaistniała, zanim świat został stworzony i zanim człowiek „przeciwstawił się” Bogu i dostąpił upadku w raju. Czytelnik ów zapewne zwróci mi uwagę, iż znów zastosowałem efekt odwrócenia przyczyny i skutku. Nic bardziej błędnego!

 

Zasada przyczynowości (czyli wpierw przyczyna później skutek) dotyczy ludzi, a nie Boga. Jest on wszak bytem (jak twierdzi apologetyka), dla którego nie ma nic przeszłego, ani nic przyszłego, jest zawsze teraz. Jednym słowem swoją świadomością obejmuje całe swoje dzieło, od początku, aż po jego kres. Wynika to z wszechobecności bożej: jest on nie tylko w każdym miejscu swego dzieła, ale też w każdym momencie czasu i to jednocześnie. Jak taką istotę może ograniczać czas, przestrzeń czy zasada przyczynowości? Czyż nie powiedział: „Dla ludzi to niemożliwe, lecz dla Boga wszystko jest możliwe” (Mt 19,26)?

 

Skąd się zatem wzięły te wszystkie niedorzeczności i sprzeczności w idei bogów/Boga, jak i w wizerunkach Boga, a raczej w koncepcjach bogów? Dlaczego owo „słowo boże” lub inaczej mówiąc „prawdy objawione” nie jest ideowym monolitem, lecz niespójną mieszaniną często przeczących sobie „prawd”, twierdzeń, opinii i dogmatów? Odpowiedź jest nad wyraz prosta: dlatego, że religie i ich bogowie są dziełem ludzi i nie mają nic wspólnego ze światem nadprzyrodzonym (którego istnienia nie dało się jak na razie potwierdzić). Ich stwórcą i twórcą jest człowiek, a jaki jest człowiek każdy widzi, że strawestuję znane powiedzenie.

 

Czy istnieje jakiś prosty sposób, by udowodnić ten obrazoburczy dla wielu ludzi pogląd? Oczywiście! Rozpatrując z tej perspektywy np. wyżej przedstawione problemy teologiczne, unikniemy wszelkich sprzeczności i niedorzeczności, które są nie do uniknięcia w religijnych „prawdach”. Weźmy przykładowo owo powtarzane jak mantra przez wiernych twierdzenie: „Zapłatą za grzech jest śmierć”, które w kontekście bożych atrybutów (choćby nieskończone miłosierdzie) jest całkowicie niedorzeczne i nielogiczne. Jak tłumaczą to źródła pozabiblijne?

 

W książce wydanej w latach 80-tych ub. wieku pt. Najtrudniejsze stronice Biblii Zenona Ziółkowskiego (jest to pozycja stricte apologetyczna), w taki oto sposób wytłumaczony jest ten problem (pozwoliłem sobie na niewielkie streszczenie):

„W X w. pne. nieznany mędrzec hebrajski (nazywany przez biblistów Jahwistą) podjął się heroicznego trudu, aby odpowiedzieć na bardzo ważne pytanie: „Skąd się bierze zło i grzech? /../ Kiedy opisywał historię zbawienia, musiało go uderzyć tajemnicze zjawisko. Mimo dobrodziejstw Boga, mimo zawarcia z Nim przymierza i otrzymania daru Prawa, które wytyczało drogę życia świętego, czyli życia bez grzechów, Izrael nadal grzeszył, podobnie jak poganie, nad którymi nie rozciągało się Boże błogosławieństwo, tak jak nad narodem wybranym /../ Czyżby grzech był złączony z człowiekiem nierozerwalnie i na zawsze?”.

 

To mu dało asumpt do głębszych przemyśleń /../ a wynikającą z nich konkluzję tak opisał: „Jeżeli grzech uciska obecnie ludzi i nikt nie może się od niego uwolnić, to „na początku” musiało zaistnieć coś, co spowodowało ten stan. Owo cofniecie się, opierało się na oczywistym fakcie: ludzkość powstała przez rodzenie, na początku więc musiała istnieć w jednej parze – mężczyźnie i kobiecie. Opowiadanie o ich stworzeniu /../ jest u Jahwisty wstępem do opowiadania o ich upadku, tak, że jedno i drugie tworzą razem zwartą całość i są od siebie współzależne. Ażeby opisać rzeczywistość, autor natchniony układa „historię” tego, co musiało być na początku, skutki bowiem domagają się odpowiadającej im przyczyny”.

„Skutki bowiem domagają się odpowiadającej im przyczyny”.Oto mamy wyjaśnienie wg jakiego schematu były tworzone mity religijne: ten hebrajski mędrzec (będący też zapewne kapłanem) po prostu wymyślił„przyczynę” pasującą do późniejszych skutków, czyli „tłumaczącą” je na zasadzie analogii do znanych mu faktów z historii Izraela. Schemat tego rozumowania jest wszędzie taki sam: leżące u podłoża przekonanie, że człowiek jest dziełem bogów (potem Boga), do którego należy dopasować inne „prawdy”, uzasadniające według mniemania ich twórców różne aspekty bieżącej rzeczywistości.

 

Dokładnie ten sam schemat zastosowano w historii o Sodomie i Gomorze: Dwa miasta zostają zniszczone przez Boga ogniem i siarką. Oczywiście dlatego, że ich mieszkańcy byli nieprawi, występni i źli, dosięgła ich za to kara boska! Chcąc wytłumaczyć ten i podobne jemu mity, należy wczuć się w sposób rozumowania ówczesnych ludzi; uważali oni nie tylko klęski żywiołowe ale nawet chorobę czy nieszczęśliwy wypadek, za karę lub dopust boży. Nic dziwnego zatem, iż wieść o zniszczeniu dwóch miast (prawdopodobnie przez erupcję wulkanu), musiała natychmiast otworzyć kwestię winy. Obrazowi katastrofy powinien był towarzyszyć obraz równie straszliwych grzechów, osób tą klęską dotkniętych, w przeciwnym wypadku świat pozbawiony byłby sensu”. (wg Drugi kot w worku W. Kopalińskiego).

 

I oto mamy wyjaśnienie winy,która została dopasowana do hipotetycznej kary!W ten prosty sposób, logiczny ład doświadczanej rzeczywistości, czyli wizerunek „porządku” panującego w świecie rządzonym przez Boga, zostaje zachowany i umotywowany. Według takiego stereotypu myślowego były tworzone mity, których zadaniem było „tłumaczenie rzeczywistości” i zasad „porządku bożego”, któremu wszyscy powinni podlegać. Tak było trzy tysiące lat temu i jak widać do dziś jest aktualne. No cóż, „Komu trzy tysiące lat nie mówią nic, niech w ciemności niewiedzy żyje z dnia na dzień”, jak ujął to J.W.Goethe. Może właśnie dlatego stosuję w życiu mądrą dewizę Oscara Wilde,a: „Starannie dobieram to w co wierzę”. Polecałbym ją wszystkim ku rozwadze.

Wrzesień 2017 r.                               

 

 

     

 

 

 

 


Skomentuj     Wyślij artykuł do znajomego:     Wydrukuj




Komentarze
3. Lucjan Ferus AL 2017-09-25
2. Dziękuję za wyczerpującą odpowiedź. Lucjan Ferus 2017-09-25
1. Lucjan Ferus AL 2017-09-24


Nowy ateizm i krytyka religii

Znalezionych 425 artykuły.

Tytuł   Autor   Opublikowany

Fałszywi prorocy, Część VI.   Ferus   2017-12-10
Senator fatalista i jego wyznania   Koraszewski   2017-12-05
Fałszywi prorocy. Część V   Ferus   2017-12-03
Turcja islamizuje Danię budując meczety   Bergman   2017-12-02
Meczety: piasek w trybach integracji   Frank   2017-11-30
Fałszywi prorocy. Część  IV. Suplement.   Ferus   2017-11-26
Fałszywi prorocy. Część IV   Ferus   2017-11-19
Fałszywi prorocy, Część III.   Ferus   2017-11-12
Fałszywi prorocy, Część II.   Feus   2017-11-05
Fałszywi prorocy   Ferus   2017-10-29
Moja ambiwalentna krytyka religii III.   Ferus   2017-10-22
Chcecie zamknąć mi usta? Idźcie na koniec kolejki!   Raza   2017-10-16
Moja ambiwalentna krytyka religii II.   Ferus   2017-10-15
Moja ambiwalentna krytyka religii   Ferus   2017-10-08
Nie rydzykujmy Polski   Koraszewski   2017-10-06
Relikty religijnego myślenia, Część II.   Ferus   2017-10-01
Nigeria: dlaczego religie potrzebują państwowych pieniędzy na pielgrzymki?   Igwe   2017-09-30
Relikty religijnego myślenia   Ferus   2017-09-24
Niespójne koncepcje Boga, Część II   Ferus   2017-09-17
W poszukiwaniu definicji islamu i islamizmu   Ahmad   2017-09-17
Niespójne koncepcje Boga.   Ferus   2017-09-10
Trzy stulecia bałwochwalstwa   Ferus   2017-09-03
Kościół katolicki i jego cuda   Edamaruku   2017-08-28
Czyżby bunt aniołów stróżów?   Ferus   2017-08-27
Czy nauka czyni zbędną wiarę w Boga?   Stenger   2017-08-25
Imam, który wzywał do unicestwienia Żydów, robił to, co inni   Gabra   2017-08-19
Ostatnia gimnazjalna ciąża w Rzeczpospolitej   Kruk   2017-08-14
Dlaczego jestem ateistą?   Koraszewski   2017-08-13
Boże słowo głoszone z ambony     2017-08-10
Bohaterscy imamowie, o których nic nie słychać   Khan   2017-08-03
Poznacie ich po ich owocach   Grayling   2017-07-30
Krytyczne myślenie i aktywny humanizm w Afryce w epoce Internetu   Igwe   2017-07-14
Świadomość w oczach wierzących i niewierzących   Andrews   2017-07-06
Realizm, islamizm i islam: kiedy zaczną się trudne rozmowy?   Herf   2017-06-19
Czego naucza imam w Kopenhadze     2017-06-19
Nowoczesność, ponowoczesność i głódź wiedzy   Koraszewski   2017-06-18
Zaakceptować terror islamski jako nową normalność?   Darwish   2017-06-16
Śmierć mniejszości religijnej pod władzą radykalnego islamu   Rafizadeh   2017-06-14
Naprawdę terroryzm nie ma żadnego usprawiedliwienia?   Ferus   2017-06-11
Republika Ateistów odparła atak religijnych ekstremistów   Stone   2017-06-07
Ateiści nie pomagają, pewnie źle patrzyłeś   Koraszewski   2017-06-03
Wychowywanie dżihadystów: drabina radykalizacji i jej antidotum   Fares   2017-06-03
Nieudacznicy, tchórze? Nie, idealiści   Carmon   2017-06-02
Francja: ideologia islamskiego cierpiętnictwa   Mamou   2017-05-30
Proca z celownikiem laserowym   Ferus   2017-05-21
Grzechy religii: koncepcja „chorego człowieczeństwa”.   Ferus   2017-05-14
Poświąteczna refleksja: wymuszanie wdzięczności   Ferus   2017-05-07
Azyl ignorancji. Część X.   Ferus   2017-04-30
Ściganie bluźnierstwa zasługuje na szyderstwo i pogardę   Igwe   2017-04-27
Poświąteczna refleksja: wymuszanie poczucia winy   Ferus   2017-04-23
Islamscy towarzysze podróży w drodze do bigoterii i masowych mordów   Fernandez   2017-04-23
Chłopiec kaznodzieja   Dawkins   2017-04-19
O jakości naszych bogówCzęść IV   Ferus   2017-04-16
Wrobieni w „wolną wolę”   Ferus   2017-04-09
Żyjemy w epoce drugiej kontrreformacji   Koraszewski   2017-04-03
Autor urojony i jego frustracje   Ferus   2017-04-02
Azyl ignorancji, Część IX.   Ferus   2017-03-26
O jakości naszych bogów.Część III.   Ferus   2017-03-19
O religii bez cienia szacunku   Koraszewski   2017-03-16
Azyl ignorancji. Część VIII.   Ferus   2017-03-12
Dyskryminacja jest wynikiem fanatyzmu w systemie edukacji   Al-Dachachni   2017-03-11
Pod sztandarem Niebios   Foster   2017-03-09
O jakości naszych bogów. Część II.   Ferus   2017-03-05
O jakości naszych bogów   Ferus   2017-02-26
Wierzący wszelkiej maści łączcie się   Koraszewski   2017-02-23
Azyl ignorancji. Część VII.   Ferus   2017-02-19
Otwarty umysł jest zaletą   Andreadis   2017-02-16
Czy krytyczne myślenie zmieni Afrykę?   Igwe   2017-02-13
Wolna wola - klucz do piekielnych bram (II).   Ferus   2017-02-12
Wolna wola - klucz do piekielnych bram   Ferus   2017-02-05
Osaczeni przez religię   Rushdie   2017-02-03
Azyl ignorancji. Część VI.   Ferus   2017-01-29
Rozum i Wiara. Część  XVII   Ferus   2017-01-22
Refleksje sprzed lat: „Spisek sykstyński”   Ferus   2017-01-15
Wystarczy zadawać pytania?   Ferus   2017-01-08
Niewierny Tomasz i krzew gorejący   Ferus   2017-01-01
Nie pożądaj żony bliźniego swego nadaremno   Koraszewski   2016-12-27
Rozum i Wiara. Część XVI   Ferus   2016-12-25
Czy mit o Świętym Mikołaju jest niemoralny?   Novella   2016-12-23
Dwie tezy dla „postępowców” o dżihadzie   Lumish   2016-12-23
Kolejne wyznanie ex-muzułmanki     2016-12-21
Azyl ignorancji. Część V.   Ferus   2016-12-18
"Nic wspólnego z islamem"?   Bergman   2016-12-11
Rozum i Wiara. Część XV.   Ferus   2016-12-11
Pierwsze pokolenie ex-muzułmanów     2016-12-07
Azyl ignorancji. Część IV.   Ferus   2016-12-04
Podporządkować prawo Bogu, czy bogów prawu?   Koraszewski   2016-11-30
Rozum i Wiara. Część XIV.   Ferus   2016-11-27
Azyl ignorancji. Część III.   Ferus   2016-11-20
Rozum i Wiara. Część XIII   Ferus   2016-11-13
Azyl ignorancji, Część II   Ferus   2016-11-06
Test na prawdziwość religijnej wiary   Ferus   2016-10-30
Azyl ignorancji.   Ferus   2016-10-23
Refleksje sprzed lat   Ferus   2016-10-16
Kościół, nauka i próby pogodzenia wiary z życiem   Koraszewski   2016-10-07
Uwagi o prawdziwych katolikach i prawdziwych muzułmanach   Koraszewski   2016-10-05
Dzisiejszy strajk i encyklika z 1968 roku   Koraszewski   2016-10-03
"Chrześcijańskie dziewczyny są przeznaczone tylko do jednego – do dawania przyjemności muzułmańskim mężczyznom”   Ibrahim   2016-10-03
Fiasko poszukiwań dobrego Boga   Ferus   2016-10-02
Podobno obrona ewolucji stała się właśnie trudniejsza. A juści.   Coyne   2016-09-30

« Poprzednia strona  Następna strona »
Polecane
artykuły

modyfikowana pszenica



Arabowie



Roboty będą uprawiać ziemię



Sumienie, czyli moralność bez smyczy



Skomplikowana ewolucja



Argument neuroróżnorodności



Nowe badanie pamięci długotrwałej



Ściganie bluźnierstwa



Ryby jaskiniowe



Autyzm



Od niepamiętnych czasów



Tunezyjczycy przeciw złemu prawu



Drugie prawo termodynamiki



Pochwała ignorancj



Mistyfikacja Sokala



Intronizacja Chrystusa



Obama chrzescijanie



Szelest liści



Czego wam nie pokazują?



Rozdzielenie religii i państwa



Trwa ewolucyjne upokorzenie archeopteryksa



Trucizna, kamuflaż i tęcza ewolucji



Religia zdrowego rozsądku



Kto się boi czarnego luda?



Land of the pure



świecące ryby



Lewica klania sie



Nis zgubic



Religia pieklo



Nienawisc



Niedożywienie w Ugandzie



Ewolucja nieunikniona



Starty z powierzchni


Listy z naszego sadu
Redaktor naczelny:   Hili
Webmaster:   Andrzej Koraszewski
Współpracownicy:   Jacek, , Malgorzata, Andrzej, Marcin, Henryk