Prawda

Wtorek, 28 czerwca 2022 - 11:41

« Poprzedni Następny »


Mój dojrzały ateizm. Część X


Lucjan Ferus 2015-02-14

Licheń - świątynia chrześcijańskiej pokory.
Licheń - świątynia chrześcijańskiej pokory.

Wystarczy przyjrzeć się uważnie memom, którymi posługuje się religia w celu przetrwania: które z nich zabezpieczają interesy idei religijnej, zapewniając jej powielanie się w następnych pokoleniach nosicieli,a które dotyczą interesów kapłanów głoszących ją, tak, aby mieli jak największą władzę nad umysłami wiernych. Uważna analiza memów religijnych powinna uzmysłowić nam do czego zawsze przywiązywano większą wagę: do głoszenia Prawdy objawionej, czy do przymusu jej przyjmowania.

Motto: „Przez wiele lat uciszano nas jak dzieci i mówiono, że nie ma prostych odpowiedzi na skomplikowane problemy, których nie jesteśmy w stanie zrozumieć. Cóż, prawda jest taka, że istnieją proste odpowiedzi. Są one tylko niełatwe”.

 - Ronald Reagan, przemówienie inauguracyjne gubernatora Kalifornii, styczeń 1977 r.

 

L.F: Powyższy cytat zaczerpnąłem z książki Daniela C.Dennetta Odczarowanie. Religia jako zjawisko naturalne. Zapewne w tym cyklu skorzystam jeszcze z niejednego cytatu z tej pozycji, a to dlatego, że jej wymowa odzwierciedla dość dokładnie mój punkt widzenia na religie. Tym bardziej, że jest on aktualny także w dzisiejszych czasach, kiedy same religie pokazują światu na co je stać i do czynienia jakiego zła są zdolne. Nie ma się więc co dziwić, iż w tej książce Dennett przedstawił taki oto apel do Czytelników:

 

„Najwyższy czas, byśmy poddali religię jako zjawisko globalne tak intensywnym badaniom interdyscyplinarnym, na jakie nas stać, namawiając do tego najtęższe umysły naszej planety. Dlaczego? Dlatego że religia jest dla nas zbyt ważna, byśmy mogli pozostać ignorantami w tej sprawie. Jeśli jest ona zasadniczo dobroczynna, jak utrzymuje wielu jej zwolenników, to wyjdzie to na jaw; podejrzenia zostaną uchylone, po czym będziemy mogli skoncentrować się na marginalnych patologiach, których religia, jak każde zjawisko naturalne, pada ofiarą. Jeśli nie jest, to im szybciej zdefiniujemy problemy, których przysparza, tym lepiej”.

 

Niech powyższe słowa będą punktem wyjścia do dzisiejszych rozważań. Już od dawna jestem przekonany (i nie jestem w tym odosobniony), że przyczyny zła, atakującego ludzkość z taką bezwzględnością i zaciekłością, leżą w samych religiach, a dokładniej w istocie religii.

Jednakże obłudnie pojmowana tzw. „poprawność polityczna”, każe politykom nie zauważać tego oczywistego dla wielu mądrych ludzi problemu i usprawiedliwiać go innymi, poza religijnymi przyczynami.

 

Dopiero kiedy z wyraźnych pobudek religijnych zabijana jest coraz większa ilość ludzi na całym świecie, a nietolerancja religijna obejmuje coraz większe obszary globu, politycy jak zwykle „budzą się z ręką w nocniku”. Ale nawet wtedy nie potrafią spojrzeć prawdzie w oczy i przyznać otwarcie, że temu odwiecznemu złu, które w podstępny sposób niszczy naszą cywilizację, głównie winne są same religie.

 

G.S: O czym więc dzisiaj będziemy rozmawiać? Domyślam się, że będziesz chciał nawiązać do przyczyn zła tkwiącego w samych religiach? Tak, abyśmy wiedzieli dokładnie czego możemy się po nich spodziewać w przyszłości?

 

L.F: Zgadza się! Dziś już wiemy ponad wszelką wątpliwość, iż religie są kulturowym wytworem człowieka, ewoluującym wraz z jego rozwojem umysłowym i cywilizacyjnym. Zatem jednymi z pytań, na które powinniśmy sobie odpowiedzieć już teraz, będą pytania o istotę rzeczy:Czy religie są groźnymi kulturowymi pasożytami żerującymi na wrodzonych słabościach naszej ułomnej natury? Czy raczej tworzą rodzaj koniecznej i korzystnej dla nas symbiozy: co prawda wykorzystują nas ile się tylko da, lecz dają nam także coś ważnego w zamian? Autor wyżej wymienionej książki tak rozważa ten problem:

 

„Religie mogą okazać się rodzajem kulturowych symbiontów, które są w stanie prosperować dzięki przenoszeniu się z jednego ludzkiego nosiciela do drugiego. Mogłyby być one mutualistami – poprawiającymi kondycje człowieka, a nawet umożliwiającymi mu życie /../ albo komensalami, które są neutralne, ani dobre, ani złe dla nas i nieszkodliwie nam towarzyszą.

 

Ale mogłyby też być pasożytami: szkodliwymi replikatorami, bez których byłoby nam lepiej – w każdym razie, jeśli chodzi o nasze interesy genetyczne – lecz których trudno się pozbyć, ponieważ rozwinęły one wielką umiejętność przeciwdziałania naszej samoobronie i rozpowszechniania się. Wolno oczekiwać, że pasożyty kulturowe, podobnie jak mikrobiologiczne, wykorzystują wszelkie istniejące już systemy, które mogą im się przydać. /../

 

Zapewne tobie twoja religia wydaje się niewątpliwie dobroczynna, a inne religie mogą wydawać ci się w oczywisty sposób toksyczne dla tych, którzy są nimi zarażeni, ale pozory bywają zwodnicze. Być może to ich religia przynosi swoim wyznawcom korzyści, których ty na razie nie dostrzegasz, a twoja religia zatruwa ciebie w sposób, którego nigdy nie podejrzewałeś. Patrząc od wewnątrz nie możesz tego wiedzieć.

 

Pasożyty właśnie tak działają; po cichu, nie rzucając się w oczy i nie niepokojąc swoich nosicieli ani trochę bardziej, niż to jest konieczne. Jeżeli (niektóre) religie są kulturowo wyhodowanymi pasożytami, należy oczekiwać, że zostały one tak podstępnie ukształtowane, by ukrywać swoją prawdziwą naturę przed swoimi nosicielami, ponieważ adaptacja taka sprzyja ich dalszemu rozpowszechnianiu się”.

 

Uważam, że warto przyjrzeć się bliżej temu istotnemu problemowi, bo być może sytuacja przedstawia się jeszcze bardziej niepokojąco niż się nam wydaje: nie jest tak, że jedynie niektóre religie są tymi kulturowo wyhodowanymi pasożytami, lecz wszystkie są nimi bez wyjątku, tyle że stanowią bardziej lub mniej groźne mutacje? Nie wykluczone, że od właściwej odpowiedzi na to pytanie zależy w dużym stopniu dalszy los naszej cywilizacji.

 

G.S: No, nie żartuj! Aż tak bardzo?! Nie wyolbrzymiasz tego problemu?

 

L.F: W żadnym wypadku! Nie widzisz tego niewyobrażalnego zakłamania dotyczącego religii? Kapłani (pomimo przesiąkniętej krwią, przemocą i obłudą historii religii) propagują ją jako jedyne dobro w tym chorym i niestabilnym świecie, absolutną wartość i remedium na wszelkie zło nas trapiące. Wierni indoktrynowani od dziecka, albo z determinacją bronią religii, albo w najlepszym razie nie dostrzegają w niej niczego złego.

 

Politycy nie chcą widzieć ewidentnego zła, tkwiącego w samych religiach, ponieważ religia i polityka są dwoma obliczami tego samego problemu: władzy człowieka nad człowiekiem. Nie bez powodu Steven Weinberg w 2003 r., powiedział: „Dobrzy ludzie będą czynili dobre rzeczy, źli ludzie będą czynili złe rzeczy. Ale do tego, by dobrzy ludzie czynili złe rzeczy, potrzebna jest religia”. I to zagrożenie już od dawna dostrzega wielu myślących ludzi.

 

Znasz zapewne to biblijne powiedzenie: „Po owocach ich poznacie”, prawda? I właśnie do tego powiedzenia zapewne nawiązał Wiliam James w tej trafnej konstatacji: „Dziś musimy zmienić naszą postawę, przechodząc od opisu do oceny; musimy zapytać, czy owe owoce pomagają nam oszacować absolutną wartość tego, co religia wnosi do ludzkiego życia” (Doświadczenie religijne). Masz jeszcze jakieś obiekcje co do tej istotnej kwestii?

G.S: W zasadzie nie! Ale jak się chcesz do tego zabrać? Jak można potwierdzić lub zaprzeczyć, która z religii jest wyhodowanym kulturowo pasożytem, a która nie?

 

L.F: Wystarczy przyjrzeć się uważnie memom, którymi posługuje się religia w celu przetrwania: które z nich zabezpieczają interesy idei religijnej, zapewniając jej powielanie się w następnych pokoleniach nosicieli,a które dotyczą interesów kapłanów głoszących ją, tak, aby mieli jak największą władzę nad umysłami wiernych. Uważna analiza memów religijnych powinna uzmysłowić nam do czego zawsze przywiązywano większą wagę: do głoszenia Prawdy objawionej, czy do przymusu jej przyjmowania.

 

To porównanie może być bardzo pouczające. Pomoże nam bowiem odpowiedzieć na ważne pytania: Czy idea Boga (wcześniej bogów) została tak pomyślana aby wyłącznie służyć człowiekowi, czy raczej tak, aby nim rządzić? Czy tak, aby pomagać mu uśmierzać wrodzony lęk przed śmiercią? Czy raczej tak, aby wykorzystując jego naiwność i łatwowierność, czerpać z tego stanu rzeczy wymierne korzyści przez jej propagatorów?

 

Cofnijmy się zatem w przeszłość naszej cywilizacji, aby zobaczyć jak na wcześniejszych etapach rozwoju religii wyglądał ten problem. Czy już wtedy zanosiło się na to, co mamy dziś? W książce Jerzego Cepika Jak człowiek stworzył bogów, tak jest to przedstawione:

 

„W młodszym paleolicie zostały stworzone podstawy religii i najstarsza mitologia świata. Ówczesny człowiek wierzył głęboko, że istnienie swoje na ziemi zawdzięcza siłom, które zdolne są stworzyć wszystko i wszystko zniszczyć: bogom. /../ Nowy okres, w który wkraczała ludzkość był również nowym okresem w dziejach religii. /../ wyrażającej myśl o pokrewieństwie władców z bogami /../ władza jest boska, ponieważ nie wiemy, nie pamiętamy kiedy powstała. Jest doskonała i organizuje życie na ziemi, istnieje zatem od najdawniejszych czasów, a więc za zgodą bogów, którzy stworzyli świat i życie. Przed władcami ludźmi byli władcy bogowie, zatem władza królów pochodzi od bogów, podobnie jak nosiciele władzy. /../

 

Sumerowie uważali, że „królestwo zostało spuszczone z niebios”, wyrażając w ten sposób boskie pochodzenie państwa i rzeczy ludzkich. Królestwo dane z nieba, królowie wstępujący do niebios; historyczno-mitologiczny krąg zamknął się. Czas budować ogromne świątynie i gigantyczne piramidy. Bogowie tego chcą. /../ Trudno uwierzyć, że wielkość, wspaniałość, ogrom i bogactwo świątyń oraz kapłaństwa, zaczęły się od ubogich świątynek z gliny i plecionek. Takie były początki. /../

 

Później pałace bogów – siedziby stanu kapłańskiego – pokryły cały Egipt /../ Miasta bogów ze swoimi służbami kapłańskimi, całodziennymi obrzędami liturgicznymi w sanktuariach, kładły się olbrzymimi ciężarami na finansach, zasobach i gospodarce państwa, a szybki nieustanny wzrost ich potęgi, w połączeniu ze wzrostem potęgi arystokracji, raz już doprowadził Egipt na skraj przepaści /../ W religii istniały zatem już w czasach historycznych czynniki niszczące siły społeczeństwa. /../ „Bogowie” uznają interesy królestw i ludu o tyle tylko, o ile nie są one przeciwne interesom świątyń /../ „bogowie” nakazywali wojnę i bogowie (wielkie świątynie) otrzymywali ogromny łup /../ w ogóle bogowie kochali się w złocie /../ skarbce świątyń gromadziły ponadto wszystko, co Egipt produkował i importował”.

 

Zatem jednym z najstarszych memów religii, która miała już swoją doktrynę, świątynie, rytuały i obrzędy jak i kastę kapłanów, były: „Bogowie stworzyli wszelkie życiena ziemi oraz ludzi, którzy wszystko im zawdzięczają”.I następny: „Bogowie są najwyższąwładzą i to oni mianują ziemskich władców aby w ich imieniu rządzili ludźmi”. Czyli to, co dużo później w Nowym Testamencie ujęte jest następującymi słowami:

 

„Każdy niech będzie poddany władzom, sprawującym rządy nad innymi. Nie ma bowiem władzy, która by nie pochodziła od Boga, a te, które są, zostały ustanowione przez Boga. Kto więc przeciwstawia się władzy – przeciwstawia się porządkowi Bożemu. Ci zaś, którzy się przeciwstawili, ściągną na siebie wyrok potępienia. /../ Czyń dobrze, a otrzymasz od niej pochwałę. Jest ona bowiem dla ciebie narzędziem Boga, (prowadzącym) ku dobremu. Jeżeli jednak czynisz źle, lękaj się, bo nie na próżno nosi miecz. Jest bowiem narzędziem Boga do wymierzania sprawiedliwej kary temu, który czyni źle. Należy więc jej się poddać nie tylko ze względu na karę, ale ze względu na sumienie. Z tego samego też powodu płacicie podatki. Bo ci, którzy się tym zajmują, z woli Boga pełnią swój urząd” (BT, Rz 13,1-6).

 

Co ciekawe, iż w przypisach dotyczących tego fragmentu, wyraźnie napisano: „Ostatnio niekiedy kwestionowano Pawłową autentyczność tych słów /../ Tymczasem należy pamiętać, że Apostoł podaje tutaj zasady zawsze obowiązujące”. (ciekawe czy „komunistyczne” władze PRL-u znały ten fragment Pisma św.? Mogłyby się na niego śmiało powoływać w licznych przypadkach roszczeń Kościoła katolickiego. Znajomość Biblii może się czasem przydać!).

 

Jakby na to nie patrzeć, religia już od dość wczesnego etapu swego rozwoju reprezentowała najwyższą władzę bożą nad ludźmi. Władzę, której musieli się wszyscy podporządkować, włącznie z cesarzami i królami. Jest więc czymś oczywistym, iż tę władzę w imieniu bogów (później Boga) dzierżyli ich ziemscy pośrednicy – kapłani, którzy z racji swojej  odpowiedzialnej funkcji czuli się najbardziej do niej powołani.

 

G.S: Powiedziałeś jednak wcześniej, iż religie powstały między innymi po to, aby uśmierzyć instynktowny lęk człowieka przed śmiercią. Więc można to już chyba uznać, jako służebną ich rolę w dziejach ludzkości, prawda?

 

L.F: Masz zapewne na myśli ten etap rozwoju religii, kiedy pojawili się w niej różni „zbawiciele”? Jak na przykład w religii Egiptu – Ozyrys i Izyda, małżeństwo zbawicieli cieszących się bardzo dużą popularnością wśród swych wyznawców, czy też Sarapis i Izyda, również para zbawicieli? No i oczywiście dużo późniejszy chrześcijański Bóg Odkupiciel i Zbawiciel Jezus Chrystus, będący jedną z osób Trójcy Świętej.

 

W przypadku bogów Zbawicieli, w których wiara zapewniała wiernym życie wieczne po śmierci, można by od biedy uznać, iż religie (przynajmniej niektóre) zaczęły od tego czasu wypełniać swoje właściwe przeznaczenie; uśmierzać wrodzony lęk człowieka przed śmiercią, łagodzić ból po stracie bliskich i nieść pociechę w formie Dobrej Nowiny. Jednakże większość religii, będąca z natury sacerdotalistyczna (obowiązkowe pośrednictwo kapłanów pomiędzy Bogiem a wiernymi), nie propagowała memu o treści: „Bądźcie dobrymi ludźmi,a Bóg was zbawi po śmierci i przyjmie do swego niebiańskiego królestwa”. Nie, nie!

 

W jego miejsce propagowały i głosiły taki oto mem: „Jeśli będziesz wierzył w naszego Boga, składał mu przepisowe ofiary, uczestniczył w religijnych rytuałach i obrzędach oraz stosował się do wszystkich naszych zakazów i nakazów w kwestiach wiary i nie tylko, to możemy ci zagwarantować, iż Bóg okaże ci swoją łaskę i zbawi twoją duszę po śmierci twojego ciała. Pamiętaj, że nasze pośrednictwo i nasze wstawiennictwo odgrywa tu decydującą rolę”. Bo dla kapłanów nie tylko wielkich monoteistycznych religii najważniejsza była władza i panowanie nad jak największą ilością wiernych, a najlepiej nad całym światem. Toteż nie ma się co dziwić, iż zabiegali o nią z determinacją i wszelkimi możliwymi sposobami:

 

„Wszak nie ulega wątpliwości, że jest dla Waszych spraw rzeczą zbawienną, abyście, gdy chodzi o rzeczy Boże, starali się swoją cesarską wolę podporządkować kapłanom Chrystusa, zgodnie z Jego ustanowieniem, a nie stawiać jej ponad nimi, /../ szanować ustrój Kościoła, nie narzucać mu stosowania czysto ludzkich norm prawnych ani nie usiłować samowładnie odnosić się do jego ustanowień, gdyż wolą Bożą jest, aby Twoja Łaskawość ugięła się przed nim w duchu pobożnego oddania się: albowiem przekraczanie praw Boskich ostatecznie oznacza obrazę Tego, który je ustanowił” (List papieża Feliksa II do cesarza Zenona z 484 r.).

 

„Dwie są oczywiście, Cesarzu Auguście, naczelne władze, które rządzą tym światem: uświęcona powaga biskupów i zwierzchność cesarska, lecz z ich obu o tyle większe jest brzemię ciążące na kapłanach, że oni mają zdać sprawę przed sądem Boskim nawet za samych królów rządzących ludźmi. Wiesz przecież, Najłaskawszy Synu, że choć godność Twoja oddaje Ci władzę nad rodzajem ludzkim, to jednak schylasz pokornie czoło przed ludźmi odpowiedzialnymi za sprawy Boskie i od nich oczekujesz środków zapewniających Ci zbawienie. Wiesz także to, że gdy chodzi o przyjmowanie Boskich sakramentów i należyte udzielanie ich, powinieneś – wedle kanonu religii – okazać się raczej podległym, a nie rozkazywać. Tedy w tych sprawach zależysz od ich decyzji, a nie możesz żądać, aby oni podporządkowali się twojej woli. /../ to jak ochoczo – pytam się Ciebie – powinno się słuchać tych, którzy zostali ustanowieni szafarzami czcią otoczonych tajemnic?” (List papieża Gelazego do cesarza Anastazego z 494 r. Religie wschodu i zachodu, pod red. Kazimierza Banka).

 

Szczytowym osiągnięciem walki władzy duchowej o dominację nad władzą świecką, jest dokument o nazwie Dictatus papae z 1075 r., z którego przytoczę tylko niektóre punkty:

 

1.Kościół rzymski przez samego Boga został założony.

2.Tylko sam biskup rzymski może być prawnie nazywany biskupem powszechnym.

8.On sam może tylko używać insygniów cesarskich.

9.Tylko papieża stopy całować mają wszyscy księża.

12.Jemu wolno władcami rozporządzać (a więc i cesarzy z tronu składać).

18.Orzeczenie jego przez nikogo nie może być zaczepione, on sam zaś może unieważniać   (orzeczenia) wszystkich innych.

19.Przez nikogo nie może być on sądzony.

22.Kościół rzymski nigdy nie pobłądził i po wszystkie czasy, wedle świadectwa Pisma Świętego w żaden błąd nie popadnie.

 

Natomiast historia instytucji papiestwa pokazuje nam ten problem jak w soczewce: tym, którzy pretendowali do „tronu Piotrowego” zawsze (poza nielicznymi wyjątkami) chodziło o władzę, sławę, bogactwo i przywileje, i aby je zdobyć gotowi byli na wszystko; popełniać zbrodnie, skrytobójstwa, każdą podłość, byle tylko wyeliminować konkurentów i zapewnić sobie zwycięstwo. Czyż cel nie uświęca środków? Nie będę przytaczał teraz historycznych  świadectw, które są druzgoczące dla moralnej uczciwości tego „świętego” urzędu. Zamiast tego zacytuję słowa samych papieży:

 

„Nie liczy się religia, tylko liczy się polityka, nieważna jest sprawiedliwość, tylko ziemski interes Kościoła” (papież Grzegorz XVI). „Ile korzyści przyniosła Nam i naszym ludziom bajeczka o Chrystusie, wiadomo?” (papież Leon X). Jakie mieli zdanie o religii?: „Każda religia jest dobra, ale najgłupsza jest najlepsza” (papież Aleksander VI). Relacje z państwem?: „Kochamy wszystkie formy państwa, jak długo postrzegane są nasze interesy” (papież Leon XIII). Jaki widzieli wzorzec wiernego?: „Co do tłumu, nie ma on innych obowiązków, jak dać się prowadzić i jak trzoda posłuszna iść za swymi pasterzami” (papież Pius X).

 

Czy już tylko w kontekście powyższego, nie narzuca się uzasadnione podejrzenie, że religie prawie od samych swoich początków, nie miały zamiaru pełnić roli służebnej względem swoich wiernych lecz rolę absolutnej władzy, względem której nieposłuszeństwo zawsze było najsurowiej karane w bezlitosny sposób?  Kiedy poznaje się bliżej historię chrześcijaństwa, a już w szczególności katolicyzmu, można z niej odnieść wrażenie, że Bóg postanowił nie tyle dać człowiekowi niebo w nagrodę za żarliwą wiarę w niego (i jego Syna), co raczej zawlec go siłą i gwałtem do tego obiecanego nieba, obojętnie czy człowiek chciałby się tam znaleźć, czy nie!

 

Tak! Bowiem ci, którzy wymyślili piekło z jego wiecznymi mękami udowodnili ponad wszelką wątpliwość, że religia ta nie ma nic wspólnego z miłością bożą do swych stworzeń, bożym miłosierdziem (ponoć nieskończonym), dobrowolnością, wolną wolą człowieka, wolnością sumienia i wyznania, czy też świadomym wyborem światopoglądu. Nic z tych rzeczy! Te wszystkie obłudne „prawdy” religijne są jedną wielką fikcją w kontekście poniższych dokonań na niwie religijnego przymusu:

 

Katechizm rzymski ustalony przez sobór trydencki /../ uprzedza w mocnych słowach, że „bezbożni są w piekle wiecznie, pozbawieni światłości boskiego obrazu”, że zostaną wrzuceni „w ogień wieczny” i cierpią ból, „jak przy biciu albo biczowaniu, albo też przy innego rodzaju karach cielesnych, spośród których bez wątpienia największy ból sprawia udręka ognia”, tym bardziej, że „trwać będzie po wsze czasy” i potępieni „nigdy nie zdołają się uwolnić od towarzystwa najniegodziwszych diabłów”! /../ ów katechizm podkreśla jednoznacznie: „Oto co duszpasterze powinni bardzo często uświadamiać wiernym”.

 

Natomiast św.Tomasz z Akwinu nauczał, „że jeśli potępieni są skazani na wieczną karę, muszą wiedzieć, że jest ona wieczna, ponieważ świadomość ta jest z konieczności częścią ich kary”. Dobrze ten problem scharakteryzował Christopher Hitchens, pisząc: „Tertulian, jeden z wielu ojców Kościoła /../ obiecywał, że jedną z największych rozkoszy oraz przyjemności życia w niebie, będzie nieskończona kontemplacja wynikająca z tortur, jakimi poddani będą potępieni. Poświadczył tym samym w sposób bardziej prawdziwy, niż zdawał sobie sprawę, że wiara jest w istocie dziełem człowieka” (Christopher Hitchens bóg nie jest wielki).

 

To nic, że twórcy tej koncepcji pośmiertnej kary dla grzeszników zrobili z miłosiernego i kochającego ludzi Boga (taki jego wizerunek propaguje sama religia) – niewyobrażalnego wręcz potwora, który nigdy nie ma dość widoku cierpienia swych ułomnych stworzeń. To nic, że ta koncepcja jest wewnętrznie sprzeczna nie tylko  z atrybutami Boga, to na dodatek z innymi religijnymi prawdami, mówiącymi o tym, że po naszej biologicznej śmierci ludzkie dusze są niematerialne, więc w jaki niby sposób miałyby odczuwać cokolwiek z doznań, które mógł odczuwać tylko nasz umysł, sprzężony z naszym ciałem?   

 

To wszystko nie ma znaczenia, bowiem najważniejszy dla duszpasterzy (chyba wszystkich religii) jest  przymus do wierzenia w określone „prawdy” religijne, a ponieważ „Kto się boi jest niewolnikiem” (Seneka), strach jest najlepszym sprzymierzeńcem religii. W swoich rozważaniach na temat memów Richard Dawkins tak przedstawia ten problem:

 

„Wiele dzieci, a nawet niektórzy dorośli są przeświadczeni, że jeśli nie dochowają zasad wiary, to po śmierci cierpieć będą straszliwe męki. /../ Idea ognia piekielnego, dzięki swemu głębokiemu oddziaływaniu na psychikę, zapewnia sama sobie nieśmiertelność”. Natomiast Bertrand Russell w jednym ze swoich esejów, napisał:

„Religia jest oparta przede wszystkim i głównie na strachu. /../ Strach rodzi okrucieństwo, nic więc dziwnego, że okrucieństwo i religia szły zawsze ręka w rękę. Lęk jest podstawą ich obu. /../ W tak zwanych wiekach wiary, gdy ludzie rzeczywiście wierzyli we wszystkie twierdzenia religii chrześcijańskiej /../ nie było okrucieństwa, którego by się nie dopuszczono /../ w imię religii”.

 

O innych psychicznych technikach wpływania na umysły ludzi, poddawanych presji religijnego „wychowywania”, będzie w następnym odcinku tego cyklu.

 

Luty 2015 r.                                       ------ cdn. -----

 

Mój dojrzały ateizm. Część I

Mój dojrzały ateizm. Część II

Moj dojrzały ateizm. Cześć III

Mój dojrzały ateizm. Część IV

Mój dojrzały ateizm. Część V

Mój dojrzały ateizm. Cześć VI

Mój dojrzały ateizm. Cześć VII 

Mój dojrzały ateizm. Część VIII

Mój dojrzały ateizm. Część IX

Lucjan Ferus

 

Wieloletni publicysta portalu „Racjonalista”, pasjonat religioznawstwa, artysta rękodzielnik w zakresie rzeźbiarstwa w drewnie (snycerstwo).

 


Skomentuj     Wyślij artykuł do znajomego:     Wydrukuj




Komentarze
1. wyzwolenie od strachu mieczysławski 2015-02-14


Nowy ateizm i krytyka religii

Znalezionych 780 artykuły.

Tytuł   Autor   Opublikowany

Potwór stworzony ludzką wyobraźnią   Ferus   2022-06-26
Z jakiej gliny ulepiłeś swojego boga?   Koraszewski   2022-06-23
Nowy ateizm umarł, niech żyje nowy ateizm   Koraszewski   2022-06-20
Kobieta czyli zło konieczne?   Ferus   2022-06-19
Czarne życie, które nie ma znaczenia: 50 chrześcijan zamordowanych w ich kościele   Ibrahim   2022-06-16
Niezamierzony przez Stwórcę byt   Ferus   2022-06-12
Nowy Ład w dziele bożym   Ferus   2022-06-05
Kreacjonizm i owce Labana   Ferus   2022-05-29
Pacyfizm i papieska omylność   Stewart   2022-05-27
Operacja specjalna o kryptonimie „Arka i potop” (III)   Ferus   2022-05-22
Operacja specjalna o kryptonimie „Arka i potop” (II)   Ferus   2022-05-15
Operacja specjalna o kryptonimie „Arka i potop”   Ferus   2022-05-08
Marzenie o bezbożnym państwie   Koraszewski   2022-05-04
Moje (po)wielkanocne refleksje   Ferus   2022-05-01
Niepotrzebna ziemska sprawiedliwość   Ferus   2022-04-24
Alternatywna koncepcja zbawienia (II)   Ferus   2022-04-18
Alternatywna koncepcja zbawienia   Ferus   2022-04-17
Bądźmy uczniami Chrystusa? (II)   Ferus   2022-04-10
Bądźmy uczniami Chrystusa?   Ferus   2022-04-03
Słabość ateizmu czy religii?   Ferus   2022-03-27
Pytania do Boga   Ferus   2022-03-20
Retoryczne pytanie: „Gdzie był Bóg?”   Ferus   2022-03-13
Wojna pod znakiem krzyża     2022-03-11
Będzie zadowoleni (po śmierci)!   Ferus   2022-03-06
Niewiarygodna „prawdziwość” religii   Ferus   2022-02-20
Błędna analogia o wybaczaniu   Ferus   2022-02-13
Deizm antytezą teizmu? (II)   Ferus   2022-02-06
Deizm antytezą teizmu?   Ferus   2022-01-30
Jezus z uczniami w zbożu   Ferus   2022-01-23
Pierwszy krytyk bożego dzieła (VI)   Ferus   2022-01-16
Pierwszy krytyk dzieła bożego (V)   Ferus   2022-01-09
Hashtag „też odchodzę”   Koraszewski   2022-01-03
Wspomnienie: „Czego sobie życzyłem na nadchodzący 2014 r.?”.   Ferus   2022-01-02
Tradycja powinna się zmieniać pod wpływem praw człowieka   Igwe   2021-12-30
Bóg się rodzi i islmofobia w kafkowskim świecie   Koraszewski   2021-12-26
(Nie)zwykła opowieść wigilijna. Czyli moja nocna, niedokończona rozmowa z psem.   Ferus   2021-12-26
Jacek Tabisz o nowym humanizmie    Tabisz   2021-12-21
Pierwszy krytyk bożego dzieła (IV)   Ferus   2021-12-19
Pierwszy krytyk bożego dzieła (III)   Ferus   2021-12-12
Pierwszy krytyk bożego dzieła (II)   Ferus   2021-12-05
Pierwszy krytyk bożego dzieła   Ferus   2021-11-28
Paradoksalne „Dzięki Bogu” (II)   Ferus   2021-11-21
Paradoksalne „Dzięki Bogu”.   Ferus   2021-11-14
Absurdalna awersja wierzących do ateizmu   Ferus   2021-11-07
Refleksje sprzed lat: „Fikcyjna walka dobra ze złem” i inne   Ferus   2021-10-31
Atak ateizmu na ludzki rozum? (III)   Ferus   2021-10-24
Pytanie bez odpowiedzi   Łukaszewski   2021-10-18
Atak ateizmu na ludzki rozum? II.   Ferus   2021-10-17
Nasila się dżihadystyczne ludobójstwo chrześcijan w Nigerii   Ibrahim   2021-10-16
Atak ateizmu na ludzki rozum?!   Ferus   2021-10-10
Idea, która wyprowadziła rozum na manowce   Ferus   2021-10-03
"Time Magazine” i zachodnie podejście do islamizmu   Mahmoud   2021-10-02
Powolne odrzucanie religijnego mitu   Koraszewski   2021-09-27
Duchowni czy wyrachowani biznesmeni w sutannach?   Ferus   2021-09-26
Kościół zdeprawowany i mamoną silny   Koraszewski   2021-09-22
Turecki ateista zamordowany 31 lat temu   Bulut   2021-09-18
Naturalne czy sztucznie wykreowane religie?   Ferus   2021-09-12
Bogowie popkultury.Czyli jakimi religijnymi stereotypami „karmi” nas telewizja.   Ferus   2021-09-05
Ojciec święty, święty Paweł i teologia zastąpienia    Koraszewski   2021-08-30
(Nie)Fachowe pośrednictwo religijne.Czyli nieudana próba połączenia sprzecznych ze sobą zachowań.   Ferus   2021-08-29
Chora koncepcja Boga/bogów   Ferus   2021-08-22
W oparach ateizmu z czasu przeszłego   Koraszewski   2021-08-19
Islam – religia pokoju   Koraszewski   2021-08-16
Rozum i Wiara (XVIII)   Ferus   2021-08-15
Kult jednostki i bunt umysłu zniewolonego   Pandavar   2021-08-10
Biblia, kobiety i Bóg? (III)   Ferus   2021-08-08
Bezduszna duchowość ateistów   Koraszewski   2021-08-03
Most nad przepaścią (III)   Ferus   2021-08-01
Most nad przepaścią (II)   Ferus   2021-07-25
Most nad przepaścią   Ferus   2021-07-18
Chrześcijańskie stanowisko wobec rozdziału Kościoła i państwa   Koraszewski   2021-07-17
Czy ateizm może być nauczany jako religia?   Koraszewski   2021-07-12
Bajka o „zagubionej owcy” i cwanych „pasterzach duchowych”   Ferus   2021-07-11
Biblia, kobiety i Bóg? (II)   Ferus   2021-07-04
Ekumeniczne spotkanie apostatów   Koraszewski   2021-06-29
Czy wolno krytykować muzułmanów?   Pandavar   2021-06-28
Targniecie się na życie wieczne?   Ferus   2021-06-27
Dwa różne Dekalogi   Ferus   2021-06-20
Pasterze i ich bezwolne owce, czyli paradoksy „duchowego pasterzowania”   Ferus   2021-06-13
Biblia, kobiety i Bóg? Czyli co takiego Bóg chce powiedzieć czytelnikom Pisma Świętego?   Ferus   2021-06-06
Jest człowieczeństwo i jest muzułmańskie człowieczeństwo   Pandavar   2021-06-03
Żałoba bez złudzeń   Igwe   2021-05-26
Bezbożne „Ranczo” (II)   Ferus   2021-05-23
Ateista i „zatroskany głos rozsądku”   Ferus   2021-05-16
Obraza uczuć religijnych. Czyli co obraża osoby wierzące, a co nie, choć może powinno?   Ferus   2021-05-09
„Szczepionkowa” hipoteza powstania religii   Ferus   2021-05-02
Książka Lucjana Ferusa   Koraszewski   2021-04-26
Kłamiemy, gdyż taką mamy naturę? Czyli „względna równowaga między prawdą a fikcją”.   Ferus   2021-04-25
Duchowa służba zdrowia. Czyli oblicze Boga zatroskanego Miłosierdziem.   Ferus   2021-04-18
Poświąteczna refleksja. Kiedy mity traktowane są jako rzeczywistość.   Ferus   2021-04-11
Nieautoryzowany wywiad z Bogiem   Ferus   2021-04-04
Miecz czy Rozum? Czyli jak uczy historia religii: na jedno wychodzi!   Ferus   2021-03-28
Diabelskie zwierciadło jest winne złu?   Ferus   2021-03-21
Dziewuchy dziewuchom tu i tam   Koraszewski   2021-03-16
Irracjonalne „objawienia boże” (II)   Ferus   2021-03-14
Irracjonalne „objawienia boże”   Ferus   2021-03-07
Groza umiarkowanego islamizmu   Chesler   2021-03-04
Hartowanie ciała i hart ducha   Ferus   2021-02-28
Bezbożne „Ranczo”.Czyli nie jest dobrze, iż wierni mało wiedzą o religii, czy raczej bardzo dobrze?   Ferus   2021-02-21
Uciekinierzy z bastionu fałszywych świętości (IV)   Ferus   2021-02-14

« Poprzednia strona  Następna strona »
Polecane
artykuły

„Przebudzeni”


Pod sztandarem


Wielki przekret


Łamanie praw człowieka


Jason Hill


Dlaczego BIden


Korzenie kryzysu energetycznego



Obietnica



Pytanie bez odpowiedzi



Bohaterzy chińskiego narodu



Naukowcy Unii Europejskiej



Teoria Rasy



Przekupieni



Heretycki impuls



Nie klanial



Cervantes



Wojaki Chrystusa



 Palestyńskie weto



Wzmacnianie układu odpornościowego



Wykluczenie Tajwanu z WHO



Drzazgę źle się czyta



Sześć lat



Pochodzenie



Papież Franciszek



Schadenfreude



Pseudonaukowa histeria...


Panstwo etc



Biły się dwa bogi


 Forma przejściowa


Wstęga Möbiusa


Przemysł produkcji kłamstw


Jesteś tym, co czytasz,



Radykalne poglądy polityczne


Einstein



Socjologia


Listy z naszego sadu
Redaktor naczelny:   Hili
Webmaster:   Andrzej Koraszewski
Współpracownicy:   Jacek, , Malgorzata, Andrzej, Marcin, Henryk