Prawda

Niedziela, 29 maja 2022 - 00:08

« Poprzedni Następny »


Mój dojrzały ateizm
Część III


Lucjan Ferus 2014-11-23


 „Na myślenie, mówienie i działanie prawdziwie i czysto po ludzku będą mogły pozwolić sobie dopiero przyszłe pokolenia. Obecnie nie idzie jeszcze o to, by opisywać ludzi, ale o to, by wydobyć ich z błota, w którym dotąd tkwili” (Ludwik Feuerbach).


G.S: Z twoich dotychczasowych wypowiedzi wynika niedwuznacznie, iż starożytni kapłani świadomie wykreowali taki wizerunek boga/bogów aby mogli osiągać dzięki temu konkretne korzyści. Można to w jakiś przekonujący sposób potwierdzić?

 

L.F: Oczywiście! Wystarczy przeanalizować podstawowe prawdy i dogmaty religijne aby zobaczyć, że większość jest tak pomyślana, by podczas ich realizacji, kapłani danej religii odnosili  różnego rodzaju korzyści. Zacznijmy od początków, które są przedstawione w Biblii, gdyż te starodawne mity bardzo dobrze ilustrują tę uniwersalną zasadę.

 

Według tej księgi historia rodzaju ludzkiego zaczyna się od aktu bożej kreacji i nabiera dramatyzmu od tzw. upadku człowieka w rajskim ogrodzie. W książce Zenona Ziółkowskiego Najtrudniejsze stronice Biblii, jej autor opisuje jak mogły wyglądać prawdziwe przyczyny powstania tego mitu.

 

Otóż w X w. pne. nieznany mędrzec hebrajski (nazywany przez biblistów Jahwistą), starając się odpowiedzieć na pytanie: „Skąd się bierze zło i grzech?”, wymyślił „logiczną” historię początków tego stanu rzeczy, która jak mu się wydawało w przekonujący sposób tłumaczyła ten teologiczny problem, od wieków nurtujący kapłanów, nie tylko tej religii.

 

Na podstawie obserwacji, iż Izrael mimo zawartego z Bogiem przymierza i otrzymanego daru Prawa grzeszy podobnie jak poganie, doszedł do przekonania, że grzech jest nierozerwalnie związany z człowiekiem, czyli na początku musiało zaistnieć coś, co spowodowało ten stan. Te wyimaginowane „początki” naszego gatunku zostały wykreowane zgodnie z logiczną zasadą: skutki domagają się odpowiadającej im przyczyny.

 

Zatem mit o upadku pierwszych ludzi w raju ma za zadanie przedstawić te „przyczyny”, które legły u podstaw naszej grzesznej natury, a przy okazji (jako, że został on wymyślony przez kapłana) obciąża człowieka odpowiedzialnością za istnienie zła w dziele bożym. I to jest właśnie pierwsze perfidne zagranie w tej religii ze strony kapłanów: odtąd po wszystkie czasy to człowiek jest winny tego stanu rzeczy, a nie jego wszechmocny i wszechwiedzący Bóg.

 

Jest to genialny pomysł, gdyż każdy człowiek czując się winnym w relacji z Bogiem, przez całe swoje życie musi zabiegać o jego łaskę (oczywiście poprzez religie i Kościoły) i błagać go o przebaczenie swoich grzechów. A jego postawa musi być  niewolniczo – poddańcza i pokorna. Ani przez chwilę nie może poczuć się wolnym, gdyż wolny człowiek nie czuje się winnym w stosunku do Boga. Zatem nie potrzebny mu „sługa boży” aby w imieniu Boga przebaczał i odpuszczał mu jego „grzechy” i udzielał mu pokuty.

 

Dlatego kapłani od tysiącleci wmawiają wiernym, iż człowiek dlatego utracił raj, ponieważ nie usłuchał Boga i przeciwstawił się jego woli. Musiał więc go Bóg ukarać (mimo, że jest ponoć nieskończenie miłosierny), ale na szczęście kapłani od niepamiętnych czasów są po to, aby znów człowieka „doprowadzić” do Boga (choć bardziej wygląda to na zawleczenie) i zwrócić mu utracony raj. Taka jest prawdziwa rola mitu o upadku pierwszych ludzi w rajskim ogrodzie i wynikłym z tego grzechu pierworodnym człowieka: niewątpliwa i długotrwała korzyść dla stanu kapłańskiego. Dlatego pierwsza wersja stworzenia ludzi przez Boga i pobłogosławienia ich na ziemską drogę życia (Rdz 1,28-31), nie mogła się ostać jako mało przydatna dla wszystkich następnych pokoleń pasterzy. Potrzebne było to „uzupełnienie”.

 

Ponieważ te mity powstawały w czasach, kiedy jedynie kapłani posiadali głębszą wiedzę o świecie i strzegli jej jak „oka w głowie”, wiedząc, że wiedza to władza, w tym micie jest również zawarta przestroga. Bóg dlatego był taki „wściekły” na ludzi, bo chcieli, bez jego pośrednictwa (czyli jego kapłanów) samemu decydować o tym, co jest dla nich dobre, a co złe. Dlatego musieli zostać ukarani tak srogo, by nie było naśladowców.

 

Zatem zdanie, które Bóg wypowiada: „Oto człowiek stał się taki jak My: zna dobro i zło; niechaj teraz nie wyciągnie przypadkiem ręki, aby zerwać owoc z drzewa życia, zjeść go i żyć na wieki” (Rdz 3,22), należy rozumieć w ten sposób: „Oto człowiek chce stać się taki jak my; znać dobro i zło po to, by samemu decydować co jest dla niego dobre, a co złe. Niechaj teraz nie wyciągnie przypadkiem ręki aby odebrać nam władzę i rządzić się bez nas przez wieki”.

 

W tym jednym zdaniu zawarty jest odwieczny strach kapłanów, przed możliwością uniezależnienia się człowieka od ich rządów, a potem duchowego przewodnictwa. Dlatego przez tysiąclecia walczyli z determinacją, z każdym przejawem niezależnej myśli, nie przebierając w metodach i środkach. Ci wszyscy, którzy stracili życie w walce rozumu z zabobonem, to nie ofiary walki w obronie idei, to ofiary walki z władzą kapłanów.

 

G.S: To co mówisz jest nawet dość logiczne w kontekście wiedzy religioznawczej, która mówi, iż to kapłani stwarzali wizerunki naszych bogów.

 

L.F: Tak myślę! I to nie jest odosobniony przypadek. Np. mit o Prometeuszu ma podobny sens: „Prometeusz wykrada bogom z nieba ogień i daje go człowiekowi. Czeka go za ten czyn potworna kara, a człowiek dzięki ogniowi staje się panem ziemi i konkurentem bogów”. W obu tych mitach człowiek odbiera bogom/Bogu część władzy nad sobą, stając się od nich mniej zależny. I w tym tkwi sedno sprawy: uniezależnienie się człowieka od bogów (czytaj: od jego kapłanów). Za to groziły zawsze najsroższe kary, niezależnie od czasów.

 

Jednakże mit o upadku ludzi w raju ma jeszcze jeden haczyk, na który człowiek został złowiony. Otóż wina Adama i Ewy polega nie tylko na tym, że sprzeciwili się Bogu, ale też na tym, że mając daną od niego wolną wolę, mogli zachować się zupełnie inaczej i np. mogli nie posłuchać węża i nie zjeść zakazanego owocu. To, że dobrowolnie, czyli z własnej woli zdecydowali się na ten zakazany czyn, czyni ich winnymi.

 

Gdyby ludzie nie mieli wolnej woli, nie można by ich obwiniać o cokolwiek co uczynili. To fakt posiadania wolnej woli czyni ich winnymi. I jest to drugie perfidne zagranie w tej religii ze strony kapłanów: po to wymyślili oni „wolną wolę” człowieka, aby można było obarczyć go odpowiedzialnością za istnienie zła w dziele bożym. Nie Boga, który dzięki swym nieskończonym możliwościom ma absolutną władzę nad swymi stworzeniami lecz jedno z nich – człowiek jest winnym wszelkiego zła w tym „najlepszym ze światów”.

 

G.S: Jak to: kapłani wymyślili wolną wolę?! Chyba człowiek ma wolną wolę, prawda? I to zapewne niezależnie od tego czy jest religijny, czy nie. Nie uważasz?

 

L.F: Być może cię zaskoczę, ale wbrew pozorom (i teologom) człowiek nie ma jednak wolnej woli. A najciekawiej i zarazem bardzo przekonująco wyjaśnił ten problem Michael Schmidt-Salomon w książce Poza dobrem i złem. Posłuchaj:

 

„W katechizmie Kościoła katolickiego /../ czytamy na ten temat: „Człowiek,         zwiedziony przez szatana, pogrzebał w swym sercu zaufanie do Boga, nadużył danej mu wolności i sprzeciwił się Bożemu przykazaniu. W tym objawił się pierwszy ludzki grzech. Odtąd prawdziwa powódź grzechu zalewa świat: Kain zabił Abla; grzech stał się zgubą całej ludzkości”.

 

Teologia wywodzi z upadku pierwszych ludzi między innymi tak zwany grzech pierworodny. /../ Podstawowe aksjomaty tego syndromu można sformułować następująco:

1.Zakłada się, że człowiek – w przeciwieństwie do innych istot żywych – posiada wolną wolę. Podstawą tego założenia jest tak zwana zasada alternatywnych możliwości, według której dana osoba, przy założeniu takich samych warunków wyjściowych, może podjąć decyzję inną od tej, którą podjęła. W odniesieniu do biblijnej historii upadku oznacza to, że Ewa, będąc dokładnie w takiej samej sytuacji, mogła równie dobrze powiedzieć „nie!”. Jej decyzja o złamaniu Bożego zakazu nie była zatem zdeterminowana ani wewnętrznie, ani przez czynniki zewnętrzne.

 

2. Zakłada się dalej, że „dobro” i „zło” istnieją jako absolutne kategorie moralne. Mogą to być, tak jak w Biblii kategorie religijne (Bóg versus szatan) lub oderwane od rzeczywistości pojęcia filozoficzne (dobro samo w sobie versus zło samo w sobie) /../.

 

Dla lepszego zobrazowania posłużmy się biblijnym przekazem. Gdyby Ewa nie miała wyboru i nie mogła oprzeć się diabelskiej pokusie, a więc złu, obwinienie jej w sensie moralnym nie byłoby możliwe; w znaczeniu karnoprawnym byłaby w takim przypadku po prostu niepoczytalna. Logika syndromu grzechu pierworodnego zakłada jednak, że Ewa zasadniczo mogła również podjąć inną decyzję, stąd wniosek, że łamiąc Boże polecenie, popełniła ciężki grzech.

 

Mówiąc językiem bardziej doczesnym – Ewa, opowiadając się w akcie „wolnej woli” za „złem”, ściągnęła na siebie winę, co doprowadziło do powstania swego rodzaju debetu na jej moralnym koncie, który musiał zostać wyrównany. Wyrównanie owego rachunku nastąpiło przez (rzekomo) sprawiedliwą karę Bożą, która dosięgła naturalnie nie tylko Ewę, lecz także wszystkie kobiety żyjące po niej. /../ Inherentna logika tego syndromu jest doprawdy urzekająca, ma jednak bardzo istotny słaby punkt; aksjomaty,           na których się opiera, nie są niepodważalne”. /../

 

Opowiadając się za klasyczną ideą wolnej woli, opuszczamy płaszczyznę logicznego argumentowania – stwierdza Schopenhauer /../ jego zdaniem idea ta jest po prostu niemożliwa. Jeśli nie jest ona możliwa, dlaczego ma zatem tak silny wpływ na nasze myślenie i postępowanie? Według Schopenhauera dlatego, że poczucie wolności w postępowaniu, mianowicie robieniu tego, na co się ma ochotę, każe człowiekowi wierzyć, że ma on także wolną wolę, a więc o tym, czego chce, może również dowolnie decydować. /../

 

Obalenie idei wolnej woli przez Schopenhauera obraca się w pierwszej linii przeciw konstrukcji myślowej nazywanej przez współczesnych filozofów „zasadą alternatywnych możliwości”. Filozof Michael Pauen definiuje tę konstytutywną dla pojęcia wolnej woli zasadę następująco: „Kiedy zachowanie danej osoby nazywamy wolnym, to z reguły zakładamy, że w takich samych warunkach wyjściowych mogłaby ona postąpić również inaczej. Jeżeli taka możliwość nie istnieje, to zasadniczo nie mówimy wtedy o wolnym postępowaniu, za które ów człowiek ponosi odpowiedzialność”. /../

 

Człowiek, który w dokładnie w takich samych warunkach (identyczne bodźce zewnętrzne i wewnętrzne wzorce zachowawcze!) mógłby wybrać zarówno zachowanie A, jak i B, byłby magikiem większym niż David Copperfield i wszyscy iluzjoniści tego świata razem wzięci.

Karnista E. Kohlraus już przed ponad stu laty, tak  podsumował ten stan rzeczy: „/../ miejsce człowieka, który w precyzyjnie określonych warunkach zewnętrznych i w danym stanie ducha mógłby postąpić zarówno dobrze, jak i zupełnie inaczej /../, nie jest w więzieniu ani w szpitalu psychiatrycznym, lecz w szklanej gablocie /../, aby każdy podziwiał go jako największą i najbardziej niepojętą  anomalię, jaką ludzkie oko kiedykolwiek widziało”. /../

 

Po tym niezbędnym wyjaśnieniu wróćmy jeszcze raz do Schopenhauera, który swoje rozmyślania na temat problematyki wolnej woli podsumował tak: „Możesz robić to, na co masz ochotę, ale w każdym momencie życia możesz chcieć wyłącznie jednej określonej rzeczy, absolutnie tylko tej jednej i żadnej innej”. /../ Tak więc postawiona na początku teza nadal pozostaje aktualna: wolna wola jest chimerą, urojeniem niemającym żadnego pokrycia w rzeczywistości”.

 

G.S: Spróbujmy więc podsumować dotychczasowe ustalenia, abyśmy się nie pogubili, dobrze?

 

L.F: Czemu nie? Jak dotąd wyszło nam, że to sami ludzie wykreowali wszystkich bogów jacy kiedykolwiek byli przez nich czczeni, oraz byli sprawcami czy też założycielami wszystkich religii, które kiedykolwiek istniały w historii naszej cywilizacji. Kapłani byli też autorami wszelkich „świętych ksiąg” w tym również Biblii i wykreowali w niej taki wizerunek Boga, na podstawie którego można było „założyć” religię sacerdotalistyczną, głównie z ich udziałem.

 

Będąc twórcami mitów zamieszczali w nich takie „prawdy” (o człowieku i o jego Bogu), które choć nie miały odzwierciedlenia w rzeczywistości, za to przynosiły wymierne korzyści swym twórcom: upadek człowieka w raju i wynikły z niego grzech pierworodny człowieka, wina ludzi za zło istniejące w dziele bożym, wolna wola człowieka, idea „dobra” i „zła” jako   absolutne kategorie moralne, realnie istniejące w religijnej rzeczywistości.

 

To na razie tyle. Nie muszę chyba dodawać, iż wszystko co wymieniłem powyżej jest wymysłem kapłanów z różnych czasów i religii i oprócz funkcjonowania w ludzkich umysłach, nie istnieje poza nimi w realnym świecie. Jedynym „uzasadnieniem” tych religijnych „bytów” jest wpajana nam od dziecka wiara, iż to wszystko jest prawdą, a człowiek przecież musi w coś wierzyć, jak się nam często powtarza.    

 

G.S: Masz coś jeszcze odnośnie tego wątku, czy to już będzie wszystko?

 

L.F: Chyba sobie żartujesz?!  Takich i podobnych przejawów interesowności „duchowych” pasterzy, mógłbym ci jeszcze przytoczyć mnóstwo. Jednak ograniczę się zaledwie do paru przykładów, za to wyjątkowo znamiennych, a zarazem będących źródłem daleko idących implikacji. Pierwszy z nich doskonale ilustruje moją (i nie tylko) tezę wyrażoną w tym cyklu, iż kapłani doskonale orientowali się, że twórcą norm moralnych nie jest Bóg Jahwe, tylko im podobni kamraci z branży. Jest to historia wyrugowania II przykazania z Dekalogu, które brzmi następująco (Wj 20,4):

„Nie będziesz czynił żadnej rzeźby ani żadnego obrazu tego, co jest na niebie wysoko, ani tego co jest na ziemi nisko, ani tego co jest w wodach pod ziemią! Nie będziesz oddawał im pokłonu i nie będziesz im służył, ponieważ ja Pan, twój Bóg, jestem Bogiem zazdrosnym, który karze występek ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia względem tych, którzy mnie nienawidzą, okazuję zaś łaskę aż do tysięcznego pokolenia tym, którzy mnie miłują i przestrzegają moich przykazań”.

 

Tak zadecydował biblijny Bóg Jahwe (czyli „natchnieni” przez niego ludzie). W jaki sposób ówcześni kapłani próbowali obejść ten wyraźny zakaz? Oto fragmenty drugiego soboru Nicejskiego z 787 r., który w ten oto sposób zdefiniował potrzebę kultu obrazów:

           

„Postępując jakby królewskim traktem za Boską nauką świętych Ojców i za Tradycją  Kościoła Katolickiego – wiemy przecież, że w nim przebywa Duch Święty – orzekamy z całą dokładnością w trosce o wiarę, że powinny być przedmiotem kultu nie tylko wizerunki drogocennego i ożywiającego Krzyża, ale tak samo czcigodne i święte obrazy malowane /../ z wyobrażeniami Pana naszego Jezusa Chrystusa, Boga i Zbawcy, Świętej Bogarodzicy, godnych czci Aniołów oraz wszystkich świętych i świątobliwych mężów.

Im częściej bowiem wierni spoglądają na ich obrazowe przedstawienie, tym bardziej także się zachęcają do wspominania i umiłowania pierwowzorów, do oddawania im czci i pokłonu /../ jak było w pobożnym zwyczaju u przodków. „Kult bowiem obrazu skierowany jest do wzoru” (św. Bazyli), a kto składa hołd obrazowi, ten go składa Istocie, którą obraz przedstawia”. (Kazimierz Bank Religie wschodu i zachodu).

 

Czyli Bóg swoje, a kapłani swoje i to dokładnie na odwrót, na dodatek powołując się na „Boską naukę” i Ducha Świętego. Jaka była prawdziwa (historyczna) przyczyna kultu obrazów? Doskonale i ze szczegółami przedstawił to Edmund Lewandowski w książce W kręgu religii i historii, przytoczę tylko fragmenty tej publikacji:

 

„Ale zakaz z Pisma Świętego i wysiłki pierwszych ojców Kościoła były sprzeczne z tym, co ludzie lubią i czego pragną. Okazało się, że nawet prawda objawiona nie ma szans przyjęcia w przypadku, gdy nie odpowiada potrzebom i interesom człowieka /../ Zaczęto głosić, że niektóre ikony mają moc czynienia cudów. Sprzedaż ikon stała się niezwykle opłacalna dla mnichów-malarzy, którzy poza tym cieszyli się specjalnym szacunkiem, gdyż ich zajęcie traktowano jako służbę bożą /../.

 

Ale najpotężniejszy ruch sprzeciwu tworzyła 100 tysięczna grupa mnichów, tym bardziej, że Leon III starał się ograniczyć ich wpływy w państwie. Cesarz próbował jeszcze pozyskać dla swej sprawy papieża, lecz Grzegorz II opowiedział się po stronie zwolenników ikon. W tej sytuacji Leon III postanowił metodą przymusu wyeliminować kult obrazów /../.

 Mimo groźby represji mnisi podburzali społeczeństwo i domagali się przywrócenia kultu obrazów. Stali się oni przywódcami nieoświeconego ludu, organizatorami zamieszek i procesji z ikonami. Rozgłaszali przy tym, że różne plagi spadające na kraj są karą za akty profanacji /../ Tak więc po trwającym w sumie około dziewięciu dziesięcioleci okresie obrazoburstwa, zwyciężyli czciciele ikon”.

 

Ten pouczający fragment historii aż nadto wyraźnie wskazuje na prawdziwą przyczynę usunięcia tego niewygodnego przykazania z Dekalogu: korzyść materialną płynącą z tego kultu dla wielkiej rzeszy zakonników i kapłanów tejże religii. Korzyść, która trwa do dnia dzisiejszego! Czy kapłani (pospołu z władzą cesarską) odważyliby się na usunięcie tego przykazania z Dekalogi i rozbicie X przykazania na dwa, aby się zgadzała ilość (czyli na fałszerstwo), gdyby byli autentycznie przekonani, że to Bóg jest jego autorem? Oczywiście, że nie, bo kto by ryzykował karę obejmującą jego i trzy następne pokolenia?

 

Następny przykład jak kapłani zmieniali boże przykazania, byle tylko osiągać własne cele i korzyści ma związek z wielkim myślicielem chrześcijaństwa św.Tomaszem z Akwinu, który w niezwykle przewrotny sposób „uzasadnił” w swoich pismach, że Boskie „Nie będziesz zabijał”, Kościół może interpretować jako: „Będziesz zabijał”. Ten „logiczny” wywód jest dość długi, zacytuję więc z niego jedynie końcową konkluzję:

 

„W tym miejscu brat Tomasz znów posługuje się analogią, pokazującą, iż większą  zbrodnią jest fałszowanie wiary niż pieniędzy, z której to analogii ma wynikać jasno, że „o ileż bardziej godzi się i należy heretyków nie tylko obłożyć klątwą, lecz także ukarać śmiercią /../ jasne jest więc, że Kościół słusznie czyni, gdy mając na względzie zarówno ukaranie heretyka, jak zbawienie pobożnych, mocą klątwy usuwa go ze społeczności wiernych i następnie przekazuje władzy świeckiej, gdyż jest on od tej chwili /../ tym, który musi być śmiercią usunięty ze świata”.

 

Zatem konkluzja z powyższego rozumowania jest oczywista i jednoznaczna:

 

„Tak więc karanie heretyków śmiercią słuszne jest i zbawienne. W świetle płonącego stosu tym jaśniej ukazuje się Prawda, a gorejący heretyk, mając nadal drogę do zbawienia otwartą, samym sobą zaświadcza, że ci, którzy mu stos zgotowali, tak wielką miłość do niego żywią, iż zmuszeni byli poświęcić jego ciało, byle mu duszę od zatracenia uratować” (wg eseju Pominięta kwestia Tomasza z Akwinu, J. Kopania).

 

Jest jeszcze mnóstwo podobnych przykładów w historii Kościoła kat., które aż nadto wyraźnie pokazują, że kapłani nigdy nie brali poważnie ani przykazań Bożych (a już najmniej „Nie będziesz zabijał”), ani nauk swego Nauczyciela Jezusa Chrystusa: „Darmo dostaliście, darmo dawajcie”. Zamiast nich stosowali nagminnie zasadę: „Cel uświęca środki”, która zawsze pozwalała na czynienie wszelkiego zła, w imię jakoby „wyższego celu”. A wskazują na to bardzo liczne świadectwa historii, jak chociażby te (między innymi):

 

Tzw. „Sukcesja apostolska” wymyślona przez biskupa Lyonu, Ireneusza pod koniec II w., która posłużyła Kościołowi do uzurpacji władzy nad resztą chrześcijaństwa. Sporządzenie sfałszowanych dokumentów, tzw. „Darowizny Konstantyna” (albo „Donacji Konstantyna”), na mocy których cesarz rzymski miał rzekomo ofiarować papieżowi Sylwestrowi i jego następcom władzę cesarską nad Rzymem, Italią i całym zachodem, oraz posiadłości w Italii.

 

Sporządzenie jednego z większych fałszerstw kościelnego ustawodawstwa, tzw. „Dekretów Pseudo-Izydora”; kompilacji prawdziwych i fałszywych dokumentów papieskich, soborowych i synodalnych, które miały świadczyć o przywilejach należnych hierarchii kościelnej. „Dyktat papieski”, który przyznawał papieżowi władzę nad całym światem, według którego także władza świecka podporządkowana jest temu, który nazwał się „Namiestnikiem Boga na ziemi”.

 

Przytoczę jeszcze bardzo znamienny przykład, do jakiego stopnia śmieszności mogą się posunąć twórcy religijnych „prawd”, powodowani troską o własne interesy. W apokryficznej „Ewangelii Bartłomieja” Jezus mówi o „oszczercach Kościoła katolickiego”, a potem  wkładają w jego usta takie zdania:

 

„Ktokolwiek bluźniłby człowiekowi wiernie służącemu Bogu Ojcu lub kto porzuciłby Kościół katolicki i poszedł za heretyckim, ten bluźni przeciwko Duchowi Świętemu i nie otrzyma przebaczenia /../ Ci, którzy pokładają nadzieję w śmiertelnych ludziach, którzy nie dążą do Kościoła katolickiego, nie doznają odpuszczenia grzechów”. /../

 

„Jeśli zachowają czystość, będą przestrzegać moich przykazań i oddadzą Kościołowi dziesięciny..” /../ „A gdyby była konieczność wzięcia drugiej żony albo drugiego męża, wolno to zrobić, byleby tylko chodzili do kościoła, dawali jałmużnę /../ kapłana i bojącego się Boga niech przyjmą ze czcią. Jak wam powiedziałem, niech oddają dziesięciny Kościołowi /../ czy to mężczyzna czy kobieta – będzie doskonały w Kościele katolickim” (wytłuszczenia L.F).

 

Teraz apostołowie chwalą Jezusa, wyliczając jego zasługi dla ludzkości, a kończą tak:

 

„Przez twoje święte przyjście i przez Maryję, dziewicę i królowę, sprowadziłeś teraz do królestwa niebieskiego, które jest w twoim Kościele katolickim, będącym twoim ciałem nazywanym przez ciebie oblubienica twoją. Ty jesteś sędzią żywych i umarłych, alleluja, alleluja”.

 

Nie pojęte jest, że tej właśnie ewangelii Kościół kat. nie włączył do kanonu ksiąg najbardziej natchnionych! Niewiarygodne przeoczenie, albo diabeł maczał w tym swe brudna paluchy.  

 

Można by jeszcze długo wyliczać podobne przykłady, które dobitnie świadczą o tym, że to nie Duch Święty kierował (i ponoć kieruje) Kościołem, lecz kierują nim ludzie, a konkretnie kapłani tej religii (w innych religiach jest podobnie), powodowani przyziemnymi potrzebami i ambicjami, żądni władzy, przywilejów i zaszczytów oraz dóbr materialnych, którymi (jak nauczają swe owieczki) powinno się pogardzać, gdyż są przeszkodą na drodze do nieba.

 

Listopad 2014 r.                               ------ cdn. -----

Mój dojrzały ateizm. Część I

Mój dojrzały ateizm. Część II

     


Skomentuj     Wyślij artykuł do znajomego:     Wydrukuj






Nowy ateizm i krytyka religii

Znalezionych 772 artykuły.

Tytuł   Autor   Opublikowany

Pacyfizm i papieska omylność   Stewart   2022-05-27
Operacja specjalna o kryptonimie „Arka i potop” (III)   Ferus   2022-05-22
Operacja specjalna o kryptonimie „Arka i potop” (II)   Ferus   2022-05-15
Operacja specjalna o kryptonimie „Arka i potop”   Ferus   2022-05-08
Marzenie o bezbożnym państwie   Koraszewski   2022-05-04
Moje (po)wielkanocne refleksje   Ferus   2022-05-01
Niepotrzebna ziemska sprawiedliwość   Ferus   2022-04-24
Alternatywna koncepcja zbawienia (II)   Ferus   2022-04-18
Alternatywna koncepcja zbawienia   Ferus   2022-04-17
Bądźmy uczniami Chrystusa? (II)   Ferus   2022-04-10
Bądźmy uczniami Chrystusa?   Ferus   2022-04-03
Słabość ateizmu czy religii?   Ferus   2022-03-27
Pytania do Boga   Ferus   2022-03-20
Retoryczne pytanie: „Gdzie był Bóg?”   Ferus   2022-03-13
Wojna pod znakiem krzyża     2022-03-11
Będzie zadowoleni (po śmierci)!   Ferus   2022-03-06
Niewiarygodna „prawdziwość” religii   Ferus   2022-02-20
Błędna analogia o wybaczaniu   Ferus   2022-02-13
Deizm antytezą teizmu? (II)   Ferus   2022-02-06
Deizm antytezą teizmu?   Ferus   2022-01-30
Jezus z uczniami w zbożu   Ferus   2022-01-23
Pierwszy krytyk bożego dzieła (VI)   Ferus   2022-01-16
Pierwszy krytyk dzieła bożego (V)   Ferus   2022-01-09
Hashtag „też odchodzę”   Koraszewski   2022-01-03
Wspomnienie: „Czego sobie życzyłem na nadchodzący 2014 r.?”.   Ferus   2022-01-02
Tradycja powinna się zmieniać pod wpływem praw człowieka   Igwe   2021-12-30
Bóg się rodzi i islmofobia w kafkowskim świecie   Koraszewski   2021-12-26
(Nie)zwykła opowieść wigilijna. Czyli moja nocna, niedokończona rozmowa z psem.   Ferus   2021-12-26
Jacek Tabisz o nowym humanizmie    Tabisz   2021-12-21
Pierwszy krytyk bożego dzieła (IV)   Ferus   2021-12-19
Pierwszy krytyk bożego dzieła (III)   Ferus   2021-12-12
Pierwszy krytyk bożego dzieła (II)   Ferus   2021-12-05
Pierwszy krytyk bożego dzieła   Ferus   2021-11-28
Paradoksalne „Dzięki Bogu” (II)   Ferus   2021-11-21
Paradoksalne „Dzięki Bogu”.   Ferus   2021-11-14
Absurdalna awersja wierzących do ateizmu   Ferus   2021-11-07
Refleksje sprzed lat: „Fikcyjna walka dobra ze złem” i inne   Ferus   2021-10-31
Atak ateizmu na ludzki rozum? (III)   Ferus   2021-10-24
Pytanie bez odpowiedzi   Łukaszewski   2021-10-18
Atak ateizmu na ludzki rozum? II.   Ferus   2021-10-17
Nasila się dżihadystyczne ludobójstwo chrześcijan w Nigerii   Ibrahim   2021-10-16
Atak ateizmu na ludzki rozum?!   Ferus   2021-10-10
Idea, która wyprowadziła rozum na manowce   Ferus   2021-10-03
"Time Magazine” i zachodnie podejście do islamizmu   Mahmoud   2021-10-02
Powolne odrzucanie religijnego mitu   Koraszewski   2021-09-27
Duchowni czy wyrachowani biznesmeni w sutannach?   Ferus   2021-09-26
Kościół zdeprawowany i mamoną silny   Koraszewski   2021-09-22
Turecki ateista zamordowany 31 lat temu   Bulut   2021-09-18
Naturalne czy sztucznie wykreowane religie?   Ferus   2021-09-12
Bogowie popkultury.Czyli jakimi religijnymi stereotypami „karmi” nas telewizja.   Ferus   2021-09-05
Ojciec święty, święty Paweł i teologia zastąpienia    Koraszewski   2021-08-30
(Nie)Fachowe pośrednictwo religijne.Czyli nieudana próba połączenia sprzecznych ze sobą zachowań.   Ferus   2021-08-29
Chora koncepcja Boga/bogów   Ferus   2021-08-22
W oparach ateizmu z czasu przeszłego   Koraszewski   2021-08-19
Islam – religia pokoju   Koraszewski   2021-08-16
Rozum i Wiara (XVIII)   Ferus   2021-08-15
Kult jednostki i bunt umysłu zniewolonego   Pandavar   2021-08-10
Biblia, kobiety i Bóg? (III)   Ferus   2021-08-08
Bezduszna duchowość ateistów   Koraszewski   2021-08-03
Most nad przepaścią (III)   Ferus   2021-08-01
Most nad przepaścią (II)   Ferus   2021-07-25
Most nad przepaścią   Ferus   2021-07-18
Chrześcijańskie stanowisko wobec rozdziału Kościoła i państwa   Koraszewski   2021-07-17
Czy ateizm może być nauczany jako religia?   Koraszewski   2021-07-12
Bajka o „zagubionej owcy” i cwanych „pasterzach duchowych”   Ferus   2021-07-11
Biblia, kobiety i Bóg? (II)   Ferus   2021-07-04
Ekumeniczne spotkanie apostatów   Koraszewski   2021-06-29
Czy wolno krytykować muzułmanów?   Pandavar   2021-06-28
Targniecie się na życie wieczne?   Ferus   2021-06-27
Dwa różne Dekalogi   Ferus   2021-06-20
Pasterze i ich bezwolne owce, czyli paradoksy „duchowego pasterzowania”   Ferus   2021-06-13
Biblia, kobiety i Bóg? Czyli co takiego Bóg chce powiedzieć czytelnikom Pisma Świętego?   Ferus   2021-06-06
Jest człowieczeństwo i jest muzułmańskie człowieczeństwo   Pandavar   2021-06-03
Żałoba bez złudzeń   Igwe   2021-05-26
Bezbożne „Ranczo” (II)   Ferus   2021-05-23
Ateista i „zatroskany głos rozsądku”   Ferus   2021-05-16
Obraza uczuć religijnych. Czyli co obraża osoby wierzące, a co nie, choć może powinno?   Ferus   2021-05-09
„Szczepionkowa” hipoteza powstania religii   Ferus   2021-05-02
Książka Lucjana Ferusa   Koraszewski   2021-04-26
Kłamiemy, gdyż taką mamy naturę? Czyli „względna równowaga między prawdą a fikcją”.   Ferus   2021-04-25
Duchowa służba zdrowia. Czyli oblicze Boga zatroskanego Miłosierdziem.   Ferus   2021-04-18
Poświąteczna refleksja. Kiedy mity traktowane są jako rzeczywistość.   Ferus   2021-04-11
Nieautoryzowany wywiad z Bogiem   Ferus   2021-04-04
Miecz czy Rozum? Czyli jak uczy historia religii: na jedno wychodzi!   Ferus   2021-03-28
Diabelskie zwierciadło jest winne złu?   Ferus   2021-03-21
Dziewuchy dziewuchom tu i tam   Koraszewski   2021-03-16
Irracjonalne „objawienia boże” (II)   Ferus   2021-03-14
Irracjonalne „objawienia boże”   Ferus   2021-03-07
Groza umiarkowanego islamizmu   Chesler   2021-03-04
Hartowanie ciała i hart ducha   Ferus   2021-02-28
Bezbożne „Ranczo”.Czyli nie jest dobrze, iż wierni mało wiedzą o religii, czy raczej bardzo dobrze?   Ferus   2021-02-21
Uciekinierzy z bastionu fałszywych świętości (IV)   Ferus   2021-02-14
Uciekinierzy z bastionu fałszywych świętości (III)   Ferus   2021-02-07
Uciekinierzy z bastionu fałszywych świętości (II)   Ferus   2021-01-31
Uciekinierzy z bastionu fałszywych świętości   Ferus   2021-01-24
Bajkowe dziedzictwo religii. Czyli wspaniała, ale też przerażająca potęga wyobraźni.   Ferus   2021-01-17
Bóg, ojczyzna, nędza i zniewolenie   Koraszewski   2021-01-14
Opatrzność Boża, a szczepienia na COVID-19   Ferus   2021-01-03
W Gazie Hamas jest Grinchem, który ukradł Boże Narodzenie   Fitzgerald   2020-12-31
Episkopat Polski w sprawie szczepionek zaleca: róbta co chceta   Koraszewski   2020-12-30

« Poprzednia strona  Następna strona »
Polecane
artykuły

„Przebudzeni”


Pod sztandarem


Wielki przekret


Łamanie praw człowieka


Jason Hill


Dlaczego BIden


Korzenie kryzysu energetycznego



Obietnica



Pytanie bez odpowiedzi



Bohaterzy chińskiego narodu



Naukowcy Unii Europejskiej



Teoria Rasy



Przekupieni



Heretycki impuls



Nie klanial



Cervantes



Wojaki Chrystusa



 Palestyńskie weto



Wzmacnianie układu odpornościowego



Wykluczenie Tajwanu z WHO



Drzazgę źle się czyta



Sześć lat



Pochodzenie



Papież Franciszek



Schadenfreude



Pseudonaukowa histeria...


Panstwo etc



Biły się dwa bogi


 Forma przejściowa


Wstęga Möbiusa


Przemysł produkcji kłamstw


Jesteś tym, co czytasz,



Radykalne poglądy polityczne


Einstein



Socjologia


Listy z naszego sadu
Redaktor naczelny:   Hili
Webmaster:   Andrzej Koraszewski
Współpracownicy:   Jacek, , Malgorzata, Andrzej, Marcin, Henryk