Prawda

Środa, 30 wrzesnia 2020 - 01:13

« Poprzedni Następny »


Mój dojrzały ateizm. Część VI


Lucjan Ferus 2014-12-27


Kapłani stworzyli taki wizerunku boga, który umożliwia im panowanie nad jego wyznawcami. Np., bóg życzy sobie wybudowania świątyń, oddawania mu czci przez specjalne rytuały i liturgię. Wymaga wiary w siebie i potwierdzania jej poprzez rozbudowaną obrzędowość, ale przede wszystkim pośrednictwa kapłanów i ich czynnego udziału w jego kulcie. Jednym słowem; to oni są najważniejszym ogniwem tego kultu.

G.S: Przyjmijmy, że masz rację, iż religie są wyrafinowanymi systemami władzy, uzurpowanej w imieniu wymyślonych bóstw/bogów. Jaki jest najbardziej przekonujący argument za tym? Skąd można być pewnym, że to nie wola boska jest przez nie realizowana, a wola kapłanów, którzy je tworzą? Jest taka argumentacja, która przekonałoby również wierzących?

 

L.F: Obawiam się, że nie ma takiej argumentacji, która mogłaby przekonać wierzących. Przynajmniej ja takiej nie znam. Znam natomiast argumenty, które mogą i myślę, że powinny przekonać osoby myślące. Ogólnie rzecz biorąc, tym argumentem jest wielka różnica między religijną teorią a religijną praktyką.

 

Polega ona na tym, iż co innego „mówi” Słowo Boże, a w zupełnie inny sposób rozumieją (interpretują) je kapłani. Co innego zawierają główne prawdy religijne, a co innego kościelne. Co innego Jezus nauczał w swoich wystąpieniach i moralitetach, a co innego zrozumieli z tego jego uczniowie i późniejszy Kościół kat., który nigdy nie stosował się do jego nauk, tworząc z czasem karykaturę chrześcijaństwa. W co innego jego duszpasterze nakazują wierzyć wiernym (sami zazwyczaj nie stosując się do tego), a czego innego od nich wymagają.

 

Mechanizmem działania jest (między innymi) trójstopniowy system manipulacji wiernymi:

1.Kapłani stworzyli taki wizerunku boga, który umożliwia im panowanie nad jego wyznawcami. Np., bóg życzy sobie wybudowania świątyń, oddawania mu czci przez specjalne rytuały i liturgię. Wymaga wiary w siebie i potwierdzania jej poprzez rozbudowaną obrzędowość, ale przede wszystkim pośrednictwa kapłanów i ich czynnego udziału w jego kulcie. Jednym słowem; to oni są najważniejszym ogniwem tego kultu.

 

2. Nawet podstawowe prawdy religijne nie są respektowane przez kapłanów, jeśli nie uwzględniają ich doczesnych interesów i wybujałych ambicji. Np. osławiony już przypadek wyrugowania II przykazania z Dekalogu, oraz zignorowania VI przykazania  „Nie będziesz zabijał” itp. Są wtedy zmieniane, albo tak interpretowane (zajmuje się tym egzegeza), aby można było odnieść z nich korzyść. Np. chrzest niemowląt (wbrew słowom Jezusa), spowiedź (wzajemne wyznawanie sobie grzechów), nieustająca eucharystia (ofiara Jezusa miała być niepowtarzalnym aktem), nieprzestrzeganie zasady: „Darmo dostaliście, darmo dawajcie” itp.

 

3. Jakby tego było mało, nawet i to duszpasterzom nie wystarcza, gdyż dopasowywanie Słowa Bożego do ich ziemskich i doczesnych interesów trwa nieustannie, przez cały czas istnienia religii. Dobrym przykładem jest historia poznawania tego Słowa przez wiernych: raz nie wolno im było ani posiadać ani czytać Biblii, pod groźbą kary śmierci nawet. Potem pozwalano ją czytać tylko „ludziom pobożnym i uczonym”, a po jej lekturze spodziewano się „większej szkody niż pożytku”.

 

Jednak i to nie wystarczało, bo synod w Tuluzie w 1299 r. ustanowił: „Osoby świeckie nie mogą posiadać ksiąg Starego i Nowego Testamentu; wolno im tylko mieć psałterz i brewiarz albo godzinki Maryjne, ale i te księgi nie w tłumaczeniu na języki narodowe”. Papież Grzegorz VII stwierdził: „Panu Bogu upodobało się i podoba się jeszcze dziś, żeby Pismo Święte pozostało nieznane, ażeby ludzi do błędów nie przywodziło”. Natomiast papież Pius IX nazwał Biblię trucizną, a papież Leon XIII zakazał jej czytania w języku ojczystym.

 

Raz trzeba było ją rozumieć dosłownie (również pod groźbą kary śmierci), a teraz można już ją interpretować, bo nawet sam Kościół przyznał, iż zawiera ona wiele mitów i podań ludowych. Najlepiej chyba podsumowuje ten problem wypowiedź jednego z hierarchów: „Największymi wrogami Kościoła są ci, którzy doskonale znają Pismo Święte”.

 

 To religijne zakłamanie dobrze spuentował Karlheinz Deschner w książce Opus diaboli:

 

„Ciągnąca się aż po wiek XX kronika potworności Kościoła kat. jest tym ohydniejsza, że działy się one – co niech zabrzmi jak krwawe szyderstwo – w imię pokoju, miłości, dobrej nowiny. Żadna religia /../ nie stała się tak reakcyjna jak ta, żadna nie odbiegała w swej praktyce od głoszonych nakazów i żadna nie wypierała się tak bardzo, bądź  też nie bagatelizowała tak bardzo przepaści między praktyką a doktryną. Czy był jakikolwiek inny Kościół, który musiał przez całe stulecia zakazywać lektury świętej księgi, bo rzeczywistość przeczyła jej w tak przerażającym stopniu?!”.

 

To samo zresztą dotyczy kwestii wolności sumienia: kiedyś papieże przeklinali tych wszystkich, którzy domagali się „szkaradnej wolności sumienia”:

 

„Z tego to najbrudniejszego źródła indyferentyzmu wypłynęło owo błędne mniemanie, albo raczej szalone głupstwo, jakoby każdemu należało zapewnić i zaręczyć wolność sumienia. Szerzenie się tego zaraźliwego błędu, ułatwia owa nieograniczona wolność słowa /../ ponieważ niektórzy bezczelnie powtarzają, jakoby stąd płynął pewien pożytek dla religii” (papież Grzegorz XVI). Albo: „Wolność wyznania, informacji, zgromadzeń i nauczania, to brudny ściek pełen heretyckich wymiocin” (papież Grzegorz XV). „Niedorzeczne i błędne nauki, lub inne brednie broniące wolności sumienia, są największym błędem, zarazą najbardziej dla państwa niebezpieczną” (Pius IX). Fragment kazania bp Bousseta: „Heretykiem jest ten, kto ma własne zdanie i kieruje się własną myślą i własnym uczuciem”. Itd.

 

A teraz proszę: sumienie katolickie oświecone Duchem Świętym ma najwięcej do powiedzenia w kwestiach światopoglądowych i jest skuteczna bronią przeciwko laicyzacji i humanizacji naszej zacofanej religii i kultury! Niebywały postęp religijnej myśli!

 

G.S: Czyli potwierdza się stare porzekadło, iż prawie w każdej religii kapłan czuje się ważniejszy od swego boga i ma więcej od niego do powiedzenia?

 

L.F: W rzeczy samej! Ta cecha religii chyba najdobitniej świadczy o tym, kto kogo stworzył: Bóg ludzi, czy ludzie bogów. Ta wielka różnica między ideą religijną i deklaracjami wiary, którymi „kupuje” się wierzących i na które nieustannie powołują się kapłani – a ich realizacją w czasie odwiecznego procesu kulturowego, mającego być odzwierciedleniem jakoby tych nadprzyrodzonych religijnych idei – najlepiej świadczy o tym, że prawdziwa jest jedynie ta druga opcja. Wszystkie historyczne świadectwa za nią przemawiają.

 

G.S: I jaka konkluzja ma według ciebie z tego wynikać?

 

L.F: Ateizm w przekonujący sposób pokazuje, że religie są w istocie wyrafinowanymi systemami władzy, wykorzystującymi do swych celów ułomną naturę człowieka, oraz ludzką naiwność i łatwowierność. Władzy, która odwołując się do naszych emocji, a nie do naszej świadomości – manipuluje wiernymi na wiele przemyślnych sposobów. Nie po to w istocie, aby pomagać im przezwyciężaćwrodzony strach przed śmiercią, lecz po to, by panować nad ich umysłami (sumieniami) i czerpać z tego wymierne korzyści.

 

Czy wobec powyższego, ateizm może być czymś złym i wrogim ludziom? Gdyby religie nie miały żadnych wad, a ich historia była jednym pasmem dobrych uczynków, przynoszących ludzkości wyłącznie pożytki na drodze rozwoju cywilizacyjnego. Gdyby nie tylko dawały obietnice szczęśliwego wiecznego życia po śmierci, ale potrafiły także zapewnić ludziom godne i szczęśliwe życie doczesne – wtedy należałoby uznać, iż ateizm jest szkodliwy i bezsensowny, a ateiści są pozbawionymi instynktu samozachowawczego osobnikami.

 

Jednakże każdy, kto zna historię religii wie, iż tak nie jest, nigdy tak nie było i nie zanosi się na to, aby było w przyszłości. Jeden z większych filozofów naszych czasów Bertrand Russell, tak to ujął: „Największe i najstraszniejsze zło jakie człowiek wyrządza człowiekowi, bierze się z niezłomnej wiary w słuszność fałszywych przekonań. /../ Oświadczam po dojrzałym namyśle, że religia chrześcijańska  w postaci, jaką jej nadały Kościoły, była i jest nadal głównym nieprzyjacielem moralnego postępu świata”.

 

Dlatego ateizm jako zło jest postrzegany tylko przez tych, którzy zyskują wymierne korzyści na tego rodzaju systemach władzy, jaką reprezentują współczesne religie, a którą to władzę ateizm próbuje ograniczyć, wyzwalając spod jej wpływów nieuświadomionych dostatecznie ludzi. A przecież religie tym bardziej nie powinny obawiać się ateizmu, gdyż – jak same twierdzą – posługują się wyłącznie prawdą, służą prawdzie i reprezentują Prawdę (tę nadprzyrodzoną i objawioną). A jeśli tak, to czegoż miałyby się bać skoro z prawdą jest sprawa prosta, do czego doszedł już 400 lat temu włoski filozof i ateista Cesare Vanini (nim został spalony na stosie):

 

„W dziedzinie krytyki religii najważniejsze miejsce zajmuje u Vaniniego odsłonięcie funkcji spełnianych przez religie (pogrubienia L.F). Rozpatrując religie od tej strony, Vanini zauważył, że religia jest przede wszystkim systemem zakazów. /../ Zakaz czytania, prowadzenia badań, dociekania przyczyn, musiały budzić w nim podejrzenia, że to, co wymaga takiej ochrony, jest chyba fałszem.

 

Wszak prawdy nie trzeba bronić przed uczonymi zakazami badania. Można ją badać ze wszystkich stron, nieustannie sprawdzać, poddawać próbom, ze wszystkich takich prób wyjdzie zwycięsko; można ją uczynić przedmiotem dyskusji i krytyki, dzięki dyskusji i krytyce będzie coraz jaśniej rozbłyskiwać. A więc zakaz dociekań wynikać musi z obawy: „aby nie zostało wykryte oszustwo”. (Andrzej Nowicki Vanini).   

 

Zresztą dobroczynny wpływ ateizmu na religie jest już znany od dawna, nawet w apologetyce katolickiej! Np. w publikacji Znaczenie i wartość współczesnego ateizmu, napisano:

 

„W pracy tej Jean Lacroix pisze o pożytecznej funkcji ateistycznej krytyki religii, polegającej na „oczyszczaniu” religii z tego co ją kompromituje. „W każdej wierze – powiada Lacroix – istnieje niezbywalna cząstka antropomorfizmu i bałwochwalstwa” i sami ludzie wierzący powinni swoją wiarę od tych elementów uwolnić, żeby ją bardziej „uduchowić” i wznieść na wyższy poziom. Jeśli tego sami nie robią, to dobrze, że zadanie to wykonują za nich ateiści. /../

 

To paradoksalne twierdzenie o wartości i pożyteczności ateizmu dla rozwoju religii, rozwija także inny francuski filozof katolicki, Etienne Borne. Ten pożytek jego zdaniem polega na tym, że ateizm odnawia wrażliwość ludzi na zło, usypianą przez piękno mitów religijnych. /../ Ateiści toczą walkę z mitami i w ten sposób „przeszkadzają ludzkości śnić”.

 

Dowodząc nieistnienia Boga argumentem, że istnieje zło w świecie, ateiści obnażają tym samym istniejące w świecie zło. Zamiast odrzucać argumenty ateistów, należałoby – powiada Borne – uznać pozytywny wkład ateizmu do dziejów postępu myśli ludzkiej i przyjąć ateistyczną krytykę religii jako punkt wyjścia do rozwijania nowoczesnej teologii”. (Andrzej Nowicki Zarys krytyki religii. Starożytność).   

   

Problemem wbrew pozorom nie jest to, że ateiści „przeszkadzają ludzkości śnić”, ale to, że w czasie tego „snu ludzkości”, dzieją się z nią bardzo niedobre i niepokojące rzeczy. Bowiem jak rzekł poeta: „Kiedy rozum śpi, budzą się upiory”. I to jest główny powód, dla którego ateiści nie mogą spocząć na laurach; będąc niezbywalną częścią ludzkości (choć pogardzaną na ogół, lekceważoną, mającą odwieczny „czarny pijar”), po prostu chcieliby żyć w lepszym i mądrzejszym świecie. Albo przynajmniej chcieliby wierzyć, że ich potomstwo będzie żyło w takim świecie. Bez koszmarów i lęków jakie nam nieustająco wpajają religie.

 

G.S: Nie rozumiem tylko jednego: twierdzisz, że ludzkość byłaby bardziej szczęśliwa gdyby udało się jej uwolnić od panowania religii. Jednak religie dają wierzącym pociechę, nadzieję i nadają sens ich życiu. Jak zatem człowiek może być szczęśliwy, kiedy odbierze mu się te piękne i tak wiele dla niego znaczące marzenia?

 

L.F: To prawda, religie karmią nas pięknymi iluzjami, ale nie za darmo przecież. Płacimy za nie potrójną cenę. Po pierwsze: te religijne złudzenia i nadzieje nie są częścią naszego realnego świata, naszej rzeczywistości. To trochę tak jak w kinie; oglądamy na ekranie piękny, zapierający dech w piersiach film, samemu siedząc w ciemnej sali, zapłaciwszy wpierw za bilet wstępu. Mamy natomiast świadomość fikcyjnego aspektu tej rozrywki.

 

Z religiami jest podobnie; działają one wg zasady: „Nikt ci nie da tyle, co ja ci mogę obiecać”. I to jest ten haczyk, na który łapią się wierni: one tylko obiecują nam, że czeka nas wspaniała przygoda, nieustające szczęście podczas wiecznego życia,.. tyle, że po naszej biologicznej śmierci, w bliżej nieokreślonej – ale raczej odległej – przyszłości. I to pod warunkiem, że tu i teraz w czasie realnego życia pozwolimy im panować nad swoim umysłem (sumieniem) i spełniać ich wszystkie potrzeby (głównie finansowe).

 

A jeśli się na to nie zgodzimy, czekają nas okrutne męki w piekle, także przez wieczność. Wygląda to tak, jak gdybyś dostawał każdej niedzieli i każdego religijnego święta, pięknie opakowany cukierek do polizania – bez rozpakowywania go z owego kuszącego celofanu, a jedynie z każdorazowym zapewnieniem, że jego smak jest wyjątkowy. I za tę możliwość polizania go przez papierek zawsze musisz płacić tym, którzy ci go podsuwają do lizania.

 

Za swojego ziemskiego życia nigdy nie poznasz jego prawdziwego smaku. Ten zaszczyt bowiem czeka cię dopiero po śmierci. Za co więc płacisz kapłanom przez całe swoje życie? Za obietnice wiecznego życia (po śmierci) i nic poza tym. No, może i za to, że umiejętnie potrafili zaszczepić w nas wiarę, w to,że te religijne obietnice (czyli owa Dobra Nowina) są prawdziwe. I co ty na to? Podoba ci się takie iluzoryczne doświadczanie religijnej Prawdy?

 

G.S: No,.. prawdę mówiąc chyba nie za bardzo..

 

L.F: To jeszcze nie wszystko; bowiem jest to dopiero pierwszy rodzaj ceny, jaką każą sobie płacić religie za obsługę tego ich „teatru iluzji”. Po drugie: w żaden sposób nie można udowodnić, że religie czy też Kościoły wywiążą się ze swoich obietnic, ponieważ ich realizacja ma nastąpić nie w życiu doczesnym, lecz po naszym zmartwychwstaniu, gdzieś na końcu dziejów ludzkości (tak twierdzi eschatologia), po zaliczeniu Sądu Ostatecznego, kiedy na ziemi zapanuje sprawiedliwe i szczęśliwe królestwo boże. Równie dobrze, można odwrócić tę sytuację i wyobrazić ją sobie w następujący sposób:

 

Skoro kapłani są tak bardzo pewni, że tak się stanie jak nauczają z ambon i na katechezach, niech pozakładają banki, udzielając wiernym pożyczek, które oni spłacą z należnymi procentami,.. po swoim zmartwychwstaniu. Czy to nie byłaby uczciwa transakcja? Każdy ich dłużnik napisałby oświadczenie (przysięgając np. na Biblię), iż odda tę pożyczkę po swoim zmartwychwstaniu z należnymi odsetkami. Co ty na to? Pisałbyś się na coś takiego?

 

G.S: Czy ja wiem? A skąd wziąłbym pieniądze po zmartwychwstaniu? Pomyślałeś o tym?

 

L.F: A jak uważasz; czy księża biorąc pieniądze za posługę kapłańską, myślą o tym czy ich obietnice życia pośmiertnego się spełnią? Więc zawsze możesz powiedzieć, że pomyślisz jak zdobyć (czy też zarobić) te pieniądze, kiedy już zmartwychwstaniesz, a na razie nie będziesz sobie tym głowę zawracał. Tak, jak nie zawracają sobie tym głowę kapłani wszystkich religii.

 

Dlatego kiedy się obserwuje historię religii, widać wyraźnie jaką niewyobrażalnie wielką cenę płaci ludzkość za tę piękną wizję, będącą jedynie obietnicą nieśmiertelności (czyli to, co przedstawiłem w „Świętym strzyżeniu” oraz w „Ateistycznym Kościele powszechnym”).

Jest to cena, którą od tysiącleci płaci ludzkość za obietnicę wiecznego życia, która nigdy za naszego życia nie będzie potwierdzona.

 

Taka jest siła religijnej iluzji w konfrontacji z ludzkimi pragnieniami i lękami, w połączeniu z ludzką naiwnością i łatwowiernością oraz wrodzoną podatnością na wczesną indoktrynację. Odnośnie analogii do kina różnica jest taka, że w kinie wiemy, że uczestniczymy w fikcji, natomiast w życiu łudzimy się, że religijna fikcja kiedyś stanie się naszą rzeczywistością.

 

I wreszcie po trzecie: religie dają nam złudzenie wolności, podczas gdy tak naprawdę naszą świadomość zamykają w złotej klatce religijnych „prawd objawionych”, niepodważalnych dogmatów, zakłamanej hierarchii wartości i ciasnego religijnego światopoglądu. I to jest chyba najbardziej dotkliwa cena, jaką przychodzi płacić tym wszystkim, nad którymi religie mają nieograniczoną władzę. Tym bardziej dotkliwa, iż ci, którzy ją płacą nie są nawet tego świadomi, bo jak ktoś kiedyś powiedział: „Najlepiej służy ten, kto nie wie, że służy”.

 

„Zachłystujemy się różnymi wolnościami, nie zdając sobie sprawy, że prawdziwa wolność istnieje tylko w połączeniu z prawdą. /../ Tak, trzeba wychowania dla wolności, trzeba dojrzałej wolności. Tylko na takiej może się opierać społeczeństwo, naród, wszystkie jego dziedziny życia, ale nie można stwarzać fikcji wolności, która rzekomo człowieka wyzwala, a właściwie go zniewala i znieprawia” (Jan Paweł II).

 

Dobrze powiedziane, prawda? Tak, gdyby wypowiadający te słowa miał na myśli katolicyzm, który przez kilkanaście wieków tworzył system władzy opartej na fikcyjnej wolności, która rzekomo wyzwalała wiernych, a tak naprawdę ich zniewalała. Jak zatem wyglądała ta dojrzała wolność realizowana przez Kościół katolicki, widziana nie oczami apologetów?:

 

„Przyjrzyjmy się świadectwom historii: miliony trupów na wszystkich kontynentach, miliony mordowanych przez długie stulecia w imię Boga. /../ Inkwizycja, tortury, krucjaty, masakry, rabunki, gwałty, szafoty, eksterminacje. Handel niewolnikami, poniżenia, wyzysk, pańszczyzna, sprzedawanie mężczyzn, kobiet i dzieci. Ludobójstwa, mordy etniczne chrześcijańskich konkwistadorów /../ Wspieranie wszystkich dwudziestowiecznych systemów faszystowskich /../ Rzymski Kościół apostolski przewodzi w niszczeniu cywilizacji /../ Miliony ofiar miłości bliźniego” (Karlheinz Deschner Opus diaboli).

 

G.S: Wszystko rozumiem, tylko jak można by to zmienić? Skoro  mechanizmy odpowiedzialne za tego rodzaju zachowania są immanentne naszej naturze, to oznaczałoby, że jedyne co możemy zrobić, to pogodzić się z tym, nieprawdaż?

 

L.F: Tak, wielu nawet z pozoru mądrych ludzi nie widzi innego rozwiązania, jak uległego zaakceptowania tego odwiecznego stanu rzeczy, pogodzenia się z nim i takiego lawirowania pośród odmiennych światopoglądów, aby „wilk był syty i owca cała”. Może to i przynosi jakieś krótkotrwałe i o ograniczonym zasięgu efekty, lecz na dłuższą metę i w skali globalnej taka „strusia strategia” nie odnosi pożądanego pożytku. I to przynajmniej z dwóch powodów:

 

Z powodu tego czym w istocie są religie i czego uzasadnienie starałem się dostatecznie jasno przedstawić w naszej dotychczasowej rozmowie. Myślę, że powinno z niego wynikać w sposób jednoznaczny i przekonujący, iż propagowany dotąd pogląd, aby religie zostawić w spokoju (tzn. nie krytykować ich przez „wojujących ateistów”), a wtedy one same będą zmierzać w kierunku racjonalizmu, humanizmu i laicyzacji – jest jałowym działaniem i postawą niegodną człowieka myślącego, mającego większą wiedzę o historii religii.

 

Uważam zgoła coś odmiennego: ponieważ to ludzie stworzyli swoich bogów i wszystkie religie (a co do tego faktu nie ma najmniejszych wątpliwości), są one – czy tego chcemy czy nie – zwierciadłem naszej natury i naszego umysłu. Ateizm jest tego świadomy, religie nie. Co pięknie wyraził w swojej książce Duchowość ateistyczna  Andre Comte-Sponville:

 

„Wierzyć w Boga, to grzech pychy. To przypisywanie bardzo wielkiej przyczyny bardzo mizernemu efektowi. Ateizm, przeciwnie, jest formą pokory. My jesteśmy synami ziemi (humus – ziemia), skąd pochodzi  humilite – pokora (fr.), i to się czuje. Trzeba zaryzykować i wymyślić niebo, które do tego pasuje”.    

 

Od czego powinniśmy zacząć wymyślać to „ateistyczne czy też humanistyczne niebo”? Myślę, że od dokładnego rozeznania się co nas dotąd najmocniej ograniczało i jakie były prawdziwe powody tych ograniczeń. Zacznijmy więc od zrozumienia tej myśli A.Einsteina:

 

„Prawdziwa wartość człowieka zależy w głównej mierze od tego, w jakim sensie i na ile zdołał się uwolnić od własnego „ja”.

 

A dokładniej precyzuje tę myśl wspomniany wyżej Andre Comte-Sponville:

 

„Nie chodzi o uleczenie własnego ego, lecz o to, by się z niego wyleczyć; nie o to, żeby zbawić własne „ja”, ale o uwolnienie się od niego. Każde ego jest uzależnione, zawsze. Brak uzależnienia oznacza, że nie ma już żadnego ego. Filozofowanie to nauka uwalniania się”.

Lecz o tym będzie w następnym odcinku tego cyklu.

 

Grudzień 2014 r.                                      ------ cdn. ------    

 

Mój dojrzały ateizm. Część I

Mój dojrzały ateizm. Część II

Moj dojrzały ateizm. Cześć III

Mój dojrzały ateizm. Część IV

Mój dojrzały ateizm. Część V

 

 

 

 

 


Skomentuj     Wyślij artykuł do znajomego:     Wydrukuj




Komentarze
4. Odpowiedź Markowi C (Negev) Lucjan Ferus 2014-12-29
3. Muszę zaprotestować Marek C (Negev) 2014-12-28
2. Trochę cierpliwości! Lucjan Ferus 2014-12-27
1. jaka jest definicja ego? mieczysławski 2014-12-27


Nowy ateizm i krytyka religii

Znalezionych 657 artykuły.

Tytuł   Autor   Opublikowany

Beczka dziegciu i łyżka miodu   Ferus   2020-09-27
Refleksje sprzed lat: „Głęboka wiara” i inne.   Ferus   2020-09-20
Zamordowanie amerykańskiego “bluźniercy” w Pakistanie   Ibrahim   2020-09-16
Czy istnieją „głęboko niewierzący”?   Ferus   2020-09-06
Ludzie są grzeszni, ale Kościół (na pokaz) jest święty   Kruk   2020-09-03
Kogo bije dzban?   Koraszewski   2020-08-31
Refleksje sprzed lat: „Łaska boska” i inne   Ferus   2020-08-30
Ignorowane ludobójstwo chrześcijan w Nigerii    Ibrahim   2020-08-25
Egocentryzm religijny   Ferus   2020-08-23
Quo vadis religio?   Ferus   2020-08-16
Palestyńczycy: Priorytety muzułmańskich “uczonych” podczas COVID-19   Toameh   2020-08-04
Ituriel – elektroniczny bóg. Czyli książka, której nie napisałem.   Ferus   2020-08-02
Porwanie Holocaustu dla Dżihadu: Auschwitz i Kneset   Pandavar   2020-07-08
Dlaczego nauki i religii nie można ze sobą pogodzić   Koraszewski   2020-07-05
Palestyńczycy: Nieislamskie prawo o ochronie rodziny   Toameh   2020-07-02
Uprowadzenie Holocaustu dla Dżihadu: Auschwitz i Kneset   Pandavar   2020-07-01
Pochwała parlamentarnego ateizmu   Koraszewski   2020-06-28
Palestyńczycy: Czy rzeczywiście chodzi o “aneksję”?   Toameh   2020-06-26
Uprowadzenie Holocaustu dla Dżihadu: Auschwitz i KnesetCzęść 5: Wbijanie noża   Pandavar   2020-06-24
Przerażająca prawda o dziewicach z raju   Koraszewski   2020-06-24
Najskuteczniejsze narzędzie ludzkości – fikcja (VI)   Ferus   2020-06-21
Turcja: Uczniowie czytają Koran i porzucają islam   Bulut   2020-06-19
Wiara, nauka i umiłowanie bzdury   Koraszewski   2020-06-17
Uprowadzenie Holocaustu dla Dżihadu: Auschwitz i Kneset   Pandavar   2020-06-17
Najskuteczniejsze narzędzie ludzkości – fikcja. V   Ferus   2020-06-14
Dżihadystyczne narracje i islamskie fobie w Nigerii   Igwe   2020-06-11
Uprowadzenie Holocaustu dla Dżihadu (3)   Pandavar   2020-06-10
Najskuteczniejsze narzędzie ludzkości – fikcja. IV   Ferus   2020-06-07
Uprowadzenie Holocaustu dla Dżihadu   Pandavar   2020-06-03
Najskuteczniejsze narzędzie ludzkości – fikcja (III)   Ferus   2020-05-31
Uprowadzenie Holocaustu dla Dżihadu: Auschwitz i Knesset.   Pandavar   2020-05-27
Męczeństwo w obronie niezmiernej głupoty   Koraszewski   2020-05-25
Najskuteczniejsze narzędzie ludzkości – fikcja. II   Ferus   2020-05-24
Nie ma boga nad Boga   Koraszewski   2020-05-18
Najskuteczniejsze narzędzie ludzkości - fikcja   Ferus   2020-05-17
Naprawdę świat chce być oszukiwany?   Ferus   2020-05-10
Usunięcie „Izraela” z duńskiej Biblii   Jacoby   2020-05-05
Fikcja uznawana za Prawdę (VIII)   Ferus   2020-05-03
Fikcja uznawana za Prawdę (VII)   Ferus   2020-04-26
Fikcja uznawana za Prawdę (VI)   Ferus   2020-04-19
Fikcja uznawana za Prawdę (V)   Ferus   2020-04-11
Fikcja uznawana za Prawdę (IV)   Ferus   2020-04-05
Oderwanie charedim   Rosenthal   2020-04-01
Fikcja uznawana za Prawdę (III)   Ferus   2020-03-29
Pandemia i muzułmańskie priorytety   Pandavar   2020-03-26
Fikcja uznawana za Prawdę (II)   Ferus   2020-03-22
Fikcja uznawana za Prawdę   Ferus   2020-03-15
Uciekłaś od wojny, a oni przyjęli cię      2020-03-13
Najdłużej trwająca mistyfikacja. Podsumowanie.   Ferus   2020-03-08
Religie usprawiedliwiają zabijanie, kradzież i inne przestępstwa   Al-Tamimi   2020-03-06
Credo islamu z ust autorytetu     2020-03-02
Najdłużej trwająca mistyfikacja w dziejach ludzkości (IX)   Ferus   2020-03-01
Francja po cichu wprowadza z powrotem przestępstwo bluźnierstwa   Meotti   2020-02-27
Najdłużej trwająca mistyfikacja w dziejach ludzkości (VIII)   Ferus   2020-02-23
Najdłużej trwająca mistyfikacja w dziejach ludzkości (VII)   Ferus   2020-02-16
Najdłużej trwająca mistyfikacja w dziejach ludzkości (VI)   Ferus   2020-02-09
Najdłużej trwająca mistyfikacja w dziejach ludzkości (V)   Ferus   2020-02-02
Najdłużej trwająca mistyfikacja w dziejach ludzkości (IV)   Ferus   2020-01-26
Nie, islamofobia nie jest tym samym co antysemityzm   Bulut   2020-01-26
Niepowodzenie islamistycznej kampanii Erdogana w Turcji   Bekdil   2020-01-25
Najbardziej szalony grant Templetona jak dotąd: Ewolucja i “ofiarna miłość”   Coyne   2020-01-20
Najdłużej trwająca mistyfikacja w dziejach ludzkości. Suplement „B”.   Ferus   2020-01-19
Najdłużej trwająca mistyfikacja w dziejach ludzkości. Suplement „A”.   Ferus   2020-01-12
Najdłużej trwająca mistyfikacja w dziejach ludzkości (III)   Ferus   2020-01-05
Murem za czarną zarazą   Koraszewski   2019-12-30
Najdłużej trwająca mistyfikacja w dziejach ludzkości (II)   Ferus   2019-12-29
Jak Bóg stworzyl kiłę i dlaczego było to dobre   Kruk   2019-12-28
Najdłużej trwająca mistyfikacja w dziejach ludzkości   Ferus   2019-12-22
Moje ostatnie jasełkowe refleksje   Ferus   2019-12-15
Papież Franciszek, „Pieśń o Rolandzie” i imam Al-Tayeb   Meotti   2019-12-12
Refleksje sprzed lat: Podstępna działalność Szatana i inne.   Ferus   2019-12-08
Chrześcijaństwo, Zagłada i syjonizm   Koraszewski   2019-12-02
Bajka-nie bajka o powstaniu religii   Ferus   2019-12-01
Wskrzeszenie Józefy K.   Koraszewski   2019-11-26
Refleksje sprzed lat: Wartości chrześcijańskie   Ferus   2019-11-24
Byli ateiści, obecnie wierzący   Ferus   2019-11-17
Dewocja to pobożność? Czyli wizyta u starszej pobożnej pani.   Ferus   2019-11-10
Biskupa czerep rubaszny   Koraszewski   2019-11-08
Sen mara, Bóg wiara, nieśmiały głos podświadomości, czy bezsensowne rojenia senne?   Ferus   2019-11-03
Refleksje sprzed lat: „Proporcje krzyku i smaku”   Ferus   2019-10-27
Trudne początki mitu   Ferus   2019-10-20
Jak Bóg ogarnia swoje dzieło   Ferus   2019-10-13
Uduchowiony erotyzm bogów i wyznawców (V)   Ferus   2019-10-06
Uduchowiony erotyzm bogów i wyznawców IV   Ferus   2019-09-29
Katolicka Afryka i jej niepokoje   Igwe   2019-09-27
Turcja: ucieczka od religii?   Bulut   2019-09-25
Uduchowiony erotyzm bogów i wyznawców (III)   Ferus   2019-09-22
Uduchowiony erotyzm bogów i wyznawców (II)   Ferus   2019-09-15
Uduchowiony erotyzm bogów i wyznawców   Ferus   2019-09-08
Zlecenie walki z szatanem   Koraszewski   2019-09-02
Mrówki i ludzie. Czyli niepokojące podobieństwo „korony stworzenia” do bezrozumnych owadów.   Ferus   2019-09-01
Jabłko, które jabłkiem nie było   Ferus   2019-08-25
Ta miłość zaczęła się od strachu   Koraszewski   2019-08-24
Problem „ukrywającego się Boga”.   Ferus   2019-08-18
Hipoteza Boga kontra nauka (IV)   Ferus   2019-08-11
Na początku był jakiś Jezus   Koraszewski   2019-08-05
Hipoteza Boga kontra nauka (III)   Ferus   2019-08-04
Hipoteza Boga kontra nauka (II)   Ferus   2019-07-28
Hipoteza Boga kontra nauka   Ferus   2019-07-21
Apostołowie Nowego Ładu (II)   Ferus   2019-07-14

« Poprzednia strona  Następna strona »
Polecane
artykuły

Cervantes



Wojaki Chrystusa



 Palestyńskie weto



Wzmacnianie układu odpornościowego



Wykluczenie Tajwanu z WHO



Drzazgę źle się czyta



Sześć lat



Pochodzenie



Papież Franciszek



Schadenfreude



Pseudonaukowa histeria...


Panstwo etc



Biły się dwa bogi


 Forma przejściowa


Wstęga Möbiusa


Przemysł produkcji kłamstw


Jesteś tym, co czytasz,



Radykalne poglądy polityczne


Einstein



Socjologia



Allah stworzyl



Uprzednie doświadczenie



Żydowski exodus



PRL Chrystusem narodów



Odrastające głowy hydry nazizmu



Homeopatia, wibracje i oszustwo


Żołnierz IDF



Prawo powrotu



Mózg i kodowanie predyktywne



Nocna rozmowa



WSzyscy wiedza



Nieustający marsz



Oświecenie Pinker



Alternatywna medycyna zabija


Listy z naszego sadu
Redaktor naczelny:   Hili
Webmaster:   Andrzej Koraszewski
Współpracownicy:   Jacek, , Malgorzata, Andrzej, Marcin, Henryk