Prawda

Piątek, 13 grudnia 2019 - 12:45

« Poprzedni Następny »


Mój dojrzały ateizm,
Część II


Lucjan Ferus 2014-11-02


Zorganizowany stan kapłański (wpierw szamański) stanowił późniejszy etap rozwoju religii, choć jego korzenie, tak jak i całej religii, tkwią w mitycznym myśleniu i postrzeganiu świata przez ówczesnych ludzi. Trudno byłoby dzisiaj odnaleźć cezurę, która oddzielałaby etap nieświadomego swej roli kapłaństwa, od tego już świadomego (i cynicznego), potrafiącego wykorzystywać swoją uprzywilejowaną pozycję wśród współplemieńców.

 

Motto: „Przekonajmy najpierw wierzących, że marnują życie w pogoni za urojeniami, a może wtedy zaakceptują /../ że żarliwość w obronie rozumu jest czymś innym niż dogmatyczność w obronie urojenia.” Jerry Coyne:  Podsumowanie ataków na ateistów

G.S: Mówiłeś, że człowiek – jako gatunek – musiał mieć odpowiednie predyspozycje psychiczne, które umożliwiły mu myślenie religijne, prawda? Masz na myśli ów słynny „ośrodek boga” umiejscowiony ponoć w naszym mózgu?

 

L.F: Jak na razie niczego takiego nie stwierdzono, badając budowę tego naczelnego organu. To niektóre media są jak zwykle winne tym sensacyjnym doniesieniom. Sprawa jest znacznie bardziej prozaiczna: owe „religijne predyspozycje” dostaliśmy od Matki Natury (ujmując to poetycko) w toku ewolucji, po to by przetrwać w niebezpiecznym dla nas środowisku.

  

W książce „dlaczego wierzymy w boga(-ów)” J.Andersona Thomsona, Jr i Clare Aukofer, wyszczególnione są między innymi owe predyspozycje, które nazywane są adaptacjami i stanowią podstawowe elementy konstrukcji wierzeń religijnych. Te wszystkie adaptacje w przeważającym stopniu działają bez naszej wiedzy, większości z nich nigdy sobie nie uświadamiamy. W pierwszym rozdziale autorzy tak piszą:

 

„W porównaniu z tym, co się naprawdę dzieje w naszych umysłach, koncepcja jednej nadprzyrodzonej istoty wydaje się prosta. Aby uwierzyć w boga, nasz umysł wykorzystuje raptem nie więcej niż 20 utrwalonych adaptacji, które przez całe eony ewoluowały na drodze doboru naturalnego, pomagając nam koegzystować i porozumiewać się z naszymi bliźnimi Homo sapiens po to, abyśmy mogli przetrwać i zdominować tę planetę”.

 

Ponieważ opis i sposób działania tych adaptacji przedstawiony jest w książce na wielu  stronach, ograniczę się tylko do wymienienia ich nazw i krótkiej charakterystyki. Najsilniejsza z nich to system przywiązania: podstawa więzi pomiędzy dzieckiem a rodzicem; religie wykorzystują ją ofiarowując nam nadprzyrodzonych „rodziców”, opiekujących się nami, kochających nas i znających nasze pragnienia.

 

 Następna adaptacja to mechanizmy teorii umysłu: posiadamy wrodzoną umiejętność „odczytywania” co inni myślą o nas. Z łatwością więc możemy wyobrazić sobie bezpostaciowy umysł i „odczytać” jego zamiary względem nas. Nazywanie boga „ojcem” wykorzystuje naszą wrodzoną skłonność do przywiązania, ale też adaptację określaną jako przeniesienie. Na postacie religijne, podświadomie przenosimy więzi emocjonalne łączące nas z rodzicami, rodzeństwem i bliskimi.

 

Kolejną adaptacją, która wyświadcza religii przysługę, jest nasza skłonność do przypisywania ludzkich mocy lub wpływów nieomal wszystkiemu z czym się spotykamy. Określa się ją jako nadaktywny mechanizm sprawczości. Wspiera ona wierzenia religijne, gdyż zakładamy obecność istot, których nie możemy zobaczyć, i wierzymy, że mają wpływ na nasze życie. Pozwolisz, że ponownie posłużę się cytatem:

 

„Jako istoty społeczne wyposażone we wszystkie te zdolności adaptacyjne jesteśmy predysponowani do tego, by uwierzyć w boską postać, z którą łączy nas silna więź. Możemy przypisać jej celowe zamiary i działanie /../ i w rezultacie możemy uwierzyć, że ta istota pragnie nawiązać z nami kontakt. Jednakże pozostaje ona niewidzialna i w znacznym stopniu wymyślona /../ W jaki sposób istota taka przemienia się w boga?”

 

Na dalszych stronach książki przedstawiona jest odpowiedź na to pytanie, tyle, że wiąże się ona jeszcze z innymi adaptacjami, opisanymi na wielu stronach. Nie chciałbym przesadzać z tymi cytatami, dlatego przytoczę jeszcze jedną adaptację: zdolność do samooszukiwania.

 

„Jeśli oszukujemy samych siebie, to bez trudu możemy oszukać także innych. /../ Ta zdolność człowieka do oszukiwania samego siebie ma decydujące znaczenie dla wiary religijnej. Gdyby wielu wierzących mogło wyraźniej zobaczyć swoje umysły, to ujrzeliby, jaką rolę w ich akceptacji wiary odgrywa samooszukiwanie /../”.

 

Na koniec tego wątku coś w rodzaju podsumowania:

 

„Ważne jest, by to zrozumieć /../Adaptacje te wykształciły się, aby rozwiązywać konkretne społeczne oraz interpersonalne problemy w czasie gdy ludzkość ewoluowała. Niemal przypadkowo – co wcale nie umniejsza ich mocy – wszystkie one wspólnie tworzą fundamenty każdej religijnej idei, wierzenia i rytuału. Wierzenia religijne to nic innego, jak poddane niewielkim przeróbkom podstawowe społeczne mechanizmy przetrwania. /../

 

Wszystkie religie /../ zaczynają się od wiary w jedną lub więcej głównych świętych postaci lub nauczycieli. W większości z nich występuje jedno lub więcej bóstw, które potrafią nawiązywać z nami kontakt, są chętne i zdolne wpływać na nasze życie, mogą słyszeć nasze nie wyrażane na głos życzenia i je spełniać, a do tego są w mocy czynić dosłownie wszystko. /../ Niemniej jednak wszystkie one są do siebie /../ podobne. /../.

 

Religia może oferować pocieszenie w okrutnym świecie; może budować społeczność; może wzniecać konflikty. Mówiąc krótko, może mieć swoje zastosowanie – służące dobru i służące złu. Ale została stworzona przez istoty ludzkie, i ten świat stanie się lepszy, jeśli przestaniemy ją mylić z faktami”.

 

Z oczywistych względów nie możemy się wdawać w długie dysputy, dlatego pozwoliłem sobie dokonać pewnych skrótów myślowych. Mam nadzieję, że mimo to, sens powyższych wypowiedzi można właściwie zrozumieć.

 

G.S: Oczywiście! Jak widzę, konsekwentnie trzymasz się przyjętego wcześniej założenia, iż religie są wyłącznie dziełem ludzkich umysłów, kierujących się prawami natury, które wykształciły się w czasie ewolucji życia na ziemi, tak?

 

L.F: Zgadza się! Dlatego ci nasi „bogowie” mają właśnie takie cechy, które idealnie współgrają z naszymi „wyobrażeniami” o nich i dlatego – między innymi – religie mają tak wielką władzę nad ludźmi.

 

G.S: Zastanawia mnie jedno; skoro religie korzystają  w naturalny sposób z naszych wrodzonych predyspozycji umysłowych, to mogłoby oznaczać, że są dla nas niezbędnym dopełnieniem kulturowym, bez którego nasz gatunek nie osiągnąłby obecnego stopnia rozwoju. Co więc jest w tym złego?

 

L.F: Zło jest właśnie w tym, iż religie mają dzięki temu zbyt wielką władzę nad ludźmi. Rozum ludzki został tak silnie zdominowany przez wierzenia religijne, że człowiek stał się ich nieświadomym niewolnikiem. Można by powiedzieć językiem poetyckim, iż religie zawarły szczególny pakt z naturą ludzką: my ci zapewnimy komfort psychiczny w postaci poczucia bezpieczeństwa, lecz ty oddasz się nam pod całkowitą kontrolę.  

 

Jeśli wziąć pod uwagę, iż większość procesów myślowych związanych z adaptacjami, rozgrywa się w naszej podświadomości, to z tą całkowitą kontrolą wcale nie przesadziłem. Ludzie są w dosłownym znaczeniu nieświadomymi niewolnikami swych religii/wierzeń. Nie muszę chyba dodawać, iż w tej sytuacji racje rozumowe, na które wielu wierzących lubi się powoływać, schodzą na plan dalszy, o ile w ogóle mają jakiekolwiek znaczenie.

 

I byłoby „wszystko pięknie” (czyli można by ścierpieć tę sytuację i zapewne nie byłoby ateistów), gdyby religie nie wykorzystywały świadomie swej władzy nad ludźmi (o czym właśnie mówi owa konstatacja L.Feuerbacha). A wykorzystują od zawsze i to w bardzo perfidny sposób, który nie ma nic wspólnego z ideami przez nie głoszonymi, za to ma wiele wspólnego z wieloma brzydkimi cechami naszej natury, a jedną z nich jest potrzeba władzy i dominacji nad innymi osobnikami naszego gatunku.  

 

G.S: Czyli następna adaptacja, która potrzebna była do tego, aby wytworzył się stan kapłański i dzięki temu większość religii stała się sacerdotalistyczna?

 

L.F: Otóż nie! Ten problem bardzo ciekawie opisał niemiecki filozof M.Schmidt-Salomon w książce Humanizm ewolucyjny. Posłuchaj:

 

„Jeśli traktować poważnie zasadę ekonomii myślenia, która w historii badań naukowych sprawdzała się dotąd systematycznie jako metoda odróżniania poprawnych teorii od błędnych, to ze znanych mitów religijnych pozostanie niewiele – zbyt mało, by móc z tego skonstruować jeszcze jakąś religię. W związku z powyższym nasuwa się frapujące pytanie:

 

Dlaczego religie mimo tego mankamentu odgrywają w historii ludzkości (do dzisiaj!) tak znaczną rolę? Jak właściwie wytłumaczyć wymysł człowieka, że stworzył go Bóg (lub bogowie), którego (których) nakazom musi się niewolniczo podporządkować?

Pośród wielu możliwych teorii wyjaśniających ten fenomen, argument ewolucyjno – biologiczny wydaje się chyba najciekawszy – i najbardziej obrazoburczy. Pogląd ten przedstawia Boga jako wyimaginowanego przewodnika stada (samca alfa), typową konstrukcję mózgu naczelnych, która ukonstytuowała się m.in. dlatego, że zapewniała niektórym członkom naszego gatunku znaczną przewagę w walce o zasoby. Zasada była i jest nadzwyczaj prosta:

 

Ktoś, kto potrafi sprawiać wrażenie, że jest w „dobrych układach” ze „srebrnogrzbietym samcem w zaświatach”, już z tego powodu może wzmocnić swojąpozycję społeczną whierarchii ludzkich ssaków. W zasadzie chodzi tu o wyrafinowane rozbudowywanie struktur sprawowania władzy, zapewniania sobie przywilejów i lepszej pozycji – zachowanie obserwowane u wielu gatunków ssaków. /../

 

Żadna rozsądna małpa nie dałaby się zwieść urojonemu przewodnikowi stada, podczas gdy człowiek staje się zbyt często ofiarą swojej wybujałej fantazji. Tak oto ugruntował się niespotykany w naturze system władzy, będący dla nas, jako szczególne „osiągnięcie kultury”, wątpliwym powodem do dumy”.

 

G.S: Sugerujesz, że początki stanu kapłańskiego miały takie prozaiczne pochodzenie?: umiejętność przekonania współplemieńców, że posiada się bezpośredni kontakt z bóstwem?

 

L.F: Tak wynika z doskonałej pracy tego niemieckiego filozofa, popartej przekonującą argumentacją. Jednak nie należy mylić tych początków z początkami religii. Te prawdziwe początki wierzeń religijnych są dużo wcześniejsze i dotyczą mitotwórczego okresu kultury człowieka. W książce Jerzego Cepika Jak człowiek stworzył bogów jest to tak ujęte :

 

„Autorzy prareligii i pramitologii są bezimienni /../ Tworzone mity wynikały z najgłębszego przekonania, porządkowały nieznany świat, stanowiły prawdę nie do obalenia /../ Dla człowieka tamtych czasów, wszystkie przejawy życia na ziemi były zdumiewającymi darami sił Ziemi i Nieba. /../ Mitologia wypełnia lukę w wiedzy o prehistorii. W zawodnej pamięci ludzkiej wiara funkcjonuje jako prawda. /../

 

Cokolwiek człowiek stworzył w sferze religii, u podstaw jego poczynań tkwiły wysiłki objaśnienia zastanego świata, z którym walczył o swój człowieczy byt z niezwykłą zawziętością. /../ W młodszym paleolicie zostały stworzone podstawy religii i najstarsza mitologia świata. Ówczesny człowiek wierzył głęboko, że istnienie swoje na ziemi zawdzięcza siłom, które zdolne są stworzyć wszystko i wszystko zniszczyć: bogom”.

 

Zatem było to dokładnie tak, jak to przedstawił L.Feuerbach: religia jest nieświadomą iluzją, ponieważ wtedy, kiedy powstawała, ludzie byli przekonani, że odkrywają prawa rządzące  rzeczywistością. Podczas gdy tak naprawdę oni narzucali jej swoje wyobrażenia o świecie, o duchach, bóstwach, demonach, aniołach i wielu innych niewidzialnych istotach, które według nich miały decydujący wpływ na ich życie, a które były tylko tworami ich wyobraźni.

 

Zorganizowany stan kapłański (wpierw szamański) stanowił późniejszy etap rozwoju religii, choć jego korzenie, tak jak i całej religii, tkwią w mitycznym myśleniu i postrzeganiu świata przez ówczesnych ludzi. Trudno byłoby dzisiaj odnaleźć cezurę, która oddzielałaby etap nieświadomego swej roli kapłaństwa, od tego już świadomego (i cynicznego), potrafiącego wykorzystywać swoją uprzywilejowaną pozycję wśród współplemieńców.

 

Musiało to nastąpić bardzo dawno temu, ponieważ wszelkie dostępne świadectwa historii dotyczące religii, jednoznacznie pokazują, iż od niepamiętnych czasów kapłani w nadzwyczaj umiejętny sposób potrafili czerpać materialne korzyści z wyznawanych religii. Wykorzystując do tego celu swoje pośrednictwo pomiędzy wyznawcami, a bóstwem, które oni reprezentują, i w imieniu którego od niepamiętnych czasów dzierżyli władzę.   

 

G.S: Ale jak sam powiedziałeś, to było dawno temu w zamierzchłych czasach. Współczesny kler chyba już nie wykorzystuje w tak dużym stopniu swojej uprzywilejowanej pozycji pośrednikapomiędzy Bogiem, a jego wyznawcami?

 

L.F: Oczywiście, że wykorzystuje (od zawsze zresztą), już chociażby przez sam fakt swego istnienia. Czy samo to, że prawie wszystkie religie są sacerdotalistyczne nic ci nie mówi? Wyobraź sobie Boga – stwórcę niewyobrażalnie wielkiego i starego Wszechświata, który na jakiejś małej planetce na peryferiach jednej z miliardów galaktyk, postanowił objawić się jednym ze swych licznych stworzeń. Po co to uczynił?

 

Głównie po to, aby włączyć się aktywnie w ich historię; karać biernych i opornych, nagradzać lojalnych sobie, narzucać im wymyślone przez siebie prawa moralne i odbierać należną sobie cześć i oznaki uwielbienia, wyrażane w formie składanych mu ofiar, specjalnych rytuałów religijnych i odgrywanej przez kapłanów liturgii. Nie wydaje ci się ten „nasz bóg” nieco anachroniczny w kontekście swego dzieła – Wszechświata?

 

Bardzo ciekawie (i dowcipnie zarazem) przedstawił ten problem Michael Schmidt-Salomon w książce Poza dobrem i złem. Posłuchaj:

 

„Wystarczy uświadomić sobie tę monstrualną dymensję, by zrozumieć, że w rzeczywistości nasza planeta nie jest niczym więcej jak małym pyłkiem w kosmosie. Cóż zatem w obliczu takich rozpoznań myśleć o tym, że małpopodobna forma życia, która powstała przypadkowo na tymże pyłku, gatunek, którego przed prawie dwoma miliardami lat jeszcze nie było, a za dwa miliardy już dawno nie będzie, zmyśla sobie historie mówiące o tym, że w sumie cały kosmos został stworzony tylko dla niego?

 

Czyż nie jest to wyraz największej megalomanii, kiedy owe suchonose małpy zawdzięczające swoją egzystencję temu, że prassaki wielkości szczurów przetrwały przypadkowo katastrofę wywołaną uderzeniem dziesięciokilometrowej asteroidy, wmawiają sobie istnienie wyimaginowanego stwórcy kosmosu (Boga), który nie ma nic lepszego do roboty, jak właśnie pod postacią tej małpy pojawiać się na ziemi (u chrześcijan) lub też argusowym okiem pilnować, czy ta przejściowa forma życia nie spożywa przypadkiem na swej małej planetce golonki (w judaizmie i islamie)?”

 

I to jest ten główny paradoks teologiczno-fizyczny, który najlepiej świadczy o tym, że religie i ich bogowie zostali stworzeni przez samych ludzi, a konkretnie przez kapłanów z dawnych czasów. Po pierwsze „sacerdotalizm”: jest to taka religia (prawie każda), w której kapłani jako jedyni do tego uprawnieni – pośredniczą pomiędzy bóstwem/bogiem a wyznawcami.

 

Akty religijne wykonywane przez nieupoważnione do tego osoby są nieskuteczne, a nawet mogą być uznawane za świętokradztwo i obrazę bóstwa. Religie sacerdotalistyczne są zatem rytualistyczne: akty religijne muszą być wykonywane przez wyszkolonego kapłana, według ustanowionego rytuału, dopiero wtedy są miłe bogu/bóstwu i skuteczne.  

 

Jednym słowem; kapłani kreując religijną „rzeczywistość” naszego świata, jednocześnie zagwarantowali sobie konieczny udział w tym religijnym teatrze, odgrywanym od tysiącleci na użytek wyznawców i ponoć dla ich dobra. Nie odżegnując się jednak od czerpania korzyści materialnych (i doczesnych) z tego stanu rzeczy.

 

Czasem nawet potrafią się otwarcie do tego przyznać, jak chociażby papież Grzegorz XVI, który stwierdził: „Nie liczy się religia, tylko liczy się polityka. Nie ważna jest sprawiedliwość tylko ziemski interes Kościoła”. Albo jak celnie to ujął papież Leon XIII: „Kochamy wszystkie formy państwa, jak długo postrzegane są nasze interesy”. Godna podziwu szczerość, nie sądzisz?

Oczywiście potrzeba tych praktyk musiała wypływać z „woli bożej” w tym względzie, jakże by inaczej! Dlatego jednocześnie kapłani wykreowali taki wizerunek boga, który domagał się od nich wybudowania sobie świątyni, celebrowania w niej wyszukanych rytuałów, oddawania sobie czci i składania ofiar (dawniej także z ludzi), jak i wiele innych oznak uwielbienia i miłości (także bojaźni) dla swojej osoby, a przy okazji szacunku dla „swoich” kapłanów.

 

G.S: Zróbmy taki test na logiczną prawidłowość twojego rozumowania: jeśli masz rację, powinny być w Biblii takie fragmenty, które wyraźnie zabezpieczają materialne interesy kapłanów, prawda? Czy są takie?

    

L.F: Jakże by inaczej! Nie przedstawię ci wszystkich, jedynie parę przykładów:

 

„Oto co nakazał Pan, mówiąc: „Dajcie z dóbr waszych daninę dla Pana”. Każdy więc /../ winien złożyć /../ złoto, srebro, brąz, purpurę fioletową i czerwoną, karmazyn, bisior oraz sierść kozią, baranie skóry barwione na czerwono i skóry delfinów, oraz drzewo akacjowe, oliwę do świecznika, wonności do wyrobu oleju do namaszczania i pachnących kadzideł, kamienie onyksowe i inne drogie kamienie dla ozdobienia efodu i pektorału. I uczynią Mi święty przybytek, abym mógł zamieszkać wśród was”. (Wj 35,5-10).

 

Jest oczywiste, że bogu Jahwe te kosztowności i wonności nie były do niczego potrzebne, ani nawet ten przybytek, w którym miał jakoby zamieszkać pośród nich. Natomiast jego kapłanom jak najbardziej. Dlatego nie wahali się ich zażądać w imieniu boga i na dodatek zapisać to jako „słowo boże”. Podobnych przykładów, gdzie bóg bardziej dba o interesy kapłanów, niż o swoje jest więcej. W zasadzie cała Księga kapłańska jest temu poświęcona, ponieważ dotyczy liturgii i rytuałów, czyli głównego zajęcia kapłanów. I tak na przykład:

 

Wszędzie tam, gdzie „zaleca” swym wyznawcom, aby nie pokazywali się przed nim z próżnymi rękami (Wj 23,15 i 34,,9), lub składali pokarm w formie ofiary spalanej (Kpł 21,6), mile drażniący jego zmysł powonienia (Rdz 8,21), albo tam, gdzie bóg nakazuje płacić podatek od życia, przy okazji spisu ludności (Wj 30,11), lub ustanawia wykup od ślubów, spłacany mu srebrnymi syklami, według dokładnego cennika (Kpł 27,2-8), albo na przykład: „Jeśli więc my zasialiśmy wam dobra duchowe, to cóż wielkiego, że uczestniczymy w żniwie waszych dóbr doczesnych? /../ Tak też i Pan postanowił, ażeby z Ewangelii żyli ci, którzy głoszą Ewangelię” (1 Kor 8,11-14), itd.

 

G.S: No dobrze, to były dawne czasy. A współczesne religie monoteistyczne? Jak w nich przedstawia się ten problem? Coś się zmieniło na lepsze w tym względzie?

 

L.F: Zmieniają się tylko czasy, religie i metody osiągania korzyści przez kapłanów. Jednak ukryty sens ich działalności (nazywanej obecnie misją ewangelizacyjną) pozostaje nadal taki sam, jak przed wiekami: nasz bóg nie może się obejść bez ziemskich „pomocników”, czyli kapłanów, którzy dbając o jego doczesne interesy muszą być nie tylko sowicie opłacani przez wiernych. Muszą być także przez nich darzeni szacunkiem, uwielbieniem i być autorytetem w każdej dziedzinie życia. Inna koncepcja religii nie wchodzi w rachubę.

 

A, że nie zmieniło się w tym względzie zbyt wiele przez ostatnie dwa tysiąclecia, najlepiej świadczą dokumenty historyczne, w których jest opisane mnóstwo różnych przykładów zapobiegliwości kapłanów o swój materialny byt doczesny. I wygląda na to, że w tym aspekcie „posługi kapłańskiej” niewiele się zmieniło. Ponieważ ten problem wielokrotnie przedstawiałem w swoich tekstach,teraz omówię go ogólnikowo w szerszej perspektywie historycznej.

 

Jak pokazuje niechlubna historia Kościoła katolickiego, najbardziej zapobiegliwymi i zarazem pomysłowymi pasterzami w pomnażaniu swoich dochodów byli papieże, kardynałowie i biskupi. Potrafili przemieniać w pieniądze prawie wszystko, dając w każdym stuleciu przykład wielkiej korupcji i demoralizacji. Sprzedawali wszystko, co można było spieniężyć: bulle, łaski, dokumenty, nominacje na biskupów, opatów, probostwa katedralne, najświętsze relikwie, a także masowo rozprowadzali fałszywe relikwie (np. całunu).

 

Inkasowali świętopietrze, czynsz dzierżawny i daniny z ziem sobie podległych. Inkasowali cały majątek „kacerzy” skazanych w Państwie Kościelnym, dziesięcinę od każdego kościoła na świecie. Pobierali pieniądze za przyznanie i potwierdzenie władzy królewskiej, brali ogromne łapówki, na wielką skalę handlowali odpustami. Stale zwiększali podatki i wymyślali coraz to inne, zakładali domy publiczne i wynajmowali je kardynałom, nawet ladacznice obłożyli podatkiem.

 

Tolerowali współżycie duchownych z kobietami, jeśli tylko uiszczali oni wymaganą opłatę, tzw. „grosz kurewski”, będący dla nich olbrzymim źródłem dochodu. Konfiskowali majątki, nakładali kontrybucje, a najbardziej dochodowym zajęciem było palenie na stosie „czarownic”. Dogmaty przeforsowywali przy pomocy obfitych łapówek, jednym słowem; łupili i obdzierali ze skóry wszędzie tam, gdzie mogli osiągnąć największe korzyści. Byli klasą nastawioną na władzę i zysk, żyjącą z potu i krwi innych ludzi. (według książki Opus diaboli  Karlheinza Deschnera).

 

Można by jeszcze długo cytować podobne do powyższych świadectwa historii, jednoznacznie pokazujące czym naprawdę są religie i jaki mają nadrzędny cel (a cel uświęca środki, czyż nie?) I jest to ta „lepsza” i mniej drastyczna strona religii, gdyż chodzi w niej tylko o pieniądze i związaną z nimi odwieczną chciwość pasterzy. Tę stronę bardziej krwawą i przerażającą, pokazującą jakich zbrodni się oni dopuszczali aby móc realizować swoje chore ambicje, przedstawiałem w innych tekstach (np. Ateistyczny Kościół powszechny?). Dlatego tutaj ten problem pominę.

 

 

Listopad 2014 r.                                       ----- cdn. -----

 


Skomentuj     Wyślij artykuł do znajomego:     Wydrukuj




Komentarze
10. Szanowny Panie Marku C (Negev). Lucjan Ferus 2014-11-06
9. Szanowny Autorze, Marek C (Negev) 2014-11-05
8. Markowi C (Negev). Lucjan Ferus 2014-11-05
7. Komantarze do komentarzy Marek C (Negev) 2014-11-04
6. Odpowiedź autora na odpowiedź redakcji. Lucjan Ferus 2014-11-04
5. ewolucja jest ślepa mieczysławski 2014-11-03
4. Do MKraus Lucjan Ferus 2014-11-03
3. Markowi C (Negev) MKraus 2014-11-03
2. Markowi C (Negev). Lucjan Ferus 2014-11-03
1. Autorowi Marek C (Negev) 2014-11-02


Nowy ateizm i krytyka religii

Znalezionych 588 artykuły.

Tytuł   Autor   Opublikowany

Papież Franciszek, „Pieśń o Rolandzie” i imam Al-Tayeb   Meotti   2019-12-12
Refleksje sprzed lat: Podstępna działalność Szatana i inne.   Ferus   2019-12-08
Chrześcijaństwo, Zagłada i syjonizm   Koraszewski   2019-12-02
Bajka-nie bajka o powstaniu religii   Ferus   2019-12-01
Wskrzeszenie Józefy K.   Koraszewski   2019-11-26
Refleksje sprzed lat: Wartości chrześcijańskie   Ferus   2019-11-24
Byli ateiści, obecnie wierzący   Ferus   2019-11-17
Dewocja to pobożność? Czyli wizyta u starszej pobożnej pani.   Ferus   2019-11-10
Biskupa czerep rubaszny   Koraszewski   2019-11-08
Sen mara, Bóg wiara, nieśmiały głos podświadomości, czy bezsensowne rojenia senne?   Ferus   2019-11-03
Refleksje sprzed lat: „Proporcje krzyku i smaku”   Ferus   2019-10-27
Trudne początki mitu   Ferus   2019-10-20
Jak Bóg ogarnia swoje dzieło   Ferus   2019-10-13
Uduchowiony erotyzm bogów i wyznawców (V)   Ferus   2019-10-06
Uduchowiony erotyzm bogów i wyznawców IV   Ferus   2019-09-29
Katolicka Afryka i jej niepokoje   Igwe   2019-09-27
Turcja: ucieczka od religii?   Bulut   2019-09-25
Uduchowiony erotyzm bogów i wyznawców (III)   Ferus   2019-09-22
Uduchowiony erotyzm bogów i wyznawców (II)   Ferus   2019-09-15
Uduchowiony erotyzm bogów i wyznawców   Ferus   2019-09-08
Zlecenie walki z szatanem   Koraszewski   2019-09-02
Mrówki i ludzie. Czyli niepokojące podobieństwo „korony stworzenia” do bezrozumnych owadów.   Ferus   2019-09-01
Jabłko, które jabłkiem nie było   Ferus   2019-08-25
Ta miłość zaczęła się od strachu   Koraszewski   2019-08-24
Problem „ukrywającego się Boga”.   Ferus   2019-08-18
Hipoteza Boga kontra nauka (IV)   Ferus   2019-08-11
Na początku był jakiś Jezus   Koraszewski   2019-08-05
Hipoteza Boga kontra nauka (III)   Ferus   2019-08-04
Hipoteza Boga kontra nauka (II)   Ferus   2019-07-28
Hipoteza Boga kontra nauka   Ferus   2019-07-21
Apostołowie Nowego Ładu (II)   Ferus   2019-07-14
Bóg bez państwa i państwo bez Boga   Koraszewski   2019-07-12
Apostołowie Nowego Ładu. Czyli ludzie pogodzeni z nieubłaganymi prawami natury.   Ferus   2019-07-07
Pamięć i odrzucona tożsamość   Koraszewski   2019-06-27
O znaczeniu świeckich usług medycznych   Igwe   2019-06-22
Bezlitosne Miłosierdzie Boże   Ferus   2019-06-16
Dziecko i jego I Komunia Święta   Ferus   2019-06-09
Tajemnica zawodowa duchownych   Ferus   2019-06-02
Rozmyślając nad sensem życia (VIII)   Ferus   2019-05-26
Rozmyślając nad sensem życia (VII)   Ferus   2019-05-19
Rozmyślając nad sensem życia (VI)   Ferus   2019-05-12
De non existentia Dei   Koraszewski   2019-05-06
Rozmyślając nad sensem życia (V)   Ferus   2019-05-05
Nieszczęsny ateizm. List do przyjaciela   Koraszewska   2019-05-04
Ewangelia według pana Jeża   Koraszewski   2019-05-02
Biły się dwa bogi   Koraszewski   2019-04-29
Rozmyślając nad sensem życia IV.   Ferus   2019-04-28
Ani nie manifest, ani nie tak nowego ateizmu   Koraszewski   2019-04-26
Wzrastająca obecność boga   Koraszewski   2019-04-22
Rozmyślając nad sensem życia (III)   Ferus   2019-04-21
Dziękujmy Panu, korona cierniowa ocalona   Koraszewski   2019-04-19
Czary, zagrożenie bezpieczeństwa i prawo szariatu   Igwe   2019-04-16
Rozmyślając nad sensem życia (II).   Ferus   2019-04-14
Dlaczego ateiści walczą o prawo wyjścia z cienia w Afryce i nie tylko w Afryce?   Igwe   2019-04-10
Rozmyślając nad sensem życia   Ferus   2019-04-07
Krzywdy wyrządzone ludzkości przez naukę   Ferus   2019-04-01
Zdobywca nagrody Templetona i jego nonsensy w „Scientific American”   Coyne   2019-03-28
Mały Traktat o duszy dziecka poczętego tak lub inaczej   Koraszewski   2019-03-26
Czy religijne prawdy są zbyt trudne do zrozumienia? (II)   Ferus   2019-03-24
Zwalczanie oszukańczych kapłanów i komercjalizacji religii w Republice Południowej Afryki   Igwe   2019-03-23
Dlaczego musiałem zostać ateistą   Ferus   2019-03-17
Eks-ateistka obnaża nędzę ateizmu   Koraszewski   2019-03-07
Ego kontra Świadomość. Czyli lepiej żyć złudzeniami czy prawdą o rzeczywistości?   Ferus   2019-03-03
Trzy dni, które nie wstrząsną Kościołem   Koraszewski   2019-02-25
Ego kontra Świadomość II. Czyli lepiej żyć złudzeniami czy prawdą o rzeczywistości?   Ferus   2019-02-24
Kiedy największa na świecie sunnicka instytucja religijne potępi swój kolonializm?    Shoaaib   2019-02-24
Artykuł w ”New York Times”: Nauka może uczyć się od religii   Coyne   2019-02-20
Ego kontra Świadomość. Czyli lepiej żyć złudzeniami czy prawdą o rzeczywistości?   Ferus   2019-02-17
Papież ucałował notorycznego islamistycznego antysemitę   Meotti   2019-02-12
Czy religijne prawdy są zbyt trudne do zrozumienia?   Ferus   2019-02-10
Płaska Ziemia: kwestia wiedzy czy wiary? (II)   Ferus   2019-01-27
Płaska Ziemia: czyli kwestia wiedzy czy wiary?   Ferus   2019-01-20
Zachodni apologeci ekstremizmu   Rafizadeh   2019-01-19
Refleksje po lekturze „Ateisty”   Ferus   2019-01-13
Czy Afryce potrzebna jest religijna reformacja?   Igwe   2019-01-08
Eksperci od „prawdziwej” wolności i grzechu   Ferus   2019-01-06
Ośmioletnia panna młoda   Rafizadeh   2019-01-02
Intrygujące pytanie papieża Franciszka   Ferus   2018-12-30
Tak, jest wojna między nauką a religią   Coyne   2018-12-29
Jasełkowo-teologiczne refleksje dziadka „Maryi panienki”.   Ferus   2018-12-23
Pogodzenie nauki i religii?   Coyne   2018-12-21
Adwokat diabła II.Czyli religijna wersja ludzkich umiejętności „poszukiwania wyjścia”.   Ferus   2018-12-16
Adwokat diabła. Czyli religijne racje zastępujące prawdę.   Ferus   2018-12-09
Duchowni wypaczają religię i mordują kobiety   Reza   2018-12-03
Niechciany dar Boga. Czyli trudności z akceptacją nieuniknionego.   Ferus   2018-12-02
W Nigerii porzucenia religii jest ryzykownym przedsięwzięciem   Igwe   2018-11-29
Człowiek musi w coś wierzyć. Podsumowanie.   Ferus   2018-11-25
 “Islam przeżywa ostre starcie z nowoczesnością i wymaga reform”     2018-11-22
Człowiek musi w coś wierzyć. Schizma arcybiskupa Lefebvre'a   Ferus   2018-11-18
Człowiek musi w coś wierzyć. Mariawici.   Ferus   2018-11-11
Boski niebyt, nauka i patriotyzm   Koraszewski   2018-11-07
Człowiek musi w coś wierzyć. Raskolnicy, Swedenborg.   Ferus   2018-11-04
Człowiek musi w coś wierzyć. Savonarola, Luter i inni   Ferus   2018-10-28
Allah stworzył kobiety, żeby były w domach     2018-10-25
Prawdziwy opór przeciw fanatyzmowi   Chesler   2018-10-24
Człowiek musi w coś wierzyć. Kontynuacja.   Ferus   2018-10-21
List Einsteina kwestionujący religię, biblię i ideę Boga jest znowu na sprzedaż   Coyne   2018-10-19
Jak ekstremistyczny rząd traktuje dziewczynki i kobiety   Bulut   2018-10-19
Szatan pierwszej klasy   Kruk   2018-10-15
Przemyślana odmowa przymusowej relokacji uchodźców   Ferus   2018-10-14

« Poprzednia strona  Następna strona »
Polecane
artykuły

Schadenfreude



Pseudonaukowa histeria...


Panstwo etc



Biły się dwa bogi


 Forma przejściowa


Wstęga Möbiusa


Przemysł produkcji kłamstw


Jesteś tym, co czytasz,



Radykalne poglądy polityczne


Einstein



Socjologia



Allah stworzyl



Uprzednie doświadczenie



Żydowski exodus



PRL Chrystusem narodów



Odrastające głowy hydry nazizmu



Homeopatia, wibracje i oszustwo


Żołnierz IDF



Prawo powrotu



Mózg i kodowanie predyktywne



Nocna rozmowa



WSzyscy wiedza



Nieustający marsz



Oświecenie Pinker



Alternatywna medycyna zabija



Kobiety ofiarami



Prometeusz



modyfikowana pszenica



Arabowie



Roboty będą uprawiać ziemię



Sumienie, czyli moralność bez smyczy



Skomplikowana ewolucja



Argument neuroróżnorodności



Nowe badanie pamięci długotrwałej


Listy z naszego sadu
Redaktor naczelny:   Hili
Webmaster:   Andrzej Koraszewski
Współpracownicy:   Jacek, , Malgorzata, Andrzej, Marcin, Henryk