Prawda

Sobota, 15 grudnia 2018 - 05:24

« Poprzedni Następny »


Silva rerum, Facebook i rara avis


Andrzej Koraszewski 2018-01-02


Zastanowiło mnie pytanie, czego socjolodzy i psycholodzy dowiadują się o społeczeństwie z mediów społecznościowych. Teoretycznie fenomenalne pole obserwacji, niesamowite możliwości zastosowania różnych metodologii, XXI wiek w całej krasie. Zajrzałem, oczywiście badają, straciłem zainteresowanie po przejrzeniu kilku streszczeń, przyznając pokornie, że wina jest moja, mnie to nudzi. Z jakiegoś powodu biologiczne badania mnie fascynują, a socjologiczne nudzą, już sam nie wiem dlaczego. Przyjmuję pokornie winę na siebie i idę dalej.

Przez chwilę myślałem, czego i jak bym szukał na ich miejscu i szybko doszedłem do wniosku, że sam nie wiem. Zaglądam często na strony FB ludzi młodych i nie tylko i chwilami mam wrażenie, że przede wszystkim są to nowoczesne galerie makatek. Dominują memy internetowe z takimi lub innymi sentencjami. Oczywiście niektóre są ciekawe, chociaż chyba nie aż tak ciekawe jak makatka przywieziona w latach pięćdziesiątych przez pewnego komunistę z Pekinu. Towarzysz intelektualista pojechał z delegacją KC PZPR do Chin, gdzie zaprzyjaźnił się z chińskim towarzyszem intelektualistą, z którym rozmawiali sobie o Konfucjuszu i historii starożytnej, a przy rozstaniu chiński towarzysz dał mu makatkę, mówiąc, żeby powiesił ją w korytarzu po prawej stronie. Polski towarzysz intelektualista był przekonany, że to jakaś mądra myśl Konfucjusza lub innego chińskiego filozofa, ale z czystej ciekawości po powrocie poprosił polskiego sinologa o jej  odczytanie. Treść makatki była całkiem praktyczna i świadczyła o szczerej przyjaźni: „Żołnierzu, oszczędź ten dom, to dom przyjaciół.” 

 

Facebookowe makatki częściej są w stylu „Kto rano wstaje, temu Pan Bóg daje”, bywają jednak śmieszne, a nawet komiczne. Ze stron osób powyżej trzydziestego roku życia możemy się domyśleć jakie mają poglądy polityczne, ale raczej to, które postaci ze sceny politycznej wywołują ich alergię, niż to jakie mają priorytety i czego by chcieli. Część (stosunkowo niewielka) dzieli się artykułami, które ich zafrapowały i tu spotykamy czasem bratnie dusze, które mają zainteresowania podobne do naszych. Zdecydowana większość tych stron, to kronika rodzinna i towarzyska prowadzona bez specjalnej troski o formę.

 

Te najciekawsze przywołują na myśl zjawisko silva rerum (las rzeczy), szlacheckich ksiąg rodzinnych, gdzie wpisywano urodziny, śluby i zgony, przepisy kulinarne, wiersze, sentencje oraz informacje docierające do dworku z wielkiego świata. 

 

W ostatnich latach ukazały się trzy książki właściwie pod tym samym tytułem Silva rerum, mam z nich w domu tylko jedną i ze względu na dramatyczny brak miejsca na półkach, właściwie słusznie, chociaż żyjemy w czasach, w których nikt już nie wie, co jest słuszne, a dawniej też nie było pod tym względem lepiej. Przekonywał mnie ojciec, że historia oszukuje każdego, namawiając do ostrożności i zapewniając, że i to nie pomaga, bowiem najwspanialsze umysły, wielcy filozofowie i artyści wpadali w pułapki odrażających idei. Łatwo ich krytykować  trudniej zauważyć, że samemu człowiek gdzieś wlazł w błoto. (Chociaż to akurat uwaga nie o rzeczach tak błahych jak decyzje, co trzymać w papierze, a co wyprowadzić z braku  miejsca.) No więc, z tych książek pod  tytułem Silva rerum mam w domu Janusza Tazbira, która to książka wyszła drukiem w oficynie „Iskry” lat temu będzie już piętnaście.

 

Zastanawia się autor w przedmowie, czemu to w siedemnastym wieku ciekawe przemyślenia, które w innych krajach ogłoszone byłyby drukiem, pozostawały w Polsce w rękopisach? Wyjaśnień jest kilka, a to, że spustoszenia po szwedzkim potopie spowodowały słabość miast polskich (co inni bardziej na karb Kontrreformacji kładą),  piszą też niektórzy o lichym poziomie czytelnictwa, co w jeszcze większym stopniu było zasługą okopanego w ziemi polskiej katolicyzmu, wspomina się tu również typ więzi społecznej w kulturze szlacheckiej owego czasu, którą to więź wyznaczała fizyczna odległość możliwa do częstego pokonywania konno lub powozem i słabe zainteresowanie światem poza tym zasięgiem. Słusznie zatem zauważają badacze, że media społecznościowe tworzą nowe możliwości kontaktów, bez marnowania czasu na podróże.

 

Jest zatem Silva rerum historicarum Tazbira gawędą o kulturze szlacheckiej, o jej obyczajach, postawach i poglądach w czasach przed rozbiorowych. Owszem, można powiedzieć w pewnym sensie praca socjologiczna, szczęśliwym zbiegiem okoliczności nie pisana przez socjologa, więc nie tylko ciekawa, ale zgoła fascynująca. (Polecać nie  polecam, bo skąd mogę wiedzieć, co kogo fascynuje.)  

 

Ponad dziesięć lat później ta sama oficyna „Iskry” wydała (a właściwie wznowiła) książkę pod tytułem Silva rerum, zbiór felietonów emigracyjnego pisarza i dziennikarza, Mieczysława Grydzewskiego. Grydzewski, plotkarz, uwielbiający opowiadać o ludziach, nie stroniący od sądów, erudyta, znawca historii bliższej i dalszej. Gdyby nie lista czekających książek nieprzeczytanych pewnie bym żałował, że go nie mam na półce, bo on z tych pisarzy, do których warto wracać, chociażby dla odpoczynku od tego, co wylewa się ze stron nazywanych szumnie „wiadomościami”. Grydzewski to kronikarz czasów dla mnie nieodległych, dla młodych niemal starożytnych.

 

Tymczasem nadal głośno o wydanej przez „Znak” książce Silva rerum pisarki litewskiej, Kristiny Sabaliauskaite, która w lesie rzeczy jest rara avis. Litewska autorka opowiada o zaginionym świecie moich przodków, napisała sagę o polskojęzycznej litewskiej szlachcie. Opisuje dobrze znany i marnie opisany fenomen warstwy ziemiańskiej przejmującej język i kulturę kraju mającego przemożny wpływ.

 

Jeszcze w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku w Finlandii można się było wszędzie porozumiewać po szwedzku i dopiero teraz młode pokolenie Finów nie widzi powodu do marnowania czasu na naukę szwedzkiego, w Irlandii sprawy zaszły znacznie dalej i angielski zastąpił ich własny język, w Indiach angielski jest językiem elit, podobnie jak w wielu krajach afrykańskich.   

 

W wywiadzie dla „Gazety Wyborczej” Kristina Sabaliauskaite mówiła o tym, jak w czasach, gdy Litwa była radziecką republiką, mówiono społeczeństwu, że ta spolonizowana szlachta, wyłącznie wyzyskiwała lud, piła, bawiła się i nie zrobiła dla narodu niczego dobrego.        

„Uwierzyliśmy, że te 300 lat było upadłym obcym projektem, a nie częścią dziedzictwa litewskiego. Tyle że postęp kulturowy, którego w tym okresie dokonała Litwa za sprawą po polsku mówiącej szlachty, to fenomen. Nagle przychodzi pokolenie magnatów, którzy pobierali nauki w Padwie, Bolonii, Lejdzie. Podróżują po całej Europie, nawiązują kontakty, stają się częścią arystokracji europejskiej. W Wilnie powstaje uniwersytet. Wdarliśmy się wtedy do kultury europejskiej.”

Odbudowa litewskiego (fińskiego, irlandzkiego, indyjskiego) patriotyzmu wymagała odrzucenia pozytywnych efektów obcych wpływów i trzeba ogromnej odwagi, żeby zacząć podejmować próby jakiegoś bezstronnego spojrzenia na te wpływy. Zwykle zaczyna się od przypomnienia tego, co może napawać dumą, własnego wkładu w kulturę dominującego narodu. Zazwyczaj patriotów narodów, które odzyskały niezależność, nie gniewa przypominanie wkładu do obcej, dominującej kultury. Litwini chętnie zatem przypominają, jak wiele zawdzięcza polska literatura tym, którzy najpiękniejszą polszczyzną pisali „Litwo, ojczyzno moja”. Adomas Mickievicius jest dumą, chociaż kłopotliwą. Jerzy Giedroyc mówił czasem, nie bez odrobiny zakłopotania pomieszanego z rozbawieniem, że Litwini uważają go za zdrajcę. Bo też pomieszane to wszystko i trudne do pojęcia. Chyba przyszedł czas na nowe spojrzenie (przynajmniej na Litwie), bo pierwszy tom Silva rerum KristinySabaliauskaite miał już tam 15 wznowień, a przecież u nich te same kłopoty z zanikającym czytelnictwem co i u nas. Zasługą jest tu bez wątpienia jej ogromny talent, ale i ten by nie wystarczył, gdyby nowa tożsamość nie dopominała się o nowy snop światła na starą historię.


Pamiętam jak przed laty mówiłem do Wiktora_Sukiennickiego, że Wilno jest litewskie, odpowiadał, że oczywiście i że nic nie rozumiem. Wiktor Sukiennicki był spolonizowanym Litwinem, podobnie jak mój pradziad, Dominik Koraszewski, który po powstaniu styczniowym musiał uciekać z Litwy i osiadł w zaborze niemieckim, na Kujawach.  Jego syn Bronisław podobnie jak i kolejni synowie (a jestem wnukiem najmłodszego z nich, Jana) byli już wtopieni w polskość bez rozdarcia, chociaż z trwającym sentymentem do Litwy i pełną dziwaczności rodzinną legendą.

 

Ciekawe jak za dziesiątki lat przyszłe pokolenia odkrywać będą przemiany naszej tożsamości, czy źródłem wiedzy będzie Facebook, czy najciekawsze będą odkrycia socjologów, czy więcej pokaże nam geniusz jakiejś białogłowy z boskim talentem?

 

Ptak lecący nad lasem rzeczy dostrzega ścieżki niewidoczne z ziemi.       


Skomentuj     Wyślij artykuł do znajomego:     Wydrukuj




Komentarze
1. korzenie Hal 2018-01-03


Znasz li ten kraj

Znalezionych 202 artykuły.

Tytuł   Autor   Opublikowany

Zawierzeni bez granic   Koraszewski   2018-12-03
Cała władza w ręce marginesu   Koraszewski   2018-11-28
Odnaleziony tekst Tischnera oraz portret (pewnego) Polaka AD 2018   Koraszewski   2018-11-19
Być Polką – duma czy wstyd? Refleksje na tle obchodów stulecia odzyskania niepodległości   Górska   2018-11-14
Jasnowidzolożka wraca na czarnym koniu   Kruk   2018-11-12
Patologia instytucji, czyli uwagi o "Klerze"   Górska   2018-11-03
Bal w Świątyni Opaczności Narodowej   Koraszewski   2018-11-02
Partie polityczne i dylematy parlamentaryzmu   Koraszewski   2018-10-29
Do urn obywatele, do urn   Koraszewski   2018-10-18
Polska w obiektywie Konrada Szołajskiego   Koraszewski   2018-10-16
Polak od kuchni   Kruk   2018-10-11
Ważny komunikat Skarbnicy Narodowej   Koraszewski   2018-10-08
Narodowa dyskalkulia i lokalne porachunki   Kruk   2018-10-04
Satyra na leniwych patriotów   Koraszewski   2018-09-28
Prawoznawstwo - broń się   Zajadło   2018-09-19
Preambułka   Koraszewski   2018-09-15
Raport z oblężonego miasta   Koraszewski   2018-09-12
Jaki ślad zostawiają słowa?   Koraszewski   2018-09-04
PRL Chrystusem narodów   Koraszewski   2018-08-31
Wolna prasa, wolność słowa, wolność handlu    Koraszewski   2018-08-24
Pamiętaj o nim na wszystkich swoich drogach   Lewin   2018-08-21
Doświadczony, kompetentny, rzetelny inteligent poszukuje rozwiązania   Koraszewski   2018-08-17
List otwarty do Mendy   Koraszewski   2018-08-13
Znieważenie pomnika dłuta Stanisława Milewskiego   Koraszewski   2018-07-30
Chłopiec, którego zabito, ponieważ był Żydem   Koraszewski   2018-07-15
Ksiądz pana wini, pan księdza, a wójt jeden taki, a drugi inny   Koraszewski   2018-07-13
Cała Polska myśli o pięcie   Kruk   2018-06-14
Dowcipy, memy, przysłowia    Koraszewski   2018-06-02
Wielkie kazanie o małej dziurze w drzwiach   Kruk   2018-05-23
Czy naród może zakochać się w demokracji?   Koraszewski   2018-05-16
Adoracja Jezusa Użytkowego   Kruk   2018-04-28
Żydzi z Madonną w tle   Lewin   2018-04-28
Hogwart potrzebny od zaraz   Koraszewski   2018-04-24
Płońsk miasto otwarte   Koraszewski   2018-04-18
Niziutkie ciśnienie i Nuż w bżuhu   Kruk   2018-04-13
Wzrost mendowatości w populacji mieszkańców Polski w efekcie zmian pogodowych   Koraszewski   2018-04-01
Polski Marzec – 50 rocznica   Garczyński-Gąssowski   2018-03-08
Byłam w niebie, mówi ośmioletnia Ania   Kruk   2018-03-07
„WSZYSCY WIEDZĄ”   Kłys   2018-03-05
Nieustający marsz niesłusznie dumnych   Koraszewski   2018-02-13
Powrót antysemickiego potwora   Koraszewski   2018-02-10
Powrót Gnoma, czyli naród znowu krzyczy „Wiesław śmiało”   Koraszewski   2018-02-05
Bluźniercy, bałwanochwalcy i inni   Kruk   2018-01-30
Ustawa przeciw kłamstwu czy przeciw prawdzie?   Koraszewski   2018-01-29
Piątek narodowo-erotyczny   Kruk   2018-01-10
Silva rerum, Facebook i rara avis   Koraszewski   2018-01-02
Szkolne orły i wątroba Prometeusza   Kruk   2017-12-25
Sędziami będziem wtedy my!   Koraszewski   2017-12-20
Władca much – lekcja wychowawcza   Kruk   2017-12-11
Idem per idem, czyli polska droga do demokracji   Koraszewski   2017-12-01
Nauczyciel-ateista w szkole   Koraszewski   2017-11-29
Hej, wy, naród…   Koraszewski   2017-11-23
Przypowieść o Janie i Fortepianie   Kruk   2017-11-21
Święto niepodległości, czyli bal sykofantów   Koraszewski   2017-11-11
Stan Polski przed wyborami   Koraszewski   2017-11-09
Zupa z gwoździa do trumny z św. pamięci wkładką   Kruk   2017-11-01
Długi lot bibelota   Kruk   2017-10-26
Kościół, wierzący, dialog   Koraszewski   2017-10-21
W oparach religijnej magii   Koraszewski   2017-10-10
Ipso facto omlet z groszkiem   Kruk   2017-09-19
Mroczny cień udrapowanych autorytetów   Koraszewski   2017-08-23
Apel Stowarzyszenia Miłośników Logiki Nieformalnej   Kruk   2017-08-18
Pan Baginski pyta o antysemityzm   Koraszewski   2017-08-17
Jak to na wojence ładnie, tarara...   Koraszewski   2017-08-09
O seksie, moralności i religii   Koraszewski   2017-08-06
Sumienie, czyli moralność bez smyczy   Koraszewski   2017-08-04
Kryzys komunikacji werbalnej, czyli patos środkowego palca   Koraszewski   2017-07-31
Costaguana dla Costaguańczyków   Koraszewski   2017-07-23
Uchodźcy a sprawa polska   Koraszewski   2017-07-08
Czy suweren jest blondynem?   Koraszewski   2017-06-30
Dramat z nadmiarem inteligencji emocjonalnej   Kruk   2017-06-26
Na tropach chrześcijańskiego feminizmu   Koraszewski   2017-06-24
W poszukiwaniu umiarkowanych katolików   Koraszewski   2017-05-24
Prezydent nie wszystkich Polaków   Koraszewski   2017-05-16
Jak pięknie kwitną kanalie   Koraszewski   2017-05-01
Niechęci etniczne w służbie ratowania czytelnictwa w Polsce   Koraszewski   2017-04-27
Panu Bogu świeczkę, biskupom ogarek, pora zapalić światło   Koraszewski   2017-04-18
Infantylizmofilia czy chrześcijańska myśl światła?   Koraszewski   2017-04-14
My chcemy boga, w książce, w szkole...   Koraszewski   2017-03-27
O płodności intelektualnego onanizmu   Kruk   2017-03-14
Ogień narodowy, czyli patriotyzm patologiczny   Koraszewski   2017-03-10
Czy Polacy wybiją się...   Koraszewski   2017-03-02
Przemysł zmasowanej dezinformacji   Koraszewski   2017-02-27
O trudności zamiany rozmów nocnych na dzienne   Kruk   2017-02-21
Dziewiczy lasek na skraju miasteczka   Kruk   2017-01-21
Narodowy socjalista pisze do mnie list   Koraszewski   2017-01-11
Znaki czasu na Jasnej Górze i gdzie indziej   Koraszewski   2017-01-09
Żaba mortal combat i lewatywa z kawy   Szczęsny   2017-01-05
Jego Małość i halucynogenny grzyb   Kruk   2017-01-02
Krzyżacy, Włodkowic i siekiera na ołtarzu   Koraszewski   2016-12-29
I gdzie nas ten dyskurs prowadzi?   Kruk   2016-12-20
Szlak bojowy Jarosława Kaczyńskiego   Koraszewski   2016-12-17
Ujednolicone miary zdrowego rozsądku   Kruk   2016-12-08
Nauka dla świata pracy   Koraszewski   2016-12-03
Intronizacja Chrystusa, czyli powiedzcie Allahu akbar   Koraszewski   2016-11-23
Awangarda umysłowego proletariatu   Kruk   2016-11-21
Do posłanki co dyskutować chciała   Koraszewski   2016-11-19
Perwersyjny moralista w sutannie   Koraszewski   2016-11-10
Kobieta superpatronką roku 2017   Koraszewski   2016-11-07
Kościół bardzo kocha kobiety   Koraszewski   2016-10-28

« Poprzednia strona  Następna strona »
Polecane
artykuły

Einstein



Socjologia



Allah stworzyl



Uprzednie doświadczenie



Żydowski exodus



PRL Chrystusem narodów



Odrastające głowy hydry nazizmu



Homeopatia, wibracje i oszustwo


Żołnierz IDF



Prawo powrotu



Mózg i kodowanie predyktywne



Nocna rozmowa



WSzyscy wiedza



Nieustający marsz



Oświecenie Pinker



Alternatywna medycyna zabija



Kobiety ofiarami



Prometeusz



modyfikowana pszenica



Arabowie



Roboty będą uprawiać ziemię



Sumienie, czyli moralność bez smyczy



Skomplikowana ewolucja



Argument neuroróżnorodności



Nowe badanie pamięci długotrwałej



Ściganie bluźnierstwa



Ryby jaskiniowe



Autyzm



Od niepamiętnych czasów



Tunezyjczycy przeciw złemu prawu



Drugie prawo termodynamiki



Pochwała ignorancj



Mistyfikacja Sokala



Intronizacja Chrystusa


Listy z naszego sadu
Redaktor naczelny:   Hili
Webmaster:   Andrzej Koraszewski
Współpracownicy:   Jacek, , Malgorzata, Andrzej, Marcin, Henryk