Prawda

Środa, 28 wrzesnia 2022 - 20:40

« Poprzedni Następny »


Pierwsza poprawka do, że tak powiem


Andrzej Koraszewski 2021-12-08


Wściekłość prowadzi czasem do odruchów, które mogą same w sobie być zgoła komiczne. Otwieram gazetę i natychmiast zamykam stronę po zderzeniu z pierwszym tytułem. „Przez rząd codziennie umiera tylu ludzi ilu jest posłów”. Widać pani Agnieszka Kublik nie ma czasu na oglądanie świata, bo musi nam napisać, co mamy myśleć. W Ameryce próbują przypomnieć obecnemu prezydentowi, jak obwiniał poprzedniego prezydenta za wszystkie covidowe śmierci i pytają jak wyjaśnia, że w tym roku jest więcej  śmierci z powodu pandemii niż w ubiegłym, więc rzeczniczka Białego Domu wije się jak piskorz i przekonuje, że ówczesny kandydat na prezydenta nie obwiniał ówczesnego prezydenta za tamte śmierci, tylko za styl pisania tweetów. Politycy i gazeciarze z równym zapałem używają pandemii jak maczugi i wydają się nie posiadać zdolności rozpoznania, że maczuga może okazać się bumerangiem. Pismak gromowładny nie musi się niczego obawiać, zarabia na doniesieniach z ostatniej chwili, zapewniając, że to wiadomości spod lady i specjalnie dla mnie. Nie musi się obawiać, że mu przypomną pisane wcześniej głupstwa, no bo i co z tego? Domaga się równocześnie, by oddać całą władzę w ręce rad (dobrych rad, prosto z redakcji).

Z pandemią problem, bo z jednej strony tak trudno przyznać się politykom (i ekspertom), że działamy po omacku w zderzeniu z nowym i nieznanym zagrożeniem, że podejmowane przeciwdziałanie ma ograniczoną skuteczność, że musimy apelować do racjonalizmu opartego na niepewności i redukowaniu poziomu zagrożenia. Patrzyliśmy ze zdumieniem na Szwecję, gdzie władze dały się przekonać do idei odporności stadnej uzyskanej przez liczbę tych, którzy zarazę przeszli. Pomysł w żaden sposób nie okazał się lepszy niż polityka innych, nie okazał się również dramatycznie gorszy (chociaż ta droga do odporności stadnej nie wypaliła). Izrael wydawał się modelowy. Premier Netanjahu dniami i nocami zadręczał kierownictwo Pfitzera i faktycznie Izrael zdobył najszybciej imponujące zapasy szczepionek. Ta droga do odporności stadnej wydawała się niemal gwarantowana, gdyby nie antyszczepionkowcy, których znaczna liczba (w połączeniu z otwieraniem granic), daje wirusowi szansę na przetrwanie. Lewica zwalała na ortodoksów, prawica na lewicowych antyszczepionkowców, dziennikarze mieli pełne rączki roboty.


Gubernator stanu Nowy Jork, Andrew Cuomo jest autentycznie współodpowiedzialny za śmierć ponad sześciu tysięcy staruszków, których ze szpitala radośnie odsyłano ponownie do domów opieki, gdzie chorzy na Covid masowo zarażali współmieszkańców, a żeby było mądrzej, to władze stanowe zabroniły przeprowadzania testów na posiadanie wirusa nowoprzyjmowanym pensjonariuszom. Dziennikarze nosili gubernatora na rękach za wspaniałą walkę z pandemią, a z urzędu ostatecznie zrezygnował nie za elementarne błędy w walce z pandemią z tragicznymi konsekwencjami, a za poklepywanie dziewczyn po tyłkach.


Bakterie i wirusy ewoluują szybciej niż inne organizmy i jeszcze nie wiadomo czym się to wszystko skończy. Odmiana omikron (która powinna była zostać nazwana xi, ale ze względu na możliwość urażenia uczuć chińskiego prezydenta przeskoczono przez jedną literę greckiego alfabetu), najpierw została ogłoszona najgroźniejszą odmianą z dotychczasowych, potem za względnie łagodną, ale za każdym razem pisano o tym z poczuciem pewności charakterystycznym dla kasty kapłańskiej.


Ten typ dziennikarstwa zdecydowanie nie pomaga, przeciwnie pogłębia okopy istot żywiących się różnymi przesądami. Nie jest to wszystko oczywiście typowe wyłącznie dla Polski i pani Kublik niczego nie wymyśliła. Kiedy w Izraelu niemal natychmiast po zmianie rządu gwałtownie podskoczyła liczba zachorowań, tamtejsi redakcyjni mędrcy w zależności od swoich osobistych sympatii  i antypatii twierdzili, że to wina nowego rządu, zaś wrogowie Netanjahu, że to on przed odejściem wszystko popsuł.


Fakt, że mamy paskudny rząd wyraźnie wzmacnia inflację dziennikarskiego słowa i jego wartość leci w dół szybciej niż wartość złotówki. Ta wartość dziennikarskiego słowa nie była i wcześniej specjalnie mocna. Łatwiej wskazać kilka nazwisk ludzi dbających o rzetelność i bezstronność, niż redakcję, w której rzemiosło jest ważniejsze niż kapłaństwo.      


Wolność słowa jest kamieniem węgielnym wszelkiej wolności, pojawia się jednak pytanie, czy można partyjniackiej propagandzie i głupocie założyć jakieś pęta i to nie tylko dlatego, żeby przestała tak tragicznie irytować, ale również, żeby nie doprowadziła do zbiorowego samobójstwa. 


W Stanach Zjednoczonych tu i ówdzie słychać przerażone głosy, że pierwsza poprawka do amerykańskiej konstytucji przestaje być kamieniem węgielnym amerykańskiego życia publicznego. Wolność słowa jest kwestionowana na uniwersytetach, w mediach i w debatach publicznych, a kiedy jest przywoływana, to w sposób perwersyjny jak w Związku Radzieckim. Słowa tej poprawki były dla innych jak drogowskaz. Czasem była odległym, niedoścignionym wzorem. Pierwsza poprawka mówiona po rosyjsku z odniesieniem do warunków lokalnych wydaje się jakąś zupełną abstrakcją.  „Duma nie ustanowi ustaw…”  Bez żartów proszę. Duma ustanowi cokolwiek jej każą.


Czy dałoby się pierwszą poprawkę zaadoptować do naszej rzeczywistości?

Sejm nie ustanowi ustaw wprowadzających [państwową] religię lub zabraniających swobodnego wykonywania praktyk religijnych; ani ustaw ograniczających wolność słowa lub prasy, lub naruszających prawo do pokojowych zgromadzeń i wnoszenia do rządu petycji o naprawę krzywd.

U nas to również brzmi jak zaledwie fasadowy ornament. A na domiar złego, wolność słowa i wolność zgromadzeń można sobie zadekretować, ale w praktyce okazuje się czasem swobodą bełkotu i przepychanek o honor wdrapania się na beczkę i przemawiania do tłumu. Wolność zgromadzeń nie oznacza umiejętności kooperacji, ale trudno sobie wyobrazić pożytek z takiej wolności bez tej umiejętności.  


Czytałem kilka dni temu świetny artykuł Andrzeja de Lazari „Ja i My-Naród, czyli jak się rusyfikujemy”.

Cała historia cywilizacji Zachodu – pisze de Lazari - od epoki Oświecenia do dnia dzisiejszego, jest dążeniem do wyzwolenia każdej jednostki, każdego Ja, czego nie można powiedzieć o tradycji rosyjskiej, a ostatnio również o „rusyfikującej się”, „narodowej” ideologii polskiego rządu. W 2014 roku Rosyjskie Ministerstwo Kultury przedstawiło „Podstawy państwowej polityki kulturalnej”. Naczelna teza tego dokumentu: „Rosja to nie Europa”. Stąd wniosek: „zachowanie wspólnego kodu kulturowego wymaga rezygnacji z państwowego wspierania projektów kulturalnych, narzucających społeczeństwu obce wartości”. Czy nie taką samą politykę realizują dziś polscy ministrowie i prawicowi ideolodzy?

Autor przypomina, że rosyjska tradycja to kolektywizm zwalczający wszelki indywidualizm. Te ciągoty do kolektywizmu mają długą tradycję, obywatelskiemu Ja przeciwstawia się władca, biskup, dworzanin, a w końcu również szary poddany, zwany przez wielu plebsem lub „suwerenem”.


Gdzie ukrywa się różnica między  „My – obywatele Rzeczypospolitej”, rosyjskim „My – obywatele Federacji Rosyjskiej” i amerykańskim „My - obywatele Stanów Zjednoczonych”; a wreszcie, czy ktoś w ogóle rozumie co mówi, kiedy mówi my – obywatele Europy?


Europa nie ma konstytucji, nie jest również państwem, jest stowarzyszeniem państw narodowych. Czy jest Europą ojczyzn, jak chciał de Gaulle, czy Stanami Zjednoczonymi Europy, jak marzyli inni? Po niesamowitych sukcesach Wspólnoty, mamy Europę komisarzy politycznych, którzy prawdopodobnie wzmacniają tendencje nacjonalistyczne, które zapewne przyszłyby i tak, nawet gdyby Unia Europejska posiadała konstytucję z klarownym rozgraniczeniem kompetencji federalnych i krajowych. (Bełkot naszych pisowskich polityków może być związany z tym, że unijne traktaty trzeba wozić ciężarówką.)


A jednak nie tylko tu jest pies pogrzebany.  W odróżnieniu od Stanów Zjednoczonych, my – Europejczycy mamy tradycje. Narodowe tradycje nie byłyby aż tak wielkim problemem, gdyby nie tradycje kastowe i religijne, które powodują, że obywatelskość jest nieustannie odzierana z indywidualizmu, który jest zagrożeniem społecznej hierarchii.


Czytając artykuł Andrzeja de Lazari przypomniałem sobie skargę amerykańskiego oficera, który szkoląc oficerów arabskiej armii natknął się na problem, który dla niego był nie do pojęcia. Propozycja dyskusji na dowolny temat, kończyła się zawsze tak samo. Kiedy padało pytanie, uczestnicy spotkania patrzyli na najstarszego rangą, czekali na jego odpowiedź, a potem się z nim zgadzali. Dyskusja nie była częścią ich kultury i oczekiwanie krytycznego myślenia wywoływało wyłącznie poczucie zagrożenia lub wręcz paniki.                 


Możemy się pocieszać, że u nas jest zupełnie inaczej. Korzystamy z wolnego słowa w celu pouczania, trudno nie mieć wrażenia, że u nas również dyskusja nie jest częścią naszej kultury. W takiej kulturze dziennikarz nie dostarcza materiału do dyskusji, jest misjonarzem takiej czy innej sprawy, a jeszcze częściej zwyczajnym partyjnym agitatorem.


Pisowski rząd umacnia tę tradycję dostarczając nam poczucia, że tak właśnie trzeba.


Marzyliśmy, może nawet nadal niektórzy marzą, o merytokracji, o systemie, w którym piętnuje się nepotyzm i korupcję, w którym liczą się umiejętności i charakter. Tak wielu ochoczo wdziewa koszulki z napisem Konstytucja. Dziennikarze nie zdający sobie sprawy z tego, że nieustannie zdradzają pierwszą poprawkę do cudzej konstytucji, podtrzymują tradycję, z której wyłonił się pisowski potwór. Nasza pierwsza poprawka brzmi: wolne media są potrzebne, wolne od wrzasków „łapać złodzieja”, wolne od nachalnego mówienia, co mamy myśleć, wolne od dziennikarzy piszących o rzeczach, o których nie mają pojęcia i niezdolnych do przyznawania się do błędu.


Mój odruch zamknięcia strony internetowej, jakbym tam diabła zobaczył, nie był wywołany tylko irracjonalną niechęcią do brukowych tytułów, był gniewem na ludzi, z którymi wiążemy nadzieję.                        


Skomentuj     Wyślij artykuł do znajomego:     Wydrukuj






Znasz li ten kraj

Znalezionych 353 artykuły.

Tytuł   Autor   Opublikowany

List otwarty do pewnego typa   Koraszewski   2022-09-28
Hic Rhodus, hic salta!   Koraszewski   2022-09-21
Głupota zawsze dziewica   Koraszewski   2022-09-19
Jesień oświecenia i owoc poznania   Koraszewski   2022-09-13
Od sierpnia 1980 do sierpnia 2022   Koraszewski   2022-08-30
Gdybym ja był Panem Bogiem   Kruk   2022-08-11
Przemilczana pielgrzymka posłów polskich do grobu Arafata   Koraszewski   2022-08-04
Kaczyński w Kórniku i powrót towarzysza Szmaciaka   Koraszewski   2022-07-26
Polska demokracja wyznaniowa   Koraszewski   2022-05-30
Ból głowy po święcie pracy   Kruk   2022-05-02
Świat się zmienia na lepsze   Kruk   2022-04-22
Pisowska wojna z rozumem   Koraszewski   2022-04-14
Oni się nie wstydzą, państwo nie reaguje   Koraszewski   2022-03-23
Kto dostrzeże grozę wzrostu cen żywności?   Koraszewski   2022-03-18
Cicho płynie solidarność   Koraszewski   2022-03-09
Pokaż figę sykofantom   Koraszewski   2022-02-19
Nie oskarżam, tylko przypominam   Koraszewski   2022-02-10
List otwarty do wice-ministra zdrowia Piotra Bombera, nadzorującego Departament Dialogu Społecznego   Koraszewski   2022-02-03
Pierwsza poprawka do, że tak powiem   Koraszewski   2021-12-08
Dzyndzyk patriotyczny i kwestie prawne   Kruk   2021-11-19
Głupota oparta na wiedzy   Koraszewski   2021-11-15
Jezus, Mahomet i cała reszta   Koraszewski   2021-11-11
 Byłem z Romanem na ty   Koraszewski   2021-11-09
Jarosław Kaczyński i historia polskiego analfabetyzmu   Koraszewski   2021-10-28
Czy można zrozumieć pamięć i tożsamość?   Koraszewski   2021-10-25
My naród i klops   Koraszewski   2021-10-15
Saga rodu Fedorowiczów, powiatowa walka z zaborcą i proces Katarzyny Mrówczyny   Koraszewski   2021-10-04
Historia pewnego teatru   Łukaszewski   2021-09-25
Niech żywi nie tracą nadziei   Kruk   2021-09-15
Dyskurs nasz powszedni pozwól zmienić Panie   Koraszewski   2021-09-11
Zawieszony w prawach członka   Kruk   2021-07-21
Codzienne obowiązki sołtysa honoris causa   Koraszewski   2021-06-26
Czy warto być Polakiem – wyjaśniamy   Koraszewski   2021-06-18
Polityczna kamasutra i umysł człowieka podnieconego   Koraszewski   2021-06-12
Dławiący wiatr historii   Koraszewski   2021-06-07
Piasek dla kota i inne troski   Koraszewski   2021-06-02
Nowy ład, Polski ład, czyli Nowa Ekonomiczna Polityka   Koraszewski   2021-05-29
Sen nocy wiosennej   Koraszewski   2021-05-14
Owszem żyję, ale trudno to potwierdzić   Koraszewski   2021-05-08
Święto flagi i inne święta   Kruk   2021-05-05
Demokracja umarła, niech żyje demokracja   Koraszewski   2021-04-30
Uczucia patriotyczne w promocji   Koraszewski   2021-04-28
Chuć w narodzie, czerep nadal rubaszny, dusza anielska trzepocze sztucznymi rzęsami   Kruk   2021-04-20
Czy wicepremier zarządzi wcześniejsze wybory?   Koraszewski   2021-04-14
Nie marszcz czoła, stawiaj go wyzwaniom   Kruk   2021-04-12
Bliźni gorszego sortu i problem moralności   Koraszewski   2021-04-10
Prawda, sumienie, zgoda   Koraszewski   2021-04-07
Rewolucja w NBP, nominały jawne i poufne   Koraszewski   2021-04-01
Mural w mieście Dobrzyniu   Koraszewski   2021-03-19
Groza reedukacji narodowej   Koraszewski   2021-02-27
Państwo mi nie służy   Koraszewski   2021-02-24
Prymas częściowo nieświeży   Koraszewski   2021-02-19
Teologia zniewolenia kontra społeczeństwo obywatelskie   Koraszewski   2021-02-01
Zostałem zaszczepiony przeciw wrednemu wirusowi   Koraszewski   2021-01-27
Opowieść o Polaku, który się prawdzie nie kłaniał   Koraszewski   2021-01-06
Rok parasola i parasolki?   Koraszewski   2021-01-04
Wypas środowiskowych prawd   Koraszewski   2020-12-28
„Uwaga, tu obywatelki i obywatele, to jest legalne zgromadzenie!”. Powolne budowanie mostów ponad podziałami.   Górska   2020-12-19
Doktor Dolittle i zielony kanarek    Garczyński-Gąssowski   2020-12-12
Seks bez seksizmu, kapłaństwo bez pedofilii   Koraszewski   2020-12-08
Opowieść o nocnym stróżu, kucharce i wartościach   Koraszewski   2020-12-06
Cyrkowe fikołki, teatralne gesty i realne działania opozycji   Górska   2020-11-30
Lekcja zdalna i pytanie dodatkowe   Kruk   2020-11-26
Przez okno wszedł Ziobro, a spod łóżka wylazł biskup, czyli jak Jarosław Kaczyński rozpętał wojnę domową   Górska   2020-11-24
Mowa pozasejmowa do obywatela Kaczyńskiego   Koraszewski   2020-11-21
Przekleństwo naszych czasów i wszystkich wcześniejszych   Kruk   2020-11-16
Ojczyznę wolną racz nam wrócić Panie!   Koraszewski   2020-11-11
Panie Ministrze Czarnek, trzeba było ich nie… epatować wizerunkami młodocianych bohaterów   Górska   2020-11-03
Kobiety żądają zdjęcia dziadów   Koraszewski   2020-11-02
Wściekłość, działanie, skuteczność   Koraszewski   2020-10-30
Mazurek Dąbrowskiego w Świętochłowicach   Górska   2020-10-29
Chrześcijańskie wartości w pisowskim sosie   Koraszewski   2020-10-26
Z notatnika starego państwowca   Koraszewski   2020-10-17
Meandry odporności stadnej   Koraszewski   2020-10-12
Patrz Kościuszko na nas z nieba   Koraszewski   2020-09-29
„Moje życie jest klęską”   Koraszewski   2020-09-14
Inna twarz polskiego Sejmu   Koraszewski   2020-09-10
Niech żyje król!   Łukaszewski   2020-09-01
Wojaki Chrystusa i cudaki z PZPR   Koraszewski   2020-08-21
Maska jako symbol statusu społecznego   Koraszewski   2020-08-16
Raz na ludowo   Łukaszewski   2020-08-11
W okopach świętej  niechęci   Koraszewski   2020-08-05
Uwaga: PiS kocha ubogich   Koraszewski   2020-07-29
Rozważania wokół praworządności   Koraszewski   2020-07-27
Reizm nasz ledwie żywy   Koraszewski   2020-07-19
Wspinaczka na szczyt nieprawdopodobieństwaMarcin Kruk   Kruk   2020-07-16
Smutek obwodów kiepsko scalonych   Kruk   2020-07-11
W niedzielę druga tura, ale właściwie czego?   Koraszewski   2020-07-07
Przekonajcie mnie dlaczego mam głosować na Trzaskowskiego   Koraszewski   2020-07-01
Dyskurs narodowy i jego meandry   Kruk   2020-06-09
Widziane z ławy oskarżonych   Koraszewski   2020-06-01
Niespodziewana erekcja impotenta na placu elekcyjnym   Koraszewski   2020-05-09
Wolność jest zaledwie wstępem   Koraszewski   2020-05-06
Między świętem braku pracy a świętem gwałcenia konstytucji   Koraszewski   2020-05-02
Trzy razy NIE w bolszewickim plebiscycie na prezydenta   Koraszewski   2020-04-17
Samorząd, solidarność, samopomoc   Koraszewski   2020-04-15
Zdalna lekcja wychowawcza   Kruk   2020-04-06
Jak zbrodniczy okaże się ten rząd?   Koraszewski   2020-04-03
Kochać i być mądrym   Koraszewski   2020-04-01
Plac Powstańców i inne przystanki   Zbierski   2020-03-12

« Poprzednia strona  Następna strona »
Polecane
artykuły

Nowy ateizm


Lomborg


„Choroba” przywrócona przez Putina


„Przebudzeni”


Pod sztandarem


Wielki przekret


Łamanie praw człowieka


Jason Hill


Dlaczego BIden


Korzenie kryzysu energetycznego



Obietnica



Pytanie bez odpowiedzi



Bohaterzy chińskiego narodu



Naukowcy Unii Europejskiej



Teoria Rasy



Przekupieni



Heretycki impuls



Nie klanial



Cervantes



Wojaki Chrystusa



 Palestyńskie weto



Wzmacnianie układu odpornościowego



Wykluczenie Tajwanu z WHO



Drzazgę źle się czyta



Sześć lat



Pochodzenie



Papież Franciszek



Schadenfreude



Pseudonaukowa histeria...


Panstwo etc



Biły się dwa bogi


 Forma przejściowa


Wstęga Möbiusa


Przemysł produkcji kłamstw


Jesteś tym, co czytasz,


Listy z naszego sadu
Redaktor naczelny:   Hili
Webmaster:   Andrzej Koraszewski
Współpracownicy:   Jacek, , Malgorzata, Andrzej, Marcin, Henryk