Prawda

Piątek, 20 października 2017 - 23:48

« Poprzedni Następny »


Niezastąpieni szafarze łask bożych


Lucjan Ferus 2016-06-26

\
"Przegoniłam kota sąsiadów."

Jakiś czas temu doszedłem do wniosku, że to co miałem do powiedzenia w kwestiach religii już napisałem i niczego wartościowego nie wniosę do wyrażonych wcześniej poglądów. W związku z tym, powinienem zaprzestać pisania tekstów na tematy religijne, do czego w istocie doszło w ostatnim czasie. Jednakże przypadek sprawił, że niespodziewanie ponownie zaistniał istotny bodziec, skłaniający mnie przez te wszystkie lata do ciągłego podejmowania tej tematyki,.. a jest nim zakłamanie immanentne wszystkim systemom religijnym.

Cóż takiego zaszło? Otóż podczas remontu naszego starego domu i pozbywania się przy tej okazji leciwych mebli „nadgryzionych zębem czasu”, okazało się, iż dno pudła tapczanu wyłożone jest starymi gazetami, datowanymi na lipiec 1991 r. Mam taki odruch, który chyba tylko ciekawością można uzasadnić, że muszę przynajmniej pobieżnie zapoznać się z treścią zamieszczonych tam tytułów, zanim gazety zostaną spakowane na makulaturę.

 

Znakomita większość artykułów dotyczyła spraw już nieaktualnych i przebrzmiałych, lecz trafił się jeden, którego aktualność ani trochę nie zmalała przez te ćwierć wieku. A nawet powiedziałbym, iż problemy w nim przedstawione są bardziej aktualne w dzisiejszych czasach i obecnej sytuacji polityczno-religijnej. Na jednej ze stron rzucił mi się w oczy tytuł tekstu: CZY NIE WYSTARCZY SPOWIADAĆ SIĘ BOGU? autorstwa ks. Jana Grzesicy.

 

Ponieważ już sam tytuł zapowiadał zakłamany punkt widzenia na ów religijny problem (może dlatego, że napisał go ksiądz?), postanowiłem przeczytać go uważniej. Ciekawy byłem argumentów przedstawionych przez autora, domyślając się, iż na pewno będzie starał się przekonać czytelników, że odpowiedź na pytanie zawarte w tytule powinna brzmieć: NIE!

 

I nie myliłem się. Cały artykuł był poświęcony udowodnieniu tezy, że kapłan-spowiednik jest nieodzownym i wręcz koniecznym elementem bożego miłosierdzia, którego szczególną rolę Bóg zaplanował w trosce o dobro grzesznych ludzi. A przywołane autorytety kościelne potwierdzały to autorytatywnie i solidarnie. Tekst zaczyna się od słów:

„Istotnymi cechami człowieka są rozumność i wolność. Ich źródłem jest duchowa sfera, która stanowi o wyjątkowej pozycji człowieka w całym stworzeniu i o jego godności. Stad też człowiek z natury chroni swoją wolność, a wszelkie próby jej ograniczenia traktuje jako zamach na swoją osobę. Przyczyn zewnętrznych, które sprawiają, że człowiek upomina się o swoją wolność jest niemało. /../ Ta powszechna tendencja obejmuje prawie wszystkie sfery życia, przenika różne społeczności.

 

Nie omija także Kościoła. Słynne na Zachodzie: „Jezus tak – Kościół nie” jest tego dobitnym wyrazem. Elementem takiej postawy, może nie zawsze uświadomionej, jest kwestionowanie w sakramencie pokuty pośrednika, kapłana-spowiednika. Czyż nie wystarczy swoich spraw załatwiać z Bogiem, po co jeszcze potrzebny jest tu ksiądz? – pyta człowiek, któremu wydaje się, że został zagrożony w swojej osobistej wolności, samodzielności i niezależności”.   

Według autora artykułu owo tytułowe pytanie zadaje „człowiek, któremu wydaje się, że został zagrożony w swojej osobistej wolności, samodzielności i niezależności”. Otóż moim zdaniem na takie pytanie jest stać przede wszystkim człowieka potrafiącego logicznie i racjonalnie myśleć(owa rozumność, będąca istotną cechą człowieczeństwa), który na dodatek zna dobrze Biblię i historię religii, a w szczególności katolicyzmu. Dlaczego tak uważam? Ponieważ spowiadanie się Bogu, który z racji swych atrybutów zna nasze najskrytsze myśli na długo zanim pojawią się w naszych głowach i wszystkie nasze uczynki, a w tym i grzechy popełniane w czasie naszego życia – jest czynnością bezsensowną i sprzeczną z rozumem.

 

Do czego zaś potrzebna jest znajomość Biblii? Aby wiedzieć, iż nie zawiera ona ani jednegoprzykładu spowiedzi usznej. Mówi natomiast o spowiedzi serca, do której nie potrzeba pośrednictwa człowieka (Ps 51,1-11). Zachęca do wyznawania grzechów Bogu, gdyż „każdy, kto w Niego wierzy, przez Jego imię otrzymuje odpuszczenie grzechów” (Dz 10,43). Sam Jezus uczył spowiadać się bezpośrednio do Boga, gdyż tylko On może odpuścić nam winy (Mt 6,6-12). A co mówi historia katolicyzmu? Już papież Grzegorz VII (1073-85) chciał wprowadzić spowiedź uszną, ale dopiero w roku 1215 dogmat w tej sprawie wydał IV sobór laterański.

 

Zatem zakłamanie tego problemu – jak to w religii bywa – istnieje w paru aspektach: w stosunku do rozumu i logiki, jak i w stosunku do Pisma Świętego, gdzie w liście do św. Jakuba Apostoła napisano: „Wyznawajcie zatem sobie nawzajem grzechy” (J 5,16), czyli wierny kapłanowi i vice versa (jak to z humorem opisał Wolter w „Kandydzie”). Jednakże księża od dawna mieli inną koncepcję sprawowania swojej posługi i to nie tylko w tej jednej kwestii. Dalej autor argumentuje w ten sposób:          

„Trzeba w tym miejscu wyjaśnić kilka spraw. /../ Człowiek ochrzczony poprzez ten sakrament włączony zostaje do społeczności Kościoła. Zatem, w świetle wiary, nie jestem już osobą „prywatną”, ale cząstką Bożej społeczności. Mistycznego Ciała Jezusa Chrystusa – jak uczył papież Pius XII – czy Ludu Bożego – jak to ujmuje Sobór Watykański II. Ten fakt rodzi znamienne skutki: stanowię cząstkę pewnej całości, która nazywa się Kościołem. Jesteśmy jak naczynie połączone, wzajemnie zasilamy się dobrem, ale też wzajemnie obciążamy się złem. /../

 

To nie jest tak, że mój grzech ma tylko odniesienie do Boga i do mnie samego. Zło, którego się dopuszczam dotyka innych, całą rodzinę, cały Kościół. Jestem winny wobec Boga, ale jestem również winny wobec Kościoła. Są grzechy, które bardziej ujawniają tę winę, jak np. odrzucenie wiary, bluźnierstwo, apostazja. Ale tak naprawdę, to każdy grzech godzi w to wspólne dobro, jakim jest Kościół. Innymi słowy każdy grzech, choćby najbardziej ukryty, ma swój wymiar społeczny.

 

Na ten wymiar każdego grzechu wskazuje Jan Paweł II: „Dusza, która upada przez grzech, pociąga za sobą Kościół i w pewien sposób cały świat. Innymi słowy, nie ma grzechu, nawet najbardziej wewnętrznego i tajemniczego, najściślej indywidualnego, który odnosiłby się wyłącznie do tego, kto go popełnia. Każdy grzech rzutuje z mniejszą lub większą gwałtownością, z mniejszą lub większą szkodą na całą strukturę kościelną i na całą rodzinę ludzką” (Adh. „O pokucie i pojednaniu”).

Następne zakłamanie dotyczy sakramentu chrztu, przez który człowiek zostaje włączony do społeczności Kościoła. Ma ono także parę aspektów: najważniejszy to ten, iż owa religijna ceremonia dokonywana jest na niemowlęciu, które siłą rzeczy nie ma na tyle rozwiniętej świadomości, aby zrozumieć sens i ważność tego religijnego rytuału, jak i konsekwencji jakie on ze sobą wnosi w życie człowieka.

Paromiesięczne niemowlę nie może wiedzieć, iż dzięki polaniu wodą jego główki i wypowiedzeniu paru niezrozumiałych dla niego słów przez dziwnie ubranego pana, staje się przez to dozgonnym członkiem organizacji religijnej (Kościoła), która odtąd będzie rościła sobie prawo do panowania nad jego umysłem (sumieniem) i będzie starała się zawłaszczyć jak największą część jego światopoglądu. Organizacji, która uzurpuje sobie prawo do nieustannej indoktrynacji (od wczesnego dzieciństwa, aż po grób) swoich "prawd", tak, aby stały się niezbywalną częścią jego świadomości.

 

Drugie i wcale nie mniejsze zakłamanie dotyczące chrztu niemowlaków polega na tym, iż sam Jezus widział zupełnie inaczej ten problem. Otóż wg niego chrzest powinna poprzedzać wiara w podstawowe prawdy religijne, przyszłego wiernego. Dlatego w Biblii znalazły się jego słowa: „I rzekł do nich: /../ Kto uwierzy i przyjmie chrzest będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony” (Mk 16,15,16). Inaczej mówiąc, aby chrzest miał sens i był prawdziwą cezurą rozdzielającą te dwa etapy życia człowieka, powinien być przeprowadzony w dorosłym życiu, kiedy człowiek jest już świadomy prawd wiary i kiedy może dobrowolnie wyrazić zgodę (lub nie) na ten rodzaj życiowej drogi.

 

Dlatego wczesne Kościoły chrześcijańskie chrzciły przez zanurzenie wyłącznie dorosłych wiernych, gdyż biblijnym warunkiem chrztu jest pouczenie o zasadach wiary, wiara w Jezusa oraz pokuta. Niemowlę nie może spełnić żadnego z tych warunków. Niestety od soboru w Kartaginie w 418 r. Kościół kat. poszedł inną drogą, chrzcząc niemowlęta. Ani świadectwo Pisma Świętego, ani nauki Jezusa Chrystusa (o racjach rozumu nie wspomnę) nie wpłynęły na zmianę tej drogi do dnia dzisiejszego. Dalej autor owego artykułu tak pisze:   

„Kościół z ustanowienia Chrystusa jest wielkim Sakramentem pojednania. Św. Paweł w 2 liście do Koryntian pisze: „Bóg zlecił nam posługę pojednania” (5,18). Kościół ma misję głoszenia tego pojednania i trwania w świecie jako sakrament – stwierdza adhortacja. Wśród wielu środków jednania, jakimi dysponuje Kościół, sakrament pokuty jest najbardziej właściwym i owocnym. Kościół posiadał zawsze świadomość, że z woli Chrystusa przebaczenie otrzymuje się przez rozgrzeszenie, którego udzielają szafarze tego sakramentu.

 

Tę pewność potwierdza zarówno Sobór Trydencki, jak i Sobór Watykański II: „Ci zaś, którzy przystępują do Sakramentu Pokuty, otrzymują od miłosierdzia Bożego przebaczenia zniewagi wyrządzonej Bogu i równocześnie dostępują pojednania z Kościołem, któremu grzesząc zadali ranę, a który przyczynia się do ich nawrócenia miłością, przykładem i modlitwą” (KK 11).

Z powyższych wypowiedzi wynika niedwuznacznie jak wysoko Kościół podniósł znaczenie grzechu: najmniejszy, nawet ten ukryty przed ludźmi grzech człowieka, urasta do czynu (lub myślenia, bo w myślach też można zgrzeszyć) obrażającego i raniącego cały Kościół, cały świat, a przede wszystkim samego Boga (aż dziwne, że nie pomyślano o aniołach; oni także powinni czuć się obrażeni ludzkimi grzechami). Grzesznik powinien czuć się winny nie tylko przed własną rodziną i wszystkimi bliźnimi, ale też przed całym Kościołem i wobec Boga, którego znieważa swoimi grzechami.

 

Pewno, że przed takim nieomal kosmicznym wymiarem grzechu, Kościół wysuwa się na pierwsza linię obrony przed totalnym złem. Nie może on pozwolić nieświadomym ludziom na grzeszenie i tym samym ranienie całej kościelnej struktury. Nie w przypadku, kiedy wyrządza ów grzech takie kolosalne szkody całej ludzkości, całemu bożemu stworzeniu.

Czyż nie jest to uwspółcześniona i powtarzana przez hierarchów doktryna o grzechu, którą kard. John Henry Newman tak zdefiniował: „Nawet najmniejszy grzech powszedni jest w oczach Boga większym złem, niż zniszczenie całego świata i śmierć w mękach wszystkich jego mieszkańców”. Oto kwintesencja religijnej presji na wiernych religii, która głosi Boga miłosiernego i kochającego ludzi. Jasne jest, że im większe zagrożenie grzechem przedstawia religia, tym większe pole do popisu otwiera się dla wszystkich „naprawiaczy” dzieła Bożego, którzy ponoć z oddaniem walczą z nim wszelkimi możliwymi sposobami, nie szczędząc sił i środków, samemu dając przykłady doskonałości moralnej. Dalej autor artykułu tak pisze:

„Słusznie mówi Papież: „Byłoby zatem niedorzecznością, a także zarozumiałością, chcieć arbitralnie ignorować narzędzia łaski i zbawienia ustanowione przez Chrystusa i jednocześnie w tym wypadku ubiegać się o przebaczenie z pominięciem Sakramentu ustanowionego przez Chrystusa, właśnie dla przebaczenia”. /../ Przytoczę raz jeszcze słowa Papieża z cytowanej już adhortacji: „Niezaprzeczalny jest jednak wymiar społeczny tego Sakramentu, w którym cały Kościół – wojujący, cierpiący i chwalebny w niebie – przychodzi penitentowi z pomocą i na nowo przyjmuje go na swoje łono; tym bardziej, że przez popełniony przez niego grzech cały Kościół został obrażony i zraniony. Dlatego kapłan, szafarz Pokuty, występuje na mocy swojego świętego urzędu jako świadek i przedstawiciel takiego wymiaru Kościoła”.

 

Jest zatem miejsce dla kapłana-spowiednika w procesie jednania człowieka z Bogiem. Więcej, ta obecność jest konieczna ze względu na przynależność do Kościoła, społeczny wymiar grzechu i społeczny wymiar tego sakramentu. /../ Czy nie można spowiadać się tylko Bogu? /../ Instrukcja Eucharisticum Mysterium przypomina, że nikt, będąc świadomym popełnienia grzechu, nawet gdyby zdawało mu się, że za niego żałuje, nie powinien przystępować do komunii św. bez uprzedniej spowiedzi, ale dodaje: „gdyby zaś zachodziła konieczność, w braku spowiednika, niech najpierw obudzi akt doskonałego żalu”. /../

 

Nie da się zrozumieć roli kapłana-szafarza sakramentu pokuty, jeśli zabraknie pełnej wizji Kościoła jako Sakramentu zbawienia, jeśli nie rozumie się społecznego wymiaru grzechu i eklezjalnego charakteru tego sakramentu. I odwrotnie: rozeznanie tych prawd każe uznać potrzebę kapłana w konfesjonale, choćby był to człowiek nie odznaczający się najwyższym wskaźnikiem inteligencji, wiedzy i pobożności. Bo każdy kapłan z woli Chrystusa jest skutecznym narzędziem łaski przebaczenia płynącej z miłosierdzia Bożego”.

Reasumując: artykuł „Czy nie wystarczy spowiadać się Bogu” ks. Jana Grzesicy odsłania w niezamierzony sposób mechanizmy panowania religii nad umysłami wiernych i pokazuje ideowe przyczyny potęgi Kościoła kat. Wydawać by się mogło, że religie i bogowie (czy ogólnie idea bogów/Boga) zostali stworzeni przez ludzi po to, aby człowiek pokonał naturalny strach przed śmiercią, gdyż jako jedyny ze stworzeń jest świadomy własnej śmiertelności. Dlatego na pewnym etapie rozwoju religii pojawili się w nich Zbawiciele, którzy za wiarę w siebie i odprawianie odpowiednich rytuałów, obiecywali życie wieczne (po śmierci oczywiście) swym wiernym wyznawcom.

 

Z tego artykułu wyraźnie widać, jak ta idea została zmieniona i zawłaszczona (szczególnie jeśli porówna się ją z koncepcją zbawienia ludzi, jaka wyłania się z nauk Jezusa opisanych w ewangeliach) przez zinstytucjonalizowane Kościoły w narzędzie władzy kapłanów nad swymi owieczkami. Wolna wola człowieka (nb. podporządkowana woli bożej) służy jedynie po to, aby uczynić go odpowiedzialnym i winnym istnienia zła w dziele bożym. Innego jej zastosowania religia nie przewiduje, a już broń Boże do wyboru wolności od religii: odrzucenie wiary i apostazja – jak wynika z artykułu – należą do najcięższych grzechów człowieka. A jego naturalna skłonność do grzechu (wynikająca według religii z dziedziczenia grzesznej natury, z którą Bóg nakazał rozmnażać się naszym protoplastom), traktowana jest przez religie jako świadome (i złośliwe) działanie ludzi, którzy powinni być za to surowo karani. I to nie tylko na tym świecie (w czym wyspecjalizowały się Kościoły), ale również na tamtym, do czego ma służyć piekło z wiecznymi mękami dla grzeszników.    

 

Dlatego w religiach jest nieprzebrana ilość zakłamania, ponieważ muszą one przekonać wiernych, że to wszystko, co wymyślają teolodzy i hierarchowie kościelni, by panować nad umysłami wiernych, jest zgodne z wolą Boga i służy to wyłącznie dobru. A oni sami i systemy religijne na czele których stoją zinstytucjonalizowane Kościoły są tylko przedłużeniem „ramienia bożego”, i – jak napisano w artykule – „każdy kapłan z woli Chrystusa jest skutecznym narzędziem łaski przebaczenia płynącej z miłosierdzia bożego”.

 

Prawda jest zupełnie inna: to ów zakłamany i pokrętny wizerunek Boga jest skutecznym narzędziem w rękach tych wszystkich, którzy ideę Boga wykorzystują z premedytacją do uzurpowania sobie władzy nad ludźmi. A najlepiej to widać na przykładzie dawnego podręcznika dla duchownych katolickich, gdzie figuruje taki fragment:

„Sam Bóg posłuszny wypowiedzianym przez kapłanów słowom: „B Hoc est Corpus meum”  („To jest ciało moje”) – zstępuje na ołtarz, przychodzi gdzie go zawołają, ilekroć go zawołają, oddając się w ich ręce, choćby byli jego nieprzyjaciółmi. Gdy już przyjdzie, pozostaje całkowicie w ich gestii; przesuwają Go z miejsca na miejsce jak im się podoba, mogą też, jeśli sobie życzą, zamknąć Go w tabernakulum, zostawić na ołtarzu lub usunąć na zewnątrz kościoła, mogą też, jeśli tak postanowią, spożyć jego ciało lub podać innym jako pokarm”.

Bowiem według katechizmu katolickiego w czasie mszy „ofiaruje się prawdziwe ciało i krew Chrystusa, a nie ich symbol”. Dogmat mówi, że „msza święta jest prawdziwą i dosłowną ofiarą składaną Bogu”. Zaprzecza to jednak świadectwu Pisma Świętego, które o ofierze Jezusa mówi: „Złożywszy raz na zawsze jedną ofiarę za grzechy, zasiadł po prawicy Boga /../ Jedną bowiem ofiarą udoskonalił na wieki tych, którzy są uświęceni… gdzie zaś jest ich odpuszczenie, tam już więcej nie zachodzi potrzeba ofiary za grzechy” (Hbr 10,12-14).

 

Jest to jeden z bardzo licznych przykładów religijnego zakłamania, które służy ponoć „dobrej sprawie”, bo czy może być coś bardziej wzniosłego i ważnego, jak bezpardonowa walka ze złem i grzechem, który wg religii jest ewidentnym skutkiem istnienia owego zła w naszym świecie? Dobrze ten problem przedstawił Karlheinz Deschner w książce Opus diaboli:

„Pewne jest przynajmniej to, że katolicka instytucja pokuty nie może się obejść bez grzesznika. Pewne jest i to, że nikt nie zdawał sobie z tego lepiej sprawy, niż sam kler. Tak, był tego świadomy, ale też nie chciał, by ludzie byli inni, chciał, żeby owieczki pozostały nie zmienione /../ Początkowo w pierwotnym chrześcijaństwie , działo się tak być może bez ukrytych intencji, bez ewidentnych hipokryzji. Ten domysł wynika z surowości pierwszych kar.

 

Ale gdy jednorazową pokutę zastąpiono dwu- i wielokrotną /../ to zaczęło być coraz bardziej oczywiste, że nie chodzi o obyczajność, etykę, „poprawę” grzesznika, lecz o stworzenie zależności. Kler potrzebuje grzechu, z niego żyje. /../ Przez niego właśnie wierny staje się /../ niewolnikiem Kościoła, od najmłodszych lat /../ zaszczepia mu się świadomość grzechu, nie po to, żeby był wolny od grzechu, lecz po to, żeby wciąż popadał w konflikty, by ciągle grzeszył, ciągle ulegał pokusie, bo tylko jako winny, jako ten, który nie zapanował nad sobą, otrzymuje pomoc od Kościoła, absolucję i nadzieję na upragnione wieczne zbawienie. Inaczej mówiąc, przez to właśnie staje się człowiekiem manipulowanym, rządzonym, uciskanym. /../

 

Luter, często okazujący się najbardziej szczerym z tego bractwa, sformułował to bez ogródek: „Bądź grzesznikiem i grzesz do woli, ale pokładaj ufność w Chrystusie i raduj się z nim”. I chyba jeszcze dobitniej: „Prawdziwi chrystusowi święci muszą być dobrymi, wielkimi grzesznikami i muszą pozostać świętymi”.     

Nic dodać, nic ująć. Mój komentarz chyba jest zbyteczny.

 

Czerwiec 2016 r.


Skomentuj     Wyślij artykuł do znajomego:     Wydrukuj




Komentarze
6. Kolejny apel Peter 2016-09-03
5. kolejny apel Robert 2016-07-01
4. apel Mirek 2016-06-27
3. Do Panów Adama i Józefa. Lucjan Ferus 2016-06-26
2. grzech zaniechania Józef 2016-06-26
1. Panie Lucjanie Adam Żuchowicz 2016-06-26


Nowy ateizm i krytyka religii

Znalezionych 414 artykuły.

Tytuł   Autor   Opublikowany

Chcecie zamknąć mi usta? Idźcie na koniec kolejki!   Raza   2017-10-16
Moja ambiwalentna krytyka religii II.   Ferus   2017-10-15
Moja ambiwalentna krytyka religii   Ferus   2017-10-08
Nie rydzykujmy Polski   Koraszewski   2017-10-06
Relikty religijnego myślenia, Część II.   Ferus   2017-10-01
Nigeria: dlaczego religie potrzebują państwowych pieniędzy na pielgrzymki?   Igwe   2017-09-30
Relikty religijnego myślenia   Ferus   2017-09-24
Niespójne koncepcje Boga, Część II   Ferus   2017-09-17
W poszukiwaniu definicji islamu i islamizmu   Ahmad   2017-09-17
Niespójne koncepcje Boga.   Ferus   2017-09-10
Trzy stulecia bałwochwalstwa   Ferus   2017-09-03
Kościół katolicki i jego cuda   Edamaruku   2017-08-28
Czyżby bunt aniołów stróżów?   Ferus   2017-08-27
Czy nauka czyni zbędną wiarę w Boga?   Stenger   2017-08-25
Imam, który wzywał do unicestwienia Żydów, robił to, co inni   Gabra   2017-08-19
Ostatnia gimnazjalna ciąża w Rzeczpospolitej   Kruk   2017-08-14
Dlaczego jestem ateistą?   Koraszewski   2017-08-13
Boże słowo głoszone z ambony     2017-08-10
Bohaterscy imamowie, o których nic nie słychać   Khan   2017-08-03
Poznacie ich po ich owocach   Grayling   2017-07-30
Krytyczne myślenie i aktywny humanizm w Afryce w epoce Internetu   Igwe   2017-07-14
Świadomość w oczach wierzących i niewierzących   Andrews   2017-07-06
Realizm, islamizm i islam: kiedy zaczną się trudne rozmowy?   Herf   2017-06-19
Czego naucza imam w Kopenhadze     2017-06-19
Nowoczesność, ponowoczesność i głódź wiedzy   Koraszewski   2017-06-18
Zaakceptować terror islamski jako nową normalność?   Darwish   2017-06-16
Śmierć mniejszości religijnej pod władzą radykalnego islamu   Rafizadeh   2017-06-14
Naprawdę terroryzm nie ma żadnego usprawiedliwienia?   Ferus   2017-06-11
Republika Ateistów odparła atak religijnych ekstremistów   Stone   2017-06-07
Ateiści nie pomagają, pewnie źle patrzyłeś   Koraszewski   2017-06-03
Wychowywanie dżihadystów: drabina radykalizacji i jej antidotum   Fares   2017-06-03
Nieudacznicy, tchórze? Nie, idealiści   Carmon   2017-06-02
Francja: ideologia islamskiego cierpiętnictwa   Mamou   2017-05-30
Proca z celownikiem laserowym   Ferus   2017-05-21
Grzechy religii: koncepcja „chorego człowieczeństwa”.   Ferus   2017-05-14
Poświąteczna refleksja: wymuszanie wdzięczności   Ferus   2017-05-07
Azyl ignorancji. Część X.   Ferus   2017-04-30
Ściganie bluźnierstwa zasługuje na szyderstwo i pogardę   Igwe   2017-04-27
Poświąteczna refleksja: wymuszanie poczucia winy   Ferus   2017-04-23
Islamscy towarzysze podróży w drodze do bigoterii i masowych mordów   Fernandez   2017-04-23
Chłopiec kaznodzieja   Dawkins   2017-04-19
O jakości naszych bogówCzęść IV   Ferus   2017-04-16
Wrobieni w „wolną wolę”   Ferus   2017-04-09
Żyjemy w epoce drugiej kontrreformacji   Koraszewski   2017-04-03
Autor urojony i jego frustracje   Ferus   2017-04-02
Azyl ignorancji, Część IX.   Ferus   2017-03-26
O jakości naszych bogów.Część III.   Ferus   2017-03-19
O religii bez cienia szacunku   Koraszewski   2017-03-16
Azyl ignorancji. Część VIII.   Ferus   2017-03-12
Dyskryminacja jest wynikiem fanatyzmu w systemie edukacji   Al-Dachachni   2017-03-11
Pod sztandarem Niebios   Foster   2017-03-09
O jakości naszych bogów. Część II.   Ferus   2017-03-05
O jakości naszych bogów   Ferus   2017-02-26
Wierzący wszelkiej maści łączcie się   Koraszewski   2017-02-23
Azyl ignorancji. Część VII.   Ferus   2017-02-19
Otwarty umysł jest zaletą   Andreadis   2017-02-16
Czy krytyczne myślenie zmieni Afrykę?   Igwe   2017-02-13
Wolna wola - klucz do piekielnych bram (II).   Ferus   2017-02-12
Wolna wola - klucz do piekielnych bram   Ferus   2017-02-05
Osaczeni przez religię   Rushdie   2017-02-03
Azyl ignorancji. Część VI.   Ferus   2017-01-29
Rozum i Wiara. Część  XVII   Ferus   2017-01-22
Refleksje sprzed lat: „Spisek sykstyński”   Ferus   2017-01-15
Wystarczy zadawać pytania?   Ferus   2017-01-08
Niewierny Tomasz i krzew gorejący   Ferus   2017-01-01
Nie pożądaj żony bliźniego swego nadaremno   Koraszewski   2016-12-27
Rozum i Wiara. Część XVI   Ferus   2016-12-25
Czy mit o Świętym Mikołaju jest niemoralny?   Novella   2016-12-23
Dwie tezy dla „postępowców” o dżihadzie   Lumish   2016-12-23
Kolejne wyznanie ex-muzułmanki     2016-12-21
Azyl ignorancji. Część V.   Ferus   2016-12-18
"Nic wspólnego z islamem"?   Bergman   2016-12-11
Rozum i Wiara. Część XV.   Ferus   2016-12-11
Pierwsze pokolenie ex-muzułmanów     2016-12-07
Azyl ignorancji. Część IV.   Ferus   2016-12-04
Podporządkować prawo Bogu, czy bogów prawu?   Koraszewski   2016-11-30
Rozum i Wiara. Część XIV.   Ferus   2016-11-27
Azyl ignorancji. Część III.   Ferus   2016-11-20
Rozum i Wiara. Część XIII   Ferus   2016-11-13
Azyl ignorancji, Część II   Ferus   2016-11-06
Test na prawdziwość religijnej wiary   Ferus   2016-10-30
Azyl ignorancji.   Ferus   2016-10-23
Refleksje sprzed lat   Ferus   2016-10-16
Kościół, nauka i próby pogodzenia wiary z życiem   Koraszewski   2016-10-07
Uwagi o prawdziwych katolikach i prawdziwych muzułmanach   Koraszewski   2016-10-05
Dzisiejszy strajk i encyklika z 1968 roku   Koraszewski   2016-10-03
"Chrześcijańskie dziewczyny są przeznaczone tylko do jednego – do dawania przyjemności muzułmańskim mężczyznom”   Ibrahim   2016-10-03
Fiasko poszukiwań dobrego Boga   Ferus   2016-10-02
Podobno obrona ewolucji stała się właśnie trudniejsza. A juści.   Coyne   2016-09-30
Wywiad z Waleedem Al-Husseinim   Canlorbe   2016-09-29
Dobroć biblijnego Boga   Ferus   2016-09-25
Po wygnaniu 160 tysięcy demonów, główny egzorcysta Watykanu idzie do nieba   Coyne   2016-09-24
Szukając dobrego Boga w Biblii   Ferus   2016-09-18
Artykuł ateistki w “New York Times” zachwala prawdziwe cuda dokonane przez początkujących świętych   Coyne   2016-09-16
Szukając dobrego Boga w realnym świecie   Ferus   2016-09-11
Wierzę w Boga Ojca   Koraszewski   2016-09-09
Rozdzielenie religii i państwa – warunkiem demokracji     2016-09-08
Demony w afrykańskiej szkole?   Igwe   2016-09-05
Tłumaczenie rzeczywistości na religijną modłę   Ferus   2016-09-04
W poszukiwaniu drogi do świeckiego państwa   Koraszewski   2016-09-01

« Poprzednia strona  Następna strona »
Polecane
artykuły

Sumienie, czyli moralność bez smyczy



Skomplikowana ewolucja



Argument neuroróżnorodności



Nowe badanie pamięci długotrwałej



Ściganie bluźnierstwa



Ryby jaskiniowe



Autyzm



Od niepamiętnych czasów



Tunezyjczycy przeciw złemu prawu



Drugie prawo termodynamiki



Pochwała ignorancj



Mistyfikacja Sokala



Intronizacja Chrystusa



Obama chrzescijanie



Szelest liści



Czego wam nie pokazują?



Rozdzielenie religii i państwa



Trwa ewolucyjne upokorzenie archeopteryksa



Trucizna, kamuflaż i tęcza ewolucji



Religia zdrowego rozsądku



Kto się boi czarnego luda?



Land of the pure



świecące ryby



Lewica klania sie



Nis zgubic



Religia pieklo



Nienawisc



Niedożywienie w Ugandzie



Ewolucja nieunikniona



Starty z powierzchni



Niewolnictwo seksualne



Miłość teoretycznie przyzwoitych



Psy nie idą do Nieba


Listy z naszego sadu
Redaktor naczelny:   Hili
Webmaster:   Andrzej Koraszewski
Współpracownicy:   Jacek, , Malgorzata, Andrzej, Marcin, Henryk