Prawda

Niedziela, 18 listopada 2018 - 23:45

« Poprzedni Następny »


Człowiek musi w coś wierzyć. Kontynuacja.


Lucjan Ferus 2018-10-21

Wiara zabija (wojny husyckie)
Wiara zabija (wojny husyckie)

Motto: „Człowiek jest istotą, która całe swoje życie trawi na próbach przekonania siebie, że jej istnienie nie jest bezsensowne” (Albert Camus).

„Ludzie zawsze szukają sensu, nawet jeśli powstaje przy tym bezsens” (Erich von Daniken).

W maju br. napisałem 4 teksty z cyklu poświęconego religiom powstałym z wielkich herezji Kościoła katolickiego, korzystając z książki Andrzeja J.Sarwy Herezjarchowie i schizmatycy.   Przedstawiałem je w kolejności chronologicznej (podobnie jak uczynił to autor): manicheizm, spadkobiercy manicheizmu, arianizm i nestorianizm. Na tym ostatnim zakończyłem ów cykl (inne pomysły przyciągnęły wtedy moją uwagę), obiecując sobie, iż kiedyś do niego wrócę z racji na ciekawe i niewykorzystane materiały. Niniejszym to czynię.


We wstępie wyjaśniłem dlaczego ów cykl nosi taki tytuł i czym jest to „coś”, w co człowiek powinien wierzyć (zdaniem naszych etatowych „duchowych przewodników”), by uważany był za dobrego i wartościowego osobnika. Wygląda na to, iż tym „czymś” w co warto zawsze wierzyć jest WYŻSZA IDEA, dzięki której życie ludzkie ma sens. Tę ideę głoszą wszystkie religie (a przynajmniej tak im się wydaje), pod postacią Boga Stworzyciela i pochodnych od niego bóstw. Takie poglądy wyznają osoby wierzące, z tym że każda religia tylko swojego Boga uważa za prawdziwego, natomiast wszystkich innych uznaje za fałszywych.

 

A jeśli to sami ludzie są stwórcami i twórcami wszystkich naszych bogów i wszystkich religii? Jeśli to ludzie tworzą wizerunki i koncepcje bóstw i bogów w zależności od stanu umysłu, aktualnych potrzeb religijno – polityczno – społecznych, oraz okoliczności historycznych? A religioznawstwo potwierdza to w całej rozciągłości i potrafi też dowieść, iż wierni uwierzą dosłownie we wszystko i w byle co, oby tylko było „opieczętowane metką świętości”, „boskości” czy też „cudowności”. Czy to możliwe? Jak najbardziej! Skoro istnieje nieustające zapotrzebowanie na religijną wiarę, gdyż „człowiek musi w coś wierzyć”, to kiedy jest na coś olbrzymi popyt, niemal automatycznie wytwarza się również na to podaż.

 

W obecnym tekście (bardziej niż w poprzednich), chciałbym zwrócić uwagę Czytelników na bardzo swobodny sposób traktowania Biblii przez założycieli różnych religii. Z jednej strony uznawali oni ponoć jej wyższość nad innymi pismami Kościoła, a z drugiej strony traktowali ją, nie jak natchnione przez Boga dzieło lecz jak każdą inną księgę stworzoną zawodnym umysłem ludzkim. Dlatego bez żadnych skrupułów nie wahali się ingerować w jej tekst i wartościować wg własnego uznania poszczególne księgi tej „świętej” pozycji. Zwróciłem już uwagę na ten problem w cyklu Fałszywi prorocy, poświęconym Świadkom Jehowy, kiedy opisywałem historię powstania tego religijnego ruchu:

„Odrzucając całą tradycję i wszelki autorytet kościelny, oparł się Russell wyłącznie na Biblii – Piśmie świętym Starego i Nowego Testamentu, uznając kanon protestancki i odrzucając księgi tzw. deuterokanoniczne, które przez Badaczy Pisma Świętego traktowane są jako apokryfy. Ale przyjęcie tego, a nie katolickiego kanonu niczym nie umotywował, co zdaje się być zrozumiałe; wyrósł on w otoczeniu protestanckim, dla którego wszystko, co trąciło papizmem było złe i godne potępienia. Ale chociaż założyciel Stowarzyszenia Badaczy Pisma Świętego uznał tę księgę świętą za natchnioną przez Boga i zawierającą wyłącznie prawdę, pewne niewygodne dla z góry przyjętych założeń ustępy uznał za nieprawdziwe, za sfałszowane, za dodane później do tekstu kanonicznego” (wg Herezjarchowie i schizmatycy Andrzeja J.Sarwy).

Identyczna historia powtarza się w odcinku Spadkobiercy manicheizmu, dotycząca bogomilców, którzy potraktowali Pismo Święte w podobny sposób, na dodatek mocno je cenzurując: „Dualiści bułgarscy jako pisma natchnione przyjmowali Biblię, ale odpowiednio „oczyszczoną” z naleciałości diabelskich. Odrzucali zatem cały Stary Testament z wyjątkiem ksiąg: psalmów i prorockich. Przyjmowali Nowy Testament, ale za najdoskonalszą – główny filar ich doktryny – uważali ewangelię św. Jana Apostoła” (wg tej samej pozycji). Kiedy poznajemy historię powstawania tychże religii, co rusz natrafiamy na podobne w treści opisy jak powyższe. Ten dziwny „trend” (z religijnej perspektywy) będzie się często powtarzał.

 

Niniejsza część cyklu pokazuje (w znacznym skrócie) jak powstawały następne herezje w łonie Kościoła katolickiego, z których po jakimś czasie wyewoluowały odrębne wyznania religijne. Autor cytowanej wyżej książki, tak np. pisze o Janie Wiklifie: 

„Ponieważ głosił wyższość Biblii nad orzeczenia dogmatyczne Kościoła, podjął się jej przekładu na język angielski. /../ Wiklif ze swego przekładu wyrzucił tzw. księgi deuterokanoniczne (powtórnie kanoniczne). Taką wersję Pisma świętego przyjął później protestantyzm, w którym obowiązuje ona do dziś. /../ Otóż są to te księgi Starego Testamentu, które pierwotnie znajdowały się w żydowskim kanonie Pisma świętego, a po reformie rabinackiej zostały zeń usunięte. Chrześcijaństwo zrywając wspólnotę z synagogą żydowską, księgi wyrzucone przez judaistów zachowało w swej wersji Biblii. Ponieważ były one usuwane i powtórnie przyjmowane do Pisma świętego, zyskały nazwę ksiąg deuterokanonicznych – drugi raz włączonych”.

Oto następny (choć chronologicznie znacznie wcześniejszy od Russella) założyciel religii, który głosząc „wyższość Biblii” nad orzeczeniami dogmatycznymi Kościoła WYRZUCA z niej niektóre księgi, uznając je arbitralnie za mniej święte od pozostałych. Jak widać, ów swobodny stosunek do rzekomego „słowa bożego” stał się już normą pośród założycieli najnowszych religii, którzy wg własnego uznania „oczyszczali Biblię z naleciałości diabelskich” (to były w niej takowe?), odrzucali prawie cały ST, czy też subiektywnie oceniali „ważność” niektórych ksiąg, cenzurując je. W swych naukach Wiklif także interpretuje w zupełnie inny sposób nauczanie i prawdy biblijne:  

„Między innymi twierdził on, iż każda istota jest Bogiem, Bóg zaś jest ograniczony w swym działaniu przez pewnego rodzaju konieczność (los, przeznaczenie?), więc i wszechmoc, i wolność boża są względne. Bóg, sam będąc ograniczony w działaniu, każde ze stworzeń zmusza do konkretnych działań (negacja wolnej woli). Stwórca od chwili zaistnienia człowieka przeznacza go bądź do nieba, bądź do piekła. Człowiek nie ma wpływu na decyzje Boga (predestynacja). Chrystus nie odkupił ludzkości z własnej woli, ale kierowany zewnętrznym przymusem. Obecnie Chrystusa nie należy rozumieć indywidualnie, ale zbiorowo – to wszyscy ludzie są Chrystusem. /../

 

Kościół składa się wyłącznie z przeznaczonych do raju. Predestynowani do piekła nie mają możności wpłynięcia na zmianę swego losu. Ani modlitwa, ani spełnianie przez nich dobrych uczynków nie mają najmniejszego znaczenia, ponieważ akty te nie mają żadnej wartości w oczach Boga. I odwrotnie, komu przeznaczone życie w chwale, temu nie szkodzi i najcięższa zbrodnia. /../ Jedynym źródłem, z którego wolno czerpać wierzącemu jest Biblia. Kościół w formie zhierarchizowanej jest synagogą szatana. Papież to antychryst.

 

Kościół nie ma prawa posiadać żadnego majątku, a o ile już go ma, winien on być skonfiskowany przez władze świeckie. Prócz tego występował przeciw celibatowi, zakonnym ślubom czystości, czci oddawanej Eucharystii, egzorcyzmom, spowiedzi, pielgrzymkom itd. /../ Twierdził, iż w komunii nie następuje transsubstancjacja  (przeistoczenie). Chleb pozostaje tylko chlebem, a wino tylko winem, chociaż Chrystus jest w nich istotnie obecny (jest to oczywista sprzeczność). /../ Takich sprzeczności jest więcej. /../ Wiklif nie mógł ich uniknąć, gdyż zrywając zupełnie ze starym kształtem Kościoła /../ ryzykował, że zrazi do siebie tłum, który zawsze bardziej jest przywiązany do „formy” niż do „ducha”. 

I gdzież tu jest ten Duch Święty, który wg doktryny katolicyzmu miał prowadzić kapłanów i twórców świętych ksiąg drogą Prawdy i tylko prawdy? Z powyższych przykładów widać wyraźnie, iż ci herezjarchowie, którzy z czasem stawali się założycielami nowych religii, nie brali na poważnie owego „bożego natchnienia”, które miało charakteryzować i wyróżniać święte księgi, od tych nie świętych podróbek. Skoro bowiem każdy człowiek może dowolnie decydować co wg niego powinno być usunięte z Biblii (pod pozorem jej „oczyszczenia”) lub uznawać niektóre księgi za ważniejsze czy też nie istotne – to by oznaczało, iż to sami ludzie decydują o tym jaka księga jest natchniona i święta, a jaka nie.

 

Ten nad wyraz ciekawy paradoks pseudo-teologiczny bardzo wyraźnie pokazuje, kto kogo stworzył: Bóg ludzi czy ludzie swoich bogów. I nie trzeba nawet dodatkowo sięgać do innych dokonań religioznawstwa, aby potwierdzić tę oczywistą prawdę: to ludzie są twórcami swych wszystkich bogów i dlatego ci nasi „bogowie” są tacy ułomni jak ich twórcy. Historia religii unaocznia nam to w przekonujący sposób, wystarczy tylko ją znać. W dalszej kolejności autor w/wym. pozycji opisuje burzliwą historię czeskiego reformatora Jana Husa (muszę ją skrócić do opisu najistotniejszych wydarzeń):

„Na przełomie wieków XIV i XV w Kościele łacińskim dosłownie wrzało. Liczne występki, niegodne życie tak dostojników, jak i szeregowych członków kleru, zniechęcało do nich społeczeństwo. Co światlejsze umysły starały się znaleźć lekarstwo i zmienić istniejący stan rzeczy. /../ Tragedią Husa było to, iż przyjął i przejął się naukami Wiklifa, opuścił drogę ortodoksji i wszedł na drogę herezji /../ Pragnął naprawy Kościoła splugawionego i poniżonego własnym zepsuciem, wewnętrznym rozdarciem i pychą światową, która rozsadzała jego dostojników. /../

 

Chciał on i Kościół i świat zmusić do stosowania w życiu zasad ewangelicznych, ale obrał złą taktykę. /../ Czego by jednak nie powiedzieć, jedno trzeba przyznać, że Hus przez cały czas wierzył w prawdziwość własnych przekonań teologicznych. /../ Ale w czasach, gdy istniało aż trzech papieży i każdy z nich twierdził, że jest tym jedynym prawdziwym, obserwując istniejącą sytuację wyłącznie ugruntowywał się w przekonaniu, że to Wiklif ma rację, a nie hierarchowie”.

W tym miejscu powinienem przedstawić naukę Jana Husa, jednakże jest ona tak podobna do nauki Wiklifa, iż pozwolę sobie ją pominąć. Dalej autor książki m.in. pisze:

„Komisje i ojcowie soborowi, przeanalizowawszy naukę Husa i stwierdziwszy bezspornie jej heretyckość, zdecydowanie go potępili. Nie szczędzili jednak starań, by skłonić go do zmiany poglądów. Daremnie. Hus był nieugięty. /../ Dnia 6.07.1415 r., decyzją soboru Hus został ogłoszony heretykiem, sekularyzowany i wydany władzom świeckim. Zgodnie z ówczesnymi prawami dla takich jak on jedna już była droga – na stos. Spokojny i do końca wierny swoim przekonaniom wstąpił na pryzmę suchych drzew, pod którą kat podłożył ogień. Skonał w płomieniach, nie odwoławszy błędów. /../ Jedno jest pewne – Husa spalono nie za domaganie się reform, lecz za herezję”.

Na tym dramatycznym i tragicznie zakończonym przykładzie widać najlepiej, iż głęboka i niezachwiana wiara w słuszność posiadanych przekonań nie chroni człowieka przed nie popełnianiem błędów rozumowych i rozmijaniem się z ogólnie przyjętą prawdą w kwestiach religijnych. Mimo to, iż religie starają się przekonywać swych wiernych do poglądu, iż tę głęboką pewność do słuszności swych przekonań religijnych powoduje Duch Święty i dzięki temu możemy poznać, iż jesteśmy na drodze Prawdy do Boga, a nie na drodze do grzechu. Okazuje się jednak, iż taka absolutna pewność i heroiczność jej obrony nie jest wcale oznaką, iż jest się w prawdzie. Każdy wierzący powinien mieć to na uwadze.

 

Jednakże to jeszcze nie wszystkie wnioski, jakie możemy wyciągnąć z tej pouczającej historii. Moim zdaniem najlepszym dowodem na to, iż wszelkie religie są tworem człowieka jest ich różnorodność i duża łatwość ze strony ich założycieli w tworzeniu coraz to nowszych ich odmian. Zaczyna się najczęściej od rozłamów w pośród głównego kierownictwa, a kończy na utworzeniu nowego odłamu danej religii, który z czasem zyskuje coraz więcej wyznawców i „obrasta” hierarchią kapłanów. Nie inaczej było w tym przypadku:

„Z ogólnej, wielkiej masy husytów wyłoniła się dość liczna grupa KALIKSTYNÓW. Żądania ich nie były zbyt wygórowane /../ Domagali się jedynie „kielicha dla wiernych”, stąd ich nazwa (łac. calix – kielich), oraz prowadzenia przez duchowieństwo życia opartego na zasadach ewangelicznych. /../ Pozostali husyci przyjęli nazwę TABORYTÓW, wywodząc ją od nazwy góry, miejsca zbiórki przed wymarszem na Pragę. /../ Później taboryci rozpadli się na trzy odłamy:  TABORYCI WŁAŚCIWI /../ SIEROTY – nie uznające żadnej władzy, oraz HOREBICI./../

 

Co radykalniejsze jednostki /../ odrywały się od głównego nurtu, tworząc własne gminy wyznaniowe, zwykle nie mające nic wspólnego z husytyzmem, ani nawet w ogóle z chrześcijaństwem. Do takich należy zaliczyć PIKARDÓW odmawiających wszelkiej czci Eucharystii. Zgodnie z ich poglądami Chrystus nie przeistacza chleba i wina w swoje ciało i krew. Owi sekciarze szczególnie wsławili się demolowaniem kościołów, bezczeszczeniem naczyń liturgicznych i profanowaniem hostii. 

 

Popełniali najbardziej wyuzdane występki seksualne, gustując szczególnie w kazirodztwie. Można by ich nazwać również prekursorami naturyzmu, obywali się bowiem, o ile to tylko było możliwe bez odzienia, paradując nago. Tę grupę wyodrębnioną z pikardów nazwano ADAMITAMI dla podkreślenia, że podobnie jak praojciec Adam, obywają się bez ubrania. Zapomnieli niestety biedacy, że Czechy to nie raj. Wyginęli samoistnie przede wszystkim ze względu na klimat. /../

 

Z grona taborytów wyłonili się również JASKINIOWCY, czyli tacy, którzy prostotę życia posunęli do absurdu. Zasiedlali groty skalne (stąd nazwa) i wiedli życie w lesie. Żywili się tym, co znaleźli. W kontaktach seksualnych także przejawiali daleko posuniętą swobodę. Mając doskonale rozwiniętą wyobraźnię, czynili to z wielką finezją i maestrią. Tych można by nazwać prekursorami powrotu do natury. Jaskiniowcy wszelkie formy kultu, zarówno katolickie, jak i husyckie, odrzucali. Wyginęli sami w sposób naturalny.  /../ Tak więc myśl Husa została zupełnie zapomniana” (wg Herezjarchowie i schizmatycy Andrzeja J.Sarwy).

Piękny przykład niekontrolowanego „rozrostu” myśli religijnej, która ewoluując pod wpływem przedsiębiorczości i nieposkromionej wyobraźni twórców różnych systemów religijnych, stała się z czasem swoim przeciwieństwem i zaprzeczeniem wyznawanych wcześniej ideałów. Nie wspominając o sprzeczności z rozumem, gdyż na to, akurat w religiach nikt z wierzących uwagi nie zwraca. To tyle w tym odcinku cyklu.

 

Październik 2018 r.                            ----- cdn.-----


Skomentuj     Wyślij artykuł do znajomego:     Wydrukuj




Komentarze
4. Odpowiedź czytelnikowi R.B. Lucjan Ferus 2018-10-26
3. pytanie R.B. 2018-10-25
2. Odpowiedź mojemu przedmówcy Lucjan Ferus 2018-10-22
1. Hus a sprawa Polska poltiser 2018-10-21


Nowy ateizm i krytyka religii

Znalezionych 500 artykuły.

Tytuł   Autor   Opublikowany

Człowiek musi w coś wierzyć. Schizma arcybiskupa Lefebvre,a   Ferus   2018-11-18
Człowiek musi w coś wierzyć. Mariawici.   Ferus   2018-11-11
Boski niebyt, nauka i patriotyzm   Koraszewski   2018-11-07
Człowiek musi w coś wierzyć. Raskolnicy, Swedenborg.   Ferus   2018-11-04
Człowiek musi w coś wierzyć. Savonarola, Luter i inni   Ferus   2018-10-28
Allah stworzył kobiety, żeby były w domach     2018-10-25
Prawdziwy opór przeciw fanatyzmowi   Chesler   2018-10-24
Człowiek musi w coś wierzyć. Kontynuacja.   Ferus   2018-10-21
List Einsteina kwestionujący religię, biblię i ideę Boga jest znowu na sprzedaż   Coyne   2018-10-19
Jak ekstremistyczny rząd traktuje dziewczynki i kobiety   Bulut   2018-10-19
Szatan pierwszej klasy   Kruk   2018-10-15
Przemyślana odmowa przymusowej relokacji uchodźców   Ferus   2018-10-14
Kiedy rzeczywistość zaprzecza religijnej fikcji. Czyli refleksje nad listem papieża Franciszka do ludu Bożego.   Ferus   2018-10-07
Rozum uskrzydlony wiarą (III)   Ferus   2018-09-30
Rozum uskrzydlony wiarą (II)   Ferus   2018-09-23
Rozum uskrzydlony wiarą   Ferus   2018-09-16
Zbrodnie Boga czy zbrodnie ludzi w imieniu Boga?   Ferus   2018-09-09
Kiedy stworzenie czuje się lepsze od Stwórcy.   Ferus   2018-09-02
Na skrzydłach Nauki i Wiary (III)   Ferus   2018-08-26
Na skrzydłach Nauki i Wiary (II)   Ferus   2018-08-19
Na skrzydłach Nauki i Wiary   Ferus   2018-08-12
Religia i strach, historia hidżabu   Rafizadeh   2018-08-10
Dziecko, grzech i kochający Ojciec w niebie   Ferus   2018-08-05
Refleksje sprzed lat: Na skrzydłach Nauki i Wiary II.   Ferus   2018-07-29
Refleksje sprzed lat: Na skrzydłach Nauki i Wiary.   Ferus   2018-07-22
Bogowie jak ludzie: bogowie na niby (VI)   Ferus   2018-07-15
Czy panie zaorzą Kościół?   Koraszewski   2018-07-09
Bogowie jak ludzie: bogowie na niby (V)   Ferus   2018-07-08
Bogowie jak ludzie: bogowie na niby (IV)   Ferus   2018-07-01
Wolna myśl, religianctwo i nasze uniwersytety   Igwe   2018-06-29
Bogowie jak ludzie: bogowie na niby (III)   Ferus   2018-06-24
Bogowie jak ludzie: bogowie na niby (II)   Ferus   2018-06-17
Bogowie jak ludzie: bogowie na niby   Ferus   2018-06-10
Islam jest nie do pogodzenia z wolnością   Imani   2018-06-06
Człowiek musi w coś wierzyć. Nestorianizm.   Ferus   2018-06-03
Wielkie urojenie świętych pism   Mohamed   2018-06-01
Niech przemówią tureccy uczeni: zobaczymy czym jest islamizm   Bekdil   2018-05-30
Człowiek musi w coś wierzyć. Arianizm.   Ferus   2018-05-27
Seks w Kościele Powszechnym   Koraszewski   2018-05-25
Człowiek musi w coś wierzyć. Spadkobiercy manicheizmu.   Ferus   2018-05-20
Ateizm w Nigerii Północnej   Igwe   2018-05-15
Człowiek musi w coś wierzyć. Manicheizm.   Ferus   2018-05-13
Paradoksy cudu Słońca w Fatimie   Ferus   2018-05-06
Człowiek w labiryncie iluzji. Suplement II.   Ferus   2018-04-29
Człowiek w labiryncie iluzji. Suplement.   Ferus   2018-04-22
Człowiek w labiryncie iluzji. Część VI.   Ferus   2018-04-15
Australijski arcybiskup odmawia informowania o pedofilii księży i ich ofiarach   Coyne   2018-04-12
Nocna rozmowa z biskupem o sensie życia   Koraszewski   2018-04-09
Człowiek w labiryncie iluzji (Część V)   Ferus   2018-04-08
Człowiek w labiryncie iluzji  (Część IV)   Ferus   2018-04-02
Czy Bóg kocha małpi patriotyzm?   Koraszewski   2018-03-26
Człowiek w labiryncie iluzji (III)   Ferus   2018-03-25
O przebudzenie sceptycyzmu w Mozambiku   Igwe   2018-03-21
Człowiek w labiryncie iluzji (II)   Ferus   2018-03-18
Ateizm i religijna nienawiść w Zambii   Igwe   2018-03-15
Człowiek w labiryncie iluzji   Ferus   2018-03-11
Refleksje sprzed lat: „Czy pewność to prawda?”   Ferus   2018-03-04
Tęsknota za bezpiecznym miejscem III.     2018-02-25
Czy Pan Bóg lubi kiszone ogórki?   Koraszewski   2018-02-21
Tęsknota za bezpiecznym miejscem (II)Czyli Królestwo Niebieskie na Ziemi.   Ferus   2018-02-18
Tęsknota za bezpiecznym miejscem. Czyli Królestwo Niebieskie na Ziemi.   Ferus   2018-02-11
Archipelag islam, czy mamy się bać?   Koraszewski   2018-02-08
#PrayForGaza #PrayForPalestina.   Koraszewski   2018-02-07
Religijna troska o wspólny dom - Ziemię   Ferus   2018-02-04
Niebo naprawdę istnieje? To i piekło też?   Ferus   2018-01-28
Czas pociągnąć do odpowiedzialności “kapłanów-cudotwórców”   Igwe   2018-01-27
Nie ma konfliktu między nauką i religią, jest konflikt między religią i nauką   Koraszewski   2018-01-24
Fałszywi prorocy. Zakończenie.   Ferus   2018-01-21
Fałszywi prorocy. Podsumowanie.   Ferus   2018-01-14
Fałszywi prorocy. Część X.   Ferus   2018-01-07
Śmierć w kościele proroka Mboro?   Igwe   2018-01-04
Fałszywi prorocy. Część IX.   Ferus   2017-12-31
Fałszywi prorocy. Cześć VIII.   Ferus   2017-12-24
Bóg się rodzi i inne troski   Koraszewski   2017-12-24
Fałszywi prorocy. Część VII.   Ferus   2017-12-17
Fałszywi prorocy, Część VI.   Ferus   2017-12-10
Senator fatalista i jego wyznania   Koraszewski   2017-12-05
Fałszywi prorocy. Część V   Ferus   2017-12-03
Turcja islamizuje Danię budując meczety   Bergman   2017-12-02
Meczety: piasek w trybach integracji   Frank   2017-11-30
Fałszywi prorocy. Część  IV. Suplement.   Ferus   2017-11-26
Fałszywi prorocy. Część IV   Ferus   2017-11-19
Fałszywi prorocy, Część III.   Ferus   2017-11-12
Fałszywi prorocy, Część II.   Feus   2017-11-05
Fałszywi prorocy   Ferus   2017-10-29
Moja ambiwalentna krytyka religii III.   Ferus   2017-10-22
Chcecie zamknąć mi usta? Idźcie na koniec kolejki!   Raza   2017-10-16
Moja ambiwalentna krytyka religii II.   Ferus   2017-10-15
Moja ambiwalentna krytyka religii   Ferus   2017-10-08
Nie rydzykujmy Polski   Koraszewski   2017-10-06
Relikty religijnego myślenia, Część II.   Ferus   2017-10-01
Nigeria: dlaczego religie potrzebują państwowych pieniędzy na pielgrzymki?   Igwe   2017-09-30
Relikty religijnego myślenia   Ferus   2017-09-24
Niespójne koncepcje Boga, Część II   Ferus   2017-09-17
W poszukiwaniu definicji islamu i islamizmu   Ahmad   2017-09-17
Niespójne koncepcje Boga.   Ferus   2017-09-10
Trzy stulecia bałwochwalstwa   Ferus   2017-09-03
Kościół katolicki i jego cuda   Edamaruku   2017-08-28
Czyżby bunt aniołów stróżów?   Ferus   2017-08-27
Czy nauka czyni zbędną wiarę w Boga?   Stenger   2017-08-25

« Poprzednia strona  Następna strona »
Polecane
artykuły

Uprzednie doświadczenie



Żydowski exodus



PRL Chrystusem narodów



Odrastające głowy hydry nazizmu



Homeopatia, wibracje i oszustwo


Żołnierz IDF



Prawo powrotu



Mózg i kodowanie predyktywne



Nocna rozmowa



WSzyscy wiedza



Nieustający marsz



Oświecenie Pinker



Alternatywna medycyna zabija



Kobiety ofiarami



Prometeusz



modyfikowana pszenica



Arabowie



Roboty będą uprawiać ziemię



Sumienie, czyli moralność bez smyczy



Skomplikowana ewolucja



Argument neuroróżnorodności



Nowe badanie pamięci długotrwałej



Ściganie bluźnierstwa



Ryby jaskiniowe



Autyzm



Od niepamiętnych czasów



Tunezyjczycy przeciw złemu prawu



Drugie prawo termodynamiki



Pochwała ignorancj



Mistyfikacja Sokala



Intronizacja Chrystusa



Obama chrzescijanie



Szelest liści



Czego wam nie pokazują?


Listy z naszego sadu
Redaktor naczelny:   Hili
Webmaster:   Andrzej Koraszewski
Współpracownicy:   Jacek, , Malgorzata, Andrzej, Marcin, Henryk