Prawda

Poniedziałek, 16 lipca 2018 - 07:01

« Poprzedni Następny »


Dzisiaj przechodzę na emeryturę


Jerry A. Coyne 2015-10-01


Zanim ci, którzy lubią tę stronę, zaczną się martwić, że nie będę tu dłużej pisał, pozwólcie, że wyjaśnię. Nie to mam na myśli mówiąc o emeryturze. Tutaj będę publikował teksty jak zwykle, chociaż dzisiaj będą tylko dwa posty. Od 16:30 czasu Chicago przechodzę na emeryturę w konwencjonalnym tego słowa rozumieniu – chodzi o moją pracę na University of Chicago. Podczas snu w Polsce (gdzie jest siedem godzin różnicy czasu z Chicago), przekształcę się z Profesora w Emerytowanego Profesora (lub na tej stronie, Emerytowanego Profesora Kota Sufitowego).

Zanosiło się na to od dwóch lat, ale nieczęsto piszę tutaj o sprawach osobistych i chciałem opóźnić tę informację aż moja emerytura będzie fait accompli. I, jak sugeruje dzisiejszy (czyli wczorajszy – przyp. tłum.)  dialog z Hili, niezbyt wiele zmieni się w moim życiu poza tym, że nie będę dłużej wykonywał samodzielnie badań ani uczył studentów (emerytowani nauczyciele akademiccy nie mają pozwoleniana nauczanie w Chicago). Mogę zatrzymać mój gabinet i nadal będę ciężko pracował, ale natura tej pracy zmieni się nieco.


Kilka lat temu zacząłem zdawać sobie sprawę z tego, że moja praca naukowca i akademika nie stawia mi już takich wyzwań, jak przez poprzednie 35 lat. Opanowałem umiejętności wymagane w takiej pracy: robienie badań, pisanie artykułów naukowych, prowadzenie i uczenie studentów, otrzymywanie grantów i tak dalej. Jedynym pozostałym wyzwaniem było odkrywanie nowych rzeczy o ewolucji, co jest naprawdę ekscytującą rzeczą w nauce. Zawsze mówiłam, że nic nie daje się porównać z uczuciem, że jest się pierwszą osobą, która widzi coś, czego nikt wcześniej nie widział. Artyści muszą czerpać taką samą satysfakcję z tworzenia nowych, fikcyjnych światów lub znajdowania nowych sposobów widzenia istniejącego świata, ale tylko ci, którzy uprawiają naukę – a chodzi mi o „naukę” w szerokim sensie – mają przywilej znajdowania i weryfikowania nowych prawd o naszym wszechświecie.


Jednak znajdowanie naprawdę nowych rzeczy – takich, które zaskakują i zachwycają innych naukowców – jest bardzo rzadkie, bowiem nauka, jak zapis kopalny Steve’a Goulda, jest w znacznej mierze nudą przerywaną przez nagłą zmianę. Tak więc zacząłem szukać bardziej satysfakcjonujących wyzwań; powoli wyciszałem moje badania i zdecydowałem, że przejdę na emeryturę, kiedy mój jedyny pozostały student dostanie dyplom. Podjąłem tę decyzję dwa lata temu, ale procedury przechodzenia na emeryturę – a także, prawdę mówiąc, własne mieszane uczucia – doprowadziły do pewnego opóźnienia. Dzisiaj jednak nadszedł ten dzień.


Co będę robił teraz? No cóż, nie zabiorę się za grę w golfa, co zawsze wydawało mi się nieco głupawym zajęciem. Nie będę więcej wykonywał pracy w laboratorium – samodzielnych badań – ale nie zamierzam porzucać nauki. Nadal będę pisał o nauce, zarówno na tej stronie internetowej, jak w miejscach takich jak pisma i ich strony internetowe i planuję napisanie książki popularno-naukowej o specjacji. Pisanie jest dla mnie Nowym Wielkim Wyzwaniem i to takim, którego nigdy nie można opanować. Mam ambicję pisania o nauce w pięknych i zajmujących słowach i znalezienia własnego stylu, żebym nie małpował po prostu tych ludzi piszących o nauce, których niezmiernie podziwiam. To jest wyzwanie, które potrwa do końca życia, bo bez końca można ulepszać swoje pisanie.


Planuję także więcej podróży, odwiedzanie miejsc, które bardzo pragnąłem zobaczyć, ale nie miałem czasu: Antarktyki, Australii, Południowowschodniej Azji, Bali i rezerwatów przyrody w Afryce, Patagonii i tak dalej.


Pozwólcie mi jednak spojrzeć wstecz, bo mam potrzebę zakończenia mojej kariery akademickiej przez jej podsumowanie.


Kiedy składałem podania o pracę, mój promotor, Dick Lewintin, pisał zazwyczaj w listach rekomendacyjnych coś takiego: “Jeśli Jerry ma jedną wadę, to jest nią nadmierna skromność i tendencja do zbyt niskiego mniemania o sobie”. Miał rację, bo nigdy nie chciałem ulec arogancji tych, którzy internalizują podziw, jakim są obdarzani. Dzisiaj jednak będę próbował być szczery bez nadmiernej skromności.


Czego więc dokonałem? Po pierwsze, była to dobra kariera zawodowa. Pod względem naukowym osiągnąłem dużo więcej niż to sobie kiedykolwiek wyobrażałem. Prawdę mówiąc, gdybym jako student wiedział, jakie przeszkody muszę pokonać, żeby zostać profesorem na znakomitym uniwersytecie i dokonać sporej ilości szeroko cytowanych badań, prawdopodobnie zrezygnowałbym. Nie patrzyłem jednak na cały tor: pokonywałem jedną przeszkodę po drugiej i teraz dobiegłem do końca tej trasy. Nie mogę powiedzieć, że zwyciężyłem, ale jestem zadowolony z finiszu.


Z czego jestem najbardziej dumny? Oczywiście, z moich badań, bo pragnienie dowiadywania się było tym, co zrobiło ze mnie naukowca. Decydującym momentem było zdarzenie, kiedy byłem jeszcze studentem na ćwiczeniach z genetyki. Dano nam dwie probówki z muszkami owocowymi, jedną z białymi oczyma, drugą z normalnymi czerwonobrązowymi oczyma. Otrzymaliśmy zadanie odkrycia, jakie mutacje powodują, że oczy tracą pigment. Kiedy skrzyżowałem muszki z tych dwóch probówek, potomstwo miało oczy normalnego koloru, ale kiedy to „potomstwo F1” krzyżowało się między sobą, otrzymałem cztery kolory oczu w ich potomstwie: normalne, białe oraz dwa nowe kolory: ciemnobrązowy i jaskrawo pomarańczowy. Jak to możliwe? Pamiętam, jak głowiłem się nad tym, a potem przyszło rozwiązanie w olśnieniu, kiedy siedziałem na ławce na pływalni. Białookie muszki muszą mieć dwa zmutowane geny, jeden, który blokuje wytwarzanie czerwonego pigmentu (dając brązowe oczy) i jeden, który blokuje brązowy pigment (pomarańczowe oczy). Wróciłem do laboratorium, przetestowałem tę teorię i stwierdziłem nie tylko, że miałem rację, ale że te dwa geny znajdują się na tym samym chromosomie (drugim), chociaż są położone daleko od siebie.


Podniecenie tego momentu i czysty rezultat, jaki otrzymałem sprawdzając moją hipotezę, są tym, co zrobiło ze mnie genetyka ewolucyjnego. Od tego czasu zawsze próbowałem robić eksperymenty, w których rezultaty czyste: eksperymenty, w których są dwa możliwe wyniki i łatwo je odróżnić. Podczas gdy badanie ewolucji często jest zabałaganione, genetyka ewolucyjna jest schludniejsza i zarówno moi studenci, jak ja, skupialiśmy się na badaniach, w których wyniki jednoznacznie wskazują na jedną hipotezę w odróżnieniu od innej. Wszystko to idzie wstecz do tego momentu na pływalni.


Najbardziej jestem dumny z mojej pracy nad specjacją i spróbuję nie być nadmiernie skromny mówiąc, że sądzę, iż pomogłem przywrócić do życia badania nad tworzeniem się gatunków, przynajmniej w sensie genetycznym – a ta dziedzina badań przez wiele lat leżała odłogiem. Obecnie istnieje niemal przemysł prac nad specjacją, z czego wiele z inspiracji pracy moich studentów i mojej, jaką wykonaliśmy na University of Maryland (moja pierwsza praca), a potem na University of Chicago. Oczywiście, konkretne rzeczy, które odkryliśmy i to, co one znaczyły, zostanie zalane strumieniem nauki i nasze nazwiska popadną w zapomnienie. Taki jest jednak los większości z nas i mnie wystarczy to, że pomogłem zmienić kierunek biologii ewolucyjnej ku jednemu z jej ważniejszych problemów: dlaczego przyroda jest podzielona na kawałki (gatunki) zamiast tworzyć jedno organiczne kontinuum? I jak tworzą się te kawałki? Miałem przywilej dokonania kilku odkryć, które pomogły odpowiedzieć na to pytanie i zainspirowały innych do dalszych odkryć.


Sądzę, że najdumniejszy jestem z książki, jaką napisałem z moim byłym studentem, Allenem Orrem, Speciation, opublikowanej w 2004 r. Napisanie jej zabrało nam sześć lat, zdobyła szerokie uznanie, a co ważniejsze wywarła znaczny wpływ. Nadal uważam tę książkę za moją prawdziwą spuściznę, bo nie tylko podsumowywała ona, dokąd zaszła ta dziedzina, ale podkreślała ważne pytania, na które brakowało odpowiedzi, służąc jako przewodnik do przyszłych badań.


Jestem także bardzo dumny z moich doktorantów, którzy są moją ludzką spuścizną: akademiccy synowie i córki, których praca zmienia kierunek nauki na długo po odejściu ich promotora. Miałem bardzo niewielu doktorantów, tylko czterech, a jeden z nich wybrał karierę piszącego o nauce. Pozostała trójka to znani akademicy i jestem niezmiernie dumny, że wszyscy uważani są za „gwiazdy”. Nie mogę sobie przypisywać zasługi za ich osiągnięcia, bo wszyscy poradziliby sobie beze mnie, ani nie mogę powiedzieć, że umiem wyławiać talenty. Wszystko, co mogę powiedzieć, to, że siedziałem z nimi w laboratorium, nieustannie mówiąc do nich, kiedy razem „popychaliśmy muszki” (liczyli i manipulowali muszkami pod mikroskopem przy pomocy pędzelków z futra gronostajów); i sądzę, że te rozmowy pomogły motywować i kierować nimi.


I jestem dumny, że do samego końca wykonywałem samodzielnie badania. Nie krytykuję tych naukowców, którzy mówią innym, co mają robić i siedzą w gabinecie, pisząc o wynikach  kierowanych przez nich badań, ale bycie kierownikiem laboratorium nigdy nie było moją mocną stroną. W rzeczywistości, ponieważ uwielbiałem pracę w laboratorium, nie miałem czasu na kierowanie innymi i to także ograniczało mnie do posiadania jednego tylko doktoranta. (Miałem także jedną post-doktorantkę i jestem dumny z jej osiągnięć w dziedzinie molekularnej genetyki ewolucyjnej.)


Na bardziej przyziemnym poziomie jestem dumny, że nigdy przez całe moje życie zawodowe nie byłem bez wsparcia grantem, coś, co jest rzadkością w tych dniach trudności z finansowaniem nauki. Przez ponad trzydzieści lat miałem ten sam grant, odnawiany co trzy lata: „Genetyka specjacji”. Jestem nieskończenie wdzięczny National Institutes of Health za szczodrość dla moich badań przez wszystkie te lata.


Co mogłem zrobić lepiej? Determinista taki jak ja, uważa wszelkie żale za nieproduktywne; nie mogłem zrobić niczego innego, niż to co zrobiłem. Chciałbym jednak być lepszym nauczycielem, szczególnie dla studentów. Zważywszy, że moją prawdziwą miłością są badania oraz to, że w miejscu takim jak University of Chicago jest się ocenianym raczej za badania niż za nauczanie, prawdopodobnie wkładałem zbyt mało wysiłku w uczenie studentów. Żałuję, że nie miałem więcej kontaktów ze studentami, bo na University of Chicago to sfora zdolnych i ciekawskich ludzi. Moje oceny z dydaktyki były zawsze przeciętne i zawsze chciałem, żeby były wysokie. Z drugiej strony wiele moich badań było robionych we współpracy ze studentami, którzy chcieli pracować w moim laboratorium po kursach na temat ewolucji i wielu z nich poświęciło się potem albo karierze naukowej, albo medycznej.            


University of Chicago jest ogromnie zróżnicowanym i stymulującym miejscem, mamy znakomitych profesorów i świetne wykłady we wszystkich możliwych dziedzinach. Żałuję, że w trakcie mojej kariery zawodowej nie miałem więcej kontaktów z kolegami z innych dziedzin. Nasz uniwersytet jest nieco zabłkanizowany, więc te okazje są stosunkowo rzadkie i ciągle brakuje czasu. Równocześnie uwielbiam humanistykę i chciałbym bywać na wykładach o literaturze angielskiej, filozofii, antropologii, paleontologii, itp. Może będę miał teraz więcej na to czasu. Przynajmniej jednak wypełniłem dwa przyrzeczenia złożone przez początkującego naukowca: że nigdy nie porzucę uniwersytetu i że zawsze będę miał pracę, podczas której będę mógł chodzić w dżinsach.     


Często odchodzący na emeryturę naukowcy spotykają się z pytaniem o rady dla młodszych. (W rzeczywistości spotykałem się z tym pytaniem wielokrotnie podczas całej mojej kariery zawodowej.) Oczywiście wszyscy mamy tendencję do zalecania, żeby robili dokładnie to, co my sami robiliśmy! Właściwie to jest wszystko, co wszyscy możemy powiedzieć: róbcie to, co naszym zdaniem pozwoliło nam na odniesienie naszych sukcesów. I chciałbym powiedzieć o dwóch rzeczach, które charakteryzowały moją karierę. Być może poruszą one neurony młodszych badaczy i wpłyną na ich własne życie.      


Po pierwsze, nic nie zastąpi ciężkiej pracy. Dobry umysł to nie wszystko i, prawdę mówiąc, nigdy nie uważałem, że jestem szczególnie bystry. Pracowałem jednak bardzo ciężko, przez siedem dni w tygodniu, i to ciężkiej pracy przypisuję moje sukcesy. Kilka dobrych pomysłów – miałem ich ze trzy w moim życiu – ale każdy wymagał ciężkiej pracy. Tak więc studenci, jeśli nie ma was podczas weekendów w laboratorium, to coś jest nie tak. Nie znaczy to, że nie powinniście mieć życia poza laboratorium, bo jest ono bardzo ważne, ale jeśli wasza praca jest waszą pasją, musicie ją robić niezależnie od oficjalnych godzin pracy. Nauka to nie jest robota od godziny dziewiątej do piątej.


Inną dobrą radę, dostałem od mojego mentora Dicka Lewontina na jego przedemerytalnym przyjęciu w Harvardzie. Stojąc przed akwarium z formaliną, w której zakonserwowana była latimeria (nazywana “żywą skamieliną”), Dick powiedział, że jest ona właściwym tłem do rady, którą chciałby, żebyśmy zapamiętali: jeśli jesteś profesorem NIE DOPISUJ swojego nazwiska jako autora do publikacji twoich studentów, ewentualnie tylko w przypadkach, kiedy sam wykonałeś znaczną część pracy w danym projekcie. Takie współautorstwo nabija twoje curriculum vitae w mało uczciwy sposób, a równocześnie pomniejsza osiągnięcia twoich studentów.    


Jest to prawda powszechnie znana w akademickim świecie (nazywana czasem, za stosownym cytatem biblijnym, efektem św. Mateusza   <https://en.wikipedia.org/wiki/Matthew_effect>), że “główny autor” naukowej publikacji – kierujący laboratorium, w którym wykonano badania – jest głównym beneficjentem uznania. Paskudnym rezultatem tej praktyki jest to, że doktoranci i postdoktoranci pozostają z okruchami jako zaledwie pomagierzy. Nie powinno tak być. Główni autorzy zdobyli już swój status i bezpieczeństwo swojej pracy, podczas gdy młodsi dopiero pracują na swoją pozycję. Jeśli o mnie chodzi uważam, że jedynym usprawiedliwieniem dopisania twojego nazwiska do publikacji twojego studenta, jest to, że albo sam, własnoręcznie wykonywałeś część prac podczas badań, albo wniosłeś istotny wkład do analizy wyników. Samo podsunięcie studentowi pomysłu, pomoc w zdobyciu funduszy na badania, czy pomoc przy pisaniu raportu to zbyt mało, by uznawać się za autora. To są nasze profesorskie obowiązki, podczas gdy naszym przywilejem jest uprawianie nauki i odkrywanie nowych rzeczy.                   

Moja pierwsza bardziej znana publikacja, która dzięki żelowej elektroforezie pokazywała, że niektóre geny mają znacznie więcej alleli (form genu) niż pierwotnie sądzono – do dwudziestu lub trzydziestu form odseparowanych w populacji. Napisałem ten artykuł dla pisma „Genetics” i opatrzyłem go dwoma nazwiskami, moim i Dicka Lewontina. Położyłem maszynopis na jego biurku pod koniec dnia pracy z prośbą o komentarze i poprawki.

 

Następnego ranka znalazłem maszynopis na moim biurku pokryty czerwonymi bazgrołami (charakter pisma Dicka był koszmarny), ale nazwisko Lewontina było skreślone. Powiedział potem: „nie rób tego nigdy więcej”. Lewontin należał do tych naukowców, którzy wyrzekli się pogoni za uznaniem. Jego mentor, Theodosius Dobzhansky często publikował wyniki badań opartych na jego własnych pomysłach, w których osobiście uczestniczył odczytując slajdy chromosomów i  pisząc całą pracę, a jednak jego nazwisko nie figurowało pod tytułem. Często jego laboranci byli wyłącznymi autorami – Boris Spassky, Olga Pavlovsky. Sam Dobzhansky związany był z pierwszym nowoczesnym laboratorium genetycznym Thomasa Hunt Morgana, którego pracownicy  (może z wyjątkiem H.J. Mullera) nie dbali specjalnie o sławę. Jestem dumny, że jestem częścią tej linii próbując podtrzymać jej tradycję.                    

Często słyszałem, że bez dopisywania własnego nazwiska do każdej publikacji wychodzącej z twojego laboratorium nie ma zawodowego sukcesu. To nie jest prawda. Na przestrzeni 30 lat składałem podania o granty do National Institutes of Health wyliczając wszystkie publikacje od “poprzedniego” razu. Na wielu publikacjach nie było mojego nazwiska. Dla NIH nie miało to żadnego znaczenia, liczyło się jak wiele dobrych badań wykonano za ich publiczny grosz, a nie to, czy moje nazwisko było na publikacji; nadal finansowali mnie.     

 

Tak więc profesorowie, próbujcie powstrzymać się od przechwytywania uznania, na które w rzeczywistości nie zasługujecie. Waszym obowiązkiem jest pomaganie studentom przy pisaniu raportów i poszukiwanie dobrych pomysłów, waszym obowiązkiem jest kierowanie badaniami i pomoc przy analizowaniu wyników. To jednak nie usprawiedliwia dopisywania swojego nazwiska do ich pracy. Rada dla studentów – nie zakładajcie, że nazwisko waszego profesora musi być na publikacji. Może to być taka „tradycja” laboratorium, ale nie musicie się do niej stosować, chyba, że obrazicie tym waszego przełożonego. Nawet jednak kiedy musicie się poddać tego rodzaju presji, nie róbcie tego później, kiedy sami będziecie przełożonymi.    

 

Tą radą kończę ten post. Miałem dobrą karierę, nie żałuję niczego, przynajmniej jako naukowiec i otrzymałem największy przywilej jaki może się zdarzyć naukowcowi – bycia pierwszym odkrywcą niektórych wcześniej nieznanych rzeczy o naszym wszechświecie.                  


I retire today
Why Evolution Is True, 30 września 2015
Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska

P.S. Pod wczorajszym postem Jerry’ego Coyne’a jest na jego stronie (do 8 rano w czwartek 1 października) 259 komentarzy. Jeden z tych komentarzy wydał nam się szczególnie ciekawy:    


Mohamed Noor


Jeśli mi wolno, chciałbym napisać o własnych myślach w związku z emeryturą Jerry’ego “Króla” Coyne’a. Pozwólcie, że zacznę od powiedzenia, że z tego, co wiem, wszystko, co Jerry napisał powyżej jest bardzo prawdziwe i szczere. Byłem drugim doktorantem Jerry’ego i istotnie, nawet kiedy otrzymałem zaskakujący wynik, który w dodatku udało się opublikować w jednym z najlepszych pism naukowych, Jerry pozwolił mi na opublikowanie tej pracy bez swojego nazwiska jako współautora. Czy znaczy to, że niczym nie przyczynił się do badania? Absolutnie nie! BARDZO wiele doradzał przy tym projekcie, od samej koncepcji, poprzez wykonanie badań, do spisania wyników. Wykonywał także prace własnymi rękoma (np. anonimizując muszki, zanim przystępowałem do eksperymentów z nimi, żebym pozostawał nieuprzedzony). Tak więc jego słowa: “ Waszym obowiązkiem jest pomaganie studentom przy pisaniu raportów i poszukiwanie dobrych pomysłów, waszym obowiązkiem jest kierowanie badaniami i pomoc przy analizowaniu wyników” są w 100% szczere i jego wspaniałe zachowanie niezmiernie ułatwiło mi karierę, jak również z pewnością awanse w karierach wszystkich jego pozostałych studentów. (Jeden mały, zabawny wyjątek – dziekan wydziału chemii na uniwersytecie, gdzie starałem się o pracę, kwestionował fakt, że nie było nazwiska mojego promotora jako współautora artykułu. Zapytał mnie wprost czy „ukradłem” dane i napisałem artykuł bez wiedzy mojego promotora…)


Po drugie, Jerry mówi: „Nigdy nie uważałem siebie za szczególnie bystrego”. Może sam tego nie przyznaje, ale ten człowiek ma niesłychanie błyskotliwy umysł. Trudno byłoby zliczyć nowatorskie eksperymenty, jakie zaprojektował przez te dziesięciolecia jako przedemerytalny członek fakultetu – eksperymenty, które nie polegały na postępach technologicznych, ale na czystej pomysłowości w używaniu genetyki, żeby dotrzeć do fundamentalnych pytań ewolucyjnych. Wiele jego artykułów z lat 1980. i 1990. nadal jest BARDZO gęsto cytowanych dzisiaj z powodu ich pomysłowości (oczywiście, także nowsze prace) i wiele z nich spowodowało, że inni badacze zmienili swoje sposoby wykonywania eksperymentów, żeby naśladować to, co wymyślił Jerry. Jeśli to nie jest bystrość, to nie wiem, co nią jest. Ten jeden moment na pływalni zainspirował nie tylko Jerry’ego, ale całą dziedzinę badań.


Po trzecie, Jerry ma znacznie więcej, z czego może być dumny, niż tylko książka Speciation (która jest znakomita). W 1989 r. Jerry i jego student Allen Orr opublikowali doniosłą pracę o wzorze specjacji u Drosophila. Z tego, co wiem, przez wiele lat, a prawdopodobnie nadal tak jest, był to najczęściej cytowany artykuł tego pisma (które założono ~1947 r.). Pojawił się nawet w filmie na tablicy za plecami aktora Davida Duchovny’ego. Jeden z moich studentów zauważył to i powiedziałem Jerremu, który początkowo był PRZEKONANY, że go nabieram (co, przyznaję, robiłem wielokrotnie – biedny facet). Ale to była prawda – oto link:
http://articles.chicagotribune.com/2001-06-20/features/0106200039_1_blackboard-drosophila-product-placement


To powiedziawszy, choć badania Jerry’ego są fantastyczne i wpływowe, jest jasne, że dotarł do szerszej grupy ludzi książką o tym samym tytule, co ta strona. Jako naukowcy, którzy są finansowani dolarami podatników, jesteśmy zobowiązani dzielić się naszymi spostrzeżeniami NIE tylko z małą grupą specjalistów, ale ogólnie ze światem, i Jerry jest inspiracją dla tak wielu ludzi swoją książką Ewolucja jest faktem. Moi studenci od lat używają tej książki – żeby przełożyć to na liczby: mam 400-500 studentów w każdym semestrze w moich klasach na kampusie i około 30 tysięcy studentów za każdym razem, kiedy nauczam on line. A prawdopodobnie jestem zaledwie jednym z setek, jeśli nie tysięcy profesorów, którzy używają tej książki, a więc wpływ Jerry’ego na szerzenie nauki jest tak wielki, że trudno to pojąć!


Wreszcie, na bardziej osobistą nutę, Jerry zawsze był znakomitym mentorem. Jak pisze, tylko cztery osoby uzyskały doktorat pod jego kierunkiem i wszyscy byli dla niego „wysoką inwestycją” (żeby użyć terminu ekologicznego, stosuje on strategię K). Przyszedłem bezpośrednio po college’u, byłem dość młody i przy wielu okazjach byłem zdecydowanie nadąsany wobec Jerry’ego – żałuję tych czasów teraz, kiedy mam więcej siwych włosów (no cóż, wyższą proporcję siwych – na czubku straciłem ich bardzo dużo). Niemniej Jerry cały czas był dla mnie wspaniałym doradcą i promotorem. Nie-akademicy mogą nie doceniać więzi, jaka rodzi się między doktorantami i promotorami (i w mniejszym stopniu innymi członkami laboratorium) – jest to analogiczne do powiązań w rodzinnych, do tego stopnia, że często tworzy się „drzewa rodowe”: http://academictree.org/flytree/tree.php?pid=14950


Mimo mojego nadąsania Coyne był zawsze przyjazny wobec swojego przypominającego nastolatka „potomka” i wychodził DALEKO poza obowiązki, by pomagać mi w karierze, tak jak zrobiłby to dbały rodzic. Powiedzieć, że „wiele zawdzięczam Jerry’emu” jest takim niedopowiedzeniem, że trywializuje to słowa – mamy długotrwały związek od 23 lat, który wpłynął pozytywnie na mnie i na wszystkich innych, z którymi kontaktuję się w dziedzinie naukowej.


Jerry – ciesz się swoim ostatnim, przed-emerytalnym dniem. DZIĘKUJĘ za wszystko, co zrobiłeś dla mnie, dla twoich innych uczniów (studentów, doktorantów i post-doktorantów), dla Uniwersytetu Chicago, dla dziedziny badań specjacji, dla szerszej dziedziny ewolucji, dla podniesienia zrozumienia nauki na całym świecie. Twoje osiągnięcia będą dawać dywidendy przez kolejne stulecia, a my oczekujemy wielu dalszych osiągnięć pisarskich od zasłużonego emerytowanego profesora Coyne.


P.S. – Przyjeżdżaj z wizytą!


Skomentuj     Wyślij artykuł do znajomego:     Wydrukuj






Nauka

Znalezionych 806 artykuły.

Tytuł   Autor   Opublikowany

Nie kłacz, gdy kaszlesz   Łopatniuk   2018-07-14
Kwantowe bzdury w parapsychologii   Novella   2018-07-12
Pełzająca percepcja problemów   Novella   2018-07-10
Ale czy mogą cierpieć?   Dawkins   2018-07-07
Wronia inteligencja   Novella   2018-07-06
Gąsienica naśladuje pazurnicę   Coyne   2018-07-05
O mózgach męskich i żeńskich   Novella   2018-07-03
Czy hieny rozbijają ludzki patriarchat?   Coyne   2018-06-30
Mikrobiom jelitowy i stany lękowe   Novella   2018-06-28
Ukośniki przędą spadochrony z nici pajęczej i odlatują po sprawdzeniu wiatru odnóżami   Coyne   2018-06-26
To może być toczeń, czyli o wilku, który pożarł serce   Łopatniuk   2018-06-23
Kreacjonizm i nagonka na Coyne’a w „Daily Caller”   Coyne   2018-06-22
Kłamstwa anty-GMO   Novella   2018-06-20
Protezy kończyn - kolejny postęp   Novella   2018-06-16
Dziwne zawiłości procesu dziedziczenia   Coyne   2018-06-13
Homeopatia, wibracje i oszustwo     2018-06-12
Wyników Séraliniego nie daje się powtórzyć   Novella   2018-06-11
Helen Lawson i czarna maść: wycinanie, wypalanie i zatruwanie w sposób „naturalny”     2018-06-09
Patyczaki mogą rozprzestrzeniać się jak nasiona roślin: w ptasich odchodach   Coyne   2018-06-08
Czy teoria doboru naturalnego Darwina zmieniła nasz pogląd na miejsce ludzkości   Dennett   2018-06-07
Kosmici-głowonogi i panspermia   Novella   2018-06-05
Marność dowodów na przekazywanie wprowadzonych środowiskowo, „epigenetycznych” zmian w DNA kolejnym pokoleniom u ludzi   Coyne   2018-06-04
Homeopatyczne nosodes   Novella   2018-05-31
Fałszywa dychotomia i negacja nauki   Novella   2018-05-28
Nicień w oku bliźniego   Łopatniuk   2018-05-26
Budzenie zmarłych   Novella   2018-05-21
Finansowanie społecznościowe terapii komórkami macierzystymi o nieudowodnionej skuteczności: wykorzystywanie hojności obcych, by płacić za szarlatanerię     2018-05-18
Co mówi nam ruch płaskiej Ziemi     2018-05-17
Osy papierowe + sprytny biolog = tęczowe gniazda   Coyne   2018-05-14
Jak to jest, że Stanisław Burzyński nadal żeruje na zrozpaczonych pacjentach z rakiem?     2018-05-12
Przekonania antyoświeceniowe są „zaskakująco trwałe”     2018-05-11
Jeremy Sherman nadal nie rozumie ewolucji   Coyne   2018-05-09
Zdrowy tryb życia ma znaczenie   Novella   2018-05-08
Miasta są nowymi wyspami Galapagos   Ridley   2018-05-04
O obowiązkowym oznakowywaniu GMO   Novella   2018-05-03
Tydzień Świadomości Homeopatii. Pomaga przypomnieć ludziom, że jest to szarlataneria!     2018-05-02
Znajdź Tiktaalika!   Coyne   2018-05-01
Wzrost potęgi dinozaurów   Novella   2018-04-30
Niebezpieczeństwa martwienia się o sądny dzień   Pinker   2018-04-27
Tako rzecze antyszczepionkowa “wojowniczka mama”, Brittney Kara: jeśli szczepionki są tak wspaniałe, to dlaczego nie wspomina ich Biblia?     2018-04-26
Geny wydają się wyjaśniać większość sukcesów uczniów szkół elitarnych   Ridley   2018-04-25
Akupunktura jadu pszczelego: śmiercionośne znachorstwo, które może zabić     2018-04-23
Mumia z Atakama nie jest kosmitą   Novella   2018-04-20
Feministyczna geografia w Dartmouth   Coyne   2018-04-19
Dlaczego odmawiamy dostrzegania jaśniejszej strony, choć powinniśmy   Pinker   2018-04-17
Inicjatywa „Globalna Spójność”: nonsens na globalną skalę     2018-04-11
Wreszcie: sensowna dyskusja o “rasie”   i Greg Mayer   2018-04-10
Rolnictwo biodynamiczne: podobne do antropozoficznej medycyny, ale dla farm     2018-04-06
Mózg i kodowanie predyktywne   Novella   2018-04-05
Dziwaczne życie seksualne żabnicy   Coyne   2018-04-04
Dwa kilo prostaty poproszę   Łopatniuk   2018-03-31
Dziennik z Mozambiku: Demony w kurzu   Naskręcki   2018-03-30
Otumaniony myśliciel twierdzi, że ewolucja nie może wyjaśnić organizmów i ich “dążeń”   Coyne   2018-03-28
Orientacja na złe wiadomości nasila się i wpływa na nasze działania   Ridley   2018-03-27
Urojenie fałszywej flagi   Novella   2018-03-24
Zły tydzień dla homeopatii jest dobrym tygodniem dla nauki     2018-03-23
Czy farmerzy mają czekać aż parlamentarzyści podszkolą się w nauce o manioku?   Ongu   2018-03-22
David Barash namawia naukowców do stworzenia człowieko-szympansiej hybrydy   Coyne   2018-03-20
Déjà vu i swojskość   Novella   2018-03-17
“Odwrócenie specjacji” (fuzja gatunków) u kruków   Coyne   2018-03-16
Błąd atrybucji, sofizmat rozszerzenia (atakowanie chochoła) i zasada wielkoduszności   Novella   2018-03-14
Mutualistyczne ptaki nocują w pachwinach i na brzuchach żyraf   Coyne   2018-03-13
Polityczny szympans   Martino   2018-03-09
Najstarsza sztuka jaskiniowa w Europie, to niemal z pewnością dzieło neandertalczyków   Coyne   2018-03-06
Nowa inicjatywa w Kalifornii – magnetyzm nonsensu w działaniu   Novella   2018-03-05
Nie zostawić żadnej mrówki: mrówki noszą rannych towarzyszy do mrowiska i opatrują ich rany   Coyne   2018-03-03
Unikatowy skamieniały owad z nożycami na głowie i tułowiu   Coyne   2018-02-28
Serce na wierzchu   Łopatniuk   2018-02-24
Skąd się wzięły pająki?   Coyne   2018-02-23
Czy kometa zabiła mamuty   Novella   2018-02-22
Zagadka: co zapyla muchołówkę?   Coyne   2018-02-20
“Partenogenetyczny” rak rozmnaża się bez seksu: czy to jest nowy gatunek?   Coyne   2018-02-17
Naturopatyczna propaganda głosi normalne porady dotyczące stylu życia jako własne i dodaje szamaństwo     2018-02-14
Bezwstydne organiczne sianie strachu   Novella   2018-02-12
Fałszywe nadzieje i niewidzialni wrogowie   Anomaly   2018-02-09
Pierwszy exodus Homo sapiens z Afryki?   Coyne   2018-02-06
Niebezpieczeństwa kultury celebrytów   Novella   2018-02-05
Małe kroki, czyli białko, które nie jest młotem na raka (ale i tak się przydaje)   Łopatniuk   2018-02-03
Opera mydlana: Z życia łysek amerykańskich – część VI   Lyon   2018-02-02
List otwarty do Charlotte Allen   Coyne   2018-01-31
Naiwna promocja “integrowania” znachorstwa do medycyny     2018-01-29
Kolejne zachwalanie “całkowicie innego” wyjaśnienia ewolucji   Coyne   2018-01-26
Bekon bez azotynów   Novella   2018-01-25
Specjacja przez hybrydyzację u amazońskich gorzyków?   Coyne   2018-01-23
Dowody, że ptaki drapieżne szerzą pożary leśne, by wypłoszyć zdobycz   Coyne   2018-01-20
Tajemnicze cykle epok lodowych   Ridley   2018-01-19
Pochodzenie ludzkiej muzyki? Samiec kakadu palmowej używa patyka do rytmicznego uderzania w wydrążone drzewa   Coyne   2018-01-18
Powrót “tradycyjnej” astrologii   Novella   2018-01-17
Nowe badanie o tym, jak ewoluują ludzie   Coyne   2018-01-16
Krąg mimikry müllerowskiej   Coyne   2018-01-12
Sztuczna inteligencja będzie symbiozą, nie zaś zastąpieniem   Ridley   2018-01-11
Czy nauka zabija duszę?   S. Pinker   2018-01-09
Dlaczego nie będzie doboru na inteligentne niemowlęta   Ridley   2018-01-05
Powrót łysenkoizmu w Putinowskiej Rosji   Novella   2018-01-03
Pozory mylą, czyli niespodzianki nie zawsze przykre   Łopatniuk   2017-12-30
Obniżenie poprzeczki dla tradycyjnej medycyny chińskiej dla ideologii i zysku     2017-12-29
Multikulturaliści unicestwiają zachodnią cywilizację   Salzman   2017-12-28
Nie znasz przeszłości, nie znasz przyszłości   Mayer   2017-12-27
Alternatywna medycyna zabija   Novella   2017-12-26
Na wpół syntetyczne życie z powiększonym kodem genetycznym   Novella   2017-12-23

« Poprzednia strona  Następna strona »
Polecane
artykuły

Prawo powrotu



Mózg i kodowanie predyktywne



Nocna rozmowa



WSzyscy wiedza



Nieustający marsz



Oświecenie Pinker



Alternatywna medycyna zabija



Kobiety ofiarami



Prometeusz



modyfikowana pszenica



Arabowie



Roboty będą uprawiać ziemię



Sumienie, czyli moralność bez smyczy



Skomplikowana ewolucja



Argument neuroróżnorodności



Nowe badanie pamięci długotrwałej



Ściganie bluźnierstwa



Ryby jaskiniowe



Autyzm



Od niepamiętnych czasów



Tunezyjczycy przeciw złemu prawu



Drugie prawo termodynamiki



Pochwała ignorancj



Mistyfikacja Sokala



Intronizacja Chrystusa



Obama chrzescijanie



Szelest liści



Czego wam nie pokazują?



Rozdzielenie religii i państwa



Trwa ewolucyjne upokorzenie archeopteryksa



Trucizna, kamuflaż i tęcza ewolucji



Religia zdrowego rozsądku



Kto się boi czarnego luda?



Land of the pure


Listy z naszego sadu
Redaktor naczelny:   Hili
Webmaster:   Andrzej Koraszewski
Współpracownicy:   Jacek, , Malgorzata, Andrzej, Marcin, Henryk