Prawda

Poniedziałek, 21 wrzesnia 2020 - 17:42

« Poprzedni Następny »


Powiadom znajomych o tym artykule:
Do:
Od:

Fikcja uznawana za Prawdę (VIII)


Lucjan Ferus 2020-05-03

Święty Paweł - faktyczny twórca chrześcijaństwa.  
Święty Paweł - faktyczny twórca chrześcijaństwa.  

Ostatnią część cyklu zacznę od wyjaśnienia, dlaczego książka Leo Zena Tak wymyślono chrześcijaństwo stała się dla mnie na tyle ważna, iż poświęciłem jej tyle odcinków. Otóż podczas kilkudziesięciu lat pasjonowania się religiami i religioznawstwem, przeczytałem mnóstwo pozycji o religiach i ich bogach. Jednakże większość opisów dotyczyła religii albo już dawno nie istniejących, albo jeśli nawet istniejących, to ich prawdziwe początki zaginęły w mroku dziejów (lub zostały skrzętnie ukryte), tak, że do naszych czasów przetrwały tylko mitologiczne wersje ich powstania, w których autentyczność wierzą jedynie ich wyznawcy.

Natomiast wyżej wymieniona pozycja, jako pierwsza (dla mnie oczywiście) przedstawia tak obrazowo proces tworzenia od początku jednej z współczesnych religii, tak, jakby się przy tym było. I to na dodatek tej, w której byłem wychowywany od dzieciństwa i z którą przez ponad ćwierć wieku byłem silnie związany emocjonalnymi więzami. Oczywiście od wielu już lat jestem świadomy faktu, iż wszystkie nasze religie i wszyscy nasi bogowie są wytworem ludzkiej wyobraźni. Inaczej mówiąc, to nie Bóg stworzył ludzi na „własne podobieństwo i obraz”, lecz odwrotnie: to ludzie od dawna tworzyli swoich bogów na własne podobieństwo.

 

Jednakże dopiero teraz, po tej ciekawej lekturze umożliwiającej mi dokładniejsze poznanie  procesu, podczas którego zostaje stopniowo wykreowana nowa religia i adekwatny do niej Bóg, dostałem najlepsze z możliwych potwierdzenie, iż dotychczasowe moje poglądy w tej kwestii były prawdziwe, tzn. zgodne z religioznawczym punktem widzenia rzeczywistości. Oznacza to także, iż czas poświęcony przez te wszystkie lata na studiowanie wielu mądrych książek i na zapisywanie wg nich własnych przemyśleń, nie poszedł na marne. To jednak nie religijne lecz areligijne poglądy są bliższe rzeczywistości, mimo że to religijna, fikcyjna „rzeczywistość” jest bliższa „sercu” dla większości ludzi na Ziemi.

 

Ale to tylko taka luźna dygresja. Jak zatem można by podsumować ów opisany w książce Leo Zena aspekt kulturotwórczego procesu, którego konsekwencją było powstanie jednej z wielu religii – chrześcijaństwa i jej Boga? Aby pokazać ów problem z właściwej perspektywy, która ukazałaby jego istotę, pozwolę sobie zadać w tym miejscu dość nietypowe pytanie, jak na tematykę religijną przystało: Dlaczego od tysięcy lat wciąż tworzone są religie? I nie jest to wbrew pozorom dzieło Boga (o czym każda z religii stara się przekonać swych wiernych), bo wtedy od zawsze musiałaby istnieć jedna, jedyna religia, a przecież było i jest ich mnóstwo.

 

No i czy powstają one dla dobra ludzkości, o czym przekonują ich „duchowi” przewodnicy? Bardzo w to wątpię. Dlaczego? Otóż m.in. dlatego, że religia aby mogła zaistnieć jako jedna z  idei wymyślonych przez ludzi, jej twórcy muszą wpierw wykreować fikcyjną „rzeczywistość” (czyli sprzyjające „środowisko”, w którym będzie mogła się rozwijać i rozprzestrzeniać). Jak wygląda przygotowanie w umysłach ludzi owego psychicznego ideowego „podłoża”? Aby nie sięgać w zbyt odległą przeszłość ograniczę się do przykładu opisanego w w/wym. książce, który doskonale pokazuje ów mechanizm tworzenia nowej idei religijnej, jak i jej Boga. 

 

Zacznę od pytania: dlaczego Paweł „zapożyczył” wizerunek Boga do swej nowotworzonej teologii akurat z pogańskich religii misteryjnych? Musiał chyba zwrócić jego uwagę fakt, że owe religie już wieki wcześniej wykorzystywały w swych doktrynach ideę Boga Zbawcy, który dzięki złożonej przez siebie męczeńskiej ofierze odkupującej grzechy ludzkie, zbawić ma pośmiertnie wierzących w siebie wyznawców, obiecując im wieczne życie po śmierci. Inaczej mówiąc: pogańskie religie misteryjne od dawien dawna już realizowały najgłębsze i najsilniejsze marzenie ludzi o nie umieraniu na zawsze i wiecznym życiu w zaświatach.

 

Czy nie dlatego właśnie cieszyły się tak wielką popularnością w całym świecie antycznym? Czy nie dlatego ich liczni bogowie byli wręcz uwielbiani przez swych wyznawców i mieli ich ogromne rzesze? Nie bez powodu przecież wszystkie religie misteryjne były oparte na tym samym wzorcu: „U ich podstaw leżała koncepcja nieśmiertelnej duszy, zbawionej przez śmierć i zmartwychwstanie ezoterycznych bogów – Mitry, Adonisa, Attisa i Ozyrysa, którzy złożyli siebie samych w ofierze za zbawienie ludzkości”. Nie dziwne jest więc, że Paweł skorzystał z najlepszego pomysłu, który z góry gwarantował wielką popularność tej religii.

 

A tak przy okazji: do jakiego Boga modlą się właściwie chrześcijanie? Wygląda na to, że jednak nie do żydowskiego, a raczej do greckiego, egipskiego lub perskiego (jeśli chodzi o pochodzenie pierwowzoru przynajmniej). Ale to tylko taka luźna dygresja. Dalej: Mamy więc już gotowy wizerunek Boga Zbawcy, do którego należało tylko dopisać historię „jego życia”, uwzględniającą jednak specyfikę środowiska, w którym miał istnieć (czym zajęli się nieznani autorzy Ewangelii) i należało stworzyć „mu” warunki dla jego „zbawczej”, „odkupicielskiej misji”. Co w tej kwestii wymyślił Paweł i jego późniejsi następcy?

 

Otóż „reanimował” on sumeryjsko-żydowską koncepcję grzechu pierworodnego, wg której „natura ludzka jest ogromnie zdemoralizowana”, a już szczególnie „Żydzi, jak i poganie są źli z natury, nikczemni, niewolniczo przykuci do grzechu, zanurzeni po sama szyję w „zdrożnych żądzach” i na służbie „nieczystości” (Ef 2,3. Rz 6,17). Czy w tak drastycznie przedstawionej sytuacji, Bóg Zbawca nie będzie potrzebny, a wręcz konieczny? Otóż tak właśnie widział ten problem Paweł: „W obliczy tej powszechnej hańby /../ istniało tylko jedno wyjście stanowiące prawdziwe zbawienie gatunku ludzkiego: mistyczny Chrystus, który sam siebie złożył w ofierze na krzyżu”. Czy to już wszystko, by mogła zaistnieć i istnieć religia? Bynajmniej!

 

Cóż więc takiego jeszcze potrzebne jest człowiekowi (według doktryny religijnej), aby zdołał się wyswobodzić z tej pożałowania godnej sytuacji? Otóż przede wszystkim chrzest, bez którego przychodzące na świat noworodki obdarzone ułomną naturą (grzech pierworodny), „pozbawione byłyby prawa dostępu do raju” i wykluczałoby ich to z udziału w Królestwie niebieskim. „Poprzez ten magiczny obrządek (trochę wody wylanej na głowę i recytacja obowiązkowej formułki”), zostaje usunięta „skaza odziedziczona po grzechu Adama” i zostają „zmazane wszystkie przeszłe winy” ochrzczonego. Wyrafinowana kombinacja fikcji!

 

Dalej, jak pisze Autor książki: „Również w przypadku eucharystii (sakramentu skopiowanego przez Pawła z pogańskich religii misteryjnych) pozostajemy w orbicie czarów: odrobina mąki zmieszanej z wodą, wypowiedzenie magicznej formułki przez kapłana-czarownika i to wszystko zmienia się w Ciało i Krew Pana”. Jest to pozostałość po pogańskich misteryjnych obrządkach eleuzyńskich, kiedy to „u zarania cywilizacji wierzono, że spożywając ciało pokonanego wroga /../ i wypijając krew, nabywano nieśmiertelność” (tzw. teofagia). Do tego dochodzi „sakrament spowiedzi”, który ma długą i bardzo ciekawą historię.

 

Jak to się wszystko zaczyna zgrabnie układać w taki aspekt „rzeczywistości”, w której jakość życia człowieka (i to nie tylko tego „duchowego”), musi być zależna od religijnych „prawd”, mimo, że jak widać z lektury omawianej książki, wszystkie one są wymyślonymi (albo też „zapożyczonymi” i zaadaptowanymi z innych religii) fikcjami. I tak np.: człowiek nie może uciec przed tym, by nie urodzić się z „brzemieniem grzechu pierworodnego” (to ta skaza odziedziczona po grzechu Adama), co nieuchronnie blokuje mu dostęp do nieba po śmierci. Chyba, że zostanie ochrzczony w dzieciństwie i wtedy Bóg się nad nim zlituje i go zbawi.

 

Nic to, że w żaden sposób nie da się udowodnić istnienia biblijnego (albo jakiegokolwiek innego) boga, raju z drzewem wiadomości dobrego i złego, jak i drzewa życia, Adama i Ewy. Przebiegłego węża posługującego się ludzką mową, upadku człowieka w raju, wynikłego z niego grzechu pierworodnego, skazy odziedziczonej po grzechu Adama i jej destrukcyjnego wpływu na naturę ludzką. Dobroczynnego wpływu chrztu na naturę człowieka, pośmiertnego życia w zaświatach, nieba i piekła, a także wielu innych religijnych fikcji, które składają się na taki przerażający i ponury obraz naszej rzeczywistości z jaką ofiarnie walczy Kościół kat.:   

„Człowiek zwiedziony przez szatana, pogrzebał w swym sercu zaufanie do Boga, nadużył danej mu wolności i sprzeciwił się Bożemu przykazaniu. W tym objawił się pierwszy ludzki grzech. Odtąd prawdziwa powódź grzechu zalewa świat: Kain zabił Abla; grzech stał się zgubą ludzkości” (wg Katechizmu Kościoła katolickiego). Oraz:

„W ciągu bowiem całej historii ludzkiej toczy się ciężka walka przeciw mocom ciemności; walka ta zaczęta ongiś u początku świata trwać będzie do ostatniego dnia, według słowa Pana” (Sobór Wat. II, Geaudium et spes, 1965 r.).

Mimo, że te religijne fikcje z Katechizmu, jak i te z soboru Watykańskiego II, od fikcji wymyślonych przez Pawła i jego następców na początku chrześcijaństwa, dzieli kilkanaście wieków, widać wyraźnie w jakim kierunku poszła ta „pobożna i święta” twórczość owych „szafarzy łask bożych”, którzy brali udział w tej wielkiej mistyfikacji. Należało wykreować taką fikcję „rzeczywistości religijnej”, aby ta religia i jej Bóg Zbawca nie tylko mieli ideowe uzasadnienie dla swojej „koniecznej” dla ludzi działalności, ale wręcz aby nie mogli się obejść bez „pomocy” religii, a już, co nie daj Boże ją zlekceważyć i odrzucić.

 

Jednakże w Pawłowej wersji chrześcijaństwa nie jest jeszcze najgorsze to, że opiera się ona głównie na religijnych fikcjach (przecież wszystkie religie się na nich opierają), tworzonych po to, aby uzasadnić „wyższą” potrzebę jej istnienia. Nie jest nawet najgorsze to, że z czasem wiele z nich przerodziło się w wyrafinowane oszustwa, dzięki którym kapłani mogli zarabiać duże pieniądze na naiwności i łatwowierności wyznawców (np. „cennik pokutny”, odpusty, compositio, błogosławieństwa itp.). „Porządne uprawianie religii daje nie tylko więcej władzy niż cokolwiek innego, ale również dużo pieniędzy” (Horst Herrmann Książęta Kościoła).

 

Jest bowiem jeszcze jeden o wiele bardziej tragiczny, a wręcz przerażający jej aspekt, wynikający z ogromnej potrzeby posiadania władzy (niechlubne dziedzictwo po zwierzęcych przodkach) człowieka nad człowiekiem. O czym Leo Zen tak m.in. pisze w swojej książce:   

„To wraz z /../ Pawłem narodziła się idea rozpowszechniania Dobrej Nowiny na całym świecie /../, aby przygotować go na powrót Chrystusa z niebios, co miało nastąpić w niedalekiej przyszłości. Kościół /../ wyznaczył sobie za cel nawrócenie pogańskiego świata z wykorzystaniem wszelkich środków. /../ Ewangelizacja była prowadzona za pomocą tortur, ludobójstwa i /../ rzezi. Ile rzek łez i krwi przelano w imię Boga, którego prześladowcy /../ nazywali „miłościwym, litościwym Bogiem”! Biorąc to wszystko pod uwagę należy powiedzieć, że prozelityzm – przymusowe nawracanie innych na swoją wiarę /../ jest zbrodnią zarówno na tle kulturowym, /../ zmierzającą do podporządkowania politycznego, religijnego i ekonomicznego miejscowej kultury, a w konsekwencji do jej systematycznego niszczenia”.

Mógłbym oczywiście (jako ateista) zbagatelizować te liczne sprzeczności w tzw. „prawdach” religijnych: te wszystkie religijne fikcje i oszustwa „grubymi nićmi szyte”, popełniane ponoć w „wyższym celu”, który ma „uświęcać” podłe środki. Tę olbrzymią religijną mistyfikację polegającą na tworzeniu iluzji życia pośmiertnego (i wykorzystywaniu jej przez kapłanów w niecnym celu), która „jest jedynie chimerą narzuconą gatunkowi ludzkiemu za ogromną cenę” i powiedzieć sobie: A cóż lepszego można wymagać od idei tworzonej przez ludzi – dla ludzi, po to tylko, by czuli się lepszymi (od innych) osobnikami, by czuli się bezpieczniej, by mieli złudne poczucie sensu życia i aby tak bardzo nie bali się śmierci? Przecież kto używa rozumu zgodnie z przeznaczeniem i tak nie da się nabrać na te infantylne bajeczki, a kto chce w nie wierzyć, niech wierzy, jego sprawa, jego życie i wolna wola, czyż nie?

 

Jednakże jest granica, której moim zdaniem żadna religia nie powinna przekraczać, jeśli chce być wiarygodna. Tą granicą są zbrodnicze poczynania owych obłudnych „sług Bożych”, którzy kierując się ponoć „prawdami objawionymi”, zawsze potrafią z nich zrobić świętość: np. „święta wojna”, „święta Inkwizycja”, „święte krucjaty” („Bóg tak chce!”), czy podobne „świętości” (np. pogromy, prześladowania, ewangelizacje ogniem i mieczem itp.). Dlatego uważam, iż najodpowiedniejszym zakończeniem niniejszego cyklu, będzie poniższy fragment książki Opus diaboli Karlheinza Deschnera, w którym Autor zawarł istotę tego „pobożnego oszustwa”, pokazując w przejrzysty sposób jego niebotyczne zakłamanie i tragiczne skutki:

„Ludzie znajdują chyba szczególną przyjemność w tym, że pozwalają się wciąż ogłupiać, sprzedawać, unicestwiać: za ojczyznę, przestrzeń życiową, za wolność, /../ za tego czy innego Pana, ale najczęściej za tych, którzy ciągle i z taką pewnością siebie mylą Boga z własną korzyścią, a własną korzyść z Bogiem, /../ którzy w czasie pokoju propagują pokój, a w czasie wojny – wojnę, w obu wypadkach z równym przekonaniem i równą perfekcją /../ Tak, to chyba szczególna przyjemność przez tyle stuleci nurzać się w ludzkiej krwi i wołać „Alleluja”! To chyba szczególna przyjemność od bez mała dwóch tysiącleci kłamać, fałszować, oszukiwać /../.

 

Gdzie znajdziemy tyle frazesów o wszechogarniającej miłości i taką pochłaniającą właściwie wszystko, nienawiść? Gdzie znajdziemy religię, która z miłości zabija, torturuje, kradnie, szantażuje, pozbawia czci, oczernia, wyklina? /../ Ujmijmy to krótko: chrześcijaństwo stało się antychrystem. Ono samo stało się tym ukazywanym przez siebie diabłem! Ono samo było tym złem, które rzekomo zwalczało! Tym piekłem, które straszyło, było właśnie ono! Wśród wszystkich złych rzeczy stało się ono tą najgorszą: nie dlatego, że inne były lepsze, ale dlatego /../ że nic innego nie zdobyło takiej władzy nad ludźmi podatnymi na oszałamiającą ułudę, na którą składała się łacina, kłamstwa, /../ opowieści o koszmarach i urokach zaświatów.

 

Podatnymi na podjudzanie do zbrodni, byleby dochodziło do nich w imieniu Boga /../, które to imię pozwalało na wszystko, wszystko czyniło możliwe i wszystko ułatwiało. A tymczasem sami kapłani /../ dbali o własną skórę, napełniali kiesy i nauczali: „Nie zbierajcie skarbów na ziemi”, „Nie sądźcie innych”, „Kochajcie się nawzajem”, „Czyńcie dobro tym, którzy was nienawidzą”. Oni czynili zło tym, którzy kochali Jezusa, którzy chcieli przestrzegać jego przykazań; takim ludziom wyrywali języki, /../ grzebali żywcem, rozpinali na krzyżach, palili, zamurowywali na resztę życia, nie oszczędzali im niczego, żadnej hańby, żadnego bólu, mścili się na ich dzieciach /../ czując się dobrymi i uprawnionymi do owych czynów – i nadal tak się czują.

 

A przecież ukrzyżowali ludzkość! /../ Od czasów Konstantyna cechami, po których rozpoznaje się ten Kościół, są obłuda i przemoc; codzienną praktyką tej religii stała się masowa zagłada. Surowo zakazywano zabijania pojedynczychosób, ale uśmiercanie tysięcy ludzi było dziełem miłym Bogu. To nie obłęd, to jest chrześcijaństwo”.

Dodajmy: chrześcijaństwo w wydaniu katolickim, bo to o tej religii jest mowa w cytowanym wyżej fragmencie. Myślę, iż każdy kto zna historię religii (a już szczególnie tej Pawłowej uważającej się za Jezusową) potwierdzi, iż w użytych w tym opisie słowach, nie ma cienia przesady. Owszem, niektórym osobom owa konstatacja może wydawać się zbyt drastyczna. Jednakże w porównaniu do dokładnego opisu zbrodni, jakich dopuścił się Kościół katolicki podczas siedemnastu wieków swego istnienia, jest tu przedstawiony ich znikomy procent. Czy można się więc dziwić Friedrichowi Nietzsche, że wystawił taką ocenę owej religii?:

„Potępiam chrześcijaństwo, podnoszę przeciw Kościołowi chrześcijańskiemu najstraszniejsze ze wszystkich oskarżeń, jakie kiedykolwiek oskarżyciel jaki miał na ustach. Jest mi on największym zepsuciem, jakie pomyśleć sobie można, wola jego dążyła do ostatecznego, jakie tylko być może, zepsucia. Kościół chrześcijański nie pozostawił żadnej rzeczy nietkniętej swym zepsuciem, uczynił z każdej wartości  bezwartość, z każdej prawdy kłamstwo, z każdej rzetelności nikczemność duchową. Ważcie mi się jeszcze mówić o jego „humanitarnych” błogosławieństwach!”.   

Czy to wszystko nie potwierdza przekonująco mojej tezy, że kapłani (a już szczególnie ci wyżsi w hierarchii, od biskupów wzwyż) już od bardzo dawnych czasów byli doskonale świadomi swej prawdziwej roli w religiach? I dobrze wiedzieli, że to oni kreują koncepcje i wizerunki swych bogów i to od nich zależy czego „ich Bóg” będzie wymagał od swoich wyznawców. Historia powstania chrześcijaństwa i jego Boga, jaką Leo Zen opisał w książce Tak wymyślono chrześcijaństwo, najlepiej potwierdza moją rację w tej kwestii. Chociaż nie mam pewności czy dostatecznie jasno udało mi się ją przedstawić w tym cyklu.

 

Końcowa refleksja: kiedy jakiś czas temu ukazała się książka współautorstwa byłego papieża Josepha Ratzingera traktująca o celibacie w Kościele katolickim, we wszystkich ważniejszych mediach ponoć „odbiła się szerokim echem” i okrzyknięto ją „trzęsieniem ziemi” (musiało być lokalne, może tylko na terenie Watykanu?). Jak zatem można byłoby nazwać w/wym. książkę Leo Zena, która przedstawia historię tworzenia przez Pawła i jego następców wielkiej mistyfikacji – chrześcijaństwa i jego Boga Jezusa Chrystusa? Jeżeli więc problemy związane z celibatem okazały się (wg prasy) „trzęsieniem ziemi”, to do jakiego kosmicznego (najmniej) kataklizmu powinno być przyrównane wydanie tej książki?!     

 

Maj 2020 r.                                        ------ KONIEC------

 

 

 


Skomentuj     Wyślij artykuł do znajomego:     Wydrukuj




Komentarze
1. taka cena Leszek 2020-05-03


Nowy ateizm i krytyka religii

Znalezionych 656 artykuły.

Tytuł   Autor   Opublikowany

Refleksje sprzed lat: „Głęboka wiara” i inne.   Ferus   2020-09-20
Zamordowanie amerykańskiego “bluźniercy” w Pakistanie   Ibrahim   2020-09-16
Czy istnieją „głęboko niewierzący”?   Ferus   2020-09-06
Ludzie są grzeszni, ale Kościół (na pokaz) jest święty   Kruk   2020-09-03
Kogo bije dzban?   Koraszewski   2020-08-31
Refleksje sprzed lat: „Łaska boska” i inne   Ferus   2020-08-30
Ignorowane ludobójstwo chrześcijan w Nigerii    Ibrahim   2020-08-25
Egocentryzm religijny   Ferus   2020-08-23
Quo vadis religio?   Ferus   2020-08-16
Palestyńczycy: Priorytety muzułmańskich “uczonych” podczas COVID-19   Toameh   2020-08-04
Ituriel – elektroniczny bóg. Czyli książka, której nie napisałem.   Ferus   2020-08-02
Porwanie Holocaustu dla Dżihadu: Auschwitz i Kneset   Pandavar   2020-07-08
Dlaczego nauki i religii nie można ze sobą pogodzić   Koraszewski   2020-07-05
Palestyńczycy: Nieislamskie prawo o ochronie rodziny   Toameh   2020-07-02
Uprowadzenie Holocaustu dla Dżihadu: Auschwitz i Kneset   Pandavar   2020-07-01
Pochwała parlamentarnego ateizmu   Koraszewski   2020-06-28
Palestyńczycy: Czy rzeczywiście chodzi o “aneksję”?   Toameh   2020-06-26
Uprowadzenie Holocaustu dla Dżihadu: Auschwitz i KnesetCzęść 5: Wbijanie noża   Pandavar   2020-06-24
Przerażająca prawda o dziewicach z raju   Koraszewski   2020-06-24
Najskuteczniejsze narzędzie ludzkości – fikcja (VI)   Ferus   2020-06-21
Turcja: Uczniowie czytają Koran i porzucają islam   Bulut   2020-06-19
Wiara, nauka i umiłowanie bzdury   Koraszewski   2020-06-17
Uprowadzenie Holocaustu dla Dżihadu: Auschwitz i Kneset   Pandavar   2020-06-17
Najskuteczniejsze narzędzie ludzkości – fikcja. V   Ferus   2020-06-14
Dżihadystyczne narracje i islamskie fobie w Nigerii   Igwe   2020-06-11
Uprowadzenie Holocaustu dla Dżihadu (3)   Pandavar   2020-06-10
Najskuteczniejsze narzędzie ludzkości – fikcja. IV   Ferus   2020-06-07
Uprowadzenie Holocaustu dla Dżihadu   Pandavar   2020-06-03
Najskuteczniejsze narzędzie ludzkości – fikcja (III)   Ferus   2020-05-31
Uprowadzenie Holocaustu dla Dżihadu: Auschwitz i Knesset.   Pandavar   2020-05-27
Męczeństwo w obronie niezmiernej głupoty   Koraszewski   2020-05-25
Najskuteczniejsze narzędzie ludzkości – fikcja. II   Ferus   2020-05-24
Nie ma boga nad Boga   Koraszewski   2020-05-18
Najskuteczniejsze narzędzie ludzkości - fikcja   Ferus   2020-05-17
Naprawdę świat chce być oszukiwany?   Ferus   2020-05-10
Usunięcie „Izraela” z duńskiej Biblii   Jacoby   2020-05-05
Fikcja uznawana za Prawdę (VIII)   Ferus   2020-05-03
Fikcja uznawana za Prawdę (VII)   Ferus   2020-04-26
Fikcja uznawana za Prawdę (VI)   Ferus   2020-04-19
Fikcja uznawana za Prawdę (V)   Ferus   2020-04-11
Fikcja uznawana za Prawdę (IV)   Ferus   2020-04-05
Oderwanie charedim   Rosenthal   2020-04-01
Fikcja uznawana za Prawdę (III)   Ferus   2020-03-29
Pandemia i muzułmańskie priorytety   Pandavar   2020-03-26
Fikcja uznawana za Prawdę (II)   Ferus   2020-03-22
Fikcja uznawana za Prawdę   Ferus   2020-03-15
Uciekłaś od wojny, a oni przyjęli cię      2020-03-13
Najdłużej trwająca mistyfikacja. Podsumowanie.   Ferus   2020-03-08
Religie usprawiedliwiają zabijanie, kradzież i inne przestępstwa   Al-Tamimi   2020-03-06
Credo islamu z ust autorytetu     2020-03-02
Najdłużej trwająca mistyfikacja w dziejach ludzkości (IX)   Ferus   2020-03-01
Francja po cichu wprowadza z powrotem przestępstwo bluźnierstwa   Meotti   2020-02-27
Najdłużej trwająca mistyfikacja w dziejach ludzkości (VIII)   Ferus   2020-02-23
Najdłużej trwająca mistyfikacja w dziejach ludzkości (VII)   Ferus   2020-02-16
Najdłużej trwająca mistyfikacja w dziejach ludzkości (VI)   Ferus   2020-02-09
Najdłużej trwająca mistyfikacja w dziejach ludzkości (V)   Ferus   2020-02-02
Najdłużej trwająca mistyfikacja w dziejach ludzkości (IV)   Ferus   2020-01-26
Nie, islamofobia nie jest tym samym co antysemityzm   Bulut   2020-01-26
Niepowodzenie islamistycznej kampanii Erdogana w Turcji   Bekdil   2020-01-25
Najbardziej szalony grant Templetona jak dotąd: Ewolucja i “ofiarna miłość”   Coyne   2020-01-20
Najdłużej trwająca mistyfikacja w dziejach ludzkości. Suplement „B”.   Ferus   2020-01-19
Najdłużej trwająca mistyfikacja w dziejach ludzkości. Suplement „A”.   Ferus   2020-01-12
Najdłużej trwająca mistyfikacja w dziejach ludzkości (III)   Ferus   2020-01-05
Murem za czarną zarazą   Koraszewski   2019-12-30
Najdłużej trwająca mistyfikacja w dziejach ludzkości (II)   Ferus   2019-12-29
Jak Bóg stworzyl kiłę i dlaczego było to dobre   Kruk   2019-12-28
Najdłużej trwająca mistyfikacja w dziejach ludzkości   Ferus   2019-12-22
Moje ostatnie jasełkowe refleksje   Ferus   2019-12-15
Papież Franciszek, „Pieśń o Rolandzie” i imam Al-Tayeb   Meotti   2019-12-12
Refleksje sprzed lat: Podstępna działalność Szatana i inne.   Ferus   2019-12-08
Chrześcijaństwo, Zagłada i syjonizm   Koraszewski   2019-12-02
Bajka-nie bajka o powstaniu religii   Ferus   2019-12-01
Wskrzeszenie Józefy K.   Koraszewski   2019-11-26
Refleksje sprzed lat: Wartości chrześcijańskie   Ferus   2019-11-24
Byli ateiści, obecnie wierzący   Ferus   2019-11-17
Dewocja to pobożność? Czyli wizyta u starszej pobożnej pani.   Ferus   2019-11-10
Biskupa czerep rubaszny   Koraszewski   2019-11-08
Sen mara, Bóg wiara, nieśmiały głos podświadomości, czy bezsensowne rojenia senne?   Ferus   2019-11-03
Refleksje sprzed lat: „Proporcje krzyku i smaku”   Ferus   2019-10-27
Trudne początki mitu   Ferus   2019-10-20
Jak Bóg ogarnia swoje dzieło   Ferus   2019-10-13
Uduchowiony erotyzm bogów i wyznawców (V)   Ferus   2019-10-06
Uduchowiony erotyzm bogów i wyznawców IV   Ferus   2019-09-29
Katolicka Afryka i jej niepokoje   Igwe   2019-09-27
Turcja: ucieczka od religii?   Bulut   2019-09-25
Uduchowiony erotyzm bogów i wyznawców (III)   Ferus   2019-09-22
Uduchowiony erotyzm bogów i wyznawców (II)   Ferus   2019-09-15
Uduchowiony erotyzm bogów i wyznawców   Ferus   2019-09-08
Zlecenie walki z szatanem   Koraszewski   2019-09-02
Mrówki i ludzie. Czyli niepokojące podobieństwo „korony stworzenia” do bezrozumnych owadów.   Ferus   2019-09-01
Jabłko, które jabłkiem nie było   Ferus   2019-08-25
Ta miłość zaczęła się od strachu   Koraszewski   2019-08-24
Problem „ukrywającego się Boga”.   Ferus   2019-08-18
Hipoteza Boga kontra nauka (IV)   Ferus   2019-08-11
Na początku był jakiś Jezus   Koraszewski   2019-08-05
Hipoteza Boga kontra nauka (III)   Ferus   2019-08-04
Hipoteza Boga kontra nauka (II)   Ferus   2019-07-28
Hipoteza Boga kontra nauka   Ferus   2019-07-21
Apostołowie Nowego Ładu (II)   Ferus   2019-07-14
Bóg bez państwa i państwo bez Boga   Koraszewski   2019-07-12

« Poprzednia strona  Następna strona »
Polecane
artykuły

Wzmacnianie układu odpornościowego



Wykluczenie Tajwanu z WHO



Drzazgę źle się czyta



Sześć lat



Pochodzenie



Papież Franciszek



Schadenfreude



Pseudonaukowa histeria...


Panstwo etc



Biły się dwa bogi


 Forma przejściowa


Wstęga Möbiusa


Przemysł produkcji kłamstw


Jesteś tym, co czytasz,



Radykalne poglądy polityczne


Einstein



Socjologia



Allah stworzyl



Uprzednie doświadczenie



Żydowski exodus



PRL Chrystusem narodów



Odrastające głowy hydry nazizmu



Homeopatia, wibracje i oszustwo


Żołnierz IDF



Prawo powrotu



Mózg i kodowanie predyktywne



Nocna rozmowa



WSzyscy wiedza



Nieustający marsz



Oświecenie Pinker



Alternatywna medycyna zabija



Kobiety ofiarami



Prometeusz



modyfikowana pszenica


Listy z naszego sadu
Redaktor naczelny:   Hili
Webmaster:   Andrzej Koraszewski
Współpracownicy:   Jacek, , Malgorzata, Andrzej, Marcin, Henryk