Prawda

Czwartek, 19 lipca 2018 - 18:56

« Poprzedni Następny »


Naprawdę terroryzm nie ma żadnego usprawiedliwienia?


Lucjan Ferus 2017-06-11

Dziedziniec najsłynniejszej muzułmańskiej uczelni, uniwersytetu al-Azhar w Kairze.
Dziedziniec najsłynniejszej muzułmańskiej uczelni, uniwersytetu al-Azhar w Kairze.

Zainteresowała mnie niedawna wypowiedź premier Wielkiej Brytanii Theresy May, która po ataku terrorystycznym w Manchesterze powiedziała w mediach: „Nie ma żadnego wytłumaczenia terroryzmu. Nie ma żadnego usprawiedliwienia tego, co wydarzyło się w Manchesterze”. Parę dni później, po zamachu w Londynie przeprowadzonym 4.06 br. przez trzech uzbrojonych w noże terrorystów islamskich, burmistrz Londynu wyraził podobną opinię: „Nie może być żadnego usprawiedliwienia dla tych terrorystów”.

Nie znam się na polityce na tyle, aby wyrażać kategoryczne opinie na temat tych tragicznych wydarzeń, ale wydaje mi się (wg mojej wiedzy), że wypowiadający te zdania mylą się w obu kwestiach: otóż jest wytłumaczenie terroryzmu jak i jego usprawiedliwienie. O pierwszym można się dowiedzieć z artykułu Terroryzm trwa, bo jest skutecznyAlana M. Dershowitza, opublikowanego niedawno w „Listach z naszego sadu”, z którego wynika, iż terroryzm jest stosowany, ponieważ jest nadzwyczaj skuteczny (chodzi m.in. o reakcję mediów światowych, zapewniających mu rozgłos, na którym bardzo zależy inspiratorom zamachów).

 

A jeśli chodzi o słowa: „Nie ma żadnego usprawiedliwienia tego, co wydarzyło się w Manchesterze”, oraz: „Nie może być żadnego usprawiedliwienia dla tych terrorystów”, to  moim zdaniem, wypowiadający te słowa także się mylą. Niestety jest usprawiedliwienie dla tego rodzaju zachowań: jest to usprawiedliwienie religijne. Dopóki muzułmanie są święcie przekonani, że poniższe słowa zapisane w Koranie są autentycznymi wypowiedziami Allaha, będzie to dla nich najwyższe z możliwych usprawiedliwień dla ich czynów, które dla nas wydają się niemoralne, a wręcz zbrodnicze:

„Przekleństwo Boga nad niewierzącymi!” (2:89). Zapłatą dla nich „będzie hańba w życiu tego świata, a w Dniu Zmartwychwstania będą skierowani ku najstraszniejszej karze” (2:85). „I ściągnęli na siebie gniew za gniewem. A niewiernych spotka kara poniżająca” (2:90). „Bóg jest wrogiem dla niewiernych” (2:98). „Ja pozwolę używać nieco życia, potem siłą sprowadzę ich do kary ognia. /../” (2:126). „Zaprawdę, nad tymi, którzy nie uwierzyli i umarli, będąc niewierzącymi – nad nimi przekleństwo Boga, aniołów i ludzi, wszystkich razem! Będzie im ono towarzyszyć na wieki. I kara ich nie będzie zmniejszona, i nie uzyskają żadnej zwłoki” (2:161-62).


„I zabijajcie ich, gdziekolwiek ich spotkacie, i wypędzajcie ich, skąd oni was wypędzili – Prześladowanie jest gorsze niż zabicie. /../ Gdziekolwiek oni będą walczyć przeciwko wam, zabijajcie ich! - Taka jest odpłata niewiernym!” (2:191-193).

„Zaprawdę, tych, którzy nie uwierzyli w znaki Boga – czeka kara straszna! Bóg jest potężny, włada zemstą” (3:4). „Zaprawdę, tym, którzy nie uwierzyli, nie pomogą nic wobec Boga ani ich majątki, ani ich dzieci! Oni będą paliwem dla ognia” (3:10).


„Religią prawdziwą w oczach Boga jest islam” (3:19). My wrzucimy w serca tych, którzy nie uwierzyli, przerażenie /../ ich miejscem schronienia będzie ogień” (3:151). „Zaprawdę, tych, którzy nie uwierzyli w Nasze znaki, będziemy palić w ogniu. I za każdym razem, kiedy się ich skóra spali, zamienimy im skóry na inne, aby zakosztowali kary. Zaprawdę, Bóg jest potężny, mądry” (4:56). „A ci, którzy nie wierzą i za kłamstwo uznają Nasze znaki, będą mieszkańcami ognia piekielnego” (5:86). Itd. itp.

Kiedy to piszę (6.06 br.) media pokazują młodą kobietę (sąsiadkę jednego z trzech terrorystów-nożowników z Londynu), która relacjonuje swoją rozmowę z jednym z nich: „Powiedziałam mu, iż ani w Biblii, ani w Koranie nie ma takiego Boga, który nakazywałby zabijanie ludzi. Powiedział mi, że dla Allaha zabiłby własną matkę”. Nie wiem skąd wzięło się to jej przekonanie, bowiem faktem jest, że i w Biblii (w Starym Testamencie) i w Koranie znajdujemy takich właśnie bogów: nakazujących zabijanie niewiernych, czyli inaczej wierzących lub myślących, co jest już wystarczającym powodem do ukarania śmiercią.

 

Według muzułmanów, to sam Bóg islamu dzieli ludzi na wiernych sobie, czyli tych dobrych, którzy zostaną w niebie nagrodzeni za swoją wiernopoddańczą postawę i tych niewiernych, których należy zniszczyć i wytracić; jednym słowem pozabijać, gdyż na nic innego nie zasługują. Czy wola Boga (Allaha) nie jest najlepszym i najwyższym z możliwych usprawiedliwień dla przemocy, terroru i zabijania niewinnych ludzi? Czy człowiek głęboko wierzący w tegoż Boga (a tacy bez wątpienia są muzułmanie), może wyobrazić sobie wyższej rangi usprawiedliwienie dla swych czynów?

 

Czy owi muzułmańscy nożownicy, zabójcy z Londynu, nie wołali: „To dla Allaha!?”. A inni terroryści przy okazji popełnianych zabójstw, nie wznosili okrzyku: „Allahu akbar!”, czyli „Bóg jest wielki!?” Tak zazwyczaj wyrażane jest to usprawiedliwienie przez terrorystów: oni wierzą, że robią to dla swego Boga, w jego imieniu i dla jego chwały. Ci odrażający mordercy (z naszego punktu widzenia) głęboko wierzą, że to, co napisane jest w ich świętej księdze Koranie, jest autentycznym słowem bożym, którego nakazy powinni skrupulatnie wypełniać, bo dzięki tym „chwalebnym” (w ich mniemaniu) czynom pójdą do raju po śmierci.

 

A więc tym usprawiedliwieniem ataków terrorystycznych jest niczym nie zachwiana wiara muzułmanów-terrorystów, że to sam Allah przemawia do nich poprzez Koran i w związku z tym oni muszą podporządkować się tym nakazom, gdyż inaczej czeka ich wieczna kara, zamiast obiecanej nagrody. I dopóki w tym przekonaniu będą utwierdzani przez swych duchowych pasterzy w meczetach, ataki terrorystyczne będą się powtarzały, a nawet nasilały z biegiem czasu. Jest to logiczną konsekwencją wpajanej wiary religijnej (islamu), od małego dziecka, a potem przez całe dorosłe życie.

 

Z punktu widzenia tejże religii jest to najbardziej godne zaufania usprawiedliwienie wszelkiego możliwego zła, jakie można czynić w imieniu tego Boga, które w jego oczach uznawane jest za dobro, mające świadczyć o szczególnej wartości jego wiernych wyznawców. Za co każdy lojalny muzułmanin ma być nagrodzony w niebie życiem wiecznym i szczęśliwym, oraz uznaniem ze strony swego Boga. I żadnymi logicznymi i racjonalnymi argumentami nie sposób podważyć tego przekonania, choć z areligijnego punktu widzenia może się ono wydawać irracjonalne, a wręcz absurdalne.    

 

Biorąc powyższe pod uwagę, wypowiedź premier Theresy May nie powinna brzmieć: „Nie ma wytłumaczenia i usprawiedliwienia zamachów terrorystycznych”, bo jak się okazuje są takowe i nie tylko są one uprawomocnione przez świętą księgę religii mającej dobrze ponad miliard wyznawców, ale też są one aprobowane przynajmniej przez ich znaczącą część. Moim zdaniem owa wypowiedź powinna brzmieć nieco inaczej: „My, ludzie Zachodu, nie możemy zaakceptować religijnego wytłumaczenia zamachów terrorystycznych, w których giną nasi niewinni obywatele, ani religijnego usprawiedliwienia obsesyjną wolą Allaha, wyrażaną w licznych wersetach Koranu”.

 

Na poparcie racjonalności tego twierdzenia można przytoczyć świadectwa zachodniej kultury, która także ucierpiała w swojej historii z powodu totalitarnych rządów katolicyzmu, jego nienasyconej pychy i potrzeby panowania nad całym światem (nazywając to obłudnie ewangelizacją). Oraz chorymi ambicjami papieży do podporządkowania sobie ludzkości w imię swego Boga (a raczej jego fałszywie wykreowanego wizerunku, będącego zakłamaną karykaturą ewangelicznego Jezusa). Ta krwawa, pełna przemocy i hipokryzji historia powinna być przestrogą dla tych wszystkich, którzy próbują iść tą samą drogą, wykorzystując do zdobycia i utrzymania władzy religię i ideę bogów/Boga. Np.:

„Szlachetny Koran mianuje muzułmanów opiekunami ludzkości podczas jej nieletności i przyznaje im prawa suwerenności i dominacji nad światem w celu przeprowadzenia tego wzniosłego zadania. /../ Doszliśmy do wniosku, że jest naszym obowiązkiem ustanowienie suwerenności nad światem i pokierowanie całej ludzkości ku zdrowym nakazom islamu i jego naukom, bez których ludzkość nie może osiągnąć szczęścia” (Hassan al-Banna, założyciel Bractwa Muzułmańskiego).

Można by oczywiście pójść o krok dalej i przestać być niewolnikiem fałszywie pojmowanej „poprawności politycznej”, bowiem powyższy problem jest o wiele prostszy, jeśli się nań spojrzy z religioznawczej perspektywy. Skoro można udowodnić, iż wszystkie religie są dziełem samych ludzi (kapłanów), którzy w bardzo długim procesie kulturotwórczym wykreowali wszystkich naszych bogów na własne podobieństwo i obraz, to by oznaczało, że i Allah jest wytworem ludzkiego rozumu i wyobraźni, a jego rzekome słowa zapisane w Koranie, to po prostu są słowa ludzi, skierowane w określonym celu do innych ludzi. I nie ma w nich niczego boskiego, ani nadprzyrodzonego, poza załatwianiem ziemskich interesów.

 

Jednakże patrząc na ten „teologiczny” problem z religioznawczej perspektywy musimy także zdeprecjonować „naszego boga”, który w tym kontekście również musi być wytworem ludzkiej wyobraźni. A kogo z naszych wierzących przywódców (przysięgających „tak mi dopomóż Bóg”) na to stać? Dlatego tkwimy w tym gigantycznym, religijno-społecznym zakłamaniu od niepamiętnych czasów i nie zanosi się abyśmy się od niego uwolnili w najbliższej (jak i dalszej) przyszłości. Dzięki RELIGII zbyt dobrze PANUJE SIĘ nad umysłami ludzi, aby rządzący zechcieli zrezygnować z tego doskonałego narzędzia.

 

Dlatego cytowana wyżej pani premier (lub inni przywódcy) będą używać różnych „skrótów myślowych” czy innych ogólników, zamiast powiedzieć otwarcie: „Nam, ludziom Zachodu, wasza święta księga nawołująca do przemocy, morderstw i zabójstw, wydaje się przez to zbyt mało wiarygodna, aby traktować ją jako autentyczne słowo boże. Cóż to bowiem jest za Bóg, który zachęca i nawołuje do zbrodni, obiecując za to swym wyznawcom nagrodę w życiu przyszłym?! Bóg, który nakazuje jednym stworzeniom zabijać inne swoje stworzenia, tylko dlatego, że w niego nie wierzą? A któżby chciał wierzyć w takiego okrutnego Boga? Takiego „boga” nie możemy akceptować, a jego gorliwych wyznawców musimy się wystrzegać i bać, jako niebezpiecznych dla nas osobników, zagrażających naszej wolności i naszemu życiu”.

 

Oczywiście, że potraktowano by to jako walkę z Bogiem i za bluźnierstwo urągające jego wielkości i rozpętano by nagonkę na taką osobę, a podjudzone tłumy wiernych domagałyby się natychmiastowej śmierci „niewiernego”, wygłaszającego publicznie takie herezje. Na pewno jednym z pierwszych protestujących w tej sprawie byłby papież Franciszek, który także bierze udział w tym monstrualnym zakłamaniu (tak przynajmniej można wnosić z jego niektórych wypowiedzi). A przynajmniej narazilibyśmy się na słuszny zarzut, iż „przyganiał kocioł garnkowi”, czyli nasz Bóg wcale nie był kiedyś lepszy, wystarczy poczytać Stary Testament spływający krwią niezliczonych ofiar, obfitujący w cierpienia i krzywdy niewinnych ludzi, których wina polegała jedynie na tym, iż żyli akurat w takich czasach.        

 

A swoją drogą, ciekawi mnie kiedy wreszcie ludzkość dojrzeje do tego, aby zostały zdelegalizowane te religie, które zachowują w swoich „świętych” księgach fragmenty nawołujące do nienawiści do bliźnich, do nietolerancji, do przemocy, do zabójstw i morderstw, ogólnie mówiąc do zbrodni? Jak długo jeszcze będziemy naiwnie wierzyć, że to nasi żądni krwi „bogowie” przemawiają w tych pismach do nas i żądają tych wszystkich okropności od swych wiernych wyznawców, którzy będą przez nich nagradzani za to w przyszłym życiu? Ile jeszcze musi być popełnionych zabójstw z okrzykiem „Allahu akbar!”, by ludzie zaczęli dostrzegać prawdziwe przyczyny tego problemu?

 

Dopóki to się nie stanie, ci wszyscy bezlitośni i okrutni zabójcy niewinnych ludzi, będą mogli szczycić się nimbem świętości i uważać się za bohaterów walczących w słusznej sprawie. Jak bardzo jest to zakłamany obraz samych siebie z zafałszowaną hierarchią wartości, najlepiej świadczą fragmenty ostatniej woli i testamentu terrorystki z Hajfy, Hanadi Jaradat (21 osób zabitych, 51 rannych w samobójczym zamachu), który został zamieszczony w artykule także niedawno publikowanym w „Listach z naszego sadu”, pt. Nieudacznicy, tchórze? Nie, idealiści Yigala Carmona:

„Wzniosły powiedział (w Koranie): „I nie uważaj tych, którzy zostali zabici na drodze Allaha, za umarłych. Przeciwnie, oni są żyjący! Oni u swojego Pana otrzymują zaopatrzenie” (Koran 3:169). Zaprawdę słowa Allaha są prawdziwe. Droga rodzino, którą Pan świata nagrodzi, jak obiecał nam wszystkim w Swojej Księdze Świętej /../ Dlatego myślcie o moim poświęceniu w oczekiwaniu nagrody od Allaha /../ Zawsze wierzyłam w to, co jest powiedziane w Świętym Koranie i tęskniłam za rzekami w raju /../ Uznajcie moje poświęcenie w oczekiwaniu nagrody Allaha dla was w życiu następnym /../

 

Wszyscy jesteśmy przeznaczeni na śmierć i nikt nie żyje na zawsze na tej ziemi. Jednak ten, który jest inteligentny odpowiada na wezwanie Allaha. /../ Wierząc w zasady mojej wiary, odpowiadam na wezwanie. /../ z wolą Allaha znajdę to, co Allah obiecał mnie i wszystkim, którzy przyjmują tę drogę – ogrody, które Allah nam obiecał, w których będziemy żyć wiecznie, z wolą Allaha. /../ Dlatego jest moim obowiązkiem wobec religii Allaha /../ bronić go. Nie mam niczego przed sobą poza tym ciałem i zamienię je w odłamki, które wydrą serce każdego, kto próbuje wykorzenić nas z tego kraju. /../  

 

Mój drogi, ukochany ojcze, proszę, honoruj moje pragnienie i patrz na moje poświęcenie w oczekiwaniu nagrody Allaha dla ciebie w życiu następnym. /../ Droga matko /../ Uznaj moje poświęcenie i oczekuj na nagrodę Allaha dla ciebie w życiu następnym. /../ Obyście zawsze byli ze mnie zadowoleni, moi rodzice, au revoir w ogrodach raju. Allah powiedział: „Niechże walczą na drodze Allaha ci, którzy za życie tego świata kupują życie ostateczne! A kto walczy na drodze Allaha i zostanie zabity albo zwycięży, otrzyma od Nas nagrodę ogromną” (Koran 4:74)”.

Z owego „testamentu” widać wyraźnie mechanizm działania religijnego usprawiedliwienia zamachów terrorystycznych (tego, które wg zachodnich polityków nie istnieje): taki terrorysta wierzy, że po samobójczej śmierci (a przy okazji śmierci wielu osób) zostanie nagrodzony przez Allaha za swoją heroiczną postawę wiecznym pobytem w raju. Takiej samej nagrody spodziewa się dla swojej najbliższej rodziny, bo ponoć Allah im to zagwarantował. I jego sumienia nie obciąża fakt, że „ma krew na rękach”, bo przyczynił się do śmierci wielu niewinnych osób, za co powinien trafić do piekła. Nie! W jego religii jest inaczej: tam Bóg nie karze za zabójstwo bliźniego, a wręcz odwrotnie: nagradza morderców sowicie.

 

Kiedyś, jedna z Czytelniczek „Listów z naszego sadu”, zbulwersowana moim ateistycznym światopoglądem, dała mi do zrozumienia, iż „nie powinienem korzystać z wiedzy MNIEJ WIEDZĄCYCH. I tu jest u Pana ten przysłowiowy „pies pogrzebany”! To, że ci inni „mądrale” wykolegowali Pana mózg i stąd tak opacznie Pan to wszystko odczytuje”. Ergo: muszę odłożyć książki tych „mniej wiedzących” i zacząć wierzyć w dobrego Boga Biblii.

 

Rozpatrując ten problem w powyższym kontekście, warto byłoby się zastanowić jacy to „mądrale” byli bardziej cwani i „mniej wiedzący” i kto lepiej wyszedł na tych „wykolegowaniach” swego mózgu? Czy ja, będąc ateistą nie wierzącym w bogów i życie pozagrobowe, ale nie muszącym też zabijać innych ludzi w imię swoich areligijnych poglądów lub w ich obronie? Czy np. ci wszyscy, którzy aby dostać się do upragnionego raju muszą zabić jak najwięcej niewinnych ludzi (a przy okazji i siebie), by przypodobać się swemu wymagającemu Bogu i zasłużyć u niego na to wyróżnienie? Czy cena jaką ich Bóg każe im płacić za obietnice wiecznego życia w niebie (w raju) jest naprawdę tego warta?

 

Moim zdaniem nie jest i nigdy dobrowolnie nie zgodziłbym się na jej zapłacenie. Od razu bowiem bym przyjął, iż niemożliwością jest, aby to Bóg wymagał ode mnie takiego absurdalnego zachowania: miałbym zabijać jego inne, niewinne stworzenia i jeszcze za to być przez niego nagrodzonym?! I to niby miałoby być godne boga? Dla mnie niewiarygodne! Może dlatego jestem ateistą, który może korzystać z rozumu, a nie np. fanatykiem religijnym, który chcąc się dostać do raju za wszelką cenę, godzi się na popełnienie wszelkiego zła, nie zadając sobie przy tym najważniejszego pytania (bodajże Otokara Brzeziny): A cóż, jeśłi tam nic nie ma?,.. a ja jestem tylko jedną z licznych ofiar „wykolegowanych” przez cwanych oszustów, którzy używają religii do panowania nad umysłami nieświadomych ludzi?

 

Myślę, że jeśli już ktoś decyduje się odbierać życie innym ludziom, które z racji swej niepowtarzalności jest najcenniejszą rzeczą, jaką los pozwala nam doświadczyć, powinien mieć daleko idącą pewność w tej kwestii, a nie tylko kierować się wiarą, że prawdą jest to, co mówią jego „święte” księgi z zamierzchłej przeszłości i to, co wtłaczają mu do głowy, jego „duchowi przewodnicy”. Bo być może te ofiary ze swojego i cudzego życia są tylko im potrzebne do osiągnięcia i utrzymania władzy nad masami,.. i nic poza tym? I tak naprawdę, dając z siebie wszystko, nie otrzymują oni nic w zamian,.. poza obietnicami, których prawdziwości nie sposób zweryfikować.

 

Takie mam zdanie w tym względzie, będąc osobnikiem niewierzącym, a więc wg religijnej hierarchii wartości kimś gorszym. Pytanie tylko: dla kogo gorszym? Dla któregoś z naszych „bogów”, czy dla tych, którzy w ich imieniu rządzą ludźmi? Oto jest pytanie!

 

Czerwiec 2017 r.                                         


Skomentuj     Wyślij artykuł do znajomego:     Wydrukuj




Komentarze
5. obraza uczuć religijnych Sebastian 2017-06-14
4. Dziękuję za poprawkę. Lucjan Ferus 2017-06-11
3. Allah jest większy MEF 2017-06-11
2. Logiczna konstatacja. Lucjan Ferus 2017-06-11
1. Poszanowanie uczuć religijnych. Tomek 2017-06-11


Nowy ateizm i krytyka religii

Znalezionych 475 artykuły.

Tytuł   Autor   Opublikowany

Bogowie jak ludzie: bogowie na niby (VI)   Ferus   2018-07-15
Czy panie zaorzą Kościół?   Koraszewski   2018-07-09
Bogowie jak ludzie: bogowie na niby (V)   Ferus   2018-07-08
Bogowie jak ludzie: bogowie na niby (IV)   Ferus   2018-07-01
Wolna myśl, religianctwo i nasze uniwersytety   Igwe   2018-06-29
Bogowie jak ludzie: bogowie na niby (III)   Ferus   2018-06-24
Bogowie jak ludzie: bogowie na niby (II)   Ferus   2018-06-17
Bogowie jak ludzie: bogowie na niby   Ferus   2018-06-10
Islam jest nie do pogodzenia z wolnością   Imani   2018-06-06
Człowiek musi w coś wierzyć. Nestorianizm.   Ferus   2018-06-03
Wielkie urojenie świętych pism   Mohamed   2018-06-01
Niech przemówią tureccy uczeni: zobaczymy czym jest islamizm   Bekdil   2018-05-30
Człowiek musi w coś wierzyć. Arianizm.   Ferus   2018-05-27
Seks w Kościele Powszechnym   Koraszewski   2018-05-25
Człowiek musi w coś wierzyć. Spadkobiercy manicheizmu.   Ferus   2018-05-20
Ateizm w Nigerii Północnej   Igwe   2018-05-15
Człowiek musi w coś wierzyć. Manicheizm.   Ferus   2018-05-13
Paradoksy cudu Słońca w Fatimie   Ferus   2018-05-06
Człowiek w labiryncie iluzji. Suplement II.   Ferus   2018-04-29
Człowiek w labiryncie iluzji. Suplement.   Ferus   2018-04-22
Człowiek w labiryncie iluzji. Część VI.   Ferus   2018-04-15
Australijski arcybiskup odmawia informowania o pedofilii księży i ich ofiarach   Coyne   2018-04-12
Nocna rozmowa z biskupem o sensie życia   Koraszewski   2018-04-09
Człowiek w labiryncie iluzji (Część V)   Ferus   2018-04-08
Człowiek w labiryncie iluzji  (Część IV)   Ferus   2018-04-02
Czy Bóg kocha małpi patriotyzm?   Koraszewski   2018-03-26
Człowiek w labiryncie iluzji (III)   Ferus   2018-03-25
O przebudzenie sceptycyzmu w Mozambiku   Igwe   2018-03-21
Człowiek w labiryncie iluzji (II)   Ferus   2018-03-18
Ateizm i religijna nienawiść w Zambii   Igwe   2018-03-15
Człowiek w labiryncie iluzji   Ferus   2018-03-11
Refleksje sprzed lat: „Czy pewność to prawda?”   Ferus   2018-03-04
Tęsknota za bezpiecznym miejscem III.     2018-02-25
Czy Pan Bóg lubi kiszone ogórki?   Koraszewski   2018-02-21
Tęsknota za bezpiecznym miejscem (II)Czyli Królestwo Niebieskie na Ziemi.   Ferus   2018-02-18
Tęsknota za bezpiecznym miejscem. Czyli Królestwo Niebieskie na Ziemi.   Ferus   2018-02-11
Archipelag islam, czy mamy się bać?   Koraszewski   2018-02-08
#PrayForGaza #PrayForPalestina.   Koraszewski   2018-02-07
Religijna troska o wspólny dom - Ziemię   Ferus   2018-02-04
Niebo naprawdę istnieje? To i piekło też?   Ferus   2018-01-28
Czas pociągnąć do odpowiedzialności “kapłanów-cudotwórców”   Igwe   2018-01-27
Nie ma konfliktu między nauką i religią, jest konflikt między religią i nauką   Koraszewski   2018-01-24
Fałszywi prorocy. Zakończenie.   Ferus   2018-01-21
Fałszywi prorocy. Podsumowanie.   Ferus   2018-01-14
Fałszywi prorocy. Część X.   Ferus   2018-01-07
Śmierć w kościele proroka Mboro?   Igwe   2018-01-04
Fałszywi prorocy. Część IX.   Ferus   2017-12-31
Fałszywi prorocy. Cześć VIII.   Ferus   2017-12-24
Bóg się rodzi i inne troski   Koraszewski   2017-12-24
Fałszywi prorocy. Część VII.   Ferus   2017-12-17
Fałszywi prorocy, Część VI.   Ferus   2017-12-10
Senator fatalista i jego wyznania   Koraszewski   2017-12-05
Fałszywi prorocy. Część V   Ferus   2017-12-03
Turcja islamizuje Danię budując meczety   Bergman   2017-12-02
Meczety: piasek w trybach integracji   Frank   2017-11-30
Fałszywi prorocy. Część  IV. Suplement.   Ferus   2017-11-26
Fałszywi prorocy. Część IV   Ferus   2017-11-19
Fałszywi prorocy, Część III.   Ferus   2017-11-12
Fałszywi prorocy, Część II.   Feus   2017-11-05
Fałszywi prorocy   Ferus   2017-10-29
Moja ambiwalentna krytyka religii III.   Ferus   2017-10-22
Chcecie zamknąć mi usta? Idźcie na koniec kolejki!   Raza   2017-10-16
Moja ambiwalentna krytyka religii II.   Ferus   2017-10-15
Moja ambiwalentna krytyka religii   Ferus   2017-10-08
Nie rydzykujmy Polski   Koraszewski   2017-10-06
Relikty religijnego myślenia, Część II.   Ferus   2017-10-01
Nigeria: dlaczego religie potrzebują państwowych pieniędzy na pielgrzymki?   Igwe   2017-09-30
Relikty religijnego myślenia   Ferus   2017-09-24
Niespójne koncepcje Boga, Część II   Ferus   2017-09-17
W poszukiwaniu definicji islamu i islamizmu   Ahmad   2017-09-17
Niespójne koncepcje Boga.   Ferus   2017-09-10
Trzy stulecia bałwochwalstwa   Ferus   2017-09-03
Kościół katolicki i jego cuda   Edamaruku   2017-08-28
Czyżby bunt aniołów stróżów?   Ferus   2017-08-27
Czy nauka czyni zbędną wiarę w Boga?   Stenger   2017-08-25
Imam, który wzywał do unicestwienia Żydów, robił to, co inni   Gabra   2017-08-19
Ostatnia gimnazjalna ciąża w Rzeczpospolitej   Kruk   2017-08-14
Dlaczego jestem ateistą?   Koraszewski   2017-08-13
Boże słowo głoszone z ambony     2017-08-10
Bohaterscy imamowie, o których nic nie słychać   Khan   2017-08-03
Poznacie ich po ich owocach   Grayling   2017-07-30
Krytyczne myślenie i aktywny humanizm w Afryce w epoce Internetu   Igwe   2017-07-14
Świadomość w oczach wierzących i niewierzących   Andrews   2017-07-06
Realizm, islamizm i islam: kiedy zaczną się trudne rozmowy?   Herf   2017-06-19
Czego naucza imam w Kopenhadze     2017-06-19
Nowoczesność, ponowoczesność i głódź wiedzy   Koraszewski   2017-06-18
Zaakceptować terror islamski jako nową normalność?   Darwish   2017-06-16
Śmierć mniejszości religijnej pod władzą radykalnego islamu   Rafizadeh   2017-06-14
Naprawdę terroryzm nie ma żadnego usprawiedliwienia?   Ferus   2017-06-11
Republika Ateistów odparła atak religijnych ekstremistów   Stone   2017-06-07
Ateiści nie pomagają, pewnie źle patrzyłeś   Koraszewski   2017-06-03
Wychowywanie dżihadystów: drabina radykalizacji i jej antidotum   Fares   2017-06-03
Nieudacznicy, tchórze? Nie, idealiści   Carmon   2017-06-02
Francja: ideologia islamskiego cierpiętnictwa   Mamou   2017-05-30
Proca z celownikiem laserowym   Ferus   2017-05-21
Grzechy religii: koncepcja „chorego człowieczeństwa”.   Ferus   2017-05-14
Poświąteczna refleksja: wymuszanie wdzięczności   Ferus   2017-05-07
Azyl ignorancji. Część X.   Ferus   2017-04-30
Ściganie bluźnierstwa zasługuje na szyderstwo i pogardę   Igwe   2017-04-27
Poświąteczna refleksja: wymuszanie poczucia winy   Ferus   2017-04-23

« Poprzednia strona  Następna strona »
Polecane
artykuły

Prawo powrotu



Mózg i kodowanie predyktywne



Nocna rozmowa



WSzyscy wiedza



Nieustający marsz



Oświecenie Pinker



Alternatywna medycyna zabija



Kobiety ofiarami



Prometeusz



modyfikowana pszenica



Arabowie



Roboty będą uprawiać ziemię



Sumienie, czyli moralność bez smyczy



Skomplikowana ewolucja



Argument neuroróżnorodności



Nowe badanie pamięci długotrwałej



Ściganie bluźnierstwa



Ryby jaskiniowe



Autyzm



Od niepamiętnych czasów



Tunezyjczycy przeciw złemu prawu



Drugie prawo termodynamiki



Pochwała ignorancj



Mistyfikacja Sokala



Intronizacja Chrystusa



Obama chrzescijanie



Szelest liści



Czego wam nie pokazują?



Rozdzielenie religii i państwa



Trwa ewolucyjne upokorzenie archeopteryksa



Trucizna, kamuflaż i tęcza ewolucji



Religia zdrowego rozsądku



Kto się boi czarnego luda?



Land of the pure


Listy z naszego sadu
Redaktor naczelny:   Hili
Webmaster:   Andrzej Koraszewski
Współpracownicy:   Jacek, , Malgorzata, Andrzej, Marcin, Henryk