Prawda

Poniedziałek, 18 listopada 2019 - 17:51

« Poprzedni Następny »


Fałszywi prorocy. Część VII.


Lucjan Ferus 2017-12-17


Przypomnę tylko, iż głównym tematem niniejszego cyklu jest religia Świadków Jehowy. Od V odcinka dokonuję streszczenia (włączając w to cytaty) książki Byłem Świadkiem Jehowy, napisanej przez Gunthera Pape, który wychował się w rodzinie Świadków Jehowy i z czasem sam został aktywnym członkiem tego ruchu. Tak było do czasu, kiedy – ogólnie rzecz ujmując – „przejrzał na oczy” i zaczął dostrzegać w swej religii coraz więcej sprzeczności i zakłamania. Jednakże okupił to niemal chorobą psychiczną, gdyż wpojono mu, że wszelkie wątpliwości w kwestii religii (czy też kierownictwa z Brooklynu) są ciężkim grzechem, który będzie surowo ukarany przez Jehowę. W rozdziale zatytułowanym „Znów wątpliwości”, Autor książki tak opisuje swoje ówczesne rozterki duchowe:

„Co noc, dopiero po długich godzinach zapadam wreszcie w sen. Nękany przez złe majaki, budzę się rychło, oblany potem. Znowu to straszne uczucie lęku. Czy jestem potępiony? Kiedy ponownie pogrążam się we śnie, przed oczami pojawiają się różne obrazy. Oto widzę siebie w Nowym Świecie i moją rodzinę przed domem otoczonym rajskim krajobrazem. Ale ten obraz przesłania inny: /../ Aniołowie z ognistymi mieczami w ręku mordują wszystkich, którzy staną im na drodze – mężczyzn i kobiety, starców i dzieci. Potoki krwi, zniszczenie, zagłada, straszliwy koniec.

 

Gromada ludzi stoi na uboczu przypatrując się krwawej łaźni. Wznoszą ręce, wydają radosne okrzyki – Świadkowie Jehowy. Ludzkość ginie w dniu gniewu i sądu. Ratunek znajdują Świadkowie Jehowy. Ja ginę wraz z bezbożnymi. Śmierć, wiekuista śmierć – i już nic więcej, przestaję istnieć. Żyje tylko społeczność Nowego Świata. Ja zostaję zapomniany i unicestwiony, ponieważ zwątpiłem w prawdę Jehowy. Nie ma odwrotu, zapadam w nicość. Ogarnia mnie niewysłowiona trwoga. /../ Dlaczego za zwątpienie doznaję takiej męki?

 

Budzę się ogarnięty śmiertelnym lękiem. Czy to była wizja mojego końca? Ostrzeżenie od Boga? Serce wali jak młotem. /../ Także i teraz, już na jawie nie mogę przezwyciężyć lęku. Czy naprawdę jestem zgubiony? Służyłem szczerze Bogu przez wiele lat, a jeśli przyszły wątpliwości, to dlatego, że były przecież uzasadnione. /../ Czy to Bóg mnie karze? Czy znów nękają mnie demony? Co mam począć?  Modlę się żarliwie do Jehowy o pomoc. /../ Ale Jehowa zdaje się milczeć. /../ Godzinami siedzę nad otwartą Biblią /../ Biblia jest słowem Jehowy, które ma dopomóc mi wnieść w ciemności światło. Ciągle sięgam po „Strażnicę”, porównuję numer po numerze.”.  

W dalszej części tekstu Autor opisuje jak „Strażnica” manipuluje członkami organizacji, wmawiając im, że za ich wątpliwości odpowiedzialne są demony. W tekście „Triumf złych duchowych mocy” przekonuje ona, iż „Demony zmierzają nie tylko do tego, by zburzyć wiarę w słowo Boże, Biblię, lecz do czegoś więcej – zdobyć w posiadanie twoje ciało i ducha, zawładnąć całkowicie tobą i tak doprowadzić cię do choroby umysłowej”. Dalej tak pisze:

„Lekarze i uczeni z minionego stulecia mają w 1956 r. potwierdzić „Strażnicy”, że choroby psychiczne spowodowane są przez opętanie! Tyle, że w 1956 r. nauka i władze doszły do zupełnie innych wyników, opartych na uznanych faktach. /../ Przede mną leży czasopismo „Erwachtet”, zdumiony i wstrząśnięty czytam artykuł: „Skuteczne leczenie chorób psychicznych”. Czasopismo oświadcza tu, że zaburzenia i choroby psychiczne wynikają z uwarunkowań biologicznych, dziedzicznych /../ i innych. O demonach nie ma nieomal mowy. /../ Jest tu widoczna sprzeczność”.

Powyższy rozdział kończy się znamienną konstatacją Autora, iż chce szczerze służyć Panu Bogu, dlatego też z całą powagą przyjmuje słowa apostoła o pojawieniu się wielu fałszywych proroków na świecie (1J 4,1). Ten werset stał się odtąd hasłem przewodnim we wszystkich jego działaniach zmierzających do odkrycia PRAWDY o tej organizacji, której dotąd służył z całym oddaniem i bez cienia wątpliwości. Następny rozdział nosi tytuł: „Skąd pochodzi, czym jest Towarzystwo „Strażnica”?:

„Z dumą my, Świadkowie Jehowy nazywamy naszą organizację „jedyną prawdziwą religią”, a nasz początek wywodzimy od Abla, pierwszego z męczenników. Musimy więc uchodzić za najstarszą wspólnotę religijną świata. Dzisiaj widzę w takim twierdzeniu zuchwałość. Kiedy i gdzie powstał rzeczywiście ruch religijny Świadków Jehowy? /../ Naszego początku musimy szukać gdzie indziej. Założyciel tzw. nowożytnych Świadków Jehowy nazywał się Charles Taze Russel, młody kupiec amerykański z miasta Pittsburg w stanie Pensylwania.

 

„Odkrył” on w 1874 r., że po śmierci Apostołów rzekomo nikt już we właściwy sposób nie rozumiał Biblii. Nikt nie interpretował jej należycie. Sam tylko Russel miał dzięki łasce Bożej znaleźć klucz do właściwego tłumaczenia Pisma świętego, bowiem Bóg uznał, że nadszedł czas, aby zakończyć erę niewiedzy ludów w odniesieni do słowa Bożego. Russel twierdził, że całe duchowieństwo chrześcijańskie odpadało po śmierci Apostołów w coraz to większym stopniu od pierwotnego Kościoła, stając się przez to narzędziem szatana w walce całego świata przeciwko Bogu. /../

 

Stąd w swoich poszukiwaniach przechodził od jednej wspólnoty religijnej do drugiej. Kiedy nigdzie nie znalazł „prawdy” – jak mógł już wtedy wiedzieć, co stanowi prawdę? – powiedzmy więc raczej: kiedy nigdzie nie znalazł religii odpowiadającej jego wyobrażeniom – założył własną grupę ludzi studiujących Biblię. Oto leżą przede mną dzieła Russela: siedem tomów „Wykładów Pisma św.”, o których powiedział, że są ważniejsze od samej Biblii, bo bez nich nikt nie zrozumie jej treści. Jak mógł się odważyć na takie stwierdzenie?

 

Od młodego, 20-letniego człowieka, bez żadnego przygotowania teologicznego, trudno było oczekiwać, że zajmie się poważnym, naukowo pogłębionym studium biblijnym. /../ Więcej, znalazłem w tych książkach nauki, o których Towarzystwo „Strażnica” sądzi dziś, że pochodzą od szatana; np. wypowiedzi o syjonizmie i piramidzie z Giza. /../ Wielu określało go jako człowieka dobrotliwego /../ Kiedy jednak czyta się jego wypowiedzi, niepohamowane inwektywy i oszczerstwa rzucane pod adresem innych religii, trudno nie dojść do odmiennego sądu. /../

 

Studiując dalej literaturę pozostawioną przez Russela znalazłem, że powołując się na Biblię obliczył on, iż 1874 r. stanowi datę powtórnego przyjścia Chrystusa, że bitwa pod Har-Magedon rozegra się przed 1915 r., a w 1914 r. rozpocznie się „Millenium” – tysiącletnie Królestwo Chrystusa. Sam Russel oczekiwał, że w 1914 r. znajdzie się w niebie. W to samo wierzyli wszyscy ówcześni Świadkowie Jehowy. Nadto do tego czasu miały zniknąć wszystkie ziemskie rządy i zniszczone zostać wszystkie Kościoły.

 

To, że jego „niezawodne”, jako że „oparte na Biblii” przepowiednie nie spełniły się, trapiło wielce Russela. Znalazł jednak wyjście. „Pan zwleka jeszcze przez krótki czas” – brzmiało jego wytłumaczenie. Od rozpoznania swej ponownej pomyłki uchroniła Russela śmierć. Umarł w 1916 r.”.

Kolejny rozdział nosi tytuł „Jak powstała teokracja brooklyńska?”. Autor powołując się na książkę „Świadkowie Jehowy” Marley Cole, przedstawia wydarzenia związane z sukcesją po Russelu: „Śmierć pastora Russela była, jak się zdaje, sygnałem do generalnej batalii o pierwszeństwo w kierownictwie Towarzystwa”. I dalej opisuje w jaki sposób przebiegała ta bezpardonowa walka o przewodzenie Towarzystwem, którą w końcu wygrał Rutherford (chodziło jak zwykle o to, kto ma mieć większą władzę: prezydent czy kilkuosobowy zarząd. Katolicyzm też to przerabiał, co skończyło się uchwaleniem „Dictatus papae” w 1075 r., przyznającym papieżowi nieograniczoną władzę).

 

Autor wyraża też wiele wątpliwości co do „teokratycznego” wyboru prezydenta i pyta: „Czy w ten sposób miał wybrać Jehowa swojego sługę Rutherforda? Aby zostać prezydentem, Rutherford kazał wykluczyć 31 członków. Czy wobec sposobu, w jaki Rutherford zawładnął kierownictwem Świadków, mam wierzyć, że to sam Jehowa powierza im władzę i autorytet, by udzielać światu swych wskazań? Nie, przy najlepszej woli nie mogę w to uwierzyć”. I dalej pyta: „Jeżeli sam Jehowa ustanowił go na jego urzędzie, to dlaczego nowy prezydent musiał stawiać kwestię wyrażenia mu wotum zaufania przez 813 istniejących wówczas zborów? Większość z nich opowiedziała się za Rutherfordem, akceptując przez to jego wybór w sposób demokratyczny, a nie teokratyczny”.

 

Jeszcze jedna sprawa wzbudziła w Autorze tej książki sceptycyzm: z jednego z Roczników dowiedział się zaskakującej rzeczy. Mowa tam była o 438 członkach korporacji pensylwańskiej, posiadających udziały. A udziały to przecież akcje. Czy zatem Towarzystwo „Strażnica” jest towarzystwem akcyjnym? – pyta i przypomina sobie, iż były sługa obwodu Schnell w swojej książce „Występują przeciw mnie fałszywi świadkowie”, nazywa wielokrotnie „Strażnicę” towarzystwem akcyjnym. I zastanawia się: czy nasza „teokracja” miałaby być czymś zupełnie innym niż organizacją Jehowy – bo towarzystwem akcyjnym?

 

Cały następny rozdział pt. „Czy Jehowa kieruje Towarzystwem „Strażnica”? poświęcony jest szczegółowej analizie tego problemu. Cytując biblijny werset: „Wy jesteście moimi świadkami”, twierdzi, iż nie dowodzi on, że to właśnie przywódcy „Strażnicy”, czyli tzw. „ciało kierownicze” są wysłańcami Boga i mogą brać do siebie to określenie. Pisze, iż podczas lektury relacji z wyboru prezydenta Nathana H.Knorra uderzyło go, że wybrani bracia mają być przedstawicielami Boga na ziemi. Dalej tak pisze:

„Przecież Towarzystwo twierdziło zawsze, że Bóg nie potrzebuje na ziemi żadnych przedstawicieli czy namiestników. Skąd nowi słudzy czują się naraz przedstawicielami Jehowy? /../ Brooklyn jest absolutnym autorytetem. Nikt nie ma prawa zakwestionować jakiegokolwiek słowa wychodzącego od ciała kierowniczego. Brooklyn żąda dla siebie praw dyktatorskich, twierdząc że „wola Towarzystwa „Strażnica” jest wolą Jehowy”. /../ Swą wypowiedzią „Strażnica” stawia Towarzystwo ponad Bogiem. W moich oczach jest to bluźnierstwem. /../ Nie mogłem przecież wierzyć tylko dlatego, że jacyś ludzie twierdzą o sobie, jakoby to oni właśnie byli świadkami Boga. /../ Nasuwa mi się więc z nieodparta siłą wniosek, że Jehowa nie prowadzi „Świadków”.

„W upojeniu entuzjazmu”, taki jest tytuł kolejnego rozdziału, który Autor zaczyna od słów:

„Szczęśliwa społeczność Nowego Świata” – mówi się ciągle, kiedy Świadkowie Jehowy gromadzą się na swoich kongresach. /../ Jak biły w nas serca, gdy otoczeni rzeszą braci słuchaliśmy tam „nowych prawd”. Gotowi byliśmy bez namysłu aprobować proklamacje czy rezolucje, głoszone potem przez Towarzystwo „Strażnica” całemu światu. Jak szczęśliwi byliśmy, tysiące zebranych, że oto znowu możemy pokazać światu, jak działa lud Boży. Z jaką siłą brzmiały w naszych uszach wyzwania posłań zwróconych do ludzi całego świata. /../ Ale czego już nie głoszono światu w imię Boga i tysięcy Świadków!?”.

Na następnych stronach Autor tej książki przedstawia niektóre rezolucje. I tak np.:

 

„Kongres w Los Angeles (USA) 1923 r.” /../ „drugie wylanie się gniewu Bożego” na chrześcijaństwo /../ Wroga była zdaniem „Strażnicy” reakcja chrześcijaństwa na ten głos trąby zapowiadającej sąd Boży. /../ „Rozstrzygający rok 1925” – Świadkowie Jehowy okazują się fałszywymi prorokami”. /../ Wbrew zapowiedziom nie zmartwychwstali w tym roku Abraham, Izaak, Jakub. Nie nastąpiło ziemskie panowanie Boga. Nie powstał „Nowy Świat”.

 

Powstało tylko rozczarowanie, wielkie rozczarowanie. Ale ŚJ nie zbici z tropu, nie poddali się zwątpieniu. /../ Czy stracili do reszty rozsądek głosząc nadal, że rok 1925 jest rokiem rozstrzygającym, kiedy ich twierdzenia okazały się pomyłką? Czy niczego nie nauczyli się z przeszłości? /../ Trudno wręcz sobie wyobrazić, że setki tysięcy ludzi daje się wprowadzić w błąd przez małą grupę badaczy i jeszcze ich entuzjastycznie oklaskuje! W każdym razie o „rozstrzygającym roku 1925” rychło zapomniano”. /../

 

„Zgromadzenie główne w Londynie (Royal Albert Hall) 1926 r.”. „Teraz spełnia się Boże proroctwo, a w kolejności jego spełnień mieszczą się dowody. Od 1914 r. bieg wypełniania się zapowiedzi Bożych pozwala poznać, że nadszedł koniec złego świata, a to wraz z wojną światową, głodami, zarazami, trzęsieniem ziemi, rewolucjami, powrotem Żydów do Palestyny...” („Światło” t.1).

Musiałem powiedzieć sobie, że Rutherford niczego się nie nauczył. Przed rokiem zaledwie jego „Boże prawdy” okazały się pomyłką, a już znowu jako znak czasu przepowiada coś, co dzisiejszy przywódcy ŚJ określają jako dzieło szatana: powrót Żydów do Palestyny.    

 

„Kongres na stadionie Yankee w Nowym Jorku, 1953 r.”. Rozbrzmiewa głos Knorra. /../ 165 000 Świadków wsłuchuje się w słowa prezydenta, który przestrzega polityków i narody: „Wasz czas przeminął! Szczególnie od zakończenia pierwszej wojny światowej w 1918 r. Świadkowie Jehowy przestrzegali wszystkie narody. Ale narody nie chciały zrezygnować z nie teokratycznej władzy ludzi i przekazać swej suwerenności Jezusowi Chrystusowi, teokratycznemu Królowi królów Jehowie” („Nowy Świat Boży po Har-Magedonie”).

 

Nie mogłem oprzeć się refleksji: Jak mężowie stanu mają wierzyć tej proklamacji, jeśli pamiętają, jakie fiasko przyniósł  rok 1925. Jeśli zawiodły przepowiednie dotyczące roku 1914 i 1925, to oświadczenia Knorra nie można było traktować poważnie /../ Jak wyobrażał sobie brat Knorr sytuację na świecie, gdyby wszyscy politycy i wszystkie narody zrezygnowali z istnienia władzy państwowej? /../ Kto troszczyłby się jeszcze wtedy o rozumną politykę ekonomiczną i społeczną, o prawodawstwo, handel, komunikację – krótko mówiąc o te wszystkie zadania i obowiązki, które musi przejąć każda ludzka władza sprawująca rządy? Czy zrobiłby to może pan Knorr i jego współpracownicy jako „namiestnicy Chrystusa na ziemi”? – taki wniosek nasuwa się Towarzystwu „Strażnica” i dlatego już teraz przygotowuje się posługujących w zborach do ich zadań związanych z rządami w „Nowym Świecie” /../

 

Propagandę szerzoną przez kierownictwo, uważaliśmy za prawdziwą i słuszną. Uczono nas zawsze patrzeć na naszą organizację jako na najważniejszą w świecie, więcej: jako jedyną uprawnioną przez Boga do istnienia. Daliśmy się porwać temu przekonaniu, upojeni „wstrząsającymi światem” przemówieniami naszych przywódców – tak jak gdybyśmy stanowili oś świata, wokół której obraca się całe życie. Kto dorównuje nam w świecie znaczeniem? Nikt!”

Grudzień 2017 r.                                ----- cdn.-----


Skomentuj     Wyślij artykuł do znajomego:     Wydrukuj




Komentarze
1. Pyszny człowiek Leszek 2017-12-17


Nowy ateizm i krytyka religii

Znalezionych 582 artykuły.

Tytuł   Autor   Opublikowany

Byli ateiści, obecnie wierzący   Ferus   2019-11-17
Dewocja to pobożność? Czyli wizyta u starszej pobożnej pani.   Ferus   2019-11-10
Biskupa czerep rubaszny   Koraszewski   2019-11-08
Sen mara, Bóg wiara, nieśmiały głos podświadomości, czy bezsensowne rojenia senne?   Ferus   2019-11-03
Refleksje sprzed lat: „Proporcje krzyku i smaku”   Ferus   2019-10-27
Trudne początki mitu   Ferus   2019-10-20
Jak Bóg ogarnia swoje dzieło   Ferus   2019-10-13
Uduchowiony erotyzm bogów i wyznawców (V)   Ferus   2019-10-06
Uduchowiony erotyzm bogów i wyznawców IV   Ferus   2019-09-29
Katolicka Afryka i jej niepokoje   Igwe   2019-09-27
Turcja: ucieczka od religii?   Bulut   2019-09-25
Uduchowiony erotyzm bogów i wyznawców (III)   Ferus   2019-09-22
Uduchowiony erotyzm bogów i wyznawców (II)   Ferus   2019-09-15
Uduchowiony erotyzm bogów i wyznawców   Ferus   2019-09-08
Zlecenie walki z szatanem   Koraszewski   2019-09-02
Mrówki i ludzie. Czyli niepokojące podobieństwo „korony stworzenia” do bezrozumnych owadów.   Ferus   2019-09-01
Jabłko, które jabłkiem nie było   Ferus   2019-08-25
Ta miłość zaczęła się od strachu   Koraszewski   2019-08-24
Problem „ukrywającego się Boga”.   Ferus   2019-08-18
Hipoteza Boga kontra nauka (IV)   Ferus   2019-08-11
Na początku był jakiś Jezus   Koraszewski   2019-08-05
Hipoteza Boga kontra nauka (III)   Ferus   2019-08-04
Hipoteza Boga kontra nauka (II)   Ferus   2019-07-28
Hipoteza Boga kontra nauka   Ferus   2019-07-21
Apostołowie Nowego Ładu (II)   Ferus   2019-07-14
Bóg bez państwa i państwo bez Boga   Koraszewski   2019-07-12
Apostołowie Nowego Ładu. Czyli ludzie pogodzeni z nieubłaganymi prawami natury.   Ferus   2019-07-07
Pamięć i odrzucona tożsamość   Koraszewski   2019-06-27
O znaczeniu świeckich usług medycznych   Igwe   2019-06-22
Bezlitosne Miłosierdzie Boże   Ferus   2019-06-16
Dziecko i jego I Komunia Święta   Ferus   2019-06-09
Tajemnica zawodowa duchownych   Ferus   2019-06-02
Rozmyślając nad sensem życia (VIII)   Ferus   2019-05-26
Rozmyślając nad sensem życia (VII)   Ferus   2019-05-19
Rozmyślając nad sensem życia (VI)   Ferus   2019-05-12
De non existentia Dei   Koraszewski   2019-05-06
Rozmyślając nad sensem życia (V)   Ferus   2019-05-05
Nieszczęsny ateizm. List do przyjaciela   Koraszewska   2019-05-04
Ewangelia według pana Jeża   Koraszewski   2019-05-02
Biły się dwa bogi   Koraszewski   2019-04-29
Rozmyślając nad sensem życia IV.   Ferus   2019-04-28
Ani nie manifest, ani nie tak nowego ateizmu   Koraszewski   2019-04-26
Wzrastająca obecność boga   Koraszewski   2019-04-22
Rozmyślając nad sensem życia (III)   Ferus   2019-04-21
Dziękujmy Panu, korona cierniowa ocalona   Koraszewski   2019-04-19
Czary, zagrożenie bezpieczeństwa i prawo szariatu   Igwe   2019-04-16
Rozmyślając nad sensem życia (II).   Ferus   2019-04-14
Dlaczego ateiści walczą o prawo wyjścia z cienia w Afryce i nie tylko w Afryce?   Igwe   2019-04-10
Rozmyślając nad sensem życia   Ferus   2019-04-07
Krzywdy wyrządzone ludzkości przez naukę   Ferus   2019-04-01
Zdobywca nagrody Templetona i jego nonsensy w „Scientific American”   Coyne   2019-03-28
Mały Traktat o duszy dziecka poczętego tak lub inaczej   Koraszewski   2019-03-26
Czy religijne prawdy są zbyt trudne do zrozumienia? (II)   Ferus   2019-03-24
Zwalczanie oszukańczych kapłanów i komercjalizacji religii w Republice Południowej Afryki   Igwe   2019-03-23
Dlaczego musiałem zostać ateistą   Ferus   2019-03-17
Eks-ateistka obnaża nędzę ateizmu   Koraszewski   2019-03-07
Ego kontra Świadomość. Czyli lepiej żyć złudzeniami czy prawdą o rzeczywistości?   Ferus   2019-03-03
Trzy dni, które nie wstrząsną Kościołem   Koraszewski   2019-02-25
Ego kontra Świadomość II. Czyli lepiej żyć złudzeniami czy prawdą o rzeczywistości?   Ferus   2019-02-24
Kiedy największa na świecie sunnicka instytucja religijne potępi swój kolonializm?    Shoaaib   2019-02-24
Artykuł w ”New York Times”: Nauka może uczyć się od religii   Coyne   2019-02-20
Ego kontra Świadomość. Czyli lepiej żyć złudzeniami czy prawdą o rzeczywistości?   Ferus   2019-02-17
Papież ucałował notorycznego islamistycznego antysemitę   Meotti   2019-02-12
Czy religijne prawdy są zbyt trudne do zrozumienia?   Ferus   2019-02-10
Płaska Ziemia: kwestia wiedzy czy wiary? (II)   Ferus   2019-01-27
Płaska Ziemia: czyli kwestia wiedzy czy wiary?   Ferus   2019-01-20
Zachodni apologeci ekstremizmu   Rafizadeh   2019-01-19
Refleksje po lekturze „Ateisty”   Ferus   2019-01-13
Czy Afryce potrzebna jest religijna reformacja?   Igwe   2019-01-08
Eksperci od „prawdziwej” wolności i grzechu   Ferus   2019-01-06
Ośmioletnia panna młoda   Rafizadeh   2019-01-02
Intrygujące pytanie papieża Franciszka   Ferus   2018-12-30
Tak, jest wojna między nauką a religią   Coyne   2018-12-29
Jasełkowo-teologiczne refleksje dziadka „Maryi panienki”.   Ferus   2018-12-23
Pogodzenie nauki i religii?   Coyne   2018-12-21
Adwokat diabła II.Czyli religijna wersja ludzkich umiejętności „poszukiwania wyjścia”.   Ferus   2018-12-16
Adwokat diabła. Czyli religijne racje zastępujące prawdę.   Ferus   2018-12-09
Duchowni wypaczają religię i mordują kobiety   Reza   2018-12-03
Niechciany dar Boga. Czyli trudności z akceptacją nieuniknionego.   Ferus   2018-12-02
W Nigerii porzucenia religii jest ryzykownym przedsięwzięciem   Igwe   2018-11-29
Człowiek musi w coś wierzyć. Podsumowanie.   Ferus   2018-11-25
 “Islam przeżywa ostre starcie z nowoczesnością i wymaga reform”     2018-11-22
Człowiek musi w coś wierzyć. Schizma arcybiskupa Lefebvre'a   Ferus   2018-11-18
Człowiek musi w coś wierzyć. Mariawici.   Ferus   2018-11-11
Boski niebyt, nauka i patriotyzm   Koraszewski   2018-11-07
Człowiek musi w coś wierzyć. Raskolnicy, Swedenborg.   Ferus   2018-11-04
Człowiek musi w coś wierzyć. Savonarola, Luter i inni   Ferus   2018-10-28
Allah stworzył kobiety, żeby były w domach     2018-10-25
Prawdziwy opór przeciw fanatyzmowi   Chesler   2018-10-24
Człowiek musi w coś wierzyć. Kontynuacja.   Ferus   2018-10-21
List Einsteina kwestionujący religię, biblię i ideę Boga jest znowu na sprzedaż   Coyne   2018-10-19
Jak ekstremistyczny rząd traktuje dziewczynki i kobiety   Bulut   2018-10-19
Szatan pierwszej klasy   Kruk   2018-10-15
Przemyślana odmowa przymusowej relokacji uchodźców   Ferus   2018-10-14
Kiedy rzeczywistość zaprzecza religijnej fikcji. Czyli refleksje nad listem papieża Franciszka do ludu Bożego.   Ferus   2018-10-07
Rozum uskrzydlony wiarą (III)   Ferus   2018-09-30
Rozum uskrzydlony wiarą (II)   Ferus   2018-09-23
Rozum uskrzydlony wiarą   Ferus   2018-09-16
Zbrodnie Boga czy zbrodnie ludzi w imieniu Boga?   Ferus   2018-09-09
Kiedy stworzenie czuje się lepsze od Stwórcy.   Ferus   2018-09-02

« Poprzednia strona  Następna strona »
Polecane
artykuły

Schadenfreude



Pseudonaukowa histeria...


Panstwo etc



Biły się dwa bogi


 Forma przejściowa


Wstęga Möbiusa


Przemysł produkcji kłamstw


Jesteś tym, co czytasz,



Radykalne poglądy polityczne


Einstein



Socjologia



Allah stworzyl



Uprzednie doświadczenie



Żydowski exodus



PRL Chrystusem narodów



Odrastające głowy hydry nazizmu



Homeopatia, wibracje i oszustwo


Żołnierz IDF



Prawo powrotu



Mózg i kodowanie predyktywne



Nocna rozmowa



WSzyscy wiedza



Nieustający marsz



Oświecenie Pinker



Alternatywna medycyna zabija



Kobiety ofiarami



Prometeusz



modyfikowana pszenica



Arabowie



Roboty będą uprawiać ziemię



Sumienie, czyli moralność bez smyczy



Skomplikowana ewolucja



Argument neuroróżnorodności



Nowe badanie pamięci długotrwałej


Listy z naszego sadu
Redaktor naczelny:   Hili
Webmaster:   Andrzej Koraszewski
Współpracownicy:   Jacek, , Malgorzata, Andrzej, Marcin, Henryk