Prawda

Niedziela, 24 czerwca 2018 - 07:25

« Poprzedni Następny »


Fałszywi prorocy. Część VII.


Lucjan Ferus 2017-12-17


Przypomnę tylko, iż głównym tematem niniejszego cyklu jest religia Świadków Jehowy. Od V odcinka dokonuję streszczenia (włączając w to cytaty) książki Byłem Świadkiem Jehowy, napisanej przez Gunthera Pape, który wychował się w rodzinie Świadków Jehowy i z czasem sam został aktywnym członkiem tego ruchu. Tak było do czasu, kiedy – ogólnie rzecz ujmując – „przejrzał na oczy” i zaczął dostrzegać w swej religii coraz więcej sprzeczności i zakłamania. Jednakże okupił to niemal chorobą psychiczną, gdyż wpojono mu, że wszelkie wątpliwości w kwestii religii (czy też kierownictwa z Brooklynu) są ciężkim grzechem, który będzie surowo ukarany przez Jehowę. W rozdziale zatytułowanym „Znów wątpliwości”, Autor książki tak opisuje swoje ówczesne rozterki duchowe:

„Co noc, dopiero po długich godzinach zapadam wreszcie w sen. Nękany przez złe majaki, budzę się rychło, oblany potem. Znowu to straszne uczucie lęku. Czy jestem potępiony? Kiedy ponownie pogrążam się we śnie, przed oczami pojawiają się różne obrazy. Oto widzę siebie w Nowym Świecie i moją rodzinę przed domem otoczonym rajskim krajobrazem. Ale ten obraz przesłania inny: /../ Aniołowie z ognistymi mieczami w ręku mordują wszystkich, którzy staną im na drodze – mężczyzn i kobiety, starców i dzieci. Potoki krwi, zniszczenie, zagłada, straszliwy koniec.

 

Gromada ludzi stoi na uboczu przypatrując się krwawej łaźni. Wznoszą ręce, wydają radosne okrzyki – Świadkowie Jehowy. Ludzkość ginie w dniu gniewu i sądu. Ratunek znajdują Świadkowie Jehowy. Ja ginę wraz z bezbożnymi. Śmierć, wiekuista śmierć – i już nic więcej, przestaję istnieć. Żyje tylko społeczność Nowego Świata. Ja zostaję zapomniany i unicestwiony, ponieważ zwątpiłem w prawdę Jehowy. Nie ma odwrotu, zapadam w nicość. Ogarnia mnie niewysłowiona trwoga. /../ Dlaczego za zwątpienie doznaję takiej męki?

 

Budzę się ogarnięty śmiertelnym lękiem. Czy to była wizja mojego końca? Ostrzeżenie od Boga? Serce wali jak młotem. /../ Także i teraz, już na jawie nie mogę przezwyciężyć lęku. Czy naprawdę jestem zgubiony? Służyłem szczerze Bogu przez wiele lat, a jeśli przyszły wątpliwości, to dlatego, że były przecież uzasadnione. /../ Czy to Bóg mnie karze? Czy znów nękają mnie demony? Co mam począć?  Modlę się żarliwie do Jehowy o pomoc. /../ Ale Jehowa zdaje się milczeć. /../ Godzinami siedzę nad otwartą Biblią /../ Biblia jest słowem Jehowy, które ma dopomóc mi wnieść w ciemności światło. Ciągle sięgam po „Strażnicę”, porównuję numer po numerze.”.  

W dalszej części tekstu Autor opisuje jak „Strażnica” manipuluje członkami organizacji, wmawiając im, że za ich wątpliwości odpowiedzialne są demony. W tekście „Triumf złych duchowych mocy” przekonuje ona, iż „Demony zmierzają nie tylko do tego, by zburzyć wiarę w słowo Boże, Biblię, lecz do czegoś więcej – zdobyć w posiadanie twoje ciało i ducha, zawładnąć całkowicie tobą i tak doprowadzić cię do choroby umysłowej”. Dalej tak pisze:

„Lekarze i uczeni z minionego stulecia mają w 1956 r. potwierdzić „Strażnicy”, że choroby psychiczne spowodowane są przez opętanie! Tyle, że w 1956 r. nauka i władze doszły do zupełnie innych wyników, opartych na uznanych faktach. /../ Przede mną leży czasopismo „Erwachtet”, zdumiony i wstrząśnięty czytam artykuł: „Skuteczne leczenie chorób psychicznych”. Czasopismo oświadcza tu, że zaburzenia i choroby psychiczne wynikają z uwarunkowań biologicznych, dziedzicznych /../ i innych. O demonach nie ma nieomal mowy. /../ Jest tu widoczna sprzeczność”.

Powyższy rozdział kończy się znamienną konstatacją Autora, iż chce szczerze służyć Panu Bogu, dlatego też z całą powagą przyjmuje słowa apostoła o pojawieniu się wielu fałszywych proroków na świecie (1J 4,1). Ten werset stał się odtąd hasłem przewodnim we wszystkich jego działaniach zmierzających do odkrycia PRAWDY o tej organizacji, której dotąd służył z całym oddaniem i bez cienia wątpliwości. Następny rozdział nosi tytuł: „Skąd pochodzi, czym jest Towarzystwo „Strażnica”?:

„Z dumą my, Świadkowie Jehowy nazywamy naszą organizację „jedyną prawdziwą religią”, a nasz początek wywodzimy od Abla, pierwszego z męczenników. Musimy więc uchodzić za najstarszą wspólnotę religijną świata. Dzisiaj widzę w takim twierdzeniu zuchwałość. Kiedy i gdzie powstał rzeczywiście ruch religijny Świadków Jehowy? /../ Naszego początku musimy szukać gdzie indziej. Założyciel tzw. nowożytnych Świadków Jehowy nazywał się Charles Taze Russel, młody kupiec amerykański z miasta Pittsburg w stanie Pensylwania.

 

„Odkrył” on w 1874 r., że po śmierci Apostołów rzekomo nikt już we właściwy sposób nie rozumiał Biblii. Nikt nie interpretował jej należycie. Sam tylko Russel miał dzięki łasce Bożej znaleźć klucz do właściwego tłumaczenia Pisma świętego, bowiem Bóg uznał, że nadszedł czas, aby zakończyć erę niewiedzy ludów w odniesieni do słowa Bożego. Russel twierdził, że całe duchowieństwo chrześcijańskie odpadało po śmierci Apostołów w coraz to większym stopniu od pierwotnego Kościoła, stając się przez to narzędziem szatana w walce całego świata przeciwko Bogu. /../

 

Stąd w swoich poszukiwaniach przechodził od jednej wspólnoty religijnej do drugiej. Kiedy nigdzie nie znalazł „prawdy” – jak mógł już wtedy wiedzieć, co stanowi prawdę? – powiedzmy więc raczej: kiedy nigdzie nie znalazł religii odpowiadającej jego wyobrażeniom – założył własną grupę ludzi studiujących Biblię. Oto leżą przede mną dzieła Russela: siedem tomów „Wykładów Pisma św.”, o których powiedział, że są ważniejsze od samej Biblii, bo bez nich nikt nie zrozumie jej treści. Jak mógł się odważyć na takie stwierdzenie?

 

Od młodego, 20-letniego człowieka, bez żadnego przygotowania teologicznego, trudno było oczekiwać, że zajmie się poważnym, naukowo pogłębionym studium biblijnym. /../ Więcej, znalazłem w tych książkach nauki, o których Towarzystwo „Strażnica” sądzi dziś, że pochodzą od szatana; np. wypowiedzi o syjonizmie i piramidzie z Giza. /../ Wielu określało go jako człowieka dobrotliwego /../ Kiedy jednak czyta się jego wypowiedzi, niepohamowane inwektywy i oszczerstwa rzucane pod adresem innych religii, trudno nie dojść do odmiennego sądu. /../

 

Studiując dalej literaturę pozostawioną przez Russela znalazłem, że powołując się na Biblię obliczył on, iż 1874 r. stanowi datę powtórnego przyjścia Chrystusa, że bitwa pod Har-Magedon rozegra się przed 1915 r., a w 1914 r. rozpocznie się „Millenium” – tysiącletnie Królestwo Chrystusa. Sam Russel oczekiwał, że w 1914 r. znajdzie się w niebie. W to samo wierzyli wszyscy ówcześni Świadkowie Jehowy. Nadto do tego czasu miały zniknąć wszystkie ziemskie rządy i zniszczone zostać wszystkie Kościoły.

 

To, że jego „niezawodne”, jako że „oparte na Biblii” przepowiednie nie spełniły się, trapiło wielce Russela. Znalazł jednak wyjście. „Pan zwleka jeszcze przez krótki czas” – brzmiało jego wytłumaczenie. Od rozpoznania swej ponownej pomyłki uchroniła Russela śmierć. Umarł w 1916 r.”.

Kolejny rozdział nosi tytuł „Jak powstała teokracja brooklyńska?”. Autor powołując się na książkę „Świadkowie Jehowy” Marley Cole, przedstawia wydarzenia związane z sukcesją po Russelu: „Śmierć pastora Russela była, jak się zdaje, sygnałem do generalnej batalii o pierwszeństwo w kierownictwie Towarzystwa”. I dalej opisuje w jaki sposób przebiegała ta bezpardonowa walka o przewodzenie Towarzystwem, którą w końcu wygrał Rutherford (chodziło jak zwykle o to, kto ma mieć większą władzę: prezydent czy kilkuosobowy zarząd. Katolicyzm też to przerabiał, co skończyło się uchwaleniem „Dictatus papae” w 1075 r., przyznającym papieżowi nieograniczoną władzę).

 

Autor wyraża też wiele wątpliwości co do „teokratycznego” wyboru prezydenta i pyta: „Czy w ten sposób miał wybrać Jehowa swojego sługę Rutherforda? Aby zostać prezydentem, Rutherford kazał wykluczyć 31 członków. Czy wobec sposobu, w jaki Rutherford zawładnął kierownictwem Świadków, mam wierzyć, że to sam Jehowa powierza im władzę i autorytet, by udzielać światu swych wskazań? Nie, przy najlepszej woli nie mogę w to uwierzyć”. I dalej pyta: „Jeżeli sam Jehowa ustanowił go na jego urzędzie, to dlaczego nowy prezydent musiał stawiać kwestię wyrażenia mu wotum zaufania przez 813 istniejących wówczas zborów? Większość z nich opowiedziała się za Rutherfordem, akceptując przez to jego wybór w sposób demokratyczny, a nie teokratyczny”.

 

Jeszcze jedna sprawa wzbudziła w Autorze tej książki sceptycyzm: z jednego z Roczników dowiedział się zaskakującej rzeczy. Mowa tam była o 438 członkach korporacji pensylwańskiej, posiadających udziały. A udziały to przecież akcje. Czy zatem Towarzystwo „Strażnica” jest towarzystwem akcyjnym? – pyta i przypomina sobie, iż były sługa obwodu Schnell w swojej książce „Występują przeciw mnie fałszywi świadkowie”, nazywa wielokrotnie „Strażnicę” towarzystwem akcyjnym. I zastanawia się: czy nasza „teokracja” miałaby być czymś zupełnie innym niż organizacją Jehowy – bo towarzystwem akcyjnym?

 

Cały następny rozdział pt. „Czy Jehowa kieruje Towarzystwem „Strażnica”? poświęcony jest szczegółowej analizie tego problemu. Cytując biblijny werset: „Wy jesteście moimi świadkami”, twierdzi, iż nie dowodzi on, że to właśnie przywódcy „Strażnicy”, czyli tzw. „ciało kierownicze” są wysłańcami Boga i mogą brać do siebie to określenie. Pisze, iż podczas lektury relacji z wyboru prezydenta Nathana H.Knorra uderzyło go, że wybrani bracia mają być przedstawicielami Boga na ziemi. Dalej tak pisze:

„Przecież Towarzystwo twierdziło zawsze, że Bóg nie potrzebuje na ziemi żadnych przedstawicieli czy namiestników. Skąd nowi słudzy czują się naraz przedstawicielami Jehowy? /../ Brooklyn jest absolutnym autorytetem. Nikt nie ma prawa zakwestionować jakiegokolwiek słowa wychodzącego od ciała kierowniczego. Brooklyn żąda dla siebie praw dyktatorskich, twierdząc że „wola Towarzystwa „Strażnica” jest wolą Jehowy”. /../ Swą wypowiedzią „Strażnica” stawia Towarzystwo ponad Bogiem. W moich oczach jest to bluźnierstwem. /../ Nie mogłem przecież wierzyć tylko dlatego, że jacyś ludzie twierdzą o sobie, jakoby to oni właśnie byli świadkami Boga. /../ Nasuwa mi się więc z nieodparta siłą wniosek, że Jehowa nie prowadzi „Świadków”.

„W upojeniu entuzjazmu”, taki jest tytuł kolejnego rozdziału, który Autor zaczyna od słów:

„Szczęśliwa społeczność Nowego Świata” – mówi się ciągle, kiedy Świadkowie Jehowy gromadzą się na swoich kongresach. /../ Jak biły w nas serca, gdy otoczeni rzeszą braci słuchaliśmy tam „nowych prawd”. Gotowi byliśmy bez namysłu aprobować proklamacje czy rezolucje, głoszone potem przez Towarzystwo „Strażnica” całemu światu. Jak szczęśliwi byliśmy, tysiące zebranych, że oto znowu możemy pokazać światu, jak działa lud Boży. Z jaką siłą brzmiały w naszych uszach wyzwania posłań zwróconych do ludzi całego świata. /../ Ale czego już nie głoszono światu w imię Boga i tysięcy Świadków!?”.

Na następnych stronach Autor tej książki przedstawia niektóre rezolucje. I tak np.:

 

„Kongres w Los Angeles (USA) 1923 r.” /../ „drugie wylanie się gniewu Bożego” na chrześcijaństwo /../ Wroga była zdaniem „Strażnicy” reakcja chrześcijaństwa na ten głos trąby zapowiadającej sąd Boży. /../ „Rozstrzygający rok 1925” – Świadkowie Jehowy okazują się fałszywymi prorokami”. /../ Wbrew zapowiedziom nie zmartwychwstali w tym roku Abraham, Izaak, Jakub. Nie nastąpiło ziemskie panowanie Boga. Nie powstał „Nowy Świat”.

 

Powstało tylko rozczarowanie, wielkie rozczarowanie. Ale ŚJ nie zbici z tropu, nie poddali się zwątpieniu. /../ Czy stracili do reszty rozsądek głosząc nadal, że rok 1925 jest rokiem rozstrzygającym, kiedy ich twierdzenia okazały się pomyłką? Czy niczego nie nauczyli się z przeszłości? /../ Trudno wręcz sobie wyobrazić, że setki tysięcy ludzi daje się wprowadzić w błąd przez małą grupę badaczy i jeszcze ich entuzjastycznie oklaskuje! W każdym razie o „rozstrzygającym roku 1925” rychło zapomniano”. /../

 

„Zgromadzenie główne w Londynie (Royal Albert Hall) 1926 r.”. „Teraz spełnia się Boże proroctwo, a w kolejności jego spełnień mieszczą się dowody. Od 1914 r. bieg wypełniania się zapowiedzi Bożych pozwala poznać, że nadszedł koniec złego świata, a to wraz z wojną światową, głodami, zarazami, trzęsieniem ziemi, rewolucjami, powrotem Żydów do Palestyny...” („Światło” t.1).

Musiałem powiedzieć sobie, że Rutherford niczego się nie nauczył. Przed rokiem zaledwie jego „Boże prawdy” okazały się pomyłką, a już znowu jako znak czasu przepowiada coś, co dzisiejszy przywódcy ŚJ określają jako dzieło szatana: powrót Żydów do Palestyny.    

 

„Kongres na stadionie Yankee w Nowym Jorku, 1953 r.”. Rozbrzmiewa głos Knorra. /../ 165 000 Świadków wsłuchuje się w słowa prezydenta, który przestrzega polityków i narody: „Wasz czas przeminął! Szczególnie od zakończenia pierwszej wojny światowej w 1918 r. Świadkowie Jehowy przestrzegali wszystkie narody. Ale narody nie chciały zrezygnować z nie teokratycznej władzy ludzi i przekazać swej suwerenności Jezusowi Chrystusowi, teokratycznemu Królowi królów Jehowie” („Nowy Świat Boży po Har-Magedonie”).

 

Nie mogłem oprzeć się refleksji: Jak mężowie stanu mają wierzyć tej proklamacji, jeśli pamiętają, jakie fiasko przyniósł  rok 1925. Jeśli zawiodły przepowiednie dotyczące roku 1914 i 1925, to oświadczenia Knorra nie można było traktować poważnie /../ Jak wyobrażał sobie brat Knorr sytuację na świecie, gdyby wszyscy politycy i wszystkie narody zrezygnowali z istnienia władzy państwowej? /../ Kto troszczyłby się jeszcze wtedy o rozumną politykę ekonomiczną i społeczną, o prawodawstwo, handel, komunikację – krótko mówiąc o te wszystkie zadania i obowiązki, które musi przejąć każda ludzka władza sprawująca rządy? Czy zrobiłby to może pan Knorr i jego współpracownicy jako „namiestnicy Chrystusa na ziemi”? – taki wniosek nasuwa się Towarzystwu „Strażnica” i dlatego już teraz przygotowuje się posługujących w zborach do ich zadań związanych z rządami w „Nowym Świecie” /../

 

Propagandę szerzoną przez kierownictwo, uważaliśmy za prawdziwą i słuszną. Uczono nas zawsze patrzeć na naszą organizację jako na najważniejszą w świecie, więcej: jako jedyną uprawnioną przez Boga do istnienia. Daliśmy się porwać temu przekonaniu, upojeni „wstrząsającymi światem” przemówieniami naszych przywódców – tak jak gdybyśmy stanowili oś świata, wokół której obraca się całe życie. Kto dorównuje nam w świecie znaczeniem? Nikt!”

Grudzień 2017 r.                                ----- cdn.-----


Skomentuj     Wyślij artykuł do znajomego:     Wydrukuj




Komentarze
1. Pyszny człowiek Leszek 2017-12-17


Nowy ateizm i krytyka religii

Znalezionych 469 artykuły.

Tytuł   Autor   Opublikowany

Bogowie jak ludzie: bogowie na niby (II)   Ferus   2018-06-17
Bogowie jak ludzie: bogowie na niby   Ferus   2018-06-10
Islam jest nie do pogodzenia z wolnością   Imani   2018-06-06
Człowiek musi w coś wierzyć. Nestorianizm.   Ferus   2018-06-03
Wielkie urojenie świętych pism   Mohamed   2018-06-01
Niech przemówią tureccy uczeni: zobaczymy czym jest islamizm   Bekdil   2018-05-30
Człowiek musi w coś wierzyć. Arianizm.   Ferus   2018-05-27
Seks w Kościele Powszechnym   Koraszewski   2018-05-25
Człowiek musi w coś wierzyć. Spadkobiercy manicheizmu.   Ferus   2018-05-20
Ateizm w Nigerii Północnej   Igwe   2018-05-15
Człowiek musi w coś wierzyć. Manicheizm.   Ferus   2018-05-13
Paradoksy cudu Słońca w Fatimie   Ferus   2018-05-06
Człowiek w labiryncie iluzji. Suplement II.   Ferus   2018-04-29
Człowiek w labiryncie iluzji. Suplement.   Ferus   2018-04-22
Człowiek w labiryncie iluzji. Część VI.   Ferus   2018-04-15
Australijski arcybiskup odmawia informowania o pedofilii księży i ich ofiarach   Coyne   2018-04-12
Nocna rozmowa z biskupem o sensie życia   Koraszewski   2018-04-09
Człowiek w labiryncie iluzji (Część V)   Ferus   2018-04-08
Człowiek w labiryncie iluzji  (Część IV)   Ferus   2018-04-02
Czy Bóg kocha małpi patriotyzm?   Koraszewski   2018-03-26
Człowiek w labiryncie iluzji (III)   Ferus   2018-03-25
O przebudzenie sceptycyzmu w Mozambiku   Igwe   2018-03-21
Człowiek w labiryncie iluzji (II)   Ferus   2018-03-18
Ateizm i religijna nienawiść w Zambii   Igwe   2018-03-15
Człowiek w labiryncie iluzji   Ferus   2018-03-11
Refleksje sprzed lat: „Czy pewność to prawda?”   Ferus   2018-03-04
Tęsknota za bezpiecznym miejscem III.     2018-02-25
Czy Pan Bóg lubi kiszone ogórki?   Koraszewski   2018-02-21
Tęsknota za bezpiecznym miejscem (II)Czyli Królestwo Niebieskie na Ziemi.   Ferus   2018-02-18
Tęsknota za bezpiecznym miejscem. Czyli Królestwo Niebieskie na Ziemi.   Ferus   2018-02-11
Archipelag islam, czy mamy się bać?   Koraszewski   2018-02-08
#PrayForGaza #PrayForPalestina.   Koraszewski   2018-02-07
Religijna troska o wspólny dom - Ziemię   Ferus   2018-02-04
Niebo naprawdę istnieje? To i piekło też?   Ferus   2018-01-28
Czas pociągnąć do odpowiedzialności “kapłanów-cudotwórców”   Igwe   2018-01-27
Nie ma konfliktu między nauką i religią, jest konflikt między religią i nauką   Koraszewski   2018-01-24
Fałszywi prorocy. Zakończenie.   Ferus   2018-01-21
Fałszywi prorocy. Podsumowanie.   Ferus   2018-01-14
Fałszywi prorocy. Część X.   Ferus   2018-01-07
Śmierć w kościele proroka Mboro?   Igwe   2018-01-04
Fałszywi prorocy. Część IX.   Ferus   2017-12-31
Fałszywi prorocy. Cześć VIII.   Ferus   2017-12-24
Bóg się rodzi i inne troski   Koraszewski   2017-12-24
Fałszywi prorocy. Część VII.   Ferus   2017-12-17
Fałszywi prorocy, Część VI.   Ferus   2017-12-10
Senator fatalista i jego wyznania   Koraszewski   2017-12-05
Fałszywi prorocy. Część V   Ferus   2017-12-03
Turcja islamizuje Danię budując meczety   Bergman   2017-12-02
Meczety: piasek w trybach integracji   Frank   2017-11-30
Fałszywi prorocy. Część  IV. Suplement.   Ferus   2017-11-26
Fałszywi prorocy. Część IV   Ferus   2017-11-19
Fałszywi prorocy, Część III.   Ferus   2017-11-12
Fałszywi prorocy, Część II.   Feus   2017-11-05
Fałszywi prorocy   Ferus   2017-10-29
Moja ambiwalentna krytyka religii III.   Ferus   2017-10-22
Chcecie zamknąć mi usta? Idźcie na koniec kolejki!   Raza   2017-10-16
Moja ambiwalentna krytyka religii II.   Ferus   2017-10-15
Moja ambiwalentna krytyka religii   Ferus   2017-10-08
Nie rydzykujmy Polski   Koraszewski   2017-10-06
Relikty religijnego myślenia, Część II.   Ferus   2017-10-01
Nigeria: dlaczego religie potrzebują państwowych pieniędzy na pielgrzymki?   Igwe   2017-09-30
Relikty religijnego myślenia   Ferus   2017-09-24
Niespójne koncepcje Boga, Część II   Ferus   2017-09-17
W poszukiwaniu definicji islamu i islamizmu   Ahmad   2017-09-17
Niespójne koncepcje Boga.   Ferus   2017-09-10
Trzy stulecia bałwochwalstwa   Ferus   2017-09-03
Kościół katolicki i jego cuda   Edamaruku   2017-08-28
Czyżby bunt aniołów stróżów?   Ferus   2017-08-27
Czy nauka czyni zbędną wiarę w Boga?   Stenger   2017-08-25
Imam, który wzywał do unicestwienia Żydów, robił to, co inni   Gabra   2017-08-19
Ostatnia gimnazjalna ciąża w Rzeczpospolitej   Kruk   2017-08-14
Dlaczego jestem ateistą?   Koraszewski   2017-08-13
Boże słowo głoszone z ambony     2017-08-10
Bohaterscy imamowie, o których nic nie słychać   Khan   2017-08-03
Poznacie ich po ich owocach   Grayling   2017-07-30
Krytyczne myślenie i aktywny humanizm w Afryce w epoce Internetu   Igwe   2017-07-14
Świadomość w oczach wierzących i niewierzących   Andrews   2017-07-06
Realizm, islamizm i islam: kiedy zaczną się trudne rozmowy?   Herf   2017-06-19
Czego naucza imam w Kopenhadze     2017-06-19
Nowoczesność, ponowoczesność i głódź wiedzy   Koraszewski   2017-06-18
Zaakceptować terror islamski jako nową normalność?   Darwish   2017-06-16
Śmierć mniejszości religijnej pod władzą radykalnego islamu   Rafizadeh   2017-06-14
Naprawdę terroryzm nie ma żadnego usprawiedliwienia?   Ferus   2017-06-11
Republika Ateistów odparła atak religijnych ekstremistów   Stone   2017-06-07
Ateiści nie pomagają, pewnie źle patrzyłeś   Koraszewski   2017-06-03
Wychowywanie dżihadystów: drabina radykalizacji i jej antidotum   Fares   2017-06-03
Nieudacznicy, tchórze? Nie, idealiści   Carmon   2017-06-02
Francja: ideologia islamskiego cierpiętnictwa   Mamou   2017-05-30
Proca z celownikiem laserowym   Ferus   2017-05-21
Grzechy religii: koncepcja „chorego człowieczeństwa”.   Ferus   2017-05-14
Poświąteczna refleksja: wymuszanie wdzięczności   Ferus   2017-05-07
Azyl ignorancji. Część X.   Ferus   2017-04-30
Ściganie bluźnierstwa zasługuje na szyderstwo i pogardę   Igwe   2017-04-27
Poświąteczna refleksja: wymuszanie poczucia winy   Ferus   2017-04-23
Islamscy towarzysze podróży w drodze do bigoterii i masowych mordów   Fernandez   2017-04-23
Chłopiec kaznodzieja   Dawkins   2017-04-19
O jakości naszych bogówCzęść IV   Ferus   2017-04-16
Wrobieni w „wolną wolę”   Ferus   2017-04-09
Żyjemy w epoce drugiej kontrreformacji   Koraszewski   2017-04-03
Autor urojony i jego frustracje   Ferus   2017-04-02

« Poprzednia strona  Następna strona »
Polecane
artykuły

Prawo powrotu



Mózg i kodowanie predyktywne



Nocna rozmowa



WSzyscy wiedza



Nieustający marsz



Oświecenie Pinker



Alternatywna medycyna zabija



Kobiety ofiarami



Prometeusz



modyfikowana pszenica



Arabowie



Roboty będą uprawiać ziemię



Sumienie, czyli moralność bez smyczy



Skomplikowana ewolucja



Argument neuroróżnorodności



Nowe badanie pamięci długotrwałej



Ściganie bluźnierstwa



Ryby jaskiniowe



Autyzm



Od niepamiętnych czasów



Tunezyjczycy przeciw złemu prawu



Drugie prawo termodynamiki



Pochwała ignorancj



Mistyfikacja Sokala



Intronizacja Chrystusa



Obama chrzescijanie



Szelest liści



Czego wam nie pokazują?



Rozdzielenie religii i państwa



Trwa ewolucyjne upokorzenie archeopteryksa



Trucizna, kamuflaż i tęcza ewolucji



Religia zdrowego rozsądku



Kto się boi czarnego luda?



Land of the pure


Listy z naszego sadu
Redaktor naczelny:   Hili
Webmaster:   Andrzej Koraszewski
Współpracownicy:   Jacek, , Malgorzata, Andrzej, Marcin, Henryk