Prawda

Sobota, 21 kwietnia 2018 - 13:49

« Poprzedni Następny »


Człowiek w labiryncie iluzji  (Część IV)


Lucjan Ferus 2018-04-02


Jest to kontynuacja tematyki opisanej w książce Darryla Reaney’a Śmierć wieczności. Przyszłość ludzkiego umysłu. W tym odcinku (jak i w następnych) zawarte będą fragmenty tekstu, który napisałem w 2009 r., zatytułowanego „Non omnis moriar”. Ten tekst (wtedy nie opublikowany) zaczynał się w taki oto sposób.

                                                           ------ // ------

„Temat śmierci poruszałem jak dotąd dwa razy: w Mojej drodze do ateizmu i w tekście pt. Tanatos czyli refleksja eschatologiczna. Ich wymowa była następująca: nie ma sensu bać się tego, co i tak jest NIEUNIKNIONE i czego na dodatek będziemy NIEŚWIADOMI. Ergo: nieistnienie nie jest straszne, inaczej balibyśmy się poprzedzającego nasze narodziny niebytu, w takim samym stopniu, w jakim boimy się niebytu mającego nastąpić po naszej śmierci. A jednak tak nie jest, czyli to tylko nasza wyobraźnia (religijnie ukształtowana) każe nam się bać niejako na zapas.

 

W niniejszym tekście chciałbym przedstawić intrygującą alternatywę dla religijnych koncepcji życia pośmiertnego, które to koncepcje (w zależności od wyznania) są chyba wszystkim dobrze znane. Nie ma ona religijnych korzeni, a raczej bardziej naukowe, chociaż co do tego, mogą być różne zdania. Jest ona opisana w książce Śmierć wieczności. Przyszłość ludzkiego umysłu autorstwa Darryla Reanney’a i traktuje o CZASIE i ŚMIERCI. Dość liczne fragmenty, które tu zacytowałem powinny przybliżyć ogólny sens rozumowania tam zawartego, a jednocześnie udzielić odpowiedzi na pytania:

 

Czy osoby, które z różnych powodów odrzucają religijną wizję zmartwychwstania człowieka, muszą być automatycznie skazane na przyjęcie poglądu, że ich świadome istnienie skończy się nieodwołalnie i raz na zawsze z chwilą ich biologicznej śmierci? Czy istnieje tylko jedna możliwość pokonania śmierci (właściwie wiara w nią) zmonopolizowana przez religie, a oprócz niej żadnej innej alternatywy? Czy ludziom o areligijnym światopoglądzie nie przystoi nawet marzyć o czymś, co jest wyłączną domeną religii i czy droga do tego spełnienia musi prowadzić przez religijne „prawdy”, dogmaty i rytuał? (czyli znane nam dobrze „Poza Kościołem nie ma zbawienia”).

 

Otóż wygląda na to, że nie! Ta książka przekonuje o istnieniu jeszcze innego sposobu rozwiązania tego problemu, a niejako przy okazji odsłania psychologiczne mechanizmy działania naszej natury; destrukcyjnego działania ludzkiego EGO. Wymowa fragmentów dotyczących tej naszej „pięty Achillesowej” jest tak wiele dająca do myślenia (to nie Matrix nas więzi lecz nasze ego), że choćby już tylko dlatego warto jest przeczytać ten tekst.

 Nawet gdyby się miało okazać, że argumenty na rzecz naukowego potwierdzenia tej oryginalnej koncepcji nieśmiertelności (umiera tylko nasze ego, a nie świadomość), są nie do utrzymania, to przedstawiony sposób na osiągnięcie owego celu, godny jest rozpropagowania tejże idei, gdyż jest z nią tak, jak ujął to Giordano Bruno: „Jeśli to nawet nie jest prawda, to jednak dobrze wymyślone”. To tyle tytułem wstępu.

 

Tu mała dygresja. Dalszy ciąg tego tekstu, jest kontynuacją argumentacji przedstawionej w pierwszym odcinku tego cyklu. Przypominam o tym, ponieważ poprzednie dwa odcinki opisujące fenomen czasoprzestrzeni mogły spowodować u niektórych Czytelników wrażenie zaburzenia ciągłości narracji. Jednakże taka kolejność argumentacji występuje w książce.  

„Ludzka jaźń powstała tylko dzięki temu, że człowiek nauczył się mówić, czy też ujmując sprawę szerzej; nauczył się posługiwać symbolami takimi jak: słowa, liczby, nuty /../. Czym jest jaźń, która ma być świadoma wszelkich swoich działań? /../ „Jaźń jest jednym z elementów złożonej konstrukcji, modelem powiązań jednostki z otoczeniem. Model ten skonstruowany jest głównie ze słów. Jest to wizerunek własny, wyobrażenie głównie o nas samych, budowla wzniesiona przez człowieka” (Susan Blakemore, angielska neurofizjolog) /../.

 

W przeciwieństwie do przekazu ustnego cechą charakterystyczną słowa pisanego jest łatwość absorbowania nowych informacji w nieograniczonej liczbie, oraz zdolność przekształcania, sprawdzania i porównywania danych /../ A zatem największym wydarzeniem w ewolucji człowieka był nie wynalazek mowy, lecz wynalazek pisma /../. W chwili gdy powstało pismo, staliśmy się na nowo ludźmi./../ W momencie tym nastąpiło przeistoczenie się psychiki człowieka, rozdzielenie dwu różnych rodzajów świadomości /../. Myśl stała się nośnikiem ewolucji /../.

 

Nowo powstałe ego nie mogło się już opierać na bezpośrednim doświadczeniu, coraz częściej musiało posługiwać się symbolami, pojęciami oderwanymi, takimi jak praca, prawda, wina, Bóg, nie istniejącymi poza umysłem /../ narodziła się współczesna psychika zdolna sięgnąć pamięcią w przeszłość i dzięki umiejętności przewidywania zdolna również penetrować przyszłość, wyzwolona, a jednocześnie schwytana w pułapkę własnych symboli, wpatrzona w ego, dogodną fikcję, którą sama wynalazła, by uporządkować otaczającą rzeczywistość.

 

Cena przeobrażenia była wysoka. Gdy rozwiały się kolektywne marzenia Edenu, zbiorowa odpowiedzialność ustąpiła miejsca rywalizacji i poczuciu niezależności. Ego poczuło się samotne i bezbronne. Po raz pierwszy spotkało i spostrzegło przerażające widmo śmierci. /../ Gdy świadomość uległa przeobrażeniu, runęły mury chroniące Eden i śmierć weszła do świata instynktów. Czas cykliczny został zastąpiony przez czas linearny, a wtedy nowo narodzone ego musiało po raz pierwszy stawić czoło tej oczywistej prawdzie, że jest śmiertelne.

 

Powtórzę: gdy narodziło się ego, śmierć wtargnęła do świadomości i wąż wpełzł do raju. Owocem drzewa wiadomości, z którego jadł pierwszy świadomy człowiek, była śmierć/../. Obalenie wiary, fundamentu życia, naraziło ego na uświadomienie sobie własnej śmiertelności właśnie w tym momencie, w którym nauka pozbawiła je również innych punktów oparcia. Wiara była mu tarczą, osłaniającą przed widmem śmierci. Ego zachwiało się w posadach i teraz jest bezradne w swoim lęku.

 

Pętla sprzężenia zwrotnego przestała pełnić właściwą rolę. Jak mówi francuski biolog Jaques Monod „przymierze zostało zerwane” natomiast psycholog Ken Wilber pisze, że: „Odrębne ego nic nie może zrobić, by się uwolnić od lęku przed śmiercią, gdyż samo jest lękiem. Ego i lęk razem przychodzą na świat i razem znikają /../ Poczucie własnej tożsamości idzie w parze ze świadomością śmierci”.

Czyżby to miał być następny etap tego tzw. „zrzekania się” pewnych organizmów z czegoś, na rzecz czegoś innego? Wcześniej autor napisał, iż w toku ewolucji „rozwijające się organizmy zrzekły się wiecznej młodości, w zamian za tanią metodę reprodukcji”. Człowiek również podlegał tej biologicznej regule. Z powyższego materiału wynika, iż w toku dalszej ewolucji rozwijające się organizmy nazywające się ludźmi, musiały „zrzec się” bezczasowej, kolektywnej, nieświadomości dotyczącej swego losu – na rzecz odrębnej, jednostkowej tożsamości, której ceną była niechciana świadomość własnej śmiertelności i jeszcze parę innych przypadłości.

 

Wyraźnie widać, iż „Matka Natura” od samego początku nie cackała się ze swymi tworami, które same siebie nazwały „koroną wszelkiego stworzenia”. Wychodzi na to, że za możliwośćsamoświadomościczłowiek zapłacił (i płaci w dalszym ciągu) niebagatelną cenę. Czy było warto? Oto jest pytanie! Zaczyna się robić coraz ciekawiej, a jeszcze nie doszliśmy do sedna sprawy; dopiero teraz autor zamierza odkryć karty, pisząc dalej tak oto:

„Nadszedł moment przełomu w mojej opowieści. Od tej chwili odcinam się od poglądów innych naukowców i przedstawiam własną wizję życia; życia które czerpie siły nie z unikania śmierci, ale z chłodnej oceny czym ona jest naprawdę. Nie zamierzam porzucić nauki. Nauka była moim przewodnikiem i mentorem w tej podróży. /../. Mówiłem już przedtem, że rozwój zdolności poznawczych (i związana z nim znajomość śmierci), po raz pierwszy w ewolucji przeczy życiu, zamiast je wspomagać. Jednak natura nie kłamie ani nie oszukuje. Jakikolwiek autentyczny wzrost świadomości może być tylkodobrodziejstwem.Śmierć, której się tak boimy,jest ułudą. Umiera tylko ego, nie świadomość.Jest to najważniejsza teza mojej książki /../ Najpierw jednak musimy lepiej poznać istotę ego /../.

 

Czym jest ego?; Jest to nasz środek poznania, konstrukcja wzniesiona z symboli, w znacznej mierze ze słów /../. Otóż ego powstaje w toku stopniowego pogłębiania się różnic między jednostką a innymi ludźmi. Jest ono – mówiąc krótko – sumą owychróżnic /../ Największy wpływ na rozwój ego ma przypadek, który zrządził, że urodziliśmy się tu, a nie gdzie indziej, mówimy tym językiem, a nie innym, myślimy akurat to, a nie co innego /../.

 

Ego jest kolekcją przypadkowych przeżyć, którymi nasz mózg różni się od mózgu innych ludzi, swego rodzaju egzystencjalnym szumem. Ślepy traf wykreował naszą tożsamość, której bronimy tak zaciekle, posłuszni nakazowi przeżycia. Nie ma więc ona żadnej wartości jako narzędzie poznania /../ Większość ludzi nie rozumie, że ego nie jest oknem na świat, ani że znajomość tego faktu mogłaby zmienić ich życie /../ Wyjątkowość człowieka nie jest spowodowana jego osobowością, lecz cechami świadomości, tym, że osiągnął on wysoki poziom rozwoju umysłowego /../.

 

W toku ewolucji ego nie tylko nie było źródłem świadomości, ale wręcz ukrywało prawdę pod sprawami bez znaczenia. Konieczne jest odgraniczenie pojęcia świadomości od ego /../. Jeśli czytelnik zrozumie, że są to dwie odmienne cechy ludzkiej psychiki, łatwiej będzie mu dotrzeć do sedna sprawy. Nakaz przeżycia jest realizowany przez ego, a nie przez świadomość /../ Rozwój jest możliwy tylko wtedy, gdy ego zostanie unicestwione.

 

Takie jest nowe znaczenie śmierci. Nie jest ona końcem, lecz początkiem, bramą do nowego świata. Gdy raz brama ta się otworzy, zniknie lęk przed fizycznym unicestwieniem, a umysł uwolni się z kajdanów czasu. Zdaję sobie sprawę, że brzmi to jakbym propagował mistycyzm lub powrót do religii. Zapewniam, że wcale tak nie jest. Spróbuję najpierw dowieść, z jakich powodów ego zmusza człowieka do pogoni za nieśmiertelnością /../.

Dostrzegam pewną sprzeczność w tej idei. Według autora książki podczas śmierci ludzkiego ciała umiera jedynie nasze ego, natomiast nasza świadomość łączy się ze świadomością kosmiczną. Tyle, że obserwując zachowania ludzi na tym naszym „najlepszym ze światów” można odnieść uzasadnione wrażenie, że u zdecydowanej większości, nad ich życiem panuje EGO kosztem daleko posuniętego uwiądu świadomości. W tej sytuacji, jakąż to oni odniosą korzyść z faktu, że umrze akurat to, co wyłącznie stanowi o ich istnieniu? Żadną! Może się jednak mylę i po śmierci ludzkiego ego coś tam jeszcze zostanie w wielu przypadkach. Oby!

„Ewolucja gatunku ludzkiego trwa nadal, właśnie dzięki indywidualnym różnicom /../. W środowisku wytworzonym przez kulturę zmieniły się zasady gry. Miarą sukcesu nie jest już reprodukcja, ale osiągnięcia takie jak; pozycja społeczna, nagromadzenie dóbr materialnych i władza. Różnice te są bardzo istotne, gdyż w aktualnej fazie ewolucji, naznaczonej piętnem ego, są one wyrazem współzawodnictwa, tej samej postawy „ja przeciw tobie” co u zwierząt.

 

Poczucie odrębnego „ja” jest siłą napędową ludzkiego życia. Dobór naturalny w społeczeństwie ludzkim, dokonuje się na zasadzie rywalizacji między jednostkami świadomymi własnej odrębności. Jak można się spodziewać, wskutek rywalizacji nasilają się głównie takie cechy jak: zachłanność, dążenie do przeżycia za wszelką cenę,nadmierne przywiązanie do dóbr, które ułatwiają ekspansję ego, pożądanie bogactwa i władzy, obojętność wobec innych, jednym słowem – egoizm /../.

 

Samolubne ego jest tworem samolubnych genów, a więc jego żądze są nienasycone. Ma ono to w swojej naturze, że wciąż poprawia mniemanie o sobie, gromadząc coraz więcej rzeczy, które pozwalają mu się określić: więcej pieniędzy, więcej władzy,więcej czasu. To ostatnie pragnienie przeradza się w niepowstrzymany pęd do trwania w nieskończoność /../. Najbardziej ze wszystkiego boimy się zmiany /../. Ego całkowicie przeobrażone jest czymś nowym. Wskutek głębokich zmian nie jest już mną, jest kimś innym /../.

 

Wbudowany w mózg automat, ślepo realizujący program przetrwania, broni się przed twórczymi doświadczeniami, zwłaszcza takimi, którym towarzyszy ból i cierpienie, i które wstrząsają całą naszą istotą /../. W głębi ludzkiej psychiki toczy się prawdziwa wojna. Automat w układzie limbicznym walczy o utrzymanie status quo, podczas gdy łowca przygód w korze, cieszy się każdą nowością. Walka przeciwieństw, podobnie jak rytmy okołodobowe, zmaterializowała się pod postacią mitów i występuje w folklorze niemal wszystkich kultur.

 

Jest to walka Boga z Diabłem, Dobra ze Złem, Światła z Ciemnością itp. Podłożem tych przeciwstawnych doświadczeń jest układ nagrody i kary/../ konflikt między popędami a rozumem /../ Dlatego boimy się światła nie mniej niż ciemności. Jesteśmy też przeciwni każdej istotnej zmianie na lepsze tak samo jak na gorsze /../. Nasi bogowie należą do dawnego, bezpiecznego świata. Wciąż oglądamy się wstecz i tęsknimy za utraconym rajem, mimo, że rozum nakazuje spoglądać w przyszłość /../ Dlatego w tylu mitach powtarza się motyw kary za zdobycie wiedzy /../.

 

Świadome siebie ego jest rezultatem milionów decyzji, podejmowanych w ciągu życia /../. Stopniowo, lecz nieuchronnie ego staje się pułapką dla świadomości, więzieniem z którego nie można oglądać świata /../ Najważniejszą cechą ego jest to, że jest ono źródłem ograniczeń/../Zamęt szerzący się we współczesnych społeczeństwach Zachodu, wynika z nadmiaru ograniczeń dyktowanych przez ego. Ego jest źródłem braku swobód, małostkowości, barier i chciwości w społeczeństwie opływającym we wszelkie dobra. W naszym życiu religijnym plenią się sekty, w życiu społecznym utrzymują się różnice klasowe, psychika pełna jest uprzedzeń. Każde z tych zjawisk jest ograniczeniem, zawęża pole widzenia, nasila złudzenia”.

No, tak,.. od dawna już wydawało mi się mocno dziwne zachowanie „naszego” Boga Jahwe  (co starałem się przekazać w swoich tekstach), który swojego czasu oddzieliłswój Naród Wybrany od innych narodów (notabene też jego dzieci), zamiast nauczyć ich pokojowej koegzystencji. Boga, który obok Dekalogu daje swym wyznawcom 613 zakazów i nakazów,dotyczących prawie każdej dziedziny życia ludzkiego. Boga, z którego zachowania i stosunku do swych stworzeń – ludzi, można wywnioskować następujące cechy jego boskiej „natury”:

 

Zapalczywość, porywczość, okrucieństwo, niesprawiedliwość, małostkowość, obłuda, mściwość, apodyktyczność, zmienność, stronniczość, a także: zawistny, zazdrosny, gniewny itd., itp., Teraz jest wszystko jasne; jakże mocno rozwinięte ego musieli mieć twórcy jego wizerunku, że tyle – i to najgorszych – cech przekazali swemu Bogu. Nie tylko nie wstydząc się tej karykatury bóstwa, ale wręcz chlubiąc się nią i domagając się dlań czci od wszystkich.

 

Kiedy czyta się Biblię, a w niej te liczne i przerażające opisy przekleństw jakie Bóg nałoży na nieposłusznych sobie, oraz opisy odrażających krzywd jakie jest im gotów wyrządzić (i jakże często wyrządzał), włosy ze strachu jeżą się na głowie i nie chce się wierzyć wręcz, że oto mamy przed sobą jakoby autentyczny boży przekaz. Jednak w kontekście niniejszego tekstu, zrozumiałe staje się to wszystko powoli i nawet niepotrzebne są słowa autora, który w taki oto sposób odniósł się do tego problemu:

„Religia chrześcijańska zawsze głosiła, że Bóg stworzył człowieka na swój obraz. Próbuję przekonać czytelnika, że jest odwrotnie; człowiek uczynił Boga na obraz i podobieństwo swoje, dokładnie i gruntownie. W mitach umysł wpatruje się uparcie sam w siebie i widzi, niczym w lustrze, własne oblicze, niewyraźne i nieodgadnione”.

W jednej z doskonałych książek Leszka Kołakowskiego (bodajże „Cywilizacja na ławie oskarżonych”), jest taka sentencja: „W całym wszechświecie człowiek nie potrafi odnaleźć studni tak głębokiej, by pochyliwszy się nad nią, nie odkrył na dnie odbicia swojej własnej twarzy”. Jakże teraz można to inaczej rozumieć, nieprawdaż?

 

                                                           ----- cdn. -----

Styczeń 2009 r.

 

 

Od Redakcji „Listów z naszego sadu”

 

Autor cytuje tu fragment, w którym pojawia się stwierdzenie: „Samolubne ego jest tworem samolubnych genów”. Z biologicznego punktu widzenia to twierdzenie jest delikatnie mówiąc kontrowersyjne. Określenie „samolubny gen” jest metaforą, która spowodowała wiele absurdalnych wręcz nieporozumień. Ta metafora informuje zaledwie, że geny „dążą” do replikacji. Nie oznacza to ani tego, że mają jakąś świadomość, ani tym bardziej nie powinno prowadzić do wniosku, że jeśli poszczególne geny mają taką cechę, to przenosi się ona automatycznie na organizmy, a w żadnym przypadku nie powinna prowadzić do wniosków o jakimś społecznym darwinizmie. Już sam fakt istnienia organizmów powinien uświadamiać, że owa „samolubność” nie tylko nie wyklucza współdziałania i altruizmu, ale do niej prowadzi. Gdyby geny były bezwzględnie samolubne istnienie organizmów nie byłoby możliwe. Używanie tej metafory do opisu cech naszego ego jest zwyczajnie niemądre i mylące.                


Skomentuj     Wyślij artykuł do znajomego:     Wydrukuj






Nowy ateizm i krytyka religii

Znalezionych 455 artykuły.

Tytuł   Autor   Opublikowany

Człowiek w labiryncie iluzji. Część VI.   Ferus   2018-04-15
Australijski arcybiskup odmawia informowania o pedofilii księży i ich ofiarach   Coyne   2018-04-12
Nocna rozmowa z biskupem o sensie życia   Koraszewski   2018-04-09
Człowiek w labiryncie iluzji (Część V)   Ferus   2018-04-08
Człowiek w labiryncie iluzji  (Część IV)   Ferus   2018-04-02
Czy Bóg kocha małpi patriotyzm?   Koraszewski   2018-03-26
Człowiek w labiryncie iluzji (III)   Ferus   2018-03-25
O przebudzenie sceptycyzmu w Mozambiku   Igwe   2018-03-21
Człowiek w labiryncie iluzji (II)   Ferus   2018-03-18
Ateizm i religijna nienawiść w Zambii   Igwe   2018-03-15
Człowiek w labiryncie iluzji   Ferus   2018-03-11
Refleksje sprzed lat: „Czy pewność to prawda?”   Ferus   2018-03-04
Tęsknota za bezpiecznym miejscem III.     2018-02-25
Czy Pan Bóg lubi kiszone ogórki?   Koraszewski   2018-02-21
Tęsknota za bezpiecznym miejscem (II)Czyli Królestwo Niebieskie na Ziemi.   Ferus   2018-02-18
Tęsknota za bezpiecznym miejscem. Czyli Królestwo Niebieskie na Ziemi.   Ferus   2018-02-11
Archipelag islam, czy mamy się bać?   Koraszewski   2018-02-08
#PrayForGaza #PrayForPalestina.   Koraszewski   2018-02-07
Religijna troska o wspólny dom - Ziemię   Ferus   2018-02-04
Niebo naprawdę istnieje? To i piekło też?   Ferus   2018-01-28
Czas pociągnąć do odpowiedzialności “kapłanów-cudotwórców”   Igwe   2018-01-27
Nie ma konfliktu między nauką i religią, jest konflikt między religią i nauką   Koraszewski   2018-01-24
Fałszywi prorocy. Zakończenie.   Ferus   2018-01-21
Fałszywi prorocy. Podsumowanie.   Ferus   2018-01-14
Fałszywi prorocy. Część X.   Ferus   2018-01-07
Śmierć w kościele proroka Mboro?   Igwe   2018-01-04
Fałszywi prorocy. Część IX.   Ferus   2017-12-31
Fałszywi prorocy. Cześć VIII.   Ferus   2017-12-24
Bóg się rodzi i inne troski   Koraszewski   2017-12-24
Fałszywi prorocy. Część VII.   Ferus   2017-12-17
Fałszywi prorocy, Część VI.   Ferus   2017-12-10
Senator fatalista i jego wyznania   Koraszewski   2017-12-05
Fałszywi prorocy. Część V   Ferus   2017-12-03
Turcja islamizuje Danię budując meczety   Bergman   2017-12-02
Meczety: piasek w trybach integracji   Frank   2017-11-30
Fałszywi prorocy. Część  IV. Suplement.   Ferus   2017-11-26
Fałszywi prorocy. Część IV   Ferus   2017-11-19
Fałszywi prorocy, Część III.   Ferus   2017-11-12
Fałszywi prorocy, Część II.   Feus   2017-11-05
Fałszywi prorocy   Ferus   2017-10-29
Moja ambiwalentna krytyka religii III.   Ferus   2017-10-22
Chcecie zamknąć mi usta? Idźcie na koniec kolejki!   Raza   2017-10-16
Moja ambiwalentna krytyka religii II.   Ferus   2017-10-15
Moja ambiwalentna krytyka religii   Ferus   2017-10-08
Nie rydzykujmy Polski   Koraszewski   2017-10-06
Relikty religijnego myślenia, Część II.   Ferus   2017-10-01
Nigeria: dlaczego religie potrzebują państwowych pieniędzy na pielgrzymki?   Igwe   2017-09-30
Relikty religijnego myślenia   Ferus   2017-09-24
Niespójne koncepcje Boga, Część II   Ferus   2017-09-17
W poszukiwaniu definicji islamu i islamizmu   Ahmad   2017-09-17
Niespójne koncepcje Boga.   Ferus   2017-09-10
Trzy stulecia bałwochwalstwa   Ferus   2017-09-03
Kościół katolicki i jego cuda   Edamaruku   2017-08-28
Czyżby bunt aniołów stróżów?   Ferus   2017-08-27
Czy nauka czyni zbędną wiarę w Boga?   Stenger   2017-08-25
Imam, który wzywał do unicestwienia Żydów, robił to, co inni   Gabra   2017-08-19
Ostatnia gimnazjalna ciąża w Rzeczpospolitej   Kruk   2017-08-14
Dlaczego jestem ateistą?   Koraszewski   2017-08-13
Boże słowo głoszone z ambony     2017-08-10
Bohaterscy imamowie, o których nic nie słychać   Khan   2017-08-03
Poznacie ich po ich owocach   Grayling   2017-07-30
Krytyczne myślenie i aktywny humanizm w Afryce w epoce Internetu   Igwe   2017-07-14
Świadomość w oczach wierzących i niewierzących   Andrews   2017-07-06
Realizm, islamizm i islam: kiedy zaczną się trudne rozmowy?   Herf   2017-06-19
Czego naucza imam w Kopenhadze     2017-06-19
Nowoczesność, ponowoczesność i głódź wiedzy   Koraszewski   2017-06-18
Zaakceptować terror islamski jako nową normalność?   Darwish   2017-06-16
Śmierć mniejszości religijnej pod władzą radykalnego islamu   Rafizadeh   2017-06-14
Naprawdę terroryzm nie ma żadnego usprawiedliwienia?   Ferus   2017-06-11
Republika Ateistów odparła atak religijnych ekstremistów   Stone   2017-06-07
Ateiści nie pomagają, pewnie źle patrzyłeś   Koraszewski   2017-06-03
Wychowywanie dżihadystów: drabina radykalizacji i jej antidotum   Fares   2017-06-03
Nieudacznicy, tchórze? Nie, idealiści   Carmon   2017-06-02
Francja: ideologia islamskiego cierpiętnictwa   Mamou   2017-05-30
Proca z celownikiem laserowym   Ferus   2017-05-21
Grzechy religii: koncepcja „chorego człowieczeństwa”.   Ferus   2017-05-14
Poświąteczna refleksja: wymuszanie wdzięczności   Ferus   2017-05-07
Azyl ignorancji. Część X.   Ferus   2017-04-30
Ściganie bluźnierstwa zasługuje na szyderstwo i pogardę   Igwe   2017-04-27
Poświąteczna refleksja: wymuszanie poczucia winy   Ferus   2017-04-23
Islamscy towarzysze podróży w drodze do bigoterii i masowych mordów   Fernandez   2017-04-23
Chłopiec kaznodzieja   Dawkins   2017-04-19
O jakości naszych bogówCzęść IV   Ferus   2017-04-16
Wrobieni w „wolną wolę”   Ferus   2017-04-09
Żyjemy w epoce drugiej kontrreformacji   Koraszewski   2017-04-03
Autor urojony i jego frustracje   Ferus   2017-04-02
Azyl ignorancji, Część IX.   Ferus   2017-03-26
O jakości naszych bogów.Część III.   Ferus   2017-03-19
O religii bez cienia szacunku   Koraszewski   2017-03-16
Azyl ignorancji. Część VIII.   Ferus   2017-03-12
Dyskryminacja jest wynikiem fanatyzmu w systemie edukacji   Al-Dachachni   2017-03-11
Pod sztandarem Niebios   Foster   2017-03-09
O jakości naszych bogów. Część II.   Ferus   2017-03-05
O jakości naszych bogów   Ferus   2017-02-26
Wierzący wszelkiej maści łączcie się   Koraszewski   2017-02-23
Azyl ignorancji. Część VII.   Ferus   2017-02-19
Otwarty umysł jest zaletą   Andreadis   2017-02-16
Czy krytyczne myślenie zmieni Afrykę?   Igwe   2017-02-13
Wolna wola - klucz do piekielnych bram (II).   Ferus   2017-02-12
Wolna wola - klucz do piekielnych bram   Ferus   2017-02-05

« Poprzednia strona  Następna strona »
Polecane
artykuły

WSzyscy wiedza



Nieustający marsz



Oświecenie Pinker



Alternatywna medycyna zabija



Kobiety ofiarami



Prometeusz



modyfikowana pszenica



Arabowie



Roboty będą uprawiać ziemię



Sumienie, czyli moralność bez smyczy



Skomplikowana ewolucja



Argument neuroróżnorodności



Nowe badanie pamięci długotrwałej



Ściganie bluźnierstwa



Ryby jaskiniowe



Autyzm



Od niepamiętnych czasów



Tunezyjczycy przeciw złemu prawu



Drugie prawo termodynamiki



Pochwała ignorancj



Mistyfikacja Sokala



Intronizacja Chrystusa



Obama chrzescijanie



Szelest liści



Czego wam nie pokazują?



Rozdzielenie religii i państwa



Trwa ewolucyjne upokorzenie archeopteryksa



Trucizna, kamuflaż i tęcza ewolucji



Religia zdrowego rozsądku



Kto się boi czarnego luda?



Land of the pure



świecące ryby



Lewica klania sie



Nis zgubic


Listy z naszego sadu
Redaktor naczelny:   Hili
Webmaster:   Andrzej Koraszewski
Współpracownicy:   Jacek, , Malgorzata, Andrzej, Marcin, Henryk