Prawda

Poniedziałek, 15 października 2018 - 12:31

« Poprzedni Następny »


Człowiek musi w coś wierzyć. Arianizm.


Lucjan Ferus 2018-05-27

Mozaika w ariańskim baptysterium w Rawennie we Włoszech. Przedstawia ona chrzest Jezusa dokonany przez Jana Chrzciciela.
Mozaika w ariańskim baptysterium w Rawennie we Włoszech. Przedstawia ona chrzest Jezusa dokonany przez Jana Chrzciciela.

Przypomnę na wstępie, iż w niniejszym cyklu nie mam zamiaru przedstawiać historii powstawania niektórych religii, a także okoliczności im towarzyszących. Interesuje mnie bowiem EWOLUOWANIE samej IDEI BOGA, bardzo różnie rozumianej w wielu religiach. Dając ogólny tytuł cyklu „Człowiek musi w coś wierzyć”, chciałem pokazać na konkretnych przykładach jak zmieniała się z czasem ta ponoć „jedyna Prawda”, pod wpływem – ujmując to ogólnie – „czynnika ludzkiego”, czyli doczesnych interesów różnych „sług Bożych”.

Przede wszystkim jednak pragnę uświadomić Czytelnikom, z jaką łatwością różni założyciele religijnych systemów zmieniali i cenzurowali to „święte słowo Boże”, za które uważali Biblię i dopasowywali je do swoich poglądów, swoich wizji, uprzedzeń jak i ogólnie pojmowanych korzyści; tak ideowych, jak i materialnych. Jednym słowem, chcę pokazać jak i kto tworzył to COŚ w co człowiek (jako gatunek rozumnych istot) powinien wierzyć dla własnego ponoć dobra. W dalszej części książki Herezjarchowie i schizmatycy, Andrzej J.Sarwa pisze m.in.:

„Ponieważ doktryna chrześcijańska opiera się na kilku dogmatach, które z punktu widzenia ludzkiej logiki są nielogiczne, już od samego początku istnienia Kościoła niektórzy myśliciele i teologowie odrzucali je, starając się podstawić na ich miejsce takie prawdy wiary, które nie kłóciłyby się z rozumem. Cóż zatem czynili? Mimo przyznawania, iż bóstwo istnieje w innym od ziemskiego wymiarze, jednocześnie odmawiali mu prawa do posługiwania się własną logiką, usiłując je wcisnąć w ludzkie ramy i zależności.


Najwięcej kontrowersji wśród teologów /../ budziły dogmaty o bóstwie Jezusa Chrystusa i Trójcy Świętej, początkowo wśród chrześcijan-Żydów, później również wśród nawróconych pogan. Chrześcijaństwo, tkwiące korzeniami w judaizmie, na jego wzór głosiło wiarę w Jedynego Boga, twierdząc jednocześnie, iż istnieje w Trzech Osobach jako Ojciec, Syn i Duch Święty. Dla wielu umysłów było to wręcz niepojęte. Twierdzenie, iż Bóg może mieć Syna i na dodatek równego mu we wszystkim, zrodzonego, a jednocześnie odwiecznego jak Ojciec, mogło doprowadzić do wniosku, że Bogów jest dwu, a jeśli do tego dołożymy Ducha Świętego, będzie ich trzech. A to już jest czysty politeizm”.

Ciekawe spostrzeżenie: „Mimo przyznawania, iż bóstwo istnieje w innym od ziemskiego wymiarze (teolodzy) odmawiali mu prawa do posługiwania się własną logiką, usiłując je wcisnąć w ludzkie ramy i zależności”. I w związku z tym tworzyli takie prawdy, które nie kłóciłyby się z rozumem. Czy to nie jest najlepszy dowód na to, że religijne „prawdy” są tworzone przez ludzi i dla ludzi? Jeśli ludzie je zaakceptują, stając się wiernymi wyznawcami tychże „prawd”, ich twórcy uzyskają przez to nad nimi WŁADZĘ (panowanie nad ich umysłami), co z kolei skutkuje wieloma innymi korzyściami w życiu doczesnym.


Nie dziwne jest więc, że niektórzy myśliciele odrzucali nielogiczne, a przez to niezrozumiałe „prawdy” religijne, starając się w ich miejsce ustanowić inne, bardziej zrozumiałe dla przyszłych wyznawców. Zapobiegało to również nieuniknionym sporom, które często były przyczyną krwawych zajść i w dużym stopni osłabiały systemy religijne, co nie było na rękę władcom (i to nie tylko religijnym). Skomplikowana historia herezji arianizmu najdobitniej to potwierdza, gdyż jak żadna inna nie wymagała tak wielu zabiegów prowadzonych na polu religijnym (ideowym), co również (a może przede wszystkim) na polu politycznym. Dalej Autor tak pisze:  

„Jednym z czołowych myślicieli chrześcijańskich, który starał się rozwikłać te sprzeczności i troistość Boga wyjaśnić racjonalnie, był Libijczyk Sybeliusz. Nauczał on, iż Bóg jest tylko jeden, ale w dziejach świata objawił się trzy razy, zawsze grając inną rolę i przybierając trzy różne postaci: Ojca – Stwórcy, Syna – Zbawiciela, Ducha – Pocieszyciela i Uświęciciela. Zrozumiałe, że nauka owego teologa i jego szkoły jako prostsza i bardziej zrozumiała dla szerokich rzesz wiernych, przemawiała do nich silniej niż ortodoksyjny dogmat o trójjedności. /../


Skrajnie odmienne stanowisko zajmowali tzw. subordynacjoniści, którzy twardo bronili realnego istnienia trzech osób w Bogu, z tym, że zaprzeczali ich równości, tworząc pewną hierarchię. Odwiecznym i najwyższym, od nikogo nie zależnym miał być tylko Ojciec. Temu podlegał Syn, którego istnienie miało początek. A skoro miało początek, można przyjąć, że Jezus nie tylko nie uczestniczył w pełni bóstwa Ojca, lecz jest stworzeniem – najdoskonalszym co prawda, ale nie współistotnym Ojcu. /../ Duch Święty jest natomiast podległy Synowi, więc ma tej boskości jeszcze mniej w sobie. Mętne to wszystko i zawikłane, ale próbujące jakoś wybrnąć z sytuacji i równocześnie obronić i troistość, i jedyność Boga.


Owe spory chrystologiczne /../ miały z czasem doprowadzić do rozdźwięków w chrześcijaństwie. /../ Jednym z najzagorzalszych przeciwników sabelianizmu był  Ariusz /../ Kim był z pochodzenia, nie wiadomo. /../ Być może jakiś czas przebywał w Antiochii, gdzie zaznajomił się z nauką o Logosie (Chrystusie) głoszoną przez prezbitera Lucjana /../. W zasadzie za ojca ARIANIZMU – herezji, która uczyniła wiele zamieszania w Kościele – uważać należałoby właśnie Lucjana, ale ponieważ Ariusz ją szeroko rozpropagował, wzięła nazwę od jego imienia”.

O co tak naprawdę chodziło w tych zażartych, nieustępliwych i długotrwałych sporach chrystologicznych? W sporach, podczas których można było odnieść wrażenie, że dla ich uczestników bardziej liczą się konsekwencje POLITYCZNE, niż problemy TEOLOGICZNE, co do których nie mogli dojść do porozumienia. Moim zdaniem ówcześni teologowie stanęli przed dużym religijnym wyzwaniem: jak wykreować nowego Boga i wywieść go z judaizmu, który jest religią monoteistyczną, a jednocześnie zachować status religii monoteistycznej, czyli takiej, która wyznaje JEDNEGO, JEDYNEGO BOGA?


Dlatego te najwcześniejsze herezje chrześcijańskie (z punktu widzenia Kościoła kat.) tymi problemami zajmowały się przede wszystkim: czy transcendentalny Bóg może mieć Syna, na dodatek spłodzonego przez Ducha Świętego w czasie historii Izraela? Czy został on raczej stworzony przez Boga Ojca z niczego na początku stworzenia? Czy był równy we wszystkim Bogu (współistotny), czy tylko był podobny do swego boskiego Rodzica? Czy w Trójcy Świętej istniała hierarchia, czy wszyscy byli równi? Czy Jezus miał jedną naturę, czy dwie: boską i ludzką? Czy Bóg może się urodzić jako człowiek i umrzeć? Itd., itp.


Te liczne problemy teologiczne, jak i wiele im podobnych i dotyczących tego nowego Boga  (na Ziemi, bo ponoć w niebie istniał on od początku stworzenia), musiały być przez ówczesnych teologów „rozpracowane”, uzgodnione pod względem konsekwencji, jakie ze sobą niosła ta nowa idea, tak dla systemu religijnego, jak i dla politycznego, który miał w tym czasie bardzo duży wpływ na doktrynę religijną z racji posiadanej władzy. Dlatego właśnie owe spory były takie „zażarte”, bo wprowadzały NOWĄ IDEĘ i takie długotrwałe, gdyż niełatwo zaakceptować abstrakcyjne „prawdy”, na które nie ma żadnych przekonujących dowodów, oprócz opisujących je słów i wiary, iż wyrażają one prawdę. W dalszej części książki Autor kontynuuje ten wątek, potwierdzając niejako moje rozumowanie:

„Głównym zrębem było twierdzenie, iż Bóg znajduje się poza zasięgiem poznawalnego świata, a skoro tak, to nie angażuje się w nim poprzez żadne emanacje: ani nie zstępuje w nasz wymiar, ani się w tym celu nie dzieli, ani tym bardziej rodzi. Wniosek z tego prosty, że Logos (Syn Boży) nie może być tym samym co Ojciec, co więcej – nie można mniemać, iż został przez Ojca zrodzony, choćby nawet w określonym czasie. Wolno o Synu mówić wyłącznie, że został stworzony przez Boga z niczego na początku czasu, aby dać początek światu.


Jak wszystkie stworzenia rozumne: aniołowie i ludzie, tak i Chrystus został obdarzony wolną wolą. Wybierając dobro i odrzucając zło, uświęcił się. Jeśli mówimy o Jezusie jako o Bogu, to rozumiemy przez to, iż boskość została mu przez Ojca podarowana, został usynowiony, ale nie jest to bynajmniej boskość tożsama z Ojcowską, lecz raczej pełna świętości. /../ Jezusa ariański jest raczej najpotężniejszym herosem, o wiele bliższym człowiekowi i mniej niedostępnym niż Zbawiciel papieża Aleksandra. Sądzę, iż właśnie owo odbóstwienie Chrystusa i przybliżenie go prostemu człowiekowi stało się powodem spontanicznego przyjmowania przez kler /../ jak i przez ogromne rzesze szeregowych wiernych nauki Ariusza”.    

Cytowana przeze mnie książka opisuje w dużym streszczeniu owe wieloletnie spory chrystologiczne. Ja na dodatek wybieram z niej tylko nieliczne fragmenty, które moim zdaniem w najbardziej obrazowy sposób pokazują najistotniejsze problemy i wydarzenia z nimi związane. Jednakże nawet te skąpe informacje pokazują, jaki burzliwy przebieg miała historia tworzenia się nowego (wtedy) Boga, i że jego wizerunek znany nam dziś, jako coś oczywistego i prawdziwego, nad czym nie zastanawiamy się nawet – wtedy (kilkanaście wieków temu) zależał od poglądów, erudycji, elokwencji i uporu wielu ludzi, którzy chcąc nie chcąc, świadomie lub nie, byli jego twórcami, gdyż los ich postawił w tej roli. Dalej:

„Konstantyn zwany później Wielkim, był trzeźwym politykiem i zdawał sobie sprawę z siły, jaką reprezentowało sobą chrześcijaństwo rozwijające się w szybkim tempie mimo licznych prześladowań. /../ Konstantyn bez wątpienia zdawał sobie sprawę z tego, iż lawinowy rozwój chrystianizmu może stać się czynnikiem integrującym poważnie osłabione imperium. /../ Potrzebne mu było chrześcijaństwo do wzmocnienia państwa i władzy. Kościół za cenę bezpieczeństwa zgodził się na poparcie cesarza i od tej chwili obie strony zjednoczyły swoje siły na długie lata. /../


Toteż jedną z pierwszych czynności jedynowładcy /../ było wezwanie skierowane do papieża egipskiego Aleksandra i Ariusza, aby zaprzestali sporów. /../  Oczywiście troska Konstantyna nie wynikała z pobudek religijnych, jak chcą jego hagiografowie i niektórzy historycy kościelni. Cesarz gotów był poprzeć większość bez względu na to, którą z nauk by ona preferowała. Zależało mu jedynie na wewnętrznej spójności Kościoła, którym chciał się posłużyć w swych planach politycznych, a czy byłby on tradycjonalistyczny, czy ariański, to już dla władcy było obojętne”.

Największym paradoksem tych historycznych wydarzeń, było to, że – jak pisze Autor – „jedność Kościoła szczególnie leżała na sercu nie jego hierarchii, jak można było się spodziewać, ale cesarzowi, który przez całe swoje życie odkładał przyjęcie chrztu”. Po długich dyskusjach zredagowano tekst tzw. symbolu wiary (wyznania wiary), który głosi:

„Jezus jest jednorodzonym Synem Bożym, który „z Ojca jest zrodzony przed wszystkimi wiekami. Bóg z Boga, Światłość ze światłości, Bóg prawdziwy z Boga prawdziwego, zrodzony, a nie stworzony, współistotny (homouzjos) Ojcu /../”. Jak widać większość soborowa nie poszła na żaden kompromis z Ariuszem i nawet skompromitowany przez heretyków termin homouzjos znalazł się w nicejskim credo. Dokumentu tego nie chciał podpisać jedynie Ariusz oraz pięciu biskupów /../ Ale ta jednomyślność zdecydowanej większości ojców soborowych nie spełniła oczekiwań Konstantyna. Cesarz chciał, aby wszyscy przyjęli symbol. /../


Trójkę nieugiętych skazano na wygnanie do Ilyrii, a dzieła Ariusza spalono, zaś prześladowaniami uciszono jego zwolenników. /../ Zdawać by się mogło, że w chrześcijaństwie zapanowały już zgoda i spokój. Niestety, pozostawało to w sferze pobożnych życzeń. Niemniej od czasów pierwszego soboru ekumenicznego w Nicei, dla Kościoła rozpoczęła się tzw. „era konstantyńska”, czyli era ścisłej współpracy z państwem, trwająca w niektórych krajach po dziś dzień. Jeśli chodzi o spory dogmatyczne, to miast ustać, rozgorzały ze zdwojoną siłą”.

Na dalszych stronach książki opisana jest zacięta i długotrwała walka przy użyciu wszelkich możliwych środków, członków stronnictwa ariańskiego z ortodoksami (to ci, którzy podpisali nicejski dokument), z których najaktywniejszy okazał się biskup Atanazy z Aleksandrii. Poświęcił on 40 lat swego życia na walkę o ubóstwienie Jezusa Chrystusa, gdyż był przekonany, że zbawić człowieka może tylko Syn Boży RÓWNY BOGU, a nie jemu podobny, jak uważali zwolennicy Ariusza. Szala zwycięstwa przechylała się raz w jedną, a raz w drugą stronę, w zależności od tego, kto zasiadał na tronie cesarskim. Aż wreszcie:

„Działalność cesarza Teodozjusza spowodowała ostateczną klęskę arianizmu, a właściwie jego form zorganizowanych. W Kościele zwyciężył pogląd głoszony niegdyś, przed laty, przez egipskiego papieża Aleksandra i obowiązuje po dziś dzień w Kościołach: prawosławnym, rzymskokatolickim, starokatolickim, anglikańskim i znacznej liczbie wyznań protestanckich. Oczywiście nie ma takiej ludzkiej siły, która by potrafiła zniszczyć, unicestwić myśl człowieczą. /../


Nauka Ariusza w zmienionej formie i rozciągnięta również na Ducha Świętego przez długie jeszcze wieki przysparzała niepokojów w łonie Kościoła. Neoarianizm wyznawany był i w Polsce, gdzie znalazł podatny grunt i w swoim rozwoju zdawał się zagrażać nie tylko Kościołowi rzymskokatolickiemu, ale również protestantom. /../ Wiele wyznań istniejących obecnie za kamień węgielny swych doktryn uważa naukę głoszoną w starożytności przez złotoustego proboszcza aleksandryjskiego kościoła Baukalis”.  

Podsumujmy powyższe: apologeci i hagiografowie twierdzą, że to Duch Święty „prowadzi” Kościół, wywierając swój zbawienny wpływ na kapłanów mających podejmować ważne decyzje, co do jego dalszych losów. Historia religii – pełna przemocy i hipokryzji – temu przeczy: to zwyczajni ludzie, duchowni jak i świeccy, są twórcami systemów religijnych, jak i wizerunków swych bogów. Jak to powiedział któryś z hierarchów: „Kościół zawsze był taki, jaki mógł być w danych okolicznościach” (czy jakoś tak). Czyli, to okoliczności historyczne decydowały o losach Kościoła i religii, a nie wola Boga czy Ducha Świętego. Inaczej nie byłoby w niej tyle zła, cierpienia i niezawinionych krzywd i nie zaistniałoby podczas niej około 500 herezji, nieprawdaż?

 

Maj 2018 r.                                        ----- cdn.-----

  


Skomentuj     Wyślij artykuł do znajomego:     Wydrukuj




Komentarze
1. Gnostycyzm i mistycyzm Poltiser 2018-05-27


Nowy ateizm i krytyka religii

Znalezionych 490 artykuły.

Tytuł   Autor   Opublikowany

Szatan pierwszej klasy   Kruk   2018-10-15
Przemyślana odmowa przymusowej relokacji uchodźców   Ferus   2018-10-14
Kiedy rzeczywistość zaprzecza religijnej fikcji. Czyli refleksje nad listem papieża Franciszka do ludu Bożego.   Ferus   2018-10-07
Rozum uskrzydlony wiarą (III)   Ferus   2018-09-30
Rozum uskrzydlony wiarą (II)   Ferus   2018-09-23
Rozum uskrzydlony wiarą   Ferus   2018-09-16
Zbrodnie Boga czy zbrodnie ludzi w imieniu Boga?   Ferus   2018-09-09
Kiedy stworzenie czuje się lepsze od Stwórcy.   Ferus   2018-09-02
Na skrzydłach Nauki i Wiary (III)   Ferus   2018-08-26
Na skrzydłach Nauki i Wiary (II)   Ferus   2018-08-19
Na skrzydłach Nauki i Wiary   Ferus   2018-08-12
Religia i strach, historia hidżabu   Rafizadeh   2018-08-10
Dziecko, grzech i kochający Ojciec w niebie   Ferus   2018-08-05
Refleksje sprzed lat: Na skrzydłach Nauki i Wiary II.   Ferus   2018-07-29
Refleksje sprzed lat: Na skrzydłach Nauki i Wiary.   Ferus   2018-07-22
Bogowie jak ludzie: bogowie na niby (VI)   Ferus   2018-07-15
Czy panie zaorzą Kościół?   Koraszewski   2018-07-09
Bogowie jak ludzie: bogowie na niby (V)   Ferus   2018-07-08
Bogowie jak ludzie: bogowie na niby (IV)   Ferus   2018-07-01
Wolna myśl, religianctwo i nasze uniwersytety   Igwe   2018-06-29
Bogowie jak ludzie: bogowie na niby (III)   Ferus   2018-06-24
Bogowie jak ludzie: bogowie na niby (II)   Ferus   2018-06-17
Bogowie jak ludzie: bogowie na niby   Ferus   2018-06-10
Islam jest nie do pogodzenia z wolnością   Imani   2018-06-06
Człowiek musi w coś wierzyć. Nestorianizm.   Ferus   2018-06-03
Wielkie urojenie świętych pism   Mohamed   2018-06-01
Niech przemówią tureccy uczeni: zobaczymy czym jest islamizm   Bekdil   2018-05-30
Człowiek musi w coś wierzyć. Arianizm.   Ferus   2018-05-27
Seks w Kościele Powszechnym   Koraszewski   2018-05-25
Człowiek musi w coś wierzyć. Spadkobiercy manicheizmu.   Ferus   2018-05-20
Ateizm w Nigerii Północnej   Igwe   2018-05-15
Człowiek musi w coś wierzyć. Manicheizm.   Ferus   2018-05-13
Paradoksy cudu Słońca w Fatimie   Ferus   2018-05-06
Człowiek w labiryncie iluzji. Suplement II.   Ferus   2018-04-29
Człowiek w labiryncie iluzji. Suplement.   Ferus   2018-04-22
Człowiek w labiryncie iluzji. Część VI.   Ferus   2018-04-15
Australijski arcybiskup odmawia informowania o pedofilii księży i ich ofiarach   Coyne   2018-04-12
Nocna rozmowa z biskupem o sensie życia   Koraszewski   2018-04-09
Człowiek w labiryncie iluzji (Część V)   Ferus   2018-04-08
Człowiek w labiryncie iluzji  (Część IV)   Ferus   2018-04-02
Czy Bóg kocha małpi patriotyzm?   Koraszewski   2018-03-26
Człowiek w labiryncie iluzji (III)   Ferus   2018-03-25
O przebudzenie sceptycyzmu w Mozambiku   Igwe   2018-03-21
Człowiek w labiryncie iluzji (II)   Ferus   2018-03-18
Ateizm i religijna nienawiść w Zambii   Igwe   2018-03-15
Człowiek w labiryncie iluzji   Ferus   2018-03-11
Refleksje sprzed lat: „Czy pewność to prawda?”   Ferus   2018-03-04
Tęsknota za bezpiecznym miejscem III.     2018-02-25
Czy Pan Bóg lubi kiszone ogórki?   Koraszewski   2018-02-21
Tęsknota za bezpiecznym miejscem (II)Czyli Królestwo Niebieskie na Ziemi.   Ferus   2018-02-18
Tęsknota za bezpiecznym miejscem. Czyli Królestwo Niebieskie na Ziemi.   Ferus   2018-02-11
Archipelag islam, czy mamy się bać?   Koraszewski   2018-02-08
#PrayForGaza #PrayForPalestina.   Koraszewski   2018-02-07
Religijna troska o wspólny dom - Ziemię   Ferus   2018-02-04
Niebo naprawdę istnieje? To i piekło też?   Ferus   2018-01-28
Czas pociągnąć do odpowiedzialności “kapłanów-cudotwórców”   Igwe   2018-01-27
Nie ma konfliktu między nauką i religią, jest konflikt między religią i nauką   Koraszewski   2018-01-24
Fałszywi prorocy. Zakończenie.   Ferus   2018-01-21
Fałszywi prorocy. Podsumowanie.   Ferus   2018-01-14
Fałszywi prorocy. Część X.   Ferus   2018-01-07
Śmierć w kościele proroka Mboro?   Igwe   2018-01-04
Fałszywi prorocy. Część IX.   Ferus   2017-12-31
Fałszywi prorocy. Cześć VIII.   Ferus   2017-12-24
Bóg się rodzi i inne troski   Koraszewski   2017-12-24
Fałszywi prorocy. Część VII.   Ferus   2017-12-17
Fałszywi prorocy, Część VI.   Ferus   2017-12-10
Senator fatalista i jego wyznania   Koraszewski   2017-12-05
Fałszywi prorocy. Część V   Ferus   2017-12-03
Turcja islamizuje Danię budując meczety   Bergman   2017-12-02
Meczety: piasek w trybach integracji   Frank   2017-11-30
Fałszywi prorocy. Część  IV. Suplement.   Ferus   2017-11-26
Fałszywi prorocy. Część IV   Ferus   2017-11-19
Fałszywi prorocy, Część III.   Ferus   2017-11-12
Fałszywi prorocy, Część II.   Feus   2017-11-05
Fałszywi prorocy   Ferus   2017-10-29
Moja ambiwalentna krytyka religii III.   Ferus   2017-10-22
Chcecie zamknąć mi usta? Idźcie na koniec kolejki!   Raza   2017-10-16
Moja ambiwalentna krytyka religii II.   Ferus   2017-10-15
Moja ambiwalentna krytyka religii   Ferus   2017-10-08
Nie rydzykujmy Polski   Koraszewski   2017-10-06
Relikty religijnego myślenia, Część II.   Ferus   2017-10-01
Nigeria: dlaczego religie potrzebują państwowych pieniędzy na pielgrzymki?   Igwe   2017-09-30
Relikty religijnego myślenia   Ferus   2017-09-24
Niespójne koncepcje Boga, Część II   Ferus   2017-09-17
W poszukiwaniu definicji islamu i islamizmu   Ahmad   2017-09-17
Niespójne koncepcje Boga.   Ferus   2017-09-10
Trzy stulecia bałwochwalstwa   Ferus   2017-09-03
Kościół katolicki i jego cuda   Edamaruku   2017-08-28
Czyżby bunt aniołów stróżów?   Ferus   2017-08-27
Czy nauka czyni zbędną wiarę w Boga?   Stenger   2017-08-25
Imam, który wzywał do unicestwienia Żydów, robił to, co inni   Gabra   2017-08-19
Ostatnia gimnazjalna ciąża w Rzeczpospolitej   Kruk   2017-08-14
Dlaczego jestem ateistą?   Koraszewski   2017-08-13
Boże słowo głoszone z ambony     2017-08-10
Bohaterscy imamowie, o których nic nie słychać   Khan   2017-08-03
Poznacie ich po ich owocach   Grayling   2017-07-30
Krytyczne myślenie i aktywny humanizm w Afryce w epoce Internetu   Igwe   2017-07-14
Świadomość w oczach wierzących i niewierzących   Andrews   2017-07-06
Realizm, islamizm i islam: kiedy zaczną się trudne rozmowy?   Herf   2017-06-19
Czego naucza imam w Kopenhadze     2017-06-19

« Poprzednia strona  Następna strona »
Polecane
artykuły

Uprzednie doświadczenie



Żydowski exodus



PRL Chrystusem narodów



Odrastające głowy hydry nazizmu



Homeopatia, wibracje i oszustwo


Żołnierz IDF



Prawo powrotu



Mózg i kodowanie predyktywne



Nocna rozmowa



WSzyscy wiedza



Nieustający marsz



Oświecenie Pinker



Alternatywna medycyna zabija



Kobiety ofiarami



Prometeusz



modyfikowana pszenica



Arabowie



Roboty będą uprawiać ziemię



Sumienie, czyli moralność bez smyczy



Skomplikowana ewolucja



Argument neuroróżnorodności



Nowe badanie pamięci długotrwałej



Ściganie bluźnierstwa



Ryby jaskiniowe



Autyzm



Od niepamiętnych czasów



Tunezyjczycy przeciw złemu prawu



Drugie prawo termodynamiki



Pochwała ignorancj



Mistyfikacja Sokala



Intronizacja Chrystusa



Obama chrzescijanie



Szelest liści



Czego wam nie pokazują?


Listy z naszego sadu
Redaktor naczelny:   Hili
Webmaster:   Andrzej Koraszewski
Współpracownicy:   Jacek, , Malgorzata, Andrzej, Marcin, Henryk