Prawda

Poniedziałek, 18 listopada 2019 - 23:34

« Poprzedni Następny »


Dzień Darwina

O przyjaznej samolubności


Andrzej Koraszewski 2014-02-12

Uważajcie na wredne ssaki
Uważajcie na wredne ssaki

Dziś Dzień Darwina, Marcin Kruk pokazał tu niedawno przezabawny rysunek ze strony Wydziału Biologii Uniwersytetu Warszawskiego, ostrzegający przed wrednymi ssakami. Fakt, wredności nam nie brakuje, ale grzeszymy posiadaniem rozumu, który wykorzystujemy raz lepiej, raz gorzej.

Nowy Ateista, który pisze o tak ważnej dla nauki sprawie jak teoria ewolucji i o tak ważnej osobie jak Charles Darwin, dobrze pamięta, że Autor owej teorii latami zwlekał z publikacją wyników swojej pracy, pełen niepokojów, czy ta teoria na pewno  trzyma się kupy.


Wśród rzeczy, które go bardzo niepokoiły były takie dziwactwa jak pawi ogon czy altruizm. Bo też trudno wyjaśnić przetrwanie najlepiej przystosowanych, kiedy najwięcej potomstwa ma posiadacz ogona, który wręcz niebywale utrudnia ucieczkę, albo kiedy przedstawiciele kwitnącego gatunku mają skłonność do narażania własnego życia w obronie innych.


Charles Darwin wyjaśniał dziwaczność pawiego ogona nie przez sam dobór naturalny, ale doborem płciowym. Z punktu widzenia doboru naturalnego pawi ogon jest absurdem lub zgoła dowodem podważającym logikę doboru naturalnego. Ewolucja wykształciła coś, co ewidentnie obniża zdolność przetrwania. Ciężki, ogon, wymagający ogromnych nakładów ze strony organizmu, wyłącznie utrudnia ucieczkę przed drapieżnikami.


Przerzucenie odpowiedzialności za pawi ogon na dobór płciowy niby ratuje sytuację, ale uczeni nadal mieli problem z wyjaśnieniem tej irytującej sprzeczności. Problem tego przeklętego pawiego ogona rozwiązał dopiero izraelski biolog Amotz Zahavi, publikując w 1975 roku artykuł pt.: Mate selection - a selection for a handicap, w którym przedstawił teorię upośledzenia jako świadectwa zdrowia - uczciwy sygnał, że posiadacz takiego obciążenia ma zarówno świetny zestaw genów, jak i jest w dobrej formie.  Okazałość (kosztowna okazałość) ogona jest trudnym do sfałszowania certyfikatem jakości genów jego posiadacza. Początkowo pomysł wydawał się kompletnie zwariowany i teoria Zahaviego przez kilkanaście lat czekała na uznanie, póki dalsze badania i modele matematyczne nie potwierdziły jego hipotezy. (Pisałem o tym szerzej w artykule  Ewolucja, pawi ogon i objawienie.)


Problem altruizmu okazał się równie trudny, a może nawet jeszcze trudniejszy i podobnie jak pawi ogon musiał długo czekać na racjonalne wyjaśnienie i sensowne dowody, że i w tym przypadku sprzeczność z teorią ewolucji jest tylko pozorna.


Kilka dni temu publikowaliśmy tu recenzję Jerrego Coyne’a z książki Paula Blooma, Just Babies: The Origins of Good and Evil [Sprawiedliwe niemowlęta: o pochodzeniu dobra i zła].  Paul Bloom zajmuje się w tej książce czymś, co Jerry Coyne nazywa „czystym” altruizmem, czyli, jak pisze w swojej recenzji:            


„gdy zwierzę pomaga innemu zwierzęciu nie tylko niespokrewnionemu, ale takiemu, które nie należy do jego grupy społecznej, i to pomaga w taki sposób, że traci własny potencjał reprodukcyjny bez otrzymania niczego w zamian. Jest to altruizm nieodwzajemniony.”


Do tego problemu powrócę pod koniec artykułu, bo czysty altruizm musi mieć swoje korzenie w brudnym altruizmie, czyli w interesownej współpracy, albo, ujmując to inaczej, w przyjaznej samolubności.   


Zacznijmy od tego, że gdybyśmy metaforę samolubnego genu potraktowali śmiertelnie poważnie, to dziś byłby już tylko jeden zwycięski gen, a cała reszta byłaby na śmietniku historii. Oczywiście ani Richard Dawkins, ani nikt z zajmujących się na poważnie ewolucją biologów, nie traktował tej metafory w ten sposób, a i tak spowodowała ona sporo idiotycznych nieporozumień.


Takie dosłowne działanie samolubności genów obserwujemy w przypadku chorób nowotworowych. Normalny gen nie jest jednak idiotą i doskonale rozumie, że nic tak nie sprzyja jego samolubności jak praca w systemie spółdzielczym. Wszelkie życie oparte jest na daleko posuniętej i wysoko zorganizowanej współpracy (chociaż czasem dochodzimy do jedynie słusznego wniosku, że w całej spółdzielni nie daje się odszukać prezesa).


Najmniejsza komórka to duże przedsiębiorstwo, a ludzki organizm, to korporacja, przy której Monsanto, czy Microsoft, to organizacje małe i bardzo prymitywne.   


Gregor Johann Mendel w 1866 roku opublikował artykuł pod tytułem Badania nad mieszańcami roślin. Jego odkrycia nie budziły początkowo większego zainteresowania i dopiero w roku 1900 trzej uczeni Hugo de Vries, Carl Correns i Erich Tschermak, niezależnie od siebie potwierdzili wyniki jego prac. Okazało się, że położył fundamenty pod naukę pozwalającą badać zasady dziedziczenia.


Gdybyśmy traktowali ewolucję jak chorobę, moglibyśmy powiedzieć, że Darwin stawiał diagnozę w oparciu o analizę symptomów, dopiero genetyka ujawniła mechanizm tej „choroby” jaką jest ustawiczna zmienność, ta zaś (jak to genialnie pokazał Charles Darwin) porządkowana jest przez dobór naturalny i dobór płciowy.


Kiedy mówimy o współdziałaniu na poziomie molekularnym, to są sprawy, które do niedawna były zakryte mgłą tajemnicy.           


Cały problem walki i współdziałania w przyrodzie zaczynaliśmy oglądać od dachu, czyli obserwując zachowania zwierząt i ludzi, a dopiero teraz, krok po kroku próbujemy zrozumieć, które zachowania są dziedziczne i uwarunkowane przez geny, a które są wyuczone, a których możliwość nauczenia się zawdzięczamy takim lub innym, wykształconym przez ewolucję skłonnościom.


Czytając Darwina natrafiamy na wiele opisów okrucieństwa natury. Sama koncepcja doboru naturalnego w dużym stopniu bazuje na wyścigu zbrojeń, na ciągłym dostosowaniu do zmieniających się warunków, na tym kto szybciej ucieka i kto szybciej goni. Potomstwo szybszego biegacza było liczniejsze i to zarówno wśród drapieżników, jak i wśród roślinożernych. Z wieloma innymi cechami było podobnie. Naga siła i przemoc,  konkurowały z przebiegłością i pasożytnictwem.    


Łajdactwo kukułki, składającej jaja w cudzym gnieździe, to szlachetność w porównaniu ze składaniem jaj w żywych larwach, czy w ludzkim oku. Darwin w pewnym momencie napisał, że „natura jest księgą diabła”, (ciekawe, czy to samo myślał, kiedy strzelał do ptaszków?).


Młodszy o ponad 30 lat od Charlesa Darwina rosyjski arystokrata, Piotr Kropotkin, od 1886 roku mieszkał w Londynie. (W pewnym sensie byliśmy sąsiadami, gdyż mieszkałem w tej samej części tego miasta, tylko o sto lat później.)  Książę Kropotkin był oficerem, od dziecka bywał częstym gościem na carskim dworze, ale w końcu wydało się, że był również  spiskowcem. Działalność rewolucyjna skończyła się na Syberii, gdzie zajmował się geografią, botaniką, i geologią.   


W czasie pobytu na Syberii prowadził działalność badawczą. Jako pierwszy odkrył na Dalekim Wschodzie ślady zlodowaceń, był też jednym z pierwszych badaczy wskazujących na to, że stosunkowo niedawno ziemia przeszła przez epokę lodowcową.


W syberyjskiej tajdze ludzkie osady są rozrzucone, państwo i jego organizacja jest gdzieś daleko, przetrwanie jest w znacznym stopniu uzależnione od wzajemnej pomocy i systematycznej współpracy. Zafascynowany dziełami Darwina Kropotkin koncentrował swoją uwagę w mniejszym stopniu na walce, a w większym na współpracy i to zarówno wśród ludzi, jak i wśród zwierząt. W swoich książkach dowodził, że współdziałanie przynosi więcej zysków niż strat i że w całej przyrodzie widzimy, iż zwyczajny egoizm prowadzi do współdziałania.     


Ten spór o interesowny altruizm toczy się nadal, ale dzięki postępowi w nauce coraz mniej ludzi pracuje w rolnictwie, a coraz więcej ludzi prowadzi badania zarówno w laboratoriach, jak i badania terenowe, dzięki czemu mamy coraz więcej danych pozwalających na wyciąganie wniosków opartych na solidniejszych podstawach.


Nie trzeba być biologiem, żeby zauważyć troskliwą opiekę ssaków nad swoimi małymi, ptaków nad pisklętami, nasz własny instynktowny sentymentalizm na widok wszystkiego co małe, słabe i bezbronne. Już starożytnych filozofów fascynowały społeczności pszczół, mrówek lub termitów, ale dopiero teraz mamy zarówno narzędzia pozwalające na obserwację tych różnych zachowań w naturalnym środowisku i w najbardziej niedostępnych miejscach, jak i badania co się dzieje w organizmach i w samych genach.


Dla biologa badającego współpracę punktem wyjścia jest nieodmiennie pokrewieństwo. altruizm krewniaczy, który daje się wytłumaczyć genetyczną samolubnością. Kooperacja międzygatunkowa jest wynikiem takich lub innych zbiegów okoliczności, gdzie przedstawiciele innych gatunków są zaledwie środowiskiem. Można tak myśleć, jak długo człowiek nie zobaczy filmu pokazującego jak małe rybki czyścicielki wpływają do gęby wielkiej ryby, by wykonać usługi higieniczne. Takich wzajemnych usług mamy w przyrodzie całkiem sporo, a ich próby porządnego opisania i wyjaśnienia dostarczają sporej liczby miejsc pracy.


Stosunkowo niedawno czytałem o dość zdumiewającej taktyce szympansów bonobo, które chętniej dzielą się żywnością z nowymi znajomymi niż ze starymi. Są to wyniki zaledwie kilku badań, więc obserwujemy zachowania naukowców będących na etapie formułowania wstępnej hipotezy i zaleceń dalszych badań.


Tak czy inaczej, w miarę jak nauka gromadzi coraz więcej danych widzimy, że Piotr Kropotkin miał rację i że współdziałania w przyrodzie jest znacznie więcej niż widzieliśmy wcześniej, główny kierunek badań nad współpracą i altruizmem zmierza do  odpowiedzi na pytanie, skąd one wiedzą, że im się to opłaca i co nimi tak naprawdę kieruje (niezależnie, czy ci „oni” to kolonie bakterii, owady, ptaki, ssaki, czy ssaki zarozumiałe, czyli ludzie)?


Muszę przyznać, że bardzo lubię książkę Matta Ridley’a O pochodzeniu cnoty. (Nawiasem mówiąc religia przez tysiąclecia próbowała nam opowiedzieć, jak to ludzkość cnotę straciła, powtarzając w kółko tę samą naiwną historyjkę, tymczasem badania nad tym skąd się wzięła teoretycznie bezsensowna życzliwość do drugiej istoty, postępują powoli do przodu i chociaż nadal  nie mamy prostej i klarownej odpowiedzi, mamy w garści coraz więcej faktów, z których próbujemy powoli składać jakąś całość.) Matt Ridley, podobnie jak Kropotkin jest arystokratą, ale zoologię studiował w Oxfordzie, a nie na Syberii i po doktoracie zajął się dziennikarstwem naukowym. Tak samo jak Steven Pinker (i znów podobnie jak Kropotkin), łączy zainteresowanie biologią ewolucyjną i rozwojem społecznym, kładąc szczególny nacisk na to, jak ludzie krok za krokiem uczyli się, że współpraca i handel są bardziej zyskowne niż rozbój i rabunek. Co prawda do dnia dzisiejszego ta lekcja nie jest jeszcze porządnie przerobiona, ale jednak postęp jest ogromny. Dziennikarsko-naukowa opowieść o tej lekcji Ridley’a jest świetnym wstępem do bardziej systematycznego opracowania Pinkera, który w najnowszej swojej książce The Better Angels of Our Nature: Why Violence Has Declined, opisuje wyniki swoich długoletnich badań, które ostro kontrastują z naszymi odczuciami. Oczywiście nasze odczucia na temat rozmiarów przemocy w naszym świecie są produktem nowoczesnych mediów. Nikt rozsądny nie będzie przeczył, że coraz więcej handlujemy, ale już teza, że mniej mordujemy jest trudna do przełknięcia, (i to głownie z tego powodu, że więcej  handlujemy, bo handlujemy również informacją i dowiadujemy się o większej liczbie mordów. Mamy tu sporą dozę tendencyjności w tym strumieniu informacji, ale nie w tym rzecz).


Przy tym nieustannym gradzie informacji o koszmarnych czynach ludzkiego gatunku, trudno nam pogodzić się ze stwierdzeniem, że w życiu społecznym jest coraz mniej przemocy. A jednak, w społeczeństwach pierwotnych, mężczyzna, który nikogo nie zabił, nie jest mężczyzną, a w naszym świecie na szczęście jest rzadkością. Wizja stanu naturalnego prezentowanego przez Hobbesa jest dziś doskonale potwierdzona, a koncepcja „dobrego dzikusa" Jean-Jacques Rousseaucałkowicie zdyskredytowana.


U Stevena Pinkera Hobbes jest obecny na wielu stronach. W rozdziale drugim, zatytułowanym „Proces pacyfikacji" pisze:


„Thomas Hobbes i Charles Darwin byli sympatycznymi ludźmi, których nazwiska stały się odstręczającymi przymiotnikami. Nikt nie chciałby żyć w hobbesowskim ani darwinowskim świecie. [...] Obaj zyskali nieśmiertelność przez fakt, że do języka weszły ich drastyczne określenia życia w stanie natury, darwinowskie „przetrwanie najlepiej przystosowanych" (nie przez niego ukute, ale którego używał) oraz hobbesowskie — „życie człowieka jest samotne, biedne, żałosne, brutalne i krótkie". A jednak obaj dali nam wiedzę na temat przemocy, która jest głębsza i bardziej subtelna, i w efekcie bardziej ludzka niż wyprowadzone od ich nazwisk przymiotniki mogłyby sugerować. Współcześnie jakakolwiek próba zrozumienia ludzkiej przemocy musi się zaczynać od analizy ich tekstów. (Steven Pinker The Better Angels of Our Nature: Why Violence Has Declined, s, 31, Viking 2011)”


Przyjazna samolubność (wzmocniona obecnością policji) powoduje, że bogacimy się raczej na wymianie niż na rabunku. Mimo nieustannie wzmacnianej przez media podejrzliwości, w życiu codziennym lwią część tej wymiany uznajemy za uczciwą i obustronnie zyskowną. (Chociaż często wygłaszamy wyuczone twierdzenia, że jest zgoła odwrotnie.)


Oczywiście to wszystko jest dość kruche i wystarcza katastrofa naturalna lub wojna, żeby okazało się, że znaczna część naszych sąsiadów nie ma nic przeciwko zabijaniu, gwałceniu i mordowaniu. (Steven Pinker opisuje, że jako młody człowiek był zdecydowanym anarchistą, podzielającym przekonania Kropotkina, że państwo produkuje więcej przemocy niż bezpieczeństwa. Szokiem był dla niego krótki strajk policji w Toronto, który zmienił cywilizowany świat w barbarię. Na co dzień wielu patrzy na policję podejrzliwie, nie zastanawiając się nawet, jak wyglądałaby nasza rzeczywistość bez jej nieustannego czuwania.)


Czytając takie książki jak opowieść Matta Ridleya O pochodzeniu cnoty czy Stevena Pinkera  The Better Angels of Our Nature  uświadamiamy sobie jak ogromną drogę przeszła ludzkość od stanu dzikości i wiecznej anarchii, do cywilizacji opartej na wspartej przez państwo i jego siły przemocy przyjaznej samolubności.        


Pojawia się jednak pytanie, czy czysty altruizm nieodwzajemniony to nadal przyjazna samolubność, czy już świętość? Jak długo mamy do czynienia z życzliwością na kredyt, to z Bogiem sprawa, bez trudu umiemy sobie uświadomić, że uśmiech jest biletem w nagradzający świat przyjaźni, pomaga w znajdowaniu partnerów seksualnych, zmienia ponury świat w sympatyczne wzajemne obcowanie. Gorzej kiedy skaczemy w ogień, żeby uratować nieznanego człowieka (psa lub kota), w pełnej świadomości, że może to się dla nas skończyć katastrofą.


Recenzując książkę Paula Blooma Jerry Coyne pisze:


„...nie znam żadnych przypadków czystego altruizmu w królestwie zwierzęcym – poza naszym gatunkiem. Przypuszczam, że można spierać się, czy ludzie rzeczywiście okazują czysty altruizm. Moglibyśmy na przykład argumentować, że dokonywanie bezinteresownych czynów podnosi opinię o tobie, a więc i reprodukcję. Niemniej przypadek żołnierza, który rzuca się na granat, żeby uratować swoich towarzyszy, lub ochotnika straży pożarnej, który ryzykuje życie i nie ma za to materialnej nagrody, albo też ludzi religijnych, takich jak ojciec Damien na Hawajach, który nabawił się trądu i umarł, opiekując się trędowatymi – te przypadki wyglądają na czysty altruizm.  


Jeśli ten rodzaj zachowania nie może być wynikiem doboru naturalnego, to – powiadają Collins i d’Souza, musiał nam dać je Bóg. To zaskakujące, ale ludzie religijni uznają ten argument za przekonujący. Pomijają jednak jeden czynnik, który zdaniem Blooma jest odpowiedzialny za altruizm: kulturę. Innymi słowy, mówi Bloom, uczymy się altruizmu.”


Zgadzam się z tym, ale po pierwsze to uczenie się jest na genetycznej podkładce, czyli jest możliwe dzięki naszym skłonnościom do opiekuńczości, zabawy i współdziałania, a po drugie to uczenie się wychodzi raz lepiej raz gorzej i widzimy, że w różnych społeczeństwach obecność nieodwzajemnionego altruizmu ma różny stopień nasilenia (chociaż wydaje się, że możemy je zaobserwować dosłownie w każdej ludzkiej społeczności.)


Jak to jest z tym uczeniem się bezinteresownego altruizmu? Zastanawiam się nad tym od czasu jak we wczesnej młodości przeczytałem Lorda Jima  i zacząłem rozmyślać nad wdrażanym kulturowo od dziecka modelem bohaterstwa i to bohaterstwa posuniętego do granic poświęcenia własnego życia. Jesteśmy kulturowo wdrażani do marzenia o oddaniu życia za innych i do lęku przed oskarżeniem o tchórzostwo.


Możemy tu sobie spekulować w oparciu o literaturę piękną, że ten kulturowy wzór bohatera narażającego życie może nie być tak niewinny, jak mogło by się wydawać. Bohater, który przeżywa, ma nadzwyczajne nagrody reprodukcyjne, natomiast jednostka napiętnowana znamieniem tchórzostwa może mieć w konkurencji o partnerki poważne kłopoty.


Czyli znów możemy dojść do wniosku, że ów czysty i wyuczony kulturowo altruizm może mieć silny podkład brudnego altruizmu opartego na interesowności (na domiar złego wzmacnianego często kulturą religijną obiecującą, że nagroda będzie jak nie tu, to w niebie, bądź to w postaci 72 dziewic do codziennego użytku, bądź roli tenora w anielskim chórze).


Ostatnio kompletnie zafascynowała mnie opowieść izraelskiego inżyniera, Guya Hoffmana, który postanowił wyprodukować przyjazne, mające ludzkie odruchy roboty. W zabawnym wywiadzie opowiadał, że irytowało go, że roboty są coraz bardziej sprawne. coraz bardziej użyteczne, ale zachowują się... jak roboty,  że nie ma w nich nic ludzkiego, że brakuje im czegoś, co właściwie trudno zdefiniować, ale co on nazwałby ”high five mentality” – chociaż nie całkiem umie powiedzieć, o co tu właściwie chodzi. Przybicie piątki jest zabawniejsze od pradawnego uścisku dłoni, bo jest w tym zarówno element porozumienia, jak i zabawy.


Przejście od rabunku do wymiany i handlu wymagało elementarnego zaufania, które początkowo nacechowane było ciągłą podejrzliwością i przekonaniem, że nasz handlowy partner może w każdej chwili wyciągnąć nóż lub po prostu uciec z towarem. We współczesnym świecie kupujemy i sprzedajemy kilka do kilkudziesięciu razy dziennie, wymieniając się (przy użyciu pieniędzy) z zupełnie nieznanymi nam ludźmi i w 99 procentach tych transakcji nawet do głowy nam nie przychodzi, że nam ktoś wyrwie portfel, da pałką w łeb, czy sprzeda kilogram piasku w torebce z napisem cukier.



High five mentality to jednak coś więcej, to przydanie tej wymianie towarów i usług elementu zabawy, radości z powodu wzajemnego obcowania. Drugi człowiek przestaje zachowywać się jak robot, reaguje uśmiechem na uśmiech, a uśmiech w kontaktach z drugim człowiekiem wynagradza nam brak ogona, którym moglibyśmy pomachać. Przyjazne roboty izraelskiego inżyniera kiwały potakująco głowami, reagowały na nasze gesty, wybijały rytm, słowem sprawiały wrażenie istot gotowych przybić piątkę.



W społeczeństwie w którym rozwija się kultura przyjaznej samolubności opartej na high five mentality pojawia się znacznie więcej kooperacyjnej innowacyjności, daje się zrobić więcej wspaniałych rzeczy, przy równoczesnych ogromnych nagrodach w postaci radości ze wspólnej zabawy.


W świecie nacechowanym wrednością nawet arcymistrzowie propagowania high five mentality,  tacy jak Jurek Owsiak, w końcu mówią „dość tego, kurwa” i to jest obrona konieczna przyjaznej samolubności, która dzięki kulturze może przeradzać się z brudnego, zyskownego altruizmu, w altruizm czysty, pozornie nieodwzajemniony. Jeśli lubimy lubić innych, jeśli high five mentality  dostarcza nam nagrody głównej, w postaci sensu życia, musimy od czasu do czasu powiedzieć „dość tego, kurwa” ludziom, którym sensu życia dostarcza czysta, nieodwzajemniona wredność.


Jurku, niech Cię ręka boska broni, żebyś dał się złamać bandzie chrzanionych mend. Jesteś nam potrzebny, żebyśmy mogli rano wstawać z ochotą strzelenia piątki ze światem!


Oczywiście ciekawy byłby również artykuł pod tytułem „O pochodzeniu wredności”. Tu jednak potrzebny byłby inny autor, bo na tym to ja się zupełnie nie znam.

* Tekst opublikowany pierwotnie na stronie PSR


Skomentuj     Wyślij artykuł do znajomego:     Wydrukuj






Nauka

Znalezionych 1032 artykuły.

Tytuł   Autor   Opublikowany

Odwołajcie antyszczepionkową konferencję w Tel Awiwie   Blum   2019-11-15
Ewolucja dwunożności   Novella   2019-11-14
Granice „przeskoczenia” progu opłacalności   Lomborg   2019-11-13
Dlaczego nie żyjemy w epoce post-prawdy   Pinker   2019-11-11
Śledząc pochodzenie człowieka   Novella   2019-11-09
Skamieniałe trylobity idące gęsiego. Ale dlaczego to zrobiły?   Coyne   2019-11-06
Saga o złotym ryżu   Novella   2019-11-04
Kolejne badanie rolnictwa organicznego   Novella   2019-11-02
Fabrizio Benedetti pyta: “Czy badania placebo wzmacniają pseudonaukę?”     2019-11-01
Nathaniel Comfort raz jeszcze: nauka nie czyni postępów (czy może robi to?)   Coyne   2019-10-31
Pochwała jednoznaczności   Witkowski   2019-10-29
Stare i nowe  troski o bezpieczeństwo żywnościowe   Ongu   2019-10-28
Powrót Adama i Ewy jako rzeczywistych ludzi, jak proponuje kolejna pseudonaukowa teoria   Coyne   2019-10-25
Pradawne przechowywanie żywności   Novella   2019-10-24
Artykuł w naukowym piśmie ”Nature” dyskredytuje naukę i „scjentyzm”, kwestionuje wartości Oświecenia   Coyne   2019-10-22
Błogosławieni ci, którzy wycofują   Jacoby   2019-10-19
Pro-life czyli czarodziej z Krotoszyna   Koraszewski   2019-10-18
Biologia rozwoju ujawnia ewolucyjną historię   Novella   2019-10-15
Niebezpieczne życie antropologa   Blackwell   2019-10-12
Swędzikami jesień się zaczyna   Łopatniuk   2019-10-11
Jak wieloryb stracił swoje geny   Coyne   2019-10-10
Używanie sztucznej inteligencji do diagnozy   Novella   2019-10-08
Niespodzianka! Koty są tak samo przywiązane do swojego personelu jak psy i niemowlęta   Coyne   2019-10-05
Oburzenie, stronniczość i niestabilność prawdy   Novella   2019-10-04
O zmianie klimatu: ludzkość nie jest „nikczemna”   Lomborg   2019-10-03
Postmodernizm wyjaśniony i krytykowany   Coyne   2019-09-30
Uzdrawianie kryształami   Novella   2019-09-26
Kolejna rewolucja w rolnictwie   Novella   2019-09-24
Opory przeciwko szczelinowaniu są oparte na ideologii, a nie na nauce   Jacoby   2019-09-23
St Paul Island część 5   Lyon   2019-09-21
Co to jest czerwona rtęć?   Novella   2019-09-20
Jaka sztuka siedzi w naszych genach i czy to aby nie kicz?   Koraszewski   2019-09-19
Fałszywe wspomnienia i Fake News   Novella   2019-09-18
Kolejna próba odrzucenia teorii Darwina   Coyne   2019-09-17
Choroba zielonych mięśni   Łopatniuk   2019-09-14
”Sygnalizowanie cnoty” może nas irytować. Cywilizacja byłaby jednak bez niego niemożliwa    Miller   2019-09-13
Foka Weddela wygryza w lodzie otwory do oddychania   Coyne   2019-09-12
DNA i Loch Ness   Novella   2019-09-11
Nowa i ważna czaszka hominina z Etiopii   Coyne   2019-09-10
St Paul Island, Część 4   Lyon   2019-09-06
Biały jak śnieg, żółciutki jak kaczuszka   Łopatniuk   2019-09-04
Pingwiny geje? Nie tak szybko   Coyne   2019-09-03
Czego może nas nauczyć była zwolenniczka antyszczepionkowców, Kelley Watson-Snyder     2019-08-30
Bezzbożowa karma dla psa   Novella   2019-08-29
Odrażające życie płciowe pingwinów białookich   Coyne   2019-08-28
Badanie akupunktury jako terapii na dławicę piersiową   Novella   2019-08-23
Pradawna gigantyczna papuga z Nowej Zelandii: metr wysokości i waga 7 kilogramów!   Coyne   2019-08-22
Alaska — nurniczki i obopólny dobór płciowy   Lyon   2019-08-20
Zła nauka promuje organiczne jabłka   Novella   2019-08-19
Gąsienica zmienia kolor, żeby dopasować się do podłoża nie używając oczu: potrafi widzieć skórą!   Coyne   2019-08-16
Pseudonaukowa histeria to nie jest dobra odpowiedź na klimatyczne wyzwania   Lomborg   2019-08-14
GMO i model deficytu wiedzy   Novella   2019-08-12
Po raz pierwszy użyto edytowania genów CRISPR do leczenia zaburzenia genetycznego – anemii sierpowatej   Coyne   2019-08-08
Maskonury z wyspy St. Paul na Alasce   Lyon   2019-08-07
Zbieg okoliczności czy prawo wielkich liczb?   Novella   2019-08-06
I pijcie łzy moje, czyste rzęsiste   Łopatniuk   2019-08-03
Kształtowanie opinii o nauce i medycynie   Novella   2019-08-02
Nowe badanie dotyczące zwrotu zgubionych portfeli: ludzie na świecie są uczciwsi niż myślisz, ale czytelnik wyliczył, że uczciwość jest większa w mniej religijnych krajach   Coyne   2019-08-01
Praktykowanie medycyny bez uprawnień nie jest wolnością słowa   Novella   2019-07-31
Radujcie się, Ziemia staje się zieleńsza   Ridley   2019-07-30
Spiski wokół ptaków   Novella   2019-07-29
Matt Meselson opisuje swój najsłynniejszy eksperyment (z Frankiem Stahlem)   Coyne   2019-07-26
Niemający rozeznania filozof twierdzi, że gatunki nie istnieją   Coyne   2019-07-23
Więcej złych wiadomości dla dilerów witamin   Novella   2019-07-22
Starożytny ptak z nadzwyczaj długim palcem   Coyne   2019-07-19
YouTube i szarlataneria leczenia raka dietą   Novella   2019-07-18
“Współczesny” Homo sapiens mógł być w Eurazji aż 210 tysięcy lat temu   Coyne   2019-07-17
Hodowanie mini-mózgów z komórek macierzystych   Novella   2019-07-15
Szczepionka HPV działa. Koniec kropka     2019-07-13
Efekt przechodnia   Novella   2019-07-11
Prątkiem w raka, czyli co ma gruźlica do raka pęcherza   Łopatniuk   2019-07-06
Opowieści o nauce zastępują fikcję w Teatrze Narodowym Ugandy   Ongu   2019-07-05
Pleśń w przestrzeni kosmicznej   Novella   2019-07-03
Pterozaury: Czy umiały latać od razu po wykluciu się?   Coyne   2019-07-02
Ludziom rosną rogi? – Złe informowanie o nauce   Novella   2019-07-01
Przemysł ”wellness”   Novella   2019-06-28
Nazywanie zmiany klimatu ”katastrofalną” utrudnia znalezienie realnych odpowiedzi   Lomborg   2019-06-26
Olbrzymie straszyki mają zostać ponownie wprowadzone na wyspę Lord Howe   Coyne   2019-06-25
Amonit (i masa innych stworzeń) znaleziona w birmańskim bursztynie   Coyne   2019-06-21
Ślubowanie o zniesieniu grzechu   Ridley   2019-06-20
Nowe informacje o dzieciach CRISPR   Novella   2019-06-17
Słonie mają fantastyczny węch (lepszy niż psy): są jedynymi zwierzętami, które potrafią rozróżnić inne ilości pokarmu tylko po zapachu   Coyne   2019-06-14
Indyjscy farmerzy wysiali ziarna GMO w proteście obywatelskiego nieposłuszeństwa     2019-06-13
Chcąc zadowolić antyaborcjonistów administracja Trumpa tnie finansowanie badań medycznych przy użyciu tkanki płodowej   Coyne   2019-06-11
Triumf Mao: Światowa Organizacja Zdrowia oficjalnie akceptuje szarlatanerię tradycyjnej chińskiej medycyny     2019-06-04
Ale jak to bezbarwnikowy?   Łopatniuk   2019-06-01
Na zdrowie: izraelscy naukowcy warzą piwo na ”wskrzeszonych” drożdżach sprzed 5000 lat     2019-05-31
Skąd wiemy to, co wiemy?   Novella   2019-05-28
Samice bonobo (ale nie samice szympansów) pomagają swoim synom w zdobywaniu partnerek   Coyne   2019-05-25
Dlaczego ludzie sprzeciwiają się technologiom, które zmniejszają szkody?   Ridley   2019-05-24
Nowa praca o nielotnych chruścielach rażąco przesadzona i wypaczona w popularnych mediach   Coyne   2019-05-22
Trenowanie sztucznej inteligencji, żeby widziała jak człowiek   Novella   2019-05-21
A polać wielką wodą…   Cipiur   2019-05-18
Wykrywanie kłamstw w mózgu   Novella   2019-05-17
Walka o zachowanie bioróżnorodności   Ridley   2019-05-15
Niezwykły przypadek mimikry: skaczący pająk naśladuje gąsienicę   Coyne   2019-05-14
Selektywnie stosowana koncepcja tabula rasa i ideologicznie motywowane nieporozumienia   Cory Clark   2019-05-09
Dlaczego szarlatani nie powinni nadzorować sami siebie     2019-05-08
Kiedy naukowcy nie tolerują odmiennego zdania   Weber   2019-05-07
Przegapione odkrycia w historii nauki   Ridley   2019-05-02

« Poprzednia strona  Następna strona »
Polecane
artykuły

Schadenfreude



Pseudonaukowa histeria...


Panstwo etc



Biły się dwa bogi


 Forma przejściowa


Wstęga Möbiusa


Przemysł produkcji kłamstw


Jesteś tym, co czytasz,



Radykalne poglądy polityczne


Einstein



Socjologia



Allah stworzyl



Uprzednie doświadczenie



Żydowski exodus



PRL Chrystusem narodów



Odrastające głowy hydry nazizmu



Homeopatia, wibracje i oszustwo


Żołnierz IDF



Prawo powrotu



Mózg i kodowanie predyktywne



Nocna rozmowa



WSzyscy wiedza



Nieustający marsz



Oświecenie Pinker



Alternatywna medycyna zabija



Kobiety ofiarami



Prometeusz



modyfikowana pszenica



Arabowie



Roboty będą uprawiać ziemię



Sumienie, czyli moralność bez smyczy



Skomplikowana ewolucja



Argument neuroróżnorodności



Nowe badanie pamięci długotrwałej


Listy z naszego sadu
Redaktor naczelny:   Hili
Webmaster:   Andrzej Koraszewski
Współpracownicy:   Jacek, , Malgorzata, Andrzej, Marcin, Henryk