Prawda

Czwartek, 4 czerwca 2020 - 08:12

« Poprzedni Następny »


Dlaczego większość zasobów
nie wyczerpuje się


Matt Ridley 2014-05-04

Kto bardziej niszczy środowisko, milion rolników produkujących minimalne nadwyżki, czy tysiąc rolników karmiących milion?
Kto bardziej niszczy środowisko, milion rolników produkujących minimalne nadwyżki, czy tysiąc rolników karmiących milion?

Ile razy słyszeliście, że ludzie “zużywają” zasoby świata, że “wyczerpują” ropę, „docierają do granic” możliwości atmosfery w uporaniu się z zanieczyszczeniami lub „zbliżają się do granic” możliwości wyżywienia przez ziemię większej populacji? Założeniem, które leży u podstaw wszystkich takich twierdzeń, jest, że istnieje określona ilość – metali, ropy, czystego powietrza, ziemi – i że ryzykujemy wyczerpanie tego wszystkiego przez naszą konsumpcję.

Ekonomiści kontra ekolodzy i granice wzrostu

 

“Używamy 50% więcej zasobów niż Ziemia może trwale produkować i jeśli nie zmienimy zachowań, ta wielkość będzie szybko rosła – w 2030 r. nawet dwie planety nie wystarczą” mówi Jim Leape, dyrektor generalny World Wide Fund for Nature International (poprzednio World Wildlife Fund).


W historii ludzkości mamy jednak pewną osobliwą cechę: raz za razem przełamywaliśmy wszystkie takie granice. W końcu, jak powiedział kiedyś saudyjski minister ds. ropy naftowej, epoka kamienna nie skończyła się z powodu braku kamienia. Ekolodzy nazywają to „konstruowaniem nisz” – ludzie (a także niektóre inne zwierzęta) potrafią tworzyć dla siebie nowe możliwości przez zmianę zwyczajów na bardziej wydajne. Rolnictwo jest klasycznym przykładem konstrukcji niszy: przestaliśmy polegać na obfitości darów natury i zastąpiliśmy ją sztuczną i znacznie większą obfitością.


Ekonomiści nazywają to samo zjawisko innowacją. Frustruje ich tendencja ekologów do myślenia w kategoriach statycznych granic. Wydaje się, że ekolodzy nie widzą, iż kiedy zaczął wyczerpywać się tłuszcz wielorybów, odkryto ropę naftową, lub kiedy plony farm przestały zwiększać się, pojawiły się nawozy, albo kiedy wynaleziono włókno szklane, spadł popyt na miedź.


Ta frustracja jest w pełni odwzajemniona. Ekolodzy uważają, że ekonomiści opowiadają się za jakimś rodzajem magii zwanej „rynki” lub „ceny”, by uniknąć zmierzenia się z rzeczywistością granic wzrostu. Najłatwiejszym sposobem zdobycia oklasków na konferencji ekologów jest opowiedzenie grubiańskiego dowcipu o ekonomistach.


Żyłem wśród obu tych plemion. Studiowałem różne formy ekologii na uniwersytecie przez siedem lat, a potem pracowałem dla pisma „Economist” przez osiem lat. Kiedy byłem ekologiem (w akademickim, nie zaś politycznym sensie tego słowa, choć nadal mam antynuklearną nalepkę na samochodzie) jak najbardziej opowiadałem się za punktem widzenia o istnieniu granic wzrostu. Dzisiaj przychylam się do poglądu, że nie ma granic, ponieważ możemy wynaleźć nowe sposoby robienia więcej zużywając mniej.


Ten spór dotyka sedna wielu bieżących kwestii politycznych i wyjaśnia wiele z tego, dlaczego ludzie nie zgadzają się co do polityki środowiskowej. W debacie klimatycznej, na przykład, pesymiści widzą granicę możliwości atmosfery uporania się z dodatkowym dwutlenkiem węgla bez szybkiego ocieplenia. A więc dalszy wzrost emisji towarzyszący dalszemu  wzrostowi gospodarczemu przyspieszy w końcu ogrzewanie do niebezpiecznych poziomów. Optymiści widzą jednak wzrost ekonomiczny jako czynnik prowadzący do zmiany technologii, czego wynikiem będzie energia niskowęglowa. To pozwoli na zatrzymanie się ocieplenia na długo zanim dokona wielkich szkód.


Jest na przykład uderzające, że niedawna prognoza Międzyrządowego Panelu ds. Zmiany Klimatu , iż do roku 2100 temperatura wzrośnie o 3,7 do 4,8 stopnia Celsjusza w porównaniu do poziomów przedindustrialnych, oparta była na kilku założeniach: powolnych zmian technologicznych, zahamowania trwającego od 50 lat spadku stopy wzrostu populacji, potrojeniu (zaledwie) dochodu na głowę i niewielkiej poprawy wydajności energii w gospodarce. Zasadniczo znaczyłoby to, że świat będzie bardzo podobny do dzisiejszego, ale ze znacznie większą liczbą ludzi spalających znacznie więcej węgla i ropy naftowej, co doprowadzi do wzrostu emisji. Większość ekonomistów przewiduje pięcio- do dziesięciokrotny wzrost dochodu, olbrzymie zmiany technologiczne i zakończenie wzrostu populacji do roku 2100, czyli nie tak wielu więcej ludzi niż dziś, ale spalających mniej węgla.


W 1679 r. Antonie van Leeuwenhoek, wielki holenderski uczony, ocenił, że nasza planeta może utrzymać 13,4 miliarda ludzi, a większość demografów sądzi, że nigdy nie osiągniemy tej liczby. Od tego czasu szacunki wahały się od jednego miliarda do 100 miliardów i nie ma żadnych oznak zbliżania się do jakiegoś konsensusu.


Ekonomiści wskazują na to, że polepszamy wydajność z każdego akra ziemi przez stosowanie nawozów, mechanizacji, pestycydów i irygacji. Dalsze innowacje niewątpliwie podniosą tę wydajność. Jesse Ausubel z Rockefeller University oblicza, że obszar ziemi wymagany do wyprodukowania  tej samej ilości żywności zmniejszył się w ciągu ostatnich 50 lat na całym świecie średnio o 65%.


Ekolodzy protestują mówiąc, że te innowacje zależą od nieodnawialnych zasobów, takich jak ropa naftowa i gaz, lub odnawialnych, które zużywamy szybciej niż uzupełniają się one ponownie, takich jak warstwy wodonośne. A więc nie można utrzymać poziomu obecnych plonów, nie mówiąc już o ich powiększeniu.


W niedawnej książce The View from Lazy Point ekolog Carl Safina ocenia, że gdyby wszyscy  żyli na poziomie konsumpcji Amerykanów, potrzebowalibyśmy 2,5 Ziemi, ponieważ areał uprawny świata nie może dać wystarczającej ilości żywności dla więcej niż 2,5 miliarda ludzi żyjących na tym poziomie. Emerytowany profesor Harvardu, E.O. Wilson, jeden z patriarchów ekologii, sądzi, że tylko jeśli wszyscy zostaniemy wegetarianami, farmy świata wyprodukują dość żywności, by utrzymać 10 miliardów ludzi.


Ekonomiści odpowiadają, że ponieważ duże części świata, szczególnie w Afryce, dopiero muszą zdobyć dostęp do nawozów i nowoczesnych technik rolniczych, nie ma powodu do myślenia, że globalne wymagania areału ziemskiego dla danej ilości żywności przestaną się kurczyć. Pan Ausubel wraz ze swoimi kolegami Iddo Wernickiem i Paulem Waggonerem, doszli do zaskakującego wniosku, że nawet przy wygórowanych założeniach o wzroście populacji i wzroście zamożności, wiodących do większego popytu na mięso i inne luksusy, oraz z zaniżonymi założeniami dotyczącymi globalnego wzrostu wydajności rolnictwa, będziemy potrzebowali mniej ziemi uprawnej w roku 2050 niż potrzebowaliśmy w roku 2000. (Jeśli tylko nie będziemy uprawiali więcej biopaliw na ziemi, na której może rosnąć żywność.)


Z pewnością jednak intensyfikacja plonów zależy od wkładów, które mogą wyczerpać się. Weźmy wodę, która w wielu miejscach ogranicza produkcję żywności. Szacunki z lat 1960. i 1970. na popyt na wodę w roku 2000 okazały się niezmiernie przesadzone: świat zużył połowę tej ilości wody, jaką przewidywali eksperci 30 lat wcześniej.


Powodem była większa oszczędność w zużyciu wody dzięki nowym technikom irygacyjnym. Niektóre kraje, takie jak Izrael i Cypr, zmniejszyły zużycie wody do irygacji przez stosowanie irygacji kropelkowej. Połączmy to z ulepszeniami napędzanego energią słoneczną odsalania wody morskiej na całym świecie, a staje się wysoce nieprawdopodobne, by woda ograniczyła populację ludzką.


Bestseller Granice wzrostu opublikowany w 1972 r. przez Klub Rzymski (wpływowy globalny think tank) zawierał stanowcze stwierdzenia, że na początku nowego tysiąclecia  będziemy walić głową w najrozmaitsze sufity, z kończącymi się różnymi metalami, paliwami, minerałami i przestrzenią. Dlaczego to się nie zdarzyło? Odpowiedź ukrywa się w jednym słowie: technologia; lepsze techniki wydobywcze, oszczędniejsze zużycie surowców, a jeśli rzadkość występowania powodowała wzrost ceny, zastąpienie tańszymi materiałami. Używamy 100-krotnie cieńsze warstwy złota w konektorach komputerowych niż robiliśmy to 40 lat temu. Zawartość stali w samochodach i konstrukcjach budowlanych ciągle spada.


Jeszcze około 10 lat temu zasadne było oczekiwanie, że gaz ziemny może wyczerpać się za kilka dziesięcioleci, a ropa naftowa wkrótce po nim. Gdyby to się zdarzyło, plony spadłyby na łeb na szyję i świat stanąłby przed dylematem: zaorać pozostały las deszczowy czy głodować.


Dzięki jednak szczelinowaniu i rewolucji łupkowej ta groźba została odsunięta. Skończą się one któregoś dnia, ale tylko w tym sensie, że tobie także skończy się kiedyś Ocean Atlantycki,  jeśli popłyniesz na zachód łódką na wiosła z portu w Irlandii. Równie prawdopodobne jak to, że stracisz siły na długo zanim dotrzesz do Nowej Funlandii, jest to, że znajdziemy tanie zastępstwo dla paliw kopalnych na długo zanim się wyczerpią.


Ekonomista i przedsiębiorca Tim Worstall daje przykład telluru, kluczowego składnika pewnego rodzaju paneli słonecznych. Tellur jest jednym z najrzadszych pierwiastków na Ziemi – jeden atom na miliard. Czy wkrótce się wyczerpie? Pan Worstall szacuje, że istnieje około 120 milionów ton telluru czyli zapasy na milion lat. Jego koncentracja jest wystarczająco duża w pozostałościach po wytopieniu rudy miedzi, zwanych szlamem, by warto było go wydobywać jeszcze przez bardzo długo. Któregoś dnia zostanie także odzyskany ze starych paneli słonecznych, żeby zrobić nowe.


Albo weźmy fosfor, pierwiastek niezbędny w rolnictwie. Najbogatsze kopalnie fosfatu, takie jak te na wyspie Nauru na Południowym Pacyfiku, są praktycznie wyczerpane. Czy znaczy to, że światu kończy się fosfor? Nie: istnieją olbrzymie depozyty o niższej zawartości, a jeśli dojdziemy do stanu desperacji, to nadal istnieją wszystkie atomy fosforu, włożone w ziemię w minionych stuleciach, szczególnie w mule ujść rzek. Jest to tylko kwestia ponownej ich koncentracji.


W 1972 r. ekolog Paul Ehrlich z Stanford University przedstawił prostą formułkę zwaną IPAT, która stwierdzała, że wpływ ludzkości jest równy populacji pomnożonej przez zamożność i pomnożonej znowu przez technologie. Innymi słowy, szkody uczynione Ziemi wzrastają im więcej jest ludzi, im stają się bogatsi i im więcej mają technologii.


Wielu ekologów nadal podpisuje się pod tą doktryną, która osiągnęła status pisma świętego w ekologii. Minionych 40 lat nie było jednak dla niej uprzejme. Pod wieloma względami większa zamożność i nowe technologie doprowadziły do mniejszego negatywnego wpływu ludzkości na planetę, nie zaś większego. Bogatsi ludzie z nowymi technologiami nie zbierają drewna na opał i mięsa dzikich zwierząt z lasów naturalnych; zamiast tego mają elektryczność i hodowane kurczaki – a jedno i drugie wymaga znacznie mniej ziemi. W 2006 r. pan Ausubel obliczył, że żaden kraj z PKB na głowę powyżej 4600 dolarów nie ma spadających zasobów leśnych (zarówno gęstości zalesienia, jak areału).


Haiti jest w 98% bezleśne i dosłownie brązowe na zdjęciach satelitarnych w porównaniu do swojego zielonego, dobrze zalesionego sąsiada, Republiki Dominikańskiej. Różnica wynika z biedy Haiti, która powoduje, że mieszkańcy muszą polegać na węglu drzewnym na potrzeby gospodarstw domowych i przemysłu, podczas gdy Republika Dominikańska jest wystarczająco zamożna, by używać paliw kopalnych, subsydiując gaz propanowy jako paliwo do gotowania, umyślnie po to, żeby ludzie nie wycinali lasów.


Częścią problemu jest to, że słowo “konsumpcja” znaczy różne rzeczy dla tych dwóch plemion. Dla ekologów znaczy to „akt zużywania zasobów”; dla ekonomistów „nabywanie dóbr i usług przez publiczność” (obie definicje zaczerpnięte z słownika oxfordzkiego).


W jakim jednak sensie zostają “zużyte” woda, tellur lub fosfor, kiedy publiczność kupuje produkty, które je zawierają? Nadal istnieją one w samych przedmiotach lub w środowisku. Woda wraca do środowiska przez kanalizację i może być użyta powtórnie. Fosfor jest przetworzony przez kompost. Tellur jest w panelach słonecznych, które można recyklingować.  Jak napisał ekonomista Thomas Sowell w książce z 1980 r. Knowledge and Decisions: "Chociaż mówimy o ‘produkcji’, człowiek ani nie tworzy materii, ani jej nie niszczy, a jedynie przekształca”.  


Biorąc pod uwagę, że innowacje – czyli “nisza konstrukcyjna” – powoduje coraz wyższą produktywność, jak mogą ekolodzy uzasadnić twierdzenie, że już przekroczyliśmy stan konta w banku planetarnym i będziemy potrzebowali co najmniej jeszcze jednej planety, by utrzymać 10 miliardów ludzi na standardzie USA?


Przeanalizujmy wyliczenia dokonane przez grupę o nazwie Global Footprint Network - think tank założony przez Mathisa Wackernagela w Oakland w Kalifornii i wspierany przez ponad 70 międzynarodowych organizacji ochrony środowiska – a stanie się to jasne. Grupa zakłada, że paliwa kopalne spalane, by uzyskać wyższe plony, muszą być skompensowane w przyszłości przez sadzenie drzew na skalę, która pochłonie wyemitowany dwutlenek węgla. Szeroko używana miara „ekologicznego odcisku stopy” po prostu zakłada, że 54% areału musi zostać przeznaczone na „absorpcję węgla”.


A co, gdyby sadzenie drzew nie było jedynym sposobem pochłaniania dwutlenku węgla? Albo gdyby drzewa rosły szybciej na nawodnionej i nawożonej glebie, tak że potrzeba by ich było mniej? Lub gdybyśmy obcięli emisje, jak to ostatnio zrobiły USA przez zastąpienie węgla gazem przy wytwarzaniu elektryczności? Lub gdybyśmy tolerowali pewien wzrost emisji (który, nawiasem mówiąc, wyraźnie podnosi plony)? Każdy z tych czynników może zmienić wynik obliczeń przyszłych ekologicznych strat i po raz kolejny ujawnić możliwości Ziemi.  


Helmut Haberl z uniwersytetu Klagenfurt w Austrii jest rzadkim przykładem ekologa, który poważnie traktuje ekonomię. Wskazuje on, że jego koledzy-ekolodzy używali “ludzkiego przywłaszczenia produkcji podstawowej” - to jest, procentu zielonej roślinności świata zjedzonej lub nie mogącej rosnąć z powodu nas i naszych udomowionych zwierząt – jako wskaźnika ekologicznych granic wzrostu. Niektórzy ekolodzy zaczęli twierdzić, że zużywamy połowę lub więcej całej zieleni planety.


Jest to błędne z kilku powodów, mówi dr Haberl. Po pierwsze, ilość przywłaszczona nadal jest stosunkowo niewielka: według jego szacunków około 14,2% zjadamy my i nasze zwierzęta, a dodatkowe 9,6 procenta nie może rosnąć z powodu dróg i budynków. Po drugie, najwięcej wzrostu gospodarczego dzieje się bez żadnego zwiększonego zużycia biomasy. W rzeczywistości ludzkie przywłaszczenie zazwyczaj maleje w miarę, jak kraj industrializuje się i plony rosną – w wyniku intensyfikacji rolnictwa zamiast zaorywania większych obszarów ziemi.


Wreszcie, ludzka aktywność w istocie podnosi produkcję zielonej roślinności w naturalnych ekosystemach. Nawozy pobrane przez rośliny z pól uprawnych przedostają się do lasów i rzek, przenoszone przez ptaki i zwierzęta, gdzie podnoszą także wzrost dzikiej roślinności (czasami za bardzo, powodując kwitnienie alg w rzekach). W miejscach takich jak delta Nilu dzikie ekosystemy są bardziej wydajne niż byłyby bez ludzkiej interwencji mimo faktu, że wiele ziemi używa się do uprawiania ludzkiej żywności.


Gdybym mógł wyrazić życzenie w sprawie środowiska Ziemi, to chciałbym zgromadzić razem te dwa plemiona – urządzić wielką naradę wojenną ekologów i ekonomistów. Zadałbym im proste pytanie i nie pozwoliłbym żadnemu wyjść z sali, dopóki na nie nie odpowiedzą: Jak innowacje mogą polepszyć środowisko?


Pierwsza publikacja
 w “Wall Street Journal”

Why most resources don’t run out

Rational Optimist, 30 kwietnia 2014

Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska



Matt Ridley


Brytyjski pisarz popularnonaukowy, sympatyk filozofii libertariańskiej. Współzałożyciel i b. prezes International Centre for Life, "parku naukowego w Newcastle. Zrobił doktorat z zoologii (Uniwersytet Oksfordzki). Przez wiele lat był korespondentem naukowym w "The Economist". Autor książek: The Red Queen: Sex and the Evolution of Human Nature (1994; pol. wyd. Czerwona królowa, 2001, tłum. J.J. Bujarski, A. Milos), The Origins Of Virtue (1997, wyd. pol. O pochodzeniu cnoty, 2000, tłum. M. Koraszewska), Genome (1999; wyd. pol. Genom, 2001, tłum. M. Koraszewska), Nature Via Nurture: Genes, Experience, and What Makes us Human (także jako: The Agile Gene: How Nature Turns on Nurture, 2003), Rational Optimist 2010.


Skomentuj     Wyślij artykuł do znajomego:     Wydrukuj






Nauka

Znalezionych 1110 artykuły.

Tytuł   Autor   Opublikowany

Rozwiązanie dla obecnego kryzysu   Ridley   2020-06-02
Lokalizacja funkcji wykonawczych   Novella   2020-05-30
Przestańcie wierzyć w naukę   Greenfield   2020-05-28
Ewolucyjne korzenie sztuki   Koraszewski   2020-05-27
Innowacji nie można wymusić, ale można je zdławić   Ridley   2020-05-26
Stymulowanie kory wzrokowej   Novella   2020-05-23
Pora na telemedycynę   Novella   2020-05-19
Czy mrożącą krew w żyłach prawdą jest, że decyzja o zamknięciu społeczeństwa opierała się na luźnych matematycznych spekulacjach?   Ridley   2020-05-15
MMR jest bezpieczna i skuteczna   Novella   2020-05-14
Odporność stada na fakty   Koraszewski   2020-05-13
O COVID wiemy wszystko – i nie wiemy niczego   Ridley   2020-05-12
Nanotechnologia zastosowana do leczenia choroby Alzheimera   Novella   2020-05-11
COVID-19 – To są szkody   Novella   2020-05-05
Nadmiar teorii wszystkiego   Koraszewski   2020-05-04
Zawodnicy – i trudności – w wyścigu do wyleczenia COVID   Ridley   2020-04-30
Psychologia sprzeciwu wobec szczepień   Novella   2020-04-25
Prowokator czy prowokowany?   Witkowski   2020-04-24
Nauka on-line jest skuteczna   Novella   2020-04-23
Mądrość w pułapce autorytetu   Witkowski   2020-04-18
Znaleziono najstarszego “bilaterian”: odkryto podobne do robaka stworzenie wraz z jego skamieniałymi śladami   Coyne   2020-04-16
Nietoperze i pandemia   Ridley   2020-04-14
Pandemia ludzkiej głupoty   Novella   2020-04-12
W miarę postępu badań natura naszego wroga staje się coraz wyraźniejsza   Ridley   2020-04-04
Wzmacnianie układu odpornościowego podczas pandemii   Novella   2020-04-02
Dlaczego ten wirus inaczej dotyka pokolenia?   Ridley   2020-03-30
Czaszka maleńkiego dinozaura/ptaka znaleziona w bursztynie   Coyne   2020-03-27
Szczepionka na koronawirusa nie przybędzie szybko   Ridley   2020-03-25
Niebawem dowiemy się jak solidna jest nasza cywilizacja   Ridley   2020-03-23
Żywotność wirusa Covid-19 na różnych powierzchniach (rada: używaj rękawiczek, kiedy odbierasz paczki i nie otwieraj ich przez 24 godziny)   Coyne   2020-03-21
Dzień był krótszy 70 milionów lat temu   Novella   2020-03-20
Jak często powstają ptasie hybrydy?   Coyne   2020-03-18
Mózgi noworodków   Novella   2020-03-16
Twierdzenie o białku i DNA dinozaurów   Novella   2020-03-10
Porażka jest stałym elementem pracy naukowca   Konrad Bocian   2020-03-07
Jak myśleć o naszych problemach   Tupy   2020-03-03
Dlaczego tak wiele nowych wirusów pochodzi od nietoperzy?   Ridley   2020-02-29
Odkrycie antybiotyku przez AI   Novella   2020-02-27
Wizyta w Andach u łysek rogatych   Lyon   2020-02-26
Zioła nie pomagają na utratę wagi   Novella   2020-02-25
Dawkins pisze tweeta   Coyne   2020-02-24
W obronie binarności płci u ludzi   Coyne   2020-02-21
Nie palmy pieniędzy na ołtarzu zielonej manii   Lomborg   2020-02-20
Więcej dowodów ewolucji: końskie zarodki zaczynają tworzyć pięć palców, a cztery zawiązki znikają   Coyne   2020-02-18
Homeopatyczny rentgen   Novella   2020-02-14
Różnice płci w wyborze zabawek: chłopcy bawią się chłopięcymi zabawkami, dziewczynki dziewczęcymi zabawkami   Coyne   2020-02-13
Śmiertelność z powodu raka nadal spada wbrew twierdzeniom szarlatanów     2020-02-11
Odkrycie w immunologii, a leczenie nowotworów   Novella   2020-02-10
Ponowne psucie nauki przez ideologię: ”Slate” wypacza biologię ewolucyjną, by wyglądała na kapitalistyczną i antysocjalistyczną   Coyne   2020-02-07
Flamingi z braku łysek rogatych   Lyon   2020-02-06
Moja ostatnia praca badawcza. Część 3: Znaczenie   Coyne   2020-02-04
Moja ostatnia praca badawcza. Część 2: Wyniki   Coyne   2020-02-03
Moja ostatnia praca badawcza: Część 1: Cele i metody   Coyne   2020-02-01
Ewolucyjne wyjaśnienie nienaukowych przekonań   Bretl   2020-01-31
Zdumiewająca mimikra   Coyne   2020-01-27
Reality check: Pęd do szybkiej „zerowej” emisji to gwarancja przegranej   Lomborg   2020-01-27
Sfuszerowany artykuł o biologii w „Washington Post”   Coyne   2020-01-24
Punkty dla Ameryki w konflikcie między Iranem i USA   Destexhe   2020-01-24
Zbliżanie się do rozumienia pamięci   Novella   2020-01-22
Z perspektywy naszego kurnika   Witkowski   2020-01-16
Fałszywa pokora nie uratuje planety   Boudry   2020-01-09
Złoty ryż zatwierdzony na Filipinach   Novella   2020-01-07
Cudowna animacja DNA i komórek   Coyne   2020-01-06
Dychotomiczne myślenie, niepewność i zaprzeczanie nauce     2020-01-01
Mieliśmy najlepszą dekadę w historii. Naprawdę   Ridley   2019-12-31
Kreacjonista opowiada się za ”argumentem z niedowierzania”   Coyne   2019-12-26
Biologia męskiej agresji i dlaczego nie jest to tylko „socjalizacja”   Coyne   2019-12-24
Wydajność, wyzysk, wybory   Koraszewski   2019-12-23
Społecznościowe finansowanie szarlatanerii   Novella   2019-12-20
Wykład Dawkinsa o czerpaniu odwagi z darwinizmu   Coyne   2019-12-18
Uprawy GM, takie jak Złoty Ryż, uratują życie setek tysięcy dzieci   Ridey   2019-12-13
Darwin, lisy i inne ssaki na Falklandach   Mayer   2019-12-11
Wirtualna edukacja   Novella   2019-12-03
Teoria klasy próżniaczej Thorsteina Veblena – uaktualnienie statusu   Henderson   2019-12-02
Punkt szczytowy inteligencji   Novella   2019-11-30
Likwidowanie przeziębienia miedzią   Novella   2019-11-27
Dlaczego wyjaśnianie problemów przez biały przywilej jest niesłuszne   Rob Henderson   2019-11-25
LiveScience zachwala panpsychizm jako rozwiązanie trudnego problemu świadomości   Coyne   2019-11-22
Jak walczyć z firehosing   Novella   2019-11-19
Odwołajcie antyszczepionkową konferencję w Tel Awiwie   Blum   2019-11-15
Ewolucja dwunożności   Novella   2019-11-14
Granice „przeskoczenia” progu opłacalności   Lomborg   2019-11-13
Dlaczego nie żyjemy w epoce post-prawdy   Pinker   2019-11-11
Śledząc pochodzenie człowieka   Novella   2019-11-09
Skamieniałe trylobity idące gęsiego. Ale dlaczego to zrobiły?   Coyne   2019-11-06
Saga o złotym ryżu   Novella   2019-11-04
Kolejne badanie rolnictwa organicznego   Novella   2019-11-02
Fabrizio Benedetti pyta: “Czy badania placebo wzmacniają pseudonaukę?”     2019-11-01
Nathaniel Comfort raz jeszcze: nauka nie czyni postępów (czy może robi to?)   Coyne   2019-10-31
Pochwała jednoznaczności   Witkowski   2019-10-29
Stare i nowe  troski o bezpieczeństwo żywnościowe   Ongu   2019-10-28
Powrót Adama i Ewy jako rzeczywistych ludzi, jak proponuje kolejna pseudonaukowa teoria   Coyne   2019-10-25
Pradawne przechowywanie żywności   Novella   2019-10-24
Artykuł w naukowym piśmie ”Nature” dyskredytuje naukę i „scjentyzm”, kwestionuje wartości Oświecenia   Coyne   2019-10-22
Błogosławieni ci, którzy wycofują   Jacoby   2019-10-19
Pro-life czyli czarodziej z Krotoszyna   Koraszewski   2019-10-18
Biologia rozwoju ujawnia ewolucyjną historię   Novella   2019-10-15
Niebezpieczne życie antropologa   Blackwell   2019-10-12
Swędzikami jesień się zaczyna   Łopatniuk   2019-10-11
Jak wieloryb stracił swoje geny   Coyne   2019-10-10
Używanie sztucznej inteligencji do diagnozy   Novella   2019-10-08

« Poprzednia strona  Następna strona »
Polecane
artykuły

Wzmacnianie układu odpornościowego



Wykluczenie Tajwanu z WHO



Drzazgę źle się czyta



Sześć lat



Pochodzenie



Papież Franciszek



Schadenfreude



Pseudonaukowa histeria...


Panstwo etc



Biły się dwa bogi


 Forma przejściowa


Wstęga Möbiusa


Przemysł produkcji kłamstw


Jesteś tym, co czytasz,



Radykalne poglądy polityczne


Einstein



Socjologia



Allah stworzyl



Uprzednie doświadczenie



Żydowski exodus



PRL Chrystusem narodów



Odrastające głowy hydry nazizmu



Homeopatia, wibracje i oszustwo


Żołnierz IDF



Prawo powrotu



Mózg i kodowanie predyktywne



Nocna rozmowa



WSzyscy wiedza



Nieustający marsz



Oświecenie Pinker



Alternatywna medycyna zabija



Kobiety ofiarami



Prometeusz



modyfikowana pszenica


Listy z naszego sadu
Redaktor naczelny:   Hili
Webmaster:   Andrzej Koraszewski
Współpracownicy:   Jacek, , Malgorzata, Andrzej, Marcin, Henryk