Prawda

Sobota, 23 czerwca 2018 - 23:42

« Poprzedni Następny »


Tęsknota za bezpiecznym miejscem (II)

Czyli Królestwo Niebieskie na Ziemi.


Lucjan Ferus 2018-02-18

'Maciejowski Bible', Paris ca. 1240 (NY, Morgan Library & Museum, MS M.638, fol. 36v)

'Maciejowski Bible', Paris ca. 1240 (NY, Morgan Library & Museum, MS M.638, fol. 36v)



Motto: „Każdy ma prawo budować zamki na piasku, ale nie jest dobrze jeśli chce w nich zamieszkać. A już całkiem jest źle, jeśli próbuje wprowadzać do nich innych” (?).

Przypomnę tylko, iż niniejszy tekst poświęcony jest odwiecznemu ludzkiemu pragnieniu nastania królestwa bożegona Ziemi („Przyjdź królestwo Twoje. Bądź wola Twoja jako w niebie, tak i na ziemi”, fragment modlitwy),oraz sprawiedliwych i mądrych rządach Boga, który je zaprowadzi i będzie jego jedynym władcą. Pragnieniu, które tak głęboko tkwi w umysłach ludzi, iż wielokrotnie w historii różnych religii, nie mogąc doczekać się działania Stwórcy w tej kwestii, sami ludzie w jego imieniu próbowali z różnym skutkiem „założyć” to rzekomo niebieskie królestwo na Ziemi. Było to zawsze „oszustwo w dobrej wierze”, ale nikt nigdy nie zwracał na to uwagi, bo przecież „cel uświęca środki”, czyż nie tego uczą religie?


A cel ów od wieków pociąga tych, którzy z możliwych dóbr na Ziemi najbardziej pragną mieć absolutną władzę nad bliźnimi: założyć i zalegalizować w realnym świecie organizację o ustroju teokratycznym, z której byliby zadowoleni ludzie religijnie wierzący i na czele której staliby przywódcy „wybrani przez Boga”, mogący w jego imieniu sprawować nieograniczoną WŁADZĘ nad podległymi sobie masami ludzkimi. Który z władców nie pragnąłby panować w takim królestwie, gdzie władza zwierzchnia – Bóg – nie wtrąca się do niczego co władza ziemska czyni w jego imieniu, jedynie firmując to wszystko swoim imieniem? Czy ktoś wymyślił coś równie wspaniałego (na użytek władzy)?

 

Jest to zatem ewidentny „ukłon” w stronę rządzących czy też zarządzających religijnymi ideami, którym jak widać nie wystarcza to, co wystarcza zwykłym „zjadaczom chleba”. Mianowicie obiecywana przez kolejnych bogów możliwość zmartwychwstania i wiecznego życia w niebie. Osobników łaknących władzy i potrzeby panowania nad innymi, taka wizja nie satysfakcjonuje dostatecznie, gdyż oni uwielbiają RZĄDZIĆ ludźmi, decydować o ich życiu doczesnym i niepodzielnie panować nad ich umysłami. Oto jest marzenie tyranów, despotów i wszelkiej maści „przywódców duchowych ludzkości”, warte zapłacenia każdej ceny (tym bardziej, że to zazwyczaj nie oni ją płacą).

 

Najciekawszym paradoksem owej teokratycznej idei jest to, że naśladujący ją epigoni, zazwyczaj wzorują się na opisanym w Biblii przypadku zapowiadanego przez Jezusa rychłego nadejścia królestwa bożego na Ziemi, które z niewiadomych przyczyn (wiadomych, tyle, że nie z pozycji religijnych) do dzisiejszego dnia nie nadeszło. Mimo tego, ów znamienny przykład nie daje im nic do myślenia i wciąż z uporem, co jakiś czas ponawiane są próby realizacji tej utopijnej idei, w nadziei chyba, iż w końcu któraś się powiedzie i uszczęśliwi ludzkość (a przynajmniej jej „lepszą”, bo wierzącą część). Tyle tytułem wstępu.

 

Poprzednią część zakończyłem pytaniem: Jakie wnioski można wyciągnąć z cytowanych ze „Słownika herezji” informacji? Otóż dwojakiego rodzaju: pierwszy to taki, że jak na razie żadne z głoszonych „proroctw” o KOŃCU ŚWIATA nie ziściło się. A te wymówki o popełnianych niezawinionych błędach w rzekomo właściwych obliczeniach są doprawdy infantylne. Inne natomiast tłumaczenia, jak np. to w przypadku kościoła Adwentystów Dnia Siódmego, w którym zamieniono nietrafioną zapowiedź przyjścia Chrystusa na Ziemię, na niewidzialne dla nikogo „oczyszczenie świątyni niebieskiej”, może nawet budzić „podziw” dla pomysłowości tych, co je wymyślili. Wiadomo, najlepsze są „prawdy” metafizyczne, których nie da się zweryfikować.

 

Drugi wniosek jest taki, że większość ludzi, którzy angażowali się w realizację idei „zaprowadzenia królestwa bożego na Ziemi”, bardzo RÓŻNIE ją pojmowali i w związku z tym, w różny sposób chcieli ją realizować w praktyce. Na przykład jedni, jako nieodzowne temu królestwu, wprowadzali wielożeństwo oraz wspólne majątki. Inni chcieli wprowadzić siłą owo królestwo, przelewając krew ludzką, a jeszcze inni pragnąc przyspieszyć jego nadejście, wywoływali zamieszki a wręcz powstania, w których mieliby ginąć ludzie. I to z jakiego powodu? Aby wymóc na Bogu szybsze podjęcie decyzji w tej ważnej dla wielu kwestii.

 

To już domaganie się przez zielonoświątkowców powszechnej ewangelizacji wobec wizji rychłego nadejścia końca dziejów ludzkości, wydaje się w tej sytuacji jeszcze najbardziej „racjonalnym” żądaniem. Jeszcze jedna rzecz zwróciła moją uwagę. Otóż w wielkich religiach monoteistycznych wyraźnie podkreślona jest rola Boga, jako ich założyciela, albo przynajmniej Ducha Świętego (trzecia osoba Trójcy Świętej) jak to jest w katolicyzmie. Natomiast w religiach, które wymienione są w cytowanym przeze mnie Słowniku, tego nie ma, a ich charakterystyki przedstawione pod hasłami zaczynają się często od słów:

 

„Pogląd, którego zwolennicy oczekują ponownego przyjścia Chrystusa i jego tysiącletniego panowania”. Albo: „Doktryna stworzona w XIX w. przez samouka, który w trakcie studiów nad Biblią doszedł do wniosku,” Lub: „Tak nazywa się chrześcijan wierzących, że niebawem zapanuje na ziemi Królestwo Chrystusa”. Albo: „Wspólnota chrześcijańska założona w XIX w. w Stanach Zjednoczonych,” Czy też: „Marzenie Muntzera, by stworzyć nową monarchię teokratyczną w Europie,” I jeszcze to: „Tak nazywa się chrześcijan, którzy wierzą, że Chrystus zapoczątkował jedynie religię, a jej wyznawcy mogą wraz z rozwojem ludzkości doskonalić ją w nieskończoność.” itd. itp.

 

Kiedy się to czyta, trudno nie odnieść wrażenia, że za ten „wielki wysyp” młodych religii odpowiedzialni są sami ludzie, którzy (jak w przypadku samouka Williama Millera i jemu podobnych) podczas studiów nad Biblią, doszli do wniosku, że wiedzą lepiej, co Bóg Jahwe (dla innych Jehowa) chciał wyrazić w „swoim” Piśmie Świętym i postanowili to zrealizować w realnym świecie, według własnego pomysłu. Stąd taka wielka rozbieżność w doktrynach tychże religii i dowolność w INTERPRETACJI „prawd objawionych”, czy „natchnionych” przez Boga (jak utrzymują religie).

 

Z poprzedniej części wynikało jednoznacznie, iż wiele współczesnych religii mających miliony wiernych wyznawców, powstało z głoszonych w jakimś czasie i miejscu herezji (z punktu widzenia Kościoła kat.), lub jest wynikiem jakiejś schizmy (rozłamu), mającego miejsce w burzliwych dziejach Kościoła. Takie są początki wielu religii, szczególnie tych „milenarystycznych”, o których wspomniałem w poprzednim odcinku, lub pisałem o nich wcześniej, jak np. w cyklu poświęconym Świadkom Jehowy.

 

Powinienem więc – zgodnie z chronologią wydarzeń – przytoczyć teraz najsłynniejszą zapowiedź rychłego nadejścia królestwa bożego na Ziemi (dzięki umieszczeniu jej w Biblii), która POPRZEDZIŁA wszystkie późniejsze wyznania i religie milenarystyczne, będąc dla nich inspiracją duchową. Zapowiedź głoszoną przez Jezusa Chrystusa i jego uczniów w pierwszym wieku naszej ery. Jak to jest zapisane w Ewangeliach i w Listach Apostolskich?:

„Idźcie i głoście: „Bliskie jest już królestwo niebieskie”. /../ Nie zdążycie obejść miast Izraela, nim przyjdzie Syn Człowieczy” (Mt 10,7,23). „Albowiem Syn Człowieczy przyjdzie w chwale Ojca swego razem z aniołami swoimi, i wtedy odda każdemu według jego postępowania. Zaprawdę, powiadam wam: Niektórzy z tych, co tu stoją, nie zaznają śmierci, aż ujrzą Syna Człowieczego, przychodzącego w królestwie swoim” (Mt 16,27,28). „Zaprawdę, powiadam wam: Nie przeminie to pokolenie, aż się to wszystko stanie. Niebo i ziemia przeminą, ale moje słowa nie przeminą” (Mt 24,34,35). „Mówił także do nich: „Zaprawdę powiadam wam: Niektórzy z tych, co tu stoją, nie zaznają śmierci, aż ujrzą królestwo Boże przychodzące w mocy” (Mk 9,1).


„To bowiem, co się do Mnie odnosi, dochodzi kresu” (Łk 22,37). „Ogłaszam wam tajemnicę: nie wszyscy pomrzemy, lecz wszyscy będziemy odmienieni. W jednym momencie, w mgnieniu oka, na dźwięk ostatniej trąby – zabrzmi bowiem trąba – umarli powstaną nienaruszeni, a my będziemy odmienieni” (1Kor 15,51).

„To bowiem głosimy wam jako słowo Pańskie, że my, żywi, pozostawieni na przyjście Pana, nie wyprzedzimy tych, którzy pomarli. /../ zmarli w Chrystusie powstaną pierwsi. Potem my, żywi i pozostawieni, wraz z nimi będziemy porwani w powietrze, na obłoki naprzeciw Pana i w ten sposób zawsze będziemy z Panem” (1Tes 4,15-18).

 

„Wielokrotnie i na różne sposoby przemawiał niegdyś Bóg do ojców przez proroków, a w tych ostatecznych dniach przemówił do nas przez Syna” (Hbr 1,2). „Trwajcie więc cierpliwie, bracia, aż do przyjścia Pana /../ bo przyjście Pana jest już bliskie” (Jk 5,7).

„On był wprawdzie przewidziany przed stworzeniem świata, dopiero jednak w ostatnich czasach się objawił ze względu na was” (P 1,20). „Dzieci, jest już ostatnia godzina, i tak, jak słyszeliście, Antychryst nadchodzi, bo oto teraz pojawiło się wielu Antychrystów; stąd poznajemy, że już jest ostatnia godzina” (P 2,18).

Chyba nie można wyrazić bardziej jednoznacznie, iż oczekiwano wtedy nadejścia królestwa bożego na Ziemi w NAJBLIŻSZEJ przyszłości. I to nie liczonej w latach lecz w miesiącach, a może nawet wcześniej, co jednoznacznie sugeruje ów ostatni cytat. Jak zapewne wszystkim wiadomo, zapowiadane przez Jezusa królestwo boże na Ziemi nie nadeszło po upływie tej rzekomo „ostatniej godziny”, podczas której miał się ukazać Antychryst. Nie zabrzmiała też ostatnia trąba, ani żadna ją poprzedzająca. Nikt z żywych nie został odmieniony i porwany w powietrze na obłoki naprzeciw Panu. Nie powstali też z grobów umarli nienaruszeni, ale za to wszyscy, którzy żyli w tamtych czasach, prędzej czy później poumierali. Niektórzy nawet przed tym, zanim uczniowie Jezusa zdążyli obejść wszystkie miasta Izraela.

 

Mijały lata, potem dekady i wreszcie przeminęło to pokolenie całkowicie, a zapowiadane królestwo boże wciąż nie nadchodziło. Dlaczego? Cóż takiego zaszło, że nie spełniły się słowa Jezusa? Czy to możliwe, by okłamał on swoich uczniów i swoich bliźnich? Czy może jego Ojciec Niebieski nie zgodził się na taki scenariusz wydarzeń? Czyżby nie uzgodnili tego ze sobą? To niepodobne, skoro są jednym i tym samym Bogiem (wg dogmatu o Trójcy Św.). Więc cóż takiego mogło się stać, iż Syn Boży wyszedł na jednego z fałszywych proroków, którego obietnicom nie można ufać? Czy jest jakieś logiczne wytłumaczenie tego problemu?

 

W religiach opartych na Biblii nie znajdziemy wyjaśnienia tego zadziwiającego zwrotu akcji. Po prostu: w Ewangeliach i w niektórych Listach Apostolskich jest wiele fragmentów, mówiących o rychłym nadejściu owego królestwa na Ziemi. Natomiast następna księga, czyli „Dzieje apostolskie” już nic nie wspomina na ten temat i cała poświęcona jest opisom licznych misyjnych podróży św.Piotra i św.Pawła (któremu jeszcze jako Szawłowi pokazał się pośmiertnie niewidzialny Jezus i przekonał go, do służenia sobie), mających na celu utworzenie nowej religii i nowego Kościoła. Czy taka właśnie była koncepcja Jezusa? Miał on zamiar zakładać nową religię i nowy Kościół?

 

Musiałby wtedy ZAPRZECZYĆ własnym słowom, według których w najbliższym czasie miało nadejść królestwo boże na Ziemi. Czy ktoś, kto w publicznych wypowiedziach używa takich słów, by opisać bliskość mających nadejść wydarzeń: „nie zdążycie obejść miast Izraela”, „nie przeminie to pokolenie, nim to się stanie”, „my żywi pozostawieni na przyjście Pana”, „to co się do Mnie odnosi dochodzi kresu”, „w tych ostatecznych dniach przemówił do nas przez Syna”, „w ostatnich czasach się objawił”, „stąd poznajemy, że już jest ostatnia godzina” – będzie zakładał jak gdyby nigdy nic nowy Kościół i religię?

 

Oczywiście, że nie! Po co i w jakim celu? Przecież to całkowicie zaprzeczałoby naukom Jezusa o bliskim nadejściu królestwa bożego na Ziemi (zaś fragment z Mateusza: „Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego” jest późniejszą wstawką, kiedy już był „Symbol nicejsko-konstantynopolitański”). W taki zatem sposób rozwiązano ten teologiczny problem: jezusową koncepcję oczekiwania na rychłe nadejście królestwa bożego na Ziemi, zmieniono na indywidualną wędrówkę ludzkiej duszy do nieba, po śmierci ciała. A to, że Jezus wyszedł przez to na jednego z fałszywych proroków, których nietrafione „proroctwa” można „między bajki włożyć”? Oj, tam! Oj, tam! Nie takie rzeczy widziała historia religii.

 

Natomiast drugie wytłumaczenie proponuje spojrzenie z perspektywy religioznawczej. Aby właściwie zrozumieć ten (wbrew pozorom wcale nie teologiczny) problem, posłużę się wiele dającym do myślenia przykładem Świadków Jehowy, opisanym w cytowanej już przeze mnie książce Gunthera Pape Byłem Świadkiem Jehowy. Chodzi mi o te fragmenty, w których Autor książki opisywał fałszywe proroctwa pierwszych prezydentów tego religijnego ruchu, kiedy już nie było wątpliwości, iż żadna z podawanych przez nich dat, nie ziściła spodziewanego przez nich Har-Magedonu i nadejścia Nowego Świata, tak bardzo oczekiwanego przez wszystkich ŚJ.

 

Podstawowe pytanie jakie w związku z tym powinno się każdemu narzucać, jest następujące: dlaczego inteligentni ludzie, jakimi zapewne byli: założyciel i zarazem pierwszy prezydent tej religii, jak i późniejsi prezydenci, oraz kierownictwo Towarzystwa „Strażnica” – decydowali się na bardzo ryzykowny krok, ogłaszając tak nieodległe w czasie proroctwa, które bardzo szybko zostaną zweryfikowane przez nadchodzącą rzeczywistość? Czyż nie jest bezpieczniej zapowiadać czy też prorokować wydarzenia odległe w czasie o kilkaset, albo przynajmniej o kilkadziesiąt lat, kiedy już wymrze obecne pokolenie? Oczywiście, że tak! Dlaczego więc ci ludzie zachowywali się tak irracjonalnie? Brak im było wyobraźni?

 

Myślę, że kierowały nimi wymierne korzyści, jakie mogli osiągnąć dzięki temu zabiegowi. Otóż chodziło im prawdopodobnie o to, że owe bliskie daty spełnienia się tychże proroctw powodowały, iż były one nadzwyczaj ATRAKCYJNE dla ówczesnego pokolenia ludzi, którzy umiejętnie przekonywani przez Świadków Jehowy, gremialnie wstępowali w szeregi tego ruchu, by nie przegapić okazji uniknięcia zagłady w zbliżającym się wielkimi krokami Har-Magedonie. Inaczej mówiąc: kierownictwo „Strażnicy” przedstawiło społecznościom ofertę nie do odrzucenia, w ich wyobrażeniu najlepszą z możliwych: „Albo zginiecie w Har-Magedonie, albo przyłączycie się do Świadków Jehowy. Wybierajcie!”.

 

Efekt tego wyrafinowanego zabiegu „marketingowego” był zapewne taki, na jaki liczono: w stosunkowo krótkim czasie wiele tysięcy ludzi, skuszonych atrakcyjnością owej oferty, zasiliło szeregi ruchu Świadków Jehowy. Gdyby owe „proroctwa” miały dotyczyć przyszłych i odległych w czasie pokoleń, „pies z kulawą nogą” nie zainteresowałby się nimi. Dlatego ważne jest w nich zapewnienie, iż „jeszcze za waszego życia to wszystko się ziści, jeśli nas posłuchacie. Nie przegapcie tej wyjątkowej okazji. To kwestia wiecznego życia lub śmierci”. A, że tak to właśnie wygląda, najlepiej świadczą znamienne fragmenty z owej książki:

„W wyniku fałszywych przepowiedni poczynionych i pozostawionych przez Russella, organizacja Świadków znalazła się w poważnym kryzysie. /../ Rutherford wiedział, że tylko jakieś zupełnie nowe proroctwo o końcu starego świata i początku nowego może uratować organizację. /../ I tak wystąpił ze sloganem: „Miliony żyjących teraz nigdy nie umrą”. /../ Stanowiło to pierwszą deskę ratunku: rok 1925, nowa data! Początek tysiącletniego Królestwa jest już w bliskiej, uchwytnej przyszłości! Tysiące uczepiły się teraz tej daty. /../ znalazły się znowu dziesiątki tysięcy ludzi, przyjmujących za wiarygodne naiwne proroctwo. /../

 

Przez całe lata głosiłem: „ /../ przyjmij do wiadomości, że zostaniesz zatracony w bitwie bożej pod Har-Magedon. Dlaczego? Dlatego, że wyznajesz religię wrogą Bogu. Dlatego, że przez nią kłaniasz się w rzeczywistości szatanowi, przeciwnikowi Boga /../ Czas w którym dziś żyjemy jest czasem końca tego świata. Har-Magedon oznacza „zamknięcie”. Tutaj wszyscy, którzy nie są Świadkami Jehowy, znajdą wieczną śmierć. /../ Zostań Świadkiem Jehowy! Inaczej w krótkim czasie zginiesz! Zostań Świadkiem Jehowy! Wtedy przetrwasz koniec starego świata i przeżyjesz początek nowego, szczęśliwego. /../ Pospiesz się! Czas nagli!”.

Z dużą dozą prawdopodobieństwa można się domyślać, że podobny mechanizm perfidnie pomyślanej „zachęty psychologicznej” został zastosowany w początkach tworzenia się religii chrześcijańskiej: zapowiedź rychłego nadejścia królestwa bożego na Ziemi, uczyniła tę religię o wiele bardziej atrakcyjną od innych ówczesnych wyznań i spowodowała duży napływ chętnych do skorzystania z tej wyjątkowej oferty. Tym bardziej, iż skierowana była głównie do ludzi z najniższych szczebli drabiny społecznej – niewolników i służby domowej, którzy mieli najmniej do stracenia w tym okrutnym i niesprawiedliwym świecie, a najwięcej do zyskania w owym wspaniałym królestwie bożym, które miało nadejść lada dzień.

 

(cdn)
Luty 2018 r. 

 

 

 

 


Skomentuj     Wyślij artykuł do znajomego:     Wydrukuj




Komentarze
1. Wersja filmowa. lebo 2018-02-18


Nowy ateizm i krytyka religii

Znalezionych 469 artykuły.

Tytuł   Autor   Opublikowany

Bogowie jak ludzie: bogowie na niby (II)   Ferus   2018-06-17
Bogowie jak ludzie: bogowie na niby   Ferus   2018-06-10
Islam jest nie do pogodzenia z wolnością   Imani   2018-06-06
Człowiek musi w coś wierzyć. Nestorianizm.   Ferus   2018-06-03
Wielkie urojenie świętych pism   Mohamed   2018-06-01
Niech przemówią tureccy uczeni: zobaczymy czym jest islamizm   Bekdil   2018-05-30
Człowiek musi w coś wierzyć. Arianizm.   Ferus   2018-05-27
Seks w Kościele Powszechnym   Koraszewski   2018-05-25
Człowiek musi w coś wierzyć. Spadkobiercy manicheizmu.   Ferus   2018-05-20
Ateizm w Nigerii Północnej   Igwe   2018-05-15
Człowiek musi w coś wierzyć. Manicheizm.   Ferus   2018-05-13
Paradoksy cudu Słońca w Fatimie   Ferus   2018-05-06
Człowiek w labiryncie iluzji. Suplement II.   Ferus   2018-04-29
Człowiek w labiryncie iluzji. Suplement.   Ferus   2018-04-22
Człowiek w labiryncie iluzji. Część VI.   Ferus   2018-04-15
Australijski arcybiskup odmawia informowania o pedofilii księży i ich ofiarach   Coyne   2018-04-12
Nocna rozmowa z biskupem o sensie życia   Koraszewski   2018-04-09
Człowiek w labiryncie iluzji (Część V)   Ferus   2018-04-08
Człowiek w labiryncie iluzji  (Część IV)   Ferus   2018-04-02
Czy Bóg kocha małpi patriotyzm?   Koraszewski   2018-03-26
Człowiek w labiryncie iluzji (III)   Ferus   2018-03-25
O przebudzenie sceptycyzmu w Mozambiku   Igwe   2018-03-21
Człowiek w labiryncie iluzji (II)   Ferus   2018-03-18
Ateizm i religijna nienawiść w Zambii   Igwe   2018-03-15
Człowiek w labiryncie iluzji   Ferus   2018-03-11
Refleksje sprzed lat: „Czy pewność to prawda?”   Ferus   2018-03-04
Tęsknota za bezpiecznym miejscem III.     2018-02-25
Czy Pan Bóg lubi kiszone ogórki?   Koraszewski   2018-02-21
Tęsknota za bezpiecznym miejscem (II)Czyli Królestwo Niebieskie na Ziemi.   Ferus   2018-02-18
Tęsknota za bezpiecznym miejscem. Czyli Królestwo Niebieskie na Ziemi.   Ferus   2018-02-11
Archipelag islam, czy mamy się bać?   Koraszewski   2018-02-08
#PrayForGaza #PrayForPalestina.   Koraszewski   2018-02-07
Religijna troska o wspólny dom - Ziemię   Ferus   2018-02-04
Niebo naprawdę istnieje? To i piekło też?   Ferus   2018-01-28
Czas pociągnąć do odpowiedzialności “kapłanów-cudotwórców”   Igwe   2018-01-27
Nie ma konfliktu między nauką i religią, jest konflikt między religią i nauką   Koraszewski   2018-01-24
Fałszywi prorocy. Zakończenie.   Ferus   2018-01-21
Fałszywi prorocy. Podsumowanie.   Ferus   2018-01-14
Fałszywi prorocy. Część X.   Ferus   2018-01-07
Śmierć w kościele proroka Mboro?   Igwe   2018-01-04
Fałszywi prorocy. Część IX.   Ferus   2017-12-31
Fałszywi prorocy. Cześć VIII.   Ferus   2017-12-24
Bóg się rodzi i inne troski   Koraszewski   2017-12-24
Fałszywi prorocy. Część VII.   Ferus   2017-12-17
Fałszywi prorocy, Część VI.   Ferus   2017-12-10
Senator fatalista i jego wyznania   Koraszewski   2017-12-05
Fałszywi prorocy. Część V   Ferus   2017-12-03
Turcja islamizuje Danię budując meczety   Bergman   2017-12-02
Meczety: piasek w trybach integracji   Frank   2017-11-30
Fałszywi prorocy. Część  IV. Suplement.   Ferus   2017-11-26
Fałszywi prorocy. Część IV   Ferus   2017-11-19
Fałszywi prorocy, Część III.   Ferus   2017-11-12
Fałszywi prorocy, Część II.   Feus   2017-11-05
Fałszywi prorocy   Ferus   2017-10-29
Moja ambiwalentna krytyka religii III.   Ferus   2017-10-22
Chcecie zamknąć mi usta? Idźcie na koniec kolejki!   Raza   2017-10-16
Moja ambiwalentna krytyka religii II.   Ferus   2017-10-15
Moja ambiwalentna krytyka religii   Ferus   2017-10-08
Nie rydzykujmy Polski   Koraszewski   2017-10-06
Relikty religijnego myślenia, Część II.   Ferus   2017-10-01
Nigeria: dlaczego religie potrzebują państwowych pieniędzy na pielgrzymki?   Igwe   2017-09-30
Relikty religijnego myślenia   Ferus   2017-09-24
Niespójne koncepcje Boga, Część II   Ferus   2017-09-17
W poszukiwaniu definicji islamu i islamizmu   Ahmad   2017-09-17
Niespójne koncepcje Boga.   Ferus   2017-09-10
Trzy stulecia bałwochwalstwa   Ferus   2017-09-03
Kościół katolicki i jego cuda   Edamaruku   2017-08-28
Czyżby bunt aniołów stróżów?   Ferus   2017-08-27
Czy nauka czyni zbędną wiarę w Boga?   Stenger   2017-08-25
Imam, który wzywał do unicestwienia Żydów, robił to, co inni   Gabra   2017-08-19
Ostatnia gimnazjalna ciąża w Rzeczpospolitej   Kruk   2017-08-14
Dlaczego jestem ateistą?   Koraszewski   2017-08-13
Boże słowo głoszone z ambony     2017-08-10
Bohaterscy imamowie, o których nic nie słychać   Khan   2017-08-03
Poznacie ich po ich owocach   Grayling   2017-07-30
Krytyczne myślenie i aktywny humanizm w Afryce w epoce Internetu   Igwe   2017-07-14
Świadomość w oczach wierzących i niewierzących   Andrews   2017-07-06
Realizm, islamizm i islam: kiedy zaczną się trudne rozmowy?   Herf   2017-06-19
Czego naucza imam w Kopenhadze     2017-06-19
Nowoczesność, ponowoczesność i głódź wiedzy   Koraszewski   2017-06-18
Zaakceptować terror islamski jako nową normalność?   Darwish   2017-06-16
Śmierć mniejszości religijnej pod władzą radykalnego islamu   Rafizadeh   2017-06-14
Naprawdę terroryzm nie ma żadnego usprawiedliwienia?   Ferus   2017-06-11
Republika Ateistów odparła atak religijnych ekstremistów   Stone   2017-06-07
Ateiści nie pomagają, pewnie źle patrzyłeś   Koraszewski   2017-06-03
Wychowywanie dżihadystów: drabina radykalizacji i jej antidotum   Fares   2017-06-03
Nieudacznicy, tchórze? Nie, idealiści   Carmon   2017-06-02
Francja: ideologia islamskiego cierpiętnictwa   Mamou   2017-05-30
Proca z celownikiem laserowym   Ferus   2017-05-21
Grzechy religii: koncepcja „chorego człowieczeństwa”.   Ferus   2017-05-14
Poświąteczna refleksja: wymuszanie wdzięczności   Ferus   2017-05-07
Azyl ignorancji. Część X.   Ferus   2017-04-30
Ściganie bluźnierstwa zasługuje na szyderstwo i pogardę   Igwe   2017-04-27
Poświąteczna refleksja: wymuszanie poczucia winy   Ferus   2017-04-23
Islamscy towarzysze podróży w drodze do bigoterii i masowych mordów   Fernandez   2017-04-23
Chłopiec kaznodzieja   Dawkins   2017-04-19
O jakości naszych bogówCzęść IV   Ferus   2017-04-16
Wrobieni w „wolną wolę”   Ferus   2017-04-09
Żyjemy w epoce drugiej kontrreformacji   Koraszewski   2017-04-03
Autor urojony i jego frustracje   Ferus   2017-04-02

« Poprzednia strona  Następna strona »
Polecane
artykuły

Prawo powrotu



Mózg i kodowanie predyktywne



Nocna rozmowa



WSzyscy wiedza



Nieustający marsz



Oświecenie Pinker



Alternatywna medycyna zabija



Kobiety ofiarami



Prometeusz



modyfikowana pszenica



Arabowie



Roboty będą uprawiać ziemię



Sumienie, czyli moralność bez smyczy



Skomplikowana ewolucja



Argument neuroróżnorodności



Nowe badanie pamięci długotrwałej



Ściganie bluźnierstwa



Ryby jaskiniowe



Autyzm



Od niepamiętnych czasów



Tunezyjczycy przeciw złemu prawu



Drugie prawo termodynamiki



Pochwała ignorancj



Mistyfikacja Sokala



Intronizacja Chrystusa



Obama chrzescijanie



Szelest liści



Czego wam nie pokazują?



Rozdzielenie religii i państwa



Trwa ewolucyjne upokorzenie archeopteryksa



Trucizna, kamuflaż i tęcza ewolucji



Religia zdrowego rozsądku



Kto się boi czarnego luda?



Land of the pure


Listy z naszego sadu
Redaktor naczelny:   Hili
Webmaster:   Andrzej Koraszewski
Współpracownicy:   Jacek, , Malgorzata, Andrzej, Marcin, Henryk