Prawda

Środa, 28 czerwca 2017 - 12:36

« Poprzedni Następny »


Youtube

Najnowsze filmy
Najczęściej oglądane
youtube - ikona

Osaczeni przez religię


Salman Rushdie 2017-02-03

Okładka tygodnika \
Okładka tygodnika "Time" z 27 lutego 1989 roku z wizerunkiem Chomejniego.

Przypominamy opublikowany dziesięć klat temu tekst Salmana Rushdiego o osaczeniu przez religię, o nawrocie religijnego fundamentalizmu i o zdradzie demokratów, decydujących się na niekończące się ustępstwa wobec religijnej tyranii. Niniejsze tłumaczenie było pierwotnie opublikowane na łamach dawnego „Racjonalisty”  z zezwoleniem Autora. Artykuł ukazał się po raz pierwszy w zbiorze publikacji angielskiego PEN Clubu, pt.: „Free Expression is No Offence", pod redakcją Lisy Appignanesi wydanym nakładem Penguin Books.

Nigdy nie uważałem, że zajmuję się problematyką religijną, aż wreszcie religia mnie dopadła. Oczywiście, religia była zawsze częścią moich zainteresowań; dla pisarza z Indii, gdzie sprawy nadnaturalne i przyziemne żyją obok siebie na ulicach i traktowane są jak rzeczywistość tego samego rzędu, nie mogło jej zabraknąć. Sądziłem jednak, że istnieje wiele innych, większych i ciekawszych zjawisk. Niemniej, kiedy zostałem zaatakowany, musiałem stawić temu czoła i zdecydować, czego chcę bronić przed tym, co się z takim wrzaskiem i gwałtem na mnie rzuciło. Początkowo trudno było kogokolwiek przekonać, że napaść na Szatańskie wersetybyła częścią szerszego, globalnego ataku na pisarzy, artystów, jak również na podstawowe wolności. Agresorzy, a chodzi mi o przeciwników tej powieści, którzy grozili księgarzom i wydawcom, fałszowali treść tekstu, który im się nie podobał, i oczerniali jego autora, przedstawiali się jako strona poszkodowana, a pragnienie ugłaskania uczuć religijnych było tak silne, że mimo zamordowania tłumacza w Japonii i postrzelenia wydawcy w Norwegii, powszechnie akceptowano ten postawiony na głowie pogląd. Mimo wszystkich publicznych nawoływań do przemocy, w Wielkiej Brytanii, ani gdziekolwiek indziej nie aresztowano ani jednej osoby; nikomu też nie postawiono jakichkolwiek zarzutów o przestępstwo. Z najwyższą niechęcią powracam do tych złych, dawnych czasów, ale robię to, ponieważ teraz, religia osacza nas wszystkich, i chociaż większość z nas uważa prawdopodobnie, że mamy inne, ważniejsze troski, musimy stawić czoła temu wyzwaniu. Jeśli nie zrobimy tego, staniemy się jego ofiarami.


Cień rzezi podczas rozruchów po podziale Indii stanowi dla nas, którzy wówczas dorastaliśmy, straszliwe ostrzeżenie przed tym, co ludzie robią w imię Boga. Zbyt często taka przemoc powracała, w Meracie, w Asamie i ostatnio w Gudźaracie. Polityka etniczno-religijna stała się potężną siłą w postaci ekstremistycznych nacjonalistów, zbirów z Vishwa Hindu Parishad (Światowej Rady Hindusów), którzy zniszczyli świątynię Babri Masjid w Ajodhii, bo rzekomo pod jej fundamentami znajduje się miejsce urodzenia boga Ram, a także ruchu Maharashtrian Shiv Sena, którego ozdobione pomarańczowymi bandanami gangi młodzieżowe przyniosły terror na tolerancyjne niegdyś ulice mojego rodzinnego Bombaju; ten nowy religijny fanatyzm regularnie obierał sobie za cel świat sztuki i nauki, niszcząc obrazy wybitnych malarzy i biblioteki pełne starych ksiąg. W ostatnich wyborach powszechnych w Indiach polityka hinduskiego radykalizmu chwilowo przegrała; można się jednak zastanawiać, czy czegokolwiek się nauczyli.


Także Europejczycy nie powinni czuć się zbyt zadowoleni z siebie. Historia Europy usiana jest przykładami niebezpiecznego upolitycznienia religii: francuskie wojny religijne, śmiercionośne problemy irlandzkie, „katolicki nacjonalizm" faszystowskiego dyktatora Hiszpanii Franco i, wcześniej, widowisko rywalizujących armii w angielskiej wojnie domowej, które szły do boju śpiewając te same hymny.


Po odpowiedzi na dwa wielkie pytania: skąd pochodzimy, i jak mamy żyć, ludzie zawsze zwracali się do religii. W kwestii pochodzenia jednak wszystkie religie po prostu się mylą. Nie, Wszechświat nie został stworzony w sześć dni przez nadnaturalną siłę, która odpoczywała w dniu siódmym, ani nie został stworzony z wiru przez boga-niebo z gigantyczną wirówką. A w kwestii społecznej jest prostą prawdą, że gdziekolwiek religia ze swoją ciasną moralnością zdobywa wiodące miejsce w społeczeństwie, wynikiem jest tyrania; wynikiem jest Inkwizycja, albo Talibowie.


A jednak religie uparcie twierdzą, że dostarczają nadzwyczajnego dostępu do prawd etycznych i dlatego zasługują na szczególne traktowanie i ochronę. Uparcie również wypełzają ze sfery życia prywatnego, gdzie jest ich właściwe miejsce (podobnie jak wielu innych rzeczy robionych prywatnie i dobrowolnie między dorosłymi, których nie można jednak zaakceptować na placu miejskim), żądając władzy. Nie muszę tutaj opisywać pojawienia się radykalnego islamu; ale odrodzenie się wiary jest szerszym tematem.


Na przykład w dzisiejszych Stanach Zjednoczonych niemal każdy - kobiety, homoseksualiści, Afro-Amerykanie, Żydzi — mogą starać się o wybór, i zostać wybrani, na wysokie stanowiska. Zadeklarowany ateista nie miałby jednak najmniejszej szansy. Dlatego też styl większości politycznych debat w Ameryce jest coraz bardziej świętoszkowaty: prezydent, według Boba Woodwarda, uważa się za „posłańca" wykonującego „wolę Pana", a „wartości moralne" stały się zakodowanym określeniem staromodnej, antygejowskiej, przeciwaborcyjnej bigoterii. Także pokonani Demokraci wydają się czmychać na tego rodzaju niziny, zapewne rozpaczając, że nigdy już nie wygrają wyborów, jeśli tego nie zrobią. Być może kiedyś, choć teraz wydaje się to nieprawdopodobne, zrozumieją, że w dzisiejszej podzielonej na pół Ameryce mogą faktycznie zyskać więcej przeciwstawiając się koalicji chrześcijańskiej, jej sympatykom i kohortom, i odmówią pozwolenia na to, by światopogląd Mela Gibsona kształtował życie społeczne i polityczne w USA. Jeśli jednak, co wydaje się bardziej prawdopodobne, Ameryka będzie nadal pozwalała religii na kontrolę i dominowanie dyskusji publicznej, to Zachód znajdzie się pod coraz większym naciskiem i ci inni religijni fanatycy, przeciwko którym mamy podobno walczyć, będą mieli wielką okazję do świętowania.


Zdaniem Jacquesa Delorsa, byłego przewodniczącego Komisji Europejskiej: „Starcie między tymi, którzy wierzą, i tymi, którzy nie wierzą, zdominuje w najbliższych latach stosunki między USA i Europą". W Europie bomby na stacji kolejowej w Madrycie i zamordowanie holenderskiego reżysera Theo van Gogha uważa się za ostrzeżenia, że świeckie zasady, leżące u podstaw każdej humanistycznej demokracji, muszą być bronione i wzmocnione. Wcześniej, jeszcze przed tymi zbrodniami, niemal wszystkie partie polityczne we Francji poparły decyzję zakazania noszenia w szkołach religijnych strojów, takich jak islamskie chusty. Odrzucano oczekiwania islamistów żądających segregowanych klas szkolnych i przerw na modlitwy. Dzisiaj niewielu Europejczyków uważa się za religijnych (według niedawno przeprowadzonego badania, tylko 21%) w odróżnieniu od większości Amerykanów (według Pew Forum — 59%). Oświecenie w Europie reprezentowało ucieczkę od władzy religii i zwrot w kierunku racjonalizmu; w Ameryce reprezentowało ucieczkę do wolności religijnej Nowego Świata — było bardziej ruchem ku wierze niż od wiary. Wielu Europejczyków uważa, że obecna amerykańska kombinacja religii i nacjonalizmu jest groźna.


Wyjątkiem od europejskiego laicyzmu jest Wielka Brytania, a co najmniej jej rząd składający się z pobożnych chrześcijan oraz coraz bardziej autorytarnego Tony Blaira, który przed wyborami w maju 2005 roku próbował przeforsować w Parlamencie prawo przeciwko „podżeganiu do nienawiści religijnej", co było cyniczną, nastawioną na zdobycie głosów próbą ugłaskania rzeczników brytyjskich muzułmanów, których zdaniem każda krytyka islamu jest obraźliwa. Prawnicy, dziennikarze i wiele autorytetów ostrzegali, że takie prawo drastycznie ograniczy wolność słowa, a równocześnie nie osiągnie swego celu — niepokoje religijne raczej wzmogą się, niż zmniejszą. Ale rząd Blaira wydaje się lekceważąco patrzeć na całą kwestię wolności obywatelskich — co znaczą takie wolności, choć wywalczone z trudem i od dawna wysoko cenione, kiedy postawi się je naprzeciwko wymogom zdobycia głosów przed wyborami?


Niebezpieczeństwo jest wyraźne. Podczas debaty w Izbie Gmin poseł z ramienia Partii Pracy, Khalid Mahmood, stwierdził, że to nowe prawo umożliwiłoby postawienie mnie przed sądem ze względu na wyjątkową okropność tego, co napisałem w Szatańskich wersetach.


Uwagi pana Mahmooda są niepokojące z trzech powodów. Po pierwsze, ujawniły alarmujący brak tolerancji wobec krytyki w połączeniu z nieznajomością istoty literatury pięknej. Czy rzeczywiście szesnaście i pół roku po publikacji tej książki nadal trzeba wyjaśniać, że prorok w książce nie nosi imienia Mahomet, że religia nie nazywa się islam, że miasto, w którym toczy się akcja, nie nosi nazwy Mekka, że cała sekwencja zdarza się podczas snu człowieka tracącego rozum, i że to właśnie nazywamy beletrystyką?


Po drugie, najwyraźniej nie zgadzał się ze stanowiskiem (wysoce podejrzanym) własnego rządu, którego zdaniem książki, filmy, dowcipy i temu podobne zgodnie z propozycją nowego prawa nie będą represjonowane.


Po trzecie, absurdalnie przeinaczył moją pracę mówiąc: „W kontekście Salmana Rushdiego chodziło o obraźliwe słowa, których użył świadomie, a które były napisane fonetycznie w urdu…" Na nowo sprawdziłem tekst powieści i potwierdzam raz jeszcze, że w dwóch rzekomo kontrowersyjnych rozdziałach jedno przekleństwo w urdu — bhaenchud — pojawia się jeden raz i nie jest skierowane do postaci fikcyjnego proroka (zwrot brzmi: "bhaenchud koszmar senny"). Gdzie indziej w rozdziale znajduje się jednak następujące zdanie: „Skurwysyńskie marzenia, przyczyna wszystkich kłopotów rasy ludzkiej, także kina, gdybym był Bogiem, wyciąłbym ludziom wyobraźnię i wtedy może biedne sukinsyny, takie jak ja, mogłyby spokojnie przespać noc". Mam wrażenie, że niezależnie od przekleństw, czy są podane w urdu, czy nie, zapisane fonetycznie czy inaczej, zdanie to doskonale reprezentuje stanowisko pana Khalida Mahmooda.


Jak próbowałem wytłumaczyć Fionie Mactaggart, kiedy spotkałem się z nią w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych, czająca się nietolerancja pana Mahmooda i jemu podobnych w połączeniu z ich wiarą, że nowe prawo stanie po stronie nietolerancyjnych, jest receptą na przyszły chaos. Namawiałem ją, by porzuciła wysiłki wprowadzenia tego idiotycznego prawa i przyjęła zamiast tego nadzwyczaj sensowną poprawkę Liberalnych Demokratów. Nie zgodziła się ze mną.


Prawo nie przeszło, ponieważ Izba Lordów pokazała, że nadal dba o zasady wolności słowa, z których strzeżenia Izba Gmin tak ochoczo zrezygnowała; zwolennicy Blaira pozostają jednak nieprzejednani. Program Partii Pracy zawiera niezdarnie sformułowaną obietnicę wprowadzenia tego prawa, a Fiona Mactaggart grozi ustawą parlamentarną, by je przepchnąć.


Tymczasem minister spraw wewnętrznych Charles Clarke napisał list do wszystkich meczetów i religijnych „przywódców" w kraju (czasami zastanawiam się, kogo właściwie reprezentują ci samozwańczy „przywódcy"?), w którym przeprasza za niepowodzenie ustanowienia tego prawa i obiecuje, jak speszony uczeń stojący przed nauczycielami, poprawić się w przyszłości. List ten obnaża kłamstwo argumentu Partii Pracy, że proponowane przez nich prawo będzie chronić nas wszystkich. Czy wysłali list do innych religijnych czy społecznych przywódców? Nie zrobili tego. Czy osobiście uspokoili ludzi niewierzących, zaniepokojonych mowami nienawiści, tak często słyszanymi z ambon meczetów? Nie zrobili tego. Czy Clarke lub Mactaggart wysłaliby policję do meczetów w piątki, żeby aresztować podżegaczy-islamistów zgodnie z proponowanym przez nich nowym prawem? Nie rozśmieszajcie mnie. Nowa Partia Pracy bawi się ogniem polityki społecznej i może się sparzyć.


Religia naciera wszędzie, ale to nie znaczy, że nie powinniśmy zagrodzić jej drogi. Victor Hugo napisał: „W każdej wsi jest pochodnia: nauczyciel — i gaśnica: ksiądz". Potrzeba nam więcej nauczycieli i mniej księży; bo jak powiedział kiedyś James Joyce: „Nie ma takiej herezji czy filozofii, która byłaby dla kościoła równie wstrętna jak istota ludzka". Ale być może najlepiej argumenty ludzi niewierzących ujął wielki amerykański prawnik Clarence Darrow: „Nie wierzę w Boga, ponieważ nie wierzę w krasnoludki".



Salman Rushdie

Ur. jako Ahmed Salman Rushdie w 1947 roku w Bombaju. Brytyjski pisarz i eseista hinduskiego pochodzenia, specjalizujący się w tematach związanych z Subkontynentem Indyjskim. Rushdie dorastał w Mumbaju (dawniej Bombaj), wychowywał się w rodzinie muzułmańskiej, studiował m.in. na Uniwersytecie Cambridge. Jego najsłynniejszą powieścią są "Szatańskie wersety" (1988). Książka, podejmująca problematykę początków islamu spotkała się z niezwykłą wrogością w krajach muzułmańskich. Rushdie został wyklęty przez wyznawców tej religii (fatwa Chomeiniego), a jego książki płonęły na stosach.


Skomentuj     Wyślij artykuł do znajomego:     Wydrukuj






Nowy ateizm i krytyka religii

Znalezionych 392 artykuły.

Tytuł   Autor   Opublikowany

Realizm, islamizm i islam: kiedy zaczną się trudne rozmowy?   Herf   2017-06-19
Czego naucza imam w Kopenhadze     2017-06-19
Nowoczesność, ponowoczesność i głódź wiedzy   Koraszewski   2017-06-18
Zaakceptować terror islamski jako nową normalność?   Darwish   2017-06-16
Śmierć mniejszości religijnej pod władzą radykalnego islamu   Rafizadeh   2017-06-14
Naprawdę terroryzm nie ma żadnego usprawiedliwienia?   Ferus   2017-06-11
Republika Ateistów odparła atak religijnych ekstremistów   Stone   2017-06-07
Ateiści nie pomagają, pewnie źle patrzyłeś   Koraszewski   2017-06-03
Wychowywanie dżihadystów: drabina radykalizacji i jej antidotum   Fares   2017-06-03
Nieudacznicy, tchórze? Nie, idealiści   Carmon   2017-06-02
Francja: ideologia islamskiego cierpiętnictwa   Mamou   2017-05-30
Proca z celownikiem laserowym   Ferus   2017-05-21
Grzechy religii: koncepcja „chorego człowieczeństwa”.   Ferus   2017-05-14
Poświąteczna refleksja: wymuszanie wdzięczności   Ferus   2017-05-07
Azyl ignorancji. Część X.   Ferus   2017-04-30
Ściganie bluźnierstwa zasługuje na szyderstwo i pogardę   Igwe   2017-04-27
Poświąteczna refleksja: wymuszanie poczucia winy   Ferus   2017-04-23
Islamscy towarzysze podróży w drodze do bigoterii i masowych mordów   Fernandez   2017-04-23
Chłopiec kaznodzieja   Dawkins   2017-04-19
O jakości naszych bogówCzęść IV   Ferus   2017-04-16
Wrobieni w „wolną wolę”   Ferus   2017-04-09
Żyjemy w epoce drugiej kontrreformacji   Koraszewski   2017-04-03
Autor urojony i jego frustracje   Ferus   2017-04-02
Azyl ignorancji, Część IX.   Ferus   2017-03-26
O jakości naszych bogów.Część III.   Ferus   2017-03-19
O religii bez cienia szacunku   Koraszewski   2017-03-16
Azyl ignorancji. Część VIII.   Ferus   2017-03-12
Dyskryminacja jest wynikiem fanatyzmu w systemie edukacji   Al-Dachachni   2017-03-11
Pod sztandarem Niebios   Foster   2017-03-09
O jakości naszych bogów. Część II.   Ferus   2017-03-05
O jakości naszych bogów   Ferus   2017-02-26
Wierzący wszelkiej maści łączcie się   Koraszewski   2017-02-23
Azyl ignorancji. Część VII.   Ferus   2017-02-19
Otwarty umysł jest zaletą   Andreadis   2017-02-16
Czy krytyczne myślenie zmieni Afrykę?   Igwe   2017-02-13
Wolna wola - klucz do piekielnych bram (II).   Ferus   2017-02-12
Wolna wola - klucz do piekielnych bram   Ferus   2017-02-05
Osaczeni przez religię   Rushdie   2017-02-03
Azyl ignorancji. Część VI.   Ferus   2017-01-29
Rozum i Wiara. Część  XVII   Ferus   2017-01-22
Refleksje sprzed lat: „Spisek sykstyński”   Ferus   2017-01-15
Wystarczy zadawać pytania?   Ferus   2017-01-08
Niewierny Tomasz i krzew gorejący   Ferus   2017-01-01
Nie pożądaj żony bliźniego swego nadaremno   Koraszewski   2016-12-27
Rozum i Wiara. Część XVI   Ferus   2016-12-25
Czy mit o Świętym Mikołaju jest niemoralny?   Novella   2016-12-23
Dwie tezy dla „postępowców” o dżihadzie   Lumish   2016-12-23
Kolejne wyznanie ex-muzułmanki     2016-12-21
Azyl ignorancji. Część V.   Ferus   2016-12-18
"Nic wspólnego z islamem"?   Bergman   2016-12-11
Rozum i Wiara. Część XV.   Ferus   2016-12-11
Pierwsze pokolenie ex-muzułmanów     2016-12-07
Azyl ignorancji. Część IV.   Ferus   2016-12-04
Podporządkować prawo Bogu, czy bogów prawu?   Koraszewski   2016-11-30
Rozum i Wiara. Część XIV.   Ferus   2016-11-27
Azyl ignorancji. Część III.   Ferus   2016-11-20
Rozum i Wiara. Część XIII   Ferus   2016-11-13
Azyl ignorancji, Część II   Ferus   2016-11-06
Test na prawdziwość religijnej wiary   Ferus   2016-10-30
Azyl ignorancji.   Ferus   2016-10-23
Refleksje sprzed lat   Ferus   2016-10-16
Kościół, nauka i próby pogodzenia wiary z życiem   Koraszewski   2016-10-07
Uwagi o prawdziwych katolikach i prawdziwych muzułmanach   Koraszewski   2016-10-05
Dzisiejszy strajk i encyklika z 1968 roku   Koraszewski   2016-10-03
"Chrześcijańskie dziewczyny są przeznaczone tylko do jednego – do dawania przyjemności muzułmańskim mężczyznom”   Ibrahim   2016-10-03
Fiasko poszukiwań dobrego Boga   Ferus   2016-10-02
Podobno obrona ewolucji stała się właśnie trudniejsza. A juści.   Coyne   2016-09-30
Wywiad z Waleedem Al-Husseinim   Canlorbe   2016-09-29
Dobroć biblijnego Boga   Ferus   2016-09-25
Po wygnaniu 160 tysięcy demonów, główny egzorcysta Watykanu idzie do nieba   Coyne   2016-09-24
Szukając dobrego Boga w Biblii   Ferus   2016-09-18
Artykuł ateistki w “New York Times” zachwala prawdziwe cuda dokonane przez początkujących świętych   Coyne   2016-09-16
Szukając dobrego Boga w realnym świecie   Ferus   2016-09-11
Wierzę w Boga Ojca   Koraszewski   2016-09-09
Rozdzielenie religii i państwa – warunkiem demokracji     2016-09-08
Demony w afrykańskiej szkole?   Igwe   2016-09-05
Tłumaczenie rzeczywistości na religijną modłę   Ferus   2016-09-04
W poszukiwaniu drogi do świeckiego państwa   Koraszewski   2016-09-01
Bóg ześle naukę i technikę     2016-08-30
Czy wolno śmiać się z religii?   Koraszewski   2016-08-29
Rozum i Wiara. Część XII   Ferus   2016-08-28
Bańki, medycyna, islam i sport     2016-08-27
Jak odpowiadać na argumenty teisty   Stenger   2016-08-25
Niebiański haczyk i portfele wiernych   Ferus   2016-08-21
Tajemnicza logika Boga   Ferus   2016-08-14
Papież i Święta Wojna   MacEoin   2016-08-09
Homo sapiens i owoc z drzewa wiadomości   Kruk   2016-08-07
Religia zdrowego rozsądku   Dennett   2016-08-01
Trzystu wybitnych i Biblia   Ferus   2016-07-24
Młode pokolenie i imperatyw humanizmu w Afryce   Igwe   2016-07-18
Zaprzeczanie - ISIS zwycięża, kiedy milczysz   Frantzman   2016-07-17
Bandycki ramadan   Bekdil   2016-07-15
Misterium telefonicznych objawień   Kruk   2016-07-13
Powrót ofiary całopalnej   Ferus   2016-07-10
Ateizm w Etiopii   Igwe   2016-07-06
Hejże dzieci (boże), hejże ha   Ferus   2016-07-03
Zwrot, który zmienił świat   Koraszewski   2016-07-01
Dławienie wolnej myśli w Kenii   Igwe   2016-06-28
Niezastąpieni szafarze łask bożych   Ferus   2016-06-26
Humanizm jako alternatywa   Grayling   2016-06-12

« Poprzednia strona  Następna strona »
Polecane
artykuły

Nowe badanie pamięci długotrwałej



Ściganie bluźnierstwa



Ryby jaskiniowe



Autyzm



Od niepamiętnych czasów



Tunezyjczycy przeciw złemu prawu



Drugie prawo termodynamiki



Pochwała ignorancj



Mistyfikacja Sokala



Intronizacja Chrystusa



Obama chrzescijanie



Szelest liści



Czego wam nie pokazują?



Rozdzielenie religii i państwa



Trwa ewolucyjne upokorzenie archeopteryksa



Trucizna, kamuflaż i tęcza ewolucji



Religia zdrowego rozsądku



Kto się boi czarnego luda?



Land of the pure



świecące ryby



Lewica klania sie



Nis zgubic



Religia pieklo



Nienawisc



Niedożywienie w Ugandzie



Ewolucja nieunikniona



Starty z powierzchni



Niewolnictwo seksualne



Miłość teoretycznie przyzwoitych



Psy nie idą do Nieba



Problem zielonych strachów



Antysemiccy Żydzi



Nowy gatunek homininów na czołówkach gazet.