Prawda

Czwartek, 21 listopada 2019 - 00:07

« Poprzedni Następny »


Gość w sadzie

Humanizm ewolucyjny


Lucjan Ferus 2014-04-09


Czyli doskonała alternatywa nie tylko dla ateistów.

Motto: „W przeszłości ludzkość dokładała wszelkich starań, by wzrastać (pod względem liczebności, władzy, zużycia surowców itp.), teraz najwyższa pora żeby wreszcie stała się dorosła

Michael Schmidt-Salomon Humanizm ewolucyjny


Każdy głupi może wiedzieć. Sztuką jest rozumieć”.

Albert Einstein


Spotykałem się wielokrotnie z zarzutem, iż „ateizm oprócz krytyki religii nie ma nic w zamian do zaproponowania wierzącym. Nie daje pociechy ani nadziei i nie jest porywającą ideą, za którą warto byłoby umrzeć”. Uważałem, iż ci którzy tak twierdzą wychodzą z typowo religijnego punktu widzenia. Otóż mają oni na myśli to, że skoro ateizm zabiera ludziom wiarę w złudzenia (iluzje), co do ich pośmiertnego życia, to powinien w to miejsce dać im inne złudzenia, równie atrakcyjne jak te, którymi dotąd ich karmiono.


Jest to nad wyraz błędne rozumowanie, ponieważ oczekuje się wtedy od ateizmu, aby przejął funkcję religii. Podczas gdy zadaniem ateizmu jest otwieranie oczu (czy też rozumu) na fałszowanie i zakłamywanie  rzeczywistości przez religie (stąd się wzięło owo słynne porównanie do „opium ludu”). To trochę tak, jakby od lekarza, który nam przywrócił wzrok po wielu latach ślepoty, żądać aby dał nam coś w zamian za nią. Taka postawa bierze się z tego, iż osoby wierzące religijnie i na dodatek uzależnione od religii, nie są w stanie wyobrazić sobie korzyści jakie nam daje nie zafałszowane widzenie rzeczywistości. A jest ich całkiem sporo i moim zdaniem są bardzo istotne.


I jako uzasadnienie słuszności tego twierdzenia przytaczałem znamienne fragmenty  z apologetyki katolickiej(!) pt. Znaczenie i wartość współczesnego ateizmu: „W pracy tej Jean Lacroix pisze o pożytecznej funkcji ateistycznej krytyki religii, polegającej na „oczyszczaniu” religii z tego, co ją kompromituje. „W każdej wierze – powiada Lacroix – istnieje niezbywalna cząstka antropomorfizmu i bałwochwalstwa” i sami ludzie wierzący powinni swoja wiarę od tych elementów uwolnić, żeby ją bardziej „uduchowić” i wznieść na wyższy poziom. Jeśli tego sami nie robią, to dobrze, że zadanie to wykonują za nich ateiści; zewnętrzna krytyka religii może i powinna być bodźcem dla krytyki wewnętrznej.

           
To paradoksalne twierdzenie o wartości i pożyteczności ateizmu dla rozwoju religii, rozwija także inny francuski filozof katolicki, Etienne Borne. Ten pożytek polega jego zdaniem na tym, że ateizm odnawia wrażliwość ludzi na zło, usypianą przez piękno mitów religijnych. Mity są jego zdaniem podobne do opium, i to z dwóch względów: nie tylko dlatego, że w pewnym sensie usypiają, ale także dlatego, że dzięki nim śnią się nam piękne sny. Mit jest pewną formą ucieczki przed złem. Pokazuje nam zło w świecie, ale przesłania jego okropność „pięknem formy”. Ateiści toczą walkę z mitami i w ten sposób „przeszkadzają ludzkości śnić”. Dowodząc nieistnienia Boga argumentem, że istnieje zło w świecie, ateiści obnażają tym samym istniejące w świecie zło. Zamiast odrzucać argumenty ateistów, należałoby – powiada Borne – uznać pozytywny wkład ateizmu do dziejów postępu myśli ludzkiej i przyjąć ateistyczną krytykę religii jako punkt wyjścia do rozwijania nowoczesnej teologii /../ Natomiast można się zgodzić z poglądem, że stara teologia jest już przestarzała i niewiele warta” (A.Nowicki Zarys krytyki religii. Starożytność).

 

Tak widziałem jeszcze do niedawna ten problem i tak go tłumaczyłem w swoich tekstach. Do czasu aż przeczytałem dwie wyjątkowe książki: Humanizm ewolucyjny oraz Poza dobrem i złemMichaela Schmidta-Salomona, niemieckiego filozofa, autora, publicysty i działacza ateistycznego, rzecznika i współzałożyciela Fundacji Giordano Bruno. W swej pracy koncentruje się na filozofii nauki, antropologii, estetyce, teorii społeczeństwa, futurologii, krytyce religii i ideologii oraz etyce praktycznej (z notki o autorze). Dzięki tym publikacjom dowiedziałem się, że istnieje taka dziedzina wiedzy, która ma w ofercie dla ateistów (i nie tylko) o wiele bogatszy program niż owo „otwieranie oczu” wierzącym, czy też „przeszkadzanie ludzkości śnić”. Powiedziałbym nawet, iż niewyobrażalnie bogatszy i oczywiście o wiele bardziej ciekawszy.

           
Poza tym idea humanizmu ewolucyjnego i jego cele są tak piękne w swojej prostocie, iż nie sposób ich nie zrozumieć właściwie i nie zaakceptować racjonalnym umysłem. Niezwykle pociągające piękno tej idei było dla mnie tym większym zaskoczeniem, iż wcześniej przeczytałem także „Potęgę mitu” Josepha Campbella, z której miała wynikać następująca teza:


„Człowiek nowoczesny nie ma prawdziwej mitologii, do której mógłby się zwrócić. Stare mity są martwe, a na ich miejsce nie powstały nowe. Tymczasem człowiek potrzebuje mitologii, aby światu w którym żyje nadać pewien emocjonalny sens i trwałość. Mity są jakby kodyfikacją na poziomie emocjonalnym stosunku człowieka do życia, śmierci i całego ogromnego, a nierzadko przerażającego wszechświata” ( J.Campbell, wieloletni badacz mitologii).

           
Byłem więc przekonany po tej lekturze, iż tak czy inaczej, człowiek – chcąc nie chcąc – będzie zmuszony wrócić do wiary w mity religijne, aby nadać głębszy sens swemu życiu. Nie potrafiłem tylko sobie wyobrazić w jaki sposób mogłoby się to odbyć (odbywać) w dobie rozwiniętej nauki, zdobyczy najnowszej techniki (komputery i informatyka) i o wiele większej wiedzy i świadomości współczesnego człowieka, o świecie i sobie samym. Wydawało mi się to założenie wręcz niemożliwe do zrealizowania, wewnętrznie sprzeczne i cofające człowieka w rozwoju.  

           
A tu proszę; z tych dwóch książek napisanych przez M.Schmidta-Salomona wyraźnie wynika, iż ludzie z powodzeniem mogą się obejść bez mitów i mitologii, oraz – co bardziej istotne – bez jakichkolwiek religii i mistyki, a już z całą pewnością bez religii zinstytucjonalizowanych. I to wcale nie oznacza, że nie będą w stanie bez nich znaleźć w życiu sensu i celu. Czym jest ta idea najlepiej wyrazi sam Autor owych pozycji. Zacznę jednak od fragmentu przedmowy napisanej przez prof. Jerzego Kochana, pt. Humanizm – świat bez bogów:

 

„Humanizm ewolucyjny”jest opartą o tradycję oświeceniową, bardzo udaną nowoczesną próbą pozytywnego skonstruowania nowej perspektywy cywilizacyjnej, zbudowanej na nauce, etyce, ekologii i sztuce. Czytając go, nie tylko odkrywamy zawarte w nim treści osobiście /../ lecz także czujemy się coraz bardziej przekonani, że nowy, inny świat jest możliwy. /../

             
Nie mamy ochoty być „owieczką w stadzie”, którą zarządzają straszący nas bogowie czy samozwańczy pasterze, bez których jakoby moglibyśmy ulec „zezwierzęceniu” i upaść moralnie, poddać się swej od zawsze przeklętej i z natury grzesznej naturze. Taka perspektywa, dowartościowująca jednostkę ludzką, widząca sens i wartość życia w nim samym, tu na ziemi i w humanistycznym wymiarze, a nie odsyłająca do bogów, zaświatów i poświęcenia ziemskiej egzystencji w imię fantasmagorycznych mrzonek religijnych – istniała i rozwijała się w historii ludzkości od starożytności. /../

           
Według autora „dobre życie w złym świecie” jest możliwe bez Boga, a z całą pewnością bez takiego Boga, jakiego proponują oraz narzucają nam religie. Etyka nie ma nic wspólnego z przykazaniami, a obiecany przez Kanta „wieczny pokój” można osiągnąć bez powoływania się na prawdy objawione. Wystarczy jedynie opowiedzieć się za człowiekiem, za głębokim potencjałem i możliwościami, jakimi obdarzyła nasz gatunek ślepa, niezmierzająca do żadnego konkretnego celu ewolucja”.


Wstęp do „Humanizmu ewolucyjnego” Michael Schmidt-Salomon zaczyna od słów:

 

„Podczas gdy technologicznie wkroczyliśmy w XXI wiek, nasz obraz świata wciąż jest przesiąknięty prastarymi legendami. To połączenie wysokiej wiedzy technicznej z naiwną dziecięcą wiarą może okazać się w dłuższej perspektywie fatalne w skutkach. Postępujemy jak pięciolatki, którym powierzono odpowiedzialność za stery samolotu pasażerskiego. /../

W obliczu niebezpieczeństw będących skutkiem odradzania się nieuświadomionego myślenia w czasach wysokiego rozwoju technologicznego, nazywanie rzeczy po imieniuzwłaszcza w odniesieniu do religii (pogrubienia moje) – jest obowiązkiem wynikającym z intelektualnej rzetelności. /../ Tradycyjne religie, kształtujące dotychczas obraz człowieka, nie są w stanie podołać temu zadaniu. Nie tylko zostały one teoretycznie obalone, lecz także w praktyce okazały się złym poradnikiem dla ludzkości”.

 

Nietrudno zauważyć, iż niektóre z powyższych fragmentów zacytowałem także w „Głosie czarnej owcy”. Nie jest to przeoczenie z mojej strony, lecz przemyślany zabieg: tam zamykały one przedstawioną argumentację, tutaj ją otwierają. Ich wymowa jest istotna z dwóch powodów: po pierwsze – co tu dużo mówić – odczuwam pewną satysfakcję z faktu, iż kierunek i sposób argumentacji jaki prezentowałem w swoich dotychczasowych tekstach, jest zgodny z kierunkiem argumentacji jaka została przedstawiona w obu tych publikacjach. Powiem więcej: moje zdecydowane ateistyczne poglądy po lekturze tych książek, wzbogaciły się o nowe – i co ważne – naukowe argumenty dotąd mi nieznane.

           

Po drugie: już z samego wstępu można właściwie wywnioskować stosunek humanizmu ewolucyjnegodo jakiejkolwiek religii. Przynajmniej połowa objętości tych książek poświęcona jest argumentom, których celem jest pokazanie czym w istocie są religie i jak działają ich mechanizmy. W świetle zaprezentowanego w nich materiału widać wyraźnie, iż religie w żadnym przypadku nie nadają się jako równoprawni partnerzy przy budowie nowoczesnego i szczęśliwego społeczeństwa. Jeśli naprawdę chcemy zbudować takowe, należy zdecydowanie odrzucić religijną „pomoc”. Inaczej będzie ona przeszkodą nie do pokonania na tej drodze.

 

Na dalszych stronach książki Autor pisze:

 

„W miarę rozwoju nauki /../ homo sapiens, rzekome „ukoronowanie stworzenia”, odczarował sam siebie. /../ Trudno nie zauważyć, że wraz z odczarowaniem człowieka, stworzone przez niego wyobrażenia Boga i wynikająca z nich nadzieja zbawienia również stały się przestarzałe. Należy powiedzieć z całą stanowczością, nawet jeśli będzie to przerażające dla osób głęboko religijnych: Założenia wszystkich istniejących dzisiaj religii kłócą się z wynikami badań naukowych! W historii ludzkości wiara religijna nigdy dotąd nie była tak trudna do pogodzenia z naukowym myśleniem, jak w naszych czasach./../

            Ślepota tradycji, tak silnie rozwinięta w przypadku religii /../ jest prawdopodobnie wynikiem przyswajania jej podstawowych elementów ideologicznych już we wczesnym dzieciństwie /../ Nie powinno się bagatelizować skutków tak wczesnej indoktrynacji /../ Franz Buggle, psycholog /../ nazwał to częściowym „zahamowaniem myślenia i rozwoju”, które, „nie wykluczając wysokich osiągnięć intelektualnych w nietkniętych tym zjawiskiem dziedzinach, w obszarze religijno-światopoglądowym prowadzi nieustannie do zastoju w „przedoperacyjnym” stadium myślenia  /../ z jego typowym brakiem uwrażliwienia na sprzeczności /../ i częściowym egocentryzmem”.

           

W obliczu technicznych możliwości, jakimi dzisiaj dysponujemy, nie możemy sobie pozwolić na takie „zahamowania myślenia i rozwoju” w sferze światopoglądowej, a w rezultacie również w dziedzinach etyki i polityki! Humaniści ewolucyjni opowiadają się zatem za przezwyciężaniem ślepoty tradycji, za zastąpieniem zaślepionych tradycją wzorców myślenia i postępowania modelami posttradycyjnymi (krytycznymi wobec tradycji). /../ Dla humanistów ewolucyjnych jest oczywiste, że wszelkie tradycje muszą przejść krytyczny test przydatności. Decydującym kryterium oceny niech będzie pytanie, czy i w jakim stopniu dana tradycja ma wkład w humanizację warunków życia, a w jakim jest dla niej przeszkodą.

           

W świecie nieustannych przemian /../ nasze wzorce myślowe muszą stać się elastyczniejsze. Powinniśmy intensywniej niż do tej pory poszerzać nasze wąskie horyzonty tradycji o ewolucyjną perspektywę. Tylko dzięki temu możliwa jest zgoda społeczna, gdyż trzymający się kurczowo „kry” swojej tradycyjnej przeszłości, czują się przytłoczeni wielką ofertą alternatywnych stylów życia i muszą odruchowo bronić swego kulturowego getta przed rzekomą wrogością „obcych”. Wynikająca z tego nienawiść wobec nich jest jednym z problemów naszych czasów. Wszyscy powinniśmy być tego świadomi./../

           

Humaniści ewolucyjni, świadomi tej imponującej tradycji wielu tysięcy lat (chodzi o wielkich myślicieli, bez których nasza cywilizacja nie mogłaby się obejść, w przeciwieństwie do „przywódców duchowych”, z których ludzkość z powodzeniem mogłaby zrezygnować, przypisek L.F), zdecydowanie sprzeciwiają się często rozpowszechnianej tezie, jakoby człowiek potrzebował religii. Temu mitowi przeciwstawiają twierdzenie, że kulturowe filary ich światopoglądu – nauka, filozofia i sztuka – są w stanie całkowicie wypełnić przestrzeń, do której religie po dziś dzień uzurpują sobie prawo wyłączności. Kto odwołuje się do nauki, filozofii i sztuki, wie, że stanowią one zdecydowanie lepszą alternatywę od religii”.

 

W wielu wypowiedziach z ostatnich miesięcy (mam na myśli portal Racjonalista.pl) można było zauważyć wyraźną tendencję do separacji ateizmu od racjonalizmu i humanizmu. Jednakże w świetle przedstawionego w tych dwóch pozycjach materiału (o czym zresztą świadczą cytowane tu fragmenty), ten niedwuznacznie sugerowany podział – ateizmowi wara od racjonalizmu i humanizmu! – jest nieuprawniony i sztuczny. Z punktu widzenia humanizmu ewolucyjnegowynika ponad wszelką wątpliwość, iż ten pogardzany przez wielu ateizm, nie tylko da się pogodzić z ideą racjonalizmu i humanizmu, ale wręcz jest logiczną, dobrze uzasadnioną konsekwencją tychże idei, które bez niego tworzyłyby ułomny półprodukt, nie dający żadnej gwarancji sprawnego działania, z góry skazany na porażkę. Dalej w pozycji pt. Humanizm ewolucyjny, Autor tak pisze:

           

„W obliczu szerzącego się fundamentalizmu jest więc sprawą najwyższej wagi, by wspierać proces światowego rozbrojenia religijnego, bez którego pokojowe współżycie raczej nie będzie możliwe. Jeśli ten proces się nie powiedzie, trzeba liczyć się z tym, że XXI wiek przejdzie do historii jako stulecie globalnych wojen religijnych, przy czym pustoszące skutki tych wojen byłyby w wyniku dzisiejszych możliwości technologicznych o wiele większe niż w przypadku wypraw krzyżowych w przeszłości. /../

           
Należy przy tym pamiętać, by nie zaniedbywać dłużej racjonalnego uświadamiania na temat istoty, oddziaływania, historii i funkcji społecznych religii jako zjawiska oraz poszczególnych jej wyznań i przyznać należne mu miejsce w systemie edukacji. Tutaj właśnie panoszy się dziś zastraszająca niewiedza – i to również wśród tzw. wierzących. /../ Gdzie zatem należy szukać przyczyn fatalnego oddziaływania systemów religijnych /../ których krwawy ślad znaczy naszą historię? Nie tkwią one bynajmniej w konkretnych cechach charakterystycznych poszczególnych religii. Zasadniczy problem jest ukryty w obszarze znacznie bardziej abstrakcyjnym, mianowicie w samym religijnym pojmowaniu rzeczywistości. Humaniści ewolucyjni dopatrują się w takim podejściu trzech elementarnych zagrożeń:

           

Po pierwsze: Myślenie religijne opiera się z konieczności na manipulacji, gdyż przypisuje stworzonym przez człowieka konstrukcjom rzeczywistości, kryteria jakościowe pozaziemskiego pochodzenia /../ prowadząc tym samym do „nieuczciwego współzawodnictwa myśli”. Ta cecha religijnego podejścia obraca piękną ideę rzeczowego dyskursu w farsę, gdyż warunkiem „dialogu wolnego od narzucania racji” jest poruszanie się dyskutantów na równouprawnionych płaszczyznach. /../ Dzięki temu pseudo transcendentalnemu wzmocnieniu argumenty religijne stają się niepodważalne /../.

           

Po drugie: Religijność podważa swymi nadprzyrodzonymi formami dowodzenia jakiekolwiek racjonalne uzasadnienie, wprowadzając tym samym niesprawdzalną „dowolność argumentacji”. Przy pomocy „zaświatów” można, jak wiadomo, uzasadnić każde „ziemskie kłamstwo” (Nietzsche). /../ Ludzi głęboko wierzących oczywiście trudno odwieść od ich przekonań /../ racjonalnymi argumentami. (Zresztą niełatwo jest udowodnić komuś za pomocą argumentów brak spójności założeń, do których nie doszedł drogą argumentacji).  

           

Po trzecie: Religijny światopogląd wiąże się ściśle z silnie autorytarną strukturą myślenia. /../ Najmniejszy nieśmiały sprzeciw podszyty jest wielkim lękiem i traktowany jak herezja. Tu chyba najbardziej widać różnicę między religią a naukowym myśleniem opartym na krytyce, tzn. na nieustannych próbach falsyfikacji dotychczasowych przekonań, celem przełamywania błędów przeszłości. Podczas gdy w nauce obowiązuje /../ prymat silniejszego argumentu, religia posługuje się prymatem siły, którą w przypadku religii teistycznych, najpotężniejszy z władców – Bóg – obdarza rzekomo swoich ziemskich „wysłanników”.

 

Do powyższych zagrożeń ze strony religii dodałbym jeszcze parę innych (opisałem je dokładniej w tekście pt. Ślepi przewodnicy), mianowicie:

           
* Religie prezentują anachroniczny wizerunek świata i praw nim rządzących. Opiera się on bowiem na „wiedzy”, jaką posiadali ludzie przed paroma tysiącami lat, będący na dużo niższym poziomie rozwoju umysłowego, cywilizacyjnego i kulturowego. W związku z tym, religie błędnie rozpoznały większość aspektów naszej rzeczywistości „wyjaśnionych” w starodawnych mitach, które do dziś traktowane są z całą powagą przez wierzących.

           
* Religie stosują nieodmiennie zasadę: Cel uświęca środki i w imię tej zasady każda podłość, każda krzywda i każda zbrodnia wyrządzana bliźnim przez wiernych jak i kapłanów tych religii, nazywane są dobrem i usprawiedliwiane tymże celem. W imię tej zasady Kościoły zawsze stosowały obłudę, kłamstwo i fałsz, byle tylko dopiąć wyznaczonych sobie celów, którymi zazwyczaj były władza, sława i bogactwo.

           
* Religie żywią przekonanie oparte jedynie na wierze, iż reprezentują i służą najwyższej Prawdzie, której wszyscy powinni się podporządkować, a odmowa jej służenia jest zawsze piętnowana, tak przez pasterzy jak i przez wiernych. Taka postawa implikuje daleko posuniętą nietolerancję dla innych religii, gdyż każda z nich uważa, iż posiada pełnię Prawdy, dlatego inne wyznania muszą być z założenia fałszywe.

           
* Religie same siebie usprawiedliwiają z wszelkiego zła, które czynią bliźnim, powołując się na przewodzenie Duchem Świętym, który ma być jakoby nieomylny, a przez to będący poza ludzkimi ocenami i osądem. Jego decyzje były nieodwołalne i nieweryfikowalne.

           
* Doktryna religijna (nie tylko katolicyzmu) jest tak pomyślana, iż każdy żyjący człowiek musi znaleźć się pod jej wpływem. Wszyscy bowiem ludzie bez wyjątku obciążeni są grzechem pierworodnym i każdy jest winny od urodzenia. „Musimy snadź rodzić się winni, albo Bóg byłby niesprawiedliwy” (B.Pascal).

           
* Religie opierają się na wierze, nie mając żadnych dowodów na jej poparcie. Mimo to, zawsze zachowywały się tak (i zachowują nadal), jakby miały niezbite dowody na to, że wszystko co głoszą jest Prawdą, a to co czynią bliźnim jest wyrazem woli bożej. „Największe i najstraszliwsze zło, jakie człowiek wyrządza człowiekowi, bierze się z niezłomnej wiary w słuszność fałszywych przekonań” (B.Russell).

           
* Religie opierają się na zakłamanej hierarchii wartości, której skutki można by streścić następującą maksymą: „Musi być ciężko tym, którzy wzięli autorytet za prawdę, zamiast prawdę za autorytet” (G.Massey). Np.: „rzeczywistość” nadprzyrodzona jest dobra i prawdziwa, natomiast świat realny nie ma wartości, jest tymczasowy i zły (jako byt przygodny). Życie pośmiertne, ma sens i wartość, natomiast nasze realne jest ich pozbawione. Życie duchowe jest warte uznania (stąd księża cieszą się uważaniem wśród wiernych), natomiast zwykłe życie i potrzeby związane z cielesnością i seksualnością są grzeszne i niemoralne itd., itd.

           
* Religie uważają, iż maja prawo ingerować w życie ateistów, bo wg nich Bóg istnieje niezależnie od tego czy się w niego wierzy, czy nie. Natomiast ateiści nie mają prawa krytykować religii i wiary, gdyż błądzą w swych irracjonalnych poglądach. Powinni także szanować religijne wierzenia, ponieważ przemawia za nimi wielowiekowa Tradycja, oparta na uświęconej Prawdzie objawionej człowiekowi przez Boga, jak i autorytecie Kościołów.

           
* Religie „od zawsze” deprecjonowały rozum i pogardzały nim, np.: „Wysławiam Cię Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie” (BT, Mt 11,25). Oraz: „A ponieważ nie uznali za słuszne zachować prawdziwe poznanie Boga, wydał ich Bóg na pastwę na nic niezdatnego rozumu” (Rz 1,28) Itd., itd. Religia od dawna walczyła z rozumem, czego jednym z przejawów było palenie na stosach wielkich myślicieli (jako heretyków), oraz ich rękopisów.

           
* Religie „rozwiązują” problemy, które same tworzą: straszą wiernych śmiercią i dają im złudne poczucie bezpieczeństwa. Wmawiają im grzeszną naturę i „zbawiają” wiernych od grzechów „wynikających” z jej posiadania. Straszą piekłem nieposłusznych i niepokornych, jednakże dla tych, którzy się im podporządkują mają w ofercie niebo. Tworzą podziały, twierdząc, iż religie łączą ludzi. Wpajają małym dzieciom poczucie winy, a potem „pomagają” je znosić z godnością, robiąc z tego cnotę.

           
* Rolą religii wbrew pozorom nie jest „służenie” Bogu (pogląd sprzeczny z Biblią: Dz 17,24), czy też czynienie ludzi lepszymi (religie wszak żyją z grzechu), ale uzależnienie ich od Kościoła (kapłanów) i przerabianie ich na uległe owieczki, aby przez całe życie utrzymywały swych pasterzy. „Co do tłumu, nie ma on żadnych obowiązków, jak dać się prowadzić i jak trzoda posłuszna iść za swymi pasterzami” (papież Pius X).

           
* Religie wartościują ludzi na tych dobrych – wierzących i tych złych – niewierzących. W przeszłości samo wyznawanie ateizmu było zbrodnią, w związku z czym wielu ludzi było oskarżanych o tę „zbrodnię” i skazywanych na śmierć, najczęściej przez spalenie na stosie. Np. Cesare Vanini został oskarżony o następujące „zbrodnie: ateizmu, bluźnierstw, bezbożności” i spalony na stosie w 1619 r., a jego dzieła zostały potępione w taki oto sposób: „Dzieła te jako przeciwne kultowi /../ o tyle niebezpieczniejsze, iż w sposób bardziej ukryty głoszące ateizm i domagające się szkaradnej wolności” /../ itd.

           
* Religie preferują odwieczny sojusz ołtarza z tronem, dzięki któremu same zyskują wsparcie władzy świeckiej w panowaniu nad wiernymi, w zamian pomagając tejże władzy w rządzeniu poddanymi. Daje im to realną władzę nad rzeszą wiernych, a co za tym idzie o wiele większe korzyści materialne. „Każdy niech będzie poddany władzom sprawującym rządy nad innymi. Nie ma bowiem władzy, która by nie pochodziła od Boga, a te, które są, zostały ustanowione przez Boga. Kto więc przeciwstawia się władzy – przeciwstawia się porządkowi Bożemu” (Rz 13,1-4).

           

Reasumując: nie ma drugiej takiej idei równie zakłamanej co idea boga/bogów, która leży u podstaw religii człowieka. Moim zdaniem, główną przyczyną tego stanu rzeczy jest fakt, iż religie prawie od samych swoich początków reprezentowały władzę bogów nad ludźmi i dzierżyły tę władze przez wiele tysięcy lat, wymuszając na wiernych siłą, podstępem i kłamstwem posłuszeństwo sobie i uległość. Dopiero od stosunkowo niedawna (bowiem historia religii liczy sobie 30 – 50 tys. lat) owa sytuacja zmieniła się nieco i to nie wszędzie: nasz bóg przestał być despotą i tyranem, surowo karzącym swych wiernych za byle przewinienia, a stał się bogiem miłującym nas i starającym się ulżyć naszej niedoli, na tym „padole łez”.

           
Drugim aspektem tej władzy jest fakt, iż większość religii jest sacerdotalistyczna (kapłani muszą pośredniczyć pomiędzy bóstwem a wiernymi), a zatem „przy okazji” religie służą kapłanom, którzy czerpiąc z nich doczesne korzyści, obiecują wiernym pośmiertną nagrodę w zaświatach w odległej przyszłości (po naszej śmierci). Jednakże wymyślenie przez kapłanów piekła, przeznaczonego nie tylko dla grzeszników, lecz także dla niewierzących, wyraźnie ukazuje prawdziwą funkcje religii: nie chodzi w nich o poprawę człowieka, lecz o uzależnienie go od religii/ Kościołów, oraz panowanie nad jego umysłem za wszelką cenę. Na tym poprzestanę, chociaż można by znaleźć jeszcze niejedno zagrożenie ze strony religii.

 

W dalszej części swojej książki M.Schmidt-Salomon pisze:


„Jeśli traktować poważnie zasadę ekonomii myślenia, która w historii badań naukowych sprawdzała się dotąd systematycznie jako metoda odróżniania poprawnych teorii od błędnych, to ze znanych mitów religijnych pozostanie niewiele – zbyt mało, by móc z tego skonstruować jeszcze jakąś religię. W związku z powyższym nasuwa się frapujące pytanie: Dlaczego religie mimo tego mankamentu odgrywają w historii ludzkości (do dzisiaj!) tak znaczną rolę? Jak właściwie wytłumaczyć wymysł człowieka, że stworzył go Bóg (lub bogowie), którego (których) nakazom musi się niewolniczo podporządkować?

           
Pośród wielu możliwych teorii wyjaśniających ten fenomen argument ewolucyjno – biologiczny wydaje się chyba najciekawszy – i najbardziej obrazoburczy. Pogląd ten przedstawia Boga jako wyimaginowanego przewodnika stada (samca alfa), typową konstrukcję mózgu naczelnych, która ukonstytuowała się m.in. dlatego, że zapewniała niektórym członkom naszego gatunku znaczną przewagę w walce o zasoby. Zasada była i jest nadzwyczaj prosta:

           

Ktoś, kto potrafi sprawiać wrażenie, że jest w „dobrych układach” ze „srebrnogrzbietym samcem w zaświatach”, już z tego powodu może wzmocnić swoją pozycję społeczną w hierarchii ludzkich ssaków. W zasadzie chodzi tu o wyrafinowane rozbudowywanie struktur sprawowania władzy, zapewniania sobie przywilejów i lepszej pozycji – zachowanie obserwowane u wielu gatunków ssaków. /../

           
Żadna rozsądna małpa nie dałaby się zwieść urojonemu przewodnikowi stada, podczas gdy człowiek staje się zbyt często ofiarą swojej wybujałej fantazji. Tak oto ugruntował się niespotykany w naturze system władzy, będący dla nas, jako szczególne „osiągnięcie kultury”, wątpliwym powodem do dumy. Z całą pewnością można stwierdzić, że dla urzeczywistnienia idei pokojowego rozwoju ludzkości byłoby niezwykle korzystne, gdyby w przyszłości wydumane dobre układy z „wymyślonym samcem alfa” nie były nagradzane awansem społecznym. /../

           
Humaniści ewolucyjni uważają obnażanie faktycznego absurdu, ukrytego w religijnych pomysłach na definiowanie sensu, za jedno z najważniejszych zadań polityki oświeceniowej. Powinniśmy silniej niż kiedykolwiek dotąd dążyć do tego, by tak popularne wśród demagogów cytowanie rzekomej woli bożej w celu umacniania własnej pozycji wywoływało u słuchaczy salwy śmiechu, a nie poddańcze drżenie. Jedynie tak można przeciwdziałać generującemu konflikty zbrojne procesowi dzielenia ludzkości na getta. Powinniśmy zastąpić go – zgodnie z polityczną utopią humanizmu ewolucyjnego – różnorodną, a mimo to jednolicie humanitarną kulturą światową. Kulturą pełną otwartości – a nie objawień, służącą człowiekowi – a nie stworzonym przez niego bogom i ich ziemskim pomocnikom” (koniec cytatów).

 

           
Każdy kto czytał doskonałą książkę Dlaczego wierzymy w boga(-ów) J.Andersona Thomsona, Jr. wraz z Clare Aukofer, wie doskonale dlaczego tak się dzieje, iż dajemy się z łatwością nabierać tym, którzy twierdzą, iż mają „dobre układy ze srebrnogrzbietym samcem w zaświatach”. Ewolucja wytworzyła w nas pewne predyspozycje, dzięki którym mogły zakiełkować w naszych umysłach idee religijne i z czasem przyjąć się na stałe. Ponieważ jest to temat na dłuższy tekst, chwilowo pominę go w niniejszych rozważaniach. Dalszy ciąg tego tekstu, opartego na pozycji pt. Humanizm ewolucyjny M.Schmidta-Salomonapowinien nastąpić niebawem (mam nadzieję).


 


Skomentuj     Wyślij artykuł do znajomego:     Wydrukuj




Komentarze
2. Świetny artykuł szampans 2014-04-09
1. Humanizm Ewolucyjny Marek Nowakowski 2014-04-09


Nowy ateizm i krytyka religii

Znalezionych 582 artykuły.

Tytuł   Autor   Opublikowany

Byli ateiści, obecnie wierzący   Ferus   2019-11-17
Dewocja to pobożność? Czyli wizyta u starszej pobożnej pani.   Ferus   2019-11-10
Biskupa czerep rubaszny   Koraszewski   2019-11-08
Sen mara, Bóg wiara, nieśmiały głos podświadomości, czy bezsensowne rojenia senne?   Ferus   2019-11-03
Refleksje sprzed lat: „Proporcje krzyku i smaku”   Ferus   2019-10-27
Trudne początki mitu   Ferus   2019-10-20
Jak Bóg ogarnia swoje dzieło   Ferus   2019-10-13
Uduchowiony erotyzm bogów i wyznawców (V)   Ferus   2019-10-06
Uduchowiony erotyzm bogów i wyznawców IV   Ferus   2019-09-29
Katolicka Afryka i jej niepokoje   Igwe   2019-09-27
Turcja: ucieczka od religii?   Bulut   2019-09-25
Uduchowiony erotyzm bogów i wyznawców (III)   Ferus   2019-09-22
Uduchowiony erotyzm bogów i wyznawców (II)   Ferus   2019-09-15
Uduchowiony erotyzm bogów i wyznawców   Ferus   2019-09-08
Zlecenie walki z szatanem   Koraszewski   2019-09-02
Mrówki i ludzie. Czyli niepokojące podobieństwo „korony stworzenia” do bezrozumnych owadów.   Ferus   2019-09-01
Jabłko, które jabłkiem nie było   Ferus   2019-08-25
Ta miłość zaczęła się od strachu   Koraszewski   2019-08-24
Problem „ukrywającego się Boga”.   Ferus   2019-08-18
Hipoteza Boga kontra nauka (IV)   Ferus   2019-08-11
Na początku był jakiś Jezus   Koraszewski   2019-08-05
Hipoteza Boga kontra nauka (III)   Ferus   2019-08-04
Hipoteza Boga kontra nauka (II)   Ferus   2019-07-28
Hipoteza Boga kontra nauka   Ferus   2019-07-21
Apostołowie Nowego Ładu (II)   Ferus   2019-07-14
Bóg bez państwa i państwo bez Boga   Koraszewski   2019-07-12
Apostołowie Nowego Ładu. Czyli ludzie pogodzeni z nieubłaganymi prawami natury.   Ferus   2019-07-07
Pamięć i odrzucona tożsamość   Koraszewski   2019-06-27
O znaczeniu świeckich usług medycznych   Igwe   2019-06-22
Bezlitosne Miłosierdzie Boże   Ferus   2019-06-16
Dziecko i jego I Komunia Święta   Ferus   2019-06-09
Tajemnica zawodowa duchownych   Ferus   2019-06-02
Rozmyślając nad sensem życia (VIII)   Ferus   2019-05-26
Rozmyślając nad sensem życia (VII)   Ferus   2019-05-19
Rozmyślając nad sensem życia (VI)   Ferus   2019-05-12
De non existentia Dei   Koraszewski   2019-05-06
Rozmyślając nad sensem życia (V)   Ferus   2019-05-05
Nieszczęsny ateizm. List do przyjaciela   Koraszewska   2019-05-04
Ewangelia według pana Jeża   Koraszewski   2019-05-02
Biły się dwa bogi   Koraszewski   2019-04-29
Rozmyślając nad sensem życia IV.   Ferus   2019-04-28
Ani nie manifest, ani nie tak nowego ateizmu   Koraszewski   2019-04-26
Wzrastająca obecność boga   Koraszewski   2019-04-22
Rozmyślając nad sensem życia (III)   Ferus   2019-04-21
Dziękujmy Panu, korona cierniowa ocalona   Koraszewski   2019-04-19
Czary, zagrożenie bezpieczeństwa i prawo szariatu   Igwe   2019-04-16
Rozmyślając nad sensem życia (II).   Ferus   2019-04-14
Dlaczego ateiści walczą o prawo wyjścia z cienia w Afryce i nie tylko w Afryce?   Igwe   2019-04-10
Rozmyślając nad sensem życia   Ferus   2019-04-07
Krzywdy wyrządzone ludzkości przez naukę   Ferus   2019-04-01
Zdobywca nagrody Templetona i jego nonsensy w „Scientific American”   Coyne   2019-03-28
Mały Traktat o duszy dziecka poczętego tak lub inaczej   Koraszewski   2019-03-26
Czy religijne prawdy są zbyt trudne do zrozumienia? (II)   Ferus   2019-03-24
Zwalczanie oszukańczych kapłanów i komercjalizacji religii w Republice Południowej Afryki   Igwe   2019-03-23
Dlaczego musiałem zostać ateistą   Ferus   2019-03-17
Eks-ateistka obnaża nędzę ateizmu   Koraszewski   2019-03-07
Ego kontra Świadomość. Czyli lepiej żyć złudzeniami czy prawdą o rzeczywistości?   Ferus   2019-03-03
Trzy dni, które nie wstrząsną Kościołem   Koraszewski   2019-02-25
Ego kontra Świadomość II. Czyli lepiej żyć złudzeniami czy prawdą o rzeczywistości?   Ferus   2019-02-24
Kiedy największa na świecie sunnicka instytucja religijne potępi swój kolonializm?    Shoaaib   2019-02-24
Artykuł w ”New York Times”: Nauka może uczyć się od religii   Coyne   2019-02-20
Ego kontra Świadomość. Czyli lepiej żyć złudzeniami czy prawdą o rzeczywistości?   Ferus   2019-02-17
Papież ucałował notorycznego islamistycznego antysemitę   Meotti   2019-02-12
Czy religijne prawdy są zbyt trudne do zrozumienia?   Ferus   2019-02-10
Płaska Ziemia: kwestia wiedzy czy wiary? (II)   Ferus   2019-01-27
Płaska Ziemia: czyli kwestia wiedzy czy wiary?   Ferus   2019-01-20
Zachodni apologeci ekstremizmu   Rafizadeh   2019-01-19
Refleksje po lekturze „Ateisty”   Ferus   2019-01-13
Czy Afryce potrzebna jest religijna reformacja?   Igwe   2019-01-08
Eksperci od „prawdziwej” wolności i grzechu   Ferus   2019-01-06
Ośmioletnia panna młoda   Rafizadeh   2019-01-02
Intrygujące pytanie papieża Franciszka   Ferus   2018-12-30
Tak, jest wojna między nauką a religią   Coyne   2018-12-29
Jasełkowo-teologiczne refleksje dziadka „Maryi panienki”.   Ferus   2018-12-23
Pogodzenie nauki i religii?   Coyne   2018-12-21
Adwokat diabła II.Czyli religijna wersja ludzkich umiejętności „poszukiwania wyjścia”.   Ferus   2018-12-16
Adwokat diabła. Czyli religijne racje zastępujące prawdę.   Ferus   2018-12-09
Duchowni wypaczają religię i mordują kobiety   Reza   2018-12-03
Niechciany dar Boga. Czyli trudności z akceptacją nieuniknionego.   Ferus   2018-12-02
W Nigerii porzucenia religii jest ryzykownym przedsięwzięciem   Igwe   2018-11-29
Człowiek musi w coś wierzyć. Podsumowanie.   Ferus   2018-11-25
 “Islam przeżywa ostre starcie z nowoczesnością i wymaga reform”     2018-11-22
Człowiek musi w coś wierzyć. Schizma arcybiskupa Lefebvre'a   Ferus   2018-11-18
Człowiek musi w coś wierzyć. Mariawici.   Ferus   2018-11-11
Boski niebyt, nauka i patriotyzm   Koraszewski   2018-11-07
Człowiek musi w coś wierzyć. Raskolnicy, Swedenborg.   Ferus   2018-11-04
Człowiek musi w coś wierzyć. Savonarola, Luter i inni   Ferus   2018-10-28
Allah stworzył kobiety, żeby były w domach     2018-10-25
Prawdziwy opór przeciw fanatyzmowi   Chesler   2018-10-24
Człowiek musi w coś wierzyć. Kontynuacja.   Ferus   2018-10-21
List Einsteina kwestionujący religię, biblię i ideę Boga jest znowu na sprzedaż   Coyne   2018-10-19
Jak ekstremistyczny rząd traktuje dziewczynki i kobiety   Bulut   2018-10-19
Szatan pierwszej klasy   Kruk   2018-10-15
Przemyślana odmowa przymusowej relokacji uchodźców   Ferus   2018-10-14
Kiedy rzeczywistość zaprzecza religijnej fikcji. Czyli refleksje nad listem papieża Franciszka do ludu Bożego.   Ferus   2018-10-07
Rozum uskrzydlony wiarą (III)   Ferus   2018-09-30
Rozum uskrzydlony wiarą (II)   Ferus   2018-09-23
Rozum uskrzydlony wiarą   Ferus   2018-09-16
Zbrodnie Boga czy zbrodnie ludzi w imieniu Boga?   Ferus   2018-09-09
Kiedy stworzenie czuje się lepsze od Stwórcy.   Ferus   2018-09-02

« Poprzednia strona  Następna strona »
Polecane
artykuły

Schadenfreude



Pseudonaukowa histeria...


Panstwo etc



Biły się dwa bogi


 Forma przejściowa


Wstęga Möbiusa


Przemysł produkcji kłamstw


Jesteś tym, co czytasz,



Radykalne poglądy polityczne


Einstein



Socjologia



Allah stworzyl



Uprzednie doświadczenie



Żydowski exodus



PRL Chrystusem narodów



Odrastające głowy hydry nazizmu



Homeopatia, wibracje i oszustwo


Żołnierz IDF



Prawo powrotu



Mózg i kodowanie predyktywne



Nocna rozmowa



WSzyscy wiedza



Nieustający marsz



Oświecenie Pinker



Alternatywna medycyna zabija



Kobiety ofiarami



Prometeusz



modyfikowana pszenica



Arabowie



Roboty będą uprawiać ziemię



Sumienie, czyli moralność bez smyczy



Skomplikowana ewolucja



Argument neuroróżnorodności



Nowe badanie pamięci długotrwałej


Listy z naszego sadu
Redaktor naczelny:   Hili
Webmaster:   Andrzej Koraszewski
Współpracownicy:   Jacek, , Malgorzata, Andrzej, Marcin, Henryk