Prawda

Środa, 21 lutego 2018 - 19:51

« Poprzedni Następny »


Fałszywi prorocy. Zakończenie.


Lucjan Ferus 2018-01-21


Za każdy razem, kiedy stykam się z podobnym przypadkiem, jak opisany w książce Byłem Świadkiem Jehowy Gunthera Pape, utwierdzam się w swoich przekonaniach, iż każdą religię i każdego z naszych bogów stworzyli sami ludzie, bez nadprzyrodzonej pomocy z zewnątrz. Inaczej mówiąc: to nie Bóg stworzył ludzi na swoje podobieństwo i obraz lecz ludzie tworzyli swych bogów na własne podobieństwo (względem własnych potrzeb psychicznych). Zdradzają to sprzeczności w „prawdach” religijnych i znaczny ładunek infantylizmu. Nie mówiąc o sprzecznościach z rozumem i logiką, bo na to w religiach nie zwraca się uwagi.

Czyżby miał rację Ludwik Feuerbach, który doszedł do przekonania, iż „Człowiek w religii ma oczy tylko po to, aby nie widzieć, aby być ślepym na wszystko. A rozum tylko po to, by nie myśleć, aby być ciemnym jak tabaka w rogu”? Albo papież Pius X, który stwierdził: „Co do tłumu, nie ma on innych obowiązków, jak dać się prowadzić i jak trzoda posłuszna iść za swymi pasterzami”? A papież Aleksander VI nie mylił się, mówiąc: „Każda religia jest dobra, ale najgłupsza jest najlepsza”? Abstrahując od tego, którą religię w tym kontekście uważał on za „najlepszą”, po lekturze takiej książki jak wspomniana wyżej, trudno nie zgodzić się z tymi zarzutami – było nie było – znawców tematu.

 

Mimo wszystko wydaje mi się jednak, że te opinie są zbyt ogólnikowe, powierzchowne i nie oddające istoty rzeczy. Prawdopodobnie u Świadków Jehowy jest tak samo, jak w przypadku innych religii: jest tam duży odsetek osób nadmiernie łatwowiernych, ale jest też wiele osób rozsądnych, mających za to pewną cechę, która determinuje ich poglądy i zachowania: za wszelką cenę chcą wierzyć w jakieś wyższe Dobro i Prawdę, którym należy służyć, gdyż bez nich nasz świat pozbawiony byłby wartości, a  nasze życie nie miałoby sensu. I może dlatego zbytnio ufają różnym ludziom, którzy twierdzą, że kontaktują się z Bogiem, albo z Duchem Świętym, Matką Boską czy choćby… z Jehową właśnie.

 

Warto byłoby zatem odpowiedzieć sobie na ważne pytanie: Dlaczego wielu ludzi tak ŁATWO OSZUKAĆ w kwestiach religijnych? (być może w innych też, ale zostańmy przy religii). Okazuje się, że odpowiedź na to pytanie istnieje już od dłuższego czasu i wcale nie jest ona taka skomplikowana, jakby mogło się wydawać po skali trudności, jakie mieli niektórzy osobnicy mocno uzależnieni od różnych systemów, czy też wierzeń religijnych, których stali się ich mimowolnymi ofiarami. W książce pt. Poza dobrem i złem, jej autorMichael Schmidt-Salomon tak przedstawia ów problem:

„Zło jest jedynie fikcją. „Moce ciemności” nigdy nigdzie nie istniały /../ Najwyższy czas, by uwolnić się odtych zwidów! /../ ludzka kultura, jak i świat natury wprawdzie pełne są okrucieństw i cierpienia, ale niejest to wynik działania „zatrważających mocy zła”,lecz zachowańorganizmów dbających o korzyść własnąoraz skutecznego powielania działających w nich genetycznych i memetycznych replikatorów.


Dobro i zło to pozbawione treści pojęcia,które bardziej gmatwają obraz rzeczywistości, niż pomagają w jej zrozumieniu. Już to byłoby wystarczającym powodem, aby je odrzucić. Ważniejsze jest jednak, że w historii naszej kultury mempleks: „dobro versus zło”nieustannie służył wzajemnemu podburzaniu społeczności ludzkich przeciwko sobie. /../ idea złaodegrała w rozwoju sztuki wojennej nie mniejsza rolę niż wynalezienie procy, prochu czy rakiety /../.


Gdy mempleks dobra i złana stałe zagnieździ się w systemie pojęciowym, trudno znaleźć czyn tak okrutny, żeby w imię „wielkiej, słusznej sprawynie można było go popełnić. Najwięksi przestępcy w historii nie byli żadnymi demonami, lecz uważali się /../ za idealistów i wręcz roili sobie, że reprezentują „armiędobra”w walce z „powszechnym złem”. /../ Bez względu na to, jak pozytywne wrażenie sprawiali, ich mózgi były zaatakowane przez strasznego pasożyta – religijny wirus./../ ludzki mózg wydaje się w najwyższym stopniu podatny na tego typu mamienie. /../


„Religie, twierdzi Dawkins, to „mistrzowie sztuki zwodzenia”– i ma niewątpliwie rację. Ale określenie to dotyczy każdej ideologii, która za pomocą mempleksu „dobro versus zło”namawia jednostkę do poświęcenia własnego życia w imię „wyższych ideałów wspólnoty”.Gdy ofiara połknie przynętę w postaci poczucia przynależności do grupy „elitarnych wojowników zwalczających zło”, nie ma już w zasadzie szans na ratunek”.

Jak to zwodzenie wiernych wygląda od strony religii? Czy robią to podstępnie, kryjąc się ze swoimi zamiarami? Wprost przeciwnie: nazywają rzeczy po imieniu (przynajmniej w religii katolickiej). I tak np. Sobór Watykański II w 1965 r. orzekł w Geaudium et spes: „W ciągu bowiem całej historii ludzkiej toczy się ciężka walka przeciw mocom ciemności; walka ta zaczęta ongiś u początku świata trwać będzie do ostatniego dnia, według słowa Pana”.

 

A zatem mamy już pierwszego winnego, odpowiedzialnego za „rozumową ślepotę” ludzi, którym wydaje się, że służą „uosobionemu Dobru” i „Prawdzie”. Jest to głębokie przekonanie (choć nie poparte żadnymi dowodami), iż jest się kimś wyjątkowym i wartościowym, gdyż służy się wielkiej i pięknej sprawie, np. pomagając Jehowie zbawić świat i wszystkich ludzi dobrej woli. Czyż sama już świadomość tego „faktu” nie sprawia, iż ci ludzie czują się lepsi i ważniejsi od reszty ludzkości? Przecież to ich „wybrał Jehowa” na swych pomocników w tym wielkim dziele i to im zaufał, że wywiążą się jak najlepiej z powierzonego zadania.

 

Jakie to musi być krzepiące uczucie dla tych ludzi, że spośród wielomiliardowej ludzkości grzesznych osobników w tym złym świecie, sprzeciwiającym się woli Jehowy, tylko ta mała wierna garstka poznała PRAWDĘ o swym Bogu i dzięki temu została wyróżniona jego wielką miłością, którą im okaże podczas bliskiego już Har-Magedonu,.. nie unicestwiając ich z resztą ludzkości. Czy nie jest to najbardziej „radosna nowina”, jakiej mógłby spodziewać się śmiertelny i grzeszny człowiek, gdyby tylko zaufał wysłannikom Jehowy?

 

To jeszcze nie wszystko, co skłania Świadków Jehowy do takich irracjonalnych zachowań. Jest jeszcze coś, co pozwala zrozumieć ich przeraźliwy i obezwładniający STRACH przed Har-Magedonem, jak i to, że nie widzą nic niepokojącego w obrazie, który opisał w swej książce Gunther Pape:

„Aniołowie z ognistymi mieczami w ręku mordują wszystkich, którzy staną im na drodze – mężczyzn i kobiety, starców i dzieci. Potoki krwi, zniszczenie, zagłada, straszliwy koniec. Gromada ludzi stoi na uboczu przypatrując się krwawej łaźni. Wznoszą ręce, wydają radosne okrzyki – Świadkowie Jehowy. Ludzkość ginie w dniu gniewu i sądu. Ratunek znajdują Świadkowie Jehowy. Ja ginę wraz z bezbożnymi. Śmierć, wiekuista śmierć – i już nic więcej, przestaję istnieć. /../ zostaję zapomniany i unicestwiony, ponieważ zwątpiłem w prawdę Jehowy. Nie ma odwrotu, zapadam w nicość. Ogarnia mnie niewysłowiona trwoga”.

Co może spowodować takie bezrozumne i paradoksalne zachowanie u ludzi, jak to, które przedstawione jest w owym fragmencie? Odpowiedź jest oczywista: nasze rozwinięte ponad miarę EGO! To ono panicznie bojąc się śmierci i nieistnienia, będzie się „chwytało” każdej możliwości, która w jego mniemaniu pomoże mu pokonać widmo nieuchronnego niebytu. To nasze ego ze strachu przed unicestwieniem i w trosce o swoje przetrwanie, zatruwa umysły swych nosicieli, pokazując im wizje jak ta opisana wyżej, gdzie na widok mordowania ludzkości przez aniołów okazują oni radość i zadowolenie – byle tylko ich ego wyszło z życiem z tej przerażającej masakry i pożałowania godnej sytuacji. Reszta się nie liczy.

 

Wcale bym się nie zdziwił gdyby się miało okazać, iż to właśnie nasze ego skierowało religie w takim kierunku „doświadczeń duchowych”, które przede wszystkim zabezpieczają jego interesy. Jest bowiem bezsprzecznym faktem, iż żadna inna dziedzina nie jest tak silnie zdominowana przez nasze ego, jak RELIGIE. Żadna też inna dziedzina oprócz religii, nie została w tak drastyczny sposób zmanipulowana i wykorzystana przez nasze ego do swych celów. Jakie są tego skutki? Odpowiedź na to pytanie można znaleźć w książce biologa Darryla Reanneya pt. Śmierć wieczności. Przyszłość ludzkiego umysłu:

„Dobór naturalny w społeczeństwie ludzkim, dokonuje się na zasadzie rywalizacji między jednostkami świadomymi własnej odrębności. /../ wskutek rywalizacji nasilają się głównie takie cechy jak: zachłanność, dążenie do przeżycia za wszelką cenę,nadmierne przywiązanie do dóbr, które ułatwiają ekspansję ego, pożądanie bogactwa i władzy, obojętność wobec innych, jednym słowem – egoizm /../ Samolubne ego /../ jest nienasycone. Ma ono to w swojej naturze, że wciąż poprawia mniemanie o sobie, gromadząc coraz więcej rzeczy, które pozwalają mu się określić: więcej pieniędzy, więcej władzy,więcej czasu. To ostatnie pragnienie przeradza się w niepowstrzymany pęd do trwania w nieskończoność /../

 

Stopniowo, lecz nieuchronnie ego staje się pułapką dla świadomości, więzieniem z którego nie można oglądać świata /../ Najważniejszą cechą ego jest to, że jest ono źródłem ograniczeń/../ Zamęt szerzący się we współczesnych społeczeństwach Zachodu, wynika z nadmiaru ograniczeń dyktowanych przez ego. Ego jest źródłembraku swobód, małostkowości, barier i chciwości w społeczeństwie opływającymwe wszelkie dobra. W naszym życiu religijnym plenią się sekty, w życiu społecznym utrzymują się różnice klasowe, psychika pełna jest uprzedzeń. Każde z tych zjawisk jest ograniczeniem, zawęża pole widzenia, nasila złudzenia /../.

 

Poczucie winy nieodmiennie pogłębia odrębność ego.Człowiek roztrząsający swoje winy skupia się w lęku na sobie, zatraca się w pogardzie dla samego siebie. Mur, którym odgradza się od innych, ma obłędną wysokość. Rezultatem może być autentyczna psychoza. /../ człowiek znajduje się w więzieniu wzniesionym z własnych obsesji, pozbawiony ratunku i nadziei. /../ Razem z ego skazani jesteśmy na przegraną, nigdy nie poznamy rzeczywistości, bo ego zasłania nam widok, nieustannie rzutuje na zewnątrz fikcyjne kłamstwa zrodzone w niespokojnym wnętrzu, w zarodku tłumi jakiekolwiek dążenie do wiedzy o świecie”.

Do powyższego należy dodać dziecięcą wręcz ŁATWOWIERNOŚĆ Świadków Jehowy, oraz ważną uwagę, iż religie są w istocie PSEUDOWIEDZĄ, która „rozwiązuje” problemy jakie sama stwarza – a będziemy mieli podstawowy zestaw przyczyn, które popychają ludzi do takich i im podobnych zachowań, jak te opisane w książce Byłem Świadkiem Jehowy. Teraz, kiedy już je poznaliśmy i wiemy, że dzięki nim ludzie, którzy są im podporządkowani zachowują się w określony (i raczej przewidywalny) sposób – dość łatwo zlokalizować ich efekty w opisanych wydarzeniach, które przedstawił Gunther Pape.

 

Nie dziwne jest więc, iż Autor tej publikacji zaczął swoją „przygodę” z religią Świadków Jehowy od głębokich wyrzutów sumienia (czy były uzasadnione, nie pisze.):  „Czuję się bardzo winny /../ Czy mogę odpokutować swoją winę? – I tak podejmuję krok, który zadecydował o następnych dziesięciu latach mojego życia. /../ Wciąż od nowa modlę się wytrwale do Boga. Nie otrzymując odpowiedzi sądzę, że moja wina wobec Niego jest tak wielka, że nigdy jej nie zmażę. Ogarnia mnie rozpacz”.  Czyli przyczyna i skutek były dokładnie takie, jak opisane zostały w ostatnim akapicie cytatu z książki Darryla Reanney’a.

 

Nie dziwne jest też, iż takim głębokim lękiem, przejmowała go myśl o unicestwieniu w Har-Magedonie: „Znowu to straszne uczucie lęku. Czy jestem potępiony? /../ Ja ginę wraz z bezbożnymi. Śmierć, wiekuista śmierć – i już nic więcej, przestaję istnieć. /../ Ja zostaję zapomniany i unicestwiony, ponieważ zwątpiłem w prawdę Jehowy. /../ Zapadam się w nicość. Ogarnia mnie niewysłowiona trwoga. /../ Czy to Bóg mnie karze?”. Te myśli paraliżowały jego wolę do tego stopnia, iż uczyniły zeń na długi czas niewolnika, który woli przypisywać DEMONOM swoje wątpliwości, niż przyznać się przed sobą, iż jest perfidnie oszukiwany przez przywództwo wyznawanej religii.

 

Nie dziwne jest także i to, że wespół z tysiącami innych Świadków, tak łatwo dawał się oszukiwać głoszonym przez kierownictwo „nowym prawdom” i „proroctwom” dotyczącym „nowego świata”, który miał być nagrodą dla wszystkich Świadków, którzy wytrwają w wierności i posłuszeństwie dla Jehowy (raczej dla kierownictwa „Strażnicy”): „Jak biły w nas serca, gdy otoczeni rzeszą braci słuchaliśmy tam „nowych prawd”. Gotowi byliśmy bez namysłu aprobować proklamacje czy rezolucje /../ Jak szczęśliwi byliśmy, tysiące zebranych, że oto znowu możemy pokazać światu, jak działa lud Boży”. Jak to ujął Michael Schmidt-Salomon?: „Gdy ofiara połknie przynętę w postaci poczucia przynależności do grupy „elitarnych wojowników zwalczających zło”, nie ma już w zasadzie szans na ratunek”.

 

Ktoś bardziej dociekliwy może spytać w tym miejscu: „A co z PRAWDĄ, której z taką wytrwałością i poświęceniem szukał przez wiele lat Autor tej książki, aż ją w końcu znalazł w innej religii? Czy to nie ma znaczenia?”. Tak mu się tylko wydawało, iż znalazł w końcu tę właściwą prawdę, ponieważ nie miał dostatecznej wiedzy o historii tejże religii (tak samo zresztą, jak w przypadku religii Świadków Jehowy). Gdyby ją miał, nie zdecydowałby się zapewne na ten krok. Tym bardziej, iż ta upragniona i poszukiwana przez niego Prawda nie istnieje w rzeczywistości.

 

Zastanówmy się przez chwilę: jaką to „prawdę o Bogu” mogą zaoferować nam religie, skoro każda z nich posiada inną prawdę o Bogu i każda z nich uznaje, że tylko jej Bóg jest jedyny i prawdziwy, a wszyscy pozostali są fałszywi? Już sama ta „norma ogólna” pozwala sądzić, iż w ten sposób religie mimowolnie same przyznają się do faktu, iż WSZYSTKIE BŁĄDZĄ, ponieważ tak to wygląda z punktu widzenia każdej religii. Potwierdza to dobrze przykład Świadków Jehowy: (liczebność ok. promila ludzkości) uważają oni, iż 99,99% ludzi wierzących na Ziemi musi się MYLIĆ, skoro oni mają RACJĘ.   

 

W religiach prawdą jest to, w co wierzą ich wyznawcy, że jest prawdą. Zatem jedyną realną prawdą jest w nich WIARA W PRAWDĘ, a ci, którym to wystarcza uważają ją za Prawdę objawioną. Czy w tej sytuacji człowiek rozumny nie powinien raczej podziękować religiom za tą przebogatą ofertę „prawdziwych bogów” i skłonić się ku religioznawstwu, które dając nam WIEDZĘ o religiach, daje nam również wolność od religii? I tak np. w książce Psychoanaliza i religia Fritza Erika Hoewelsa, znajduje się taki fragment:

„Poszukiwanie sensu jest więc niczym innym jak poszukiwaniem PANA /../ a kto nie wykazuje stosownej miary zniewolenia, i nie udaje się na poszukiwanie Pana, ten może spodziewać się agresji superego – w formie poczucia winy lub męczącego „poczucia bezsensu”.

W kontekście powyższego nie dziwne jest zatem, iż Gunther Pape znalazł tę „prawdę” w innej religii, a nie np. w religioznawstwie. Znalazł on w niej NOWEGO PANA, skoro zawiódł go poprzedni. Myślał, że stał się wreszcie wolnym, gdyż znalazł Prawdę, a w rzeczywistości służbę u jednego Pana zamienił na służbę u innego Pana. I nic poza tym.

 

Człowiek naprawdę wolny może być dopiero wtedy, kiedy uświadomi sobie, iż może żyć bez jakiegokolwiek Pana. Czyli w zgodzie z buddyjską zasadą: „Jeśli spotkasz swego Pana – zabij go!”. Zabij go w sobie, oczywiście. Znaczy to, by nie pozwolić nikomu nad sobą panować, gdyż słowo „pan” jest pochodne od „panować”, mieć nad kimś WŁADZĘ. Dopóki człowiek ma mentalność NIEWOLNIKA, który aby czuć się potrzebnym, wartościowym i wolnym musi mieć swego Pana, który mu to potwierdzi – żyje on w niewoli, która wydaje mu się wolnością. Taka jest ta prawda, choć próżno byłoby jej szukać w religijnych „prawdach objawionych”.

                                                           ----- // -----

I już na koniec bardzo trafne spostrzeżenie, które w sam raz pasuje do poruszanej w tym cyklu tematyki: „Jeśli dopuścicie do siebie zabobon, będzie on postępował za wami wszędzie i nie da wam nigdy spoczynku” (Cyceron). Chyba, że dla kogoś ważniejsze jest zdanie Biblii w tej kwestii: „Strzeżcie się fałszywych proroków, którzy przychodzą do was w owczej skórze, a wewnątrz są drapieżnymi wilkami. Poznacie ich po ich owocach” (Mt 7,15).

 

Religia Świadków Jehowy wyjątkowo szybko pozwoliła się poznać po swych „owocach” (być może ze względu na jej młody wiek), produkując w krótkim czasie te wszystkie fałszywe „proroctwa”, dotyczące końca starego świata, który miał zostać unicestwiony przez Jehowę w apokaliptycznym Har-Magedonie, jak i o powstaniu „nowego świata” od 1914 r., kiedy to mieli zmartwychwstać święci prorocy Starego Przymierza, zapoczątkowując tym samym nastanie królestwa Bożego na Ziemi, osobiście rządzonego przez Jehowę.

 

Powinien teraz pojawić się w niej odpowiednik Szawła (czyli św.Pawła), który w umiejętny sposób zmieni koncepcję oczekiwania przez wiernych na rychłe nadejście królestwa Bożego na Ziemi, na koncepcję osobistej wędrówki dusz ludzkich po śmierci do nieba, jeśli oczywiście przejdą pomyślną weryfikację na Sądzie Ostatecznym. Jak uczy nas historia (nie wszystkich, jak widać) ta koncepcja lepiej się sprawdza w praktyce, ponieważ nie sposób zweryfikować jej prawdziwości (dlatego z powodzeniem służy Kościołowi kat. od kilkunastu wieków i nikt jakoś nie ma do niej zastrzeżeń).

 

Natomiast te wszystkie naiwne „proroctwa” dotyczące KONKRETNEGO czasu i miejsca – można niestety kiedyś ZWERYFIKOWAĆ i to jest ich największa wada. Ludzie, którzy biorą Biblię za wzór do naśladowania i na dodatek czują się na siłach, by ją „poprawiać” w niektórych jej aspektach, nie powinni popełniać aż tak rażących błędów. Tym bardziej, iż mają w niej opisany najbardziej dobitny przykład nietrafionego proroctwa o rychłym nadejściu królestwa Bożego na Ziemi, które mimo upływu tysiącleci nie nadeszło jeszcze,.. i jakoś się chyba na to nie zanosi. Mądrzy ludzie powinni być tego świadomi.       

 

Styczeń 2018 r.                                  ---- KONIEC----

 


Skomentuj     Wyślij artykuł do znajomego:     Wydrukuj




Komentarze
6. Panu Robertowi Lucjan Ferus 2018-01-25
5. Gratulacje Robert Śliwa 2018-01-25
4. Autor AL 2018-01-22
3. Wystarczy trochę wysiłku intelektualnego Jozef 2018-01-21
2. Mojemu przedmówcy. Lucjan Ferus 2018-01-21
1. Z deszczu pod rynnę. lebo 2018-01-21


Nowy ateizm i krytyka religii

Znalezionych 442 artykuły.

Tytuł   Autor   Opublikowany

Czy Pan Bóg lubi kiszone ogórki?   Koraszewski   2018-02-21
Tęsknota za bezpiecznym miejscem (II)Czyli Królestwo Niebieskie na Ziemi.   Ferus   2018-02-18
Tęsknota za bezpiecznym miejscem. Czyli Królestwo Niebieskie na Ziemi.   Ferus   2018-02-11
Archipelag islam, czy mamy się bać?   Koraszewski   2018-02-08
#PrayForGaza #PrayForPalestina.   Koraszewski   2018-02-07
Religijna troska o wspólny dom - Ziemię   Ferus   2018-02-04
Niebo naprawdę istnieje? To i piekło też?   Ferus   2018-01-28
Czas pociągnąć do odpowiedzialności “kapłanów-cudotwórców”   Igwe   2018-01-27
Nie ma konfliktu między nauką i religią, jest konflikt między religią i nauką   Koraszewski   2018-01-24
Fałszywi prorocy. Zakończenie.   Ferus   2018-01-21
Fałszywi prorocy. Podsumowanie.   Ferus   2018-01-14
Fałszywi prorocy. Część X.   Ferus   2018-01-07
Śmierć w kościele proroka Mboro?   Igwe   2018-01-04
Fałszywi prorocy. Część IX.   Ferus   2017-12-31
Fałszywi prorocy. Cześć VIII.   Ferus   2017-12-24
Bóg się rodzi i inne troski   Koraszewski   2017-12-24
Fałszywi prorocy. Część VII.   Ferus   2017-12-17
Fałszywi prorocy, Część VI.   Ferus   2017-12-10
Senator fatalista i jego wyznania   Koraszewski   2017-12-05
Fałszywi prorocy. Część V   Ferus   2017-12-03
Turcja islamizuje Danię budując meczety   Bergman   2017-12-02
Meczety: piasek w trybach integracji   Frank   2017-11-30
Fałszywi prorocy. Część  IV. Suplement.   Ferus   2017-11-26
Fałszywi prorocy. Część IV   Ferus   2017-11-19
Fałszywi prorocy, Część III.   Ferus   2017-11-12
Fałszywi prorocy, Część II.   Feus   2017-11-05
Fałszywi prorocy   Ferus   2017-10-29
Moja ambiwalentna krytyka religii III.   Ferus   2017-10-22
Chcecie zamknąć mi usta? Idźcie na koniec kolejki!   Raza   2017-10-16
Moja ambiwalentna krytyka religii II.   Ferus   2017-10-15
Moja ambiwalentna krytyka religii   Ferus   2017-10-08
Nie rydzykujmy Polski   Koraszewski   2017-10-06
Relikty religijnego myślenia, Część II.   Ferus   2017-10-01
Nigeria: dlaczego religie potrzebują państwowych pieniędzy na pielgrzymki?   Igwe   2017-09-30
Relikty religijnego myślenia   Ferus   2017-09-24
Niespójne koncepcje Boga, Część II   Ferus   2017-09-17
W poszukiwaniu definicji islamu i islamizmu   Ahmad   2017-09-17
Niespójne koncepcje Boga.   Ferus   2017-09-10
Trzy stulecia bałwochwalstwa   Ferus   2017-09-03
Kościół katolicki i jego cuda   Edamaruku   2017-08-28
Czyżby bunt aniołów stróżów?   Ferus   2017-08-27
Czy nauka czyni zbędną wiarę w Boga?   Stenger   2017-08-25
Imam, który wzywał do unicestwienia Żydów, robił to, co inni   Gabra   2017-08-19
Ostatnia gimnazjalna ciąża w Rzeczpospolitej   Kruk   2017-08-14
Dlaczego jestem ateistą?   Koraszewski   2017-08-13
Boże słowo głoszone z ambony     2017-08-10
Bohaterscy imamowie, o których nic nie słychać   Khan   2017-08-03
Poznacie ich po ich owocach   Grayling   2017-07-30
Krytyczne myślenie i aktywny humanizm w Afryce w epoce Internetu   Igwe   2017-07-14
Świadomość w oczach wierzących i niewierzących   Andrews   2017-07-06
Realizm, islamizm i islam: kiedy zaczną się trudne rozmowy?   Herf   2017-06-19
Czego naucza imam w Kopenhadze     2017-06-19
Nowoczesność, ponowoczesność i głódź wiedzy   Koraszewski   2017-06-18
Zaakceptować terror islamski jako nową normalność?   Darwish   2017-06-16
Śmierć mniejszości religijnej pod władzą radykalnego islamu   Rafizadeh   2017-06-14
Naprawdę terroryzm nie ma żadnego usprawiedliwienia?   Ferus   2017-06-11
Republika Ateistów odparła atak religijnych ekstremistów   Stone   2017-06-07
Ateiści nie pomagają, pewnie źle patrzyłeś   Koraszewski   2017-06-03
Wychowywanie dżihadystów: drabina radykalizacji i jej antidotum   Fares   2017-06-03
Nieudacznicy, tchórze? Nie, idealiści   Carmon   2017-06-02
Francja: ideologia islamskiego cierpiętnictwa   Mamou   2017-05-30
Proca z celownikiem laserowym   Ferus   2017-05-21
Grzechy religii: koncepcja „chorego człowieczeństwa”.   Ferus   2017-05-14
Poświąteczna refleksja: wymuszanie wdzięczności   Ferus   2017-05-07
Azyl ignorancji. Część X.   Ferus   2017-04-30
Ściganie bluźnierstwa zasługuje na szyderstwo i pogardę   Igwe   2017-04-27
Poświąteczna refleksja: wymuszanie poczucia winy   Ferus   2017-04-23
Islamscy towarzysze podróży w drodze do bigoterii i masowych mordów   Fernandez   2017-04-23
Chłopiec kaznodzieja   Dawkins   2017-04-19
O jakości naszych bogówCzęść IV   Ferus   2017-04-16
Wrobieni w „wolną wolę”   Ferus   2017-04-09
Żyjemy w epoce drugiej kontrreformacji   Koraszewski   2017-04-03
Autor urojony i jego frustracje   Ferus   2017-04-02
Azyl ignorancji, Część IX.   Ferus   2017-03-26
O jakości naszych bogów.Część III.   Ferus   2017-03-19
O religii bez cienia szacunku   Koraszewski   2017-03-16
Azyl ignorancji. Część VIII.   Ferus   2017-03-12
Dyskryminacja jest wynikiem fanatyzmu w systemie edukacji   Al-Dachachni   2017-03-11
Pod sztandarem Niebios   Foster   2017-03-09
O jakości naszych bogów. Część II.   Ferus   2017-03-05
O jakości naszych bogów   Ferus   2017-02-26
Wierzący wszelkiej maści łączcie się   Koraszewski   2017-02-23
Azyl ignorancji. Część VII.   Ferus   2017-02-19
Otwarty umysł jest zaletą   Andreadis   2017-02-16
Czy krytyczne myślenie zmieni Afrykę?   Igwe   2017-02-13
Wolna wola - klucz do piekielnych bram (II).   Ferus   2017-02-12
Wolna wola - klucz do piekielnych bram   Ferus   2017-02-05
Osaczeni przez religię   Rushdie   2017-02-03
Azyl ignorancji. Część VI.   Ferus   2017-01-29
Rozum i Wiara. Część  XVII   Ferus   2017-01-22
Refleksje sprzed lat: „Spisek sykstyński”   Ferus   2017-01-15
Wystarczy zadawać pytania?   Ferus   2017-01-08
Niewierny Tomasz i krzew gorejący   Ferus   2017-01-01
Nie pożądaj żony bliźniego swego nadaremno   Koraszewski   2016-12-27
Rozum i Wiara. Część XVI   Ferus   2016-12-25
Czy mit o Świętym Mikołaju jest niemoralny?   Novella   2016-12-23
Dwie tezy dla „postępowców” o dżihadzie   Lumish   2016-12-23
Kolejne wyznanie ex-muzułmanki     2016-12-21
Azyl ignorancji. Część V.   Ferus   2016-12-18
"Nic wspólnego z islamem"?   Bergman   2016-12-11

« Poprzednia strona  Następna strona »
Polecane
artykuły

Alternatywna medycyna zabija



Kobiety ofiarami



Prometeusz



modyfikowana pszenica



Arabowie



Roboty będą uprawiać ziemię



Sumienie, czyli moralność bez smyczy



Skomplikowana ewolucja



Argument neuroróżnorodności



Nowe badanie pamięci długotrwałej



Ściganie bluźnierstwa



Ryby jaskiniowe



Autyzm



Od niepamiętnych czasów



Tunezyjczycy przeciw złemu prawu



Drugie prawo termodynamiki



Pochwała ignorancj



Mistyfikacja Sokala



Intronizacja Chrystusa



Obama chrzescijanie



Szelest liści



Czego wam nie pokazują?



Rozdzielenie religii i państwa



Trwa ewolucyjne upokorzenie archeopteryksa



Trucizna, kamuflaż i tęcza ewolucji



Religia zdrowego rozsądku



Kto się boi czarnego luda?



Land of the pure



świecące ryby



Lewica klania sie



Nis zgubic



Religia pieklo



Nienawisc


Listy z naszego sadu
Redaktor naczelny:   Hili
Webmaster:   Andrzej Koraszewski
Współpracownicy:   Jacek, , Malgorzata, Andrzej, Marcin, Henryk