Prawda

Poniedziałek, 3 października 2022 - 23:00

« Poprzedni Następny »


Duchowa służba zdrowia. Czyli oblicze Boga zatroskanego Miłosierdziem.


Lucjan Ferus 2021-04-18

<br /><span>\

"Gdy papież niesiony jest w uroczystej procesji na sedia gestatoria, t. j. na siedzeniu z drzewa pozłacanego pokrytem czerwonym aksamitem i obramowanem złotym galobem, dwaj tajni szambelani, idąc z boków, powiewają flabellami, już to dla wyrażenia dostojności Ojca chrześcijaństwa, już aby zwrócić jego uwagę pełnemi oczów piórami pawiemi, iż rostropnym być winien i na czyny swe baczyć, gdyż niezliczona liczba oczów ludu chrześcijańskiego wciąż nań patrzy" (abp A. J. Nowowiejski, Wykład Liturgji Kościoła katolickiego t. 2, s. 468).


Ostatnio z racji panującej pandemii koronawirusa, dość często mówi się w mediach, jak i w prywatnych rozmowach o naszej „kulejącej” służbie zdrowia, borykającej się od zawsze z brakiem pieniędzy i dobrego zarządzania. Nie mam zamiaru tym tekstem przyłączać się do licznych i często uzasadnionych krytyk, tej potrzebnej chorym instytucji, mimo, że z racji wieku daleko mi do okazu zdrowia. Biorąc bowiem pod uwagę moje nietypowe zainteresowania, chciałbym przy okazji niedawnego święta, poruszyć problem zasugerowany w tytule tekstu, nazwany przeze mnie „Duchową służbą zdrowia”. Dlaczego akurat tak?

Jest to nawiązanie do „medycznej” analogii przedstawionej w Ewangeliach, oddającej pewien religijny i zakłamany stan rzeczy: „Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, co się źle mają. /../ Bo nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników” (BT, Mt 9,12 i Mk 2,17). Dla ścisłości dodam, iż jest to odpowiedź Jezusa na pytanie faryzeuszy: „Dlaczego wasz Nauczyciel jada wspólnie z celnikami i grzesznikami?” (Mt 9,11). Nie wdając się w ówczesne spory religijno-obyczajowe, chciałbym tylko rozważyć czy ta „medyczna” analogia do Boga-lekarza ma logiczne uzasadnienie, czy jest zakłamana, jak wiele innych religijnych „prawd”?

 

Po co chorzy ludzie udają się do lekarzy? Oczywiście po to, aby ich wyleczyli z choroby. I co do tego jest pełna zgoda: nie potrzebują lekarza zdrowi lecz chorzy (czyli ci, co się źle mają). Liczą więc oni na fachowość lekarza: na chęć wyleczenia nas, jego umiejętność rozpoznania choroby i właściwy dobór środków (np. lekarstw, zabiegów itp.), które pozwolą wyleczyć chorego. Jednak z dalszej części wypowiedzi Jezusa wynika, że owa domniemana „choroba”, to grzechy ludzi a jego zadaniem jest „wyleczyć” ich z tej ciężkiej przypadłości. Czy naprawdę ta „lekarska” analogia ma uzasadnienie w odniesieniu do Boga i religii?

 

A co, gdyby się miało okazać, że tę naszą „wrodzoną chorobę” (czyli grzeszną naturę ludzką) spowodował dawno temu Ojciec tego „lekarza”, by jego Syn miał kogo leczyć? Czy to nie zmienia diametralnie tego stanu rzeczy i naszego stosunku do owego „lekarza-Boga”? Otóż mówiąc wprost, ów cytat z Biblii sugeruje, że religia zaspokaja naturalne potrzeby ludzi (w tym przypadku chodzi o „leczenie z grzechów”). Ale to nieprawda, gdyż religie kreują nasze rzekome „choroby”, po to, by potem je „leczyć”. Wygląda to bowiem mniej więcej tak, jak opisał to Daniel Dennett w książce Odczarowanie. Religia jako zjawisko naturalne:

„Wielu z nas sądzi, że najważniejszą rolą religii jest wspieranie moralności przez dostarczanie ludziom najmocniejszego powodu do tego, by czynili dobro: obietnicy wiecznej nagrody w niebie oraz (zależnie od gustu) groźby wiecznej kary w piekle, jeśli nie będą go czynić. Zgodnie z tym założeniem uważa się, że bez boskiego kija i marchewki ludzie wylegiwaliby się lub folgowali swoim prymitywnym zachciankom, łamaliby obietnice, zdradzali współmałżonków, zaniedbywali obowiązki itd.”.

Jednak powyższe założenie, należy do łagodniejszych aspektów tego kłamstwa. Bowiem

religia nie tyko wmówiła człowiekowi chorobę (grzech pierworodny), ale też zaordynowała na nią swoje „lekarstwa” (rytuały, liturgię i obrzędy, odprawianie mszy „świętych”, częste odwiedziny świątyń, spowiedź, pokutę, komunię, uroczyste nabożeństwa, oddawanie czci obrazom, figurom, rzeźbom itd. itp.). I poleciła swoich zaufanych „lekarzy” – kapłanów specjalnie szkolonych do tej „(nie)odpowiedzialnej” funkcji. Zorganizowała też własną „służbę zdrowia duchowego”, czyli zinstytucjonalizowane Kościoły, zarządzane przez sztab  wyselekcjonowanych („powołanych”) ludzi – hierarchów z „Ojcem Świętym” na czele.

 

W jakim celu zatem została wymyślona analogia, w której to Bóg jest przyrównany do lekarza? Czy może być coś bardziej różnego jeśli chodzi o ich możliwości sprawcze? Na przykład: lekarz (nawet niech będzie światowej klasy specjalistą), jest tylko człowiekiem, który nie jest nieomylny i może popełniać błędy. Jest on także zależny od aktualnych możliwości technicznych medycyny, jak i stanu wiedzy medycznej. Nie może uczynić nic, co wykraczałoby poza te ograniczenia, wynikające niejako z istniejącej rzeczywistości. Np. nie może dokonać cudu i wyleczyć chorego dotykiem rąk i słowami: „Wstań, jesteś już zdrowy!”

 

Bóg natomiast (wg religii) może absolutnie wszystko (choć wg niektórych „autorytetów teologicznych” też jest ograniczony w wielu aspektach swej „wszechmocy”). Skoro cały Wszechświat stworzył słowami: „Niechaj się stanie!”, to jakim dla niego byłoby problemem wyleczyć kogokolwiek z czegokolwiek? Mało tego; będąc wszechmocny i wszechwiedzący, nie musi on nikogo leczyć (w ludzkim rozumieniu tego słowa), skoro może spowodować, że jego stworzenia na nic nigdy nie zachorują, ani nawet źle się poczują? Lekarz zaś stawiany jest w obliczu sytuacji, która już się wydarzyła i na którą on nie miał żadnego wpływu.

 

Natomiast Bóg, znając całą przyszłość swego dzieła, wie już nieskończenie wcześniej co i kiedy się w nim wydarzy, z jakich przyczyn i jakie będą tego konsekwencje w przyszłości. Ma więc zawsze pod dostatkiem czasu (który nb. może w każdej chwili zatrzymać lub cofnąć) by zapobiec niechcianemu wydarzeniu. Jak zatem można porównywać go z lekarzem, który „nie dorasta mu do pięt”, jeśli chodzi o możliwości sprawcze!? Z powyższych argumentów wyraźnie wynika, iż celem tej biblijnej analogii o Bogu-lekarzu jest takie ukierunkowanie ludzkiej wyobraźni, by rozumiano ten problem w zakłamany sposób. Z pominięciem wielu logicznych konsekwencji, jakie do niego wnoszą Boże atrybuty (i to nawet nie wszystkie).

 

Działania lekarza-człowieka siłą rzeczy muszą ograniczać się do zastanej rzeczywistości, w której istnieje i egzystuje. Bóg zaś nie dostosowuje się do rzeczywistości lecz ją kreuje, mając nad nią absolutną władzę. Ta zakłamana analogia ma przekonać wiernych, że Bóg zachowuje się podobnie jak człowiek, będący na jego miejscu. Nie można więc go obwiniać o ten ogrom zła, cierpienia i niezawinionych krzywd, jakich doświadczają jego stworzenia w tym rzekomo „najlepszym ze światów”. Inaczej tego nie można zrozumieć, bo chyba mało prawdopodobne jest, by autor tej analogii nie był świadomy czym różnią się możliwości Boga od ludzkich. Jak zatem wygląda (wg religii) ten ogólnoludzki „stan chorobowy”, tych co się „źle mają”, do wyleczenia którego aż potrzeba lekarza-Boga?     

„Człowiek zwiedziony przez szatana, pogrzebał w swoim sercu zaufanie do Boga, nadużył danej mu wolności i sprzeciwił się bożemu przykazaniu. W tym objawił się pierwszy ludzki grzech. Odtąd prawdziwa powódź grzechu zalewa świat: Kain zabił Abla; grzech stał się zgubą ludzkości” (Katechizm Kościoła katolickiego).


„W ciągu bowiem całej historii ludzkiej toczy się ciężka walka przeciw mocom ciemności; walka ta zaczęta ongiś u początku świata trwać będzie do ostatniego dnia, według słowa Pana” (Sobór Wat. II Geudium et spes).

Jest to (wg religii) ogólny stan „chorej duchowości” ludzkiej, którego rzekomą przyczyną był „upadek pierwszych ludzi w raju” i wynikły z tego „grzech pierworodny człowieka”, który poprzez prokreację przenosi się na wszystkie następne pokolenia ludzi. A czym jest grzech?

„Grzechem nazywamy: świadome i dobrowolne przekroczenie Bożych przykazań; odwrócenie się od Pana Boga; osłabienie lub zerwanie przyjaźni z Bogiem i bliźnimi.

Wyróżniamy dwa rodzaje grzechów: śmiertelne i powszednie. Grzech śmiertelny to całkowicie świadome i dobrowolne przekroczenie przykazań w poważnej sprawie. Skutkiem takiego grzechu jest całkowite zerwanie przyjaźni z Bogiem i utrata łaski uświęcającej. Aby wrócić do kochającego Ojca, trzeba przystąpić do sakramentu pokuty. Grzech powszedni – uczyniony w mniej ważnej sprawie – osłabia naszą przyjaźń z Bogiem, ale nie powoduje utraty łaski uświęcającej” (Katechizm jw.).

Wielkim fałszem tej argumentacji (m.in.) są słowa o „całkowicie świadomym i dobrowolnym przekroczeniu przykazań”. O ile z tą naszą „świadomością” różnie bywa, to trudno mówić o „dobrowolności” w przypadku, gdy każdy człowiek rodzi się z „grzeszną naturą, skłonną do czynienia zła i nieprawości”. Wiadome jest, że „natura ciągnie wilka do lasu”, jak twierdzi znane przysłowie. Jaki więc ludzie mają wybór w tej kwestii, jeśli nie bierne poddanie się instynktownym potrzebom ich umysłów, jak i ciała? Jeśli Bóg nie chce, by ludzie grzeszyli, nie powinien wywodzić naszego gatunku z protoplastów skażonych grzeszną naturą, prawda?

 

A poza tym, gdyby ta na poły apokaliptyczna wizja roztaczana przez religie miała być prawdą, to los ludzkości byłby nie do pozazdroszczenia, a nawet pożałowania godny! Na nasze szczęście, to wszystko jest fikcją i Wielką Mistyfikacją, wykreowaną przez cwanych kapłanów wszechczasów, nazywających siebie „pomocnikami” Boga, „sługami Bożymi”, a nawet „sługami sług Bożych”, co jest szczytem hipokryzji, gdyż tak nazwali się papieże. Uznając zapewne, że nadając sobie taki tytuł, nikt się nie zorientuje, iż dzierżą oni najwyższą władzę w tej parareligijnej i stricte politycznej instytucji, jaką jest instytucja papiestwa.

 

Prawda w tej kwestii (i to bynajmniej nie religioznawcza, lecz religijna, a dokładniej mówiąc: chrześcijańska),  jest bowiem zgoła inna i może dlatego pomijana w katolickim nauczaniu. Jak bardzo owa religijna analogia przyrównująca Boga do lekarza jest niewłaściwa (a prawdę mówiąc zakłamana, skoro Biblia jest natchniona przez Ducha Świętego, to jej autorzy musieli być świadomi jej niewłaściwości, bo on by ich nie okłamał przecież!), niech świadczą słowa z NT dotyczące Jezusa Chrystusa: „On był wprawdzie przewidziany przed stworzeniem świata, dopiero jednak w ostatnich czasach się objawił ze względu na nas” (1P 1,20).

 

Cóż takiego ważnego one mówią? Otóż to, że zanim Bóg stworzył świat i wszystko na nim, zanim stworzył pierwszych ludzi i umieścił ich w rajskim ogrodzie, zanim ci ludzie zgrzeszyli sprzeciwiając się mu i zjadając zakazany owoc, co ponoć doprowadziło do ich upadku, który w konsekwencji Bożej kary przerodził się w tzw. grzech pierworodny człowieka – na długo przed tym wszystkim, Syn Boży już został przez Boga przewidziany na Odkupiciela i Zbawiciela ludzkości! Jak to należy rozumieć? Czy nie tak, że Bóg nie tylko wiedział, że ludzie zgrzeszą, ale sam to wszystko tak zaplanował, by ludzie musieli „zgrzeszyć”!?

 

Czego zresztą ta religia wcale się nie wypiera, przedstawiając w orędziu wielkanocnym w taki sposób: „O, zaiste konieczny był grzech Adama, który został zgładzony śmiercią Chrystusa! O szczęśliwa wina, skoro ją zgładził tak wielki Odkupiciel!”. Mówiąc wprost: ludzie musieli w raju zgrzeszyć, a Bóg „musiał” ich ukarać wygnaniem na ziemię, by tam rozmnażali się z grzeszną naturą skłonną do czynienia zła i nieprawości, aby ów grzech (nazywany potem pierworodnym), zawładnął niepodzielnie całą ludzkością. Bo jak to ujął Cesare Vanini: „Jeśli istnieje grzech, widać że Bóg tak chce!” (jest przecież wszechwiedzący i wszechmogący).

 

Zatem nie mogło być tak, jak próbują nam wmówić religie, że za istnienie zła i śmierci w dziele bożym winny jest człowiek, natomiast Bóg robi wszystko co może, by pomóc mu uporać się z tymi odwiecznymi problemami egzystencjalnymi (biorąc pod uwagę atrybuty Boga, musi być to ewidentnym kłamstwem). Jeśliby wierzyć Biblii, byłoby akurat odwrotnie: Bóg specjalnie stworzył ułomne, grzeszne i śmiertelne stworzenia – ludzi, aby potrzebny był im Zbawiciel, który mógłby ich wyzwolić od wrodzonego lęku przed śmiercią. Mówiąc wprost: stwarzając grzesznego i śmiertelnego człowieka (i wmawiając mu winę za ten stan rzeczy), Bóg – Ojciec „załatwił” swemu Synowi „posadę” Boga Odkupiciela i Zbawiciela grzesznej ludzkości. Czy to już wszystko w tej kwestii co mam do powiedzenia?

 

Otóż nie! Jest jeszcze pewne „uzupełnienie” owych „prawd” religijnych, orzeczenia Soboru Watykańskiego I, a oto niektóre z nich: „Bóg współdziała w każdej czynności stworzeń”. „Bóg współdziała w każdym fizycznym grzechu”. „Bez dopuszczenia zła moralnego – czyli grzechu – na świecie, nie ujawniłby się ten przymiot Boży, któremu na imię Miłosierdzie /../ dopiero na przykładzie grzesznej ludzkości, grzesznego człowieka, ujawniło się miłosierdzie Boga przebaczającego”. Konkluzja?: „Zło moralne w ostatecznym wyniku służy również celowi wyższemu: chwale bożej, która się uzewnętrznia przede wszystkim w jego miłosierdziu przez przebaczanie, wtórnie zaś w sprawiedliwości przez karę”.

 

Pięknie jest to wyłożone przez uczonych teologów Kościoła rzymsko-katolickiego, prawda? Jak należy to rozumieć? Otóż gdyby ludzkość nie była grzeszna ze swej natury, ludzie nie grzeszyliby, Bóg nie miałby powodów do okazywania im swego miłosierdzia i przebaczania win, a co za tym idzie ucierpiałaby też jego chwała, która się uzewnętrznia przede wszystkim w bożym miłosierdziu przez przebaczanie,.. no i karaniu oczywiście, jakże by inaczej! Zatem człowiek musiał „upaść” i stać się grzeszny z natury po to, by chwała boża mogła jaśnieć pełnym blaskiem. Czy można mu się dziwić, że stworzył sobie taki rodzaj istot, które będą najbardziej odpowiadały jego potrzebom? Czy można mieć o to pretensje do Boga? A skądże!

                                                           ------ // ------

Tak się przypadkiem złożyło, iż piszę ten tekst w Niedzielę Miłosierdzia Bożego (11.04.), które to święto zostało ogłoszone w dniu kanonizacji św. Faustyny w 2000 r. W tym roku przypada 90 rocznica pierwszych objawień (jak czytam z notatki w jednej z gazet). Media telewizyjne też zamieszczały sporo wiadomości o tym szczególnym dniu dla wiernych tej religii i Kościoła. Słyszałem m.in. takie wypowiedzi, jak np. „Miłosierdzie Boże jest nadzieją na zbawienie”, była też mowa o „..prawdziwym obliczu Boga zatroskanego o szczęście i zbawienie każdego człowieka” itp. Choć prawdę mówiąc, nie wsłuchiwałem się w te wieści, bo wiem dobrze, iż należą one do wielkiej rodziny religijnych fikcji uznawanych za Prawdę.

 

Wystarczy jednak przeanalizować choćby te podstawowe „prawdy” religijne rozumem wspomaganym logiką i wyobraźnią (zamiast w nie wierzyć ślepo, bez najmniejszych wątpliwości), aby się przekonać, iż są one przepełnione sprzecznościami wzajemnie się wykluczającymi i będącymi przez to niewiarygodnymi dla osób myślących. Jak choćby to „osławione boże miłosierdzie”, które dla wszechmogącego Boga powinno być powodem do wstydu, a nie do chwały! Tak, tak! Ci wszyscy, którzy przyczynili się do nadania Bogu tego atrybutu, i którzy przed całym światem chwalą go za tę (ich zdaniem) wspaniałą cechę, „dali plamę” jako przedstawiciele gatunku homo sapiens czyli człowiek myślący.

 

Otóż miłosierdzie (polegające na umiejętności wybaczania lub przebaczaniu win bliźnim), jest cenną zaletą u ludzi, głównie z racji na naszą ułomną naturę. Jednak w przypadku Boga, który może wszystko – posiadanie tego atrybutu (i szczycenie się nim!) jest sprzeczne z jego wszechmocą! Dlaczego? Otóż dlatego, że wszechmocny Bóg ma możliwość stworzyć istoty na tyle doskonałe, że ich zachowanie zawsze będzie zgodne z jego oczekiwaniami (jeśli takie ma naprawdę!). W związku z czym, nigdy nie powinna wystąpić taka sytuacja, by musiał im okazywać swoje miłosierdzie i przebaczać im wspaniałomyślnie winy i grzechy.

 

A jeśli jednak ona istnieje, to znaczy, że albo Bóg nie jest wszechmocny, albo (co jeszcze gorsze!), że ma bardzo paskudny charakter, gdyż woli mieć podległych sobie niewolników, trzęsących się ze strachu przed śmiercią, korzących się przed nim i żebrzących o łaskę i zbawienie – zamiast doskonałych istot, samemu stanowiących o swym losie i całkowicie wolnych od jego wymuszonej podstępem „opieki”. Która wygląda tak, jakby Bóg chciał zawlec ludzi do nieba przemocą i groźbami, dając alternatywę wiecznych mąk piekielnych, a nie jako wspaniałą nagrodę za życie bezgrzeszne. Na miejscu tegoż Boga wstydziłbym się za takich bezmyślnych „przewodników duchowych” jak i nazbyt łatwowiernych wyznawców!

 

Kwiecień 2021 r.                               ------ KONIEC------            

    


Skomentuj     Wyślij artykuł do znajomego:     Wydrukuj






Nowy ateizm i krytyka religii

Znalezionych 798 artykuły.

Tytuł   Autor   Opublikowany

Zbłąkane dzieci Matki Natury (II)   Ferus   2022-10-02
Co się właściwie stało?   Kalwas   2022-10-01
Kilka poważnych powodów do śmiechu   Koraszewski   2022-09-26
Zbłąkane dzieci Matki Natury   Ferus   2022-09-25
Marnotrawny Syn Boży   Ferus   2022-09-18
Niepojęta miłość Boga Ojca   Ferus   2022-09-11
Fałszywka Boga: wygnanie ludzi z raju   Ferus   2022-09-04
Szamani: antenaci współczesnych kapłanów. Czyli Niezależny Związek Zawodowy Duszpasterzy. (V)   Ferus   2022-08-28
Szamani: antenaci współczesnych kapłanów. Czyli Niezależny Związek Zawodowy Duszpasterzy. IV.   Ferus   2022-08-21
Szamani: antenaci współczesnych kapłanówI.Czyli Niezależny Związek Zawodowy Duszpasterzy. (III)   Ferus   2022-08-14
Szamani: antenaci współczesnych kapłanów.Czyli Niezależny Związek Zawodowy Duszpasterzy. (II)   Ferus   2022-08-07
Szamani: antenaci współczesnych kapłanów. Czyli Niezależny Związek Zawodowy Duszpasterzy.   Ferus   2022-07-31
Śmierć dla “bluźnierców” w Pakistanie   Ibrahim   2022-07-27
Podstępne kuszenie Jezusa (IV)   Ferus   2022-07-24
Podstępne kuszenie Jezusa (III)   Ferus   2022-07-17
Podstępne kuszenie Jezusa (II)   Ferus   2022-07-10
Podstępne kuszenie Jezusa   Ferus   2022-07-03
Nowa książka Jasona Rosenhouse’a z krytyką Inteligentnego Projektu   Coyne   2022-07-02
Potwór stworzony ludzką wyobraźnią   Ferus   2022-06-26
Z jakiej gliny ulepiłeś swojego boga?   Koraszewski   2022-06-23
Nowy ateizm umarł, niech żyje nowy ateizm   Koraszewski   2022-06-20
Kobieta czyli zło konieczne?   Ferus   2022-06-19
Czarne życie, które nie ma znaczenia: 50 chrześcijan zamordowanych w ich kościele   Ibrahim   2022-06-16
Niezamierzony przez Stwórcę byt   Ferus   2022-06-12
Nowy Ład w dziele bożym   Ferus   2022-06-05
Kreacjonizm i owce Labana   Ferus   2022-05-29
Pacyfizm i papieska omylność   Stewart   2022-05-27
Operacja specjalna o kryptonimie „Arka i potop” (III)   Ferus   2022-05-22
Operacja specjalna o kryptonimie „Arka i potop” (II)   Ferus   2022-05-15
Operacja specjalna o kryptonimie „Arka i potop”   Ferus   2022-05-08
Marzenie o bezbożnym państwie   Koraszewski   2022-05-04
Moje (po)wielkanocne refleksje   Ferus   2022-05-01
Niepotrzebna ziemska sprawiedliwość   Ferus   2022-04-24
Alternatywna koncepcja zbawienia (II)   Ferus   2022-04-18
Alternatywna koncepcja zbawienia   Ferus   2022-04-17
Bądźmy uczniami Chrystusa? (II)   Ferus   2022-04-10
Bądźmy uczniami Chrystusa?   Ferus   2022-04-03
Słabość ateizmu czy religii?   Ferus   2022-03-27
Pytania do Boga   Ferus   2022-03-20
Retoryczne pytanie: „Gdzie był Bóg?”   Ferus   2022-03-13
Wojna pod znakiem krzyża     2022-03-11
Będzie zadowoleni (po śmierci)!   Ferus   2022-03-06
Niewiarygodna „prawdziwość” religii   Ferus   2022-02-20
Błędna analogia o wybaczaniu   Ferus   2022-02-13
Deizm antytezą teizmu? (II)   Ferus   2022-02-06
Deizm antytezą teizmu?   Ferus   2022-01-30
Jezus z uczniami w zbożu   Ferus   2022-01-23
Pierwszy krytyk bożego dzieła (VI)   Ferus   2022-01-16
Pierwszy krytyk dzieła bożego (V)   Ferus   2022-01-09
Hashtag „też odchodzę”   Koraszewski   2022-01-03
Wspomnienie: „Czego sobie życzyłem na nadchodzący 2014 r.?”.   Ferus   2022-01-02
Tradycja powinna się zmieniać pod wpływem praw człowieka   Igwe   2021-12-30
Bóg się rodzi i islmofobia w kafkowskim świecie   Koraszewski   2021-12-26
(Nie)zwykła opowieść wigilijna. Czyli moja nocna, niedokończona rozmowa z psem.   Ferus   2021-12-26
Jacek Tabisz o nowym humanizmie    Tabisz   2021-12-21
Pierwszy krytyk bożego dzieła (IV)   Ferus   2021-12-19
Pierwszy krytyk bożego dzieła (III)   Ferus   2021-12-12
Pierwszy krytyk bożego dzieła (II)   Ferus   2021-12-05
Pierwszy krytyk bożego dzieła   Ferus   2021-11-28
Paradoksalne „Dzięki Bogu” (II)   Ferus   2021-11-21
Paradoksalne „Dzięki Bogu”.   Ferus   2021-11-14
Absurdalna awersja wierzących do ateizmu   Ferus   2021-11-07
Refleksje sprzed lat: „Fikcyjna walka dobra ze złem” i inne   Ferus   2021-10-31
Atak ateizmu na ludzki rozum? (III)   Ferus   2021-10-24
Pytanie bez odpowiedzi   Łukaszewski   2021-10-18
Atak ateizmu na ludzki rozum? II.   Ferus   2021-10-17
Nasila się dżihadystyczne ludobójstwo chrześcijan w Nigerii   Ibrahim   2021-10-16
Atak ateizmu na ludzki rozum?!   Ferus   2021-10-10
Idea, która wyprowadziła rozum na manowce   Ferus   2021-10-03
"Time Magazine” i zachodnie podejście do islamizmu   Mahmoud   2021-10-02
Powolne odrzucanie religijnego mitu   Koraszewski   2021-09-27
Duchowni czy wyrachowani biznesmeni w sutannach?   Ferus   2021-09-26
Kościół zdeprawowany i mamoną silny   Koraszewski   2021-09-22
Turecki ateista zamordowany 31 lat temu   Bulut   2021-09-18
Naturalne czy sztucznie wykreowane religie?   Ferus   2021-09-12
Bogowie popkultury.Czyli jakimi religijnymi stereotypami „karmi” nas telewizja.   Ferus   2021-09-05
Ojciec święty, święty Paweł i teologia zastąpienia    Koraszewski   2021-08-30
(Nie)Fachowe pośrednictwo religijne.Czyli nieudana próba połączenia sprzecznych ze sobą zachowań.   Ferus   2021-08-29
Chora koncepcja Boga/bogów   Ferus   2021-08-22
W oparach ateizmu z czasu przeszłego   Koraszewski   2021-08-19
Islam – religia pokoju   Koraszewski   2021-08-16
Rozum i Wiara (XVIII)   Ferus   2021-08-15
Kult jednostki i bunt umysłu zniewolonego   Pandavar   2021-08-10
Biblia, kobiety i Bóg? (III)   Ferus   2021-08-08
Bezduszna duchowość ateistów   Koraszewski   2021-08-03
Most nad przepaścią (III)   Ferus   2021-08-01
Most nad przepaścią (II)   Ferus   2021-07-25
Most nad przepaścią   Ferus   2021-07-18
Chrześcijańskie stanowisko wobec rozdziału Kościoła i państwa   Koraszewski   2021-07-17
Czy ateizm może być nauczany jako religia?   Koraszewski   2021-07-12
Bajka o „zagubionej owcy” i cwanych „pasterzach duchowych”   Ferus   2021-07-11
Biblia, kobiety i Bóg? (II)   Ferus   2021-07-04
Ekumeniczne spotkanie apostatów   Koraszewski   2021-06-29
Czy wolno krytykować muzułmanów?   Pandavar   2021-06-28
Targniecie się na życie wieczne?   Ferus   2021-06-27
Dwa różne Dekalogi   Ferus   2021-06-20
Pasterze i ich bezwolne owce, czyli paradoksy „duchowego pasterzowania”   Ferus   2021-06-13
Biblia, kobiety i Bóg? Czyli co takiego Bóg chce powiedzieć czytelnikom Pisma Świętego?   Ferus   2021-06-06
Jest człowieczeństwo i jest muzułmańskie człowieczeństwo   Pandavar   2021-06-03
Żałoba bez złudzeń   Igwe   2021-05-26

« Poprzednia strona  Następna strona »
Polecane
artykuły

Nowy ateizm


Lomborg


&#8222;Choroba&#8221; przywrócona przez Putina


&#8222;Przebudzeni&#8221;


Pod sztandarem


Wielki przekret


Łamanie praw człowieka


Jason Hill


Dlaczego BIden


Korzenie kryzysu energetycznego



Obietnica



Pytanie bez odpowiedzi



Bohaterzy chińskiego narodu



Naukowcy Unii Europejskiej



Teoria Rasy



Przekupieni



Heretycki impuls



Nie klanial



Cervantes



Wojaki Chrystusa



 Palestyńskie weto



Wzmacnianie układu odpornościowego



Wykluczenie Tajwanu z WHO



Drzazgę źle się czyta



Sześć lat



Pochodzenie



Papież Franciszek



Schadenfreude



Pseudonaukowa histeria...


Panstwo etc



Biły się dwa bogi


 Forma przejściowa


Wstęga Möbiusa


Przemysł produkcji kłamstw


Jesteś tym, co czytasz,


Listy z naszego sadu
Redaktor naczelny:   Hili
Webmaster:   Andrzej Koraszewski
Współpracownicy:   Jacek, , Malgorzata, Andrzej, Marcin, Henryk