Prawda

Sobota, 7 grudnia 2019 - 16:15

« Poprzedni Następny »


Powiadom znajomych o tym artykule:
Do:
Od:

Ponad dobrem i złem


Lucjan Ferus 2014-05-05


Motto: „Niektóre rodzaje prawdy są kłamstwem

                                                                 i te właśnie cieszą się największym uznaniem”.

                                                                                                                   Jack London

                                                                                                                                                                                                                                                                   

Następną książką po Humanizmie ewolucyjnym  Michaela Schmidta-Salomona, którą chcę gorąco polecić, jest Poza dobrem i złem tego samego autora. Pokazuje ona w szczegółowy i przekonujący sposób mechanizmy zakłamania religijnych mitów i  wynikające z nich konsekwencje kulturowe, z którymi po dziś dzień mamy do czynienia w największych światowych religiach. We Wstępie autor pisze:


 


             

 

   



„Jestem przekonany /../ że wykorzystanie naukowego potencjału w celu pozbycia się

iluzorycznego balastu (wytłuszczenia moje), jaki taszczymy ze sobą po wybojach

losu, pomoże nam w wypracowaniu alternatywnego, pogodnego i zdystansowanego

stosunku do życia – „nowej lekkości bytu”. /../

 

„.. nie ulega bowiem wątpliwości, że rezygnacja z przestarzałych wyobrażeń

 moralnych zmieniłaby radykalnie nasz stosunek do świata, gdyż to one uczyniły z nas

istoty chore i niezdolne do konfrontacji z krytyką, zrobiły z nas egoistów i głupców.

Wykraczając poza dobro i zło, nie tracimy nic, bez czego nie moglibyśmy się spokojnie

obejść. Tradycyjny schemat dobro versuszło nie okazał się bowiem dotąd w

najmniejszym stopniu pomocny w walce o bardziej humanitarne społeczeństwo.

 

Jedno z podstawowych założeń książki Poza dobrem i złem wynika z przekonania, że

uwolnienie się od tych archaicznych wzorców myślowych nie tylko umocniłoby nas w sensie etycznym, lecz także pomogłoby przyjąć bardziej przyjazną postawę wobec

życia”.

 

Już dawno doszedłem do przekonania, że jednym z głównych niebezpieczeństw, jakie niosą ze sobą religie jest ich anachroniczność. Nawet biorąc ten problem na tak zwany „zdrowy rozum”, powinien nam dać do myślenia fakt, iż owe biblijne „prawdy” religijne tworzyli kapłani z wędrownych plemion pasterskich sprzed 2-3 tys. lat, żyjący na o wiele niższym szczeblu rozwoju cywilizacyjnego i kulturowego w stosunku do naszego.

 

Jakie zachodzi prawdopodobieństwo, iż ludzie będący na tak niskim poziomie umysłowym, nie posiadający odpowiednich narzędzi poznawczych (których powstanie umożliwił dopiero  rozwój nauki), poznali prawdy o świecie i o nas samych tak uniwersalne, że są aktualne i niezmienne do dnia dzisiejszego? Czyż to prawdopodobieństwo nie jest bliskie zeru?  Najlepiej to będzie widoczne z lektury tej arcyciekawej książki.

 

Głównym religijnym mitem, z którym rozprawia się Michael Schmidt-Salomon w tej książce jest mit dobra i zła, w połączeniu z mitem wolnej woli człowieka. Autor w rozdziale Syndrom grzechu pierworodnego opisuje wpierw dokładnie jak Biblia przedstawia historię upadku pierwszych ludzi w raju (każdy zapewne zna doskonale tę opowiastkę, nie będę więc jej tu przytaczał), a potem konkluduje:

 

          „Chrześcijanie przez całe stulecia wierzyli z dziecinną naiwnością w biblijny mit

          stworzenia. Kto śmiał powątpiewać w prawdziwość owej legendy, narażał się na

          oskarżenie o herezję i mógł skończyć na stosie. Równie zaciekle kręgi religijne

          zwalczały później teorię ewolucji, która po spustoszeniach, jakich na micie stworzenia

          dokonał przewrót kopernikański, pozbawiła go resztek empirycznych podstaw”.

 

Na dalszych stronach książki przedstawione są już konkretne argumenty:

 

          „W katechizmie Kościoła katolickiego /../ czytamy na ten temat: „Człowiek,

          zwiedziony przez szatana, pogrzebał w swym sercu zaufanie do Boga, nadużył danej

          mu wolności i sprzeciwił się Bożemu przykazaniu. W tym objawił się pierwszy ludzki

          grzech… Odtąd prawdziwa powódź grzechu zalewa świat: Kain zabił Abla; grzech stał

          się zgubą całej ludzkości”. Teologia wywodzi z upadku pierwszych ludzi między

          innymi tak zwany grzech pierworodny. /../ Podstawowe aksjomaty tego syndromu

          można sformułować następująco:

 

1.Zakłada się, że człowiek – w przeciwieństwie do innych istot żywych – posiada wolną wolę. Podstawą tego założenia jest tak zwana zasada alternatywnych możliwości, według której dana osoba, przy założeniu takich samych warunków wyjściowych, może podjąć decyzję inną od tej, którą podjęła. W odniesieniu do biblijnej historii upadku oznacza to, że Ewa, będąc dokładnie w takiej samej sytuacji, mogła równie dobrze powiedzieć „nie!”. Jej decyzja o złamaniu Bożego zakazu nie była zatem zdeterminowana ani wewnętrznie, ani przez czynniki zewnętrzne.

 

2.Zakłada się dalej, że „dobro’ i „zło” istnieją jako absolutne kategorie moralne. Mogą to być, tak jak w Biblii, kategorie religijne (Bóg versus szatan) lub też oderwane od rzeczywistości pojęcia filozoficzne („dobro samo w sobie” versus „zło samo w sobie”). Nawet jeśli większość ludzkich decyzji oscyluje gdzieś pomiędzy przeciwległymi biegunami moralnymi /../, to moralny dualizm „dobra” i „zła” uważany jest za sensowny i nienaruszalny punkt odniesienia. Z tego też powodu drzewu poznania dobra i zła przypisuje się tak wyjątkowe znaczenie.

 

Najważniejsze w logice syndromu grzechu pierworodnego jest ścisłe zazębianie się obu aksjomatów: człowieka można pociągnąć do moralnej odpowiedzialności właśnie dlatego, że rzekomo posiada wolną wolę (aksjomat 1), a więc możliwość wybrania zarówno „dobra”, jak i „zła” (aksjomat 2). Gdyby był pozbawiony wolnej woli, być może popełniałby „złe uczynki”, lecz w sensie moralnym sam nie byłby „zły”. Trzeci, najważniejszy filar opisywanego syndromu – zasada moralnej winy, pokuty i grzechu – jest wynikiem wzajemnego oddziaływania obu aksjomatów.

 

          Dla lepszego zobrazowania posłużmy się biblijnym przekazem. Gdyby Ewa nie miała

          wyboru i nie mogła oprzeć się diabelskiej pokusie, a więc złu, obwinienie jej w sensie

          moralnym nie byłoby możliwe; w znaczeniu karnoprawnym byłaby w takim przypadku

          po prostu niepoczytalna. Logika syndromu grzechu pierworodnego zakłada jednak, że

          Ewa zasadniczo mogła również podjąć inną decyzję, stąd wniosek, że łamiąc Boże

          polecenie, popełniła ciężki grzech.

 

          Mówiąc językiem bardziej doczesnym – Ewa, opowiadając się w akcie „wolnej woli”

          za „złem”, ściągnęła na siebie winę, co doprowadziło do powstania swego rodzaju

          debetu na jej moralnym koncie, który musiał zostać wyrównany. Wyrównanie owego

          rachunku nastąpiło przez (rzekomo) sprawiedliwą karę Bożą, która dosięgła naturalnie

          nie tylko Ewę, lecz także wszystkie kobiety żyjące po niej. /../ Inherentna logika tego

          syndromu jest doprawdy urzekająca, ma jednak bardzo istotny słaby punkt; aksjomaty,

          na których się opiera, nie są niepodważalne”. /../

     

Dla każdego myślącego człowieka (nawet nie znającego publikacji M.Schmidta-Salomona), ta osławiona „wolna wola człowieka”, na którą tak często i tak bardzo chętnie powołują się duszpasterze jak i osoby wierzące, broniące sprawiedliwego ich zdaniem porządku bożego (w tym sensie, iż winą za zło obciążają zawsze ułomnego człowieka, a nie jego doskonałego Stwórcę), musi siłą rzeczy wydawać się ideą wewnętrznie sprzeczną w kontekście  atrybutów, które religie monoteistyczne przypisują Bogu.

 

Otóż jeśli Stwórca jest bytem wszechwiedzącym, wszechmogącym i wszechobecnym (resztę atrybutów pominę), to ma nieskończone możliwości i wie wszystko o swym dziele od początku aż po jego kres. „Bóg jest istotą, dla której nie ma nic przeszłego, ani nic przyszłego, jest zawsze teraz” (kard. J.H.Newmann Logika wiary). W takim więc przypadku należy uznać, iż tak zwana „wolna wola człowieka” jest fikcją i siłą rzeczy musi być podporządkowana woli Bożej.

 

I tak jest w istocie (według samej religii), bowiem Biblia przedstawia Boga, „który dokonuje wszystkiego zgodnie z zamysłem swej woli” (Ef 1,11). Boga, którego plany realizowane są w naszym świecie z żelazną konsekwencją : „Jeśli kto do niewoli jest przeznaczony, idzie do niewoli. Jeśli kto na zabicie mieczem – musi być mieczem zabity” (Ap 13,10). Boga, który w swoim Słowie pyta (retorycznie): „Czy może ktoś uciec przed tym co ja zamierzam zdziałać? Czy ktoś może sprzeciwić się mojej woli? /../ Czy jest dla mnie coś niemożliwego?”.

 

Człowiekowi religijnemu może się zatem tylko wydawać (i chce w to wierzyć), że sam decyduje o swoim losie, podczas gdy jest on od zarania dziejów już przypieczętowany przez Stwórcę tego świata i zgodny z jego wolą i zamysłem. Nie może być inaczej w przypadku Boga Absolutu. Jednym słowem: wolna wola człowieka jest zdeterminowana wolną wolą jego Stwórcy. Na co zresztą chętnie człowiek przystaje, modląc się do Boga: „Bądź wola Twoja Panie, jako w niebie, tak i na ziemi”..itd.

 

Reasumując: chociaż pojęcie „wolnej woli” jest wytworem religijnego sposobu myślenia, to jednak w kontekście samych prawd religijnych najłatwiej dostrzec jego fałsz, brak logiki i wewnętrzne sprzeczności. Tak widziałem ten problem i tak zawsze go przedstawiałem. Teraz wiem, że jest jeszcze naukowe  wytłumaczenie (oprócz logiczno – teologicznego), które w prosty i przekonujący sposób pozbawia ten mit jakiejkolwiek zasadności i pokazuje jego wielowarstwowe zakłamanie, jak i jego przyczyny. Dalej czytamy:

 

          „W rozumieniu Schopenhauera „wolny” oznacza „niebędący pod żadnym względem

          konieczny”, a więc „niezależny od jakichkolwiek powodów”. Wolna wola nie jest

          zatem w jakikolwiek sposób „uwarunkowana”, „nie posiada uprzednich przyczyn”.

          Schopenhauer podkreśla wyraźnie, że takie wyobrażenie wolnej woli koliduje z

          panującą w naturze zasadą przyczynowości: „Przy założeniu wolnej woli każdy ludzki

          czyn byłby niewytłumaczalnym cudem – skutkiem pozbawionym przyczyny. /../”.

 

          Opowiadając się za klasyczną ideą wolnej woli, opuszczamy płaszczyznę logicznego

          argumentowania – stwierdza Schopenhauer /../ jego zdaniem idea ta jest po prostu

          niemożliwa. Jeśli nie jest ona możliwa, dlaczego ma zatem tak silny wpływ na nasze

          myślenie i postępowanie? Według Schopenhauera dlatego, że poczucie wolności w

          postępowaniu, mianowicie robieniu tego, na co się ma ochotę, każe człowiekowi

          wierzyć, że ma on także wolną wolę, a więc o tym, czego chce, może również

          dowolnie decydować. /../

 

          Schopenhauer wyciąga następujący wniosek: „To jest dokładnie tak, jak gdyby woda

          mówiła: „Mogę być falą (o tak! podczas sztormu na morzu), mogę być rwącym prądem

          (o tak! w korycie rzeki), mogę pieniąc się, spadać w dół rzeki (o tak! jako wodospad)

          albo wolnym strumieniem unosić się w górę (o tak! jako fontanna), mogę też wreszcie

          wygotować się i zniknąć (o tak! w temperaturze 100 stopni C); nic z tego jednak nie

          robię, lecz z własnej woli pozostaję spokojną, przejrzystą taflą jeziora”.

 

          Tak jak woda może to wszystko jedynie wtedy, gdy zaistnieją konieczne ku temu

          przyczyny, tak też każdy człowiek może to, o czym myśli, że może, pod tym samym

          warunkiem. Dopóki ten nie zostanie spełniony, nic nie jest możliwe. Jeśli jednak już to

          nastąpi, człowiek musi, tak jak woda robić to, do czego obligują go zaistniałe

          okoliczności”. /../

 

          Co w takim razie jest źródłem naszej woli i wynikających z niej zachowań?  Nie są to

          bynajmniej wyłącznie czynniki zewnętrzne /../ Schopenhauer formułuje to tak: „Mogę

          robić to, co chcę. Gdybym chciał, mógłbym rozdać biednym wszystko co mam i stać

          się tym samym jednym z nich – jeśli bym tego chciał! Ale nie mogę tego chcieć, gdyż

          powstrzymujące mnie motywy mają nade mną zbyt wielką moc, abym to potrafił.

          Gdybym jednak miał inny charakter, /../ wtedy mógłbym tego chcieć; ale wtedy też nie

          potrafiłbym tego nie chcieć, a zatem musiałbym to zrobić”.    

 

          Obalenie idei wolnej woli przez Schopenhauera obraca się w pierwszej linii przeciw

          konstrukcji myślowej nazywanej przez współczesnych filozofów „zasadą

          alternatywnych możliwości”. Filozof Michael Pauen definiuje tę konstytutywną dla

          pojęcia wolnej woli zasadę następująco: „Kiedy zachowanie danej osoby nazywamy

          wolnym, to z reguły zakładamy, że w takich samych warunkach wyjściowych mogłaby

          ona postąpić również inaczej. Jeżeli taka możliwość nie istnieje, to zasadniczo nie

          mówimy wtedy o wolnym postępowaniu, za które ów człowiek ponosi

          odpowiedzialność”. /../

 

          Człowiek, który w dokładnie w takich samych warunkach (identyczne bodźce

          zewnętrzne i wewnętrzne wzorce zachowawcze!) mógłby wybrać zarówno zachowanie

          A, jak i B, byłby magikiem większym niż David Copperfield i wszyscy iluzjoniści tego

          świata razem wzięci. Karnista E. Kohlraus już przed ponad stu laty, tak  podsumował

          ten stan rzeczy: „/../ miejsce człowieka, który w precyzyjnie określonych warunkach

          zewnętrznych i w danym stanie ducha mógłby postąpić zarówno dobrze, jak i zupełnie

          inaczej /../, nie jest w więzieniu ani w szpitalu psychiatrycznym, lecz w szklanej

          gablocie /../, aby każdy podziwiał go jako największą i najbardziej niepojętą  anomalię,

          jaką ludzkie oko kiedykolwiek widziało”. /../

 

Wolfgang Prinz, dyrektor Instytutu Badań Kognitywnych i Neurobiologii im. Maxa Plancka w Monachium, mówi: „Idea wolnej ludzkiej woli jest nie do pogodzenia z przemyśleniami naukowymi. Nauka wychodzi z założenia, że każde wydarzenie ma swoje przyczyny, a te potrafimy odkryć”. /../ Trudno nie zgodzić się ze zdaniem Wolfganga Prinza, który uważa, że „w psychologii naukowej dla koncepcji wolnej woli nie ma miejsca”.

 

          Po tym niezbędnym wyjaśnieniu wróćmy jeszcze raz do Schopenhauera, który swoje

          Rozmyślania na temat problematyki wolnej woli podsumował tak: „Możesz robić to, na

          co masz ochotę, ale w każdym momencie życia możesz chcieć wyłącznie jednej

          określonej rzeczy, absolutnie tylko tej jednej i żadnej innej”. /../

 

          Tak więc postawiona na początku teza nadal pozostaje aktualna: wolna wola jest

          chimerą, urojeniem niemającym żadnego pokrycia w rzeczywistości. Przy czym

          należy jednak przyznać, że ta jedyna w swoim rodzaju ułuda odniosła wielki kulturowy

          sukces – wcale nie mniejszy niż mempleks zła /../. Mempleks wolnej woli ma zresztą z

          mempleksem zła wiele wspólnego – oba pozostawiły głębokie blizny na naszej historii.

          Poza tym zarówno jeden, jak i drugi prowadzą do paradoksów. Podczas gdy fikcja

          dobra i zła blokuje zdolność podejmowania właściwych decyzji etycznych, iluzja

          wolnej woli podkopuje właśnie tę przestrzeń, która jest źródłem ludzkiej wolności”.  

      

Zanim przejdziemy do mempleksu zła, jedna uwaga: Jest jeszcze jeden paradoksalny aspekt problemu wolnej woli człowieka (w kontekście religijnym); otóż osoby wierzące tłumaczą brak reakcji Boga na zło istniejące w jego dziele tym, iż Bóg nie może się wtrącać w działalność człowieka, bo szanuje jego wolną wolę. Wygląda więc na to, iż szanuje on tylko wolną wolę zbrodniarzy, morderców, zboczeńców, psychopatów, bandziorów i chuliganów oraz tych wszystkich, którzy wyrządzają niezawinione krzywdy i cierpienia innym.

 

Natomiast nie szanuje wolnej woli ofiar, które przecież nie chciały znaleźć się w takiej sytuacji i doświadczać zła, które zostało im wyrządzone. Jednym słowem: nie wyrażały one woli aby być ofiarami osobników o zbrodniczych skłonnościach, a mimo to Bóg nie uszanował ich woli w tym względzie. Więc jak to jest z tą doskonałą bożą sprawiedliwością? Skoro jest on absolutnie sprawiedliwy i szanuje wolną wolę człowieka, to również i w tym przypadku powinna być ona respektowana przez Boga,.. a jednak nie jest. Dlaczego?

 

Nie są to wszystkie paradoksy dotyczące problemu wolnej woli człowieka, bowiem jak większość religijnych „prawd”, również i ta jest w dużym stopniu zakłamana. Pisałem na ten temat bardziej szczegółowo w wielu innych swoich tekstach (chociażby w „Credo sceptyka”).

Jednakże argumenty przedstawione w książce Poza dobrem i złem M.Schmidta-Salomona są o wiele bardziej przekonujące, gdyż opierają się na dokonaniach naukowych. Dalej czytamy:    

                    

          „Naukowcy przypisują wszelkim zjawiskom tego świata naturalne przyczyny. Wielkie

          sukcesy naukowych opisów rzeczywistości, której wyrazem jest między innymi rozwój

          nowoczesnych technologii, a także ich zdecydowana przewaga nad modelami

          religijnymi, wynikają w dużej mierze z jakże konstruktywnego (naturalistycznego)

          założenia, że w kosmosie „nie dzieją się żadne podejrzane rzeczy”. Nie ma w nim

          bogów, demonów ani koboldów ingerujących w prawa natury.

 

          Z tej obiektywnej naukowej perspektywy ludzie są tylko jednym z gatunków

          naczelnych, powstałym przypadkowo w wyniku naturalnej ewolucji. Przy czym cechy,

          jakie posiadamy są /../ wyłącznie skutkiem ewolucyjnych procesów doboru

          naturalnego. Dlatego w naukowej metodzie nie ma miejsca na koncepcję „złej” mocy,

          która jako szczególna siła miałaby wpływać na przebieg historii człowieka!

 

          Innymi słowy, idea zła, używana nie tylko do oceniania ludzkich zachowań, lecz także

          do ich objaśniania, opierając się na fałszywych, nadnaturalnych założeniach

          („Istnieje niezależne królestwo zła niepodlegające prawom natury!”), stanowi

          naruszenie naukowych zasad poznawczych. „Zło” jest zatem kategorią nie tylko

          pozanaukową, ale wręcz antynaukową. /../

 

          Z chwilą gdy dotykamy tematu „zła”, wpadamy niechybnie w pułapkę religijnej

          metafizyki. /../ Ludzie wprawdzie od zarania dziejów odróżniali stany dobre od złych

          (zdolność będąca dziedzictwem ewolucji biologicznej) i już dosyć wcześnie

          wykształciły się złożone kodeksy postępowania, których przestrzegania wymagało

          życie w społeczności ludzkiej /../. Jednak tak sztywne rozróżnianie między dobrem a

          złem, z jakim mamy do czynienia dziś, powstało dopiero wraz z rozwojem religii

          monoteistycznych, jest zatem wynalazkiem stosunkowo nowym. /../

 

          W apokaliptyce żydowskiej (a później także w chrześcijaństwie i islamie) Bóg stał się z

          czasem uosobieniem dobra absolutnego, a to z kolei dało dopiero podstawę do

          założenia egzystencji absolutnego zła. Mówiąc bardziej obrazowo, Bóg nosi szatana

          na plecach.

 

          Bremeński religioznawca Bernd Schipper ujmuje to podobnie: „Dopiero radykalna

          wiara w jednego Boga /../ staje się podłożem dla koncepcji absolutnego,

          autonomicznego zła”. Czym więc charakteryzuje się to „absolutne, autonomiczne

          zło”? Religijnej konstrukcji zła można w skrócie przypisać cztery następujące

          właściwości:

 

          1.Zło ma podwójną naturę. Nie tylko jest ono osadzone w sferze ludzkiej, lecz istnieje

          oprócz tego (w czystej formie) na transcendentalnej, metafizycznej płaszczyźnie. /../ To

          „bezwzględne zło”, istniejące w tajemniczej, niedostępnej naszym zmysłom przestrzeni

          ma bezpośredni wpływ na „zło ludzkie”, tak więc „zło samo w sobie” jest niejako

          odnośnikiem dla „zła doczesnego”.

         

          2.Dobro i zło są kategoriami absolutnymi. Podobnie jak numenistyczne dobro (Bóg)

          jest „dobrem absolutnym”, tak samo numenistyczne zło (szatan) jest „absolutnym

          złem”. To dualistyczne spojrzenie nie dopuszcza przy tym jakiejkolwiek mnogości ani

          żadnego relatywizmu w odniesieniu do zakładanych wartości. Widać to wyraźnie

          chociażby na płaszczyźnie językowej – „dobro” i „zło” nie mają liczby mnogiej.

 

          3.Zło jest postrzegane przede wszystkim jako „cena wolności”. Zarówno zło ludzkie

          moralne, jak i to numenistyczne są wynikiem dobrowolnego opowiedzenia się przeciw

          Bogu i odrzuceniu dobra. /../ Bez postulatu wolnej woli popełnienie grzechu nie byłoby

          możliwe. Ludzie czy aniołowie robiliby może „złe rzeczy”, ale oni sami nie byliby w

          ścisłym znaczeniu „źli” (podobnie jak zwierzęta, rzekomo zdeterminowane działaniem

          biologicznego programu).

 

          4.Tam, gdzie można wykluczyć działanie będące wynikiem wolnej woli, „zło” ujawnia

          swoją moc w postaci opętania. W tym wypadku osobowość człowieka kontrolują

          numenistyczne „moce ciemności”, w wyniku czego dopuszcza się on „złych czynów”,

          nie będąc w stanie temu zapobiec. Środkiem przeciw opętaniu oferowanym przez

          Kościoły, jest egzorcyzm, który na przykład w Kościele katolickim wciąż jeszcze

          jest stosowany w dwóch formach. /../

 

          W naszych głowach zakorzenił się mit common sense (rozsądku), który większość

          społeczeństwa uznaje za ogólnie przyjęty fakt. Treścią tego mitu jest przekonanie, że a)

          ludzie są istotami zupełnie innymi od zwierząt, ponieważ posiadają rozum i wolną

          wolę, wskutek czego b) zdolność do „czynienia zła”, inaczej niż u zwierząt, w ogóle

          mogła się u nas rozwinąć”.

 

Jak zatem jest z tym „złem wcielonym” według samego Kościoła katolickiego? Sobór Watykański II w 1965 r. orzekł w Geaudium et spes: „W ciągu bowiem całej historii ludzkiej toczy się ciężka walka przeciw mocom ciemności; walka ta zaczęta ongiś u początku świata trwać będzie do ostatniego dnia, według słowa Pana”.

 

A ileż tego zła się namnożyło przez ten czas? (również według wyliczeń kościelnych): „Jeden z Ojców Kościoła doliczył się 10 000 bilionów diabłów! Ksiądz Franciszek Bohomolec wyliczył, że jest ich 15 miliardów. Inni twierdzili, że na jednego człowieka przypada 11 000 diabłów: 1000 z prawej strony i 10 000 z lewej. Pewien Holender (uczony, znawca szatana) stwierdził, że królestwo piekielne składa się z 6666 legionów, a każdy legion liczy sobie 6666 diabłów”. (Stanisław Newes Błogosławione nieuctwo). Inni znawcy podawali inne liczby.

 

W. Kopaliński w książce Drugi kot w worku w rozdziale Chorzy umysłowo a my, pisze: „Główną bronią przeciw mieszkającemu w chorych szatanowi był egzorcyzm. Proceder ten uważano za jedną z przyczyn chwały Kościoła. Pewien biskup z Beauvais wygonił z chorego pięciu diabłów i nawet spisał z nimi umowę, że opętanego zostawią odtąd w spokoju. W 1583 roku jezuici wiedeńscy szczycili się wypędzeniem 12 652 diabłów przy pomocy egzorcyzmów. Prócz nich stosowano biczowanie, torturowanie, wreszcie palenie na stosie chorego wraz z zamieszkałymi w nim diabłami. /../

 

Wreszcie w 1768 parlament Paryża ogłosił deklarację, że osoby opętane mają być traktowane po prostu jak chore. Walka w zasadzie wygrana przez Oświecenie XVIII wieku, toczyła się jeszcze gdzieniegdzie aż do połowy XIX stulecia. Kilkanaście wieków nieprzerwanej władzy zabobonu pozostawiło jednak ślady na umysłach. Ludzie /../ nie całkiem jeszcze wyemancypowali się z pożałowania godnej ciemnoty i przesądu”.   

 

Jak na tym tle przedstawia się sytuacja we współczesnej Polsce? W artykule Edyty Gietki pt. Zły 2012 zamieszczonym w Polityce, czytamy:

           „W latach 90 Polaków uwalniało od opętań tylko czterech kapłanów. Dziś już ponad

          150 jest oficjalnie oddelegowanych na wojnę z szatanem. Wspiera ich

          czasopiśmiennictwo egzorcystyczne”. /../ Dalej w artykule czytamy:

 

          „Ośrodek Pomocy Psychologicznej Stowarzyszenia Psychologów Chrześcijańskich /../

          Należy zachować ciszę, bo „Pan jest blisko”. Telefoniczne zapisy do egzorcysty od

          poniedziałku do piątku /../ Kolejki są takie jak enefzetowskie. Na pierwszą wizytę

          trzeba czekać około trzech miesięcy. Jeden kapłan może przyjąć tygodniowo do 10

          osób /../

          Czasem wizyty trwają latami. Usługa egzorcyzmu to jałmużna /../ Indywidualne

          rozeznanie kosztuje 120 zł, płatne przed wizytą. /../ Na swoją kolej czeka młode

          małżeństwo /../ najczęściej do poradni przychodzą nie opętani, lecz zniewoleni,

          dręczeni przez złego, który jeszcze nie pokazał twarzy. /../ Na razie klientów

          egzorcystycznych jest 15 000 rocznie. Jeszcze dużo ezoterycznych do duchowej

          detoksykacji”. Koniec artykułu. Wnioski proszę samemu/samej wyciągać.

 

                 

Wróćmy jednak do publikacji Michaela Schmidta-Salomona Poza dobrem i złem. W rozdziale pt. Drugie podsumowanie – paradygmat niewinności pisze on:

 

          „Po pierwsze: Wolna wola jest iluzją. Ludzie, podobnie jak inne istoty żywe, nie są

          zdolni do wykraczania poza prawa natury. Dlatego też jest po prostu rzeczą

          niemożliwą, by dana osoba w identycznych okolicznościach mogła podjąć decyzję inną

          od tej, którą podjęła. „Zasadę alternatywnych możliwości” musimy więc uznać za

          nieważną.

          Po drugie: „Dobro” i „zło” to moralne fikcje niemające odpowiedników w

          rzeczywistości. /../ Kulturowy sukces tych fikcji bierze się w głównej mierze stąd, że

          stanowiły one doskonały wewnątrzgrupowy mechanizm stabilizujący, pozwalający

          danej grupie odgraniczyć się od „obcych”. Jednak w procesie rozwoju kulturowego

          osiągnęliśmy już takie stadium, w którym dalsze trzymanie się archaicznego dualizmu

          dobra i zła jest wykluczone. Dualizm ten powinien być zastąpiony racjonalną etyką

          świecką, która odrzucając moralizm, poszukuje pragmatycznych, uczciwych rozwiązań

          w konflikcie interesów.

     

         Wraz z odrzuceniem obu centralnych założeń syndromu grzechu pierworodnego

         zdezaktualizowała się również wynikająca z nich moralna zasada winy i kary.

         Moralizujące /../ pociąganie człowieka do odpowiedzialności za podejmowane przez

         niego decyzje nie ma bowiem sensu, jeśli w określonej sytuacji może on jedynie chcieć

         tego, czego w wyniku swoich predyspozycji i doświadczeń chcieć musi.

 

         Nie oznacza to, że powinniśmy ostatecznie odrzucić „zasadę odpowiedzialności”. Nie

         wolno nam jedynie mylić całkowicie uzasadnionego pytania o obiektywną

         odpowiedzialność za dany czyn z iluzoryczną, bazującą na kompleksie grzechu

         pierworodnego subiektywną odpowiedzialnością sprawcy”.

 

Do owego podsumowania dołączę nieco wcześniejsze, dotyczące tego samego problemu:

 

          „Zło jest jedynie fikcją. „Moce ciemności” nigdy nigdzie nie istniały, chyba że w

          postaci umysłowych wirusów w naszych głowach. Najwyższy czas, by uwolnić się od

          tych zwidów! Otwórzmy zatem oczy i spójrzmy trzeźwo na to, że zarówno ludzka

          kultura, jak i świat natury wprawdzie pełne są okrucieństw, cierpienia i biedy, ale nie

          jest to wynik działania  „zatrważających mocy zła”, lecz typowych zachowań

          organizmów dbających o korzyść własną oraz skutecznego powielania działających w

          nich genetycznych i memetycznych replikatorów.

 

          Dobro i zło to pozbawione treści pojęcia, które bardziej gmatwają obraz

          rzeczywistości, niż pomagają w jej zrozumieniu. Już to byłoby wystarczającym

          powodem, aby je odrzucić. Ważniejsze jest jednak, że w historii naszej kultury

          mempleks: dobro versus zło nieustannie służył wzajemnemu podburzaniu społeczności

          ludzkich przeciwko sobie. Śmiem nawet twierdzić, że idea zła odegrała w rozwoju

          sztuki wojennej nie mniejsza rolę niż wynalezienie procy, prochu czy rakiety /../.

 

          Gdy mempleks dobra i zła na stałe zagnieździ się w systemie pojęciowym, trudno

          znaleźć czyn tak okrutny, żeby w imię „wielkiej, słusznej sprawy” nie można było go

          popełnić. Najwięksi przestępcy w historii nie byli żadnymi demonami, lecz uważali się,

          podobnie jak Eichmann, za idealistów i wręcz roili sobie, że reprezentują „armię

          dobra” w walce z „powszechnym złem”. /../

 

          Bez względu na to, jak pozytywne wrażenie sprawiali, ich mózgi były zaatakowane

          przez strasznego pasożyta – religijny wirus. /../ Literatura fachowa z dziedziny

          biologii pełna jest opisów pasożytów, które zwodzą swego gospodarza, wykorzystując

          go do własnych celów. Niestety, również ludzki mózg wydaje się w najwyższym

          stopniu podatny na tego typu mamienie /../”.

 

          „Religie, twierdzi Dawkins, to „mistrzowie sztuki zwodzenia” – i ma niewątpliwie

          rację. Ale określenie to tyczy się każdej ideologii, która za pomocą mempleksu „dobro

          versus zło” namawia jednostkę do poświęcenia własnego życia w imię „wyższych

          ideałów wspólnoty”. Gdy ofiara połknie przynętę w postaci poczucia przynależności

          do grupy „elitarnych wojowników zwalczających zło”, nie ma już w zasadzie szans

          na ratunek”. Koniec cytatów.

 

Książka Michaela Schmidta-Salomona Poza dobrem i złem liczy sobie około 300 stron i zawiera nieprzebrane bogactwo różnorodnych (naukowo potwierdzonych) argumentów. W niniejszym tekście większość z nich zmuszony byłem pominąć, jak i wiele innych problemów, wzbogacających wiedzę religioznawczą. Pomimo to mam nadzieję, że można z jego lektury wyciągnąć wnioski, których uzasadnienie nie będzie budziło (mam nadzieję) niczyich wątpliwości:

 

Przez tysiące lat istnienia religii i ich panowania nad umysłami ludzi, wpojono im nie tylko fałszywy wizerunek rzeczywistości, ale też fałszywy wizerunek człowieczeństwa. Począwszy od głównych mitów religijnych i wynikającego z nich przesłania, a skończywszy na obowiązujących wiernych nadal dogmatach – ich prawomocność (prawdomówność) opiera się na zmyślonych podstawach, które z realną rzeczywistością nie mają nic wspólnego; od początku do końca są czystą fikcją.      

 

Mimo to – dzięki „ofiarnej” pracy niezliczonej ilości pokoleń kapłanów – religijne idee od zawsze miały i mają nadal największy wpływ na życie ludzi, decydując o najważniejszych jego aspektach. Każdy, kto zna krwawą, pełną przemocy i hipokryzji historię religii, wie doskonale jak niewyobrażalnie wielką cenę musiała zapłacić ludzkość za ich istnienie. Poświęcając nie tylko życie setek milionów wyznawców, ale też nierzadko najbardziej wartościowe jednostki, których wielkie umysły mogły zmienić bieg historii na lepsze.

 

Takie publikacje jak Humanizm ewolucyjny, Poza dobrem i złem potrafią Czytelnikom otworzyć oczy na to czym naprawdę są religie. Wyraźnie też dają do zrozumienia, że jeśli chcemy aby nasi potomkowie żyli w lepszym, mądrzejszym i szczęśliwszym świecie, to powinniśmy przyczynić się do tego, aby ograniczyć panowanie wszechwładnej głupocie. Głupocie, która akurat w religiach ma największe pole do popisu z racji na ich specyficzny charakter: mempleks nastawiony na przetrwanie musi opierać się na tym, co w naszym gatunku jest najliczniej reprezentowane.

 

                                                           ------ /// ------

 

          „Fakt, że jakiś pogląd jest szeroko rozpowszechniony, nie stanowi żadnego dowodu na

          to, że nie jest on całkowicie absurdalny. Jeśli weźmiemy pod uwagę, że większość

          ludzkości jest zwyczajnie głupia, należy oczekiwać z dużym prawdopodobieństwem, iż

          powszechnie panujące przekonania będą raczej idiotyczne niż rozsądne”.

                                                                     

Bertrand Russell


Wyślij artykuł do znajomego:     Wydrukuj



Nowy ateizm i krytyka religii

Znalezionych 586 artykuły.

Tytuł   Autor   Opublikowany

Chrześcijaństwo, Zagłada i syjonizm   Koraszewski   2019-12-02
Bajka-nie bajka o powstaniu religii   Ferus   2019-12-01
Wskrzeszenie Józefy K.   Koraszewski   2019-11-26
Refleksje sprzed lat: Wartości chrześcijańskie   Ferus   2019-11-24
Byli ateiści, obecnie wierzący   Ferus   2019-11-17
Dewocja to pobożność? Czyli wizyta u starszej pobożnej pani.   Ferus   2019-11-10
Biskupa czerep rubaszny   Koraszewski   2019-11-08
Sen mara, Bóg wiara, nieśmiały głos podświadomości, czy bezsensowne rojenia senne?   Ferus   2019-11-03
Refleksje sprzed lat: „Proporcje krzyku i smaku”   Ferus   2019-10-27
Trudne początki mitu   Ferus   2019-10-20
Jak Bóg ogarnia swoje dzieło   Ferus   2019-10-13
Uduchowiony erotyzm bogów i wyznawców (V)   Ferus   2019-10-06
Uduchowiony erotyzm bogów i wyznawców IV   Ferus   2019-09-29
Katolicka Afryka i jej niepokoje   Igwe   2019-09-27
Turcja: ucieczka od religii?   Bulut   2019-09-25
Uduchowiony erotyzm bogów i wyznawców (III)   Ferus   2019-09-22
Uduchowiony erotyzm bogów i wyznawców (II)   Ferus   2019-09-15
Uduchowiony erotyzm bogów i wyznawców   Ferus   2019-09-08
Zlecenie walki z szatanem   Koraszewski   2019-09-02
Mrówki i ludzie. Czyli niepokojące podobieństwo „korony stworzenia” do bezrozumnych owadów.   Ferus   2019-09-01
Jabłko, które jabłkiem nie było   Ferus   2019-08-25
Ta miłość zaczęła się od strachu   Koraszewski   2019-08-24
Problem „ukrywającego się Boga”.   Ferus   2019-08-18
Hipoteza Boga kontra nauka (IV)   Ferus   2019-08-11
Na początku był jakiś Jezus   Koraszewski   2019-08-05
Hipoteza Boga kontra nauka (III)   Ferus   2019-08-04
Hipoteza Boga kontra nauka (II)   Ferus   2019-07-28
Hipoteza Boga kontra nauka   Ferus   2019-07-21
Apostołowie Nowego Ładu (II)   Ferus   2019-07-14
Bóg bez państwa i państwo bez Boga   Koraszewski   2019-07-12
Apostołowie Nowego Ładu. Czyli ludzie pogodzeni z nieubłaganymi prawami natury.   Ferus   2019-07-07
Pamięć i odrzucona tożsamość   Koraszewski   2019-06-27
O znaczeniu świeckich usług medycznych   Igwe   2019-06-22
Bezlitosne Miłosierdzie Boże   Ferus   2019-06-16
Dziecko i jego I Komunia Święta   Ferus   2019-06-09
Tajemnica zawodowa duchownych   Ferus   2019-06-02
Rozmyślając nad sensem życia (VIII)   Ferus   2019-05-26
Rozmyślając nad sensem życia (VII)   Ferus   2019-05-19
Rozmyślając nad sensem życia (VI)   Ferus   2019-05-12
De non existentia Dei   Koraszewski   2019-05-06
Rozmyślając nad sensem życia (V)   Ferus   2019-05-05
Nieszczęsny ateizm. List do przyjaciela   Koraszewska   2019-05-04
Ewangelia według pana Jeża   Koraszewski   2019-05-02
Biły się dwa bogi   Koraszewski   2019-04-29
Rozmyślając nad sensem życia IV.   Ferus   2019-04-28
Ani nie manifest, ani nie tak nowego ateizmu   Koraszewski   2019-04-26
Wzrastająca obecność boga   Koraszewski   2019-04-22
Rozmyślając nad sensem życia (III)   Ferus   2019-04-21
Dziękujmy Panu, korona cierniowa ocalona   Koraszewski   2019-04-19
Czary, zagrożenie bezpieczeństwa i prawo szariatu   Igwe   2019-04-16
Rozmyślając nad sensem życia (II).   Ferus   2019-04-14
Dlaczego ateiści walczą o prawo wyjścia z cienia w Afryce i nie tylko w Afryce?   Igwe   2019-04-10
Rozmyślając nad sensem życia   Ferus   2019-04-07
Krzywdy wyrządzone ludzkości przez naukę   Ferus   2019-04-01
Zdobywca nagrody Templetona i jego nonsensy w „Scientific American”   Coyne   2019-03-28
Mały Traktat o duszy dziecka poczętego tak lub inaczej   Koraszewski   2019-03-26
Czy religijne prawdy są zbyt trudne do zrozumienia? (II)   Ferus   2019-03-24
Zwalczanie oszukańczych kapłanów i komercjalizacji religii w Republice Południowej Afryki   Igwe   2019-03-23
Dlaczego musiałem zostać ateistą   Ferus   2019-03-17
Eks-ateistka obnaża nędzę ateizmu   Koraszewski   2019-03-07
Ego kontra Świadomość. Czyli lepiej żyć złudzeniami czy prawdą o rzeczywistości?   Ferus   2019-03-03
Trzy dni, które nie wstrząsną Kościołem   Koraszewski   2019-02-25
Ego kontra Świadomość II. Czyli lepiej żyć złudzeniami czy prawdą o rzeczywistości?   Ferus   2019-02-24
Kiedy największa na świecie sunnicka instytucja religijne potępi swój kolonializm?    Shoaaib   2019-02-24
Artykuł w ”New York Times”: Nauka może uczyć się od religii   Coyne   2019-02-20
Ego kontra Świadomość. Czyli lepiej żyć złudzeniami czy prawdą o rzeczywistości?   Ferus   2019-02-17
Papież ucałował notorycznego islamistycznego antysemitę   Meotti   2019-02-12
Czy religijne prawdy są zbyt trudne do zrozumienia?   Ferus   2019-02-10
Płaska Ziemia: kwestia wiedzy czy wiary? (II)   Ferus   2019-01-27
Płaska Ziemia: czyli kwestia wiedzy czy wiary?   Ferus   2019-01-20
Zachodni apologeci ekstremizmu   Rafizadeh   2019-01-19
Refleksje po lekturze „Ateisty”   Ferus   2019-01-13
Czy Afryce potrzebna jest religijna reformacja?   Igwe   2019-01-08
Eksperci od „prawdziwej” wolności i grzechu   Ferus   2019-01-06
Ośmioletnia panna młoda   Rafizadeh   2019-01-02
Intrygujące pytanie papieża Franciszka   Ferus   2018-12-30
Tak, jest wojna między nauką a religią   Coyne   2018-12-29
Jasełkowo-teologiczne refleksje dziadka „Maryi panienki”.   Ferus   2018-12-23
Pogodzenie nauki i religii?   Coyne   2018-12-21
Adwokat diabła II.Czyli religijna wersja ludzkich umiejętności „poszukiwania wyjścia”.   Ferus   2018-12-16
Adwokat diabła. Czyli religijne racje zastępujące prawdę.   Ferus   2018-12-09
Duchowni wypaczają religię i mordują kobiety   Reza   2018-12-03
Niechciany dar Boga. Czyli trudności z akceptacją nieuniknionego.   Ferus   2018-12-02
W Nigerii porzucenia religii jest ryzykownym przedsięwzięciem   Igwe   2018-11-29
Człowiek musi w coś wierzyć. Podsumowanie.   Ferus   2018-11-25
 “Islam przeżywa ostre starcie z nowoczesnością i wymaga reform”     2018-11-22
Człowiek musi w coś wierzyć. Schizma arcybiskupa Lefebvre'a   Ferus   2018-11-18
Człowiek musi w coś wierzyć. Mariawici.   Ferus   2018-11-11
Boski niebyt, nauka i patriotyzm   Koraszewski   2018-11-07
Człowiek musi w coś wierzyć. Raskolnicy, Swedenborg.   Ferus   2018-11-04
Człowiek musi w coś wierzyć. Savonarola, Luter i inni   Ferus   2018-10-28
Allah stworzył kobiety, żeby były w domach     2018-10-25
Prawdziwy opór przeciw fanatyzmowi   Chesler   2018-10-24
Człowiek musi w coś wierzyć. Kontynuacja.   Ferus   2018-10-21
List Einsteina kwestionujący religię, biblię i ideę Boga jest znowu na sprzedaż   Coyne   2018-10-19
Jak ekstremistyczny rząd traktuje dziewczynki i kobiety   Bulut   2018-10-19
Szatan pierwszej klasy   Kruk   2018-10-15
Przemyślana odmowa przymusowej relokacji uchodźców   Ferus   2018-10-14
Kiedy rzeczywistość zaprzecza religijnej fikcji. Czyli refleksje nad listem papieża Franciszka do ludu Bożego.   Ferus   2018-10-07
Rozum uskrzydlony wiarą (III)   Ferus   2018-09-30

« Poprzednia strona  Następna strona »
Polecane
artykuły

Schadenfreude



Pseudonaukowa histeria...


Panstwo etc



Biły się dwa bogi


 Forma przejściowa


Wstęga Möbiusa


Przemysł produkcji kłamstw


Jesteś tym, co czytasz,



Radykalne poglądy polityczne


Einstein



Socjologia



Allah stworzyl



Uprzednie doświadczenie



Żydowski exodus



PRL Chrystusem narodów



Odrastające głowy hydry nazizmu



Homeopatia, wibracje i oszustwo


Żołnierz IDF



Prawo powrotu



Mózg i kodowanie predyktywne



Nocna rozmowa



WSzyscy wiedza



Nieustający marsz



Oświecenie Pinker



Alternatywna medycyna zabija



Kobiety ofiarami



Prometeusz



modyfikowana pszenica



Arabowie



Roboty będą uprawiać ziemię



Sumienie, czyli moralność bez smyczy



Skomplikowana ewolucja



Argument neuroróżnorodności



Nowe badanie pamięci długotrwałej


Listy z naszego sadu
Redaktor naczelny:   Hili
Webmaster:   Andrzej Koraszewski
Współpracownicy:   Jacek, , Malgorzata, Andrzej, Marcin, Henryk