Prawda

Sobota, 19 sierpnia 2017 - 20:38

« Poprzedni Następny »


Youtube

Najnowsze filmy
Najczęściej oglądane
youtube - ikona

Test na prawdziwość religijnej wiary


Lucjan Ferus 2016-10-30


Pomysł na niniejsze opowiadanie przyszedł mi do głowy podczas lektury Boga urojonego Richarda Dawkinsa (czyli dobre parę lat temu), kiedy czytałem rozdział o religijnym pocieszeniu w obliczu śmierci i o ludziach pobożnych, którzy mimo swej wiary boją się rozstawać z życiem. Szczególnie warte zapamiętania wydały mi się te fragmenty:


„Przecież, jeżeli naprawdę, z najgłębszego serca w to wierzą, powinni wziąć przykład z opata Ampleforth, który zasłynął tym, że gdy kardynał Basil Hume wyznał mu, iż wkrótce umrze, zareagował następującymi słowy: „Gratuluję ekscelencjo. To zaiste wspaniała nowina. Jakże chciałbym móc udać się z panem!”. /../ Dlaczego zatem wszyscy chrześcijanie i muzułmanie nie naśladują opata Ampleworth, gdy umiera ktoś z ich bliskich?

 

Dlaczego, gdy jakaś pobożna kobieta słyszy od swego lekarza, że został jej tylko miesiąc życia, nie szaleje z radości, jakby właśnie wygrała dwutygodniowe wczasy na Seszelach, i nie krzyczy wniebogłosy, że nie może się doczekać? Dlaczego współwyznawcy odwiedzający ją przy łożu śmierci nie przekazują zwyczajowych, gdy ktoś wybiera się z wizytą, uprzejmości: „Tylko nie zapomnij pozdrowić od nas wujka Romana”? Pytam więc – czemu perspektywa rychłej śmierci nie wywołuje u ludzi religijnych takiej reakcji? Czyżby tak naprawdę nie wierzyli w to, co mówią, że wierzą?”.

Zapisałem sobie wtedy ów pomysł w swoich notatkach (jak i wiele innych, które czekają zrealizowania) i zapomniałem o nim. Aż do wczoraj: przysłuchując się na cmentarzu rozmowie mojej żony z sąsiadką (znanej z tego, że każdej niedzieli i każdego święta, niezależnie od pogody; deszcz, wiatr, mróz, śnieg, ślizgawica, chodzi pieszo 3 km do kościoła), dotyczącej wspólnego znajomego, który niedawno zmarł po długiej chorobie i chcąc zakończyć ten temat  (znając jej głęboką, jak można mniemać, religijność), wtrąciłem: „Ale przynajmniej teraz już się chłop nie męczy! Siedzi sobie w niebie i niczego mu zapewne nie brakuje”.

 

Ku mojemu największemu zdumieniu odparła: „A do czego tak się tam spieszyć?! Bo to wiadomo jak tam jest? Przecież nikt stamtąd nie wrócił i nie powiedział jak tam jest, prawda? Więc po co się tam spieszyć?”. Powtórzyła głośniej pytanie, odwróciła się i poszła bez słowa  na grób swego męża.

 

- No, pięknie! - pomyślałem sobie. To po to było przez kilkadziesiąt lat swojego życia, marnować tyle czasu i energii na religijne obrzędy, po to wydawać tyle pieniędzy dawanych na tacę i msze zamawiane w różnych intencjach, po to było spowiadać się często i przyjmować komunię, po to było chodzić na procesje i pielgrzymki do świętych obrazów i miejsc kultu, a także każdego roku przez cały maj, wyśpiewywać ze swoimi koleżankami pod miejscową kapliczką – by teraz mieć wątpliwości, co do istnienia nieba i pośmiertnej w nim egzystencji?

 

Nie do wiary! Nigdy bym o to jej nie podejrzewał i zapewne jej sąsiadek zachowujących się tak samo, i które zazwyczaj jej towarzyszyły w większości religijnych obrzędów. I kiedy zastanawiałem się nad dziwnym fenomenem „pobożności” u wielu wiernych naszej religii, przypomniał mi się ów pomysł sprzed paru lat, który w zamyśle „uwzględnia” takie jak te i im podobne przypadki. Zatem spróbuję zamienić go w opowiadanie z zapisanego pomysłu.      

 

TEST NA PRAWDZIWOŚĆ WIARY.

„Zdarzyło się pewnego dnia, gdy synowie boży udawali się, by stanąć przed Panem, że i szatan też przyszedł z nimi. I rzekł Bóg do szatana: - Skąd przychodzisz?

Szatan odrzekł Panu: - Przemierzałem ziemię i wędrowałem po niej.

Mówi Pan do szatana: - A zwróciłeś uwagę na sługę mego, Hioba? Bo nie ma na całej ziemi drugiego, kto by tak był prawy, sprawiedliwy, bogobojny i unikający grzechu jak on” (Biblia Tysiąclecia, Księga Hioba 1,6-9).

------//------

 

Tak zapisano w Biblii ten fragment epizodu, którym co jakiś czas Bóg chwalił się przed aniołami. Tak samo jak teraz, kiedy znów zebrało mu się na wspomnienia. Jednakże niektórzy z nich dość już mieli tych pseudo-moralitetów z zamierzchłej przeszłości, a szczególnie pierwszy anioł Boga (dawniej Satanael, obecnie szatan), który postanowił sprowadzić rozmowę na inne tory. Odezwał się więc do Boga nie przebierając w słowach:

 

- Też mi wielkie mecyje! Jeden  prawy, sprawiedliwy i bogobojny wyznawca na całą ludzką populację! Osiągnięcie na miarę nagrody Nobla, albo przynajmniej Templetona! Masz się Panie czym chwalić, nie ma co! Że też ci się to jeszcze nie znudziło?

Bóg przyjrzał się z uwagą swojemu pierwszemu aniołowi.

- Czyżbyś coś sugerował? – spytał lodowatym tonem.

 

Ten nie zrażony groźną miną Stwórcy, odparł:

- Jakże bym tam śmiał! Chcę tylko powiedzieć, że kto jak kto, lecz ty Panie, nie masz żadnego powodu, by być zadowolonym ze swego dzieła, a już w szczególności z człowieka.

-Tak?! A dlaczegóż to? Możesz mnie oświecić?

Anioł przez chwilę wahał się, jakby dotarło do niego z kim zadziera, lecz wrodzona przekora i uczciwość oraz potrzeba nazywania rzeczy po imieniu, nie pozwoliły mu nie wykorzystać okazji i wytknąć Bogu błędy w jego dziele. Powiedział więc:

 

-Przecież jako wszechwiedzący i wszechmogący Stwórca, mogłeś Panie stworzyć ten świat i te istoty myślące doskonałymi, czyż nie tak? Nie musiałbyś teraz cieszyć się i chwalić jedynym prawym i pobożnym wyznawcą, gdyż wszyscy ludzie na ziemi byliby tacy. Dlaczego mając nieskończone i niczym nieograniczone możliwości, nie skorzystałeś z nich podczas owego ręcznego „stwarzania” ludzi, jak i w późniejszych z nimi kontaktach?

  

Bóg tym samym, lodowatym tonem odparł:

-Taką miałem koncepcję i już! Nie twoja sprawa i nie tobie oceniać moje dzieło, rozumiesz?!

-Jasne, że tak! Skoro jednak zadałeś mi Panie pytanie, odpowiedziałem ci zgodnie ze swoim sumieniem i umysłem. A ten mi podpowiada, że twoje zachowanie jest co najmniej dziwne i nielogiczne: chwalisz się przed nami swoim jedynym wyznawcą, który spełniał twoje wymogi doskonałego stworzenia: był prawy, sprawiedliwy, bogobojny i unikający grzechu. A przecież tylko od ciebie Panie zależało, by wszyscy ludzie na ziemi byli tacy sami, czyż nie?  

 

Stwórca milczał przez chwilę, nie spuszczając z anioła zagadkowego spojrzenia. Wszyscy aniołowie także milczeli, przenosząc wzrok z jednego na drugiego uczestnika tej dziwnej rozmowy. Wreszcie Bóg odezwał się:

-Nie będę ci teraz tłumaczył, na czym polega mój plan opatrznościowy względem ludzi. Chcę natomiast zaproponować ci coś innego. Skoro ten mój ulubieniec Hiob, wydaje ci się takim marnym stworzeniem, o którym wypowiadasz się tak lekceważąco, to proponuję ci pewien zakład…

 

Szatan roześmiał się w głos:

- Co, znów zakład? O nie! Lepiej nie, Panie! Aż taki głupi nie jestem! Przecież przy twoich nieskończonych możliwościach, zawsze możesz spowodować aby wynik tego zakładu wypadł na twoją korzyść. Jaką mam gwarancję, że tak nie uczynisz, Panie?

Stwórca wyprostował się na swoim alabastrowym tronie i groźnie spojrzał na anioła.

 

- Masz moje słowo i to ci powinno wystarczyć! – rzekł dobitnie – Chyba nie wątpisz w moją doskonałą sprawiedliwość, co?

- Oczywiście, że nie! – odparł anioł, ale jakoś tak bez przekonania, jakby miał wątpliwości. A potem uczyniwszy gest mogący oznaczać: - Aa,.. raz kozie śmierć! – powiedział:

- No, dobrze,.. skoro taka jest twoja wola, zgadzam się. Słucham cię Panie uważnie.

 

Bóg odchylił się do tyłu i spojrzał życzliwym okiem na anioła, a potem rzekł:

-To mi się podoba! Wiesz kiedy należy ustąpić przed wyższym autorytetem. Posłuchaj zatem, co chcę ci zaproponować: Otóż dam ci możliwość przekonania się, iż miłość niektórych ludzi wierzących we mnie jest tak wielka, że nawet gdy sprowadzę na nich nieszczęścia,.. tak jak choćby w przypadku mojego sługi Hioba, kiedy spowodowałem utratę jego bogactw: wołów, osłów i baranów oraz wielbłądów, a nawet śmierć jego synów i córek – on i tak był mi wdzięczny i chwalił mnie jak dotąd.

 

- Ba! Dotknąłem go nawet trądem, abyś na własne oczy zobaczył, że i wtedy nie będzie mi złorzeczył, lecz wytrwa w pokorze i uwielbieniu mnie. Taka wielka w tym człowieku tkwiła siła wiary we mnie! Chcesz się zatem przekonać o wielkości ducha jakiegoś współczesnego odpowiednika ówczesnego Hioba? Obiecuję, iż postawię na niego swój autorytet: jeśli się zawiodę na nim – ty wygrywasz ten zakład. Jeśli natomiast nie zawiedzie on mojego zaufania, wynagrodzę go sowicie za poniesione krzywdy, a ty będziesz przegrany i za karę będziesz musiał „odszczekać” przed całą bracią anielską swoje obraźliwe słowa, skierowane pod moim adresem. Zgadzasz się?

 

Szatan zastanawia się przez jakiś czas, a potem mówi:

- Nie miej mi Panie za złe, lecz widzę tu pewne wady, które moim zdaniem podważają wartość tego zakładu. Przede wszystkim, to co proponujesz jest mocno archaiczne i na dobrą sprawę o niczym w zasadzie nie świadczy. Bo cóż to jest za próba wiary, która obejmuje zaledwie jednego wyznawcę i maleńki wycinek czasu, ograniczony do życia jednostki?

 

- Przecież możesz wybrać do niej wyjątkowego osobnika i dodatkowo „wzmocnić” jego przekonania i uczucia do siebie w taki sposób, że z łatwością podoła wszelkim próbom, jakim go poddasz. Nie, Panie,.. taki „zakład” niczego by nie dowodził, obojętnie który z nas by go wygrał, a który przegrał. Tu trzeba wymyślić coś bardziej uniwersalnego, a zarazem mającego jednoznaczną wymowę w razie przegranej lub wygranej… Coś, dzięki czemu można będzie ocenić wartość wiary w ciebie Panie, ze strony twoich stworzeń – ludzi  i to niezależnie od czasów i kultury, w której będzie to miało miejsce. Coś takiego mi chodzi po głowie…

 

Bóg był wyraźnie zawiedziony propozycją anioła:

- To nie będziemy przypominać zasług mojego ulubieńca Hioba? A tak mi się ten człowiek udał: prawy, sprawiedliwy i unikający grzechu.. No, szkoda,.. nadawał się jako wzorzec do tego zakładu jak nikt – dodał Bóg już ciszej do siebie. Widać było, że nie przypadł mu do gustu ten dziwny pomysł. Tymczasem szatan przymknął oczy i usilnie zastanawiał się nad czymś. W końcu klepnął się w czoło z rozmachem i zawołał z radością:

 

- Mam! Znalazłem Panie pomysł na test wiary, o jaki mi chodziło. I będzie on spełniał wszystkie kryteria, o których wspomniałem: będzie uniwersalny, niezależny od czasów, kultury a nawet religii, a jego wymowa będzie tak jednoznaczna, że nie może być mowy o jakiejkolwiek pomyłce w tej kwestii. To pewne! – anioł klasnął w dłonie z radości.

 

Tymczasem Bóg przyglądał mu się z podejrzliwością, w milczeniu kręcąc młynka palcami. Jego spojrzenie było nieodgadnione, lecz anioł czuł jakby go Bóg prześwietlał nim na wylot. W końcu Stwórca odezwał się zniecierpliwionym tonem:

- Długo jeszcze mam czekać na ten twój „rewelacyjny” pomysł? Może w końcu powiesz o co w nim chodzi? Czy chcesz wystawiać na próbę moją cierpliwość?

  

Szatan chwilę zwlekał z wyjawieniem swego pomysłu dla lepszego efektu, a potem rzekł:

- Już mówię, Panie! Otóż dzięki odkupicielskiej ofierze złożonej na krzyżu przez Syna Bożego, każdy kto uwierzy w twego Syna i w potrzebę tejże ofiary, dostaje szansę na zbawienie swej duszy, czyli szansę na wieczne życie w niebie u boku Boga, po biologicznej śmierci swego ciała. To jest główna i najważniejsza prawda chrześcijaństwa. Dobrze ją streściłem, Panie?

- Każdy wyznawca tej religii uczyni to równie dobrze. Mów dalej – Bóg ponaglił szatana.

 

- Zatem, jak wierny tejże religii powinien zachować się na wiadomość o zbliżającej się śmierci? Możesz to Panie sam sprecyzować? – spytał anioł Stwórcę, a ten odpowiedział:

- To oczywiste! Powinien być szczęśliwy i uradowany, że kończy się jego ziemska mordęga na tym „łez padole”, a niebawem zacznie się wspaniała przygoda; nigdy nie kończące się szczęśliwe życie w niebie, pośród aniołów i na dodatek w moim doborowym towarzystwie.

 

Szatan uśmiechnął się tajemniczo, pokiwał głową i rzekł:

- Tak w istocie być powinno, jeśli będziemy mieli do czynienia z prawdziwie wierzącym osobnikiem. Innej możliwości być nie może. Zatem istota mojego testu jest następująca: wybierasz Panie ludzi (w różnych czasach), którzy twoim zdaniem są wyjątkowo pobożni i bogobojni, i powodujesz w swojej wszechmocy, iż zapadają na jakąś nieuleczalną chorobę, np. rak, czy coś równie zabójczego, która niebawem skończy się ich nieuchronną śmiercią.

 

- Teraz nadchodzi najważniejszy moment owego testu: kiedy już dany osobnik dowie się o swojej nieuleczalnej chorobie (zazwyczaj od lekarza, który zlecił mu badania), będziemy  obserwować jego reakcję na tę wiadomość, jak i późniejsze jego zachowanie. Jeśli będzie rozpierała go radość z bliskiego spotkania z tobą Panie, jeśli jego szczęście z tego powodu nie będzie miało granic, jeśli swoim bliźnim będzie się chwalił, jaki zaszczyt go spotka niebawem – ty wygrywasz Panie, punkt dla ciebie.

 

- Jeśli jednak ten człowiek będzie przerażony tym werdyktem lekarskim i potraktuje go jak wyrok skazujący, jeśli popadnie w depresję na wieść o rychłej śmierci, będzie to źle świadczyło o prawdziwości jego wiary – ja wygrywam i dla mnie będzie punkt. Zostawiam ci Panie decyzję, do ilu punktów będziemy grali, by mieć absolutną pewność, który z nas wygrał ów zakład. Lecz wydaje mi się, iż taka wiarygodna próbka powinna wynosić nie mniej niż 144 000 osobników. Masz Panie odwagę zweryfikować w ten prosty sposób swoje poglądy o pobożności ludzi, co do których masz pewność, iż przejdą ów test pomyślnie?

 

Ledwo szatan przestał mówić, Bóg wykrzyknął prosto w jego kierunku:

- Zwariowałeś, czy co?! Jak ty to sobie wyobrażasz? Że będę niewinnych ludzi doświadczał nieuleczalnymi chorobami tylko po to, aby przekonać się, który z nas wygra zakład? Chyba ci zupełnie odbiło! Wyszła ci z tego jakaś paranoja!

- Naprawdę? Ale w przypadku doświadczania niewinnego Hioba i jego dzieci, nie widziałeś niczego złego ani odrażającego? – bronił się anioł, lecz Bóg nie ustępował.

 

- Co innego jeden lub paru ludzi, a co innego taka wielka ilość! – zawołał ze złością – tak się nie będziemy bawić, mój drogi! Musisz wymyślić coś innego, bardziej sensownego, to wtedy możemy porozmawiać, lecz to, co zaproponowałeś jest poniżej mojej godności!

 

- Tak? Nie chciałbym być Panie niemiły, ale muszę ci to powiedzieć: nie chcesz skazywać tych 144 000 ludzi na śmierć? Bardzo ładny gest z twojej strony… gdyby nie to, że ty już dużo wcześniej skazałeś na nią miliardy ludzi! Tylko dlatego, że w raju sprzeciwiły ci się dwie osoby, skazałeś na śmierć, jak dotąd, 80 mld ludzi, którzy ponieśli karę za winę swych pra, pra,.. prarodziców. Ludzi, którzy z winą swych odległych przodków nie mieli nic wspólnego! To akurat nie przeszkadza ci i nie uwiera twojego sumienia?

 

- Lecz nie trzeba nawet tego brać pod uwagę, by właściwie ocenić twoją wyjątkową „miłość” do ludzi: przecież te niezliczone tysiące ludzi (i dzieci), umierających każdego roku na raka i inne nieuleczalne choroby, ponoszą śmierć zgodnie z twoją wolą i wiedzą, czy nie tak? Czyż nie napisano w twoim Słowie: „Nawet wróbelek nie spadnie z drzewa, jeśli On tego nie będzie chciał”? Czy ich żałosny los nie był ci znany na długo przed tym, zanim przyszli na świat? A jednak palcem nie ruszyłeś, aby go zmienić na lepszy. To nie jest poniżej twojej godności?

 

Bóg już dłużej nie mógł zdzierżyć tych uwłaczających słów. Uniósł prawicę w górę i zawołał:

- Zejdź mi z oczu, szatanie! Jesteś mi zawadą, bo nie myślisz na sposób Boży, lecz na ludzki!

 

                                                           ------//------

 

Tak się zakończył ten niedoszły „zakład” pomiędzy Bogiem, a jego pierwszym aniołem – szatanem, według oficjalnej historii nieba. Jednakże po cichu, między aniołami krążą różne  wersje tego wydarzenia. Np. jedna mówi, iż Bóg podjął „rzuconą mu rękawicę” przez szatana i od tego pamiętnego czasu toczy się miedzy nimi ta dziwna gra. Niestety mijają lata, dekady i wieki, a rezultat jest ponoć taki, iż punktów, które Bóg uzyskał jest „tyle co kot napłakał”. Natomiast szatan ma ich setki na swym koncie… a podobno nawet tysiące.

 

Jednak Bóg się nie poddaje; co jakiś czas ponawia kolejną próbę testu, chcąc się odegrać przed aniołem, któremu w ten sposób przybywa kolejny punkt. Nawet spekuluje się, że Bóg podobno ostatnio zmodyfikował ów zakład, i w ostatniej chwili daruje życie tym, którzy wytrwają w autentycznej radości z powodu zbliżającej się śmierci. Ale i to zbytnio nie poprawiło statystyki zdobywanych punktów przez uczestników tego dziwnego zakładu.

 

Może więc prawdą jest inna wersja tego wydarzenia, która mówi, że nic takiego nie miało miejsca w rzeczywistości i są to tylko chore wymysły grupy zazdrosnych aniołów, chcących w ten podstępny sposób zaszkodzić szatanowi, który ich zdaniem i tak ma zbyt duże poważanie u Boga. Cóż zatem jest prawdą? A skąd nam – ułomnym stworzeniom – to wiedzieć, skoro nawet w niebie nie mają pewności w tej kwestii? W innych zresztą także.

 

 

Listopad 2016 r.        


Skomentuj     Wyślij artykuł do znajomego:     Wydrukuj




Komentarze
3. Lekarzu lecz się sam. Lucjan Ferus 2016-10-31
2. Ratuj wydanych na śmierć Anna Zamarska 2016-10-31
1. Test na prawdziwość religijnej wiary. ac 2016-10-31


Nowy ateizm i krytyka religii

Znalezionych 400 artykuły.

Tytuł   Autor   Opublikowany

Imam, który wzywał do unicestwienia Żydów, robił to, co inni   Gabra   2017-08-19
Ostatnia gimnazjalna ciąża w Rzeczpospolitej   Kruk   2017-08-14
Dlaczego jestem ateistą?   Koraszewski   2017-08-13
Boże słowo głoszone z ambony     2017-08-10
Bohaterscy imamowie, o których nic nie słychać   Khan   2017-08-03
Poznacie ich po ich owocach   Grayling   2017-07-30
Krytyczne myślenie i aktywny humanizm w Afryce w epoce Internetu   Igwe   2017-07-14
Świadomość w oczach wierzących i niewierzących   Andrews   2017-07-06
Realizm, islamizm i islam: kiedy zaczną się trudne rozmowy?   Herf   2017-06-19
Czego naucza imam w Kopenhadze     2017-06-19
Nowoczesność, ponowoczesność i głódź wiedzy   Koraszewski   2017-06-18
Zaakceptować terror islamski jako nową normalność?   Darwish   2017-06-16
Śmierć mniejszości religijnej pod władzą radykalnego islamu   Rafizadeh   2017-06-14
Naprawdę terroryzm nie ma żadnego usprawiedliwienia?   Ferus   2017-06-11
Republika Ateistów odparła atak religijnych ekstremistów   Stone   2017-06-07
Ateiści nie pomagają, pewnie źle patrzyłeś   Koraszewski   2017-06-03
Wychowywanie dżihadystów: drabina radykalizacji i jej antidotum   Fares   2017-06-03
Nieudacznicy, tchórze? Nie, idealiści   Carmon   2017-06-02
Francja: ideologia islamskiego cierpiętnictwa   Mamou   2017-05-30
Proca z celownikiem laserowym   Ferus   2017-05-21
Grzechy religii: koncepcja „chorego człowieczeństwa”.   Ferus   2017-05-14
Poświąteczna refleksja: wymuszanie wdzięczności   Ferus   2017-05-07
Azyl ignorancji. Część X.   Ferus   2017-04-30
Ściganie bluźnierstwa zasługuje na szyderstwo i pogardę   Igwe   2017-04-27
Poświąteczna refleksja: wymuszanie poczucia winy   Ferus   2017-04-23
Islamscy towarzysze podróży w drodze do bigoterii i masowych mordów   Fernandez   2017-04-23
Chłopiec kaznodzieja   Dawkins   2017-04-19
O jakości naszych bogówCzęść IV   Ferus   2017-04-16
Wrobieni w „wolną wolę”   Ferus   2017-04-09
Żyjemy w epoce drugiej kontrreformacji   Koraszewski   2017-04-03
Autor urojony i jego frustracje   Ferus   2017-04-02
Azyl ignorancji, Część IX.   Ferus   2017-03-26
O jakości naszych bogów.Część III.   Ferus   2017-03-19
O religii bez cienia szacunku   Koraszewski   2017-03-16
Azyl ignorancji. Część VIII.   Ferus   2017-03-12
Dyskryminacja jest wynikiem fanatyzmu w systemie edukacji   Al-Dachachni   2017-03-11
Pod sztandarem Niebios   Foster   2017-03-09
O jakości naszych bogów. Część II.   Ferus   2017-03-05
O jakości naszych bogów   Ferus   2017-02-26
Wierzący wszelkiej maści łączcie się   Koraszewski   2017-02-23
Azyl ignorancji. Część VII.   Ferus   2017-02-19
Otwarty umysł jest zaletą   Andreadis   2017-02-16
Czy krytyczne myślenie zmieni Afrykę?   Igwe   2017-02-13
Wolna wola - klucz do piekielnych bram (II).   Ferus   2017-02-12
Wolna wola - klucz do piekielnych bram   Ferus   2017-02-05
Osaczeni przez religię   Rushdie   2017-02-03
Azyl ignorancji. Część VI.   Ferus   2017-01-29
Rozum i Wiara. Część  XVII   Ferus   2017-01-22
Refleksje sprzed lat: „Spisek sykstyński”   Ferus   2017-01-15
Wystarczy zadawać pytania?   Ferus   2017-01-08
Niewierny Tomasz i krzew gorejący   Ferus   2017-01-01
Nie pożądaj żony bliźniego swego nadaremno   Koraszewski   2016-12-27
Rozum i Wiara. Część XVI   Ferus   2016-12-25
Czy mit o Świętym Mikołaju jest niemoralny?   Novella   2016-12-23
Dwie tezy dla „postępowców” o dżihadzie   Lumish   2016-12-23
Kolejne wyznanie ex-muzułmanki     2016-12-21
Azyl ignorancji. Część V.   Ferus   2016-12-18
"Nic wspólnego z islamem"?   Bergman   2016-12-11
Rozum i Wiara. Część XV.   Ferus   2016-12-11
Pierwsze pokolenie ex-muzułmanów     2016-12-07
Azyl ignorancji. Część IV.   Ferus   2016-12-04
Podporządkować prawo Bogu, czy bogów prawu?   Koraszewski   2016-11-30
Rozum i Wiara. Część XIV.   Ferus   2016-11-27
Azyl ignorancji. Część III.   Ferus   2016-11-20
Rozum i Wiara. Część XIII   Ferus   2016-11-13
Azyl ignorancji, Część II   Ferus   2016-11-06
Test na prawdziwość religijnej wiary   Ferus   2016-10-30
Azyl ignorancji.   Ferus   2016-10-23
Refleksje sprzed lat   Ferus   2016-10-16
Kościół, nauka i próby pogodzenia wiary z życiem   Koraszewski   2016-10-07
Uwagi o prawdziwych katolikach i prawdziwych muzułmanach   Koraszewski   2016-10-05
Dzisiejszy strajk i encyklika z 1968 roku   Koraszewski   2016-10-03
"Chrześcijańskie dziewczyny są przeznaczone tylko do jednego – do dawania przyjemności muzułmańskim mężczyznom”   Ibrahim   2016-10-03
Fiasko poszukiwań dobrego Boga   Ferus   2016-10-02
Podobno obrona ewolucji stała się właśnie trudniejsza. A juści.   Coyne   2016-09-30
Wywiad z Waleedem Al-Husseinim   Canlorbe   2016-09-29
Dobroć biblijnego Boga   Ferus   2016-09-25
Po wygnaniu 160 tysięcy demonów, główny egzorcysta Watykanu idzie do nieba   Coyne   2016-09-24
Szukając dobrego Boga w Biblii   Ferus   2016-09-18
Artykuł ateistki w “New York Times” zachwala prawdziwe cuda dokonane przez początkujących świętych   Coyne   2016-09-16
Szukając dobrego Boga w realnym świecie   Ferus   2016-09-11
Wierzę w Boga Ojca   Koraszewski   2016-09-09
Rozdzielenie religii i państwa – warunkiem demokracji     2016-09-08
Demony w afrykańskiej szkole?   Igwe   2016-09-05
Tłumaczenie rzeczywistości na religijną modłę   Ferus   2016-09-04
W poszukiwaniu drogi do świeckiego państwa   Koraszewski   2016-09-01
Bóg ześle naukę i technikę     2016-08-30
Czy wolno śmiać się z religii?   Koraszewski   2016-08-29
Rozum i Wiara. Część XII   Ferus   2016-08-28
Bańki, medycyna, islam i sport     2016-08-27
Jak odpowiadać na argumenty teisty   Stenger   2016-08-25
Niebiański haczyk i portfele wiernych   Ferus   2016-08-21
Tajemnicza logika Boga   Ferus   2016-08-14
Papież i Święta Wojna   MacEoin   2016-08-09
Homo sapiens i owoc z drzewa wiadomości   Kruk   2016-08-07
Religia zdrowego rozsądku   Dennett   2016-08-01
Trzystu wybitnych i Biblia   Ferus   2016-07-24
Młode pokolenie i imperatyw humanizmu w Afryce   Igwe   2016-07-18
Zaprzeczanie - ISIS zwycięża, kiedy milczysz   Frantzman   2016-07-17
Bandycki ramadan   Bekdil   2016-07-15

« Poprzednia strona  Następna strona »
Polecane
artykuły

Nowe badanie pamięci długotrwałej



Ściganie bluźnierstwa



Ryby jaskiniowe



Autyzm



Od niepamiętnych czasów



Tunezyjczycy przeciw złemu prawu



Drugie prawo termodynamiki



Pochwała ignorancj



Mistyfikacja Sokala



Intronizacja Chrystusa



Obama chrzescijanie



Szelest liści



Czego wam nie pokazują?



Rozdzielenie religii i państwa



Trwa ewolucyjne upokorzenie archeopteryksa



Trucizna, kamuflaż i tęcza ewolucji



Religia zdrowego rozsądku



Kto się boi czarnego luda?



Land of the pure



świecące ryby



Lewica klania sie



Nis zgubic



Religia pieklo



Nienawisc



Niedożywienie w Ugandzie



Ewolucja nieunikniona



Starty z powierzchni



Niewolnictwo seksualne



Miłość teoretycznie przyzwoitych



Psy nie idą do Nieba



Problem zielonych strachów



Antysemiccy Żydzi



Nowy gatunek homininów na czołówkach gazet.


Listy z naszego sadu
Redaktor naczelny:   Hili
Webmaster:   Andrzej Koraszewski
Współpracownicy:   Jacek, , Malgorzata, Andrzej, Marcin, Henryk