Prawda

Wtorek, 19 lutego 2019 - 14:42

« Poprzedni Następny »


Refleksje po lekturze „Ateisty”


Lucjan Ferus 2019-01-13


Przeczytałem książkę pt. „Ateista”, napisaną przez Andrzeja Koraszewskiego. Odkąd zacząłem interesować się religiami i religioznawstwem (czyli od końca lat 70-tych ubiegłego wieku), przeczytałem wiele książek poświęconych (choć może to nie jest właściwe słowo w tym zestawieniu) ateizmowi, albo też pisanych z pozycji ateistycznych ewentualnie areligijnych. Ciekawy więc byłem czy będzie się różniła od innych, a może raczej JAK będzie się różniła, gdyż jest wiele dróg prowadzących do ateizmu.

Dlatego ten rozumowy proces jest ciekawy poznawczo, ponieważ zazwyczaj różni się on od tradycyjnego nabywania wiary religijnej poprzez wczesną indoktrynację. Zaczyna się owa książka od opisu narodzin Autora, a jego styl przypomniał mi „Człowieka śmiechu” Wiktora Hugo (kto czytał tę wzruszającą powieść, będzie wiedział co mam na myśli), którą dawno temu czytałem z dużym upodobaniem. Już w pierwszym rozdziale pt. „Dlaczego jestem ateistą?”, w którym Autor dość szczegółowo odpowiada na to pytanie, znalazłem sporo ciekawych przemyśleń, bliskich moim zapatrywaniom w kwestiach religii. Np. takie zdanie:

 

„Jestem ateistą, bo żaden bóg nie jest mi potrzebny do rozumienia świata”. Kapitalne twierdzenie! Od razu przywodzi na myśl słynną odpowiedź, którą udzielił cesarzowi Napoleonowi matematyk i astronom Laplace, kiedy ten spytał go dlaczego w jego rozprawie nie ma miejsca dla Boga? Laplace miał mu odpowiedzieć: „Sire, ta hipoteza nie była mi potrzebna”. Jestem przekonany, iż ową konstatację z książki nie należy rozumieć jako naganny przejaw „pychy rozumu odrzucającego Boga” (jak tłumaczą taką postawę nasi duszpasterze), lecz jako doskonale uzasadniony przez religioznawstwo pogląd, iż wszystkie religie i przynależni im bogowie są wytworem ludzkiej wyobraźni, ludzkiego rozumu.

 

A jeśli tak się sprawy mają (a mają się, bez najmniejszych wątpliwości), to jak najbardziej uprawniona jest perspektywa patrzenia na religie (i rozumienie ich), wyrażona słowami: „Nic co ludzkie nie jest mi obce”, a przynajmniej nie powinno być. Tym bardziej, iż jak Autor pisze dalej: „hipoteza boga jest żałośnie słaba i zupełnie zbędna. Niczego nie wyjaśnia, zgoła przeciwnie, nie prowadzi do postaw bardziej moralnych”. Też tak uważam, a spostrzeżenie to potwierdza myśl Bertranda Russella, którą Autor przytoczył na dalszych stronach:

„Cóż wspólnego może mieć szczęście ludzi z moralnością? Zadaniem moralności nie jest uszczęśliwianie ludzi, lecz przygotowywanie ich do życia wiecznego. To pewne, że ludzie przygotowani w ten sposób nie wydają się zdolni do życie ziemskiego”. Fakt; kościelno-katolicka koncepcja „przygotowywania ludzi do życia wiecznego” tak drastycznie różni się od chrześcijańskiej koncepcji zbawienia, przedstawionej  przez Jezusa w Ewangeliach, że gdyby nie zmartwychwstał (jak twierdzi Biblia), to byłby do dziś „w grobie przewracał się”, widząc ile zbrodni przeciwko ludzkości uczynił „jego” Kościół pod przewodem nieomylnych rzekomo papieży, „kierujących się wskazówkami Ducha Świętego”.

A co do moralności, której ateizm jakoby miał zagrażać, to trafnie Autor zauważa, iż „moralność nie wywodzi się z religii, lecz jest produktem ludzkiego mózgu, inteligencji i kultury”. Powiedziałbym nawet, iż poprzedza ona religie w podobny sposób, w jaki poprzedzają je biologiczno-psychiczne mechanizmy ludzkiej natury, na działaniu których religie zbudowały swoje „królestwo nie z tej ziemi”. Jednakże w pewnym sensie ateizm może zagrażać moralności, lecz nie tej naturalnej wywodzącej się z potrzeb naszej natury, ale tej fałszywej i zakłamanej pseudo-moralności, która jest sztucznym wytworem religii.

 

Bowiem z ateistycznej (czy też areligijnej) perspektywy najlepiej widać w jaki perfidny sposób religie zawłaszczyły moralność do własnych celów, czyniąc z niej poręczne i niebezpieczne narządzie do walki z wszelkimi „wrogami” Kościołów, religii, a nawet  Boga. Nie ma chyba czegoś bardziej zakłamanego, niż „moralność” w wydaniu religijnym: rzekomo zakazuje ona wyznawcom stosowania przemocy, czynienia zła i wyrządzania krzywd bliźnim, ale jednocześnie wskazuje „furtkę” w jaki sposób ominąć te zakazy i owo naganne czynienie zła przemienić w cnotę (a raczej jej karykaturę), gdyż cel ma ponoć „uświęcać” środki.

 

Miał rację B.Pascal, twierdząc: „Człowiek nigdy nie czyni zła tak starannie i tak chętnie, jak wtedy, gdy działa z pobudek religijnych”. Już Tołstoj zwrócił na to uwagę, twierdząc, iż sensem religii powinna być ETYKA, a wszystko poza nią powinny zostać odrzucone, jako niepotrzebne kulturowe „śmieci”. Jednakże religie uparcie będą trzymały się rytuałów i obrzędów, bo to dzięki nim kapłani wszelkich religii mają stałe, dobrze płatne zajęcie i szacunek wiernych. Czy nie dlatego ofiara Jezusa (wg Biblii jednorazowa i niepowtarzalna), stała się codziennym rytuałem niektórych religii, odtwarzanym w tysiącach kościołów?

 

Zgadzam się też z cytowanym przez Autora twierdzeniem Jeffa Moore’a, że „porzucenie religii rozwija inteligencję”. Wystarczy wziąć pod uwagę, jak olbrzymią pracę umysłową musi wykonać osoba pragnąca wyzwolić się z wdrukowanych jej we wczesnym dzieciństwie „prawd” religijnych, które dzięki wykorzystywaniu przez religie tzw. efektu „wczesnego wpajania” (dziedzictwo po zwierzęcych przodkach), stają się trwałą częścią ludzkiej jaźni. To  długi proces, podczas którego nasza świadomość wzrasta niepomiernie i zaczyna panować nad naszym ego, które dotąd było „dopieszczane” i „tuczone” przez religie obietnicami życia pośmiertnego, pod warunkiem całkowitego oddania się pod panowanie „prawdy objawionej”.

 

W dalszej części książki Autor zamieścił sporo informacji o muzułmańskiej religii – islamie. Pisze m.in. tak: „Islam /../ charakteryzuje się olbrzymią ilością przesądów. Anioły, demony, dżiny i inne duchy są pozostałością po czasach pogańskich, a wiele z nich ma swoje źródło w starożytnych wierzeniach Persów. Sam islam, podobnie jak chrześcijaństwo, stosunkowo najwięcej czerpie z judaizmu. /../ Mówienie o niezliczonych zapożyczeniach jest oczywiście bluźnierstwem”. Dla ateistów korzystających z wiedzy religioznawczej, są to oczywiste i dobrze znane fakty, potwierdzające tezę o ludzkim rodowodzie wszystkich religii.

 

Dla wierzących tejże religii jest to niewybaczalne bluźnierstwo. Dodam jeszcze, iż owa nadmieniona w książce „obecność (w islamie) arabskich rytuałów pogańskich, wśród których szczególne znaczenia ma pielgrzymka”, była właśnie przyczyną oskarżenia o bluźnierstwo Salmana Rushdiego, autora książki Szatańskie wersety, który odważył się w niej wytknąć ten historyczny aspekt niechlubnych początków islamu. Można uznać, iż wymyślenie idei „bluźnierstwa” równało się z wymyśleniem potężnej, śmiercionośnej broni, przed którą nie sposób było się obronić oskarżonym o zniewagę Allaha, lub jego proroka Mahometa. Inne religie również korzystały i korzystają z tej „broni” wielokrotnie.

 

A co do odpowiedzialności religii za istnienie terroryzmu (i bronienie się przed tymi zarzutami przez osoby głęboko wierzące). Wystarczy zajrzeć do ich świętych ksiąg (np. Biblii czy Koranu), aby nie mieć najmniejszych wątpliwości, że nie kto inny lecz Bogowie religii wywodzących się z tychże Pism Świętych NAKAZUJĄ swym wyznawcom zabijanie „niewiernych” (innowierców) i prześladowanie ich, gdziekolwiek ich spotkają. Jest to naczelna zasada większości religii: żaden Bóg nie toleruje innych bogów i ich wyznawców. Z ta różnicą, iż biblijnych nakazów zabijania „wrogów” Boga Jahwe nikt już (chyba?) nie traktuje poważnie, natomiast zalecenia Koranu w tej kwestii wciąż mają posłuch u wiernych.

 

W rozdziale zatytułowanym „Infantylizm marzeń o życiu wiecznym”, Autor m.in. pisze: „..marzenie o życiu wiecznym wydaje mi się nie tylko nieprawdopodobnie infantylne, ale również makabryczne. Mit powiązany z ideą osobowego bóstwa jest prymitywny i przerażająco absurdalny z punktu widzenia naszej wiedzy o świecie. /../ W mniemaniu wierzących odmowa wiary w życie wieczne niszczy system moralny /../ jak bowiem możemy być moralni bez perspektywy życia wiecznego, bez sędziego i zagrożenia karami tak dolegliwymi, by strach powstrzymywał nas przed popełnianiem zbrodni”.

 

Tu widać wyraźnie jak cwanie pomyślana jest idea religijnej moralności. Pośmiertne życie wieczne jest przysłowiową „marchewką”, najwyższą nagrodą dla wiernych, zaś wieczne męki piekielne są owym „kijem”, czyli straszliwą i nieuchronną karą, czekającą wszystkich niepokornych i niewierzących w „prawdy” religijne. Jeśli ktoś odmawia wierzenia w ową ideę„marchewki/kija”, to taka religia traci większość władzy nad owym osobnikiem, gdyż nie ma czym go nagrodzić za lojalność, ani czym go ukarać i przestraszyć. Nie bez powodu istnieje powiedzenie: „Kto nie ma pragnień, ten nie potrzebuje bogów”. Otóż to!

 

Niewątpliwą zaletą tej książki jest także to, iż w przystępny dla każdego sposób omawia ona najbardziej istotne problemy etyczne z różnych punktów widzenia: religijnego i areligijnego. Np. w rozdziale pt. „Zwierzę moralne”, Autor m.in. pisze tak: „Czy są amoralne normy moralne? /../ normy moralne zmieniają się w czasie. To, co kiedyś ludzie uznawali za słuszne i moralne, dziś często uważają za głęboko amoralne. /../ Istnieją więc niemoralne normy moralne /../ a my możemy być przekonywani, że to sam Bóg nakazuje krzywdzenie innych”.

 

Ba! Nie tylko możemy być przekonywani, ale jesteśmy uczeni tego od dziecka: to Bóg dał ludziom prawa moralne, aby przestrzegając ich nie zeszli z drogi zbawienia na drogę grzechu, gdyż Bóg tak bardzo umiłował człowieka, że Syna… itd. To, że przy okazji „przestrzegania” tych „bożych praw” ludzkość przelała morze krwi swych współziomków, wyrządzając im niewyobrażalnie wiele krzywd i cierpienia, o tym mało kto z wiernych chce pamiętać, oraz wyciągać wnioski z tego stanu rzeczy. Autor słusznie zauważa: „ludziom strasznie trudno było zrozumieć, iż człowiek jest częścią świata zwierzęcego”. I nadal JEST trudno.            

  

W rozdziale „Kochaj bliźniego jak siebie samego” znalazłem m.in. ciekawy fragment, w którym Autor pisze: „Protestantyzm dawno temu odrzucił filozofię „bóg dał, bóg wziął” czy lekkomyślne przekonanie, że „dał bóg dzieci, to i da na dzieci”, nakładając na jednostkę odpowiedzialność za jakość życia sprowadzanych na ten świat istot ludzkich. Dla mnie zbrodnią jest nieodpowiedzialne sprowadzanie na świat życia, a więc moja postawa jest zasadniczo różna od postawy ludzi, dla których zbrodnią jest przerywanie poczętego życia lub niedopuszczenie do jego poczęcia. Podobnie jak oni uważam, że aborcja jest złem”.

 

Mam podobne zdanie w tej kwestii: aborcja jest złem, ale nie w rozumieniu religijnym. Jest złem, jakim zawsze jest sięganie po rozwiązania ostateczne, chociaż można było zastosować rozwiązania o wiele prostsze, np. zapobieganie niechcianym ciążom. To trochę tak, jakby wymuszać na chirurgu, by przy odmrożeniu palców amputował delikwentowi całą nogę, gdyż ciężkim grzechem jest amputacja palców u stopy. Jest to wina Kościoła i służalczych władz,  wymuszających niejako na kobietach takie drastyczne zachowania, utrudniając im dostęp do środków antykoncepcyjnych i piętnując je jako osoby amoralne. Widać wyraźnie, iż chodzi tu o uzurpowanie sobie WŁADZY nad ludzkimi zachowaniami przez religię i Kościół.

 

W następnym rozdziale „Czy Bóg nienawidzi kobiet?”, Autor odpowiadając na to pytanie, przedstawia przykłady tragicznego wpływu religii na życie kobiet w niektórych rejonach świata: „Ta nienawiść jest dobrze udokumentowana w świętych księgach, w licznych wypowiedziach najwyższych kapłanów, jest integralną i pilnie strzeżoną częścią kultur wyrosłych na fundamentach tych religii”. Na potwierdzenie powyższego Autor przytacza przekonującą argumentację i m.in. pisze: „..powoli uświadamiamy sobie również, że nie ma wolnego społeczeństwa bez równości kobiet. /../ Pełnia praw kobiet prowadzi nieodmiennie do przyspieszonej laicyzacji, a świątobliwi mężowie nie mogą tego lubić”.

 

I przedstawia wizerunek Boga, jaki wyłania się z zachowań i nauk różnych „sług bożych:              „.. religijne instytucje i kapłani różnej maści nieodmiennie składają hołdy okrutnemu i mściwemu bogu. /../ Jest to Bóg stojący zawsze po stronie silniejszego przeciw słabszym, chwalący przywileje i ganiący żądania egalitaryzmu. Jest to Bóg, który jest mężczyzną, zrzeszony z innymi mężczyznami przeciw kobietom. Modlą się do Boga, który wierzy, że małe dziewczynki mają być wydawane za starców. Dlaczego ludzie to znoszą? Dlaczego kobiety to znoszą? „Bóg jest miłością” – te słowa powtarzają również ofiary i szukają pociechy w religii, która usprawiedliwia ich prześladowanie”. Cóż można do tego dodać?

 

Na dalszych stronach Autor odpowiadając na pytanie: „Czy religia jest nałogiem?”, pisze m.in.: „Religia nakłada niewidzialny bandaż na umysł, blokując jego normalny rozwój. /../ Możemy myśleć o religiach w kategoriach ekonomicznych – interesu grup żerujących na ludzkiej ciemnocie. /../ Religia starannie wdraża nas do odrzucenia świadectwa własnych zmysłów, do przedkładania autorytetu słowa nad osobiste doświadczenie i logikę”. Nic w tym  dziwnego, jeśli przyjmiemy (za Michelem Onfrayem), iż twierdzenia religijne mają charakter performatywny, czyli mówiąc słowami św. Augustyna: wypowiedź tworzy prawdę. „Prawd” religijnych nie da się potwierdzić empirycznie, pozostaje więc tylko wiara w słowa.

 

Parę ostatnich rozdziałów Autor poświęcił (jeśli tak to można ująć) na obronę ateizmu, gdzie m.in. pisze: „Religia jako lekarstwo na lęk przed śmiercią proponuje kłamstwo w postaci wiary w życie pozagrobowe. Ateizm proponuje spojrzenie prawdzie w oczy. Tak, przemijamy i nie ma w tym niczego strasznego. Jako wzmocnienie zasadności wiary w bajki o życiu wiecznym religia twierdzi, że to właśnie ta wiara nadaje życiu sens. Ateizm odpowiada, to my nadajemy naszemu życiu sens /../ Żaden bóg nie da nam sensu życia w prezencie, na to trzeba zapracować”. To fakt: trzeba podporządkować się i dbać o dostatnie życie kasty kapłanów.

 

W ostatnim rozdziale książki, Autor odpowiadając na pytanie: „Dlaczego jestem bardziej ateistą niż agnostykiem?”, m.in. pisze: „Ateizm odmawia ucieczki w milczenie, uważa, że konfliktu między religią a nauką nie wolno zamiatać pod dywan, że prawo do swobody wyznania jest gwałcone, jeśli dominujący Kościół ma prawo do indoktrynowania dzieci w państwowych przedszkolach i szkołach, że rozdział Kościoła od państwa jest fundamentem demokracji, że religie oraz instytucje religijne nie mogą być poza prawem i poza krytyką”.

 

Należy w tym miejscu zauważyć, iż podobne poglądy wyrażało już wielu światłych ludzi, jak choćby Tadeusz Kościuszko, którego mądre słowazacytował Autor tej książki: „Kościół powinien być oddzielony od państwa, nie wolno mu zajmować się kształceniem młodzieży. Naród powinien być panem własnego losu i jego prawa powinny być nadrzędne wobec praw Kościoła. Żadna religia nie może im przeczyć, odwołując się do prawa boskiego, przeciwnie, każda religia powinna być posłuszna prawom ustanowionym przez naród” (Memoriał).

 

Na powyższej konstatacji zakończę ów skrócony do minimum opis tej ciekawej książki, którą aby właściwie docenić, należy najlepiej przeczytać samemu. Nie gwarantuje to automatycznie  zrozumienia treści w niej zawartych oraz ich akceptacji, ale przynajmniej warto spróbować, by zaspokoić potrzebę wiedzy, czy choćby zwykłej ciekawości. Od siebie jeszcze dodam, iż pisząc niniejszy tekst nabyłem nowego doświadczenia w tym swoim zamiłowaniu pisania o religiach z pozycji religioznawczych. Dotąd zdecydowana większość moich tekstów pisana była z pozycji krytycznych: dostrzegając logiczne (i nie tylko) błędy, sprzeczności oraz wiele zakłamania w religijnych „prawdach objawionych”, zwracałem na nie uwagę Czytelników, starając się jednocześnie uzasadnić swoje racje przekonującymi, logicznymi argumentami.

 

W tym wyjątkowym przypadku uświadomiłem sobie, iż o wiele trudniej jest pisać o książce, z którą zgadzam się w najdrobniejszych szczegółach. Dobrze, że choć na ostatnich stronach tej pozycji, gdzie Autor broni ateizmu przed niesłusznymi zarzutami osób wierzących, znalazłem pewną argumentację, którą moim zdaniem warto byłoby rozwinąć. Nie wykluczam zatem, iż na tej podstawie postaram się napisać odrębny tekst, gdyż temat jest tego warty. Reasumując: nie żałuję czasu poświęconego na lekturę tej książki, chociaż innych publikacji o tej samej i podobnej tematyce mam pod dostatkiem.

 

To trochę tak, jak z tymi legendarnymi dwoma krzyżackimi mieczami w bitwie pod Grunwaldem: mieliśmy ci ich dostatek, ale i te dwa się przydały w rozstrzygającym starciu. Nigdy nie zaszkodzi  mieć WIĘCEJ WIEDZY mogącej być skutecznym orężem w tej odwiecznej walce z uświęconymi przez tradycję przesądami i zabobonem, czyż nie tak?

      

Styczeń 2019 r.                                  ----- KONIEC----

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


Skomentuj     Wyślij artykuł do znajomego:     Wydrukuj




Komentarze
1. ateizm = myślenie Leszek 2019-01-13


Nowy ateizm i krytyka religii

Znalezionych 521 artykuły.

Tytuł   Autor   Opublikowany

Ego kontra Świadomość. Czyli lepiej żyć złudzeniami czy prawdą o rzeczywistości?   Ferus   2019-02-17
Papież ucałował notorycznego islamistycznego antysemitę   Meotti   2019-02-12
Czy religijne prawdy są zbyt trudne do zrozumienia?   Ferus   2019-02-10
Płaska Ziemia: kwestia wiedzy czy wiary? (II)   Ferus   2019-01-27
Płaska Ziemia: czyli kwestia wiedzy czy wiary?   Ferus   2019-01-20
Zachodni apologeci ekstremizmu   Rafizadeh   2019-01-19
Refleksje po lekturze „Ateisty”   Ferus   2019-01-13
Czy Afryce potrzebna jest religijna reformacja?   Igwe   2019-01-08
Eksperci od „prawdziwej” wolności i grzechu   Ferus   2019-01-06
Ośmioletnia panna młoda   Rafizadeh   2019-01-02
Intrygujące pytanie papieża Franciszka   Ferus   2018-12-30
Tak, jest wojna między nauką a religią   Coyne   2018-12-29
Jasełkowo-teologiczne refleksje dziadka „Maryi panienki”.   Ferus   2018-12-23
Pogodzenie nauki i religii?   Coyne   2018-12-21
Adwokat diabła II.Czyli religijna wersja ludzkich umiejętności „poszukiwania wyjścia”.   Ferus   2018-12-16
Adwokat diabła. Czyli religijne racje zastępujące prawdę.   Ferus   2018-12-09
Duchowni wypaczają religię i mordują kobiety   Reza   2018-12-03
Niechciany dar Boga. Czyli trudności z akceptacją nieuniknionego.   Ferus   2018-12-02
W Nigerii porzucenia religii jest ryzykownym przedsięwzięciem   Igwe   2018-11-29
Człowiek musi w coś wierzyć. Podsumowanie.   Ferus   2018-11-25
 “Islam przeżywa ostre starcie z nowoczesnością i wymaga reform”     2018-11-22
Człowiek musi w coś wierzyć. Schizma arcybiskupa Lefebvre'a   Ferus   2018-11-18
Człowiek musi w coś wierzyć. Mariawici.   Ferus   2018-11-11
Boski niebyt, nauka i patriotyzm   Koraszewski   2018-11-07
Człowiek musi w coś wierzyć. Raskolnicy, Swedenborg.   Ferus   2018-11-04
Człowiek musi w coś wierzyć. Savonarola, Luter i inni   Ferus   2018-10-28
Allah stworzył kobiety, żeby były w domach     2018-10-25
Prawdziwy opór przeciw fanatyzmowi   Chesler   2018-10-24
Człowiek musi w coś wierzyć. Kontynuacja.   Ferus   2018-10-21
List Einsteina kwestionujący religię, biblię i ideę Boga jest znowu na sprzedaż   Coyne   2018-10-19
Jak ekstremistyczny rząd traktuje dziewczynki i kobiety   Bulut   2018-10-19
Szatan pierwszej klasy   Kruk   2018-10-15
Przemyślana odmowa przymusowej relokacji uchodźców   Ferus   2018-10-14
Kiedy rzeczywistość zaprzecza religijnej fikcji. Czyli refleksje nad listem papieża Franciszka do ludu Bożego.   Ferus   2018-10-07
Rozum uskrzydlony wiarą (III)   Ferus   2018-09-30
Rozum uskrzydlony wiarą (II)   Ferus   2018-09-23
Rozum uskrzydlony wiarą   Ferus   2018-09-16
Zbrodnie Boga czy zbrodnie ludzi w imieniu Boga?   Ferus   2018-09-09
Kiedy stworzenie czuje się lepsze od Stwórcy.   Ferus   2018-09-02
Na skrzydłach Nauki i Wiary (III)   Ferus   2018-08-26
Na skrzydłach Nauki i Wiary (II)   Ferus   2018-08-19
Na skrzydłach Nauki i Wiary   Ferus   2018-08-12
Religia i strach, historia hidżabu   Rafizadeh   2018-08-10
Dziecko, grzech i kochający Ojciec w niebie   Ferus   2018-08-05
Refleksje sprzed lat: Na skrzydłach Nauki i Wiary II.   Ferus   2018-07-29
Refleksje sprzed lat: Na skrzydłach Nauki i Wiary.   Ferus   2018-07-22
Bogowie jak ludzie: bogowie na niby (VI)   Ferus   2018-07-15
Czy panie zaorzą Kościół?   Koraszewski   2018-07-09
Bogowie jak ludzie: bogowie na niby (V)   Ferus   2018-07-08
Bogowie jak ludzie: bogowie na niby (IV)   Ferus   2018-07-01
Wolna myśl, religianctwo i nasze uniwersytety   Igwe   2018-06-29
Bogowie jak ludzie: bogowie na niby (III)   Ferus   2018-06-24
Bogowie jak ludzie: bogowie na niby (II)   Ferus   2018-06-17
Bogowie jak ludzie: bogowie na niby   Ferus   2018-06-10
Islam jest nie do pogodzenia z wolnością   Imani   2018-06-06
Człowiek musi w coś wierzyć. Nestorianizm.   Ferus   2018-06-03
Wielkie urojenie świętych pism   Mohamed   2018-06-01
Niech przemówią tureccy uczeni: zobaczymy czym jest islamizm   Bekdil   2018-05-30
Człowiek musi w coś wierzyć. Arianizm.   Ferus   2018-05-27
Seks w Kościele Powszechnym   Koraszewski   2018-05-25
Człowiek musi w coś wierzyć. Spadkobiercy manicheizmu.   Ferus   2018-05-20
Ateizm w Nigerii Północnej   Igwe   2018-05-15
Człowiek musi w coś wierzyć. Manicheizm.   Ferus   2018-05-13
Paradoksy cudu Słońca w Fatimie   Ferus   2018-05-06
Człowiek w labiryncie iluzji. Suplement II.   Ferus   2018-04-29
Człowiek w labiryncie iluzji. Suplement.   Ferus   2018-04-22
Człowiek w labiryncie iluzji. Część VI.   Ferus   2018-04-15
Australijski arcybiskup odmawia informowania o pedofilii księży i ich ofiarach   Coyne   2018-04-12
Nocna rozmowa z biskupem o sensie życia   Koraszewski   2018-04-09
Człowiek w labiryncie iluzji (Część V)   Ferus   2018-04-08
Człowiek w labiryncie iluzji  (Część IV)   Ferus   2018-04-02
Czy Bóg kocha małpi patriotyzm?   Koraszewski   2018-03-26
Człowiek w labiryncie iluzji (III)   Ferus   2018-03-25
O przebudzenie sceptycyzmu w Mozambiku   Igwe   2018-03-21
Człowiek w labiryncie iluzji (II)   Ferus   2018-03-18
Ateizm i religijna nienawiść w Zambii   Igwe   2018-03-15
Człowiek w labiryncie iluzji   Ferus   2018-03-11
Refleksje sprzed lat: „Czy pewność to prawda?”   Ferus   2018-03-04
Tęsknota za bezpiecznym miejscem III.     2018-02-25
Czy Pan Bóg lubi kiszone ogórki?   Koraszewski   2018-02-21
Tęsknota za bezpiecznym miejscem (II)Czyli Królestwo Niebieskie na Ziemi.   Ferus   2018-02-18
Tęsknota za bezpiecznym miejscem. Czyli Królestwo Niebieskie na Ziemi.   Ferus   2018-02-11
Archipelag islam, czy mamy się bać?   Koraszewski   2018-02-08
#PrayForGaza #PrayForPalestina.   Koraszewski   2018-02-07
Religijna troska o wspólny dom - Ziemię   Ferus   2018-02-04
Niebo naprawdę istnieje? To i piekło też?   Ferus   2018-01-28
Czas pociągnąć do odpowiedzialności “kapłanów-cudotwórców”   Igwe   2018-01-27
Nie ma konfliktu między nauką i religią, jest konflikt między religią i nauką   Koraszewski   2018-01-24
Fałszywi prorocy. Zakończenie.   Ferus   2018-01-21
Fałszywi prorocy. Podsumowanie.   Ferus   2018-01-14
Fałszywi prorocy. Część X.   Ferus   2018-01-07
Śmierć w kościele proroka Mboro?   Igwe   2018-01-04
Fałszywi prorocy. Część IX.   Ferus   2017-12-31
Fałszywi prorocy. Cześć VIII.   Ferus   2017-12-24
Bóg się rodzi i inne troski   Koraszewski   2017-12-24
Fałszywi prorocy. Część VII.   Ferus   2017-12-17
Fałszywi prorocy, Część VI.   Ferus   2017-12-10
Senator fatalista i jego wyznania   Koraszewski   2017-12-05
Fałszywi prorocy. Część V   Ferus   2017-12-03
Turcja islamizuje Danię budując meczety   Bergman   2017-12-02

« Poprzednia strona  Następna strona »
Polecane
artykuły

Einstein



Socjologia



Allah stworzyl



Uprzednie doświadczenie



Żydowski exodus



PRL Chrystusem narodów



Odrastające głowy hydry nazizmu



Homeopatia, wibracje i oszustwo


Żołnierz IDF



Prawo powrotu



Mózg i kodowanie predyktywne



Nocna rozmowa



WSzyscy wiedza



Nieustający marsz



Oświecenie Pinker



Alternatywna medycyna zabija



Kobiety ofiarami



Prometeusz



modyfikowana pszenica



Arabowie



Roboty będą uprawiać ziemię



Sumienie, czyli moralność bez smyczy



Skomplikowana ewolucja



Argument neuroróżnorodności



Nowe badanie pamięci długotrwałej



Ściganie bluźnierstwa



Ryby jaskiniowe



Autyzm



Od niepamiętnych czasów



Tunezyjczycy przeciw złemu prawu



Drugie prawo termodynamiki



Pochwała ignorancj



Mistyfikacja Sokala



Intronizacja Chrystusa


Listy z naszego sadu
Redaktor naczelny:   Hili
Webmaster:   Andrzej Koraszewski
Współpracownicy:   Jacek, , Malgorzata, Andrzej, Marcin, Henryk