Prawda

Sobota, 15 grudnia 2018 - 06:10

« Poprzedni Następny »


Dziecko, grzech i kochający Ojciec w niebie


Lucjan Ferus 2018-08-05


Pomysł na niniejszy tekst „podsunęła” mi niedawno moja młodsza wnuczka, która pewnego pięknego majowego popołudnia z przejęciem uczyła się na pamięć definicji grzechu z podręcznika do religii dla klasy drugiej szkoły podstawowej, zatytułowanego „Kochamy Pana Jezusa”, a rozdział w którym zamieszczona jest owa definicja to „Zło grzechu”. Ponieważ wnuczka jest bardzo ambitna, była bardzo przejęta i zestresowana nauką tekstu na pamięć, by nie popełnić żadnego błędu podczas odpowiedzi. Sama zaś definicja brzmi tak:

„Grzechem nazywamy: świadome i dobrowolne przekroczenie Bożych przykazań; odwrócenie się od Pana Boga; osłabienie lub zerwanie przyjaźni z Bogiem i bliźnimi.

Wyróżniamy dwa rodzaje grzechów: śmiertelne i powszednie. Grzech śmiertelny to całkowicie świadome i dobrowolne przekroczenie przykazań w poważnej sprawie. Skutkiem takiego grzechu jest całkowite zerwanie przyjaźni z Bogiem i utrata łaski uświęcającej. Aby wrócić do kochającego Ojca, trzeba przystąpić do sakramentu pokuty. Grzech powszedni – uczyniony w mniej ważnej sprawie – osłabia naszą przyjaźń z Bogiem, ale nie powoduje utraty łaski uświęcającej”.

Nie podjąłbym może nawet tego tematu, gdyby nie dwa znamienne szczegóły. Otóż pod powyższą definicją wnuczka zapisała długopisem polecenie katechetki: „Naucz się zrozumieć”. To właśnie mnie zdziwiło (pomijając gramatykę): komu z wierzących może zależeć na zrozumieniu religijnych prawd? Choć faktem jest, że nauczyła się jej na pamięć i to tak dokładnie, iż zasłużyła na pochwałę, mimo to wątpię czy „nauczyła się ją zrozumieć”. Tym bardziej, że nie została już o to przepytana, wystarczyło iż wyrecytowała z pamięci zadany tekst, co mogło być odebrane za „zrozumienie” problemu. Nic bardziej błędnego! Jak twierdził Albert Einstein: „Każdy głupi może wiedzieć. Sztuką jest rozumieć”.

 

Tym drugim szczegółem, który mnie zastanowił, było dopraszanie się przez wnuczkę (podczas uczenia się na pamięć owej definicji), abym pomógł jej w zrozumieniu sensu tego tekstu. Widać było wyraźnie, jak bardzo ją denerwuje fakt, iż nie potrafi pojąć o czym właściwie mówi ten trudny w odbiorze tekst dla małego dziecka. Dość długo musiałem jej tłumaczyć na różnych przykładach, by w końcu zrozumiała ogólny sens tej definicji. Dotarło wtedy do mnie jaką perfidną grę prowadzą religie z wiernymi, indoktrynując ich od małego „prawdami”, których oni i tak nie są w stanie pojąć.

 

I nie dziwię się jej reakcji, skoro w pewnym tekście o psychologii napisano: „Trudno nam uwierzyć w to, czego nie potrafimy zrozumieć”. Otóż to! Myślę, iż jeśli już używamy słów „naucz się zrozumieć”, to nie może tu chodzić wyłącznie o wiarę religijną. Paradoks użycia tego określenia polega na tym, iż w religiach nie wymaga się od wiernych zrozumienia tzw. „prawd objawionych”, a jedynie uwierzenia, że mówią one prawdę, a nawet Prawdę. Dlatego też tak bardzo ceniona jest przez wszelakie religie bezrefleksyjna wiara i tak mało doceniane jest samodzielne myślenie, czyli owo właściwe rozumienie problemów.

 

Załóżmy jednak, iż to skierowane do dzieci polecenie katechetki: „Naucz się zrozumieć” nie było jakąś typową pomyłką freudowską (czyli miała na myśli: „Uwierz bez zrozumienia!”), lecz wyrazem przekonania, że małe dziecko jest w stanie pojąć skomplikowane meandry teologicznego myślenia. Cóż więc powinna zrozumieć wnuczka z owej definicji grzechu, gdyby to było możliwe w jej wieku? Myślę, iż na wstępie powinna dowiedzieć się na czym polega jedno z większych zakłamań religii, na które mało kto zwraca uwagę, a które ma dość istotny wpływ na ogólny stosunek do religii.

 

Otóż religie głoszą (dotyczy to wszystkich religii) szereg „prawd” rzekomo objawionych, które opierają się na dawno przyjętym założeniu istnienia Boga (a właściwie bogów, gdyż ludzkość nigdy nie miała jednego, wspólnego dla wszystkich Boga). Tymczasem nie istnieje żaden przekonujący dowód na istnienie Boga, a te które istnieją już dawno zostały obalone. Możemy tylko wierzyć w jego (ich) istnienie i nic poza tym. Fryderyk Nietzsche tak ujął ten problem: „Bóg nie istnieje, ponieważ teraz rozumiemy, w jaki sposób został wymyślony przez człowieka”. To prawda: ludzie stosunkowo niedawno „rozpracowali” psychologiczne (i nie tylko) mechanizmy, dzięki którym idea Boga ma tak wielką władzę nad nimi.

 

Zatem pierwsza lekcja zrozumienia tego problemu polega na uświadomieniu sobie, iż wiara w istnienie Boga nie jest (jak uczą religie) synonimem pewności jego istnienia. Wierzyć w coś, to mieć nadzieję, że prawdą jest to, w co wierzę, że jest prawdą. Dopiero wiedza, która nieustannie weryfikuje swoje „prawdy” i która ma wypracowany w tym celu specjalny system, może być synonimem pewności i to nie zawsze (naukowcy też są ułomni). Należy być zatem świadomym faktu, iż to wszystko, co myślimy, że „wiemy” o Bogu/bogach jest wymysłem samych ludzi, tworzących ich wizerunki i koncepcje przez tysiąclecia.

 

Przeglądając z ciekawości ów podręcznik do religii zauważyłem, iż większość zawartych w nim narracji jest oparta na relacjach dziecka do swego rodzica w niebie (i vice versa), a konkretnie do nadprzyrodzonego Ojca, nazywanego Bogiem lub Panem Bogiem. Obecna jest tam także reszta owej Świętej Rodziny: Matka Boska, Syn Boży Jezus Chrystus oraz Duch Święty. Tyle, że oni wszyscy reprezentują tę samą „szkołę nauczania”, w religii bowiem nie chodziło nigdy o zrozumienie religijnych twierdzeń, ale o ślepą wiarę w ich prawdziwość.

 

Twórcy religijnych doktryn doskonale wiedzą, iż na „relacjach rodzinnych” można zbudować bardzo silną więź łączącą wyznawcę z jego Bogiem, ponieważ w toku ewolucji ludzkie umysły zostały tak ukształtowane, by podporządkować się tymże relacjom. Wykorzystują więc do woli to biologiczno-społeczne uwarunkowanie, przedstawiając relacje Boga ze swymi stworzeniami na wzór stosunków rodzinnych, panujących u ludzi. Jaki jest zatem według nich wizerunek naszego Boga, czy też Pana Boga?

 

Otóż jest to Ojciec niebieski, bardzo kochający swoje stworzenia – ludzi, bardziej nawet od swego Syna Jezusa Chrystusa (poświęcił wszak jego życie dla dobra ludzi, by ich zbawić od grzechów), miłosierny, przebaczający i litujący się nad ich pożałowania godnym losem. Dlatego robi wszystko, co w jego mocy, by ulżyć ludziom w ich nieszczęściu, do którego doprowadził upadek prarodziców w raju. I zapewne z tej wielkiej miłości do ludzi zrobiłby jeszcze dużo więcej, gdyby nie to, że obdarzył ich wolną wolą i teraz musi ją szanować (bo jak stwierdził ks. Tischner: „Bóg nie może sobie przeczyć”). Naprawdę?

 

Jednakże tutaj nasuwa mi się pytanie: czy uprawnione jest porównanie Boga, do naszego ludzkiego ojca, tyle że zawsze przebywającego w niebie? Otóż nic bardziej błędnego! Bóg ma bowiem takie możliwości (wg religii) jakich człowiek nawet nie potrafi sobie wyobrazić. Przede wszystkim jest wszechmocny, czyli mówiąc wprost: może uczynić wszystko, co tylko zechce. Wystarczy, iż wypowie słowa: „Niechaj się stanie!” i momentalne jego słowo staje się ciałem, czyli przeobraża się w czterowymiarową (albo i więcej) rzeczywistość. Jest on także wszechwiedzący, czyli wie wszystko co się kiedykolwiek i gdziekolwiek wydarzy, bowiem jest jedynym Stwórcą swego dzieła, które sam zaplanował i wykreował.

 

Jest także wszechobecny w swym dziele, czyli jest nie tylko w każdym jego miejscu, ale też jednocześnie w każdym jego czasie, a więc nie ma dla niego przeszłości, teraźniejszości i przyszłości – jest zawsze „teraz”. O czym to świadczy? O tym, że ów Bóg ma nie tylko władzę nad materią i przestrzenią, ale także ma władzę nad czasem. Reasumując: może uczynić co tylko zechce, wie absolutnie wszystko o swych stworzeniach, na długo przed tym, zanim zaistnieją w naszej rzeczywistości, no i wszystko co stworzył musi być zgodne z jego zamysłem, wolą i wiedzą, bowiem inaczej nie mogłoby zaistnieć. Taki jest ten Bóg Ojciec (jak twierdzi apologetyka) i tym właśnie się różni od naszego przeciętnego ludzkiego rodzica.

 

Jeśli tak się sprawy mają, to mamy trzy możliwości: albo nie może istnieć jakikolwiek rodzaj grzechu, który rzekomo odzwierciedla pożałowania godny stan moralny człowieka w relacji do swego Stwórcy – ani grzech śmiertelny, ani grzech powszedni. Nawiasem mówiąc, nie może też istnieć „przyjaźń” człowieka z Bogiem (to tak, jakby bakteria chciała się przyjaźnić z człowiekiem), więc też nie może być mowy o jej „zerwaniu” i o skutkach, przejawiających się w utracie „łaski uświęcającej”. Przy powyższych cechach (atrybutach) Boga jest to wewnętrznie sprzeczne: Bóg nie pozwoliłby na to, by zaistniało coś niezgodnego z jego wolą.

 

Albo mamy inną możliwość: skoro istnieje grzech, widać, że Bóg tak chce, bowiem przy jego atrybutach nie mogłoby dojść do zaistnienia czegoś wbrew jego woli. Jednakże świadczyłoby to, iż nasz Stwórca nie jest wcale kochającym nas Ojcem, litującym się nad swymi ułomnymi stworzeniami i chcącym pomóc nam w poprawie naszego żałosnego losu. Wiedział bowiem już nieskończenie wcześniej, iż dojdzie do kuszenia ludzi przez węża w raju, jak i do ich upadku. I zamiast nie dopuścić do niego, Bóg ukarał ludzi, co poskutkowało grzechem pierworodnym człowieka. A mimo to, Bóg wywiódł rodzaj ludzki z ułomnych protoplastów wiedząc jakie będą tego tragiczne skutki w przyszłości.

 

Na szczęście istnieje jeszcze jedna i najbardziej prawdopodobna możliwość: wszystkie „religijne prawdy” są wymyślone przez teologów, jak np. te o grzechu śmiertelnym i powszednim, o zerwaniu przyjaźni z Bogiem (ludzie nie potrafią przyjaźnić się między sobą, a marzy im się przyjaźń ze Stwórcą Wszechświata! żałosne schlebianie swemu ego) i utracie łaski uświęcającej, którą można odzyskać dopiero wtedy, gdy przystąpi się do sakramentu pokuty itd. itp. Funkcjonują one w „rzeczywistości” religijnej, a nie w naszym realnym życiu. I jak to pięknie wszystko współgra: „łaska uświęcająca” i „sakrament pokuty”.

 

Jednakże dzięki tym fikcyjnym „słownym bytom” religie mają wielką władzę nad umysłami wiernych, ponieważ wierzą oni w realność tychże opisów i wynikających z nich przykrych konsekwencji, których po prostu się boją. I oto właśnie chodzi naszym duszpasterzom, gdyż najskuteczniej panuje się nad ludźmi poprzez strach. Jak mawiał Seneka: „Kto się boi jest niewolnikiem”, a Bertrand Russell ujmował to bardziej dosadnie: „Religia jest oparta przede wszystkim i głównie na strachu /../ Strach rodzi okrucieństwo, nic więc dziwnego, że okrucieństwo i religia szły zawsze ręka w rękę. Lęk jest podstawą ich obu”. Otóż to!

 

Nie pytajmy więc naiwnie: „Dlaczego człowiek od małego dziecka jest straszony w różny  sposób przez swoich „duchowych przewodników”? Za odpowiedź wystarczy uświadomienie sobie faktu, iż osobnik, który nie będzie bał się tego samego, czego boją się wszyscy jego bliźni jest zagrożeniem dla władzy „duchowej” kapłanów. Dlaczego? A jaki owa „definicja grzechu” proponuje sposób, aby „odnowić przyjaźń” z Bogiem? Otóż wystarczy poddać się odpowiedniemu rytuałowi religijnemu: przyjąć sakrament pokuty… i sprawa załatwiona! I mamy jak na dłoni wyjaśnienie mechanizmu psychologicznego, który leży u podstaw takich (i im podobnych) „prawd” religijnych, jakie zawiera owa definicja grzechu: religia „rozwiązuje” problemy, które sama stwarza. Dokładnie tak właśnie jest.

 

Zatem religie straszą wiernych od samego dzieciństwa wymyślonymi „konsekwencjami”, wymyślonych „relacji” między Bogiem a ludźmi. Jeśli człowiek nie będzie bał się jednego z ogniw tego „teologicznego łańcucha strachu” krępującego jego wolę i jego świadomość, to prawdopodobnie nie będzie się bał pozostałych jego ogniw, bo niby dlaczego? Nawet jeśli dziecko nie jest świadome jakie treści są mu wpajane przez religię w danej chwili, nawet jeśli takie terminy, jak „grzech śmiertelny”, „grzech powszedni”, „łaska uświęcająca” czy „sakrament pokuty” nic mu teraz nie mówią, to jednak w jego podświadomości ten zaszczepiony w młodości strach pozostanie do końca życia.

 

Dlatego właśnie każdy uczeń w podstawowej szkole musi uczyć się na pamięć podobnych jak powyższa definicji (choć wszystkim wiadomo, iż  „zrozumienie” jej przez paroletnie dziecko jest całkowitą fikcją), ponieważ dominująca u nas religia przyjęła za prawdę taki, a nie inny wizerunek Boga i takie, a nie inne jego relacje z ludźmi. I choć nie można prawdziwości tych „prawd” udowodnić w żaden sposób, to każdy chcąc nie chcąc musi wierzyć, iż geneza i historia naszego gatunku (jak i naszej rzeczywistość) wygląda w taki sposób, jak naucza Kościół kat. ustami jego kapłanów:

„Człowiek zwiedziony przez szatana, pogrzebał w swoim sercu zaufanie do Boga, nadużył danej mu wolności i sprzeciwił się bożemu przykazaniu. W tym objawił się pierwszy ludzki grzech. Odtąd prawdziwa powódź grzechu zalewa świat: Kain zabił Abla; grzech stał się zgubą ludzkości” (Katechizm Kościoła katolickiego).

„W ciągu bowiem całej historii ludzkiej toczy się ciężka walka przeciw mocom ciemności; walka ta zaczęta ongiś u początku świata trwać będzie do ostatniego dnia, według słowa Pana” (Sobór Wat. II Geudium et spes).

                                                           ------ // ------

Na koniec mała dygresja dotycząca ZROZUMIENIA przeczytanego tekstu. Otóż na końcu wydruku tekstu pt. „Ateistyczny optymizm Leibniza” napisanego w 2008 r. mam zapisaną notatkę: „Dzisiaj moja starsza wnuczka (pięciolatka), zaczęła przeglądać jeden z moich tekstów i nawet spróbowała czytać na głos pewien akapit: „Skoro wszystko co istnieje jest tworem Boga, to i zło musi nim być siłą rzeczy”. Wpierw radośnie zawołała: „Słyszysz babciu? Czytam już dziadka teksty!”, a po chwili dodała ciszej jakby do siebie: „Kurde,.. nic z tego nie rozumiem!”.

 

Otóż to! Umieć przeczytać, a zrozumieć co się czytało, to dwie różne rzeczy, moja droga. Musisz poczekać jeszcze dobrych parę lat zanim zaczniesz rozumieć o co tak naprawdę chodzi w tym zdaniu. Pod warunkiem, że będziesz ciekawa oczywiście, a mam nadzieję, że będziesz bardzo ciekawa wszystkiego. Bowiem tylko według religii „Ciekawość to pierwszy stopień do piekła”. W rzeczywistości wygląda to „nieco” inaczej:

„Ciekawość to siła większa niż grawitacja. Bez niej nie byłoby samolotów. Ciekawość jest ważniejsza od wiedzy, stanowi bowiem korzenie wiedzy. Bez ciekawości nie byłoby dążenia do wiedzy. Ciekawość to druga, po kreatywności, siła sprawcza. Gdyby nie kreatywność, ludzie nadal mieszkaliby w jaskiniach” (Ronald D.Davis Dar dysleksji ).

Sierpień 2018 r.                                  --- KONIEC---

 

 

 

 

 

 

       


Skomentuj     Wyślij artykuł do znajomego:     Wydrukuj




Komentarze
1. o ciekawości Rafał Potempa ( Loner ) 2018-08-06


Nowy ateizm i krytyka religii

Znalezionych 506 artykuły.

Tytuł   Autor   Opublikowany

Adwokat diabła. Czyli religijne racje zastępujące prawdę.   Ferus   2018-12-09
Duchowni wypaczają religię i mordują kobiety   Reza   2018-12-03
Niechciany dar Boga. Czyli trudności z akceptacją nieuniknionego.   Ferus   2018-12-02
W Nigerii porzucenia religii jest ryzykownym przedsięwzięciem   Igwe   2018-11-29
Człowiek musi w coś wierzyć. Podsumowanie.   Ferus   2018-11-25
 “Islam przeżywa ostre starcie z nowoczesnością i wymaga reform”     2018-11-22
Człowiek musi w coś wierzyć. Schizma arcybiskupa Lefebvre'a   Ferus   2018-11-18
Człowiek musi w coś wierzyć. Mariawici.   Ferus   2018-11-11
Boski niebyt, nauka i patriotyzm   Koraszewski   2018-11-07
Człowiek musi w coś wierzyć. Raskolnicy, Swedenborg.   Ferus   2018-11-04
Człowiek musi w coś wierzyć. Savonarola, Luter i inni   Ferus   2018-10-28
Allah stworzył kobiety, żeby były w domach     2018-10-25
Prawdziwy opór przeciw fanatyzmowi   Chesler   2018-10-24
Człowiek musi w coś wierzyć. Kontynuacja.   Ferus   2018-10-21
List Einsteina kwestionujący religię, biblię i ideę Boga jest znowu na sprzedaż   Coyne   2018-10-19
Jak ekstremistyczny rząd traktuje dziewczynki i kobiety   Bulut   2018-10-19
Szatan pierwszej klasy   Kruk   2018-10-15
Przemyślana odmowa przymusowej relokacji uchodźców   Ferus   2018-10-14
Kiedy rzeczywistość zaprzecza religijnej fikcji. Czyli refleksje nad listem papieża Franciszka do ludu Bożego.   Ferus   2018-10-07
Rozum uskrzydlony wiarą (III)   Ferus   2018-09-30
Rozum uskrzydlony wiarą (II)   Ferus   2018-09-23
Rozum uskrzydlony wiarą   Ferus   2018-09-16
Zbrodnie Boga czy zbrodnie ludzi w imieniu Boga?   Ferus   2018-09-09
Kiedy stworzenie czuje się lepsze od Stwórcy.   Ferus   2018-09-02
Na skrzydłach Nauki i Wiary (III)   Ferus   2018-08-26
Na skrzydłach Nauki i Wiary (II)   Ferus   2018-08-19
Na skrzydłach Nauki i Wiary   Ferus   2018-08-12
Religia i strach, historia hidżabu   Rafizadeh   2018-08-10
Dziecko, grzech i kochający Ojciec w niebie   Ferus   2018-08-05
Refleksje sprzed lat: Na skrzydłach Nauki i Wiary II.   Ferus   2018-07-29
Refleksje sprzed lat: Na skrzydłach Nauki i Wiary.   Ferus   2018-07-22
Bogowie jak ludzie: bogowie na niby (VI)   Ferus   2018-07-15
Czy panie zaorzą Kościół?   Koraszewski   2018-07-09
Bogowie jak ludzie: bogowie na niby (V)   Ferus   2018-07-08
Bogowie jak ludzie: bogowie na niby (IV)   Ferus   2018-07-01
Wolna myśl, religianctwo i nasze uniwersytety   Igwe   2018-06-29
Bogowie jak ludzie: bogowie na niby (III)   Ferus   2018-06-24
Bogowie jak ludzie: bogowie na niby (II)   Ferus   2018-06-17
Bogowie jak ludzie: bogowie na niby   Ferus   2018-06-10
Islam jest nie do pogodzenia z wolnością   Imani   2018-06-06
Człowiek musi w coś wierzyć. Nestorianizm.   Ferus   2018-06-03
Wielkie urojenie świętych pism   Mohamed   2018-06-01
Niech przemówią tureccy uczeni: zobaczymy czym jest islamizm   Bekdil   2018-05-30
Człowiek musi w coś wierzyć. Arianizm.   Ferus   2018-05-27
Seks w Kościele Powszechnym   Koraszewski   2018-05-25
Człowiek musi w coś wierzyć. Spadkobiercy manicheizmu.   Ferus   2018-05-20
Ateizm w Nigerii Północnej   Igwe   2018-05-15
Człowiek musi w coś wierzyć. Manicheizm.   Ferus   2018-05-13
Paradoksy cudu Słońca w Fatimie   Ferus   2018-05-06
Człowiek w labiryncie iluzji. Suplement II.   Ferus   2018-04-29
Człowiek w labiryncie iluzji. Suplement.   Ferus   2018-04-22
Człowiek w labiryncie iluzji. Część VI.   Ferus   2018-04-15
Australijski arcybiskup odmawia informowania o pedofilii księży i ich ofiarach   Coyne   2018-04-12
Nocna rozmowa z biskupem o sensie życia   Koraszewski   2018-04-09
Człowiek w labiryncie iluzji (Część V)   Ferus   2018-04-08
Człowiek w labiryncie iluzji  (Część IV)   Ferus   2018-04-02
Czy Bóg kocha małpi patriotyzm?   Koraszewski   2018-03-26
Człowiek w labiryncie iluzji (III)   Ferus   2018-03-25
O przebudzenie sceptycyzmu w Mozambiku   Igwe   2018-03-21
Człowiek w labiryncie iluzji (II)   Ferus   2018-03-18
Ateizm i religijna nienawiść w Zambii   Igwe   2018-03-15
Człowiek w labiryncie iluzji   Ferus   2018-03-11
Refleksje sprzed lat: „Czy pewność to prawda?”   Ferus   2018-03-04
Tęsknota za bezpiecznym miejscem III.     2018-02-25
Czy Pan Bóg lubi kiszone ogórki?   Koraszewski   2018-02-21
Tęsknota za bezpiecznym miejscem (II)Czyli Królestwo Niebieskie na Ziemi.   Ferus   2018-02-18
Tęsknota za bezpiecznym miejscem. Czyli Królestwo Niebieskie na Ziemi.   Ferus   2018-02-11
Archipelag islam, czy mamy się bać?   Koraszewski   2018-02-08
#PrayForGaza #PrayForPalestina.   Koraszewski   2018-02-07
Religijna troska o wspólny dom - Ziemię   Ferus   2018-02-04
Niebo naprawdę istnieje? To i piekło też?   Ferus   2018-01-28
Czas pociągnąć do odpowiedzialności “kapłanów-cudotwórców”   Igwe   2018-01-27
Nie ma konfliktu między nauką i religią, jest konflikt między religią i nauką   Koraszewski   2018-01-24
Fałszywi prorocy. Zakończenie.   Ferus   2018-01-21
Fałszywi prorocy. Podsumowanie.   Ferus   2018-01-14
Fałszywi prorocy. Część X.   Ferus   2018-01-07
Śmierć w kościele proroka Mboro?   Igwe   2018-01-04
Fałszywi prorocy. Część IX.   Ferus   2017-12-31
Fałszywi prorocy. Cześć VIII.   Ferus   2017-12-24
Bóg się rodzi i inne troski   Koraszewski   2017-12-24
Fałszywi prorocy. Część VII.   Ferus   2017-12-17
Fałszywi prorocy, Część VI.   Ferus   2017-12-10
Senator fatalista i jego wyznania   Koraszewski   2017-12-05
Fałszywi prorocy. Część V   Ferus   2017-12-03
Turcja islamizuje Danię budując meczety   Bergman   2017-12-02
Meczety: piasek w trybach integracji   Frank   2017-11-30
Fałszywi prorocy. Część  IV. Suplement.   Ferus   2017-11-26
Fałszywi prorocy. Część IV   Ferus   2017-11-19
Fałszywi prorocy, Część III.   Ferus   2017-11-12
Fałszywi prorocy, Część II.   Feus   2017-11-05
Fałszywi prorocy   Ferus   2017-10-29
Moja ambiwalentna krytyka religii III.   Ferus   2017-10-22
Chcecie zamknąć mi usta? Idźcie na koniec kolejki!   Raza   2017-10-16
Moja ambiwalentna krytyka religii II.   Ferus   2017-10-15
Moja ambiwalentna krytyka religii   Ferus   2017-10-08
Nie rydzykujmy Polski   Koraszewski   2017-10-06
Relikty religijnego myślenia, Część II.   Ferus   2017-10-01
Nigeria: dlaczego religie potrzebują państwowych pieniędzy na pielgrzymki?   Igwe   2017-09-30
Relikty religijnego myślenia   Ferus   2017-09-24
Niespójne koncepcje Boga, Część II   Ferus   2017-09-17

« Poprzednia strona  Następna strona »
Polecane
artykuły

Einstein



Socjologia



Allah stworzyl



Uprzednie doświadczenie



Żydowski exodus



PRL Chrystusem narodów



Odrastające głowy hydry nazizmu



Homeopatia, wibracje i oszustwo


Żołnierz IDF



Prawo powrotu



Mózg i kodowanie predyktywne



Nocna rozmowa



WSzyscy wiedza



Nieustający marsz



Oświecenie Pinker



Alternatywna medycyna zabija



Kobiety ofiarami



Prometeusz



modyfikowana pszenica



Arabowie



Roboty będą uprawiać ziemię



Sumienie, czyli moralność bez smyczy



Skomplikowana ewolucja



Argument neuroróżnorodności



Nowe badanie pamięci długotrwałej



Ściganie bluźnierstwa



Ryby jaskiniowe



Autyzm



Od niepamiętnych czasów



Tunezyjczycy przeciw złemu prawu



Drugie prawo termodynamiki



Pochwała ignorancj



Mistyfikacja Sokala



Intronizacja Chrystusa


Listy z naszego sadu
Redaktor naczelny:   Hili
Webmaster:   Andrzej Koraszewski
Współpracownicy:   Jacek, , Malgorzata, Andrzej, Marcin, Henryk