Prawda

Środa, 12 grudnia 2018 - 13:32

« Poprzedni Następny »


Człowiek musi w coś wierzyć.
Schizma arcybiskupa Lefebvre'a


Lucjan Ferus 2018-11-18


Kolejny odcinek cyklu, w którym pokazuję historię powstawania niektórych herezji w łonie  Kościoła rzymskokatolickiego, opierając się na książce Herezjarchowie i schizmatycy Andrzeja J.Sarwy, wydanej w 1991 r. Tym razem nie chodzi jednak o typową herezję (jedną z 464 jakie zawiera Słownik herezji w Kościele katolickim Herve Massona), lecz o SCHIZMĘ, czyli rozłam w Kościele, zerwanie jedności z papieżem, do której przyczynił się wymieniony w tytule arcybiskup Marcel Lefebvre. Autor książki tak to opisuje:

„Pontyfikat Jana XXIII trwał pięć lat i był bogaty w poważne wydarzenia. Oto papież, ledwo objął zwierzchnictwo nad Kościołem, /../ wyjawił niezłomną wolę zwołania soboru powszechnego. Przygotowania trwały 4 lata, aż 11 X 1962 r. biskup Rzymu dokonał uroczystego otwarcia Soboru Watykańskiego II /../ Gdy w 1963 r. Jan XXIII odszedł do wieczności, jego miejsce na katedrze św. Piotra zajął papież Paweł VI. /../ który poprowadził jego dzieło do końca, zamykając obrady 8 XII 1965 r. I od owego dnia /../ zaczęły w Kościele zachodzić zmiany tak radykalne, iż wielu wiernych zadawało sobie pytanie, czy jest to jeszcze ten Kościół, w którym ich ochrzczono /../

 

Zmianą, która najbardziej rzucała się w oczy i najbardziej raziła, było wyrzucenie łaciny z liturgii i zastąpienie mszy trydenckiej rytu św. Piusa V, mszą rytów nowych w narodowych językach. /../ Niezadowoleni okazali się liczni, wszelako tylko jeden z nich stał się postacią sztandarową, stając na czele ruchu tradycjonalistów (zwanych również integrystami) /../ Postać owa to arcybiskup Marcel Lefebvre. /../ ostoja ortodoksji /../ I oto po zakończeniu obrad Vaticanum II nagle arcybiskup Lefebvre przestał być dobry, by w końcu doczekać się miana buntownika i schizmatyka./../

 

Marcel Lefebvre okazał nieposłuszeństwo Rzymowi, był bowiem wewnętrznie przekonany, że episkopat zdradzając tradycję i poddając się upragnionej przez Jana XXIII odnowie /../ odchodzi z jedynie słusznej i prawdziwej drogi, niebezpiecznie zbliżając się do herezji, która, jeśli zagnieździ się w łonie Kościoła, rozsadzi go od wewnątrz. /../ Chciał uratować te wartości, które stanowiły o tym, iż Kościół kat. mógł uważać się za jedynego depozytariusza czystej nauki Chrystusa, co go zarazem odróżniało od całej mozaiki wyznań i sekt. /../

 

Marcel Lefebvre bez wątpienia był pewny, iż to nie on pobłądził, lecz reszta biskupów na czele z papieżami. /../ I tu się właśnie przejawia ogromna ironia dziejów! Chęć zachowania niczym nie skalanej czystości wiary przodków prowadzi do schizmy! Prawowierność staje się nieprawowiernością. Najczystsza intencja staje się godną potępienia. Należałoby teraz powiedzieć przeciw czemu najzacieklej zaprotestował arcybiskup Lefebvre. W tym celu zacytuję „L’Express”:

 

„Trzy innowacje ustanowione przez sobór budzą jego gniew. Następcy apostołów przyjmują zasadę, że każdy człowiek ma swobodę wyboru religii. Dla Marcela Lefebvre’a, /../ jest to zdrada: „Od tej pory człowiek w imię swojej godności, może popaść w każdy błąd”. Stąd wynika drugi powód jego buntu: ekumenizm, tendencja do zjednoczenia Kościołów chrześcijańskich, /../ Jednakże iskrą, która zapaliła beczkę prochu, stała się msza, przeciwko której buntuje się Lefebvre i jego ludzie. Dla tradycjonalistów rezygnacja z mszy po łacinie /../ to nowa zdrada. „Msza nie jest już mszą, sprotestantyzowała się!” – wołają ci, których nazywa się integrystami.”.

Ta emocjonalna reakcja wiernych na wycofanie łaciny z mszy odprawianych w kościołach katolickich, wydaje się potwierdzać tezę o ślepej wierze uczestników tychże obrzędów. Dlaczego tak uważam? Zakładam, iż łacina była hermetycznym raczej językiem, używanym przez kapłanów podczas liturgii, a nie potocznym i znanym doskonale każdemu z wiernych. Dlaczego więc ta zmiana obudziła aż taki sprzeciw, zamiast ogólnej radości, iż wreszcie wierni będą ROZUMIEĆ o co chodzi w celebrowanych przez kapłanów mszach i nie będą „siedzieli jak na tureckim kazaniu”, co jest synonimem całkowitego niezrozumienia? Nie  potrafię wytłumaczyć sobie logiki leżącej u podstaw tej irracjonalnej moim zdaniem reakcji.

 

Natomiast co do fragmentu mówiącego, iż arcybiskup Lefebvre „chciał uratować wartości stanowiące o tym, iż Kościół rzymskokatolicki mógł uważać się za jedynego depozytariusza czystej nauki Chrystusa”. Owszem, Kościół kat. mógł uważać się i zapewne uważał się za takowego, gdyż ten Kościół zawsze miał o sobie nadmiernie wysokie mniemanie (przykład: Dictatus papae, który stanowi apogeum dążeń kościelnej władzy do panowania nad światem)  ale ile to miało wspólnego z naukami Jezusa z Ewangelii? Dosłownie nic! Ten wstydliwy problem doskonale scharakteryzował Karlheinz Deschner w książce Opus diaboli:

„Ciągnąca się aż po XX w. kronika potworności Kościoła kat., jest tym ohydniejsza, że działy się one – co niech zabrzmi jak krwawe szyderstwo! – w imię pokoju, miłości i dobrej nowiny. Żadna religia /../ nie odbiegała w swej praktyce tak daleko od głoszonych nakazów i żadna nie wypierała się tak bardzo, bądź nie bagatelizowała tak bardzo, przepaści między praktyką a doktryną. Czy był jakikolwiek inny Kościół, który musiał przez całe stulecia zakazywać lektury świętej księgi, bo rzeczywistość przeczyła jej w tak przerażającym stopniu?! Czytać ją pozwalano tylko „ludziom pobożnym i uczonym”, a po lekturze spodziewano się „większej szkody niż pożytku”.

I jeszcze jeden fragment tekstu, który wydał mi się warty skomentowania: „Następcy apostołów przyjmują zasadę, że każdy człowiek ma swobodę wyboru religii. Dla Marcela Lefebvre’a /../ jest to zdrada: „Od tej pory człowiek w imię swojej godności, może popaść w każdy błąd”. Także bardzo zakłamany punkt widzenia. Przede wszystkim dlatego, iż tak naprawdę człowiek nigdy i nigdzie (może poza nielicznymi wyjątkami) nie miał „swobody wyboru religii”. Choćby dlatego, iż religie wywalczyły sobie PRZYMUS wczesnej religijnej indoktrynacji małych dzieci, który powszechnie jest stosowany w większości krajów, nawet w posiadających ponoć rozdział Kościoła od państwa.

 

Jak więc człowiek może mieć swobodę wyboru religii w takiej sytuacji? Nigdy jej nie miał, a wręcz przeciwnie: od wieków stosowany był przymus w tej kwestii, gdyż ateizm był uważany za największe przestępstwo, karane torturami i śmiercią na stosie. A po drugie: owo zakłamane zdanie niedwuznacznie sugeruje, że dopóki kapłani i Kościoły mają kontrolę nad tym w co wierzą ich owieczki, dopóty poznają Prawdę objawioną ludziom przez Boga, gdyż to im gwarantuje autorytet Kościoła. Nic bardziej mylnego! O czym często piszę w swoich tekstach, jak np. w tym cyklu. Przypomina mi się konstatacja pewnego katolickiego filozofa, który też żałował wprowadzenia owej „szkaradnej wolności” wyboru religii:

„A jednak po tylu wiekach, które minęły od tamtych czasów, /../ nachodzić nas mogą myśli smutne. Oto wygasły płomienie stosów; mrok coraz większy cały świat ogarnia i nie dość, że pogan teraz więcej niż chrześcijan, ale wszelkie herezje bezkarnie zachwaszczają pole wiary i nikt nie ma siły ich powyrywać. Rodzi się bolesne pytanie, dlaczego wolno każdemu głosić, co sam za prawdę uważa, choć przez to coraz więcej ludzi odchodzi od Drogi Prawdy i Życia, a cała cywilizacja życia chrześcijańskiego staje się cywilizacją śmierci. Nie zabrakło przecież drewna, by stosy układać; zapewne więc zabrakło żaru wiary, by je rozpalać”.

Nic, tylko usiąść i załamać ręce ze zgrozy nad głupotą ludzką: jak można było dopuścić do sytuacji, iż każdemu należało zagwarantować wolność sumienia i wyznawanej religii, dzięki czemu coraz więcej ludzi odchodzi od Drogi Prawdy i Życia? Może dlatego to czynią, iż ta rzekoma „Droga Prawdy i Życia” już bardzo dawno temu zboczyła tak daleko od głoszonej Dobrej Nowiny, iż przypominała jej karykaturę? A głoszący umiłowanie życia wiecznego, doczesne życie wielu ludzi zamienili w piekło, nawracając ich przemocą na „jedynie słuszną wiarę” i przelewając morze krwi niewinnych. Nie licząc mnóstwa innych równie ważnych powodów. Dalej czytamy  w/wym. pozycji:

„Arcybiskup Marcel Lefebvre /../ w 1969 r. stanął na czele wspólnoty kapłańskiej, zwanej Bractwem św. Piusa X, które pielęgnowało dawne zwyczaje, zachowując w liturgii łacinę i ryt mszy trydenckiej. /../ Niestety tradycjonalistów nie pozostawiono w spokoju i w 1975 r. papież Paweł VI rozwiązał Bractwo św. Piusa X, zmuszając niejako arcybiskupa do wyboru – bądź drogi posłuszeństwa i podporządkowania się Rzymowi, bądź też nieposłuszeństwa. Lefebvre wybrał tę drugą drogę /../ i 4.07.1976 r. krnąbrny purpurat został suspendowany. /../

 

Jednakże od człowieka, którego obłożono suspensą nie odwrócili się stronnicy, a on sam, nie przejmując się wyrokiem papieskim, ciągle pełnił posługę biskupią /../ zabiegając o to, aby zwolenników miast ubywać, przybywało. Postępy w tym względzie osiągnął zdumiewające, tak iż w 1988 r. stał już na czele potężnego ruchu /../ posiadającego ok. 100 przeoratów i 500 stałych miejsc kultu. Ruchu, który miał 160 księży świeckich oraz ok. 300 alumnów w 5 seminariach duchownych, na terenie 5 krajów. Liczbę wiernych w tym roku szacowano na ok. 100 tysięcy”.

I tutaj także (jak w wielu podobnych przypadkach) pojawia się problem prowadzenia oddanych „sług Bożych” przez DUCHA ŚWIĘTEGO, o czym przekonuje Biblia w wielu miejscach. Inaczej mówiąc: jeśli mamy do czynienia z głosicielami prawdy o Bogu (a za takich bez wątpienia uważają się kapłani wszystkich religii), to jeśli mamy pewność, że przemawia przez nich Duch Święty, jest to zarazem gwarancją, iż owa prawda jest słuszna i miła Bogu. Jednym słowem, można ją uważać za Prawdę objawioną przez samego Boga. Problem jest tylko w tym, jak odróżnić Prawdę od „prawdy”, która chce uchodzić za takową?

 

Z przedstawionego tu przykładu widać wyraźnie, iż nie jest to wbrew pozorom takie proste, a nawet w wielu przypadkach niemożliwe do odróżnienia. W religiach bowiem tak się dzieje  zazwyczaj, że wszyscy, którzy mają coś w nich do powiedzenia (np. założyciele różnych religii, reformatorzy, herezjarchowie, papieże, a nawet zwyczajni heretycy itp.), są święcie przekonani, iż stoją po stronie nie tylko prawdy ale nawet Prawdy. I jak teraz odróżnić jednych od drugich, skoro im wszystkim wydaje się, iż mają rację? Przeważnie okazuje się (tak jak w tym przypadku), iż rację ma zawsze aktualna religijna WŁADZA, co dla osób znających historię religii nie powinno być zaskoczeniem. Dalej czytamy:   

„Następca Pawła VI i Jana Pawła I, papież Jan Paweł II, rozumiejąc, że pozostawienie samemu sobie Bractwa św. Piusa X, które ani myślało się rozwiązywać, nie może się dobrze skończyć i pragnąc przywrócić za wszelką cenę pełną jedność w Kościele,  /../ nakazał zintensyfikować działalność, która doprowadziłaby do zażegnania sporów pomiędzy integrystami i Rzymem. /../ Lefebvre postanowił nie czekać /../ zdecydował się działać /../ Zacytuję, co na łamach „Unity” napisała Annamaria Guadagni:

 

„Econe, 30 VI 1988 r., godz. 11.40 – dokonuje się schizma XX wieku, pierwsza schizma transmitowana przez telewizję. W czasie gdy kamery pokazują obraz Lefebvre’a na cały świat, Watykan ogłasza ekskomunikę. „Jest on poza Kościołem” – oświadcza rzecznik Stolicy Apostolskiej. /../ Schizma dokonała się oficjalnie, kiedy monsignore Marcel Lefebvre położył dłonie w białych rękawiczkach na głowie Anglika Richarda Wiliamsona, nadając mu godność biskupa. Ta scena powtórzyła się jeszcze trzykrotnie. /../ Wielki dzień, wspaniała uroczystość trwająca prawie 6 godzin w obecności ok. 10 tysięcy wiernych/../

 

Pierwsze słowa Lefebvre’a odnosiły się do papieża. /../ Później kontynuował: „Nie jesteśmy schizmatykami, uznajemy autorytet papieża, ale do działania zmuszał nas stan konieczności, chcieliśmy nie dopuścić do upadku Kościoła. W tym Kościele, który toleruje liberalizm, komunizm, socjalizm i syjonizm, właśnie my zostaliśmy potępieni. Czy to możliwe?” /.. / Na wieść o dokonanej schizmie papież Jan Paweł II wydał dokument Kościół Boży zasmucony, wyrażający ubolewanie i jednocześnie wzywający zwolenników Lefebvre’a do powrotu do jedności ze Stolicą Apostolską”.

Na czym więc polegała ta głośna schizma arcybiskupa Marcela Lefebvre’a? Z powyższego wynika, iż polegała ona na tym, że wyświęcił on paru biskupów w sposób „nieuprawniony” czyli bez zgody papieża. No rzeczywiście, niewyobrażalna zbrodnia! Dopuszczenie się przez wysokiej rangi sługę Bożego, nieuprawnionej czynności RYTUALNEJ na jemu podobnych. Obraza Bożego majestatu! I jeszcze na koniec, opinia działalności arcybiskupa Lefebvre’a ze strony środowisk skrajnie konserwatywnych, które jego postępowanie uważały za zbyt „miękkie”. Oto co na ten temat napisali Claude-Francois Julien i Isabelle Marchais:

„Z cała powagą zapewniają (niektórzy tradycjonaliści – przyp. A.J.S), że arcybiskup Lefebvre zatrzymał się w połowie drogi, że brakuje mu konsekwencji: „Tradycja to poszanowanie władzy. Lefebvre uważa się za tradycjonalistę, ale odrzuca władzę. To absurdalne. Jeśli chce się być wiernym tradycji i zakwestionować papieża, trzeba zakwestionować władzę papieża, jego prawowitość. A to bardzo proste. Od czasu Pawła VI Rzym nie jest już w Rzymie. Papież nadal jest głową Kościoła, ale tylko materialiter, a nie formaliter.

 

Czyli mówiąc zwykłym językiem, od 1963 r. Duch Święty szczodrze zsyła światło na legitymistów, ale skąpi go Watykanowi. Trzeba było o tym pomyśleć. /../ Jak to udowodnić? Po prostu: święty Pius V kodyfikując mszę powiedział, że kto jej tknie, będzie wyklęty. Paweł VI naruszył ją, jest więc wyklęty. Zresztą sam złożył tiarę, czyli wyrzekł się potrójnej władzy: nad państwami kościelnymi, nad duszami i nad królami. A więc Jan Paweł II jest człowiekiem, który nosi tytuł papieża, ale nie jest papieżem” (wg art. Na prawo od Lefebvre’a, „Forum” nr 37, 1988 r.).

Autor książki komentując powyższą opinię, dochodzi do następującej konkluzji: „Właśnie ten głos, to bardzo ważny głos. /../ Jak jest naprawdę? A zatem albo Lefebvre błądzi i grzeszy, albo papież nie jest papieżem. Trzeciej możliwości nie ma”. I tu – z całym szacunkiem – ale wydaje mi się, iż się myli: oczywiście, że jest trzecia możliwość. Zatem na pytanie: „Jak jest naprawdę?” odpowiedź może być też i taka (moim zdaniem, oczywiście):

 

O tym czy Lefebvre błądzi i grzeszy, czy nie błądzi i nie grzeszy, decydują jemu podobni osobnicy, którzy wymyślają różne czynności rytualne, wymagając potem ich przestrzegania –  a nie realna rzeczywistość w której istniejemy. Czyli owo „błądzenie” i „grzeszenie” jest tylko kwestią umowną, nie istnieje bowiem absolutna PRAWDA o Bogu, która byłaby niekwestionowanym wzorcem dla wszystkich religii. Natomiast papież jest papieżem dla swych kapłanów i wyznawców katolicyzmu, gdyż ci pierwsi wymyślili kiedyś ideę władzy w imieniu Boga, a drudzy go podziwiają, uważając za chodzącą po Ziemi świętość. A jest tak dlatego, iż wszelkie religijne „prawdy” zostały wymyślone przez ludzi, dla ludzi i to samo dotyczy obrzędowości, rytuałów, jak i mechanizmów działania systemów władzy religijnej.

 

Władzy, której tutaj „nadepnięto na odcisk” i która poczuła się w obowiązku pokazać, kto tu rządzi i kto ma prawo powiedzieć ostatnie słowo w tej kwestii. Aby pojąć jakie ten problem ma niewielkie i umowne znaczenie, wystarczy skonfrontować go z „prawdami” innych religii dotyczącymi rytuałów w nich stosowanych. Czyżby ten finezyjnie pomyślany i przez wiele wieków dopracowywany system uzurpujący sobie władzę w imieniu Boga, miał jeszcze jakieś niedopatrzenia, które ktoś może wykorzystać niezgodnie z wolą jego „prawowitego” zastępcy na Ziemi, a Duch Święty pozwoliłby na to? Nie do wiary! To tyle w tym odcinku.

 

Listopad 2018 r.                                ----- cdn.-----

 

 

 

 

           


Skomentuj     Wyślij artykuł do znajomego:     Wydrukuj






Nowy ateizm i krytyka religii

Znalezionych 506 artykuły.

Tytuł   Autor   Opublikowany

Adwokat diabła. Czyli religijne racje zastępujące prawdę.   Ferus   2018-12-09
Duchowni wypaczają religię i mordują kobiety   Reza   2018-12-03
Niechciany dar Boga. Czyli trudności z akceptacją nieuniknionego.   Ferus   2018-12-02
W Nigerii porzucenia religii jest ryzykownym przedsięwzięciem   Igwe   2018-11-29
Człowiek musi w coś wierzyć. Podsumowanie.   Ferus   2018-11-25
 “Islam przeżywa ostre starcie z nowoczesnością i wymaga reform”     2018-11-22
Człowiek musi w coś wierzyć. Schizma arcybiskupa Lefebvre'a   Ferus   2018-11-18
Człowiek musi w coś wierzyć. Mariawici.   Ferus   2018-11-11
Boski niebyt, nauka i patriotyzm   Koraszewski   2018-11-07
Człowiek musi w coś wierzyć. Raskolnicy, Swedenborg.   Ferus   2018-11-04
Człowiek musi w coś wierzyć. Savonarola, Luter i inni   Ferus   2018-10-28
Allah stworzył kobiety, żeby były w domach     2018-10-25
Prawdziwy opór przeciw fanatyzmowi   Chesler   2018-10-24
Człowiek musi w coś wierzyć. Kontynuacja.   Ferus   2018-10-21
List Einsteina kwestionujący religię, biblię i ideę Boga jest znowu na sprzedaż   Coyne   2018-10-19
Jak ekstremistyczny rząd traktuje dziewczynki i kobiety   Bulut   2018-10-19
Szatan pierwszej klasy   Kruk   2018-10-15
Przemyślana odmowa przymusowej relokacji uchodźców   Ferus   2018-10-14
Kiedy rzeczywistość zaprzecza religijnej fikcji. Czyli refleksje nad listem papieża Franciszka do ludu Bożego.   Ferus   2018-10-07
Rozum uskrzydlony wiarą (III)   Ferus   2018-09-30
Rozum uskrzydlony wiarą (II)   Ferus   2018-09-23
Rozum uskrzydlony wiarą   Ferus   2018-09-16
Zbrodnie Boga czy zbrodnie ludzi w imieniu Boga?   Ferus   2018-09-09
Kiedy stworzenie czuje się lepsze od Stwórcy.   Ferus   2018-09-02
Na skrzydłach Nauki i Wiary (III)   Ferus   2018-08-26
Na skrzydłach Nauki i Wiary (II)   Ferus   2018-08-19
Na skrzydłach Nauki i Wiary   Ferus   2018-08-12
Religia i strach, historia hidżabu   Rafizadeh   2018-08-10
Dziecko, grzech i kochający Ojciec w niebie   Ferus   2018-08-05
Refleksje sprzed lat: Na skrzydłach Nauki i Wiary II.   Ferus   2018-07-29
Refleksje sprzed lat: Na skrzydłach Nauki i Wiary.   Ferus   2018-07-22
Bogowie jak ludzie: bogowie na niby (VI)   Ferus   2018-07-15
Czy panie zaorzą Kościół?   Koraszewski   2018-07-09
Bogowie jak ludzie: bogowie na niby (V)   Ferus   2018-07-08
Bogowie jak ludzie: bogowie na niby (IV)   Ferus   2018-07-01
Wolna myśl, religianctwo i nasze uniwersytety   Igwe   2018-06-29
Bogowie jak ludzie: bogowie na niby (III)   Ferus   2018-06-24
Bogowie jak ludzie: bogowie na niby (II)   Ferus   2018-06-17
Bogowie jak ludzie: bogowie na niby   Ferus   2018-06-10
Islam jest nie do pogodzenia z wolnością   Imani   2018-06-06
Człowiek musi w coś wierzyć. Nestorianizm.   Ferus   2018-06-03
Wielkie urojenie świętych pism   Mohamed   2018-06-01
Niech przemówią tureccy uczeni: zobaczymy czym jest islamizm   Bekdil   2018-05-30
Człowiek musi w coś wierzyć. Arianizm.   Ferus   2018-05-27
Seks w Kościele Powszechnym   Koraszewski   2018-05-25
Człowiek musi w coś wierzyć. Spadkobiercy manicheizmu.   Ferus   2018-05-20
Ateizm w Nigerii Północnej   Igwe   2018-05-15
Człowiek musi w coś wierzyć. Manicheizm.   Ferus   2018-05-13
Paradoksy cudu Słońca w Fatimie   Ferus   2018-05-06
Człowiek w labiryncie iluzji. Suplement II.   Ferus   2018-04-29
Człowiek w labiryncie iluzji. Suplement.   Ferus   2018-04-22
Człowiek w labiryncie iluzji. Część VI.   Ferus   2018-04-15
Australijski arcybiskup odmawia informowania o pedofilii księży i ich ofiarach   Coyne   2018-04-12
Nocna rozmowa z biskupem o sensie życia   Koraszewski   2018-04-09
Człowiek w labiryncie iluzji (Część V)   Ferus   2018-04-08
Człowiek w labiryncie iluzji  (Część IV)   Ferus   2018-04-02
Czy Bóg kocha małpi patriotyzm?   Koraszewski   2018-03-26
Człowiek w labiryncie iluzji (III)   Ferus   2018-03-25
O przebudzenie sceptycyzmu w Mozambiku   Igwe   2018-03-21
Człowiek w labiryncie iluzji (II)   Ferus   2018-03-18
Ateizm i religijna nienawiść w Zambii   Igwe   2018-03-15
Człowiek w labiryncie iluzji   Ferus   2018-03-11
Refleksje sprzed lat: „Czy pewność to prawda?”   Ferus   2018-03-04
Tęsknota za bezpiecznym miejscem III.     2018-02-25
Czy Pan Bóg lubi kiszone ogórki?   Koraszewski   2018-02-21
Tęsknota za bezpiecznym miejscem (II)Czyli Królestwo Niebieskie na Ziemi.   Ferus   2018-02-18
Tęsknota za bezpiecznym miejscem. Czyli Królestwo Niebieskie na Ziemi.   Ferus   2018-02-11
Archipelag islam, czy mamy się bać?   Koraszewski   2018-02-08
#PrayForGaza #PrayForPalestina.   Koraszewski   2018-02-07
Religijna troska o wspólny dom - Ziemię   Ferus   2018-02-04
Niebo naprawdę istnieje? To i piekło też?   Ferus   2018-01-28
Czas pociągnąć do odpowiedzialności “kapłanów-cudotwórców”   Igwe   2018-01-27
Nie ma konfliktu między nauką i religią, jest konflikt między religią i nauką   Koraszewski   2018-01-24
Fałszywi prorocy. Zakończenie.   Ferus   2018-01-21
Fałszywi prorocy. Podsumowanie.   Ferus   2018-01-14
Fałszywi prorocy. Część X.   Ferus   2018-01-07
Śmierć w kościele proroka Mboro?   Igwe   2018-01-04
Fałszywi prorocy. Część IX.   Ferus   2017-12-31
Fałszywi prorocy. Cześć VIII.   Ferus   2017-12-24
Bóg się rodzi i inne troski   Koraszewski   2017-12-24
Fałszywi prorocy. Część VII.   Ferus   2017-12-17
Fałszywi prorocy, Część VI.   Ferus   2017-12-10
Senator fatalista i jego wyznania   Koraszewski   2017-12-05
Fałszywi prorocy. Część V   Ferus   2017-12-03
Turcja islamizuje Danię budując meczety   Bergman   2017-12-02
Meczety: piasek w trybach integracji   Frank   2017-11-30
Fałszywi prorocy. Część  IV. Suplement.   Ferus   2017-11-26
Fałszywi prorocy. Część IV   Ferus   2017-11-19
Fałszywi prorocy, Część III.   Ferus   2017-11-12
Fałszywi prorocy, Część II.   Feus   2017-11-05
Fałszywi prorocy   Ferus   2017-10-29
Moja ambiwalentna krytyka religii III.   Ferus   2017-10-22
Chcecie zamknąć mi usta? Idźcie na koniec kolejki!   Raza   2017-10-16
Moja ambiwalentna krytyka religii II.   Ferus   2017-10-15
Moja ambiwalentna krytyka religii   Ferus   2017-10-08
Nie rydzykujmy Polski   Koraszewski   2017-10-06
Relikty religijnego myślenia, Część II.   Ferus   2017-10-01
Nigeria: dlaczego religie potrzebują państwowych pieniędzy na pielgrzymki?   Igwe   2017-09-30
Relikty religijnego myślenia   Ferus   2017-09-24
Niespójne koncepcje Boga, Część II   Ferus   2017-09-17

« Poprzednia strona  Następna strona »
Polecane
artykuły

Einstein



Socjologia



Allah stworzyl



Uprzednie doświadczenie



Żydowski exodus



PRL Chrystusem narodów



Odrastające głowy hydry nazizmu



Homeopatia, wibracje i oszustwo


Żołnierz IDF



Prawo powrotu



Mózg i kodowanie predyktywne



Nocna rozmowa



WSzyscy wiedza



Nieustający marsz



Oświecenie Pinker



Alternatywna medycyna zabija



Kobiety ofiarami



Prometeusz



modyfikowana pszenica



Arabowie



Roboty będą uprawiać ziemię



Sumienie, czyli moralność bez smyczy



Skomplikowana ewolucja



Argument neuroróżnorodności



Nowe badanie pamięci długotrwałej



Ściganie bluźnierstwa



Ryby jaskiniowe



Autyzm



Od niepamiętnych czasów



Tunezyjczycy przeciw złemu prawu



Drugie prawo termodynamiki



Pochwała ignorancj



Mistyfikacja Sokala



Intronizacja Chrystusa


Listy z naszego sadu
Redaktor naczelny:   Hili
Webmaster:   Andrzej Koraszewski
Współpracownicy:   Jacek, , Malgorzata, Andrzej, Marcin, Henryk