Prawda

Niedziela, 3 lipca 2022 - 04:12

« Poprzedni Następny »


Bądźmy uczniami Chrystusa?


Lucjan Ferus 2022-04-03


Czyli nierealny i niepotrzebny (jak się okazuje) wzór religijnej doskonałości.


Poniższy tekst został opublikowany w 2008 r. w Racjonaliście, pt. „Prawdziwi uczniowie Chrystusa”. Natomiast obecna wersja (nie publikowana dotąd w „Listach z naszego sadu”) jest zmieniona w wielu szczegółach z tytułem włącznie. Z racji na przedstawiony tu  aspekt religijnej doktryny, której podstawy ideowe nie zmieniły się od wielu wieków, także i ów tekst mimo upływu czasu nie zdezaktualizował się w najmniejszym nawet stopniu. Opisane w nim problemy teologiczne oraz ich wymowa, są nadal aktualne jak dawniej. Do rzeczy zatem.

                                                           ------ // ------

Wracając autem z nad morza, zauważyłem z daleka widoczne napisy, umieszczone na mijanych po drodze kościołach: OTWÓRZCIE SWE SERCA DLA CHRYSTUSA oraz BĄDŹMY UCZNIAMI CHRYSTUSA. – Cóż za ambitny pomysł! – pomyślałem sobie mimowolnie – Ciekawe tylko, czy autorzy tych napisów i ci potencjalni uczniowie, są świadomi konsekwencji jakie niesie ze sobą wybór tej specyficznej drogi życia? Ponieważ i tak nie było nic innego do roboty (jechałem jako pasażer), przymknąłem oczy i zacząłem wyobrażać sobie co by było, gdyby ktoś chciał na poważnie potraktować to drugie hasło. Powtarzam: na poważnie, a nie na niby jak to w podobnych przypadkach bywa.

 

Należałoby zacząć od sprecyzowania, kto ma prawo nazywać się uczniem Chrystusa. Wbrew pozorom nie są nimi ci wszyscy, którzy w niego wierzą, choćby jak najgłębiej. Także nie ci, którym są nieobce jego nauki i przypowieści. Uczniami Chrystusa mogą nazywać się jedynie ci, którzy jego słowa wcielili w życie, a normy moralne w nich przedstawione – stały się ich normami, stosowanymi dokładnie tak, jak w Biblii przedstawiał je sam Jezus. Gdyż znać drogę, a podążać nią, to są dwie różne sprawy i że jest to bardzo ważne, możemy dowiedzieć się z Ewangelii, gdzie Jezus tak mówi: „Czemu to wzywacie Mnie: „Panie, Panie!”, a nie czynicie tego, co mówię?” Pokażę wam do kogo podobny jest każdy, kto przychodzi do Mnie, słucha słów moich i wypełnia je” (Łk 6,46).

 

Nie mam aż takich aspiracji by konkurować z autorami Ewangelii w tworzeniu przypowieści, lecz w miarę swoich możliwości pragnę pokazać – biorąc za podstawę naukiJezusa – na co powinni być przygotowani jego potencjalni uczniowie, którzy być może nie uświadamiają sobie, jakie konsekwencje musinieść ze sobą wybór tej drogi życiowej. A to dlatego, że Jezus wysoko umieścił poprzeczkę zachowań, zgodnych z normami moralnymi chrześcijaństwa. Tak wysoko, że nie tylko są one wbrew naturze ludzkiej (przynajmniej niektóre z nich), ale nawet on sam nie zawsze zachowywał się tak, jak zalecał innym zachowywać się w danym przypadku. Co więc ma powiedzieć zwykły człowiek, daleki (czasem nawet bardzo daleki) od doskonałości? A zresztą,... przekonajmy się sami, jak się sprawy mają.

                                                           ------ // ------

Oto pierwsza z brzegu nauka Jezusa (z Biblii Tysiąclecia pospisywałem je, będąc już na miejscu w domu) z najbardziej znanego wszystkim moralitetu pt. „Kazanie na Górze”:

„Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić. Zaprawdę bowiem powiadam wam: Dopóki niebo i ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie, aż się wszystko spełni. Ktokolwiek więc zniósłby jedno z tych przykazań, choćby najmniejszych, i uczyłby tak ludzi, ten będzie najmniejszy w królestwie niebieskim” (Mt 5,17-19).

 

Z powyższej nauki wynika jasno: uczniowie Chrystusa muszą stosować się do Dekalogu nie ocenzurowanego przez Kościół katolicki: bez II przykazania i X rozbitym na dwa, aby się zgadzała ich ilość (tak uczone są dzieci katechezy). Co to oznacza w praktyce? Żadne pielgrzymki do „cudownych obrazów” i ich adoracja nie wchodzą w rachubę, tak samo jak oddawanie czci np. posągom (pomnikom) papieża czy innych świętych. Można więc być pewnym, że w tych setkach corocznych pielgrzymek do Częstochowy (czy innych miejsc kultu), nie ma uczniów Chrystusa, chociaż ich uczestnikom i ich duszpasterzom może się wydawać zupełnie inaczej. Polecam uwadze ten istotny fragment: „Ktokolwiek więc zniósłby jedno z tych przykazań choćby najmniejszych i uczył tak ludzi...” .

 

A przecież Dekalog należy do najważniejszych przykazań tych religii, których korzenie tkwią w judaizmie i II przykazanie swoją ważnością ustępuje tylko pierwszemu. Można więc tylko współczuć katolickim duszpasterzom losu, który ich czeka w królestwie niebieskim, za fałszywe nauki udzielane nieświadomym owieczkom. Jednakże prawdziwi uczniowie Chrystusa nie popełniają takich kardynalnych błędów, to pewne. Następna nauka Jezusa:

 

„A ja wam powiadam: „Każdy, kto się gniewa na swego brata, podlega sądowi. A kto by rzekł swemu bratu: „Pusta głowo” lub „Człowieku godny pogardy”, podlega Wysokiej Radzie, a kto by mu rzekł: „Bezbożniku”, podlega karze piekła ognistego” (Mt 5,22). Wg tej Jezusowej nauki szczególnie powinni uważać ci uczniowie Chrystusa, których braćmi mogą być (co nie daj Boże!) ateiści. Jedno nieopatrznie wypowiedziane w złości słowo i karę piekła ognistego mamy jak w banku! Nie wiem dlaczego to takie ważne, że aż podlegające karze piekielnej, lecz chyba Jezus wiedział co mówi. Więc nie dajcie się sprowokować. Zawsze jedno słowo można zastąpić innym, które to samo znaczy, a brzmi zupełnie inaczej.

 

Następna nauka Jezusa: „Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni. Bo takim sądem, jakim sądzicie i was osądzą; i taką miarą jak wy mierzycie, wam odmierzą. Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a belki we własnym oku nie dostrzegasz? /.../ Obłudniku, wyrzuć najpierw belkę ze swego oka, a wtedy przejrzysz ażeby usunąć drzazgę z oka twego brata” (Mt 7,1-5). No, cóż,... według tej nauki nie mamy co liczyć na sprawiedliwy Sąd Ostateczny, skoro będą nas sądzić tak, jak my osądzaliśmy bliźnich. A tak każdy z wierzących liczy na doskonałą bożą sprawiedliwość,... i jak widać bezpodstawnie. Dalsze nauki Jezusa:

 

„Słyszeliście, że powiedziano: „Oko za oko i ząb za ząb!” A ja wam powiadam: nie stawiajcie oporu złemu; lecz jeśli cię kto uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi! Temu, kto chce prawować się z tobą i wziąć twoja szatę, odstąp i płaszcz! Zmusza cię kto, żeby iść z nim tysiąc kroków, idź dwa tysiące! Daj temu kto cię prosi, i nie odwracaj się od tego, kto chce pożyczyć od ciebie” (Mt 5,38-42). No tak!; łatwo powiedzieć: „Nie stawiajcie oporu złemu...” ale chyba tylko jeden Gandhi stosował tę zasadę w praktyce (tzw. bierny opór) i o ile wiem, nikt poza nim. Nawet sam Kościół kat. nie stosował nigdy tej zasady podczas swojej historii, walcząc zawsze ze „złem” i samemu decydując co nim jest, a co nie. Zaś sami duszpasterze tego Kościoła przy każdej nadarzającej się okazji, nawołują do walki ze złem, wbrew słowom swego Nauczyciela, czy to nie dziwne i zastanawiające?!

 

Nadstawianie drugiego policzka do uderzenia także nie przyjęło się w chrześcijaństwie i to już począwszy od samego Jezusa, który odpowiadając arcykapłanowi pytaniem na pytanie został spoliczkowany przez jednego ze sług, stojących obok. Nie nadstawił wtedy drugiego policzka do uderzenia, lecz odrzekł mu: „Jeżeli źle powiedziałem, udowodnij co było złego, a jeżeli dobrze to dlaczego mnie bijesz?” (J18,23). Uczniowie Chrystusa mają więc alternatywę w tym przypadku; albo stosować się do jego nauk, albo brać za przykład jego kontrowersyjne zachowanie. Następna nauka Jezusa:

 

„Strzeżcie się, żebyście uczynków pobożnych nie wykonywali przed ludźmi po to, aby was widzieli; inaczej nie będziecie mieli nagrody u Ojca waszego, który jest w niebie /.../ Gdy się modlicie, nie bądźcie jak obłudnicy. Oni lubią w synagogach /.../ modlić się, żeby się ludziom pokazać /.../ Ty zaś, gdy chcesz się modlić, wejdź do swej izdebki, zamknij drzwi i módl się do Ojca twego, który jest w ukryciu /.../ albowiem wie Ojciec wasz, czego wam potrzeba, wpierw zanim Go poprosicie” (Mt 6,1,5-8). Proszę zwrócić uwagę, że Jezus nie zachęca do zbiorowych modłów w świątyni, lecz do indywidualnej modlitwy w zaciszu domowym; bez pośrednictwa kapłanów, religijnego rytuału, obrzędów i celebry. Jednym słowem: bez tego wszystkiego, co dla większości wierzących jest sensem religii. Dla większości wierzących tak, lecz dla prawdziwych uczniów Chrystusa nie powinno być.

 

Następna nauka Jezusa: „A ja wam powiadam: wcale nie przysięgajcie – ani na niebo /../ ani na ziemię /../ ani na swoją głowę nie przysięgaj /../. A co nadto jest, od Złego pochodzi” (Mt 5,34-37). Jest to chyba jedna z łatwiejszych do przestrzegania norm moralnych. Przy okazji można stwierdzić, że politycy kończący swą przysięgę słowami: „Tak mi dopomóż Bóg”, nie należą jak widać do uczniów Chrystusa? Dalsze nauki Jezusa: „Słyszeliście, że powiedziano: „Nie cudzołóż!”. A ja wam powiadam: każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę już w swoim sercu dopuścił się z nią cudzołóstwa. Jeśli więc prawe twoje oko jest ci powodem do grzechu, wyłup je i odrzuć od siebie /.../ i jeśli prawa twoja ręka jest ci powodem do grzechu, odetnij ją i odrzuć od siebie. Lepiej bowiem jest dla ciebie, gdy zginie jeden z twoich członków, niż żeby całe twoje ciało miało iść do piekła” (Mt 5,27-30).

 

W tym miejscu można by stwierdzić, iż „żarty się skończyły”! Tu już nie chodzi o użycie obraźliwego słowa, odżałowanie swego płaszcza, składanie lub nie składanie przysięgi, czy też nadstawianie drugiego policzka do uderzenia. Pozbywanie się samemu własnych organów (autoamputacja?) w określonych sytuacjach, to już wyższa szkoła moralnej jazdy, czyż nie? Ba! powiedziałbym nawet, że to akt niebywałego heroizmu i determinacji zarazem! Jezusowi, który – jak twierdzi nasza religia był Bogiem (czego nie potwierdza jednak Biblia, ani on sam) – łatwo było powiedzieć: „Wyłup sobie oko,... odetnij sobie rękę i odrzuć je od siebie”. Jednakże dla człowieka – nawet niech będzie jego najwierniejszym uczniem – nie jest to chyba taka prosta rzecz i obojętna dla jego zdrowia, nieprawdaż?

 

Po pierwsze: nie sądzę aby miał tych samookaleczeń dokonywać sam skruszony delikwent (co ze znieczuleniem?). Raczej powinna tym zajmować się wykwalifikowana służba zdrowia. Czy byłyby to zabiegi refundowane, tego nie wiem, ale myślę, że biorąc pod uwagę realia naszego katolickiego państwa – powinny być. Po drugie: proszę zwrócić uwagę na istotną rzecz: otóż decyzja odnośnie wyłupienia sobie oka lub obcięcia ręki, pozostawiona jest samemu zainteresowanemu. Więc jak to miałoby się odbywać? Sam mężczyzna przyznaje się do pożądliwego patrzenia na kobietę i zgłasza się dobrowolnie na zabieg wyłupienia oka? Czy dopiero wtedy, kiedy zostanie przyłapany na tej grzesznej czynności i zostanie mu udowodnione, że spojrzenie którym wpatrywał się w kobietę było wyraźnie pożądliwe?

 

To samo dotyczy obcięcia ręki (w którym miejscu?): czy delikwent sam przyznaje się do grzesznej czynności prawą ręką (np. masturbacji) i w związku z tym sam zgłasza się do jej amputacji? Czy dopiero wtedy kiedy zostanie przyłapany na gorącym uczynku? Jeśliby w grę miała wchodzić ta pierwsza ewentualność (co sugerowałby biblijny przekaz), wymagałoby to od uczniów Chrystusa niesamowitego wręcz heroizmu i hartu ducha; przyznać się samemu do czynu, który grozi aż takimi konsekwencjami?! Wydaje mi się, że w tym przypadku Jezus mocno przecenił ludzką prawość w tym względzie. Ale może się mylę; może prawdziwi jego uczniowie tak będą właśnie się zachowywać w przytoczonych sytuacjach? Ciekawi mnie też, czy byłyby przewidziane zasiłki dla jednookich i jednorękich kalek?

 

Czy Kościół kat. wziąłby te koszty na siebie, czy jak zwykle nasze ubogie państwo? Czy np. protezy też byłyby refundowane? Jest jeszcze jeden drobny problem związany z tą normą moralną: załóżmy, iż ktoś – traktując na serio tę Jezusową naukę – pozbawi się tych grzesznych organów; oka i ręki,... co wtedy? Czy to zabezpieczy go całkowicie przed dalszym grzeszeniem? Bynajmniej! I to wcale nie dlatego, że pozostanie mu jeszcze jedno oko i jedna ręka, nie, wcale nie dlatego. My wiemy o tym i Jezus jak sądzę też powinien o tym wiedzieć, że to nasz mózg odpowiada za każdą naszą czynność (np. rodzaj spojrzenia), a nasze organy (oko, ręka i inne) jedynie wykonują jego rozkazy. Więc może by tak od razu... nie, nie! Lepiej nie kończyć tej myśli, bo a nuż ktoś potraktuje ją poważnie (jak np. ten biedak, który obciął sobie siekierą genitalia) i będzie chciał sobie zrobić trepanację czaszki domowym sposobem. 

 

A tak przy okazji: proszę zwrócić uwagę w jakim komforcie psychicznym będą egzystowały uczennice Chrystusa! Przecież one także patrzą z pożądliwością na mężczyzn, a ich prawa ręka nie raz jest powodem do grzechu (nie rzadziej zapewne niż u mężczyzn) – a jednak żadnych konsekwencji z tego powodu Jezus nie przewiduje dla nich! Czy to nie jest ciut niesprawiedliwe aby? I jeszcze jedno; dotąd wydawało mi się, że to nasze dusze będą cierpiały wieczne męki piekielne, a ze słów Jezusa wynika niedwuznacznie, iż nic bardziej błędnego! Do piekła pójdziemy w naszych cielesnych powłokach,.. chociaż nie zawsze kompletnych jak się okazuje. Ciekawe do czego więc przydadzą nam się nieśmiertelne dusze?

 

Następne nauki Jezusa: „A ja wam powiadam: miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują /../ jeśli bowiem miłujecie tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć będziecie?” (Mt 5,44-46). „Lecz powiadam wam, którzy słuchacie: miłujcie waszych nieprzyjaciół, dobrze czyńcie tym, którzy was nienawidzą; błogosławcie tym, którzy was przeklinają i módlcie się za tych, którzy was oczerniają /../ błogosławieni będziecie, gdy ludzie was znienawidzą i gdy was wyłączą spośród siebie, gdy zelżą was z powodu Syna Człowieczego, podadzą w pogardę wasze imię jako niecne; cieszcie się i radujcie w owym dniu, bo wielka jest wasza nagroda w niebie” (Łk 6,27,28 i 6,22,23).

 

Hmm,...dziwne, prawda? Jezus w żadnej ze swoich nauk (a już w tej szczególnie) nie zaleca swoim uczniom, aby zachowywali się w sposób, który można by nazwać „reakcją na obrazą uczuć religijnych”! Nawet wtedy, kiedy ludzie będą ich oczerniać, odtrącać, nienawidzić, lżyć z jego powodu i pogardzać nimi! Nie wiem doprawdy z czego wynikło Kościołowi kat., że uczucia religijne jego owieczek powinny być chronione prawem? Przecież wg słów Jezusa każde prześladowania jego uczniów, są dla nich powodem do dumy i chwały; większa ich będzie czekała nagroda w niebie! Powinni być więc wdzięczni wszystkim, którzy im źle czynią, a nie obrażać się na nich i szukać „sprawiedliwości” przed ludzkimi sądami.

 

A co do samej tej nauki: ciekawi mnie, kto potrafiłby dokonać takiej sztuki, by np. w czasie wojny w 1939 r., miłować okupujących Polskę hitlerowców (po 17 września również Rosjan), dobrze im czynić i modlić się za nich? (może czas zrehabilitować kolaborantów w duchu tej chrześcijańskiej nauki?). Jeśli tak, to by mogło znaczyć, że jesteśmy na dobrej drodze by zostać prawdziwymi uczniami Chrystusa. Następna jego nauka: „Nie gromadźcie sobie skarbów na ziemi, gdzie mól i rdza niszczą i gdzie złodzieje włamują się i kradną. Gromadźcie sobie skarby w niebie /../ bo gdzie jest twój skarb, tam będzie i twoje serce /../ Nikt nie może dwom panom służyć /../ nie możecie służyć Bogu i Mamonie. Dlatego powiadam wam: nie troszczcie się zbytnio o swoje życie, o to co macie jeść i pić, ani o swoje ciało, czym się macie przyodziać /../ bo o to wszystko poganie zabiegają” (Mt 6,19,25,32).

 

Nie wiem jak to wygląda u zwyczajnych chrześcijan i na ile są oni skorzy do wyrzekania się ziemskiego bogactwa na rzecz tego niebiańskiego, ale kiedy czyta się biografie papieży (nie przez apologetów pisane) i poznaje historię dworów papieskich, to widać wyraźnie, iż nigdy nie brali oni na poważnie tej Jezusowej nauki i nie stosowali jej do siebie. Bowiem podczas swoich pontyfikatów, wielu z nich nie tylko dorobiło się olbrzymich fortun, ale też pomogli je zdobyć swoim rodzinom i nepotom. Podobnie było z książętami Kościoła kat.; kardynałami, arcybiskupami i biskupami. Czyżby nie uważali się oni za uczniów Chrystusa, którzy powinni żyć zgodnie z jego naukami? A może Jezus powinien zmienić zdanie w tej kwestii i uznać, że można służyć dwom panom: Bogu i Mamonie i to beż żadnego uszczerbku dla tej drugiej?

 

Następna nauka Jezusa, która nawiązuje do powyższego problemu: „A oto podszedł do Niego pewien człowiek i zapytał: „Nauczycielu, co dobrego mam uczynić, aby otrzymać życie wieczne?” /../ Jezus mu odpowiedział: „Jeśli chcesz być doskonały, idź, sprzedaj co posiadasz i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie. Potem przyjdź i chodź za mną!” Gdy młodzieniec usłyszał te słowa, odszedł zasmucony, miał bowiem wiele posiadłości” (Mt 19,16-22). Ciekawa próba doskonałości moralnej, prawda? Chyba każdy potencjalny uczeń Chrystusa bez trudu ją przejdzie! Przecież to tylko poganie o to wszystko zabiegają, a nie uczniowie Chrystusa, czyż nie mam racji? Tym bardziej, że jest jeszcze jeden powód aby postąpić zgodnie z zaleceniem Jezusa, a nie jak ów zamożny młodzieniec.

 

Następna nauka o tym mówi właśnie: „Zaprawdę powiadam wam: bogaty z trudnością wejdzie do królestwa niebieskiego. Jeszcze raz powiadam wam: łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne, niż bogatemu wejść do królestwa niebieskiego” (Mt 19,23,24). Z dwojga złego, to chyba i tak lepiej jest stracić dorobek całego życia, niż prawą rękę i prawe oko, nieprawdaż? Tym bardziej, że oba te organy nie odrastają, a bogactwa – jeśli ktoś ma ku temu zdolności – można się nie raz dorobić. Tylko po co, skoro stwarza ono tak poważny problem podczas dostawania się do nieba? Dziwne jak wielu chrześcijan (włącznie z ich duszpasterzami) o tym nie wie; myślą że są chrześcijanami, a to poganie po prostu!

 

Dalsze nauki Jezusa: „Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju, lecz miecz. Bo przyszedłem poróżnić syna z jego ojcem, córkę z matką, synową z teściową /.../ kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. Kto nie bierze swego krzyża i nie idzie za mną, nie jest Mnie godzien” (Mt 10,34-38). „Jeżeli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto i siebie samego, nie może być moim uczniem /.../ tak więc nikt z was, kto nie wyrzeka się wszystkiego co posiada, nie może być moim uczniem” (Łk 14,26,33).

 

Nie ma rady! Każdy potencjalny uczeń Chrystusa musi dokonać wyboru; albo rodzina albo Jezus, albo miłość do rodziny i bliźnich, albo do Jezusa. Innej alternatywy nie ma! Nikt nie obiecywał, że będzie łatwo; samo wyrzeczenie się rodziny nie wystarcza, bowiem należy ich jeszcze nienawidzić w równym stopniu co siebie,..i dopiero wtedy można będzie zostać prawdziwym uczniem Chrystusa. W kontekście powyższego wiadomym jest, jak powinno się rozumieć: „Miłuj bliźniego jak siebie samego”. Na pewno nie raz i nie dziesięć, słyszało się z ust kapłanów, że chrześcijaństwo jest religią miłości. Ależ oczywiście, że jest! Sam Jezus w następnej swej nauce, tak mówi o tym chrześcijańskim fenomenie uczuciowym:

 

„Przykazania nowe daję wam, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak ja was umiłowałem; żebyście i wy tak się miłowali wzajemnie. Po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali” (J13,34,35). Konkluzja z powyższych nauk jest oczywista; po tym wszyscy będą poznawać uczniów Chrystusa, iż potrafią oni dokonywać rzeczy niebywałej i zdawałoby się niemożliwej: potrafią jednocześnie nienawidzić swoich bliźnich i miłować ich, co dla zwykłych śmiertelników musi zatrącać o schizofrenię co najmniej, albo jakąś inną psychiczną przypadłość.

 

Ale cóż oni mogą wiedzieć o życiu uczuciowym wybrańców bożych? O tym, że Jezus poważnie traktował swoje słowa dotyczące relacji uczuciowych i wyboru jakiego będzie musiał dokonać każdy z jego potencjalnych uczniów, świadczy najlepiej ten fragment Ewangelii: „Oznajmiono Mu: „Twoja Matka i bracia stoją na dworze i chcą się widzieć z Tobą. Lecz On im odpowiedział: Moją Matką i moimi braćmi są ci, którzy słuchają słowa Bożego i wypełniają je” (Łk 8,19-21). Czy trzeba dobitniejszego przykładu chrześcijańskiej miłości? Przejdźmy zatem do następnych nauk Jezusa:

 

„Nikogo też na ziemi nie nazywajcie waszym Ojcem; jeden jest bowiem Ojciec wasz, Ten w niebie /.../ największy z was niech będzie waszym sługą. Kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża będzie wywyższony” (Mt 23,9-12). Wg powyższych słów Jezusa, określenie „Ojciec święty” jest niedopuszczalną uzurpacją, a te wielkie tłumy wiwatujące na jego cześć i słuchające z nabożnym skupieniem jego słów – na pewno nie składają się z prawdziwych uczniów Chrystusa. Wiele innych fragmentów Ewangelii bezsprzecznie to potwierdza. Dziwne, że kapłani o tym nie wiedzą (albo udają, że nie wiedzą). Dalsze nauki Jezusa:

 

„Gdy Syn Człowieczy przyjdzie w swej chwale i wszyscy aniołowie z Nim, wtedy zasiądzie na swoim tronie pełnym chwały. I zgromadzą się przed Nim wszystkie narody, a On oddzieli jednych (ludzi) od drugich /.../ Wtedy odezwie się i do tych po lewej stronie: „Idźcie precz ode Mnie, przeklęci, w ogień wieczny, przygotowany diabłu i jego aniołom /.../ i pójdą ci na mękę wieczną, a sprawiedliwi zaś do życia wiecznego /.../ Syn Człowieczy pośle aniołów swoich i ci zbiorą z Jego królestwa wszystkie zgorszenia i tych, którzy dopuszczają się nieprawości, i wrzucą ich w piec rozpalony; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów” (Mt 25,31-46. 13,41,42). No, cóż,... godny podziwu przykład miłosierdzia bożego i miłości do ludzi; jak to Jezus powiedział? „Abyście się wzajemnie miłowali, tak jak ja was umiłowałem”.

 

Piękna to „miłość” do ludzi,... tylko bardzo wybiórcza, jak mi się wydaje. To może jeszcze jeden przykład: „Kto by się stał powodem grzechu dla jednego z tych małych, którzy wierzą, temu byłoby lepiej uwiązać kamień młyński u szyi i wrzucić go w morze” (Mk 9,42). Brawo! Cóż za piękny przykład po chrześcijańsku pojmowanej miłości! Chociaż z drugiej strony patrząc, nie jest tak źle, przecież mamy wybór: albo śmierć z kamieniem młyńskim u szyi (gdzie teraz go znaleźć?) w zimnych falach morza, albo kąpiel w jeziorze roztopionej siarki (coś tak ok. 420 stopni Celsjusza, o ile pamiętam) i wieczne męki w piekle, gdzie będzie płacz i zgrzytanie zębów. Ale to tak na marginesie, nie jest to wszak problem dotyczący uczniów Chrystusa.

 

2008 r./2022 r.                            ----- Cdn.-----

 


Skomentuj     Wyślij artykuł do znajomego:     Wydrukuj




Komentarze
2. Mojemu przedmówcy Lucjan Ferus 2022-04-04
1. komentarz hscfhasc 2022-04-03


Nowy ateizm i krytyka religii

Znalezionych 781 artykuły.

Tytuł   Autor   Opublikowany

Nowa książka Jasona Rosenhouse’a z krytyką Inteligentnego Projektu   Coyne   2022-07-02
Potwór stworzony ludzką wyobraźnią   Ferus   2022-06-26
Z jakiej gliny ulepiłeś swojego boga?   Koraszewski   2022-06-23
Nowy ateizm umarł, niech żyje nowy ateizm   Koraszewski   2022-06-20
Kobieta czyli zło konieczne?   Ferus   2022-06-19
Czarne życie, które nie ma znaczenia: 50 chrześcijan zamordowanych w ich kościele   Ibrahim   2022-06-16
Niezamierzony przez Stwórcę byt   Ferus   2022-06-12
Nowy Ład w dziele bożym   Ferus   2022-06-05
Kreacjonizm i owce Labana   Ferus   2022-05-29
Pacyfizm i papieska omylność   Stewart   2022-05-27
Operacja specjalna o kryptonimie „Arka i potop” (III)   Ferus   2022-05-22
Operacja specjalna o kryptonimie „Arka i potop” (II)   Ferus   2022-05-15
Operacja specjalna o kryptonimie „Arka i potop”   Ferus   2022-05-08
Marzenie o bezbożnym państwie   Koraszewski   2022-05-04
Moje (po)wielkanocne refleksje   Ferus   2022-05-01
Niepotrzebna ziemska sprawiedliwość   Ferus   2022-04-24
Alternatywna koncepcja zbawienia (II)   Ferus   2022-04-18
Alternatywna koncepcja zbawienia   Ferus   2022-04-17
Bądźmy uczniami Chrystusa? (II)   Ferus   2022-04-10
Bądźmy uczniami Chrystusa?   Ferus   2022-04-03
Słabość ateizmu czy religii?   Ferus   2022-03-27
Pytania do Boga   Ferus   2022-03-20
Retoryczne pytanie: „Gdzie był Bóg?”   Ferus   2022-03-13
Wojna pod znakiem krzyża     2022-03-11
Będzie zadowoleni (po śmierci)!   Ferus   2022-03-06
Niewiarygodna „prawdziwość” religii   Ferus   2022-02-20
Błędna analogia o wybaczaniu   Ferus   2022-02-13
Deizm antytezą teizmu? (II)   Ferus   2022-02-06
Deizm antytezą teizmu?   Ferus   2022-01-30
Jezus z uczniami w zbożu   Ferus   2022-01-23
Pierwszy krytyk bożego dzieła (VI)   Ferus   2022-01-16
Pierwszy krytyk dzieła bożego (V)   Ferus   2022-01-09
Hashtag „też odchodzę”   Koraszewski   2022-01-03
Wspomnienie: „Czego sobie życzyłem na nadchodzący 2014 r.?”.   Ferus   2022-01-02
Tradycja powinna się zmieniać pod wpływem praw człowieka   Igwe   2021-12-30
Bóg się rodzi i islmofobia w kafkowskim świecie   Koraszewski   2021-12-26
(Nie)zwykła opowieść wigilijna. Czyli moja nocna, niedokończona rozmowa z psem.   Ferus   2021-12-26
Jacek Tabisz o nowym humanizmie    Tabisz   2021-12-21
Pierwszy krytyk bożego dzieła (IV)   Ferus   2021-12-19
Pierwszy krytyk bożego dzieła (III)   Ferus   2021-12-12
Pierwszy krytyk bożego dzieła (II)   Ferus   2021-12-05
Pierwszy krytyk bożego dzieła   Ferus   2021-11-28
Paradoksalne „Dzięki Bogu” (II)   Ferus   2021-11-21
Paradoksalne „Dzięki Bogu”.   Ferus   2021-11-14
Absurdalna awersja wierzących do ateizmu   Ferus   2021-11-07
Refleksje sprzed lat: „Fikcyjna walka dobra ze złem” i inne   Ferus   2021-10-31
Atak ateizmu na ludzki rozum? (III)   Ferus   2021-10-24
Pytanie bez odpowiedzi   Łukaszewski   2021-10-18
Atak ateizmu na ludzki rozum? II.   Ferus   2021-10-17
Nasila się dżihadystyczne ludobójstwo chrześcijan w Nigerii   Ibrahim   2021-10-16
Atak ateizmu na ludzki rozum?!   Ferus   2021-10-10
Idea, która wyprowadziła rozum na manowce   Ferus   2021-10-03
"Time Magazine” i zachodnie podejście do islamizmu   Mahmoud   2021-10-02
Powolne odrzucanie religijnego mitu   Koraszewski   2021-09-27
Duchowni czy wyrachowani biznesmeni w sutannach?   Ferus   2021-09-26
Kościół zdeprawowany i mamoną silny   Koraszewski   2021-09-22
Turecki ateista zamordowany 31 lat temu   Bulut   2021-09-18
Naturalne czy sztucznie wykreowane religie?   Ferus   2021-09-12
Bogowie popkultury.Czyli jakimi religijnymi stereotypami „karmi” nas telewizja.   Ferus   2021-09-05
Ojciec święty, święty Paweł i teologia zastąpienia    Koraszewski   2021-08-30
(Nie)Fachowe pośrednictwo religijne.Czyli nieudana próba połączenia sprzecznych ze sobą zachowań.   Ferus   2021-08-29
Chora koncepcja Boga/bogów   Ferus   2021-08-22
W oparach ateizmu z czasu przeszłego   Koraszewski   2021-08-19
Islam – religia pokoju   Koraszewski   2021-08-16
Rozum i Wiara (XVIII)   Ferus   2021-08-15
Kult jednostki i bunt umysłu zniewolonego   Pandavar   2021-08-10
Biblia, kobiety i Bóg? (III)   Ferus   2021-08-08
Bezduszna duchowość ateistów   Koraszewski   2021-08-03
Most nad przepaścią (III)   Ferus   2021-08-01
Most nad przepaścią (II)   Ferus   2021-07-25
Most nad przepaścią   Ferus   2021-07-18
Chrześcijańskie stanowisko wobec rozdziału Kościoła i państwa   Koraszewski   2021-07-17
Czy ateizm może być nauczany jako religia?   Koraszewski   2021-07-12
Bajka o „zagubionej owcy” i cwanych „pasterzach duchowych”   Ferus   2021-07-11
Biblia, kobiety i Bóg? (II)   Ferus   2021-07-04
Ekumeniczne spotkanie apostatów   Koraszewski   2021-06-29
Czy wolno krytykować muzułmanów?   Pandavar   2021-06-28
Targniecie się na życie wieczne?   Ferus   2021-06-27
Dwa różne Dekalogi   Ferus   2021-06-20
Pasterze i ich bezwolne owce, czyli paradoksy „duchowego pasterzowania”   Ferus   2021-06-13
Biblia, kobiety i Bóg? Czyli co takiego Bóg chce powiedzieć czytelnikom Pisma Świętego?   Ferus   2021-06-06
Jest człowieczeństwo i jest muzułmańskie człowieczeństwo   Pandavar   2021-06-03
Żałoba bez złudzeń   Igwe   2021-05-26
Bezbożne „Ranczo” (II)   Ferus   2021-05-23
Ateista i „zatroskany głos rozsądku”   Ferus   2021-05-16
Obraza uczuć religijnych. Czyli co obraża osoby wierzące, a co nie, choć może powinno?   Ferus   2021-05-09
„Szczepionkowa” hipoteza powstania religii   Ferus   2021-05-02
Książka Lucjana Ferusa   Koraszewski   2021-04-26
Kłamiemy, gdyż taką mamy naturę? Czyli „względna równowaga między prawdą a fikcją”.   Ferus   2021-04-25
Duchowa służba zdrowia. Czyli oblicze Boga zatroskanego Miłosierdziem.   Ferus   2021-04-18
Poświąteczna refleksja. Kiedy mity traktowane są jako rzeczywistość.   Ferus   2021-04-11
Nieautoryzowany wywiad z Bogiem   Ferus   2021-04-04
Miecz czy Rozum? Czyli jak uczy historia religii: na jedno wychodzi!   Ferus   2021-03-28
Diabelskie zwierciadło jest winne złu?   Ferus   2021-03-21
Dziewuchy dziewuchom tu i tam   Koraszewski   2021-03-16
Irracjonalne „objawienia boże” (II)   Ferus   2021-03-14
Irracjonalne „objawienia boże”   Ferus   2021-03-07
Groza umiarkowanego islamizmu   Chesler   2021-03-04
Hartowanie ciała i hart ducha   Ferus   2021-02-28
Bezbożne „Ranczo”.Czyli nie jest dobrze, iż wierni mało wiedzą o religii, czy raczej bardzo dobrze?   Ferus   2021-02-21

« Poprzednia strona  Następna strona »
Polecane
artykuły

„Przebudzeni”


Pod sztandarem


Wielki przekret


Łamanie praw człowieka


Jason Hill


Dlaczego BIden


Korzenie kryzysu energetycznego



Obietnica



Pytanie bez odpowiedzi



Bohaterzy chińskiego narodu



Naukowcy Unii Europejskiej



Teoria Rasy



Przekupieni



Heretycki impuls



Nie klanial



Cervantes



Wojaki Chrystusa



 Palestyńskie weto



Wzmacnianie układu odpornościowego



Wykluczenie Tajwanu z WHO



Drzazgę źle się czyta



Sześć lat



Pochodzenie



Papież Franciszek



Schadenfreude



Pseudonaukowa histeria...


Panstwo etc



Biły się dwa bogi


 Forma przejściowa


Wstęga Möbiusa


Przemysł produkcji kłamstw


Jesteś tym, co czytasz,



Radykalne poglądy polityczne


Einstein



Socjologia


Listy z naszego sadu
Redaktor naczelny:   Hili
Webmaster:   Andrzej Koraszewski
Współpracownicy:   Jacek, , Malgorzata, Andrzej, Marcin, Henryk