Prawda

Wtorek, 14 sierpnia 2018 - 21:59

« Poprzedni Następny »


Pandemie, szczepienia, i kuracja mleczna profesora Jastrebowa


Łukasz Turski 2018-07-21


Jednym z „miłych” objawów życia w naszych czasach jest łatwość, z jaką zapominamy o periodycznie powtarzających się paroksyzmach strachu przed kolejnymi globalnymi katastrofami.


Cała nasza globalna wioska zachowuje się trochę tak jak entuzjaści oglądania kolejnych filmów o zombie. Wciśnięci w fotele kin, od Anchorage po Władywostok , tłumimy okrzyki grozy garściami pożeranego popcornu gdy po ekranach w 2D, a jeszcze lepiej 3D, snują się ociekające krwią ofiar żywe trupy – to pomimo tego, że takie same procesje świetnie ucharakteryzowanych statystów, multiplikowanych trikami komputerowymi (niskie budżety) widzieliśmy już wielokrotnie w poprzednich wersjach takich filmów.


O ile jednak doskonale rozumiem działania agencji reklamowych, podbijających nastrój grozy przed premierami kolejnych kopii Kęsa luda na Placu Czerwonym, czy Jęku żartych na Unter den Linden, to nie za bardzo rozumiemy dlaczego periodycznie wywoływana jest psychoza zagrożeń epidemiami i pandemiami chorób mających zagrozić istnieniu naszej cywilizacji. Tym bardziej, że ostatnimi laty pojawiło się nowe zjawisko społeczne niewiary w jeden z największych sukcesów współczesnej medycyny, prewencyjnego w stosunku do wielu chorób,działania szczepień. Gdyby bowiem wierzyć wielu doniesieniom prasy, niekoniecznie tabloidów, a także aktywnej grupie ludzi, w Polsce posiadających nawet coś w rodzaju reprezentacji parlamentarnej wspartej zebranymi przeszło stu tysiącami podpisów tzw. zwykłych obywateli, to rzeczywiście w przypadku wielkich epidemii pozostało by nam ratować się popcornem, o ile oczywiście przedtem nie uleglibyśmy perswazji dietetyków, że popcorn jest też szkodliwy (w każdym razie dość „przejmująco” pachnie).


Przeszło trzysta lat temu bostoński duchowny purytański Cotton Mather, który przeszedł do historii jako jedna z wiodących postaci w procesie „czarownic” z Salem oraz jako jeden z pierwszych badaczy krzyżowania odmian kukurydzy (czyli był jednym z pierwszych propagatorów GMO!), zwrócił uwagę na fakt, że afrykańscy niewolnicy stosujący przywiezione ze swoich rodzinnych stron praktyki, wyglądające na szamańskie, nie zapadają na ospę prawdziwą tak często jak ich biali właściciele.


Mather, co wydaje się zaskakujące, nie tylko nie potępił tych praktyk jako sprzecznych z jego skrajnymi purytańskimi poglądami religijnym, ale stał się orędownikiem metody prymitywnej inokulacji tj. wprowadzenia, tak robiono to Azji i Afryce, do organizmu zdrowego osobnika patogenu. 
Do Europy metoda ta dotarła przez Turcję i była dość powszechnie stosowana (poddawano jej członków brytyjskiej rodziny królewskiej) aż do przełomowego osiągnięcia Edwarda Jennera, który w końcu XVIII w opracował pierwszą „współczesną” szczepionkę przeciw ospie prawdziwej, opartą na podawaniu ludziom żywego wirusa krowianki — zwierzęcej formy ospy.


Starsi z nas mają na ramionach charakterystyczne ślady pozostawiane przez tego typu szczepienia, które były obowiązkowe do drugiej połowy XX wieku, gdy uznano iż ospa została ostatecznie zwalczona. Gdzieś w górskich bazach w Szwajcarii przechowywane są awaryjne zapasy szczepionki, a po zamachach na Nowy York w 2001 r wojsko amerykańskie przygotowało ponoć nowe szczepionki, produkowane po raz pierwszy z wykorzystaniem wszystkich współczesnych metod, w tym inżynierii genetycznej.


Nazwa szczepionka i procedura szczepienia w języku angielskim: „vaccine i vaccination” pochodzi od łacińskiej nazwy krowianki „Variolae vaccinae” i dopiero Pasteur zaproponował, by używać tego określenia dla wszelkich szczepionek. W ciągu dosłownie kilu lat, w świecie pozbawionym jeszcze nawet komunikacji parowej, szczepionka przeciw ospie stała się znana i stosowana niemal wszędzie, gdzie docierała ówczesna medycyna.


Ludzkość rozpoczęła wojnę na wytępienie z wieloma chorobami, które dziesiątkowały zbiorowiska ludzkie. Fakt, że początkowe szczepienia miały wcale niemałą liczbę szkodliwych efektów ubocznych, przy dramatycznym zmniejszenia liczby ofiar śmiertelnych, np. ospy z kilkudziesięciu procent wśród niezaszczepionych do 2-3% zaszczepionych, wystarczał, by nikt nie protestował przeciw szczepieniom.


Powoli przyzwyczailiśmy się do tego w Europie i Ameryce Północnej i kilku dostatecznie bogatych krajach w innych częściach naszego globu, że wiele chorób zakaźnych stało się tylko słowami-przekleństwami; np. cholera. Ale niektóre koszmary z przeszłości nadal pozostały na wolności. Dlaczego? Bo nie dotyczyły nas, pięknych i zdrowych i bogatych.


Na stronie internetowej Uniwersytetu Stanforda poświęconej szczepionce przeciw trądowi

LEPROSY VACCINE IN THE UNITED STATES

The BCG vaccine is not used in the United States as a leprosy vaccine because of the unproven effectiveness of the BCG vaccine as well as the low incidence of leprosy patients in America.

Przeczytaj to na web.stanford.edu >

czytamy:

Ponieważ trąd jest bardzo małym problemem w Stanach Zjednoczonych i ponieważ 90% rejestrowanych przypadków to chorzy, przybywający do USA z krajów, gdzie trąd jest chorobą endemiczną, nie ma powodu do praktycznego wykorzystania szczepionki przeciwtrądowej nawet gdyby taka została wynaleziona.

Trąd, przekleństwo cywilizacji przez setki lat, kiedyś choroba niszcząca wielkie zamysły polityczne — król Baldwin IV w Jerozolimie krzyżowców—w krajach o zaawansowanej opiece zdrowotnej jest wyleczalny poprzez intensywną (około roku) kurację antybiotykową.


Kuracja taka staje się powoli dostępna też w krajach, gdzie trąd jest dość powszechny i dlatego kolonie trędowatych stają się miejscami odwiedzanymi przez turystów żądnych specyficznych wrażeń, a nie strzeżonymi miejscami odosobnienia. Prace nad szczepionką przeciw trądowi a nie surogatem szczepionki, jakim jest przeciwgruźlicze szczepienie BCG, prowadzone są gdzieś w tle wielkich zmagań nauki z chorobami zakaźnym bo, jak np. szczepionka Richarda Reesa, wymagają wykorzystania i uśmiercania jednego z gatunków przedziwnych i cudownych zwierząt — pancerników. A my kochamy zwierzęta. I to nie jest „nasz” problem. Czyżby?


Wielkie przerażenie światową pandemią padło na nas w 2009 r., gdy światu zagrozić miała tzw. świńska grypa. W Polsce to szaleństwo świńskiej grypy podsycane było dodatkowo wykorzystywaniem jej, w sposób wyjątkowo cyniczny, przez ówczesna opozycję parlamentarną do wściekłych ataków na ministra zdrowia. W szczególności rzucono się na panią minister za opór przed wyrzuceniem pieniędzy z publicznej kasy na masowe szczepienia przeciw nie konwencjonalnej — sezonowej grypie, ale tej „morderczyni wszech czasów”- świńskiej grypie wywoływanej wirusem o złowieszczej nazwie H1N1. Pani minister nie ugięła się, szczepionek w ekspresowym tempie i ciut „na ukos” przygotowywanych przez wielkie koncerny medyczne (tylko one były w stanie unieść ciężar wydatków potrzebnych do uruchomienia tak gigantycznego przedsięwzięcia jak wyprodukowanie „szczepionki dla świata”) nie kupiła… i grypa minęła ciut łagodniej niż coroczne zachorowania (włączając kilka doniesień, że tu i ówdzie znowuż pojawia się świński wirus zabójca). W wielu miejscach odtrąbiono, że wygraliśmy wyścig z „globalną śmiercią”.


O przeproszeniu pani minister za oskarżenia i grube słowa pod jej adresem, nie słyszałem
.


Na historię światowych pandemii, podobnie jak na wszystkie przepowiednie globalnych katastrof powinniśmy spojrzeć chłodnym okiem i starać się wyciągnąć wnioski z faktów.


Świat przeżył w swej dotychczasowej historii wiele pandemii, z których te w czasach przednaukowych miały decydujący wpływ na rozwój historii. Wielu antropologów i historyków nie tylko medycyny dogłębnie analizuje rolę pandemii, i w ogólności chorób na rozwój naszej cywilizacji. Fascynującą książką tego typu jest obszerne dzieło: Zarazki, Geny i Cywilizacja—Jak epidemie nas ukształtowały, Davida Clarka—profesora mikrobiologii z Uniwersytetu Południowego Illinois.


Taką zmieniającą historię udokumentowaną pandemią była „czarna śmierć”, dżuma Yersinia pestis , która zapoczątkowana ok 1320 r w Chinach, swoimi drogami (i na pewno nie można tego zwalić na karb turystyki międzynarodowej) około 1347 r. dotarła do Europy. Eksperci szacują, że w jej wyniku śmierć poniosło ca ⅓ ówczesnej populacji Europy tj około dwudziestu kilku milionów ludzi. Z wielu powodów ta pandemia musnęła tylko ziemie Polski i krajów nadbałtyckich.


Mniejsze lub większe epidemie dżumy, ospy i innych chorób nękały Europę przez następne stulecia. Zawlekliśmy wiele chorób wraz z naszą ekspansją do Ameryki; pisze o tym Jared Diamond w swej książce Karabiny, Zarazki i Stal.


Wydarzeniem, które ukształtowało nasze odczucia co to to znaczy światowa pandemia, była niewątpliwie pierwsza wielka światowa epidemia grypy — HiszpankaHiszpanka zaatakowała wycieńczony okrutną I wojną światową populację w 1918 r i trwała , z drugim maksimum w 1919 r. jakieś dwa, dwa i pół roku. Szacuje się, że pandemia Hiszpanki na całym świecie spowodowała śmierć niemal 100 milionów ludzi. Wirus grypy Hiszpanki, o ile możemy to dziś stwierdzić był zbliżony do zagrażającego nam w 2009 r wirusa H1N1.



Na rysunku pokazuję porównanie liczby przypadków śmiertelnych Hiszpanki w poszczególnych grupach wiekowych porównane z uśrednionymi wynikami dotyczącymi okresu poprzedzającego pandemię ale również uwzględniającego okres wojny. Z tego wykresu można od razu wyciągnąć wniosek dlaczego Hiszpanka była tak dramatycznym wydarzeniem. Była to rzeczywiście bardzo ciężka odmiana grypy, co widać z globalnego „przesunięcia” ciągłej krzywej do góry, oznaczającego istotne zwiększenie liczby ofiar w każdej grupie wiekowej (poza najstarszymi), ale dramatyczny wzrost liczby ofiar (lokalne maksimum w okolicy wieku 20-45 lat), to jawny efekt wojny. Wycieńczenie działaniami frontowymi, chorobami, brakiem odżywiania młodzi ludzie, nawet gdy przetrwali działania wojenne stawali się łatwymi ofiarami wirusa. Na Zachodzie jednak była zmiana.


Hiszpanka
 przeszła do historii i ukształtowała nasza współczesną percepcję pandemii, ponieważ pociągnęła hekatombę ofiar w niezwykle krótkim czasie. Cicha pandemia „białej śmierci” — gruźlicy szalejącej w Europie i Azji przez stulecia i zawleczonej do Ameryki (zapewne jedna z niewielu ciężkich chorób, którą „sprzedaliśmy” naszym udomowionym zwierzętom) jest dzisiaj raczej pamiętana jako „romantyczna choroba” ze szczytów społecznych.


„Chopin kaszlał z taka gracją” miała ponoć mówić George Sand…


Gruźlicy “zawdzięczamy” też jedną z najwspanialszych książek współczesności “Czarodziejską Górę”Tomasza Manna. Gruźlica zabiła miliony ludzi w Europie, doprowadziła do wyginięcia wiele małych grup etnicznych w wielu krajach Azji i obu Ameryk. Jako że istniała od początków rozwoju homo sapiens (wiemy to z badań archeologii medycznej), to miała też wielki wpływ na początki rozwoju cywilizacji. Jeszcze przed zidentyfikowaniem bakterii gruźlicy przez Roberta Kocha wiedzieliśmy, że jest to choroba zakaźna przenoszona przez np. plwociny.


Jednym z narzędzi walki z gruźlicą było wprowadzenie urządzenia zwanego spluwaczką; każdy, kto lubi westerny wie, że urządzenia takie są niezbędnym rekwizytem scen kręconych w saloonach (dramatyczna scena z udziałem Deana Martina w Rio Bravo). Do dziś są one powszechnie stosowane w krajach Azji.


Dziś już tylko nieliczni z nas pamiętają przedantybiotykowe metody leczenia gruźlicy. Powojenna Polska lata całe borykała się z epidemia gruźlicy, wywołanej zapaścią higieniczną i żywnościową, tą czasami zapominaną spuścizną każdej wielkiej wojny.


Masowe szczepienia przeciwgruźlicze zepchnęły gruźlicę do głębokiej defensywy.


Tymczasem histerie antyszczepieniowe, pojawienie się AIDS, przeludnienie wielu miast o niskim poziomie higieny publicznej doprowadziło ostatnio do powolnego powrotu lekoodpornych odmian gruźlicy, która pojawiła się nawet wśród maklerów giełdy nowojorskiej.


Drugą wielka światową pandemię polio (choroby Heinego-Medina–ta nazwa była popularna w Polsce) przypomniał światu Philip Roth wstrząsającą książką Nemesis.


Doniesienia z Wenezueli o powrocie polio w wiosna 2018 r. powinno obudzić naszą czujność. Także tych „specjalistów” od szczepień jak eks-muzyk estradowy przekształcony w polityka zasiadający w Polskim Parlamencie. O ile ten człowiek w ogóle cokolwiek rozumie.


Dla mojego pokolenia epidemia polio w Warszawie jest ciągle wspomnieniem młodości. Jeden z moich doktorantów w latach 80. był jedną z ostatnich ofiar wczesno-dziecinnej Heine z końca lat 50.


Pamiętam, że miejscami „oskarżanymi” o bycie centrami zakażeń były baseny kąpielowe. W latach 50 i 60 jedynym takim basenem na świeżym powietrzu był (nieistniejący już) basen klubu Legia na ul. Górnośląskiej. Któregoś ranka, z grupy 6 kolegów, z którymi byliśmy poprzedniego dnia na Legii, 4 zbudziło się z sztywnym karkiem, jednym z pierwszych symptomów polio. Na szczęście były to łagodne formy choroby i nikt z nich nie ucierpiał. Proszę sobie jednak wyobrazić jak czuliśmy się, gdy nagle którego z nas coś „zakłuło” w którymś mięśniu nogi czy pleców. Może dlatego książka Rotha dla mojego pokolenia, jest dodatkowo przejmująca.


Polio było pandemią o dodatkowym wymiarze grozy, ponieważ nie tylko zabijało ale i okaleczało w sposób okrutny na całe życie. Do szczęśliwców, którzy byli w stanie niemal normalnie działać pomimo okaleczenia przez polio należał prezydent USA Franklin Roosevelt.


Śladem polio w historii było urządzenie zwane “żelaznymi płucami”


Fig. 2 Sala w jednym z specjalnych szpitali opieki nad ofiarami polio utrzymywanymi przy życiu przez “żelazne płuca”.<br /><br />Trzej twórcy szczepionek, Koprowski, Sabin i Salk, na zawsze odsunęli od milionów ludzi widmo spędzenia życia w metalowej sapiącej jak odkurzacz metalowej trumnie.
Fig. 2 Sala w jednym z specjalnych szpitali opieki nad ofiarami polio utrzymywanymi przy życiu przez “żelazne płuca”.

Trzej twórcy szczepionek, Koprowski, Sabin i Salk, na zawsze odsunęli od milionów ludzi widmo spędzenia życia w metalowej sapiącej jak odkurzacz metalowej trumnie.


Żelazne płuca zostały zaprojektowane przez parę naukowców z uniwersytetu Harvarda: Philipa Drinker’a i Louisa Agassiza Shawa w końcu lat 20 ubiegłego wieku. Kilka lat potem John Emerson rozpoczął seryjną produkcje znacznie tańszej wersji tego urządzenia, co stało się początkiem procesu wytoczonego jego firmie przez Drinkera o naruszenie praw patentowych.


Gdy w wiele lat po II wojnie dziennikarze zapytali Jonasa Salka, twórcę iniekcyjnej szczepionki przeciw polio, czy ją opatentuje odpowiedział : Czy można opatentować Słońce? Dziś, gdy sądy decydują o prawach patentowych do fragmentów naszego genomu odczytanego przez ten czy tamten zespół naukowy, pytanie to staje się jeszcze bardziej aktualne.


Żelazne płuco było pompą (w oryginale napędzana dwoma silnikami od odkurzacza) obniżającą ciśnienie w zamkniętym walcowym kontenerze, w którym znajdował się pacjent z głową na zewnątrz i szyją, otoczoną hermetycznym kołnierzem, uszczelniającym komorę. Po obniżeniu ciśnienia w kontenerze klatka piersiowa sparaliżowanego pacjenta samoczynnie rozszerzała się, w płucach powstawało niewielki podciśnienie pozwalające „zassać” do nich powietrze atmosferyczne poprzez usta i nos pacjenta znajdujące się na zewnątrz i pod wyższym, atmosferycznym ciśnieniem. Zwiększenie ciśnienia w kontenerze przez pompę powodowało ściśnięcie klatki piersiowej chorego i wymuszony wydech.


Masowe wykorzystywanie żelaznych płuc w USA rozpoczęło się w w końcu lat 30. W 1960 roku tylko w USA na stałe w żelaznych płucach żyło około 1500 pacjentów. Jeszcze w 2004 roku w tych urządzeniach, które z bieżącej praktyki szpitalnej wyparły respiratory, w których pacjenci są zaintubowani i powietrze jest im wtłaczane do płuc i wysysane przez silnik pompy, żyło prawie 40 chorych. Jedną z najdłużej żyjących dzięki żelaznym płucom osobą była zmarła w 2009 r amerykanka Martha Mason, która spędziła w takim kontenerze 60 lat!.


Gdy w 1959 r, jako jedni pierwszych uczniów szkolnych byliśmy, z koleżanką szkolną, która jest teraz moją żoną, zaszczepieni przeciw polio doustną szczepionką wprowadzoną w Polsce dzięki jej twórcy dr Hilaremu Koprowskiemu byliśmy więcej niż szczęśliwi.


Przez dziesiątki lat w biednych krajach Afryki, w zagubionych w dżungli wioskach i osadach tliła się silnie zakaźna, acz w specyficzny sposób, choroba wirusowa Ebola. Od czasu do czasu dowiadywaliśmy się z prasy, że właśnie gdzieś tam w Liberii czy Sierra Leone zakończyła się epidemia Eboli. Czasami autorzy filmów naukowej grozy (telewizje często wyświetlają jeden z nich „Zakażenie” (Outbreak) z Dustinem Hoffmanem w roli głównej, pokazują nam apokaliptyczne sceny zarazy á la Ebola, zawleczonej do spokojnej osady, gdzieś w Nevadzie, przez zbrodniczy eksperyment wojska. Boimy się przez cały czas filmu, przerwy na reklamy pozwalają jakoś ochłonąć…


Wczesną jesienią 2014 r. zaczęliśmy się bać naprawdę. I to bez przerw reklamowych! Ebolę zawleczono bowiem do Europy i USA. Leczenie Eboli jest teoretycznie możliwe. Spory procent ludzi przeżywa intensywne i szalenie kosztowne leczenie w specjalistycznych szpitalach nawet bez specjalnego leku na tę chorobę. Taki lek wydaje się istnieć, ale badania nad nim prowadziła mała firma i nie miała pozwoleń na badania na ludziach. Dopiero gdy wirus zawitał do USA, pozwolono leczyć nim zakażonych amerykańskich lekarzy. Ale firmę stać było tylko na niewielka ilość preparatu. Już go zabrakło.


A szczepionki, jak zawsze najlepszej ochrony przed epidemiami wirusowym, nie ma.


To nie był nasz problem. No i kochamy zwierzęta. Wraz z wiadomościami o walce lekarzy w Dallas i Madrycie o życie ich pacjentów mogliśmy obejrzeć uliczne awantury w Madrycie wywołane przez obrońców życia zwierząt, chcących zapobiec uśpieniu potencjalnego nosiciela wirusa Eboli, psa pielęgniarki, która zakaziła się Ebolą na skutek wadliwego systemu ochrony personelu stykającego się z chorym na Ebolę pacjentem przywiezionym do jednego ze szpitali Madryckich. Potencjalne zakażenie śmiertelnym wirusem o nieznanym do końca sposobie propagacji w środowisku ludzkim i zupełnie nieznanym zagrożeniem przeniesienia wirusa na zwierzęta i poprzez nie na ludzi postawiono na jednej płaszczyźnie z życiem niewinnego i szalenie sympatycznego zwierzaka. Aż – czy tylko?


Ten pierwszy „smak Eboli” udało się w naszym bogatym świecie przetrwać. Dziś niemal o nim nie pamiętamy. A powinniśmy.


Epidemie polio i gruźlicy niemal zaraz po masowym wprowadzeniu szczepień poszły w zapomnienie. Podobnie było z licznymi powszechnie występującymi po II wojnie chorobami. Pojawienie się bardziej niż normalna zjadliwej grypy w 1957 r., ochrzczonej tym razem nazwą grypy azjatyckiej i spowodowanej przez odmianę wirusa oznaczoną AH2N2 natychmiast wywołało reakcję światową i medialną (na miarę możliwości mediów anno 1957) histerię. Grypa azjatycka była dość zjadliwym typem grypy. NA Fig.3 widzimy wykres pokazujący liczbę zgonów wywołanych tym szczepem wirusa w funkcji dni w roku na terenie Anglii i Walii


Na rysunku tym pojawiają się kabalistyczne kolorowe krzywe mówiące o porównaniu danych epidemiologicznych z jakimiś modelami o rożnych stopniach wprowadzenia szczepień. Pojawia się też liczba oznaczona symbolem R0=1.65. Co to takiego?
Na rysunku tym pojawiają się kabalistyczne kolorowe krzywe mówiące o porównaniu danych epidemiologicznych z jakimiś modelami o rożnych stopniach wprowadzenia szczepień. Pojawia się też liczba oznaczona symbolem R0=1.65. Co to takiego?

Od momentu pojawienia się szczepień specjaliści od statystyk medycznych zastanawiali się nad tym, czy masowe zastosowanie szczepionek i ich wartość społeczna, np. liczbę uratowanych ludzi od zgonów czy komplikacji, można jakoś opisać liczbowo, zrozumieć i udzielić sobie pytania, kiedy warto podejmować trud masowych szczepień, a kiedy nie. Innymi słowy, czy możemy opisać rozchodzenie się epidemii i jej przeciwdziałanie poprzez szczepienia modelami matematycznymi umożliwiającymi podejmowanie decyzji. Takich modeli, które pomogły by ludziom odpowiedzialnym za publiczne zdrowie, tak jak polski minister zdrowia w 2009 r.


W 1927 r dwóch matematyków brytyjskich W.O. Kermack i A.G. McKendrick[1]zaproponowało model rozprzestrzeniania się choroby w podatnej na zakażenia nią populacji. 
Początkowo niezauważony, jest on dzisiaj podstawowym elementem najbardziej nawet rozbudowanych teorii rozprzestrzeniania się zakażeń. Sformułowanie takiego matematycznego opisu oparte jest na dziale matematyki zwanym teorią równań różniczkowych zwyczajnych (bez paniki! nie będziemy się nią dalej posługiwać!) a sam model nie jest aż tak różny od powstałych ciut wcześniej matematycznych opisów zjawisk ekologicznych, spośród których warto wspomnieć o modelu zwanym Ofiara-Drapieżca związanym z nazwiskami amerykańskiego matematyka Alfreda Lotki i wielkiego włoskiego matematyka i fizyka Vito Volterry (jednego z nielicznych profesorów włoskich i senatorów , którzy odmówili przysięgi wierności faszystowskiemu rządowi Mussoliniego).


Modele epidemiologiczne powstałe w oparciu o prace Kermacka i McKendricka oznaczane są symbolami, np. SIR, gdzie litera S oznacza liczbę osób zdrowych podatnych na zakażenie, I osób zakażonych i zakażających innych a R liczbę osób , które wyzdrowiały i nabrały już odporności na daną chorobę. Przy podobnych oznaczeniach SIRD oznacza model uwzględniający, że pewna liczba osób z infekcji się nie wyleczy (D). Prosty i zwięzły wykład matematycznej teorii tych modeli można znaleźć np. w wykładach Jeffreya Chasnova, które dostępne są w sieci tutaj: https://www.math.ust.hk/~machas/mathematical-biology.pdf


We wszystkich tych modelach podstawową rolę odgrywa ów, zawsze dodatni, współczynnik R0, nazywany współczynnikiem reprodukcji, powielania itp., który ma dość prosty sens. Otóż R0 oznacza średnią liczbę osób, które zakażony osobnik jest w stanie sam, wtórnie, zakazić. Dla R0


Dla R0 ≥ 1 sytuacja jest inna. Populacja zainfekowanych osób początkowo rośnie, a jej zachowanie się wraz z upływem czasu zależy od tego, jakie procesy chorobowe i lecznicze są uwzględniane w modelu. Jednym z takich procesów są szczepienia.


Doskonale zdajemy sobie sprawę z faktu, że zaszczepienie wszystkich osób z danej zagrożonej populacji jest bardzo trudne do wykonania. Szczepienie jest więc efektywną metodą zapobiegania chorobie, jeżeli zaszczepienie tylko pewnej części populacji zapobiega zakażeniu całej i w dłuższym okresie czasu prowadzi do wygaśnięcia epidemii.W najprostszym modelu Kermacka i McKendricka ułamek populacji, który należy zaszczepić, by epidemia się nie rozwinęła wynosi p=1-1/R. Tak więc gdy R0=1 (krytyczna minimalna wartość współczynnika powielania) p=0. Szczepienia nie są wtedy w ogóle potrzebne.


Gdy Rjest równa np. 2, to wystarczy zaszczepić średnio co druga osobę. Wielkość R0 zależy od typu choroby, łatwości jej przenoszenia pomiędzy osobami z zainfekowanej populacji itp. Ta prosta zależność matematyczna, wynikająca z obiektywnego opisu zjawiska rozprzestrzeniania się epidemii tłumaczy, dlaczego dla chorób o dużym współczynniku R0 powszechność szczepień jest istotnym elementem ochrony przed epidemiami.


Wysoce zakaźną chorobą jest koklusz (krztusiec), dla którego Rzmienia się, w zależności od obszaru geograficznego , od 12 do 17. Oznacza to, że szczepieniom powinno być poddane około 93%populacji. Powrót epidemii kokluszu w Kalifornii w 2010 r. można powiązać z wyjątkowo małym procentem szczepień na koklusz w tym stanie w okresie poprzedzającym epidemie.


Powrót kokluszu jako zagrożenia społecznego, podobnie jak i kilku innych chorób wieku dziecięcego jest wynikiem histerycznej reakcji części społeczeństwa na kłamliwe informacje dotyczące jakoby zagrożeń związanych z powszechnymi sczepieniami.
 Wiele chorób, o budzących zgrozę historii, np. cholera, ma znacznie niższy współczynnik R0 niż koklusz. Podczas ostatniej epidemii cholery na Haiti, w 2010 r., opublikowane wyniki wskazują na R0pomiędzy 1.06 do 2.63[2]. Szczepienia relatywnie niewielkiej części społeczności wyspy doprowadziły do opanowania sytuacji.


Histeria antyszczepionkowa jest klasycznym przykładem zwycięstwa paranauki nad zdrowym rozsądkiem i prawdą
. Uwypukla też wyjątkowo ponurą role odgrywana w kryzysowych sytuacjach społecznych przez zdeformowaną odmianę mediów tj. tabloidy i rodzącą się nową potęgę przekazu informacji – portale internetowe, media społecznościowe, etc. To te media, wspierane przez zastępy „znanych z tego, że są znani” celebrytów akurat w przypadku szczepień mają liczne życia ludzkie na sumieniu. Tyle że celebryci na ogół nie wiedzą że coś takiego jak sumienie istnieje.


Zaufania nas, obywateli świata, do skuteczności szczepionek wynikało z powszechnej akceptacji podstawowej „usługi” świadczonej społeczeństwu przez naukę, tj. dostarczania „bezpiecznej prawdy”. Niestety wartość tego pojęcia sformułowanego przez XIX-wiecznego wybitnego brytyjskiego matematyka i filozofa Williama Clifforda została ostatnimi czasy podważona przez niespotykana dawniej liczbę przypadków zamierzonych nieuczciwości i poważnych oszustw, sprawcami których byli i są naukowcy. Zaufanie społeczne do szczepień poderwane zostało w dużej mierze przez konsekwencje fałszu naukowego opublikowanego w 1998 r w czasopiśmie Lancet—szanowanym periodyku medycznym o zasięgu światowym—przez grupę 12 autorów po kierownictwem angielskiego transplantologa Andrew Wakefielda. Fałsz dotyczył związku szczepionki dla dzieci MMR z autyzmem. Wakefield został skazany prawomocnym wyrokiem i pozbawiony uprawnień lekarskich a współautorzy jednogłośnie wycofali się z tez głoszonych w artykule. Szaleństwo anty-szczepionkowe jednak rozeszło się po sporej części bogatego i zdrowego świata.


Współczynnik powielania R0 dla zwykłej grypy wynosi około 2 i dlatego szczepienia na zwykła grypę są wysoce efektywna metodą zapobiegania epidemiom tej choroby. Nie oznacza to, powinniśmy to podkreślić, że w społeczności o dużym procencie zaczepionych, powyżej 50%, nie będzie zachorowań i że nikt zaszczepiony nie zachoruje.


Wszelkie wyniki modeli epidemiologicznych są tylko wynikami statystycznymi i dotyczą całych populacji a nie poszczególnych osób
.


Bardzo polecamy artykuł Wikipedii o statystce medycznej i powiązane z nim artykuły.


Histeria „świńskiej grypy” z 2009 r., była poprzedzona kilkoma mniej spektakularnymi pandemiami „ptasich” gryp (1997, 2007) no i sławnego pochodzącego z Hong Kongu SARS w 2003. Niewątpliwie duży wkład w przekonanie świata o potencjalnym zagrożeniu tymi pandemiami, które na szczęście po kolei okazywały się nie być śladowo nawet podobne do grypy azjatyckiej czy – nie daj boże – hiszpanki, była dr Margaret Chan, ex-szefowa ochrony zdrowia w Hong Kongu, do niedawna dyrektor generalny Światowej Organizacji Zdrowia WHO.


Zarówno ptasie grypy jak i SARS były przedmiotem niebywałej histerii medialnej, pomimo ich kompletnego braku statystycznego wpływu na jakiekolwiek wskaźniki zdrowotne na świecie
. Pamiętam, że przyleciałem do Warszawy w szczycie histerii SARS. Z jakichś powodów Toronto zostało przez WHO ogłoszono miastem zagrożonym SARS. W ciasnej sali przylotów na Okęciu (stary budynek i to było jeszcze przed wstąpieniem Polski do Unii Europejskiej) kłębił się tłum pasażerów. Jedna budka kontroli paszportowej wyróżniała się tym, że urzędujący w niej żołnierz WOP miał na twarzy maskę z gazy. W salce krążyła miła pani z obsługi (bez maski) i pytała pasażerów—jak pani (pan) z SARS to proszę do tego stanowiska — i wskazywała na pana w masce…


Już nie wspomnę o sławnej historio-histerii łabędzi w Toruniu, które biedne zostały uniesione ze stanowiska kwarantanny przez wzbierająca fale powodzi na Wiśle.


Prawdziwa histeria 2009 r była już inna w skali. Tu naprawdę świat zadrżał. Oto np. anons w prasy kanadyjskiej z listopada 2009 (Fig.4).


WHO ogłosiło pierwszą w historii światową pandemię grypy. Stwierdzono, że zwykłe szczepionki nie są wystarczające i rządy zostały zmuszone do ogłoszenia finansowania zakupów leków przeciw grypie. Fortuny z publicznych pieniędzy zostały wydane z na zakupy kilku zaledwie leków przeciw wirusowych, które (ponoć—-wirusy ciężko się „wykańcza”) miały być efektywne w leczeniu zakażeń wirusem H1N1. Większość tych zapasów, nigdy nie użytych, jest już zapewne przestarzała i generuje następne koszty ich utylizacji.


Wielkie korporacje przystąpiły do gwałtownej produkcji szczepionek, których specjalnym celem miał być ów wredny wirus. Jakoś nikt wtedy nie pamiętał, że podczas poprzedniej „pandemii”, wywołanej wirusem H1Ni w 1976 r. w USA, na gwałt przygotowano szczepionkę, a pierwszym zaszczepionym został prezydent Gerald Ford, który obiecał zaszczepienie całej populacji USA w ciągu kilku miesięcy.


Stosowanie szczepionki wstrzymano po zaszczepieniu ca 22% obywateli w związku z podejrzeniami o wywołane przez tą szczepionkę zachorowania na chorobę Guilliana Bare. Spodziewana pandemia H1N1 nigdy nie wybuchła.


Fig 4 Czy powinniśmy zamieszczać tłumaczenie?
Fig 4 Czy powinniśmy zamieszczać tłumaczenie?

W Polsce sprawa szczepionek była doskonałym pretekstem do awantury politycznej i bezpardonowych ataków opozycji parlamentarnej na minister zdrowia. Wystarczyło w tym czasie zajrzeć do ogólnodostępnych danych publikowanych przez Państwowy Zakład Higieny oraz, gdyby ktoś chciał wykonać ciut więcej pracy, do danych WHO. Na stronach WHO można było już w 2009 r. znaleźć publikacje dotyczące ocenienia współczynnika R0 dla świńskiej grypy. Fragment jednej z nich zamieszczamy jako rys.6.


Ciekawe, że dane były bardzo podobne do oceny zwykłej grypy i w zasadzie nie wskazywały na konieczność ekstra aktywności, szczególnie, że szczepionki i tak nie było. 9 grudnia 2009 WHO na swoich stronach internetowych pod hasłem Global Alert and Response(GAR0 publikowało informację ze spotkania grupy SAGE (Strategic Advisory Group of Experts) zawierająca ocenę Rpomiędzy 1.1 a 1.5, ale nadal snującą plany wszechświatowego nagłego szczepienia. Dopiero w dwa lata po pandemii świńskiej grypy, której nie było w czasopismach medycznych pojawiać się zaczęły artykuły jak ten z Fig. 7.


Fig. 7
Fig. 7

Pandemia 2009 r. nie zrealizowała się. Wydano miliardy na szczepionki, których nie wykorzystano i zapasy leków antywirusowych jak Tamiflu czy Relanza, które poszły na marne. Kolejny raz, jak w przypadku rzekomego komputerowego błędu Y2K działaliśmy histerycznie, nie pozwalając na rozsądne wykorzystanie istniejącej wiedzy. Działo się to już wtedy, gdy elementem politycznej mantry stało się nawoływanie do tworzenia społeczeństwa wiedzy.



Czasami mam wrażenie, że najlepszą reakcją na histerie medialne, zapowiadające epidemie i podobne nieszczęścia jest kuracja mleczna profesora Jastrebowa. Każdy o niej dziś przeczytać może, boPrzygody Niebieskiego Mundurka, Wiktora Gomulickiego, w wersji nieocenzurowanej, są dostępne w sieci.

Przypisy:

  1. Kermack, W. O. and McKendrick, A. G. „A Contribution to the Mathematical Theory of Epidemics.” Proc. Roy. Soc. Lond. A 115, 700-721, 1927. 
  2. Tuite AR, Tien J, Eisenberg M, Earn DJ, Ma J, Fisman DN. Ann Intern Med. 2011 May 3; 154(9):593-601. Epub 2011 Mar 7. 

 



Łukasz Andrzej Turski 

 

Fizyk, specjalizujący się w fizyce materii skondensowanej i mechanice statystycznej, profesor nauk fizycznych, popularyzator nauki i publicysta.

Był członkiem rady Towarzystwa Popierania i Krzewienia Nauk, Komitetu Etyki w Nauce Polskiej Akademii Nauk oraz Komitetu Badań Naukowych. Opublikował około sto prac naukowych z fizyki. Zajmuje się m.in. dynamiką procesów wiązania się cząsteczek i atomów na powierzchni kryształów (tj. adsorpcją) i procesami dyfuzji kolektywnej na powierzchni kryształów.

Był jednym z pomysłodawców budowy Centrum Nauki Kopernik, objął funkcję przewodniczącego rady programowej tej instytucji. 

[Źródło wikipedia]


Skomentuj     Wyślij artykuł do znajomego:     Wydrukuj






Nauka

Znalezionych 821 artykuły.

Tytuł   Autor   Opublikowany

Ogniska odry w Brooklynie w 2013 r.: Badanie kosztów antyszczepionkowej pseudonauki     2018-08-14
Uprzednie doświadczenie wpływa na to, co widzimy   Novella   2018-08-11
Efekt Krugera-Dunninga, antyszczepionkowcy i arogancja ignorancji     2018-08-09
Nowe zastosowania zużytych filtrów do dializy   Blum   2018-08-07
Puszczyk mszarny   Lyon   2018-08-06
Oprzeć się wiatrom - dobór naturalny, huragany i jaszczurki   Mayer   2018-08-04
Unia Europejska odrzuciła uprawy z edytowanym genomem   Ridley   2018-08-03
Spojrzenie na ruch anty-GMO   Novella   2018-08-02
Tajemne życie morskich ptaków   Ridley   2018-08-01
Więcej dowodów przeciwko „epigenetycznie” dziedziczonym i środowiskowo wprowadzonym zmianom w DNA   Coyne   2018-07-31
Usterka w Matriksie   Novella   2018-07-27
Czy współczesny Homo sapiens wyewoluował w różnych częściach Afryki?   Coyne   2018-07-24
Pandemie, szczepienia, i kuracja mleczna profesora Jastrebowa   Turski   2018-07-21
Sóweczka dwuplamista   Lyon   2018-07-20
Lucyfer, którego wymyślił Zimbardo. O konsekwencjach stanfordzkiego eksperymentu więziennego i skandalu, którego stał się obiektem   Witkowski   2018-07-19
Nie kłacz, gdy kaszlesz   Łopatniuk   2018-07-14
Kwantowe bzdury w parapsychologii   Novella   2018-07-12
Pełzająca percepcja problemów   Novella   2018-07-10
Ale czy mogą cierpieć?   Dawkins   2018-07-07
Wronia inteligencja   Novella   2018-07-06
Gąsienica naśladuje pazurnicę   Coyne   2018-07-05
O mózgach męskich i żeńskich   Novella   2018-07-03
Czy hieny rozbijają ludzki patriarchat?   Coyne   2018-06-30
Mikrobiom jelitowy i stany lękowe   Novella   2018-06-28
Ukośniki przędą spadochrony z nici pajęczej i odlatują po sprawdzeniu wiatru odnóżami   Coyne   2018-06-26
To może być toczeń, czyli o wilku, który pożarł serce   Łopatniuk   2018-06-23
Kreacjonizm i nagonka na Coyne’a w „Daily Caller”   Coyne   2018-06-22
Kłamstwa anty-GMO   Novella   2018-06-20
Protezy kończyn - kolejny postęp   Novella   2018-06-16
Dziwne zawiłości procesu dziedziczenia   Coyne   2018-06-13
Homeopatia, wibracje i oszustwo     2018-06-12
Wyników Séraliniego nie daje się powtórzyć   Novella   2018-06-11
Helen Lawson i czarna maść: wycinanie, wypalanie i zatruwanie w sposób „naturalny”     2018-06-09
Patyczaki mogą rozprzestrzeniać się jak nasiona roślin: w ptasich odchodach   Coyne   2018-06-08
Czy teoria doboru naturalnego Darwina zmieniła nasz pogląd na miejsce ludzkości   Dennett   2018-06-07
Kosmici-głowonogi i panspermia   Novella   2018-06-05
Marność dowodów na przekazywanie wprowadzonych środowiskowo, „epigenetycznych” zmian w DNA kolejnym pokoleniom u ludzi   Coyne   2018-06-04
Homeopatyczne nosodes   Novella   2018-05-31
Fałszywa dychotomia i negacja nauki   Novella   2018-05-28
Nicień w oku bliźniego   Łopatniuk   2018-05-26
Budzenie zmarłych   Novella   2018-05-21
Finansowanie społecznościowe terapii komórkami macierzystymi o nieudowodnionej skuteczności: wykorzystywanie hojności obcych, by płacić za szarlatanerię     2018-05-18
Co mówi nam ruch płaskiej Ziemi     2018-05-17
Osy papierowe + sprytny biolog = tęczowe gniazda   Coyne   2018-05-14
Jak to jest, że Stanisław Burzyński nadal żeruje na zrozpaczonych pacjentach z rakiem?     2018-05-12
Przekonania antyoświeceniowe są „zaskakująco trwałe”     2018-05-11
Jeremy Sherman nadal nie rozumie ewolucji   Coyne   2018-05-09
Zdrowy tryb życia ma znaczenie   Novella   2018-05-08
Miasta są nowymi wyspami Galapagos   Ridley   2018-05-04
O obowiązkowym oznakowywaniu GMO   Novella   2018-05-03
Tydzień Świadomości Homeopatii. Pomaga przypomnieć ludziom, że jest to szarlataneria!     2018-05-02
Znajdź Tiktaalika!   Coyne   2018-05-01
Wzrost potęgi dinozaurów   Novella   2018-04-30
Niebezpieczeństwa martwienia się o sądny dzień   Pinker   2018-04-27
Tako rzecze antyszczepionkowa “wojowniczka mama”, Brittney Kara: jeśli szczepionki są tak wspaniałe, to dlaczego nie wspomina ich Biblia?     2018-04-26
Geny wydają się wyjaśniać większość sukcesów uczniów szkół elitarnych   Ridley   2018-04-25
Akupunktura jadu pszczelego: śmiercionośne znachorstwo, które może zabić     2018-04-23
Mumia z Atakama nie jest kosmitą   Novella   2018-04-20
Feministyczna geografia w Dartmouth   Coyne   2018-04-19
Dlaczego odmawiamy dostrzegania jaśniejszej strony, choć powinniśmy   Pinker   2018-04-17
Inicjatywa „Globalna Spójność”: nonsens na globalną skalę     2018-04-11
Wreszcie: sensowna dyskusja o “rasie”   i Greg Mayer   2018-04-10
Rolnictwo biodynamiczne: podobne do antropozoficznej medycyny, ale dla farm     2018-04-06
Mózg i kodowanie predyktywne   Novella   2018-04-05
Dziwaczne życie seksualne żabnicy   Coyne   2018-04-04
Dwa kilo prostaty poproszę   Łopatniuk   2018-03-31
Dziennik z Mozambiku: Demony w kurzu   Naskręcki   2018-03-30
Otumaniony myśliciel twierdzi, że ewolucja nie może wyjaśnić organizmów i ich “dążeń”   Coyne   2018-03-28
Orientacja na złe wiadomości nasila się i wpływa na nasze działania   Ridley   2018-03-27
Urojenie fałszywej flagi   Novella   2018-03-24
Zły tydzień dla homeopatii jest dobrym tygodniem dla nauki     2018-03-23
Czy farmerzy mają czekać aż parlamentarzyści podszkolą się w nauce o manioku?   Ongu   2018-03-22
David Barash namawia naukowców do stworzenia człowieko-szympansiej hybrydy   Coyne   2018-03-20
Déjà vu i swojskość   Novella   2018-03-17
“Odwrócenie specjacji” (fuzja gatunków) u kruków   Coyne   2018-03-16
Błąd atrybucji, sofizmat rozszerzenia (atakowanie chochoła) i zasada wielkoduszności   Novella   2018-03-14
Mutualistyczne ptaki nocują w pachwinach i na brzuchach żyraf   Coyne   2018-03-13
Polityczny szympans   Martino   2018-03-09
Najstarsza sztuka jaskiniowa w Europie, to niemal z pewnością dzieło neandertalczyków   Coyne   2018-03-06
Nowa inicjatywa w Kalifornii – magnetyzm nonsensu w działaniu   Novella   2018-03-05
Nie zostawić żadnej mrówki: mrówki noszą rannych towarzyszy do mrowiska i opatrują ich rany   Coyne   2018-03-03
Unikatowy skamieniały owad z nożycami na głowie i tułowiu   Coyne   2018-02-28
Serce na wierzchu   Łopatniuk   2018-02-24
Skąd się wzięły pająki?   Coyne   2018-02-23
Czy kometa zabiła mamuty   Novella   2018-02-22
Zagadka: co zapyla muchołówkę?   Coyne   2018-02-20
“Partenogenetyczny” rak rozmnaża się bez seksu: czy to jest nowy gatunek?   Coyne   2018-02-17
Naturopatyczna propaganda głosi normalne porady dotyczące stylu życia jako własne i dodaje szamaństwo     2018-02-14
Bezwstydne organiczne sianie strachu   Novella   2018-02-12
Fałszywe nadzieje i niewidzialni wrogowie   Anomaly   2018-02-09
Pierwszy exodus Homo sapiens z Afryki?   Coyne   2018-02-06
Niebezpieczeństwa kultury celebrytów   Novella   2018-02-05
Małe kroki, czyli białko, które nie jest młotem na raka (ale i tak się przydaje)   Łopatniuk   2018-02-03
Opera mydlana: Z życia łysek amerykańskich – część VI   Lyon   2018-02-02
List otwarty do Charlotte Allen   Coyne   2018-01-31
Naiwna promocja “integrowania” znachorstwa do medycyny     2018-01-29
Kolejne zachwalanie “całkowicie innego” wyjaśnienia ewolucji   Coyne   2018-01-26
Bekon bez azotynów   Novella   2018-01-25
Specjacja przez hybrydyzację u amazońskich gorzyków?   Coyne   2018-01-23
Dowody, że ptaki drapieżne szerzą pożary leśne, by wypłoszyć zdobycz   Coyne   2018-01-20

« Poprzednia strona  Następna strona »
Polecane
artykuły

Odrastające głowy hydry nazizmu



Homeopatia, wibracje i oszustwo


Żołnierz IDF



Prawo powrotu



Mózg i kodowanie predyktywne



Nocna rozmowa



WSzyscy wiedza



Nieustający marsz



Oświecenie Pinker



Alternatywna medycyna zabija



Kobiety ofiarami



Prometeusz



modyfikowana pszenica



Arabowie



Roboty będą uprawiać ziemię



Sumienie, czyli moralność bez smyczy



Skomplikowana ewolucja



Argument neuroróżnorodności



Nowe badanie pamięci długotrwałej



Ściganie bluźnierstwa



Ryby jaskiniowe



Autyzm



Od niepamiętnych czasów



Tunezyjczycy przeciw złemu prawu



Drugie prawo termodynamiki



Pochwała ignorancj



Mistyfikacja Sokala



Intronizacja Chrystusa



Obama chrzescijanie



Szelest liści



Czego wam nie pokazują?



Rozdzielenie religii i państwa



Trwa ewolucyjne upokorzenie archeopteryksa



Trucizna, kamuflaż i tęcza ewolucji


Listy z naszego sadu
Redaktor naczelny:   Hili
Webmaster:   Andrzej Koraszewski
Współpracownicy:   Jacek, , Malgorzata, Andrzej, Marcin, Henryk