Prawda

Czwartek, 24 maja 2018 - 16:04

« Poprzedni Następny »


Niebezpieczeństwa martwienia się o sądny dzień


Steven Pinker 2018-04-27

Plakaty wieszczące koniec świata w 1934, 2011, 1964 i 2017 r.CLEVELAND MUSEUM OF ART/BRIDGEMAN IMAGES, GETTY IMAGES

Plakaty wieszczące koniec świata w 1934, 2011, 1964 i 2017 r.

CLEVELAND MUSEUM OF ART/BRIDGEMAN IMAGES, GETTY IMAGES



Sądny dzień ma ogromne wzięcie. Przez dziesięciolecia przerażały nas straszliwe wizje niszczącego cywilizację przeludnienia, braku zasobów, zanieczyszczeń i wojny jądrowej. Ostatnio jednak lista egzystencjalnych zagrożeń rozdęła się. Mówią nam teraz, że mamy martwić się o nanoroboty, które nas zaleją, roboty, które nas zniewolą, sztuczną inteligencję, która zamieni nas w surowce i nastolatków, którzy siedząc w swoich pokojach upichcą ludobójczego wirusa lub rozwalą Internet.

Naukowcy i technicy wysilają swoją wyobraźnię, by zidentyfikować coraz więcej sposobów, na jakie może nastąpić koniec świata. W 2003 r. wybitny astrofizyk, Martin Rees, opublikował książkę pod tytułem Our Final Hour, w której ostrzegał, że „ludzkość jest potencjalnie twórcą własnego końca” i przedstawił dziesiątki rzeczy, którymi „zagroziliśmy przyszłości całego wszechświata”. Na przykład, eksperymentalny zderzacz cząstek może stworzyć czarną dziurę, która unicestwi Ziemię, lub „strangelet” ze sprężonych kwarków, który spowoduje, że cała materia w kosmosie zwiąże się z nim i zniknie. Techno-filantropowie finansują instytuty badawcze poświęcone odkrywaniu nowych egzystencjalnych zagrożeń i wymyślaniu sposobów uratowania przed nimi świata, włącznie z Future of Humanity Institute, Future of Life Institute, Center for the Study of Existential Risk i Global Catastrophic Risk Institute.


Jak powinniśmy myśleć o tych egzystencjalnych zagrożeniach, które niesie olbrzymi przyrostowy postęp na świecie w takich dziedzinach jak długość życia, poprawa zdrowia, wzrost zamożności i edukacji? Nikt nie może zapewnić, że kataklizm nigdy się nie zdarzy. Ale, podobnie jak z naszą śmiertelnością, istnieją mądre i głupie sposoby radzenia sobie z zagrożeniami dla naszego istnienia. Część zagrożeń okazuje się być wytworami kulturowego i historycznego pesymizmu. Inne są autentyczne, ale musimy traktować je nie jako nadciągającą apokalipsę, ale jako problemy do rozwiązania.


Obraz Wiktora Wazniecowa z 1887 r. “Czterech Jeźdźców Apokalipsy” przedstawia chrześcijańską wizję końca świata: Śmierć, Głód, Wojna i Zaraza jadą, by oznajmić Dzień Sądu Ostatecznego.
Obraz Wiktora Wazniecowa z 1887 r. “Czterech Jeźdźców Apokalipsy” przedstawia chrześcijańską wizję końca świata: Śmierć, Głód, Wojna i Zaraza jadą, by oznajmić Dzień Sądu Ostatecznego.

Na pierwszy rzut oka można by sądzić, że im więcej myśli poświęcamy egzystencjalnym zagrożeniom, tym lepiej. W końcu stawki, całkiem dosłownie, nie mogłyby być wyższe. Jakie szkody mogą wyniknąć z tego, że ludzie myślą o tych straszliwych zagrożeniach? Najgorsze, co może się zdarzyć, to że podejmiemy pewne środki ostrożności, które potem okażą się niepotrzebne.


Apokaliptyczne strachy mają jednak poważne minusy. Jednym jest, że fałszywe alarmy na katastrofalne zagrożenia same mogą być katastrofalne. Na przykład, jądrowy wyścig zbrojeń z lat 1960. Rozpoczął się z obaw o mityczną „lukę rakietową” ze Związkiem Radzieckim. Inwazję na Irak w 2003 r. uzasadniano niepewną, ale katastrofalną możliwością, że Saddam Husajn pracował nad bronią jądrową i zamierzał użyć jej przeciwko Stanom Zjednoczonym. (Jak powiedział George W. Bush: „Nie możemy czekać na rozstrzygający dowód, który może nadejść w postaci atomowego grzyba”.) A jedną z przyczyn, dla których wielkie mocarstwa odmawiają złożenia zdroworozsądkowego zobowiązania, że nie użyją pierwsze broni jądrowej, jest to, że chcą zachować prawo użycia jej przeciwko innym, podobno egzystencjalnym zagrożeniom, takim jak bioterror i ataki cybernetyczne. Sianie strachu o hipotetycznych katastrofach zamiast strzec przyszłości ludzkości, może tej przyszłości zagrozić.


Drugie ryzyko wyliczania scenariuszy dnia sądnego jest to, że ludzkość ma ograniczone zasoby, ograniczone możliwości umysłowe i emocjonalne. Nie można się martwić o wszystko. Pewne zagrożenia są jednoznaczne, takie jak zmiana klimatyczna i wojna jądrowa, i wymagają olbrzymiego wysiłku i pomysłowości, by je złagodzić. Włączanie ich w listę egzotycznych scenariuszy o minimalnym lub nieznanym prawdopodobieństwie wyłącznie rozwadnia poczucie naglącej potrzeby. Psycholodzy poznawczy pokazali, że ludzie niezbyt potrafią oceniać prawdopodobieństwa, szczególnie niewielkie, i zamiast tego odgrywają w umyśle całe scenariusze. Jeśli dwa scenariusze dają się równie łatwo wyobrazić, mogą je uznać za równie prawdopodobne i nie będą martwić się o autentyczne zagrożenie bardziej niż o scenariusz rodem z science-fiction. A im więcej sposobów, na jakie ludzie mogą sobie wyobrazić złe rzeczy, tym wyższa ich ocena prawdopodobieństwa, że to zło się zdarzy.


To zaś prowadzi do największego niebezpieczeństwa ze wszystkich: że rozsądni ludzie uznają – jak to ujęto w artykule z „New York Times” z 2016 r.: „Te ponure fakty powinny doprowadzić każdego rozsądnego człowieka do wniosku, że ludzkość jest na przegranej pozycji”. Skoro ludzkość jest na przegranej pozycji, po co poświęcać cokolwiek dla zredukowania potencjalnego zagrożenia? Po co rezygnować z wygody paliw kopalnych lub namawiać rządy do ponownego przemyślenia polityki broni nuklearnej? Jedzmy, pijmy i weselmy się, bo jutro umrzemy! W sondażu z 2013 r. w czterech angielskojęzycznych krajach pokazano, że wśród respondentów, którzy wierzyli, że nasz sposób życia zakończy się przed upływem stulecia, większość popierała stwierdzenie: „Przyszłość świata wygląda ponuro, musimy więc skupić się na sobie i naszych bliskich”.


Niewielu ludzi piszących o zagrożeniu technologicznym myśli o łącznych efektach psychologicznych nieustannego bębnienia o zagładzie. Jak wskazuje zajmująca się środowiskiem Elin Kelsey: „Mamy oceny w mediach, żeby chronić dzieci przed seksem lub przemocą w filmach, ale nie zastanawiamy się ani przez chwilę przed zaproszeniem naukowca do drugiej klasy szkoły podstawowej, żeby opowiedział dzieciom, że planeta jest w ruinie. Jedna czwarta [australijskich] dzieci tak niepokoi się stanem świata, że szczerze wierzą, iż nastąpi koniec świata zanim będą dużo starsze”. Według niedawnych sondaży to samo sądzi 15 procent ludzi na całym świecie i między jedną czwartą a jedną trzecią Amerykanów. W The Progress Paradox dziennikarz Gregg Easterbrook sugeruje, że główną przyczyną tego, że Amerykanie nie są szczęśliwsi mimo ich obiektywnie lepszego życia, jest “obawa upadku”: strach, że cywilizacja może załamać się i nic na to nie można poradzić.   


W literaturze, filmie i telewizji ludzie od dawna przedstawiają apokaliptyczne scenariusze z powodu zarówno realistycznych przyczyn (wojna jądrowa, zmiana klimatu, załamanie się gospodarcze), jak nieprawdopodobnych (powodzie na całej planecie, roboty, zombie, małpy i, w filmie z 2002 r., Reign of Fire, smoki).STUDIO HANDOUT PHOTOS

W literaturze, filmie i telewizji ludzie od dawna przedstawiają apokaliptyczne scenariusze z powodu zarówno realistycznych przyczyn (wojna jądrowa, zmiana klimatu, załamanie się gospodarcze), jak nieprawdopodobnych (powodzie na całej planecie, roboty, zombie, małpy i, w filmie z 2002 r., Reign of Fire, smoki).

STUDIO HANDOUT PHOTOS



Oczywiście, uczucia ludzi są nieistotne, jeśli zagrożenie jest realne. Ale ocena ryzyka rozpada się, kiedy mają do czynienia z wysoce nieprawdopodobnymi zdarzeniami w złożonych systemach. Ponieważ nie możemy odtworzyć historii tysiące razy i policzyć wyników, powiedzenie, że jakieś wydarzenie zdarzy się z prawdopodobieństwem 0,1 lub 0,001 albo 0,0001 lub 0,00001 jest zasadniczo odczytem subiektywnej pewności oceniającego. To obejmuje matematyczne analizy, w których naukowcy wykreślają rozrzut zdarzeń w przeszłości (takich jak wojny lub cyberataki) i pokazują, że mieszczą się one w rozkładzie prawa skalowania z „grubymi” brzegami, w którym skrajne wydarzenia są wysoce nieprawdopodobne, ale nie astronomicznie nieprawdopodobne. Matematyka niewiele pomaga w kalibrowaniu ryzyka, ponieważ rozrzucone dane wzdłuż końca rozkładu nie zachowują się przyzwoicie, odbiegając od gładkiej krzywej i uniemożliwiając ocenę. Wszystko, co wiemy, to że złe rzeczy mogą się zdarzyć.


Co doprowadza nas z powrotem do subiektywnego odczytu, który jest rozdęty przez heurystykę dostępności i inklinację negatywną oraz przez dążenie komentatorów społecznych do powagi: ci, którzy sieją strach przed przerażającym proroctwem, mogą być widziani jako ludzie poważni i odpowiedzialni, podczas gdy ci, którzy są umiarkowani, uważani są za samozadowolonych i naiwnych. Rozpacz jest wieczna. Co najmniej od czasów hebrajskich proroków i Apokalipsy św. Jana prorocy ostrzegali swoich współczesnych o rychłym sądnym dniu. Przepowiednie końca świata są chlebem codziennym jasnowidzów, mistyków, telewangelistów, przywódców kultów, założycieli religii i mężczyzn wędrujących ulicami z plakatami „Żałujcie za wasze grzechy!” Opowieść, której kulminacją jest okrutna zapłata za technologiczną pychę, jest archetypem zachodniej fikcji, włącznie z ogniem Prometeusza, puszką Pandory, lotem Ikara, cyrografem Fausta, Uczniem Czarnoksiężnika, potworem Frankensteina i z ponad 250 filmami z Hollywood. Jak zauważył autor i akademik Erik Zencey: „W apokaliptycznym myśleniu jest nieodparty urok. Jeśli żyje się w Ostatnich Dniach, czyny, a wręcz samo życie przybierają historycznego znaczenia i niebywałej ostrości”.


Naukowcy i technicy w żadnym razie nie są na to odporni. Pamiętacie Y2K? W latach 1990., kiedy zbliżało się nowe tysiąclecie, informatycy zaczęli ostrzegać świat o nadciągającej katastrofie. W pierwszych dziesięcioleciach komputerów, kiedy informacja była kosztowna, programiści często oszczędzali parę bajtów przez używanie tylko ostatnich dwóch cyfr roku. Uznali, że do czasu, kiedy nadejdzie rok 2000 i niewpisane „19” nie będzie już ważne, programy będą już dawno przestarzałe. Ale skomplikowane oprogramowanie jest zastępowane powoli i wiele starych programów nadal funkcjonowało w instytucjonalnych mainframe i w czipach. Kiedy miała nadejść godzina 12 w nocy 1 stycznia 2000 r. i cyfry miały przeskoczyć, program myślałby, że jest rok 1900 i załamałby się lub sfiksował (przypuszczalnie dlatego, że podzieliłby jakieś liczby przez różnicę między tym, co uważał za obecny rok, a rokiem 1900, czyli zero, choć nigdy nie wyjaśniono, dlaczego miałby to zrobić). W tym momencie rachunki bankowe zostałyby wymazane, windy stanęłyby między piętrami, inkubatory na porodówkach zamknęłyby się, pompy wodne zamarzły, samoloty spadłyby z nieba, elektrownie atomowe stopiłyby się, a międzykontynentalne pociski balistyczne wystrzeliłyby ze swoich silosów.


A były to praktyczne przewidywania znających się na technice władz (jak prezydent Bill Clinton, który ostrzegał naród: “Chcę podkreślić pilność tego wyzwania. To nie jest film, gdzie można zamknąć oczy podczas przerażających momentów”).


Kulturowi pesymiści widzieli Y2K jako odpłatę za oddanie naszej cywilizacji w niewolę technice. Wśród religijnych myślicieli numerologiczny związek z chrześcijańskim millenaryzmem był nieodparty. Wielebny Jerry Falwell oświadczył: “Wierzę, że Y2K może być narzędziem Boga, by wstrząsnąć tym narodem, upokorzyć ten naród, obudzić ten naród i od tego narodu rozpocząć odrodzenie, które rozszerzy się na całą ziemię przed Porwaniem Kościoła”. Na całym świecie wydawano setki miliardów dolarów na przeprogramowywanie software na Y2K, które to zadanie porównywano z zastąpieniem każdej śruby w każdym moście na świecie.


Jako były programista byłem sceptyczny wobec scenariuszy dnia sądnego i przypadkowo byłem w Nowej Zelandii, pierwszym kraju, który powitał nowe tysiąclecie, w tym pamiętnym momencie. I faktycznie, o 12 w nocy 1 stycznia nic się nie stało (jak szybko uspokoiłem rodzinę w domu przez zupełnie normalnie funkcjonujący telefon). Ludzie reprogramujący systemy komputerowe na Y2K, podobnie jak sprzedawcy odstraszaczy słoni, przypisali sobie zasługę za zapobieżenie katastrofie, ale wiele krajów i drobnych przedsiębiorstw podjęło ryzyko i nie przygotowało się na Y2K, i oni również nie mieli problemów. Chociaż część software potrzebowała uaktualnienia (jeden z programów na moim laptopie pokazywał „1 stycznia 19100”) okazało się, że bardzo niewiele programów, szczególnie tych, w urządzeniach wbudowanych w maszynach, zarówno zawierało problem, jak dokonywało gorączkowych działań arytmetycznych. Groźba okazała się nie bardziej poważna niż litery na plakatach proroków wędrujących ulicami. Wielka Panika Y2K nie znaczy, że wszystkie ostrzeżenia o potencjalnych katastrofach są fałszywymi alarmami, ale przypomina nam, że jesteśmy podatni na techno-apokaliptyczne urojenia.

Zrekonstruowany szkielet neandertalczyka, po prawej, i szkielet Homo sapiens na wystawie w Museum of Natural History w Nowym Jorku. Wymarcie ludzkości jest jedną z wielkich egzystencjalnych kwestii  myśli apokaliptycznej; w końcu, żaden gatunek nie trwa wiecznie. FRANK FRANKLIN II/ASSOCIATED PRESS
Zrekonstruowany szkielet neandertalczyka, po prawej, i szkielet Homo sapiens na wystawie w Museum of Natural History w Nowym Jorku. Wymarcie ludzkości jest jedną z wielkich egzystencjalnych kwestii  myśli apokaliptycznej; w końcu, żaden gatunek nie trwa wiecznie. FRANK FRANKLIN II/ASSOCIATED PRESS

Jak powinniśmy myśleć o katastrofalnych zagrożeniach? Zacznijmy od największej kwestii egzystencjalnej ze wszystkich: losu naszego gatunku. A podobnie jak z mniej znaczącą kwestią naszego losu jako jednostek, z pewnością musimy pogodzić się z naszą śmiertelnością. Biolodzy dowcipkują, że z grubsza biorąc wszystkie gatunki wymarły, ponieważ taki był los co najmniej 99 procent gatunków, które kiedykolwiek żyły. Typowy gatunek ssaka trwa około miliona lat i trudno twierdzić, że Homo sapiens będzie wyjątkiem. Nawet gdybyśmy pozostali technologicznie skromnymi myśliwymi-zbieraczami, nadal żylibyśmy na geologicznej strzelnicy. Wybuch promieni gamma z supernowej mógłby napromieniować połowę planety, niszcząc roślinność, zniszczyć warstwę ozonową, pozwalając promieniom ultrafioletowym na napromieniowanie drugiej połowy. Lub pole magnetyczne Ziemi mogłoby przeskoczyć, wystawiając planetę na okres zabójczego promieniowania słonecznego lub kosmicznego. Asteroid mógłby uderzyć w Ziemię pustosząc tysiące kilometrów kwadratowych i wzbijając kurz, który zakryłby słońce i oblewał nas żrącym deszczem. Superwulkany lub olbrzymie wycieki lawy mogłyby udusić nas popiołami, CO2 i kwasem siarkowym. Czarna dziura mogłaby zawędrować do naszego układu słonecznego, wyciągnąć Ziemię z jej orbity lub wessać ją w nicość. Nawet jeśli gatunkowi uda się przeżyć kolejny miliard lat, Ziemia i układ słoneczny nie przetrwają: słońce zacznie zużywać wodór, stanie się gęstsze i gorętsze i wygotuje nasze oceany w procesie stawiania się czerwonym olbrzymem.


Technologia nie jest więc przyczyną, dla której nasz gatunek musi któregoś dnia spotkać się z Kostuchą. W rzeczywistości, technologia jest naszą najlepszą nadzieją na oszukiwanie śmierci, przynajmniej przez pewien czas. Jak długo rozważamy hipotetyczne katastrofy daleko w przyszłości, musimy także zastanowić się nad hipotetycznym postępem, który pozwoli nam je przeżyć, jak na przykład uprawianie żywności w świetle tworzonym przez fuzję jądrową lub syntetyzowanie jej w przemysłowych instalacjach. Także technologia nie tak odległej przyszłości może nas uratować. Jest technicznie możliwe śledzenie trajektorii asteroidów i innych „obiektów zbliżających się do Ziemi”, ustalenie, które z nich są na kursie kolizyjnym z Ziemią i zepchnięcie ich z tego kursu zanim poślą nas w ślady dinozaurów. NASA wykombinowała także sposób na pompowanie wody pod wysokim ciśnieniem do superwulkanów i wydobywania ciepła dla energii geotermalnej, ochładzając magmę w stopniu wystarczającym, by nigdy nie wybuchła. Nasi przodkowie byli bezradni wobec tych śmiertelnych zagrożeń, w pewnym sensie więc technologia nie uczyniła naszych czasów najbardziej niebezpieczną epoką w historii naszego gatunku, ale wyjątkowo bezpieczną.


Z tego powodu techno-apokaliptyczne twierdzenia, że nasza cywilizacja jest pierwszą, która może siebie zniszczyć, są chybione. Jak Ozymandis przypominał podróżnikowi w poemacie Percy’ego Bysshe Shelleya, większość cywilizacji, jaka kiedykolwiek istniała, została zniszczona. Konwencjonalna historia obwinia za zniszczenie wydarzenia zewnętrzne, takie jak zarazy, podboje, trzęsienia ziemi i pogodę. Ale fizyk David Deutsch wskazuje, że te cywilizacje mogły zatrzymać ciosy, gdyby miały lepszą rolniczą, medyczną lub militarną technologię: „Zanim nasi przodkowie nauczyli się, jak sztucznie tworzyć ogień (a także wiele razy do tamtego czasu) ludzie musieli umierać dosłownie siedząc na środkach do wykrzesania ognia, który uratowałby im życie, ponieważ nie widzieli, jak to zrobić. W powierzchownym sensie zabiła ich pogoda; ale głębszym wyjaśnieniem jest brak wiedzy”.


PHOTO ILLUSTRATION BY BRYAN GEE/THE GLOBE AND MAIL (ORIGINAL PHOTO: BRIDGEMAN IMAGES) 

PHOTO ILLUSTRATION BY BRYAN GEE/THE GLOBE AND MAIL (ORIGINAL PHOTO: BRIDGEMAN IMAGES)

 



Roztropne spojrzenie na zagrożenia globalnego dobrostanu nie jest wezwaniem do samozadowolenia, ale wręcz przeciwnie. Jest wezwaniem do uszeregowania zagrożeń pod względem ważności, zidentyfikowania środków do ich złagodzenia i do pracy ku wprowadzeniu w życie i wzmocnieniu tych środków z całym niezbędnym pośpiechem.


Niektóre z tych zagrożeń wydają mi się wersją Y2K na XXI wiek. To obejmuje możliwość, że unicestwi nas sztuczna inteligencja, czy jako bezpośredni cel i dążenia do władzy, czy jako szkody uboczne ich upartego dążenia do wykonania celu, jaki im damy. Pierwsze zagrożenie polega na pomyleniu inteligencji z dominacją: te cechy idą w parze u Homo sapiens, ale inteligencja, która jest zaprojektowana, nie musi być obarczona bezlitosną megalomanią. Drugie polega na założeniu, że (1) ludzie są tak utalentowani, że potrafią zaprojektować wszechwiedzącą i wszechmocną AI, niemniej są takimi idiotami, że daliby jej panowanie nad wszechświatem, nie sprawdziwszy uprzednio, jak działa; i (2) AI będzie tak wspaniała, że potrafi wykoncypować, jak przeobrazić pierwiastki, jak przeprogramować mózgi i inne nadzwyczajności, niemniej tak debilna, że spowoduje spustoszenie z powodu podstawowych błędów nieporozumienia.


Inne zagrożenia są mniej wydumane, ale już są częściowo opanowane. Wbrew maltuzjańskim przepowiedniom o mnożących się populacjach, które wpędzają się w masową śmierć z głodu, świat w coraz większym stopniu potrafi się wyżywić. Wśród przyczyn są postępy w agronomii, rozpowszechnianie się demokratycznego zarządzania, a szczególnie przejście demograficzne: kiedy kraje uciekają od skrajnej nędzy i analfabetyzmu, ich ludność decyduje się na posiadanie mniejszej liczby dzieci. Także przewidywania katastrofalnego wyczerpania zasobów zostały wielokrotnie sfalsyfikowane dzięki kombinacji technologii i rynku. Kiedy najłatwiejsze do wydobycia zasoby stają się rzadsze, ich cena rośnie, zachęcając ludzi do oszczędzania, szukania mniej dostępnych depozytów lub znajdowania tańszych i powszechniej występujących materiałów zastępczych.


To nadal pozostawia inne zagrożenia, które są realne i w żadnym razie jeszcze nie rozwiązane: zmianę klimatyczną i wojnę jądrową. Nierozwiązane nie znaczy jednak „nie dające się rozwiązać”. Zmapowano drogi do dekarbonizacji gospodarki, włącznie z systemem cen za emisje dwutlenku węgla, źródłami energii zero-węglowej i programami wychwytywania i magazynowania dwutlenku węgla. Mamy też drogi do denuklearyzacji, włącznie ze wzmocnieniem instytucji międzynarodowych, ustabilizowaniem systemów odstraszania i redukowaniem (a z czasem pełnym wyeliminowaniem) arsenałów nuklearnych.


Perspektywa rozwiązania tych trudności nie jest utopią. Świat radził sobie w przeszłości z globalnymi wyzwaniami, włącznie z próbami jądrowymi w atmosferze i dziurą ozonową. Przetrwał mimo szalonych despotów dysponujących bronią jądrową, a mianowicie Stalina i Mao, oraz epizody na skraju wybuchu konfliktu podczas zimnej wojny. Zredukował arsenały nuklearne o 85 procent, a ilość emisji CO2 na dolara PKB o 44 procent. Wprowadzenie w życie kroków, które zepchną te liczby do zera, będzie wymagało olbrzymich ilości perswazji, nacisków i politycznej woli.


Wiemy jednak, że jest jedno posunięcie, które nie uczyni świata bezpieczniejszym: lamenty, że jesteśmy skazani.  


The dangers of worrying about doomsday

Globe and Mail, 24 lutego 2018

Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska

 

 



Steven Pinker

Amerykański psycholog, profesor związany od wielu lat z Uniwersytetem Harvarda uznany przez magazyn Time za jedną ze 100 najbardziej wpływowych osób naszych czasów, autor wielu książek, w których porusza zagadnienia i problemy z zakresu neurobiologii, psychologii, językoznawstwa, teorii ewolucji. Na język polski przełożono Jak działa umysł (tłumaczenie Małgorzata Koraszewska) i Tabula Rasa. Spory o naturę ludzką (Tłumaczenie Agnieszka Nowak). Jego wydana w 2012 roku książka The Better Angels of Our Nature: Why Violence Has Declined cieszy się niesłabnącym powodzeniem. Niedawno ukazała się jego kolejna pozycja pt.: The Sense of Style: The Thinking Person's Guide to Writing in the 21st Century.

 Strona www autora


Skomentuj     Wyślij artykuł do znajomego:     Wydrukuj




Komentarze
1. Pole Lucyan 2018-04-30


Nauka

Znalezionych 781 artykuły.

Tytuł   Autor   Opublikowany

Budzenie zmarłych   Novella   2018-05-21
Finansowanie społecznościowe terapii komórkami macierzystymi o nieudowodnionej skuteczności: wykorzystywanie hojności obcych, by płacić za szarlatanerię     2018-05-18
Co mówi nam ruch płaskiej Ziemi     2018-05-17
Osy papierowe + sprytny biolog = tęczowe gniazda   Coyne   2018-05-14
Jak to jest, że Stanisław Burzyński nadal żeruje na zrozpaczonych pacjentach z rakiem?     2018-05-12
Przekonania antyoświeceniowe są „zaskakująco trwałe”     2018-05-11
Jeremy Sherman nadal nie rozumie ewolucji   Coyne   2018-05-09
Zdrowy tryb życia ma znaczenie   Novella   2018-05-08
Miasta są nowymi wyspami Galapagos   Ridley   2018-05-04
O obowiązkowym oznakowywaniu GMO   Novella   2018-05-03
Tydzień Świadomości Homeopatii. Pomaga przypomnieć ludziom, że jest to szarlataneria!     2018-05-02
Znajdź Tiktaalika!   Coyne   2018-05-01
Wzrost potęgi dinozaurów   Novella   2018-04-30
Niebezpieczeństwa martwienia się o sądny dzień   Pinker   2018-04-27
Tako rzecze antyszczepionkowa “wojowniczka mama”, Brittney Kara: jeśli szczepionki są tak wspaniałe, to dlaczego nie wspomina ich Biblia?     2018-04-26
Geny wydają się wyjaśniać większość sukcesów uczniów szkół elitarnych   Ridley   2018-04-25
Akupunktura jadu pszczelego: śmiercionośne znachorstwo, które może zabić     2018-04-23
Mumia z Atakama nie jest kosmitą   Novella   2018-04-20
Feministyczna geografia w Dartmouth   Coyne   2018-04-19
Dlaczego odmawiamy dostrzegania jaśniejszej strony, choć powinniśmy   Pinker   2018-04-17
Inicjatywa „Globalna Spójność”: nonsens na globalną skalę     2018-04-11
Wreszcie: sensowna dyskusja o “rasie”   i Greg Mayer   2018-04-10
Rolnictwo biodynamiczne: podobne do antropozoficznej medycyny, ale dla farm     2018-04-06
Mózg i kodowanie predyktywne   Novella   2018-04-05
Dziwaczne życie seksualne żabnicy   Coyne   2018-04-04
Dwa kilo prostaty poproszę   Łopatniuk   2018-03-31
Dziennik z Mozambiku: Demony w kurzu   Naskręcki   2018-03-30
Otumaniony myśliciel twierdzi, że ewolucja nie może wyjaśnić organizmów i ich “dążeń”   Coyne   2018-03-28
Orientacja na złe wiadomości nasila się i wpływa na nasze działania   Ridley   2018-03-27
Urojenie fałszywej flagi   Novella   2018-03-24
Zły tydzień dla homeopatii jest dobrym tygodniem dla nauki     2018-03-23
Czy farmerzy mają czekać aż parlamentarzyści podszkolą się w nauce o manioku?   Ongu   2018-03-22
David Barash namawia naukowców do stworzenia człowieko-szympansiej hybrydy   Coyne   2018-03-20
Déjà vu i swojskość   Novella   2018-03-17
“Odwrócenie specjacji” (fuzja gatunków) u kruków   Coyne   2018-03-16
Błąd atrybucji, sofizmat rozszerzenia (atakowanie chochoła) i zasada wielkoduszności   Novella   2018-03-14
Mutualistyczne ptaki nocują w pachwinach i na brzuchach żyraf   Coyne   2018-03-13
Polityczny szympans   Martino   2018-03-09
Najstarsza sztuka jaskiniowa w Europie, to niemal z pewnością dzieło neandertalczyków   Coyne   2018-03-06
Nowa inicjatywa w Kalifornii – magnetyzm nonsensu w działaniu   Novella   2018-03-05
Nie zostawić żadnej mrówki: mrówki noszą rannych towarzyszy do mrowiska i opatrują ich rany   Coyne   2018-03-03
Unikatowy skamieniały owad z nożycami na głowie i tułowiu   Coyne   2018-02-28
Serce na wierzchu   Łopatniuk   2018-02-24
Skąd się wzięły pająki?   Coyne   2018-02-23
Czy kometa zabiła mamuty   Novella   2018-02-22
Zagadka: co zapyla muchołówkę?   Coyne   2018-02-20
“Partenogenetyczny” rak rozmnaża się bez seksu: czy to jest nowy gatunek?   Coyne   2018-02-17
Naturopatyczna propaganda głosi normalne porady dotyczące stylu życia jako własne i dodaje szamaństwo     2018-02-14
Bezwstydne organiczne sianie strachu   Novella   2018-02-12
Fałszywe nadzieje i niewidzialni wrogowie   Anomaly   2018-02-09
Pierwszy exodus Homo sapiens z Afryki?   Coyne   2018-02-06
Niebezpieczeństwa kultury celebrytów   Novella   2018-02-05
Małe kroki, czyli białko, które nie jest młotem na raka (ale i tak się przydaje)   Łopatniuk   2018-02-03
Opera mydlana: Z życia łysek amerykańskich – część VI   Lyon   2018-02-02
List otwarty do Charlotte Allen   Coyne   2018-01-31
Naiwna promocja “integrowania” znachorstwa do medycyny     2018-01-29
Kolejne zachwalanie “całkowicie innego” wyjaśnienia ewolucji   Coyne   2018-01-26
Bekon bez azotynów   Novella   2018-01-25
Specjacja przez hybrydyzację u amazońskich gorzyków?   Coyne   2018-01-23
Dowody, że ptaki drapieżne szerzą pożary leśne, by wypłoszyć zdobycz   Coyne   2018-01-20
Tajemnicze cykle epok lodowych   Ridley   2018-01-19
Pochodzenie ludzkiej muzyki? Samiec kakadu palmowej używa patyka do rytmicznego uderzania w wydrążone drzewa   Coyne   2018-01-18
Powrót “tradycyjnej” astrologii   Novella   2018-01-17
Nowe badanie o tym, jak ewoluują ludzie   Coyne   2018-01-16
Krąg mimikry müllerowskiej   Coyne   2018-01-12
Sztuczna inteligencja będzie symbiozą, nie zaś zastąpieniem   Ridley   2018-01-11
Czy nauka zabija duszę?   S. Pinker   2018-01-09
Dlaczego nie będzie doboru na inteligentne niemowlęta   Ridley   2018-01-05
Powrót łysenkoizmu w Putinowskiej Rosji   Novella   2018-01-03
Pozory mylą, czyli niespodzianki nie zawsze przykre   Łopatniuk   2017-12-30
Obniżenie poprzeczki dla tradycyjnej medycyny chińskiej dla ideologii i zysku     2017-12-29
Multikulturaliści unicestwiają zachodnią cywilizację   Salzman   2017-12-28
Nie znasz przeszłości, nie znasz przyszłości   Mayer   2017-12-27
Alternatywna medycyna zabija   Novella   2017-12-26
Na wpół syntetyczne życie z powiększonym kodem genetycznym   Novella   2017-12-23
Ziemniaki GMO zmniejszą użycie pestycydów i dostarczą więcej gotówki farmerom w Ugandzie   Ongu   2017-12-22
Słusznie o plastiku i PCB, błędnie o zakwaszeniu   Ridley   2017-12-21
Chwytówka modliszkowata ma chodzącą poczwarkę, która wspina się na drzewa przed przekształceniem   Coyne   2017-12-19
Pseudonauka Masaru Emoto   Novella   2017-12-18
Fantastyczne oko przegrzebka pokazane w nowej pracy   Coyne   2017-12-16
Czy ptaki wyewoluowały większe dzioby, by zjadać duże, inwazyjne ślimaki?   Coyne   2017-12-13
Biotechnologia jest pilnie potrzebna w Afryce – dla gospodarki i środowiska   Ridley   2017-12-08
Okrutne zabawy wielorybów   Lyon   2017-12-07
Specjacja zięb z Galápagos przez hybrydyzację   Coyne   2017-12-04
Zrób sobie test ciążowy, Krzysiu   Łopatniuk   2017-12-02
Szopy pracze są inteligentne, ale bywają kłopotliwe   Novella   2017-11-30
Popieranie wiatrowej i słonecznej energii kosztem środowiska   Ridley   2017-11-28
Tradycyjni uzdrawiacze, szczyt o szarlatanerii i “medyczny apartheid” w Południowej Afryce   Igwe   2017-11-25
Prawo Amary   Ridley   2017-11-24
Ewolucja przyłapana na gorącym uczynku   Novella   2017-11-22
Dziwaczny skrzydłoszpon rogaty   Coyne   2017-11-18
Południowoafrykańska saga: kampania dezinformacji grup anty-GMO przeciwko nowej, odpornej na choroby odmianie kukurydzy   Ongu   2017-11-17
Niecne chochliki naszej pamięci   Novella   2017-11-16
BBC znowu błędnie przedstawia ewolucję, opisując nowe odkrycie wczesnych ssaków wyższych   Coyne   2017-11-14
Teraz nawet akceptujących zmianę klimatu nazywa się “negacjonistami   Lomborg   2017-11-13
Nowy gatunek orangutana? Wątpię.   Coyne   2017-11-10
Antynauka czystego jedzenia   Novella   2017-11-08
Wiecej niemądrych twierdzeń, że epigenetyka całkowicie zrewiduje nasz pogląd na ewolucję   Coyne   2017-11-06
Skandal z glifosatem   Ridley   2017-11-04
Ugandyjski dziennikarz: jak informować o biotechnologii, kiedy jej krytycy rozsiewają dezinformację?   Christopher Bendana   2017-11-03

« Poprzednia strona  Następna strona »
Polecane
artykuły

Prawo powrotu



Mózg i kodowanie predyktywne



Nocna rozmowa



WSzyscy wiedza



Nieustający marsz



Oświecenie Pinker



Alternatywna medycyna zabija



Kobiety ofiarami



Prometeusz



modyfikowana pszenica



Arabowie



Roboty będą uprawiać ziemię



Sumienie, czyli moralność bez smyczy



Skomplikowana ewolucja



Argument neuroróżnorodności



Nowe badanie pamięci długotrwałej



Ściganie bluźnierstwa



Ryby jaskiniowe



Autyzm



Od niepamiętnych czasów



Tunezyjczycy przeciw złemu prawu



Drugie prawo termodynamiki



Pochwała ignorancj



Mistyfikacja Sokala



Intronizacja Chrystusa



Obama chrzescijanie



Szelest liści



Czego wam nie pokazują?



Rozdzielenie religii i państwa



Trwa ewolucyjne upokorzenie archeopteryksa



Trucizna, kamuflaż i tęcza ewolucji



Religia zdrowego rozsądku



Kto się boi czarnego luda?



Land of the pure


Listy z naszego sadu
Redaktor naczelny:   Hili
Webmaster:   Andrzej Koraszewski
Współpracownicy:   Jacek, , Malgorzata, Andrzej, Marcin, Henryk