Prawda

Piątek, 22 listopada 2019 - 03:51

« Poprzedni Następny »


Gość w sadzie

Zegarek na wrzosowisku


Lucjan Ferus 2014-03-26

Stanisław Ignacy Witkiewicz (Witkacy)<br /> \
Stanisław Ignacy Witkiewicz (Witkacy)
"Stworzenie świata", 1921-22, olej na płótnie, 115 x 170 cm, Muzeum Sztuki, Łódź


Uważałem (i nadal uważam), iż każdy osobnik wierzący w Boga jest kreacjonistą, gdyż wiara w istnienie Stwórcy naszego świata musi iść w parze z wiarą w jego kreację. Wg powyższej definicji kreacjonista to po prostu synonim wierzącego. Jednakże dopiero, kiedy przeczytałem doskonałą książkę pt. Nauka a kreacjonizm pod redakcją Johna Brockmana, uświadomiłem sobie jak bardzo się myliłem.

Wynika z niej bowiem, iż kreacjoniści to szczególny rodzaj wierzących; mają ambicję, aby nauka potwierdzała ich wierzenia, w związku z tym usilnie szukają w tworach przyrody znamion inteligentnego projektu, przejawiającego się wg nich w tzw. „nieredukowalnych złożonościach”. Ponieważ współczesna nauka odeszła już daleko od scholastyki, której zadaniem było służenie i wspieranie teologii, efekty ich działań są łatwe do przewidzenia.

           

            Drodzy kreacjoniści! Doprawdy nie rozumiem Waszych poczynań; w tworach przyrody doszukiwać się znamion tzw. inteligentnego projektu?! A jakiż to miałby być inteligentny projekt zawarty w samej przyrodzie? Wiem, wiem! Waszym zdaniem są to tzw. „nieredukowalne złożoności”; np. system immunologiczny, kaskada krzepnięcia krwi, wić bakteryjna, staw łokciowy mniejszej żaby łasicowatej, oko (choć oko już chyba nie) i tym podobne. I to ma wg Was świadczyć o istnieniu Inteligentnego Projektanta owego dzieła, którym jest nasz świat? Wybaczcie lecz dla mnie jest to nieco śmieszne podejście do tego problemu, całkowicie pozbawione szerszej perspektywy. Spójrzcie proszę na przyrodę bardziej kompleksowo:

           
Czy Inteligentny Projektant, wrażliwy ponoć na cierpienie swych stworzeń (wszak jest  nieskończenie miłosierny) zaprojektował by łańcuch pokarmowy, w którym wszystkie żyjące stworzenia wzajemnie się pożerają, przy niewyobrażalnej wręcz ilości okrucieństwa, bólu, cierpienia i strachu? Czy niesamowita rozrzutność materiałowa towarzysząca prokreacji większości gatunków (np. miliony niewykorzystanych plemników, by tylko jeden zapłodnił żeńską komórkę jajową, miliardy jajeczek rybiej ikry zjadanych przez inne ryby i zwierzęta, miliony młodych osobników różnych gatunków pożeranych we wczesnej młodości, gdyż tylko nieliczni są w stanie doczekać dorosłości, itd., itd.), może świadczyć o Inteligentnym Projektancie? 

           
Czy rozwiązania istniejące w świecie owadów, np. żywe ochotki pożerane od wewnątrz przez swoje potomstwo, które po dwóch dniach spotyka ten sam los, sparaliżowane lecz żywe owady, służące innym owadom za źródło świeżego pokarmu dla ich przyszłego potomstwa, modliszka pożerająca samca podczas kopulacji,  itd., itp., to także przejawy inteligentnego projektu?

           
A przyrodnicze kataklizmy niszczące na masową skalę niezliczone ilości przedstawicieli świata roślinnego i zabijające nie mniej osobników zwierzęcych jak i ludzkich? Czy to też świadczy o Inteligentnym Projektancie? I wreszcie okresy tzw. masowych wymierań, podczas których ginie ok. 90% gatunków istniejących w danym czasie na ziemi,.. to fakty świadczące na korzyść tezy o istnieniu inteligentnego projektu, a co za tym idzie Inteligentnego Projektanta? Mam co do tego poważne wątpliwości. (Bardziej szczegółowo opisałem ten problem w „Ateistycznym optymizmie Leibniza”).

           
Nie, moi drodzy! Te i niezliczona ilość innych przypadków ze świata przyrody przedstawiałyby w bardzo niechlubnym świetle jej ewentualnego Projektanta (vide; świetna analogia Stanisława Lema o konstruktorze, któremu nie zależy, aby wszystkie auta dojechały do mety, zadowala go jeśli dotrze do niej jedno na sto) i aż dziwne się wydaje, że tego nie dostrzegacie. Szczególnie jeśli wziąć pod uwagę, iż jesteście ludźmi wykształconymi, niejednokrotnie z tytułami naukowymi.

           
Czy to oznacza, że poszukiwany przez Was inteligentny projekt nie istnieje? Ależ nie! Oczywiście, że istnieje, tyle, że należy go szukać w zupełnie innym miejscu niż Wy to robicie. Przecież wypowiedź Kurta Wise’a  powinna Was naprowadzić na właściwy trop. Powiedział on w swoim czasie coś bardzo znamiennego, coś co doskonale odzwierciedla Wasz sposób myślenia i wartościowanie świata, a jednocześnie wskazuje właściwą drogę. Oto ten fragment jego wypowiedzi:

           
„..gdyby wszystkie dowody świata przemawiały przeciw kreacjonizmowi, przyznałbym to jako pierwszy, ale pozostałbym kreacjonistą, bo tak mówi Słowo Boże. Tu stoję i inaczej nie mogę”. (Bóg urojony Richard Dawkins).

           
Dostrzegacie sedno tej wypowiedzi?: „..bo tak mówi Słowo Boże. Tu stoję i inaczej nie mogę”. Trzeba więc być ślepym chyba, aby nie pojąć, że najwłaściwszym i jedynym miejscem do poszukiwania inteligentnego projektu, a tym samym utwierdzaniu się w wierze  w Inteligentnego Projektanta, jest oczywiście Słowo Boże, czyli Biblia. I tak jest w istocie: to w niej samej (oraz w dziełach największych myślicieli chrześcijaństwa, Doktorów i Ojców Kościoła, oraz wielu świętych) można znaleźć świadectwa na istnienie Projektu tak wysoce Inteligentnego, że aż zapiera dech w piersiach.

           
Zamiast narażać się na kpiny ze strony świata nauki (zasłużone zresztą, bo argumenty typu: „jaki pożytek jest z połowy oka, czy z połowy skrzydła?”, są wyjątkowo infantylne, świadczące jedynie o daleko posuniętym ograniczeniu umysłowym, używających je osób), wystarczy skorzystać z drogi wskazanej przez Kurta Wise’a, by tam odnaleźć pełny obraz owego Inteligentnego Projektu i to bez użerania się z naukowcami.

           
Skoro jednak dotąd sami na to nie wpadliście, ani nawet Wasi czołowi ideolodzy, będę musiał pomóc Wam w tym zbożnym dziele i spośród tysięcy mniej istotnych informacji zapisanych w Piśmie Świętym, wyłuskać samą czystą ideę tego Najinteligentniejszego pod słońcem Projektu i pojąć ukryty zamysł Stwórcy tego świata,.. o pardon: Inteligentnego Projektanta. A zatem do rzeczy, bo już zapewne nie możecie się doczekać.

 

Wszystko zaczęło się podobno od upadku pierwszych ludzi w raju; Bóg stworzył ludzi doskonałych – jak utrzymuje religia – i zakazał im nabycia wiedzy o istocie dobra i zła. Lecz ci nie posłuchawszy jego zakazu ulegając kuszeniu przez węża i zjadając zakazany owoc z drzewa dobrego i złego. W efekcie tego występku ich natura ulega skażeniu skłonnościami do czynienia zła i nieprawości. Jest to tzw. grzech pierworodny człowieka (wg św. Augustyna), przechodzący na następne pokolenia, gdyż Bóg za karę nakazuje ludziom rozmnażać się z tą grzeszną naturą. W skutek powyższego, zło rozprzestrzenia się na cały rodzaj ludzki.

           
Następnie; rozczarowanie Boga tą sytuacją widzącego „że wielka jest niegodziwość ludzi na ziemi i że usposobienie ich jest wciąż złe, żałował, że stworzył ludzi na ziemi i zasmucił się”. Potem podjęcie przez Boga decyzji o zgładzeniu swojego stworzenia: „zgładzę ludzi, których stworzyłem, z powierzchni ziemi”. W dalszej kolejności następuje masowy i spektakularny mord bożych stworzeń: ogólnoświatowy potop.

           
Potem jest opisana nieudolna próba odrodzenia rodzaju ludzkiego (i zwierzęcego) z potomków Noego, ocalonych na arce z owego kataklizmu, których natura i tak była grzeszna, więc przekazali ją w dziedzictwie tej niby „odrodzonej” ludzkości. Czego efekty nastąpiły szybko i nieuchronnie. Dalej; obawa Boga przed skutkami zjednoczenia się ludzi we wspólnej idei i wspólnym przedsięwzięciu. Co poskutkowało pomieszaniem im języków, aby nie mogli się ze sobą porozumieć.

           
Po wielu wiekach „naprawiania” człowieka wyszukanymi groźbami i karami, Bóg rezygnuje z naprawy całego swego dzieła i ogranicza swą opiekę do jednego narodu. Jednak i to zadanie wydaje się ponad jego siły; wybrany naród nie jest mu zbyt posłuszny. Bóg robi wszystko, aby utrzymać go w ryzach: nie szczędzi kar, gróźb i przekleństw. Jednocześnie wiedzie go od wojny do wojny, topiąc w morzu krwi wszelkich jego wrogów stojących na drodze do jego potęgi. Wszystko to dzieje się z bożą pomocą i z bożego nakazu.

           
Mijają następne stulecia i kiedy na ziemi żyje już ok. 300 mln. ludzi (jak wyliczyli specjaliści), Bóg postanawia przebaczyć im grzechy i winy,.. i zbawić ludzkość. W tym celu posyła do nich swego Syna z zadaniem ogłoszenia tej Dobrej Nowiny ludziom. Aby dostąpili oni obiecanego zbawienia, muszą zamordować Syna Bożego w okrutny, poniżający sposób i złożyć go Bogu w ofierze odkupienia. Takiej bowiem ofiary zażyczył sobie sam Stwórca.

           
Wszyscy ci, którzy uwierzą, iż tylko ta ofiara mogła przebłagać (przekupić) Boga, jak i w to, że człowiek, którego ludzie ukrzyżowali był właśnie owym Synem Bożym – zostaną zbawieni. To znaczy, po Armagedonie i Sądzie Ostatecznym dusze ludzi dobrych i sprawiedliwych dostaną się do nieba, natomiast dusze ludzi złych i tych, którzy nie uwierzyli w Boga i jego Syna dostaną się do piekła „gdzie będzie płacz i zgrzytanie zębów”, oraz wieczne męki w ogniu piekielnym.

           
Taki obraz w zarysie wyłania się z kart Biblii. Syn Boży Jezus Chrystus będzie próbował naprawić to wielce nieudane dzieło swego boskiego rodzica, lecz biorąc pod uwagę, że ani jeden, ani drugi nie zmienią skażonej grzechem natury ludzkiej, efekty ich działalności pośród ludzi będą raczej mizerne: wybawiona ponoć od grzechu ludzkość przez ofiarę krzyża, także będzie przelewać morze krwi swych współbraci i w nieustannym dążeniu do władzy, przywilejów i bogactw, popełniane będzie wszelkie możliwe zło jakie tylko może wyrządzić człowiek człowiekowi i to w imię swego miłosiernego Boga. Tak w dużym skrócie wygląda plan opatrznościowy Stwórcy w stosunku do jego stworzeń.

 

           
Słabiej zorientowani w meandrach teologii mogą spytać w tym miejscu:

- Czy to właśnie jest ów Inteligentny Projekt w wykonaniu Inteligentnego Projektanta?

           
Nie, moi drodzy! Nie tak szybko! Aby wydobyć go na „światło dzienne” należy wpierw odpowiedzieć sobie na parę istotnych pytań, a zacząć należy od następującej kwestii. Św. Tomasz z Akwinu napisał kiedyś takie oto zdanie:

           
„Ponieważ wszystko co jest stworzone, zaistniało zgodnie z myślą bożą, przeto idea podporządkowania wszystkiego jednemu celowi, powinna istnieć od całej wieczności w umyśle bożym”.

           
Czy zastanawialiście się kiedyś po co właściwie Bóg stworzył istoty rozumne; ludzi? Jakiemu to celowi podporządkował wszystko w swoim dziele? I na czym polega jego odwieczny plan – wraz z wypełnieniem w czasie – nazywany Opatrznością Bożą? Dlaczego istnieje zło w dziele bożym, pomimo nieskończonych i niczym nieograniczonych możliwości jego Stwórcy? Pomimo jego wszechwiedzy, która powoduje, iż wiedział wszystko o swoim dziele nieskończenie wcześniej nim ono zaistniało w rzeczywistości? Aby odpowiedzieć na te i podobne im pytania, prowadzące nas do odkrycia owego Inteligentnego Projektu należy,.. zadać jeszcze parę pytań i postarać się znaleźć na nie odpowiedzi. A poszukiwana prawda sama zacznie się wyłaniać z przedstawionej argumentacji.

                      

Zacznijmy od wydarzenia, od którego wszystko się zaczęło: od feralnego upadku pierwszych ludzi w raju. Jak w ogóle do niego mogło dojść? (rozpatrując to tylko w kontekście bożej wszechwiedzy). Przecież Bóg nieskończenie wcześniej musiał wiedzieć (ba! widzieć nawet), że ludzie będą kuszeni przez węża, i że ulegną tej pokusie. Dlaczego więc pozwolił mu na to podstępne kuszenie? A przynajmniej dlaczego nie uwzględnił tej okoliczności, nakazując powtórzyć (tym razem bez udziału węża) tę dziwną próbę w raju? Wszak jest doskonale sprawiedliwy, czyż nie?

           
Dlaczego Bóg nie przebaczył ludziom tego występku popełnionego w nieświadomości (dopiero po zjedzeniu owocu zakazanego dowiedzieli się jakie zło popełnili)? Choć jest on ponoć nieskończenie miłosierny i kochający ludzi, to jednak ukarał ich (między innymi) nakazem rozmnażania się z grzeszną naturą, wiedząc doskonale i ze szczegółami (a nawet widząc to) jakie będą tego konsekwencje w przyszłości dla rodzaju ludzkiego.

           
Z całej późniejszej historii ludzkości, obfitującej w niewyobrażalną ilość popełnianego zła i niezawinionego cierpienia z powodu tej właśnie kary nałożonej na ludzi przez Boga, widać, że była to jedyna najwłaściwsza chwila i okoliczność do urzeczywistnienia tych pięknych bożych cech: miłosierdzia, litości i miłości do swego stworzenia – człowieka. Dlaczego Bóg z niej nie skorzystał, skoro ponoć tak bardzo umiłował ludzi? Czy nie mógł zapobiec upadkowi pierwszych ludzi, czy tylko nie chciał?

           
Następnie; dlaczego Bóg ukarał potopem ludzi, którzy żyli zgodnie z nakazami swej grzesznej natury – tej, z którą nakazał rozmnażać się ludziom? Musiał przecież wiedzieć, że takie będą efekty jego kary: zło i niegodziwość obejmie we władanie cały rodzaj ludzki. Wygląda więc na to, że ukarał ich drugi raz za tę samą winę. Dlaczego Bóg postanowił  „odrodzić” ludzkość po potopie z osobników o skażonej grzechem naturze wiedząc, iż prawem dziedziczenia przekażą oni swą grzeszną naturę swemu potomstwu, a ci następnym pokoleniom, tak że ta „odrodzona” ludzkość po niedługim czasie w niczym nie będzie się różniła od tej przedpotopowej.        

           
Dalej; dlaczego Bóg wybrał sobie jeden naród spośród wielu, by roztoczyć nad nim swoją opiekę, przejawiającą się głównie w tym, że prowadził ich od wojny do wojny ze współbraćmi, nakazując im mordować wszystkich wrogów – nie wyłączając kobiet i dzieci – zajmować ich tereny i rabować ich dobytek. Czym można wytłumaczyć ten dziwny nacjonalizm Boga, dla którego przecież wszyscy ludzie są jego dziećmi? A przynajmniej powinni być, logicznie biorąc.

           
Dlaczego dopiero po 4 tys. lat (wg obliczeń egzegetów) Bóg zdecydował się na dalszą naprawę swego dzieła, powierzając tę misję swemu jedynemu Synowi (o którego istnieniu dotąd nikomu się nie pochwalił)? Dlaczego bestialskie i poniżające zamordowanie przez ludzi jego Syna, tak bardzo mu się spodobało (usatysfakcjonowało), że wybaczył im ponoć wszystkie grzechy i winy? Po co była Bogu potrzebna ta ofiara, złożona przez niego samego, samemu sobie, by przebłagać (przekupić) siebie samego za swe nieudane dzieło – ludzi?

           
Po co zadaję te wszystkie pytania, nie udzielając żadnej odpowiedzi? Bowiem jest ona zbyt oczywista, jednakowa we wszystkich przypadkach i prowadzi do następującej konkluzji: Bóg tak się zachowywał, ponieważ taka była jego wola. Nie mogło być żadnej przyczyny zewnętrznej, usprawiedliwiającej i tłumaczącej jego działania, bowiem wszystkie wydarzenia rozgrywające się w określonym czasie i rzeczywistości, były mu znane już nieskończenie wcześniej. I to nie tylko z powodu jego wszechwiedzy i wszechobecności w swym dziele, ale też z powodu, iż jest on ich jedynym autorem mającym nad swym dziełem władzę absolutną.

           
Jako podsumowanie powyższego, nasuwa się jeszcze jedno (ostatnie już) pytanie: dlaczego Bóg chciał aby wydarzyło się to wszystko; aby ludzie „sprzeciwili” mu się w raju, w rezultacie czego dostąpili upadku i by rozmnażali się z grzeszną naturą, powiększając ilość i zasięg zła z każdym następnym pokoleniem, aż opanowało ono całą ludzkość? (Tłumaczenie, że Bóg nie chciał a tylko dopuszczał taką możliwość jest doprawdy infantylne; oznacza dokładnie to samo, bo dopuszczać coś, to znaczy chcieć, by to istniało). Czy jest możliwa sensowna odpowiedź na tak postawione pytanie? Otóż jest i prowadzi ona prosto do poznania owego Inteligentnego Projektu autorstwa naszego Stwórcy.

         
Skoro zatem Bóg, który problem grzechu pierworodnego człowieka mógł rozwiązać zanim on zaistniał w naszej rzeczywistości, wymyślił naprawienie go w taki dziwny sposób  poprzez swego Syna, który miał zbawić ludzkość od tego grzechu przez ofiarę ze swego życia i męczeńską śmierć na krzyżu – to z dużą dozą prawdopodobieństwa można przyjąć, iż nie uczynił tego bez istotnego powodu. Tak właśnie wynika z lektury Pisma Św.; Bóg miał w stosunku do swego potomka ważne i dalekosiężne plany.

           
Okazuje się bowiem, że Syn Boży był przewidziany na Odkupiciela i Zbawiciela grzesznej ludzkości, zanim rodzaj ludzki zaistniał a nawet zanim świat został stworzony. No i oczywiście na długo przed tym zanim nasi prarodzice „przeciwstawili” się Bogu i dostąpili upadku. Ten pomysł potwierdza sama Biblia, zatem musi być on wiarygodny. W Nowym Testamencie jest krótki (ale jakże wiele mówiący) fragment dotyczący Syna Bożego – Jezusa Chrystusa: „On był wprawdzie przewidziany przed stworzeniem świata, dopiero jednak w ostatnich czasach się objawił ze względu na nas”(1P1,20).

           
Pewien utytułowany biblista tak wyjaśnia ten niezmiernie ciekawy teologiczny problem: „Otóż jeszcze „przed założeniem świata” Syn Boży zawarł z Ojcem wieczne przymierze, na mocy którego zgodził się umrzeć za ludzkość, gdyby zaszła taka potrzeba”. Dziwne, prawda? Jakaż to zewnętrzna potrzeba mogłaby zaistnieć w przypadku Boga o nieskończonych i niczym nie ograniczonych możliwościach? Przecież każdy przypadek, który by uzasadniał taką potrzebę, jest Bogu znany nieskończenie wcześniej, więc ma on zawsze mnóstwo czasu na to, by jej zapobiec zanim ona zaistnieje w rzeczywistości, prawda?

           
Odpowiedź jest oczywista: ta „odkupicielska ofiara” Syna Bożego na krzyżu, miała zapewnić mu – tak jak wcześniej grzech pierworodny –możliwość zaistnienia pośród rodzaju ludzkiego, jako Bóg Odkupiciel i Zbawiciel człowieka. Z czym zresztą nasza religia wcale się nie kryje, przedstawiając to w orędziu wielkanocnym, będącym od wieków liturgiczną modlitwą Kościoła kat.: „O zaiste konieczny był grzech Adama, który został zgładzony śmiercią Chrystusa! O szczęśliwa wina, skoro ją zgładził tak wielki Odkupiciel!”.

           
Biorąc pod uwagę tylko niektóre atrybuty Boga i związane z nimi nieskończone możliwości, można chyba uznać za pewne, że Bóg Ojciec i jego Syn uzgodnili wcześniej ze sobą taki scenariusz wydarzeń na ziemi, po to, aby obaj w jednakowym stopniu byli ważni i potrzebni grzesznej ludzkości.

           
A poczciwe owieczki do dnia dzisiejszego czują się winne za mękę i śmierć Syna Bożego na krzyżu (wdrukowywaną w ich umysły każdego roku od nowa) nie biorąc w ogóle pod uwagę, że był to przecież pomysł i wykonanie jego kochającego Ojca, istniejący w jego (ich) świadomości na długo, długo przed tym, zanim Bóg wziął się za stwarzanie świata i człowieka w nim. A Syn Boży w żadnym wypadku nie mógł być niewinną ofiarą (jak tego chcieliby kapłani), lecz świadomym uczestnikiem tego bożego planu, znającym doskonale swoją w nim rolę.

           
To żałosne przedstawienie było odegrane na użytek ludzi, gdyż Syn „posłany” na ofiarę przebłagalną i Ojciec, który go „posyłał” od dawien dawna musieli znać ten scenariusz, będąc jego autorami (i jednym i tym samym Bogiem: Trójcą Świętą). Smaczku temu dodaje fakt, że wyszedł z tego ciekawy, teologiczny paradoks: Bóg składa ofiarę z siebie, przed samym sobą, po to by przebłagać/przekupić siebie za swe nieudane dzieło – człowieka. Jednym słowem Bóg „przebłaguje” ofiarą z siebie, samego siebie, by naprawić własne dzieło.

           
I to jest właśnie ta – cytowana wyżej – idea podporządkowania wszystkiego jednemu celowi, istniejąca od całej wieczności w umyśle bożym: idea stworzenia grzesznych istot, potrzebujących zbawienia i Zbawiciela.Gdyby Bóg stworzył ludzi doskonałych i nieśmiertelnych i swą doskonałą naturę przekazywaliby oni swemu potomstwu, ani Zbawiciel, ani sam Bóg ze Świętą Rodziną i niezliczonym panteonem świętych nie byli by im do niczego potrzebni, nie uważacie? Religie bowiem żywią się grzechem i bez niego (oraz strachu przed śmiercią) nie miałyby racji bytu.

           
Czy to już jest ten Inteligentny Projekt, który obiecałem Wam przedstawić? Chwila cierpliwości (opłaci się). Abyście nie mieli żadnych wątpliwości co do słuszności powyższej argumentacji, zapoznajcie się proszę z orzeczeniami św. Soboru Watykańskiego I z 1870r., które nie pozostawiają żadnych złudzeń i wątpliwości co do celu i przyczyny, którymi kierował się nasz Bóg, stwarzając nasz świat i nas samych. Oto ich fragmenty:

           
„Plan odwieczny i jego wypełnienie w czasie nazywa się razem Opatrznością bożą”.


„Wszystko co stworzone, Bóg swoją Opatrznością strzeże i prowadzi, kierując od początku do końca, mocno rozrządzając wszystko w słodyczy”.

           
„Bóg działa w świecie nieustannie. Jest przyjętą tezą przez wszystkich teologów kat., że Bóg współdziała nie tylko w utrzymaniu w istnieniu, ale w każdej czynności stworzeń”.

           
„Bóg współdziała w akcie fizycznym grzechu”. Po co to czyni, miast nie dopuścić do niego? (pytanie moje, na które Sobór tak odpowiada):


„Bez dopuszczenia zła moralnego – czyli grzechu – na świecie, nie ujawniłby się ten przymiot boży, któremu na imię Miłosierdzie /../ Dopiero na przykładzie grzesznej ludzkości, grzesznego człowieka, ujawniło się miłosierdzie Boga przebaczającego”. Konkluzja:


„Zło moralne w ostatecznym wyniku, służy również celowi wyższemu: chwale bożej, która się uzewnętrznia przede wszystkim w jego miłosierdziu przez przebaczanie, wtórnie zaś w sprawiedliwości przez karę” (wytłuszczenia moje).


Więc tak wygląda prawdziwe oblicze bożej Opatrzności względem ludzi, według najwyższych autorytetów naszej religii. Czy wszystko jest już jasne? Gdyby ludzkość nie była grzeszna z natury i ludzie nie grzeszyliby, Bóg nie miałby powodów do okazywania im swego miłosierdzia i przebaczania win, a co za tym idzie ucierpiałaby też jego chwała, która się uzewnętrznia przede wszystkim w bożym miłosierdziu przez przebaczanie,.. no i karanie oczywiście, ale to już tylko wtórna sprawiedliwość.


Ujmując to inaczej: człowiek musiał upaść i stać się grzeszny z natury po to, by chwała Boża mogła jaśnieć pełnym blaskiem. Także po to, aby Syn Boży mógł zostać Odkupicielem i Zbawicielem grzesznej ludzkości, a tym samym stać się koniecznością w krótkim życiu człowieka. Po prostu Bóg stworzył sobie taki rodzaj istot, które najbardziej odpowiadają jego potrzebom, a że przy okazji wmówił im winę za wszelkie zło istniejące w jego dziele, to też w gruncie rzeczy jest zrozumiałe; przecież nikt nie będzie oskarżał samego siebie o perfidną i złą wolę, prawda?


Nie muszę chyba dodawać, że w powyższym kontekście owo osławione miłosierdzie boże, którym nasz Bóg chwali się nieustannie ustami swych kapłanów („Bóg bogaty w miłosierdzie”) i eksponuje najbardziej ze wszystkich swoich atrybutów, jest niczym innym jak wyrafinowanym okrucieństwem i bezlitosnym wyrachowaniem, pozbawionym krzty litości i miłości w stosunku do swoich stworzeń – ludzi.

 

Drodzy kreacjoniści. Tak jak obiecałem, przedstawiłem Wam ten najinteligentniejszy ze wszystkich projektów na świecie. Musicie bezstronnie przyznać, że poziom jego inteligencji  przerasta o parę rzędów wielkości najambitniejsze ludzkie projekty, prawda? Jak się do niego mają Wasze mizerne „nieredukowalne złożoności”? Dosłownie nijak! A może i mniej. Tak,.. aby wymyślić coś takiego, trzeba naprawdę mieć nieludzką inteligencję!


Nie ma się więc co dziwić, że przez tyle wieków istnienia naszej religii nikt nie wpadł na jego choćby najmniejszy ślad! Dopiero uczeni mężowie, uczestnicy owego Soboru, jako pierwsi w dziejach ludzkości wskazali właściwą drogę, dzięki której udało mi się odkryć istnienie, właściwy sens i cel owego projektu, który dotąd skutecznie wymykał się wyobraźni i zrozumieniu przez zwykły ludzki umysł (szczególnie ten „oświecony” wiarą).


Dla pełniejszego obrazu streszczę go specjalnie dla Was własnymi słowami:


Zanim Bóg zabrał się do stwarzania świata (oraz całego Uniwersum) zapewne umówił się ze swoim Synem, iż podzielą się rolami w tym jego dziele. Rolą Syna będzie naprawa zakłóconego ładu w dziele jego Ojca, przywrócenie właściwego porządku i początkowej doskonałości. Rolą Ojca – stworzenie takich warunków, by jego Syn miał co naprawiać i dzięki temu zostać Bogiem ludzi.


Aby tak się stało, ów doskonały ład w dziele bożym musiał zostać zakłócony w taki sposób, by nie wyglądało to na celowe i z góry zaplanowane działanie boże. Najlepiej więc winą i odpowiedzialnością za zaistniały stan rzeczy (istnienie zła w dziele bożym) obarczyć samo stworzenie (w tym przypadku dwa stworzenia: „zbuntowanego” anioła i „nieposłusznego” człowieka), które i tak jest na tyle prymitywne, iż nie pojmie istoty sprawy, a jeśli zacznie nawet coś pojmować, to i tak w to nie uwierzy.


I stało się wszystko dokładnie tak, jak Bóg zaplanował wcześniej (to ta idea, o której pisał św. Tomasz, że powinna tkwić od całej wieczności w umyśle bożym i której Bóg podporządkował całe swoje dzieło). Dzięki temu perfidnie inteligentnemu zabiegowi chwała boża może jaśnieć pełnym blaskiem, gdyż uzewnętrznia się ona głównie w miłosierdziu bożym; poprzez przebaczanie ludziom win i grzechów, których by nie mieli, gdyby Bóg im nie nakazał rozmnażać się z naturą skażoną skłonnościami do czynienia zła i nieprawości.


Zaś grzeszna ludzkość posłużyła Bogu jako przykład i pretekst do ujawnienia z kolei i wyeksponowania jego „pięknej” cechy – miłosierdzia, które by się nie ujawniło, gdyby ludzie byli z natury doskonali. Przy okazji Syn Boży mógł zaistnieć jako Bóg Odkupiciel i Zbawiciel człowieka od grzechów, a tym samym dać upragnioną nieśmiertelność jego duszy. Oczywiście na samym końcu dziejów i po Armagedonie, oraz Sądzie Ostatecznym.

 

Taki nam się wyłania obraz tego bożego planu, nazywanego – wraz z wypełnieniem w czasie – Opatrznością Bożą, lub jak wolicie Inteligentnym Projektem,.. po uwzględnieniu konsekwencji wynikających z bożych atrybutów i wyciągnięcia z nich logicznych wniosków. Powinienem w tym miejscu – dla lepszego efektu – zakończyć ten tekst. Aby jednak nie wyszło na to, że wymyślam religijne teorie spiskowe lub jestem ich zwolennikiem, muszę wyjaśnić, że w „Bardzo nieeleganckiej hipotezie Boga” dokładniej opisałem dlaczego i z jakich powodów wyszedł kapłanom taki paradoksalny wizerunek Boga. Jednym słowem jest tam przedstawiona cała prawda o idei Boga, a nie tylko jej część – jak w tym przypadku – na użytek szczególnego rodzaju jej odbiorców. 


„Dla teisty Bóg pozostaje eleganckim, ekonomicznym i płodnym wyjaśnieniem faktu istnienia Wszechświata /../ Eleganckim, gdyż za pomocą jednej tylko kluczowej idei – idei najdoskonalszego z możliwych bytów – natura Boga i istnienie Wszechświata zostają ze sobą jasno powiązane”. (Keith Ward, z Bóg urojony R. Dawkinsa).


Mam nadzieję, że być może ten artykuł pomoże Wam w elegancki, ekonomiczny i płodny sposób jasno powiązać naturę Boga, istnienie Wszechświata i nas samych. Jaśniej już nie potrafię tego wyłożyć, a nawet nie mam zamiaru (kto umie myśleć, zrozumie). Zatem na koniec pozostaje nam tytułowy „zegarek na wrzosowisku”, koronny argument na istnienie Boga, wymyślony przez wielebnego Paley’a w 1800 r. Nie będę tej argumentacji zamieszczał w całości, zapewne wszyscy zainteresowani tą tematyką znają ją doskonale. Mimo to – dla tych, którzy mogą jej nie znać – przytoczę ją w paru zdaniach:


Temu, kto znajdzie ów zegarek musi nasunąć się nieuchronny wniosek, że przedmiot ten musiał zostać skonstruowany, zatem musiał mieć swojego twórcę. A więc musiał istnieć rzemieślnik, który go wykonał, i że wiedział on jak go zbudować, a nadto przemyślał jego zastosowanie. Takie samo rozumowanie dotyczy dzieł natury, zwłaszcza roślin i zwierząt, w których istnieją równie przemyślne oznaki inwencji i przejawy projektu. Wynika z tego, że dzieła te również muszą mieć swojego twórcę. Wniosek jaki nasunął się wielebnemu Paley’owi jest następujący: „Oznaki projektu są zbyt wyraźne, by można było je zlekceważyć. Projekt musi mieć projektanta. Projektant musi być osobą. Osobą tą jest BÓG” (wg Nauka a kreacjonizm pod redakcją Johna Brockmana).


Ponieważ ta argumentacja została już dawno obalona (ciekawi mnie tylko z jakich oznak projektu zawartych w tworach przyrody można wywieść twierdzenie, że ów projektant musiał być osobą? Jakoś nie mogę sam na to wpaść!), przytoczyłem ją z nieco innego powodu. Otóż dla mnie osobiście takim odpowiednikiem owego zegarka jest idea Boga (bogów). Na wrzosowisku raczej nie powinniśmy jej szukać, ale mimo to jest ona wszechobecna we wszystkich czasach i kulturach człowieka.

           
Kiedy już się na nią natkniemy (zazwyczaj we wczesnym dzieciństwie), na pierwszy rzut oka wygląda rzeczywiście na prawdę objawioną. Lecz im lepiej ją poznajemy, im więcej wiedzy nabywamy na jej temat i im więcej poznajemy podobnych idei, z tym większym przekonaniem zdajemy sobie sprawę, że owszem ma ona swojego twórcę, ale na pewno nie jest nim byt nadprzyrodzony, lecz zwykły człowiek, a dokładniej bardzo wielu ludzi, którzy ją tworzyli i rozwijali się wraz z nią (ewoluowali) przez tysiąclecia.


Po prostu prawda objawiona ludziom przez absolutnie doskonałe bóstwo nie mogłaby zawierać tyle wewnętrznych sprzeczności, nielogiczności oraz zabobonów i absurdów, które aż nadto wyraźnie wskazują na prawdziwych jej autorów. Nie byłoby w niej także apoteozy przemocy i okrucieństwa, nacjonalizmu czy wręcz szowinizmu, a także niezliczonych pokładów zakłamania i dziwnie pojmowanej sprawiedliwości. To wszystko (w rzeczywistości o wiele, wiele więcej) w tej idei przekonuje nas, że jej prawdziwym twórcą jest sam człowiek. A 30 – 40 tysiącletnia historia naszych religii potwierdza to ponad wszelką wątpliwość,.. wystarczy tylko ją znać.   


Jednym słowem jest tak, jak ujął to autor jednej z religioznawczych książek:


„W dziejach cywilizacji naszej planety, jedynym stwórcą i twórcą był człowiek. Nie było żadnych cudów ani działań ponadludzkich i nikt spoza ziemi do interesów naszej rodziny się nie wtrącał”. (Jerzy Cepik Jak człowiek stworzył bogów).


Zamiast tracić swój czas na jałowe poszukiwanie owych „nieredukowalnych złożoności”, mających jakoby świadczyć o istnieniu inteligentnego projektu, którego – jak uważacie – przejawy można zaobserwować w tworach przyrody, może warto byłoby wysilić swój intelekt i zmierzyć się z samym Projektem, przedstawionym drobiazgowo w powyższym tekście? (o innych nie wspominając).


Czy może raczej powiecie, że powyższe wywody nie dotyczą kreacjonizmu i wobec tego nie ma o czym mówić?

 


Wyślij artykuł do znajomego:     Wydrukuj



Nowy ateizm i krytyka religii

Znalezionych 582 artykuły.

Tytuł   Autor   Opublikowany

Byli ateiści, obecnie wierzący   Ferus   2019-11-17
Dewocja to pobożność? Czyli wizyta u starszej pobożnej pani.   Ferus   2019-11-10
Biskupa czerep rubaszny   Koraszewski   2019-11-08
Sen mara, Bóg wiara, nieśmiały głos podświadomości, czy bezsensowne rojenia senne?   Ferus   2019-11-03
Refleksje sprzed lat: „Proporcje krzyku i smaku”   Ferus   2019-10-27
Trudne początki mitu   Ferus   2019-10-20
Jak Bóg ogarnia swoje dzieło   Ferus   2019-10-13
Uduchowiony erotyzm bogów i wyznawców (V)   Ferus   2019-10-06
Uduchowiony erotyzm bogów i wyznawców IV   Ferus   2019-09-29
Katolicka Afryka i jej niepokoje   Igwe   2019-09-27
Turcja: ucieczka od religii?   Bulut   2019-09-25
Uduchowiony erotyzm bogów i wyznawców (III)   Ferus   2019-09-22
Uduchowiony erotyzm bogów i wyznawców (II)   Ferus   2019-09-15
Uduchowiony erotyzm bogów i wyznawców   Ferus   2019-09-08
Zlecenie walki z szatanem   Koraszewski   2019-09-02
Mrówki i ludzie. Czyli niepokojące podobieństwo „korony stworzenia” do bezrozumnych owadów.   Ferus   2019-09-01
Jabłko, które jabłkiem nie było   Ferus   2019-08-25
Ta miłość zaczęła się od strachu   Koraszewski   2019-08-24
Problem „ukrywającego się Boga”.   Ferus   2019-08-18
Hipoteza Boga kontra nauka (IV)   Ferus   2019-08-11
Na początku był jakiś Jezus   Koraszewski   2019-08-05
Hipoteza Boga kontra nauka (III)   Ferus   2019-08-04
Hipoteza Boga kontra nauka (II)   Ferus   2019-07-28
Hipoteza Boga kontra nauka   Ferus   2019-07-21
Apostołowie Nowego Ładu (II)   Ferus   2019-07-14
Bóg bez państwa i państwo bez Boga   Koraszewski   2019-07-12
Apostołowie Nowego Ładu. Czyli ludzie pogodzeni z nieubłaganymi prawami natury.   Ferus   2019-07-07
Pamięć i odrzucona tożsamość   Koraszewski   2019-06-27
O znaczeniu świeckich usług medycznych   Igwe   2019-06-22
Bezlitosne Miłosierdzie Boże   Ferus   2019-06-16
Dziecko i jego I Komunia Święta   Ferus   2019-06-09
Tajemnica zawodowa duchownych   Ferus   2019-06-02
Rozmyślając nad sensem życia (VIII)   Ferus   2019-05-26
Rozmyślając nad sensem życia (VII)   Ferus   2019-05-19
Rozmyślając nad sensem życia (VI)   Ferus   2019-05-12
De non existentia Dei   Koraszewski   2019-05-06
Rozmyślając nad sensem życia (V)   Ferus   2019-05-05
Nieszczęsny ateizm. List do przyjaciela   Koraszewska   2019-05-04
Ewangelia według pana Jeża   Koraszewski   2019-05-02
Biły się dwa bogi   Koraszewski   2019-04-29
Rozmyślając nad sensem życia IV.   Ferus   2019-04-28
Ani nie manifest, ani nie tak nowego ateizmu   Koraszewski   2019-04-26
Wzrastająca obecność boga   Koraszewski   2019-04-22
Rozmyślając nad sensem życia (III)   Ferus   2019-04-21
Dziękujmy Panu, korona cierniowa ocalona   Koraszewski   2019-04-19
Czary, zagrożenie bezpieczeństwa i prawo szariatu   Igwe   2019-04-16
Rozmyślając nad sensem życia (II).   Ferus   2019-04-14
Dlaczego ateiści walczą o prawo wyjścia z cienia w Afryce i nie tylko w Afryce?   Igwe   2019-04-10
Rozmyślając nad sensem życia   Ferus   2019-04-07
Krzywdy wyrządzone ludzkości przez naukę   Ferus   2019-04-01
Zdobywca nagrody Templetona i jego nonsensy w „Scientific American”   Coyne   2019-03-28
Mały Traktat o duszy dziecka poczętego tak lub inaczej   Koraszewski   2019-03-26
Czy religijne prawdy są zbyt trudne do zrozumienia? (II)   Ferus   2019-03-24
Zwalczanie oszukańczych kapłanów i komercjalizacji religii w Republice Południowej Afryki   Igwe   2019-03-23
Dlaczego musiałem zostać ateistą   Ferus   2019-03-17
Eks-ateistka obnaża nędzę ateizmu   Koraszewski   2019-03-07
Ego kontra Świadomość. Czyli lepiej żyć złudzeniami czy prawdą o rzeczywistości?   Ferus   2019-03-03
Trzy dni, które nie wstrząsną Kościołem   Koraszewski   2019-02-25
Ego kontra Świadomość II. Czyli lepiej żyć złudzeniami czy prawdą o rzeczywistości?   Ferus   2019-02-24
Kiedy największa na świecie sunnicka instytucja religijne potępi swój kolonializm?    Shoaaib   2019-02-24
Artykuł w ”New York Times”: Nauka może uczyć się od religii   Coyne   2019-02-20
Ego kontra Świadomość. Czyli lepiej żyć złudzeniami czy prawdą o rzeczywistości?   Ferus   2019-02-17
Papież ucałował notorycznego islamistycznego antysemitę   Meotti   2019-02-12
Czy religijne prawdy są zbyt trudne do zrozumienia?   Ferus   2019-02-10
Płaska Ziemia: kwestia wiedzy czy wiary? (II)   Ferus   2019-01-27
Płaska Ziemia: czyli kwestia wiedzy czy wiary?   Ferus   2019-01-20
Zachodni apologeci ekstremizmu   Rafizadeh   2019-01-19
Refleksje po lekturze „Ateisty”   Ferus   2019-01-13
Czy Afryce potrzebna jest religijna reformacja?   Igwe   2019-01-08
Eksperci od „prawdziwej” wolności i grzechu   Ferus   2019-01-06
Ośmioletnia panna młoda   Rafizadeh   2019-01-02
Intrygujące pytanie papieża Franciszka   Ferus   2018-12-30
Tak, jest wojna między nauką a religią   Coyne   2018-12-29
Jasełkowo-teologiczne refleksje dziadka „Maryi panienki”.   Ferus   2018-12-23
Pogodzenie nauki i religii?   Coyne   2018-12-21
Adwokat diabła II.Czyli religijna wersja ludzkich umiejętności „poszukiwania wyjścia”.   Ferus   2018-12-16
Adwokat diabła. Czyli religijne racje zastępujące prawdę.   Ferus   2018-12-09
Duchowni wypaczają religię i mordują kobiety   Reza   2018-12-03
Niechciany dar Boga. Czyli trudności z akceptacją nieuniknionego.   Ferus   2018-12-02
W Nigerii porzucenia religii jest ryzykownym przedsięwzięciem   Igwe   2018-11-29
Człowiek musi w coś wierzyć. Podsumowanie.   Ferus   2018-11-25
 “Islam przeżywa ostre starcie z nowoczesnością i wymaga reform”     2018-11-22
Człowiek musi w coś wierzyć. Schizma arcybiskupa Lefebvre'a   Ferus   2018-11-18
Człowiek musi w coś wierzyć. Mariawici.   Ferus   2018-11-11
Boski niebyt, nauka i patriotyzm   Koraszewski   2018-11-07
Człowiek musi w coś wierzyć. Raskolnicy, Swedenborg.   Ferus   2018-11-04
Człowiek musi w coś wierzyć. Savonarola, Luter i inni   Ferus   2018-10-28
Allah stworzył kobiety, żeby były w domach     2018-10-25
Prawdziwy opór przeciw fanatyzmowi   Chesler   2018-10-24
Człowiek musi w coś wierzyć. Kontynuacja.   Ferus   2018-10-21
List Einsteina kwestionujący religię, biblię i ideę Boga jest znowu na sprzedaż   Coyne   2018-10-19
Jak ekstremistyczny rząd traktuje dziewczynki i kobiety   Bulut   2018-10-19
Szatan pierwszej klasy   Kruk   2018-10-15
Przemyślana odmowa przymusowej relokacji uchodźców   Ferus   2018-10-14
Kiedy rzeczywistość zaprzecza religijnej fikcji. Czyli refleksje nad listem papieża Franciszka do ludu Bożego.   Ferus   2018-10-07
Rozum uskrzydlony wiarą (III)   Ferus   2018-09-30
Rozum uskrzydlony wiarą (II)   Ferus   2018-09-23
Rozum uskrzydlony wiarą   Ferus   2018-09-16
Zbrodnie Boga czy zbrodnie ludzi w imieniu Boga?   Ferus   2018-09-09
Kiedy stworzenie czuje się lepsze od Stwórcy.   Ferus   2018-09-02

« Poprzednia strona  Następna strona »
Polecane
artykuły

Schadenfreude



Pseudonaukowa histeria...


Panstwo etc



Biły się dwa bogi


 Forma przejściowa


Wstęga Möbiusa


Przemysł produkcji kłamstw


Jesteś tym, co czytasz,



Radykalne poglądy polityczne


Einstein



Socjologia



Allah stworzyl



Uprzednie doświadczenie



Żydowski exodus



PRL Chrystusem narodów



Odrastające głowy hydry nazizmu



Homeopatia, wibracje i oszustwo


Żołnierz IDF



Prawo powrotu



Mózg i kodowanie predyktywne



Nocna rozmowa



WSzyscy wiedza



Nieustający marsz



Oświecenie Pinker



Alternatywna medycyna zabija



Kobiety ofiarami



Prometeusz



modyfikowana pszenica



Arabowie



Roboty będą uprawiać ziemię



Sumienie, czyli moralność bez smyczy



Skomplikowana ewolucja



Argument neuroróżnorodności



Nowe badanie pamięci długotrwałej


Listy z naszego sadu
Redaktor naczelny:   Hili
Webmaster:   Andrzej Koraszewski
Współpracownicy:   Jacek, , Malgorzata, Andrzej, Marcin, Henryk