Prawda

Sobota, 24 października 2020 - 13:57

« Poprzedni Następny »


Refleksje sprzed lat: „Głęboka wiara” i inne.


Lucjan Ferus 2020-09-20


Jest to następna część cyklu „Refleksji sprzed lat” i są to zapiski moich luźnych przemyśleń (dotyczących głównie religii) z początku lat 90-tych ub. wieku. Niedawno napisałem tekst pt. „Egocentryzm religijny”, w którym przedstawiłem dwa przykłady rozumowania osób uważających się za „głęboko wierzące”. Przeglądając wczoraj te stare notatki, znalazłem w nich tekst pt. „Głęboka wiara = słaba wiara?”, w którym już wtedy rozważałem ów problem. Uznałem więc, że warto byłoby go przytoczyć, jako dopełnienie tego ciekawego problemu i zazwyczaj związanego z religiami odczucia.

                                                           ------ // ------

„Pośród ludzi wierzących w Boga są tacy, którzy mówią o sobie, iż są „głęboko wierzący”. Cóż to znaczy dokładnie? Czy można to utożsamiać z „bardziej wierzącym”? Można więc wierzyć mniej lub bardziej? Jak w praktyce objawia się to „głębokie wierzenie”? Różnica zazwyczaj jest widoczna w rozmowie: z „głęboko wierzącą” osobą nie sposób rozmawiać o religii z innej pozycji, jak tylko „na klęczkach”. Do szału doprowadza tych ludzi, gdy ktoś ma odmienne poglądy na temat „prawd” religijnych.

 

Nie ma mowy wtedy o jakiejś kulturalnej wymianie poglądów, padają oskarżenia o obrazę świętości, upomnienia aby nie szargać ogólnie przyjętych wartości, nie obrażać uczuć religijnych itp. Często adwersarzowi „zamykane są usta” stwierdzeniami: „Nie pozwolę, aby w mojej obecności bluźniono Bogu!”, czy też wyrażano się o nim źle, itd. Jednym słowem, dla osobnika „głęboko wierzącego” religia to temat tabu; nie wolno o niej mówić, a już nie daj Boże źle! Co taką postawą demonstruje taka osoba? Czy rzeczywiście niezachwianą wiarę? Niestety, akurat odwrotnie!

 

Bo cóż to jest głęboka wiara? Jest to taka wiara, która jest tak pewna swych racji, że nie boi się wystawiać ich na ataki strony przeciwnej. Nie boi się konfrontować ich z odmiennymi poglądami i porównywać z innymi prawdami. Osobnik posiadający tę wiarę, jest przekonany, że z każdego starcia wyjdzie zwycięsko, że potrafi odeprzeć każdy atak strony przeciwnej i dlatego nie boi się ich i nie unika. Konfrontacja z innymi prawdami i poglądami tylko ją hartuje i utwierdza w przekonaniu o swej słuszności. Jej wartość i siła rośnie w tych bojach słownych, dlatego nie tylko ich nie unika, ale też sama prowokuje te kreatywne „potyczki”.

 

Taka moim zdaniem powinna być głęboka, niezachwiana wiara np. w religijne prawdy. A co swoim zachowaniem i swoją postawą demonstruje osobnik uważający się za „głęboko wierzącego”? On mówi swemu adwersarzowi: „Nie życzę sobie abyś mnie atakował, abyś próbował sprawdzać siłę mojej wiary, ponieważ boję się, iż jest ona tak krucha, że rozpadnie się przy pierwszym ataku! Nie jest ona przystosowana do tego, by odpierać argumenty strony przeciwnej, gdyż nie zna kontrargumentów. Muszę ją zatem chronić i bronić przed tymi, którzy chcieliby ją podważać. Nie mogę wystawiać jej na twoje ataki, jest zbyt słaba, by to zniosła. Odejdź więc ze swymi szkodliwymi poglądami, ze swoją (obcą mi) prawdą”.

 

To właśnie wyraża swoją postawą człowiek, który mówi o sobie, iż jest „głęboko wierzący”. A zatem, cóż warta jest taka wiara? Czy jeszcze w czymś objawia się ta głębsza wiara, prócz agresji? Wydawać mogłoby się, iż taki osobnik powinien przynajmniej wiedzieć dużo więcej na tematy dotyczące jego wiary, że będzie czytał książki poświęcone owej tematyce, że będzie chciał jak najwięcej zgłębić wiedzy dotyczącej różnych aspektów swej religii. Czy tak się dzieje? Z tego co wiem, nic takiego nie ma miejsca. Osoby uważające się za głęboko wierzące wcale nie są lepiej zorientowane w prawdach, w które wierzą. Na pewno nie więcej, niż osoby zwyczajnie wierzące. Jaki z tego wynika wniosek?

 

Po prostu ci ludzie (a są to przeważnie ci sami, którym bardzo łatwo można zranić uczucia religijne) mocniej reagują na tzw. „dysonans poznawczy Festingera”. I to jest prawdziwa przyczyna ich specyficznej reakcji: odreagowanie dysonansu poznawczego. Zatem podłoże tego rodzaju zachowań wydaje się być psychologiczne. Natomiast sporne treści (te, o które toczy się słowna batalia) mają znaczenie drugorzędne, chociaż „na pierwszy rzut oka” wydawałoby się, iż jest odwrotnie. Dlatego nie każdy człowiek reaguje w taki sam sposób”.

 

1992 rok.                                           

 

Tak wtedy widziałem ów problem. Dziś zapewne nie ograniczałbym go do tego jednego psychologicznego wytłumaczenia. Jestem bowiem przekonany, iż takie postawy i zachowania u osób uważających się za „głęboko wierzące” mają więcej przyczyn. Np. duża różnorodność ludzkich charakterów, czy też głęboka potrzeba posiadania stabilnych poglądów, na których można by zbudować wartościowy światopogląd, jak i sens życia. Albo „wrodzona” niechęć do podważania uznanych autorytetów lub niechęć do myślenia jako takiego i zastanawiania się nad problemami, które nie dają konkretnych korzyści. Choć zapewne główną przyczyną takich postaw będzie wczesna indoktrynacja religijna małych dzieci, która czyni dorosłych osobników niewolnikami wpojonych w dzieciństwie idei religijnych.

                                                           ------ // ------

Następny tekst z tego zeszytu (czyli z tego samego roku) jaki chciałbym przedstawić w tym odcinku cyklu, nosi tytuł „Rozum kontra wiara”:

 

„Co za absurdalne przeciwstawienie: rozum i wiara! Tak jakby wiara mogła istnieć poza rozumem, czy też poza umysłem. Czy to nie jest podobne do powiedzenia: mózg kontra umysł? Przecież wiara nie może istnieć poza rozumem, gdyż jest ona tylko jednym ze stanów jego pracy. Czym jest wiara (rozumiana w szerokim kontekście, nie tylko w znaczeniu religijnym)? Otóż wiara to wewnętrzne przekonanie, że coś jest prawdą lub jest prawdziwe. Dosłownie: wierzę, że ta wiedza jest prawdziwa, lub jest zgodna z prawdą.

 

Każdy człowiek ma przyswojone przekonania, w które wierzy, to znaczy, które uważa za prawdziwe. Sama wiara może być oparta na przesłankach logicznych lub racjonalnych. A może też zaistnieć poprzez wczesną indoktrynację, co jest czymś nagminnym w religiach. Lecz nie można używać tego określenia jako desygnatu, a tym bardziej przeciwstawiać rozumowi. Skąd zatem wziął się ten absurdalny rozdział na wiarę i rozum, jako na dwie odrębne dziedziny ludzkiej świadomości? Oczywiście winna jest temu religia!

 

Jak zatem wiara jest widziana przez religię? Wg Soboru Watykańskiego I wygląda to tak: „Jest to cnota nadprzyrodzona, dzięki której za łaską Boga, który daje natchnienie i pomaga, wierzymy w to, co objawił,..” itd. Oraz: „Akt wiary, jest to przyjęcie prawdy nadnaturalnej przez rozum, pod nakazem woli, pod wpływem łaski, ze względu na powagę Boga objawiającego”. Należy przyznać, iż jest to nad wyraz skomplikowane! A więc wg Kościoła kat. wiara pojawia się pod wpływem łaski bożej. Ponieważ Kościół rozróżnia dwie wiary: naturalną i nadprzyrodzoną (powinna też być niewiara, jako przeciwieństwo wiary).

 

Dalej czytamy w orzeczeniach soborowych: „Nie tylko wiara i rozum nie są między sobą sprzeczne, lecz przeciwnie, niosą sobie wzajemną pomoc. Ponieważ rozum prawidłowy (cóż to jest ten „prawidłowy rozum”?) wyjaśnia podstawy wiary /../ wiara zaś rozum wyzwala od błędów, strzeże go i poucza na różny sposób”. No, też coś! Wiara poucza rozum i wyzwala od błędów?! Dobre sobie! Wiara tutaj jawi się jako drugi rozum ale ten dobry, ten pobożny i bogobojny, ten strażnik naszego sumienia. Ewidentna bzdura!

 

Albo w coś się wierzy, albo nie! Jest to stan umysłu, odniesienie (relacja) do jakiejś wiedzy, pewność co do jej prawdziwości. Jak stan umysłu może pouczać rozum?! W wyraźny sposób religia traktuje wiarę (religijną) jako desygnat. Ale jeśli tak, to i tu tkwi błąd, ponieważ wiara (głównie tzw. ślepa wiara) powoduje, iż rozum błądzi. Mówiąc wprost: głęboka wiara rozum zaślepia, gdyż człowiek nie jest w stanie zastanowić się nad zasadnością tego, w co mocno wierzy („Czy tylko wierzysz, czy już myślisz?” Seneka). Nie przez przypadek najwięcej szkody ludzkości wyrządzili ludzie ślepo wierzący, fanatycy przeróżnych idei.

 

Nie odbiegajmy jednak od tematu. Sobór Watykański I dalej tak mówi: „Istnieje dwojaki, różny porządek poznania: mianowicie wiary i rozumu”. No i znów to samo! Wiara i rozum, dwie odrębności. Bzdura do kwadratu. Jest tylko jeden porządek poznania: poprzez rozum, dzięki zmysłom. I tylko tak! Wiara nie może sama poznawać, gdyż sama wiara nie istnieje (tak samo zresztą jak nie istnieją same: szczęście, rozpacz, ciekawość, niewiara itd. itp.). To wszystko (i wiele więcej) są to stany umysłu, nie istniejące poza nim.

 

Dlaczego zatem Kościół zrobił z wiary tak ważną sprawę (a np. przekonania naukowe są tu całkowicie pomijane), tak ją rozbudował i skomplikował? Ba! Zrobił z niej nawet cnotę nadprzyrodzoną! Chyba tylko dlatego, że dzięki wierze w prawdziwość tego, co Kościół głosi, on sam może doskonale egzystować. W tym przypadku wiara jest podstawą istnienia systemu, jakim jest Kościół, ta religia i zhierarchizowane kapłaństwo. Z historii religii wymarłych wynika, że dany bóg istnieje póki ma swych wyznawców, czyli ludzi wierzących w niego, w jego realność. A co za tym idzie, kapłani którzy go reprezentują muszą o tę wiarę w niego dbać. Od tego wszak zależy ich „być albo nie być”.

 

Ale jeśli dobrze zna się „osiągnięcia” teologii, to nie ma się co dziwić, że (szczególnie w tej religii) rozum przeciwstawiony jest wierze. W jakie „prawdy” religia nakazuje wierzyć swym wiernym, w jakie sprzeczności, w jakie nieprawdopodobieństwa – aż rozum się wzdryga! Np. Tertuliana (pośrednio): „Credo quia absurdum” – „Wierzę, ponieważ jest to niemożliwe, absurdalne”. Czy to nie jest wbrew logice i racjonalnemu rozumowaniu? Albo inny słynny paradoks Tertuliana: „Syn Boży został ukrzyżowany – nie wstydzę się tego właśnie dlatego, że to wstyd przynosi. Syn Boży umarł – jest to godne wiary dlatego, że jest to niedorzeczne. Pogrzebany zmartwychwstał – to jest pewne, ponieważ jest niemożliwe”.

 

Na takich sposobach myślenia religia opiera swą podstawę bytu. Dobrze się stało, że nauka nie poszła za jej przykładem. Np. „Wierzę w coś, bo przeczy to zdrowemu rozsądkowi. Wierzę w prawdziwość tego, bo to się nie trzyma „kupy”, za przeproszeniem”. Dlatego właśnie rozum nie ma wstępu do „prawd objawionych” i aby je zrozumiał i zaakceptował potrzeba aż „nadprzyrodzonej interwencji”. Sam nic nie może poradzić w tym względzie”.  

 

1992 rok.                                           

 

I już na koniec notatka z innego zeszytu, zatytułowana „Beatyfikacja, to spektakl władzy”:

 

„Jest jesień 1991 r. Oglądam akurat w telewizji uroczystość beatyfikacji jakiegoś świętego katolickiego (który to już z rzędu? Będzie dobrze ponad 12 tysięcy). Oczywiście z udziałem naszego papieża Polaka. Gdy tak patrzę na tego mężczyznę w zaawansowanym już wieku (eufemistycznie mówiąc), uginającego się pod ciężkim paradnym kostiumem, wysoką czapą, pocącego się podczas wielogodzinnego przedstawienia, żal mi się robi tego człowieka. I zastanawiam się czy zdaje on sobie sprawę, iż jest również niewolnikiem rytuału, jaki jego poprzednicy wytworzyli w trakcie wieków, po to, aby przepychem oszołamiać wiernych?

 

Z takich jak to widowisk, zawsze miał bić w oczy majestat władzy kościelnej (i na pewno większość oglądających tak to widzi i odczuwa). A mnie po prostu te przedstawienia śmieszą, choć jednocześnie odczuwam żal, patrząc jak męczą się główni aktorzy, przyjmując role zbyt ciężkie jak na swój wiek. Gdy patrzę jak papież siedzi przygarbiony, przytłoczony ciężkim kostiumem i wysokim nakryciem głowy, to zastanawiam się, czy również i on w tej chwili myśli o tym, iż ceną jaką się płaci za posiadanie władzy jest także to, że trzeba brać udział w spektaklach władzy, że jest się również (tak jak i podwładni) niewolnikiem rytuału i etykiety?

 

Czy domyśla się on, że Kościół istnieje w dużym stopniu dzięki takim przedstawieniom urządzanym głównie dla gawiedzi? Czy takie widowiska są potrzebne do tego, aby mogła istnieć prawdziwa, żarliwa wiara w Boga? Ależ nie! Za to są potrzebne, by mogła istnieć hierarchia kapłanów, choć podobno przed Bogiem wszyscy jesteśmy równi. I pomyśleć, że ten bogaty spektakl władzy kapłańskiej odbywa się w imię tego, który właśnie zwalczał Kościół zinstytucjonalizowany. Tego który dawał za przykład takie cnoty jak pokorę, ubóstwo i wewnętrzne przeżywanie wiary i zalecał modlitwę w samotności.

 

Kościół rzymskokatolicki tak daleko odszedł od tego, co głosił Jezus w Ewangeliach, że gdyby teraz ponownie pojawił się on na Ziemi, musiałby zwalczać z taką samą zaciekłością pychę współczesnych kapłanów, jak dwa tysiące lat temu zwalczał pychę, wyniosłość, żądzę władzy i dominacji kapłanów żydowskich. Gdy tak patrzę na ten przepych złoceń, ornatów, ozdób, paradnych stroi, wysoki i wyniosły tron, na którym siedzi papież otoczony swoją świtą, to wydaje mi się, że Jezus na osiołku, głoszący pokorę i ubóstwo, albo nie jest z tej religii, albo ta religia (katolicyzm) zatraciła całkowicie swój pierwotny sens i już od bardzo dawna (od IV w.) stała się orężem władzy. Władzy, która starała się podporządkować sobie wszystko i wszystkich: władzy nad światem.

 

Konkluzja: Każda religia, która stworzyła zhierarchizowany system władzy kapłańskiej, jest przejawem pychy ludzkiej, a nie przejawem działalności Boga (ale jeśli już w to wierzyć, to prędzej jego religijnego przeciwnika i antagonisty – Szatana)”.

 

1991 rok.                                           

Wrzesień 2020 r.                               

 

 

 

 

    


Skomentuj     Wyślij artykuł do znajomego:     Wydrukuj




Komentarze
2. raczej zwykła obrzędowość Jan Grabiński 2020-09-29
1. raczej zwykła obrzędowość Leszek 2020-09-20


Nowy ateizm i krytyka religii

Znalezionych 660 artykuły.

Tytuł   Autor   Opublikowany

Dziecinne pytanie: Po co ludzie stworzyli bogów?   Ferus   2020-10-18
Dziecinne pytanie: Po co Bóg stworzył ludzi?   Ferus   2020-10-11
Alternatywa dla idei zbawienia   Ferus   2020-10-04
Beczka dziegciu i łyżka miodu   Ferus   2020-09-27
Refleksje sprzed lat: „Głęboka wiara” i inne.   Ferus   2020-09-20
Zamordowanie amerykańskiego “bluźniercy” w Pakistanie   Ibrahim   2020-09-16
Czy istnieją „głęboko niewierzący”?   Ferus   2020-09-06
Ludzie są grzeszni, ale Kościół (na pokaz) jest święty   Kruk   2020-09-03
Kogo bije dzban?   Koraszewski   2020-08-31
Refleksje sprzed lat: „Łaska boska” i inne   Ferus   2020-08-30
Ignorowane ludobójstwo chrześcijan w Nigerii    Ibrahim   2020-08-25
Egocentryzm religijny   Ferus   2020-08-23
Quo vadis religio?   Ferus   2020-08-16
Palestyńczycy: Priorytety muzułmańskich “uczonych” podczas COVID-19   Toameh   2020-08-04
Ituriel – elektroniczny bóg. Czyli książka, której nie napisałem.   Ferus   2020-08-02
Porwanie Holocaustu dla Dżihadu: Auschwitz i Kneset   Pandavar   2020-07-08
Dlaczego nauki i religii nie można ze sobą pogodzić   Koraszewski   2020-07-05
Palestyńczycy: Nieislamskie prawo o ochronie rodziny   Toameh   2020-07-02
Uprowadzenie Holocaustu dla Dżihadu: Auschwitz i Kneset   Pandavar   2020-07-01
Pochwała parlamentarnego ateizmu   Koraszewski   2020-06-28
Palestyńczycy: Czy rzeczywiście chodzi o “aneksję”?   Toameh   2020-06-26
Uprowadzenie Holocaustu dla Dżihadu: Auschwitz i KnesetCzęść 5: Wbijanie noża   Pandavar   2020-06-24
Przerażająca prawda o dziewicach z raju   Koraszewski   2020-06-24
Najskuteczniejsze narzędzie ludzkości – fikcja (VI)   Ferus   2020-06-21
Turcja: Uczniowie czytają Koran i porzucają islam   Bulut   2020-06-19
Wiara, nauka i umiłowanie bzdury   Koraszewski   2020-06-17
Uprowadzenie Holocaustu dla Dżihadu: Auschwitz i Kneset   Pandavar   2020-06-17
Najskuteczniejsze narzędzie ludzkości – fikcja. V   Ferus   2020-06-14
Dżihadystyczne narracje i islamskie fobie w Nigerii   Igwe   2020-06-11
Uprowadzenie Holocaustu dla Dżihadu (3)   Pandavar   2020-06-10
Najskuteczniejsze narzędzie ludzkości – fikcja. IV   Ferus   2020-06-07
Uprowadzenie Holocaustu dla Dżihadu   Pandavar   2020-06-03
Najskuteczniejsze narzędzie ludzkości – fikcja (III)   Ferus   2020-05-31
Uprowadzenie Holocaustu dla Dżihadu: Auschwitz i Knesset.   Pandavar   2020-05-27
Męczeństwo w obronie niezmiernej głupoty   Koraszewski   2020-05-25
Najskuteczniejsze narzędzie ludzkości – fikcja. II   Ferus   2020-05-24
Nie ma boga nad Boga   Koraszewski   2020-05-18
Najskuteczniejsze narzędzie ludzkości - fikcja   Ferus   2020-05-17
Naprawdę świat chce być oszukiwany?   Ferus   2020-05-10
Usunięcie „Izraela” z duńskiej Biblii   Jacoby   2020-05-05
Fikcja uznawana za Prawdę (VIII)   Ferus   2020-05-03
Fikcja uznawana za Prawdę (VII)   Ferus   2020-04-26
Fikcja uznawana za Prawdę (VI)   Ferus   2020-04-19
Fikcja uznawana za Prawdę (V)   Ferus   2020-04-11
Fikcja uznawana za Prawdę (IV)   Ferus   2020-04-05
Oderwanie charedim   Rosenthal   2020-04-01
Fikcja uznawana za Prawdę (III)   Ferus   2020-03-29
Pandemia i muzułmańskie priorytety   Pandavar   2020-03-26
Fikcja uznawana za Prawdę (II)   Ferus   2020-03-22
Fikcja uznawana za Prawdę   Ferus   2020-03-15
Uciekłaś od wojny, a oni przyjęli cię      2020-03-13
Najdłużej trwająca mistyfikacja. Podsumowanie.   Ferus   2020-03-08
Religie usprawiedliwiają zabijanie, kradzież i inne przestępstwa   Al-Tamimi   2020-03-06
Credo islamu z ust autorytetu     2020-03-02
Najdłużej trwająca mistyfikacja w dziejach ludzkości (IX)   Ferus   2020-03-01
Francja po cichu wprowadza z powrotem przestępstwo bluźnierstwa   Meotti   2020-02-27
Najdłużej trwająca mistyfikacja w dziejach ludzkości (VIII)   Ferus   2020-02-23
Najdłużej trwająca mistyfikacja w dziejach ludzkości (VII)   Ferus   2020-02-16
Najdłużej trwająca mistyfikacja w dziejach ludzkości (VI)   Ferus   2020-02-09
Najdłużej trwająca mistyfikacja w dziejach ludzkości (V)   Ferus   2020-02-02
Najdłużej trwająca mistyfikacja w dziejach ludzkości (IV)   Ferus   2020-01-26
Nie, islamofobia nie jest tym samym co antysemityzm   Bulut   2020-01-26
Niepowodzenie islamistycznej kampanii Erdogana w Turcji   Bekdil   2020-01-25
Najbardziej szalony grant Templetona jak dotąd: Ewolucja i “ofiarna miłość”   Coyne   2020-01-20
Najdłużej trwająca mistyfikacja w dziejach ludzkości. Suplement „B”.   Ferus   2020-01-19
Najdłużej trwająca mistyfikacja w dziejach ludzkości. Suplement „A”.   Ferus   2020-01-12
Najdłużej trwająca mistyfikacja w dziejach ludzkości (III)   Ferus   2020-01-05
Murem za czarną zarazą   Koraszewski   2019-12-30
Najdłużej trwająca mistyfikacja w dziejach ludzkości (II)   Ferus   2019-12-29
Jak Bóg stworzyl kiłę i dlaczego było to dobre   Kruk   2019-12-28
Najdłużej trwająca mistyfikacja w dziejach ludzkości   Ferus   2019-12-22
Moje ostatnie jasełkowe refleksje   Ferus   2019-12-15
Papież Franciszek, „Pieśń o Rolandzie” i imam Al-Tayeb   Meotti   2019-12-12
Refleksje sprzed lat: Podstępna działalność Szatana i inne.   Ferus   2019-12-08
Chrześcijaństwo, Zagłada i syjonizm   Koraszewski   2019-12-02
Bajka-nie bajka o powstaniu religii   Ferus   2019-12-01
Wskrzeszenie Józefy K.   Koraszewski   2019-11-26
Refleksje sprzed lat: Wartości chrześcijańskie   Ferus   2019-11-24
Byli ateiści, obecnie wierzący   Ferus   2019-11-17
Dewocja to pobożność? Czyli wizyta u starszej pobożnej pani.   Ferus   2019-11-10
Biskupa czerep rubaszny   Koraszewski   2019-11-08
Sen mara, Bóg wiara, nieśmiały głos podświadomości, czy bezsensowne rojenia senne?   Ferus   2019-11-03
Refleksje sprzed lat: „Proporcje krzyku i smaku”   Ferus   2019-10-27
Trudne początki mitu   Ferus   2019-10-20
Jak Bóg ogarnia swoje dzieło   Ferus   2019-10-13
Uduchowiony erotyzm bogów i wyznawców (V)   Ferus   2019-10-06
Uduchowiony erotyzm bogów i wyznawców IV   Ferus   2019-09-29
Katolicka Afryka i jej niepokoje   Igwe   2019-09-27
Turcja: ucieczka od religii?   Bulut   2019-09-25
Uduchowiony erotyzm bogów i wyznawców (III)   Ferus   2019-09-22
Uduchowiony erotyzm bogów i wyznawców (II)   Ferus   2019-09-15
Uduchowiony erotyzm bogów i wyznawców   Ferus   2019-09-08
Zlecenie walki z szatanem   Koraszewski   2019-09-02
Mrówki i ludzie. Czyli niepokojące podobieństwo „korony stworzenia” do bezrozumnych owadów.   Ferus   2019-09-01
Jabłko, które jabłkiem nie było   Ferus   2019-08-25
Ta miłość zaczęła się od strachu   Koraszewski   2019-08-24
Problem „ukrywającego się Boga”.   Ferus   2019-08-18
Hipoteza Boga kontra nauka (IV)   Ferus   2019-08-11
Na początku był jakiś Jezus   Koraszewski   2019-08-05
Hipoteza Boga kontra nauka (III)   Ferus   2019-08-04

« Poprzednia strona  Następna strona »
Polecane
artykuły

Cervantes



Wojaki Chrystusa



 Palestyńskie weto



Wzmacnianie układu odpornościowego



Wykluczenie Tajwanu z WHO



Drzazgę źle się czyta



Sześć lat



Pochodzenie



Papież Franciszek



Schadenfreude



Pseudonaukowa histeria...


Panstwo etc



Biły się dwa bogi


 Forma przejściowa


Wstęga Möbiusa


Przemysł produkcji kłamstw


Jesteś tym, co czytasz,



Radykalne poglądy polityczne


Einstein



Socjologia



Allah stworzyl



Uprzednie doświadczenie



Żydowski exodus



PRL Chrystusem narodów



Odrastające głowy hydry nazizmu



Homeopatia, wibracje i oszustwo


Żołnierz IDF



Prawo powrotu



Mózg i kodowanie predyktywne



Nocna rozmowa



WSzyscy wiedza



Nieustający marsz



Oświecenie Pinker



Alternatywna medycyna zabija


Listy z naszego sadu
Redaktor naczelny:   Hili
Webmaster:   Andrzej Koraszewski
Współpracownicy:   Jacek, , Malgorzata, Andrzej, Marcin, Henryk