Prawda

Wtorek, 29 wrzesnia 2020 - 21:48

« Poprzedni Następny »


Quo vadis religio?


Lucjan Ferus 2020-08-16


Czyli egzamin z samodzielnego myślenia.           


Pomysł na niniejszy tekst zawdzięczam jednej z gazet, w której swojego czasu ukazała się niewielka wzmianka: „Podczas egzaminów dla ósmoklasistów pojawił się temat z Quo vadis. Wielu z nas zapewne zadaje sobie pytanie dokąd zmierzamy”. Być może wielu zadaje sobie to pytanie, ciekawe jednak jakiej udziela na nie odpowiedzi? Bowiem samo pytanie „dokąd zmierzamy?” jest dość enigmatyczne, by można było na nie rzeczowo odpowiedzieć. Dlatego tytuł tego tekstu nie pozostawia wątpliwości, iż chodzi w nim o kontekst religijny.


Podobny zresztą do kontekstu pytania, które stało się tytułem znanej książki, a jej autorowi Henrykowi Sienkiewiczowi zapewniło nagrodę Nobla. Co na ten temat pisze Władysław Kopaliński w swoim „Słowniku mitów i tradycji kultury” pod hasłem „Quo vadis, Domine? łac. „Dokąd idziesz, Panie?”: „Najwcześniejsza wersja tej anegdoty ewangelicznej znajduje się we wczesnych Dziejach Piotra, apokryfie Nowego Testamentu, a powtarza ją Złota Legenda (czyli wydane po polsku w XV wieku, bardzo popularne Żywoty świętych).

 

Za namową swych towarzyszy-chrześcijan św.Piotr opuszcza Rzym w szczytowym okresie prześladowań chrześcijan przez Nerona. Na Via Appia ukazuje mu się wizja Chrystusa idącego naprzeciw. Piotr woła: „Dokąd idziesz, Panie?” i otrzymuje odpowiedź: „Do Rzymu, aby zostać powtórnie ukrzyżowany”. Piotr tę odpowiedź rozumie jako polecenie dla niego, aby powrócił do Rzymu i przygotował się do męczeńskiej śmierci”. Tyle w tej kwestii ów słownik. Niestety, nie mogę porównać tego z w/wym. apokryfem, kiedyś z innymi książkami oddałem do biblioteki też Apokryfy Nowego Testamentu. Jednakże skoro ma to być anegdota ewangeliczna, zobaczmy co na ten temat znajdziemy w Biblii Tysiąclecia.

 

Próżno by jednak szukać w Ewangeliach lub w Listach tej „ewangelicznej anegdoty”. Nie ma jej tam, co nie powinno zresztą dziwić, bowiem św.Piotr nigdy nie był w Rzymie. W książce Tak wymyślono chrześcijaństwo, Leo Zen ów problem tak przedstawia: „Pobyt w Rzymie i papieska katedra Piotra należą do grupy najefektowniejszych kłamstw dokonanych przez Kościół, w celu uzasadnienia dogmatu o uniwersalnej posłudze biskupa Rzymu. Piotr nie był ani pierwszym biskupem domniemanej „sukcesji apostolskiej”, ani tym bardziej pierwszym papieżem”. Dodam tylko, ową „sukcesję” wymyślił w II w, biskup Lyonu Ireneusz. Czy to znaczy, iż w Biblii nie ma opisu takiego wydarzenia?

 

Owszem jest dość podobny, tyle że przydarza się ono św.Pawłowi. W Dziejach apostolskich możemy przeczytać taką historię: „Szaweł ciągle jeszcze siał grozę /../ Gdy zbliżał się już w swojej podróży do Damaszku, olśniła go nagle światłość z nieba. A gdy upadł na ziemię, usłyszał głos, który mówił: „Szawle, Szawle, dlaczego Mnie prześladujesz?”. „Kto jesteś, Panie?” – powiedział. A On: „Ja jestem Jezus, którego ty prześladujesz. Wstań i wejdź do miasta, tam ci powiedzą co masz czynić”. Ludzie, którzy mu towarzyszyli w drodze oniemieli ze zdumienia, słyszeli bowiem głos, lecz nie widzieli nikogo” (Dz 9,1-7).

 

Tam oczywiście sam Pan przemówił do Ananiasza: „Idź na ulicę Prostą i zapytaj w domu Judy o Szawła z Tarsu, bo właśnie się modli” /../ Wtedy Ananiasz poszedł /../ i powiedział: „Szawle, bracie, Pan Jezus , co ukazał ci się na drodze /../ przysłał mnie, abyś przejrzał i został napełniony Duchem Świętym”. Natychmiast jakby łuski spadły mu z oczu i odzyskał wzrok, i został ochrzczony. A gdy go nakarmiono, odzyskał siły” (Dz 9, 11-19). Nie wydaje się dziwne, że w religiach całkiem poważnie traktowane są „wydarzenia nadprzyrodzone”, których nawet nie mogą potwierdzić postronni i ponoć „naoczni” świadkowie?

 

Wątpię jednak czy ktoś z wiernych zastanawia się nad tym, jak i nad owymi ewidentnymi sprzecznościami związanymi z tytułowym pytaniem. Chciałbym zatem przedstawić w tym tekście główne (moim zdaniem) zakłamania religii chrześcijańskiej w wydaniu katolickim, które tak  idealnie „wtopiły się” w religijną doktrynę, iż stały się całkowicie niedostrzegalne dla znakomitej większości wiernych, jeśli nie dla wszystkich. A przecież to właśnie takie sprzeczności  powodują, że owe religijne „prawdy” stają się niewiarygodne dla tych, którzy chcieliby swoją wiarę weryfikować (chyba zdarzają się tacy?) własnym rozumem.

 

I nie chodzi mi o jakieś drobne zakłamania, których jest mnóstwo we wszystkich religiach, ale o te „największego kalibru”, świadczące jednoznacznie o tym, że zakłamana jest cała koncepcja tej religii, czyli główna idea chrześcijaństwa. W czym rzecz zatem? Pierwsze w „chronologii” religijnych wydarzeń (a zarazem największe z zakłamań), zawarte jest w micie biblijnym o rzekomych protoplastach ludzkości – Adamie i Ewie. Wg niego wszechmogący Bóg stworzył ludzi na własne podobieństwo i obraz, a mimo to ludzie zgrzeszyli w raju (a pomógł im w tym przebiegły i mówiący ludzkim językiem wąż), zjadając zakazany owoc.

 

Ten grzech (nazywany pierworodnym) ma przechodzić na wszystkie następne pokolenia „drogą rozrodu” i podlega mu cała ludzkość w każdych czasach. Aby „zmyć piętno” tego grzechu, Bóg posłał na Ziemię swego Syna (4 tys. lat później wg wyliczeń egzegetów), by ten poprzez męczeńską ofiarę na krzyżu odpokutował ów grzech, stając się Zbawicielem całej ludzkości. Tak wygląda ów teologiczno-soteriologiczny problem w dużym skrócie i taka jest wg religii rzeczywista historia powstania naszego gatunku. Co w tej religijnej koncepcji jest nielogiczne, czyli sprzeczne z rozumem?

 

A choćby to, że Bóg ponoć stworzył ludzi doskonałych, na własne podobieństwo i obraz. Gdyby tak miało być, ludzie powinni znać dobro i zło niejako „z natury”, gdyż taki właśnie jest Bóg, co wyraźnie wynika ze słów węża, którymi kusi on Ewę: „Na pewno nie umrzecie! Ale wie Bóg, że gdy spożyjecie owoc z tego drzewa, otworzą się wam oczy i tak jak Bóg będziecie znali dobro i zło” (Rdz 3,4,5). Dlaczego Bóg nie chciał, aby ludzie znali istotę dobra i zła? (tego właśnie uczą wszystkie religie, czy to znaczy, iż czynią to wbrew woli bożej?). Z przypisów wynika, iż nie chciał, by człowiek samemu decydując co jest dla niego dobre lub złe, mógł sam stanowić o swym losie (zapewne bez pośredników – kapłanów).

 

Następne zakłamanie tkwi w Bożej koncepcji „zmycia piętna grzechu pierworodnego” poprzez „odpokutowanie” tego grzechu przez męczeńską, zbawicielską ofiarę Jezusa na krzyżu. Podstawowe pytanie w tej kwestii brzmi: czy wszechmogący Bóg nie miał innej możliwości rozwiązania tego problemu? Wszechmoc ma to do siebie, iż posiadający ją Byt może uczynić wszystko czego zapragnie, a w połączeniu z wszechwiedzą ma absolutne i niczym nie ograniczone możliwości. Wystarczyło więc, by wypowiedział słowo czy też je pomyślał, aby ludzkość została zbawiona w jednym momencie. Dlaczego tego nie uczynił?

 

Teologia tłumaczy to pokrętnie i po swojemu, że Bóg tak bardzo umiłował człowieka, iż poświęcił nawet swojego Syna, by ten zbawił go, składając swe życie w ofierze odkupującej grzechy ludzkości. Tylko po co było tyle bólu i cierpienia, skoro można było rozwiązać ten problem w o wiele prostszy sposób? Ba! Biorąc pod uwagę Bożą wszechwiedzę, można było nie dopuścić do tego wszystkiego, skoro Bóg zna ze szczegółami przyszłość swego dzieła. Dlatego sens tej religijnej koncepcji „zbawienia” człowieka w ogóle mnie nie przekonuje.

 

Gdyby Bóg naprawdę kochał te swoje rozumne stworzenia, ludzi, nie czekałby z ich zbawieniem cztery tysiące lat, lecz gdy tylko zorientował się w raju, że zgrzeszyli zjadając zakazany owoc, powinien natychmiast stworzyć nowych protoplastów ludzkości, tym razem doskonalszych. Albo cofnąć czas i w następnym „podejściu” wyeliminować podstępnego węża, który (niespodziewanie?!) znalazł się wtedy w rajskim ogrodzie, w perfidny sposób psując doskonałe ponoć Boże dzieło. Jedno jest pewne: Bóg wszechmocny i wszechwiedzący ma mnóstwo możliwości, by zrealizować swoją wolę zgodnie ze swym zamysłem. 

 

I w żadnym wypadku nie było potrzeby (a tym bardziej konieczności), aby wywodzić rodzaj ludzki z ułomnych protoplastów, mających naturę skażoną grzesznymi skłonnościami, które drogą płciową przenoszą się na wszystkie następne pokolenia. No, chyba że chodziło Bogu tylko o to, aby ludzkość była grzeszna i śmiertelna z natury i w związku z tym potrzebny byłby jej Zbawca „odkupujący” jej winy. Zatem dzięki temu „nieszczęśliwemu” wydarzeniu w raju, mógł zaistnieć nowy Bóg ludzi (przypadkowo Syn Boży), który widocznie nie miałby szansy zostać jednym z Bogów człowieka, gdyby ludzie nie byli śmiertelni i grzeszni.

 

Inaczej mówiąc: Bóg poświęcił szczęście doskonałej ludzkości w imię miłości do swego Syna a nie, że poświęcił swego Syna z miłości do człowieka. Tak należy widzieć ów teologiczno-soteriologiczny problem w kontekście w/wym. atrybutów Boga. Jednakże te rozważania i wyciągnięte z nich logiczne wnioski są niewiele warte, jeśliby chcieć oceniać je z pozycji religioznawczych. Bowiem – jak wiadomo jest zainteresowanym tą dziedziną – taki naiwny i wewnętrznie sprzeczny wizerunek bogów/Boga wymyślili sami ludzie (kapłani, teolodzy, apologeci itd.) podczas bardzo długiej i nad wyraz burzliwej historii naszych religii.

 

Ujmując to wprost: w rzeczywistości ludzkość nie pochodzi od dwojga protoplastów – Adama i Ewy, nie było żadnego „upadku” człowieka w raju, nie istnieje żaden „grzech pierworodny”, który „drogą rozrodu” przechodzi nie tylko na wszystkie pokolenia człowieka, ale „przeszedł” także na wszelakie boże stworzenia istniejące na Ziemi. Nie było też potopu ogólnoświatowego, a współcześni ludzie nie są potomkami Noego, Chama, Sema i Jafeta. W związku z tym nie potrzebne jest ludzkości „zbawienie od grzechów” (które też są wymysłem religii) przez mitycznego Syna Bożego, jak i jego „odkupicielska ofiara na krzyżu”.

 

To wszystko (i wiele więcej, jak np. niebo pełne aniołów i piekło z diabłami, czyściec, Bóg wysłuchujący i reagujący na modlitwy wiernych, Matka Boska, wielki panteon świętych itd. itp.) należy traktować jako religijne fikcje czy mistyfikacje. Religie w ten sposób (dzięki naszej bogatej wyobraźni) „uprawomocniły” swoje istnienie i uzyskały wielką władzę nad umysłami wiernych, uzależniając ich od wymyślonych przez siebie „prawd o rzeczywistości”. Nie mogłoby do tego dojąć, gdyby nie „pomogła” w tym sama ludzka natura, obdarzając na drodze ewolucji nasze mózgi pewnymi predyspozycjami i ograniczeniami.        

 

Praktycznie rzecz biorąc, można by było „odpuścić” sobie te wszystkie fikcyjne elementy religijnej idei (ciekawe, co by wtedy zostało?) i skupić się na rzeczywistych aspektach religii, czyli na rytuałach, liturgii i obrzędowości. Tyle, że ten „rzeczywisty” aspekt religii wywodzi się z tego fikcyjnego wizerunku, a nawet jest ściśle z nim powiązany i zależny jeden od drugiego. Bowiem wszystkie religie poszły zakłamaną drogą rozwoju (choć wierni tego nie są świadomi) preferując sacerdotalizm, czyli uświęcone pośrednictwo kapłanów między Bogiem a wyznawcami. Jakie są dla wiernych skutki obrania tego kierunku przez religie? Poniżej przedstawię wypowiedzi dwóch wielkich pisarzy – Fiodora Dostojewskiego i Lwa Tołstoja.

      

Fiodor Dostojewski twierdził, iż „Kościół rzymskokatolicki /../ zdradził Chrystusa i uległ pokusom szatana. Zamiast – wzorem Jezusa – odrzucić bogactwo i władzę, wybrał je. Dla Kościoła najważniejszą kwestią jest posiadanie władzy nad światem:„Papież zagarnął ziemię, tron ziemski i ujął miecz w rękę /../ do miecza dodano kłamstwo, oszustwo, przesądy i łotrostwo /../ wszystko, wszystko sprzedano za pieniądze, za podłą władzę świecką. Czyż to nie jest nauka Antychrysta?! Zamiast dać ludziom wolność /../ Kościół zniewolił ich za pomocą cudu, tajemnicy, autorytetu i sięgnął do przemocy fizycznej. Dlatego katolicyzm jest zaprzeczeniem chrześcijaństwa. Jest nawet gorszy od ateizmu /../”.

 

Natomiast „Lew Tołstoj zakwestionował podstawowe dogmaty kościelne. /../ Za niepoważne i podważające ludzką godność uznał pisarz idee łaski boskiej, zmartwychwstania, odkupienia, nieba i piekła./../ Myśl o Odkupieniu stanowiła dla Tołstoja „jeden z najbardziej mylnych i szkodliwych dogmatów kościelnych. /../ Tołstoj wykpił jednoznacznie ceremoniał mszalny. /../ Istotą prawdziwej religii jest etyka, zaś wszystkie fałszywe wyznania koncentrują uwagę wiernych na dogmatach i obrzędach”.

 

Napisał, że „nikomu z uczestników mszy nie przyszło do głowy, iż Jezus Chrystus zabronił właśnie tego wszystkiego, co tutaj czyniono, zabronił nie tylko takiego bezmyślnego gadulstwa i bluźnierczego odprawiania czarów z chlebem i winem przez kapłanów /../ zabronił odprawiania modłów w świątyniach, kazał modlić się każdemu w samotności”. /../ wszystko co tutaj robiono, było największym bluźnierstwem i naigrywaniem się z tego właśnie Chrystusa, w imię którego wszystko to się działo”. /../

 

Tołstoj nazwał prymitywnym czarownictwem sakramenty chrztu i namaszczenia, a także kult obrazów i relikwii, potępił kapłaństwo i przystępowanie do komunii. Dalej  podkreślił, że „nauka Chrystusa polega nie na owych czarnoksięstwach, modlitwach, mszach, świecach, obrazach, lecz na tym, by ludzie miłowali się wzajem, nie odpłacali złem za zło, nie osądzali i nie zabijali wzajemnie”. /../ Kościół chrześcijański stopniowo przyjął to wszystko, co Jezus Chrystus zdecydowanie odrzucił: bogactwo, władzę i sławę. Biskupi i papieże stali się wielkimi panami /../” (wg Oblicza religii chrześcijańskiej Edmunda Lewandowskiego).

                                                           ------ // ------

W związku z powyższym narzucają mi się następujące pytania: Co powinno mieć dla Boga większą wartość? Czy to, aby ludzie byli dla siebie dobrzy: nie zabijali się wzajemnie, nie stosowali wobec siebie przemocy, aby szanowali się, byli wrażliwi na niedolę i krzywdę bliźnich i gotowi byli nieść im swoją pomoc? Czy raczej ważniejsze jest dla Boga, by ludzie byli „pobożni i bogobojni”, by regularnie chodzili do kościołów i odprawiali wraz z księżmi religijne rytuały, liturgię i obrzędy i aby brali udział w licznych uroczystościach religijnych, które stały się już odwieczną tradycją dla wielu wyznań, religii i Kościołów?

 

Co ma dla Boga większe znaczenie? Logicznie biorąc wydawałoby się, iż ważniejsza dla Boga powinna być ta druga opcja, prawda? A jednak tak nie jest! Bowiem chyba wszystkie religie przekonują swych wiernych, iż dla ich Boga ważniejsze są religijne rytuały, liturgia, „święte msze” i obrzędowość, czyli ów przebogaty religijny „teatr”, który na co dzień jest odprawiany przez kler dla wiernych w milionach świątyń („domach bożych”) na świecie. W książce Andrzeja Nowickiego pt. Zarys dziejów religii. Starożytność, czytamy:

„Prawie wszystkie religie uczą, że „miłe bogom są rozmaite czynności nie mające bezpośredniego związku z moralnością, takie jak odmawianie modlitw, składanie ofiar, udział w procesjach i pielgrzymkach, noszenie krzyżyków i szkaplerzyków. Wykonywanie takich czynności jest o wiele łatwiejsze od stałego i konsekwentnego trzymania się uczciwego trybu życia. Jeżeli zaś bogom można się przypodobać nie tylko moralnym postępowaniem, ale także spełnianiem obrzędów religijnych, to pobożność musi wpływać negatywnie na moralność, skłaniając do wyboru łatwiejszej drogi uzyskania łaski bożej, do – choćby częściowego – zastępowania moralności czynnościami kultowymi”.

Należy też dodać, że skoro kapłani są prawdziwymi twórcami religii i bogów, to nie dziwne, że ich koncepcja Boga musi współgrać z ich interesami, czyli musi zapewniać im nieustające korzyści z nauczania religii. W związku z tym powtarzane są często te słowa z NT: „Jeżeli więc my zasialiśmy wam dobra duchowe, to cóż wielkiego, że uczestniczymy w żniwie waszych dóbr doczesnych? Jeżeli inni mają udział w waszej majętności, to czemu raczej nie my? /../ Tak też i Pan postanowił, ażeby z Ewangelii żyli ci, którzy głoszą Ewangelię” (1Kor 8,11-14). Oraz: „Ten, kto pobiera naukę wiary, niech użycza ze wszystkich swoich dóbr temu, kto go naucza” (Ga 5,6).

 

Natomiast marginalizowane są słowa Jezusa, który powiedział: „Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie! Nie zdobywajcie złota, ani srebra, ani miedzi do swych trzosów” (Mt 10,8,9). Nie wspominając już o bardzo niewygodnym fragmencie z Dziejów Apostolskich: „Bóg, który stworzył świat i wszystko na nim, On, który jest Panem nieba i ziemi, nie mieszka w świątyniach zbudowanych ręką ludzką i nie odbiera posługi z rąk ludzkich, jak gdyby czegoś potrzebował, bo sam daje wszystkim życie i oddech i wszystko” (Dz 17,24,25).

 

Otóż to! Jak w tym kontekście rozumieć zasadność owej odwiecznej „uświęconej posługi kapłańskiej”, czy też nazywanie świątyń (kościołów) „domami bożymi”, w których, jak na ironię Bóg nie mieszka, chociaż jest wszechobecny? Czy można się temu zresztą dziwić, skoro w Biblii (czyli Słowie Bożym) znajdziemy takie oto słowa: „Tak mówi Pan: „Niebiosa są moim tronem, a ziemia podnóżkiem nóg moich. Jakiż to dom możecie Mi wystawić i jakie miejsce dać Mi na mieszkanie?” (Iz 66,1). Widać wyraźnie, iż najpopularniejszy wzorzec „pobożności i bogobojności” jaki preferują kapłani wszelkich religii jest mocno zakłamany.

 

Biorąc bowiem pod uwagę tylko niektóre atrybuty Boga (np. wszechmoc i wszechwiedza), jedyną właściwą konkluzję jaka powinna się narzucać wierzącym w niego ludziom, jest ta, do której doszedł włoski filozof i ateista, Cesare Vanini, zanim został spalony na stosie przez Świętą Inkwizycję w 1619 r.: „Świat jest taki, jakim go Bóg zamierzył. Jeśliby chciał aby był lepszy – byłby lepszy. Jeśli istnieje grzech, widać że Bóg tak chce. Napisano bowiem, że wszystko czego chce, może zrobić. Jeśli zaś nie chce, a grzech mimo to istnieje, należy go nazwać albo nieprzewidującym, albo bezsilnym, albo okrutnym; skoro czy to nie był świadom swej woli, czy nie mógł jej wykonać, czy też jej poniechał”.

 

Jaki z tego wynika morał? Otóż taki, iż w świecie stworzonym przez Boga o w/wym. atrybutach niepotrzebni są „naprawiacze bożego dzieła” (np. Odkupiciele grzechów, Zbawiciele, rzekome cuda i objawienia, prorocy, kapłani wszelkiej maści itp.), bowiem to wszystko świadczy przeciw doskonałości Stwórcy. Powinniśmy więc przyjąć takie założenie: albo jest prawdą, iż  Bóg jest wszechmogący i stworzył cały Wszechświat słowami: „Niechaj się stanie!”, albo jest jednym z licznych „bogów” wymyślonych przez ludzi, dlatego może funkcjonować jedynie w fikcyjnej „rzeczywistości”, uzasadnianej fikcyjnymi „prawdami” i nie może się obejść bez kapłanów podtrzymujących nieustająco jego legendę i „wielkość”.

 

Sierpień 2020 r.                                  ----- KONIEC-----   

 

    

 

 

 

 

  

 

  


Skomentuj     Wyślij artykuł do znajomego:     Wydrukuj




Komentarze
2. Dopasowały się do psychicznych potrzeb ludzi. Lucjan Ferus 2020-08-19
1. Dlaczego religie nie umierają ? Rafał Potempa 2020-08-18


Nowy ateizm i krytyka religii

Znalezionych 657 artykuły.

Tytuł   Autor   Opublikowany

Beczka dziegciu i łyżka miodu   Ferus   2020-09-27
Refleksje sprzed lat: „Głęboka wiara” i inne.   Ferus   2020-09-20
Zamordowanie amerykańskiego “bluźniercy” w Pakistanie   Ibrahim   2020-09-16
Czy istnieją „głęboko niewierzący”?   Ferus   2020-09-06
Ludzie są grzeszni, ale Kościół (na pokaz) jest święty   Kruk   2020-09-03
Kogo bije dzban?   Koraszewski   2020-08-31
Refleksje sprzed lat: „Łaska boska” i inne   Ferus   2020-08-30
Ignorowane ludobójstwo chrześcijan w Nigerii    Ibrahim   2020-08-25
Egocentryzm religijny   Ferus   2020-08-23
Quo vadis religio?   Ferus   2020-08-16
Palestyńczycy: Priorytety muzułmańskich “uczonych” podczas COVID-19   Toameh   2020-08-04
Ituriel – elektroniczny bóg. Czyli książka, której nie napisałem.   Ferus   2020-08-02
Porwanie Holocaustu dla Dżihadu: Auschwitz i Kneset   Pandavar   2020-07-08
Dlaczego nauki i religii nie można ze sobą pogodzić   Koraszewski   2020-07-05
Palestyńczycy: Nieislamskie prawo o ochronie rodziny   Toameh   2020-07-02
Uprowadzenie Holocaustu dla Dżihadu: Auschwitz i Kneset   Pandavar   2020-07-01
Pochwała parlamentarnego ateizmu   Koraszewski   2020-06-28
Palestyńczycy: Czy rzeczywiście chodzi o “aneksję”?   Toameh   2020-06-26
Uprowadzenie Holocaustu dla Dżihadu: Auschwitz i KnesetCzęść 5: Wbijanie noża   Pandavar   2020-06-24
Przerażająca prawda o dziewicach z raju   Koraszewski   2020-06-24
Najskuteczniejsze narzędzie ludzkości – fikcja (VI)   Ferus   2020-06-21
Turcja: Uczniowie czytają Koran i porzucają islam   Bulut   2020-06-19
Wiara, nauka i umiłowanie bzdury   Koraszewski   2020-06-17
Uprowadzenie Holocaustu dla Dżihadu: Auschwitz i Kneset   Pandavar   2020-06-17
Najskuteczniejsze narzędzie ludzkości – fikcja. V   Ferus   2020-06-14
Dżihadystyczne narracje i islamskie fobie w Nigerii   Igwe   2020-06-11
Uprowadzenie Holocaustu dla Dżihadu (3)   Pandavar   2020-06-10
Najskuteczniejsze narzędzie ludzkości – fikcja. IV   Ferus   2020-06-07
Uprowadzenie Holocaustu dla Dżihadu   Pandavar   2020-06-03
Najskuteczniejsze narzędzie ludzkości – fikcja (III)   Ferus   2020-05-31
Uprowadzenie Holocaustu dla Dżihadu: Auschwitz i Knesset.   Pandavar   2020-05-27
Męczeństwo w obronie niezmiernej głupoty   Koraszewski   2020-05-25
Najskuteczniejsze narzędzie ludzkości – fikcja. II   Ferus   2020-05-24
Nie ma boga nad Boga   Koraszewski   2020-05-18
Najskuteczniejsze narzędzie ludzkości - fikcja   Ferus   2020-05-17
Naprawdę świat chce być oszukiwany?   Ferus   2020-05-10
Usunięcie „Izraela” z duńskiej Biblii   Jacoby   2020-05-05
Fikcja uznawana za Prawdę (VIII)   Ferus   2020-05-03
Fikcja uznawana za Prawdę (VII)   Ferus   2020-04-26
Fikcja uznawana za Prawdę (VI)   Ferus   2020-04-19
Fikcja uznawana za Prawdę (V)   Ferus   2020-04-11
Fikcja uznawana za Prawdę (IV)   Ferus   2020-04-05
Oderwanie charedim   Rosenthal   2020-04-01
Fikcja uznawana za Prawdę (III)   Ferus   2020-03-29
Pandemia i muzułmańskie priorytety   Pandavar   2020-03-26
Fikcja uznawana za Prawdę (II)   Ferus   2020-03-22
Fikcja uznawana za Prawdę   Ferus   2020-03-15
Uciekłaś od wojny, a oni przyjęli cię      2020-03-13
Najdłużej trwająca mistyfikacja. Podsumowanie.   Ferus   2020-03-08
Religie usprawiedliwiają zabijanie, kradzież i inne przestępstwa   Al-Tamimi   2020-03-06
Credo islamu z ust autorytetu     2020-03-02
Najdłużej trwająca mistyfikacja w dziejach ludzkości (IX)   Ferus   2020-03-01
Francja po cichu wprowadza z powrotem przestępstwo bluźnierstwa   Meotti   2020-02-27
Najdłużej trwająca mistyfikacja w dziejach ludzkości (VIII)   Ferus   2020-02-23
Najdłużej trwająca mistyfikacja w dziejach ludzkości (VII)   Ferus   2020-02-16
Najdłużej trwająca mistyfikacja w dziejach ludzkości (VI)   Ferus   2020-02-09
Najdłużej trwająca mistyfikacja w dziejach ludzkości (V)   Ferus   2020-02-02
Najdłużej trwająca mistyfikacja w dziejach ludzkości (IV)   Ferus   2020-01-26
Nie, islamofobia nie jest tym samym co antysemityzm   Bulut   2020-01-26
Niepowodzenie islamistycznej kampanii Erdogana w Turcji   Bekdil   2020-01-25
Najbardziej szalony grant Templetona jak dotąd: Ewolucja i “ofiarna miłość”   Coyne   2020-01-20
Najdłużej trwająca mistyfikacja w dziejach ludzkości. Suplement „B”.   Ferus   2020-01-19
Najdłużej trwająca mistyfikacja w dziejach ludzkości. Suplement „A”.   Ferus   2020-01-12
Najdłużej trwająca mistyfikacja w dziejach ludzkości (III)   Ferus   2020-01-05
Murem za czarną zarazą   Koraszewski   2019-12-30
Najdłużej trwająca mistyfikacja w dziejach ludzkości (II)   Ferus   2019-12-29
Jak Bóg stworzyl kiłę i dlaczego było to dobre   Kruk   2019-12-28
Najdłużej trwająca mistyfikacja w dziejach ludzkości   Ferus   2019-12-22
Moje ostatnie jasełkowe refleksje   Ferus   2019-12-15
Papież Franciszek, „Pieśń o Rolandzie” i imam Al-Tayeb   Meotti   2019-12-12
Refleksje sprzed lat: Podstępna działalność Szatana i inne.   Ferus   2019-12-08
Chrześcijaństwo, Zagłada i syjonizm   Koraszewski   2019-12-02
Bajka-nie bajka o powstaniu religii   Ferus   2019-12-01
Wskrzeszenie Józefy K.   Koraszewski   2019-11-26
Refleksje sprzed lat: Wartości chrześcijańskie   Ferus   2019-11-24
Byli ateiści, obecnie wierzący   Ferus   2019-11-17
Dewocja to pobożność? Czyli wizyta u starszej pobożnej pani.   Ferus   2019-11-10
Biskupa czerep rubaszny   Koraszewski   2019-11-08
Sen mara, Bóg wiara, nieśmiały głos podświadomości, czy bezsensowne rojenia senne?   Ferus   2019-11-03
Refleksje sprzed lat: „Proporcje krzyku i smaku”   Ferus   2019-10-27
Trudne początki mitu   Ferus   2019-10-20
Jak Bóg ogarnia swoje dzieło   Ferus   2019-10-13
Uduchowiony erotyzm bogów i wyznawców (V)   Ferus   2019-10-06
Uduchowiony erotyzm bogów i wyznawców IV   Ferus   2019-09-29
Katolicka Afryka i jej niepokoje   Igwe   2019-09-27
Turcja: ucieczka od religii?   Bulut   2019-09-25
Uduchowiony erotyzm bogów i wyznawców (III)   Ferus   2019-09-22
Uduchowiony erotyzm bogów i wyznawców (II)   Ferus   2019-09-15
Uduchowiony erotyzm bogów i wyznawców   Ferus   2019-09-08
Zlecenie walki z szatanem   Koraszewski   2019-09-02
Mrówki i ludzie. Czyli niepokojące podobieństwo „korony stworzenia” do bezrozumnych owadów.   Ferus   2019-09-01
Jabłko, które jabłkiem nie było   Ferus   2019-08-25
Ta miłość zaczęła się od strachu   Koraszewski   2019-08-24
Problem „ukrywającego się Boga”.   Ferus   2019-08-18
Hipoteza Boga kontra nauka (IV)   Ferus   2019-08-11
Na początku był jakiś Jezus   Koraszewski   2019-08-05
Hipoteza Boga kontra nauka (III)   Ferus   2019-08-04
Hipoteza Boga kontra nauka (II)   Ferus   2019-07-28
Hipoteza Boga kontra nauka   Ferus   2019-07-21
Apostołowie Nowego Ładu (II)   Ferus   2019-07-14

« Poprzednia strona  Następna strona »
Polecane
artykuły

Cervantes



Wojaki Chrystusa



 Palestyńskie weto



Wzmacnianie układu odpornościowego



Wykluczenie Tajwanu z WHO



Drzazgę źle się czyta



Sześć lat



Pochodzenie



Papież Franciszek



Schadenfreude



Pseudonaukowa histeria...


Panstwo etc



Biły się dwa bogi


 Forma przejściowa


Wstęga Möbiusa


Przemysł produkcji kłamstw


Jesteś tym, co czytasz,



Radykalne poglądy polityczne


Einstein



Socjologia



Allah stworzyl



Uprzednie doświadczenie



Żydowski exodus



PRL Chrystusem narodów



Odrastające głowy hydry nazizmu



Homeopatia, wibracje i oszustwo


Żołnierz IDF



Prawo powrotu



Mózg i kodowanie predyktywne



Nocna rozmowa



WSzyscy wiedza



Nieustający marsz



Oświecenie Pinker



Alternatywna medycyna zabija


Listy z naszego sadu
Redaktor naczelny:   Hili
Webmaster:   Andrzej Koraszewski
Współpracownicy:   Jacek, , Malgorzata, Andrzej, Marcin, Henryk