Prawda

Piątek, 13 grudnia 2019 - 18:09

« Poprzedni Następny »


O jakości naszych bogów. Część II.


Lucjan Ferus 2017-03-05


Poprzednią część pod tym samym tytułem, poświęciłem jednemu z atrybutów biblijnego Boga – miłosierdziu, polegającym na przebaczaniu ludziom win i grzechów. Z podsumowania tamtego tekstu wynikało niedwuznacznie, iż ów uznawany za najpiękniejszy i najważniejszy przymiot boży, jest sprzeczny z innymi jego atrybutami: wszechmocą, wszechwiedzą, wszechobecnością w swym dziele, czy sprawiedliwością. To dało mi asumpt do wyrażenia swych wątpliwości w DOBRE INTENCJE Boga, w stosunku do jego stworzeń – ludzi.

Jednakże tych sprzeczności związanych z bożymi atrybutami jest dużo więcej, niż tylko te, o których już napisałem. Z czego one wynikają? Czy absolutnie doskonały z założenia Bóg może posiadać wewnętrznie sprzeczne cechy? I nie przeszkadza mu to podczas realizacji swego planu opatrznościowego względem ludzkości? Postaram się odpowiedzieć na te pytania, ponieważ i atrybuty Boga, jak i wynikające z nich konsekwencje, wydają się trudne do wyobrażenia i zrozumienia przez wielu Czytelników komentujących moje teksty.

 

Zastanówmy się, na ile jest logicznie wiarygodna opisana w Biblii historia stworzenia pierwszych ludzi przez Boga? Nie będę jej przytaczał, ponieważ jest wszystkim znana z lekcji katechezy, pobieranych już od wczesnego dzieciństwa w przedszkolach i szkołach. Jednak jakże inaczej ona wygląda, jeśli spojrzeć na nią przez pryzmat bożych atrybutów i spróbować zrozumieć konsekwencje, jakie z nich wynikają dla dzieła bożego oraz dla nas, ludzi. Zatem:   

 

Wyobraźmy sobie Boga, którego świadomość przenika całe jego dzieło: jest on w nim obecny w każdej cząstce jego przestrzeni i w każdym momencie czasu. A więc jest on jednocześnie u jego początków, jak i u jego końca. Jest – jak o sobie mówi – Alfą i Omegą, początkiem i końcem wszystkiego, co stworzył z własnej woli. Wszystko, co istnieje, jest zgodne z jego zamysłem; każde wydarzenie i każda myśl u człowieka ma w nim swój początek. I nie ma czegoś takiego w jego dziele, co zaistniałoby wbrew jego woli i wiedzy. Jest to niemożliwe, jak twierdzą teolodzy. Więc jakie są tego KONSEKWENCJE w jego relacjach z ludźmi?

 

Bóg musiał znać całąprzyszłość swego dzieła na długo przedtem zanim je stworzył. Wiedział zatem doskonale w jaki sposób będzie je stwarzał i w jakiej kolejności. Wiedział też, w jaki sposób będzie tworzył istoty rozumne i jakimi je obdarzy cechami, by mogły realizować jego zamysł. Musiał też wiedzieć z góry o wydarzeniach, do jakich dojdzie w rajskim ogrodzie, jak i ich konsekwencji dla przyszłego rodzaju ludzkiego. Jak więc można obwiniać człowieka, za to, co tam zaszło, a nie jego Stwórcę, który to wszystko zaplanował?

 

Biorąc pod uwagę boże atrybuty i powyższą sytuację, można tylko powtórzyć za włoskim filozofem Casare Vaninim, który scharakteryzował ją w najbardziej przekonujący sposób: „Świat jest taki, jakim go Bóg zamierzył. Jeśliby chciał, aby był lepszy – byłby lepszy. Jeśli istnieje grzech, widać, że Bóg tak chce. Napisano bowiem, że wszystko czego chce, może zrobić. Jeśli zaś nie chce, a grzech mimo to istnieje, należy go nazwać albo nieprzewidującym albo bezsilnym albo okrutnym; skoro czy to nie był świadom swej woli, czy nie mógł jej wykonać, czy też jej poniechał”. Otóż to!    

 

Czy nie jest tak, że uwzględnienie atrybutów Boga (i ich konsekwencji) w czasie realizacji jego planu opatrznościowego względem ludzkości, zmienia całkowicie SENS bożej kreacji i każe jednocześnie zastanowić się nad pobudkami, którymi kieruje się jej Stwórca? Tak, ponieważ  uświadomienie sobie na czym polegają ich konsekwencje, pozwala nam spojrzeć na ten teologiczny problem z bardziej właściwej perspektywy: od strony Stwórcy, a nie jego ułomnego stworzenia. Dlaczego to takie ważne? Aby zrozumieć istotę tego problemu i pojąć dlaczego jest on tak bardzo nielogiczny, a przez to niewiarygodny (dla osób myślących).

 

Moim zdaniem polega ona na tym, że ani wyznawcy tejże religii, ani prawdziwi twórcy naszych bogów – kapłani, nie byli w stanie WYOBRAZIĆ sobie konsekwencji atrybutów, które z różnych przyczyn przypisywali swemu Bogu (np. podczas zwalczania różnych herezji, czy ustanawiania dogmatów), w czasie długiego procesu kulturotwórczego. Najwyraźniej nie docierało do nich, że z czasem wykreowali Byt, którego możliwości są niewspółmierne do jego poczynań przedstawionych w Biblii, jak i do obserwowanej rzeczywistości. Jaki wyszedł z tego zawikłany konglomerat, najlepiej świadczy, ile sprzecznych ze sobą cech zawarli w wizerunku biblijnego Boga (innych bogów pominę, by nie komplikować wywodu).

 

Ze Starego Testamentu wyłania się taki oto Bóg: zapalczywy, porywczy, niesprawiedliwy, małostkowy, nie wszechmocny, nie przewidujący skutków swych czynów, karzący za byle przewinienia, wręcz lubujący się w karaniu, oraz rzucaniu wyszukanych przekleństw, gniewny, materialny, uwielbiający woń palonej ofiary, twórca podziału swych stworzeń na „czyste i nieczyste”, lubiący przechadzki po rajskim ogrodzie w czasie powiewu wiatru, bezlitosny, obłudny, wykonawca czyichś praw, czyniący cuda na pokaz, okrutny, zawistny i zazdrosny, mściciel, apodyktyczny, zmienny, stronniczy, o specyficznym poczuciu humoru.

 

Natomiast z Nowego Testamentu wyłania się taki wizerunek Syna Bożego: materialny, nie znający całej przy­szłości (więc także nie wszechwiedzący), nie wszechmocny, czasem miłosierny, a czasem mściwy, czasem mówiący o miłości, a czasem płonący nienawiścią, czasem mówiący o potrzebie tolerancji, a czasem nietolerancyjny, porywczy i gniewny, czasem przebaczający, a czasem okrutny, podlegający prawom pisanym, czyniący cuda (prymitywne jak na Boga), prócz miejscowości z której pochodził, dobry, wyrozumiały i litościwy – ale nie dla wszystkich (np. dla tych, których nazywał „węże, plemię żmijowe”).

 

Powinienem dopisać, iż chodzi o Boga chrześcijan, ale ci, co znają historię chrześcijaństwa i katolicyzmu, wiedzą doskonale, iż Jezus stawał się stopniowo pełnoprawnym Bogiem dopiero od Soboru nicejskiego w 325 r., a zażarte spory chrystologiczne trwały jeszcze parę wieków, zanim wykształciły się zręby doktryny chrześcijańskiej. Jednym słowem – jego boskość (jak i jego Matki) wykształtowała się w procesie historycznym, na pierwszych siedmiu soborach powszechnych. Tyle na temat owego Boga można dowiedzieć się z Biblii (oprócz paru ostatnich linijek, dotyczących historii chrześcijaństwa).

 

Czy to jest już pełny wizerunek naszego Boga? Otóż nie! Istnieje  jeszcze uzupełnienie wizerunku tego Boga: a to przez dogmat o Trójcy Świętej, mówiący, iż jest jeden Bóg, ale w

trzech osobach: Ojciec, Jego Syn i Duch Święty, a także w pismach największych myślicieli chrześcijańskich, nazywanych Doktorami i Ojcami Kościoła. Wynika z nich, iż nasz Bóg jest:

 

Wszechmocny, wszechwiedzący, wszechobecny, nieskończony w czasie i przestrzeni, jedyny, nieskończenie miłosierny, idealnie sprawiedliwy sędzia, stworzyciel wszystkiego, nieomylny, transcendentalny, niematerialny, jest prawdą i mądrością, najwyższym dobrem, absolutną inteligencją, jest miłością, z siebie i w sobie najszczęśliwszy, oceanem spokoju, początkiem trwaniem i końcem wszelkich rzeczy, życiem prawa i porządku, władcą moralności, istotą najwyższą i samoistną, podobną wyłącznie do siebie, która zawsze była i zawsze będzie, dla której nie ma nic przeszłego, ani nic przyszłego (jest zawsze teraz), która jest doskonałością pod każdym względem, istotą niepojętą – jednym słowem: Bóg Absolut.

 

Czy to oznacza, że takiego właśnie mamy Boga? A jeśli tak, to który z nich: Jahwe, Jezus Chrystus czy Absolut? A może – jak twierdzi katolicki dogmat – jest nim Trójca Święta, czyli konglomerat tych wizerunków? Najtrudniej byłoby zaakceptować tę ostatnią możliwość, z racji na mnóstwo sprzeczności, które zawierają w sobie owe cechy Boga, wywodzące się z różnych czasów, kultur i religii. A jednak wbrew rozumowi i logice właśnie ta ostatnia opcja funkcjonuje w świadomości wiernych wielu religii, wywodzących się z Biblii.

 

Oczywiście nie oznacza to bynajmniej, że takiego mamy Boga, a jedynie to, że taki, a nie inny WIZERUNEK BOGA został wykreowany przez kapłanów, teologów czy religijnych myślicieli w naszym kręgu kulturowym, na przestrzeni ostatnich trzech tysiącleci (czy nie dlatego W.Goethe rzekł: „Komu trzy tysiące lat nie mówią nic, niech w ciemności niewiedzy żyje z dnia na dzień”?). Bowiem religijna prawda objawiona, jest zupełnie inna od prawdy o religii, czyli religioznawczej (pisałem o tym wielokrotnie). W niniejszym tekście chcę się skupić na przyczynach i powstaniu mitu o rajskim ogrodzie, Adamie i Ewie, wężu kusicielu, zakazanym owocu, upadku pierwszych ludzi i karzącym ich surowo Bogu.

 

W książce pt. Najtrudniejsze stronice Biblii  Zenona Ziółkowskiego, tak wytłumaczony jest ów problem.  Otóż w X w. pne. nieznany mędrzec hebrajski (nazywany przez biblistów Jahwistą) podjął się odpowiedzieć na bardzo ważne pytanie: „Skąd się bierze zło i grzech?”. Kiedy opisywał historię zbawienia, musiało go zastanowić, że mimo zawartego z Bogiem przymierza i otrzymania daru Prawa, Izrael nadal grzeszył, podobnie jak poganie. Zadał sobie wtedy pytanie: „Czyżby grzech był złączony z człowiekiem nierozerwalnie i na zawsze?".

 

To mu dało asumpt do głębszych przemyśleń: „Jeżeli grzech uciska obecnie ludzi i nikt nie może się od niego uwolnić, to „na początku” musiało zaistnieć coś, co spowodowało ten stan. A skoro ludzkość powstała przez rodzenie, to na początku musiała istnieć w jednej parze: mężczyźnie i kobiecie. Opowieść o ich stworzeniu jest wstępem do opisu ich upadku, tak, że jedno i drugie tworzą razem zwartą całość i są od siebie współzależne. Aby przedstawić „rzeczywistość”, ów Jahwista UKŁADA „historię" tego, co musiało być na początku, skutki bowiem domagają się odpowiadającej im przyczyny.

 

Oto mamy wyjaśnienie według jakiego schematu były tworzone mity religijne: ten hebrajski mędrzec (będący też kapłanem), po prostu wymyślił „przyczynę” pasującą do późniejszych skutków, czyli „tłumaczącą” je na zasadzie analogii do znanych mu faktów z historii Izraela (to te jego przemyślenia). Schemat tego rozumowania jest wszędzie taki sam: leżące u podłoża odwieczne przekonanie, że człowiek jest dziełem bogów (potem Boga), do którego należy dopasować inne „prawdy”, „uzasadniające” różne aspekty naszej rzeczywistości.

 

Zatem, to nie Bóg kreował rzeczywistość zgodnie z zamysłem i planem opatrznościowym. Było wręcz odwrotnie: to religie dopasowywały swoje „prawdy” do zastanej rzeczywistości, aby wydawały się przez to bardziej wiarygodne. Dlatego biblijny Bóg „musiał”ukarać ludzi w raju nakazem rozmnażania się z grzeszną naturą, przechodzącą na ich następne pokolenia, gdyż tylko w ten sposób mit ów był zgodny z zastaną rzeczywistością. Gdyby Bóg ludziom przebaczył, albo nie dopuścił do ich upadku, skutkującego grzechem pierworodnym, ten mit rozminąłby się z zastaną rzeczywistością, a tym samym nie byłby „prawdziwy”.

 

Z tej samej przyczyny Bóg „nie mógł” wytracić w czasie potopuswoich stworzeń i uczynić nowe, jeszcze doskonalsze i z nich odrodzić ludzkość, oraz świat zwierzęcy. „Odrodzona” po potopie ludzkość musiała mieć nadal grzeszną naturę, bo o tym świadczyła późniejsza rzeczywistość, w czasie której pisane były te mity. Powinny one ją odzwierciedlać aby były wiarygodne i spełniały właściwie swą rolę. Musiały więc tworzyć z nią spójną całość– choć niekoniecznie prawdziwą.

 

Oto, co tak naprawdę ograniczało Boga Jahwe i czemu był on taki „bezlitosny”, „okrutny” i „niesprawiedliwy” dla człowieka.Po prostu musiał być taki, aby jego WIZERUNEK był wiarygodny w kontekście jego dzieła, oraz jego stworzenia – człowieka. Wyraźnie widać to w Starym Testamencie; wszystkie najgorsze cechy jakie posiadał ówczesny człowiek – posiada także jego Bóg i największe zło jakie może wyrządzić człowiek człowiekowi – czynione jest (jakże by inaczej) z rozkazu Boga i przy jego aprobacie. Czy wtedy inny Bóg (np. miłosierny i litościwy dla wrogów) miałby jakąś szansę na przetrwanie? Raczej mało prawdopodobne; nie spełniałby pokładanych w nim oczekiwań wiernych.

 

Pozostała jeszcze do wyjaśnienia geneza Boga Absolutu; najmłodszy wizerunek Boga z naszego kręgu kulturowego. Skąd ci wielcy myśliciele chrześcijaństwa, teolodzy i Ojcowie Kościoła, wzięli dla niego te wszystkie doskonałości – doprawdy nie mam pojęcia. Ani w Biblii nie ma dla nich uzasadnienia, ani co gorsze w rzeczywistości, która jest ponoć dziełem tego „najdoskonalszego z doskonałych wśród doskonałych” Boga.

 

O ile stare mity „tłumaczyły” w jakiś sensowny sposób (nieprawdziwy, ale czy mógł być wtedy inny?) PRZYCZYNY tamtej rzeczywistości i Bóg, który jest w nich przedstawiony „współgra” z nimi, to Bóg Absolut ze swoimi wyidealizowanymi cechami – nie tłumaczy niczego.To znaczy, konsekwencje jakie z nich wynikają mają się nijak do biblijnej historii o stworzeniu świata, upadku pierwszych ludzi w raju, karze nałożonej przez Boga na rodzaj ludzki, potopu, czy odkupienia grzechów ludzi przez ofiarę krzyża, Sądu Ostatecznego i straszliwej wizji piekła z wiecznymi mękami grzeszników.

 

Myślę, że przyczyna powstania Boga Absolutu była prozaiczna i naturalna. Otóż idea Boga (bogów) nieustannie ewoluuje, gdyż ciągle rozwija się jej twórca – człowiek. Im mądrzejszy staje się człowiek, im dalej sięgają jego horyzonty poznania i im większy ma zasób wiedzy o świecie i kosmosie – tym doskonalszy musi być jego Bóg, aby był on dla niego wiarygodny. Wizerunek tego Boga (jego cechy) tworzony był przez ludzi ponad przeciętnie inteligentnych, o dużej wyobraźni i szerokich horyzontach myślowych. Dlatego jego wyidealizowane cechy tak bardzo różnią się od cech plemiennego Boga Jahwe.

 

Jedyną wadą wizerunku Boga Absolutu jest to, że w ogóle i w żaden sposób nie pasuje on do Boga biblijnego i historii tam przedstawionej,... ale kto by się tym martwił? Na pewno nie wierzący, którzy tego faktu nie dostrzegają i nie uświadamiają sobie. A co z fragmentem: „Bez dopuszczenia zła moralnego – czyli grzechu na świecie, nie ujawniłby się przymiot boży, któremu na imię Miłosierdzie /.../ Dopiero na przykładzie grzesznej ludzkości, grzesznego człowieka, ujawniło się miłosierdzie Boga przebaczającego”?

 

Tu już wyraźnie widać, że ci uczeni mężowie, którzy „poznawali” te „prawdy”, wpadli w logiczną pułapkę, którą nieświadomie zastawili ich poprzednicy, przypisując Bogu Absolutowi te najdoskonalsze cechy. To rozumowanie bowiem jest logiczną konsekwencją przyjętych wcześniej poglądów: skoro Bóg jest wszechmogący, wszechwiedzący, wszechobecny i nieskończenie miłosierny, nie mogło być tak, jak to przedstawia Biblia, że człowiek „sprzeciwiając” się Bogu „popsuł” jego dzieło i dlatego Bóg musiał go ukarać, aby przywołać go do porządku. Przy powyższych cechach Boga jest to wewnętrznie sprzeczny i absurdalny pogląd, uwłaczający absolutnej doskonałości naszego Stwórcy.

 

Dlatego ci teolodzy wymyślili, że przyczyna dla której Bóg „pozwolił” człowiekowi upaść, mieści się poza jego stworzeniem i jest ona w naturze samego Boga. Bowiem gdyby Bóg nie dopuścił do tego, by człowiek „upadł” i rozmnażał się z grzeszną naturą (czyli gdyby był od początku doskonały i takie miał potomstwo), nie miałby mu on co przebaczać, a tym samym nie miałby okazji do ujawnienia swego miłosierdzia – najpiękniejszej (ich zdaniem)  cechy. Więc wykoncypowali sobie, że Bóg musiał celowodopuścić do takiej sytuacji, która z jego punktu widzenia przyniosła mu największe korzyści.

 

Czy nie o tym właśnie mówi Orędzie Wielkanocne?: „Bezużyteczny dla nas byłby dar życia, gdyby nie stało łaski Odkupienia. O, jak przedziwna łaskawość Twej dobroci dla nas! O, jak niepojęty wybór miłości: aby wykupić niewolnika, wydałeś Syna! O, zaiste, konieczny był grzech Adama, który został zgładzony śmiercią Chrystusa! O, szczęśliwa wino, któraś zasłużyła mieć takiego i tak potężnego Odkupiciela!” (Mszał rzymski).

 

„Zło moralne w ostatecznym wyniku, służy również celowi wyższemu: chwale bożej,która się uzewnętrznia przede wszystkim w jego miłosierdziu przez przebaczanie, wtórnie zaś w sprawiedliwości przez karę”. Jest to logiczna konsekwencja powyższego rozumowania: Bóg nie robi niczego bez dostatecznie ważnego powodu. A skoro już przyjęliśmy, że zależało mu bardzo na częstym eksponowaniu swej pięknej cechy – miłosierdzia i to do tego stopnia, iż zaplanował specjalnie pod tym kątem swoje dzieło, to oznacza, że musiało to być bardzo ważne dla niego, czyli dodawało mu wartości. Inaczej mówiąc, przydawało mu chwały, gdyż jest ona niewątpliwie tym, na czym Bogu może najbardziej zależeć. Logiczne, prawda?

 

Na powyższym przykładzie najlepiej widać, na jakie MANOWCE MYŚLENIAmoże zaprowadzić nas logika, jeśli zastosujemy ją do fałszywych założeń. Aż nieprawdopodobne, że ci uczeni w Piśmie mężowie, nie zauważyli wcale jak niepostrzeżenie z miłosiernego i kochającego ludzi Boga, który nawet swego Syna poświęcił na krwawą ofiarę przebłagalną, by ich zbawić od grzechów – zrobił się potwór; perfidny i okrutny Bóg, który z „zimną krwią” specjalnie stwarza istoty ułomne i grzeszne, by na ich haniebnym przykładzie mogło ujawnić się jego – dziwnie pojmowane – „miłosierdzie”.

 

Nie zauważyli też, iż to zachowanie Boga, jest tak uwłaczające jego doskonałości i godności, że jedyne uczucia jakie można by mu przypisać w stosunku do swych stworzeń (wyjątkowo niegodziwie potraktowanych), to daleko posunięta pogarda. A w najlepszym wypadku coś takiego, co my ludzie odczuwamy w stosunku do naszej hodowlanej rogacizny czy innych „miłych” dla nas zwierzątek z określonego powodu: wykorzystujemy jena różne sposoby (doskonale zresztą wszystkim znane). Ale czy to jest dla nas powodem do chwały?

 

Prawda jest taka, że to nie ludzie służą Bogu, lecz Bóg (a raczej jego różne wizerunki) służą ludziom. Wszystko bowiem wskazuje na to, iż nasi bogowie są w taki sposób wykreowani, by móc sprostać NASZYM potrzebom i wymaganiom. Nie dziwmy się zatem, że mamy takich bogów na jakich zasługujemy. I to nie jest tak, że tylko jesteśmy w tych kwestiach oszukiwani przez swoich duszpasterzy. „Nie jesteśmy oszukiwani, sami siebie oszukujemy”, jak twierdził J.W.Goethe. Może dlatego, iż chcemy być oszukiwani? (a przynajmniej większość z nas).

 

A skoro już o tym mowa, wypadałoby teraz przedstawić powyższy problem z właściwej perspektywy, czyli od strony prawdziwych twórców naszych bogów i naszych religii –  kapłanów. Dopiero wtedy powinno stać się oczywiste, skąd i dlaczego wzięły się w „prawdach” religijnych owe sprzeczności, niedorzeczności i logiczne niekonsekwencje.

 

Marzec 2017 r.                                   ------ cdn.-----

 

 

 


Skomentuj     Wyślij artykuł do znajomego:     Wydrukuj




Komentarze
2. Świetny artykuł. Leszek 2017-08-07
1. Świetnie... Mirek 2017-03-06


Nowy ateizm i krytyka religii

Znalezionych 588 artykuły.

Tytuł   Autor   Opublikowany

Papież Franciszek, „Pieśń o Rolandzie” i imam Al-Tayeb   Meotti   2019-12-12
Refleksje sprzed lat: Podstępna działalność Szatana i inne.   Ferus   2019-12-08
Chrześcijaństwo, Zagłada i syjonizm   Koraszewski   2019-12-02
Bajka-nie bajka o powstaniu religii   Ferus   2019-12-01
Wskrzeszenie Józefy K.   Koraszewski   2019-11-26
Refleksje sprzed lat: Wartości chrześcijańskie   Ferus   2019-11-24
Byli ateiści, obecnie wierzący   Ferus   2019-11-17
Dewocja to pobożność? Czyli wizyta u starszej pobożnej pani.   Ferus   2019-11-10
Biskupa czerep rubaszny   Koraszewski   2019-11-08
Sen mara, Bóg wiara, nieśmiały głos podświadomości, czy bezsensowne rojenia senne?   Ferus   2019-11-03
Refleksje sprzed lat: „Proporcje krzyku i smaku”   Ferus   2019-10-27
Trudne początki mitu   Ferus   2019-10-20
Jak Bóg ogarnia swoje dzieło   Ferus   2019-10-13
Uduchowiony erotyzm bogów i wyznawców (V)   Ferus   2019-10-06
Uduchowiony erotyzm bogów i wyznawców IV   Ferus   2019-09-29
Katolicka Afryka i jej niepokoje   Igwe   2019-09-27
Turcja: ucieczka od religii?   Bulut   2019-09-25
Uduchowiony erotyzm bogów i wyznawców (III)   Ferus   2019-09-22
Uduchowiony erotyzm bogów i wyznawców (II)   Ferus   2019-09-15
Uduchowiony erotyzm bogów i wyznawców   Ferus   2019-09-08
Zlecenie walki z szatanem   Koraszewski   2019-09-02
Mrówki i ludzie. Czyli niepokojące podobieństwo „korony stworzenia” do bezrozumnych owadów.   Ferus   2019-09-01
Jabłko, które jabłkiem nie było   Ferus   2019-08-25
Ta miłość zaczęła się od strachu   Koraszewski   2019-08-24
Problem „ukrywającego się Boga”.   Ferus   2019-08-18
Hipoteza Boga kontra nauka (IV)   Ferus   2019-08-11
Na początku był jakiś Jezus   Koraszewski   2019-08-05
Hipoteza Boga kontra nauka (III)   Ferus   2019-08-04
Hipoteza Boga kontra nauka (II)   Ferus   2019-07-28
Hipoteza Boga kontra nauka   Ferus   2019-07-21
Apostołowie Nowego Ładu (II)   Ferus   2019-07-14
Bóg bez państwa i państwo bez Boga   Koraszewski   2019-07-12
Apostołowie Nowego Ładu. Czyli ludzie pogodzeni z nieubłaganymi prawami natury.   Ferus   2019-07-07
Pamięć i odrzucona tożsamość   Koraszewski   2019-06-27
O znaczeniu świeckich usług medycznych   Igwe   2019-06-22
Bezlitosne Miłosierdzie Boże   Ferus   2019-06-16
Dziecko i jego I Komunia Święta   Ferus   2019-06-09
Tajemnica zawodowa duchownych   Ferus   2019-06-02
Rozmyślając nad sensem życia (VIII)   Ferus   2019-05-26
Rozmyślając nad sensem życia (VII)   Ferus   2019-05-19
Rozmyślając nad sensem życia (VI)   Ferus   2019-05-12
De non existentia Dei   Koraszewski   2019-05-06
Rozmyślając nad sensem życia (V)   Ferus   2019-05-05
Nieszczęsny ateizm. List do przyjaciela   Koraszewska   2019-05-04
Ewangelia według pana Jeża   Koraszewski   2019-05-02
Biły się dwa bogi   Koraszewski   2019-04-29
Rozmyślając nad sensem życia IV.   Ferus   2019-04-28
Ani nie manifest, ani nie tak nowego ateizmu   Koraszewski   2019-04-26
Wzrastająca obecność boga   Koraszewski   2019-04-22
Rozmyślając nad sensem życia (III)   Ferus   2019-04-21
Dziękujmy Panu, korona cierniowa ocalona   Koraszewski   2019-04-19
Czary, zagrożenie bezpieczeństwa i prawo szariatu   Igwe   2019-04-16
Rozmyślając nad sensem życia (II).   Ferus   2019-04-14
Dlaczego ateiści walczą o prawo wyjścia z cienia w Afryce i nie tylko w Afryce?   Igwe   2019-04-10
Rozmyślając nad sensem życia   Ferus   2019-04-07
Krzywdy wyrządzone ludzkości przez naukę   Ferus   2019-04-01
Zdobywca nagrody Templetona i jego nonsensy w „Scientific American”   Coyne   2019-03-28
Mały Traktat o duszy dziecka poczętego tak lub inaczej   Koraszewski   2019-03-26
Czy religijne prawdy są zbyt trudne do zrozumienia? (II)   Ferus   2019-03-24
Zwalczanie oszukańczych kapłanów i komercjalizacji religii w Republice Południowej Afryki   Igwe   2019-03-23
Dlaczego musiałem zostać ateistą   Ferus   2019-03-17
Eks-ateistka obnaża nędzę ateizmu   Koraszewski   2019-03-07
Ego kontra Świadomość. Czyli lepiej żyć złudzeniami czy prawdą o rzeczywistości?   Ferus   2019-03-03
Trzy dni, które nie wstrząsną Kościołem   Koraszewski   2019-02-25
Ego kontra Świadomość II. Czyli lepiej żyć złudzeniami czy prawdą o rzeczywistości?   Ferus   2019-02-24
Kiedy największa na świecie sunnicka instytucja religijne potępi swój kolonializm?    Shoaaib   2019-02-24
Artykuł w ”New York Times”: Nauka może uczyć się od religii   Coyne   2019-02-20
Ego kontra Świadomość. Czyli lepiej żyć złudzeniami czy prawdą o rzeczywistości?   Ferus   2019-02-17
Papież ucałował notorycznego islamistycznego antysemitę   Meotti   2019-02-12
Czy religijne prawdy są zbyt trudne do zrozumienia?   Ferus   2019-02-10
Płaska Ziemia: kwestia wiedzy czy wiary? (II)   Ferus   2019-01-27
Płaska Ziemia: czyli kwestia wiedzy czy wiary?   Ferus   2019-01-20
Zachodni apologeci ekstremizmu   Rafizadeh   2019-01-19
Refleksje po lekturze „Ateisty”   Ferus   2019-01-13
Czy Afryce potrzebna jest religijna reformacja?   Igwe   2019-01-08
Eksperci od „prawdziwej” wolności i grzechu   Ferus   2019-01-06
Ośmioletnia panna młoda   Rafizadeh   2019-01-02
Intrygujące pytanie papieża Franciszka   Ferus   2018-12-30
Tak, jest wojna między nauką a religią   Coyne   2018-12-29
Jasełkowo-teologiczne refleksje dziadka „Maryi panienki”.   Ferus   2018-12-23
Pogodzenie nauki i religii?   Coyne   2018-12-21
Adwokat diabła II.Czyli religijna wersja ludzkich umiejętności „poszukiwania wyjścia”.   Ferus   2018-12-16
Adwokat diabła. Czyli religijne racje zastępujące prawdę.   Ferus   2018-12-09
Duchowni wypaczają religię i mordują kobiety   Reza   2018-12-03
Niechciany dar Boga. Czyli trudności z akceptacją nieuniknionego.   Ferus   2018-12-02
W Nigerii porzucenia religii jest ryzykownym przedsięwzięciem   Igwe   2018-11-29
Człowiek musi w coś wierzyć. Podsumowanie.   Ferus   2018-11-25
 “Islam przeżywa ostre starcie z nowoczesnością i wymaga reform”     2018-11-22
Człowiek musi w coś wierzyć. Schizma arcybiskupa Lefebvre'a   Ferus   2018-11-18
Człowiek musi w coś wierzyć. Mariawici.   Ferus   2018-11-11
Boski niebyt, nauka i patriotyzm   Koraszewski   2018-11-07
Człowiek musi w coś wierzyć. Raskolnicy, Swedenborg.   Ferus   2018-11-04
Człowiek musi w coś wierzyć. Savonarola, Luter i inni   Ferus   2018-10-28
Allah stworzył kobiety, żeby były w domach     2018-10-25
Prawdziwy opór przeciw fanatyzmowi   Chesler   2018-10-24
Człowiek musi w coś wierzyć. Kontynuacja.   Ferus   2018-10-21
List Einsteina kwestionujący religię, biblię i ideę Boga jest znowu na sprzedaż   Coyne   2018-10-19
Jak ekstremistyczny rząd traktuje dziewczynki i kobiety   Bulut   2018-10-19
Szatan pierwszej klasy   Kruk   2018-10-15
Przemyślana odmowa przymusowej relokacji uchodźców   Ferus   2018-10-14

« Poprzednia strona  Następna strona »
Polecane
artykuły

Schadenfreude



Pseudonaukowa histeria...


Panstwo etc



Biły się dwa bogi


 Forma przejściowa


Wstęga Möbiusa


Przemysł produkcji kłamstw


Jesteś tym, co czytasz,



Radykalne poglądy polityczne


Einstein



Socjologia



Allah stworzyl



Uprzednie doświadczenie



Żydowski exodus



PRL Chrystusem narodów



Odrastające głowy hydry nazizmu



Homeopatia, wibracje i oszustwo


Żołnierz IDF



Prawo powrotu



Mózg i kodowanie predyktywne



Nocna rozmowa



WSzyscy wiedza



Nieustający marsz



Oświecenie Pinker



Alternatywna medycyna zabija



Kobiety ofiarami



Prometeusz



modyfikowana pszenica



Arabowie



Roboty będą uprawiać ziemię



Sumienie, czyli moralność bez smyczy



Skomplikowana ewolucja



Argument neuroróżnorodności



Nowe badanie pamięci długotrwałej


Listy z naszego sadu
Redaktor naczelny:   Hili
Webmaster:   Andrzej Koraszewski
Współpracownicy:   Jacek, , Malgorzata, Andrzej, Marcin, Henryk