Prawda

Środa, 13 grudnia 2017 - 23:37

« Poprzedni Następny »


Fałszywi prorocy. Część IV


Lucjan Ferus 2017-11-19

Charles Taze Russell założyciel nowej religii.
Charles Taze Russell założyciel nowej religii.

Biorąc pod uwagę, iż niniejszy cykl nosi tytuł „Fałszywi prorocy”, który zapożyczony jest z Biblii: „Znaleźli się fałszywi prorocy wśród ludu tak samo, jak wśród was będą fałszywi nauczyciele, którzy wprowadzają wśród was zgubne herezje” (BT 2P 2,1), w tym tekście będę chciał wykorzystać fragmenty rozdziału „Russell i Badacze Pisma Świętego”, który pokazuje w jakich okolicznościach doszło do powstania ruchu religijnego, który z czasem przyjął nazwę Świadków Jehowy.

 


Zanim przejdę do meritum, opiszę pewne wydarzenie, które ostatnio miało miejsce, a którego wymowa wiąże się z tematyką prezentowaną w tym cyklu. Otóż wczoraj odwiedzili mnie ponownie Świadkowie Jehowy (drugi raz w tym roku, więc albo zaniedbują się misyjnie  albo omijają mój dom z daleka). Starsza jowialna pani i młode ładne dziewczę, wyglądające na jej wnuczkę. Niestety, nie mogłem z nimi porozmawiać; zbyt zajęty byłem piłowaniem z synem drewna na zimę i cały byłem upaprany w trocinach. Poza tym, wieczór się zbliżał „wielkimi krokami” i chcieliśmy dokończyć robotę przed zmrokiem.

 

Widziałem jak szły te panie „naszą” ulicą, zatrzymując się przy każdej posesji (z drugiej strony ulicy) i stojąc dość długo przy każdej bramie czy też furtce, czasem rozmawiając przez domofon z właścicielem (wielu je posiada, niektórzy nawet z kamerą). Tak doszły do końca ulicy, by potem wracać po przeciwnej stronie, przy której stoi m.in. mój dom. Nikt nie był ciekawy, co mają one do powiedzenia. Już chociażby dlatego zaprosiłbym je do środka, bo z natury mam „miękkie serce” i przykro mi patrzeć na ludzkie zachowania, tak  dalece rozmijające się z ogólnie przyjętym zdrowym rozsądkiem i racjonalnym działaniem.

 

Na co oni liczą? Czyżby nie wiedzieli, że mieszkają tu sami katolicy, których umysły i sumienia opanowali już od małego dziecka pasterze Kościoła katolickiego? Tu też panuje zasada „kto pierwszy ten lepszy” i już jezuici byli tego świadomi, mówiąc: „Dajcie nam pierwsze siedem lat dziecka, a będzie nam (już jako dorosły) służył do końca życia”. Czy w tej sytuacji nie uderza dojmująca jałowość ich misji? Ja wiem, że oni to sobie tak tłumaczą, iż ci wszyscy, którzy ich nie chcą słuchać, będą kiedyś tego gorzko żałować i ronić rzewne łzy, że kiedy jeszcze był czas nie posłuchali nauk ŚJ. To „normalne” religijne wytłumaczenie w takich okolicznościach, ale co się nachodzą, tego im już nikt nie odbierze.

 

Nie o tym jednak chciałem napisać. Kiedy widzę taki obrazek jak ten (a nie raz widziałem podobną sytuację podczas wizyt Świadków Jehowy): młodziutka dziewczyna czy chłopak, wsłuchujący się z uwagą w słowa swojej „nauczycielki”, przypomina mi się zaraz fragment pewnej książki, kiedy jeden z jej bohaterów jadąc samochodem i widząc w oddali siedzącego pod drzewem chłopca, a obok niego księdza dotykającego jego ramienia w poufałym geście, nie wytrzymał, otworzył okno i głośno zawołał: „Uciekaj chłopcze! Uciekaj!”.

 

Starszych ludzi mi nie żal; przeżyli większość swego życie na coniedzielnych wizytach w kościele, na wysłuchiwaniu niezliczonej ilości „świętych” mszy, na odprawianiu tych samych rytuałów i obrzędów, a teraz, kiedy nieuchronny koniec jest coraz bliżej, postanowili „pójść na skróty” i skorzystać z lepszej ich zdaniem oferty na życie wieczne, niż proponował im dotychczasowy Kościół. Byli w miarę świadomi i to był ich wolny wybór. Kiedy jednak widzę nieświadome jeszcze dziecko, darzące ufnością osobę, która jako „prawdy objawione” przez Jehowę, wciska mu infantylne bajki, jakich nie powstydziliby się najznamienitsi bajkopisarze – wtedy coś we mnie woła: „Uciekaj młoda/młody, dopóki jeszcze możesz!”.

 

Osoba w tak młodym wieku nie może być i nie jest świadoma, jaki rodzaj „wolności” próbują jej wpoić owi samowolni „pomocnicy” Boga na Ziemi i jaką cenę w przyszłości przyjdzie jej za to zapłacić. Cenę nie tylko złożoną z jakości swego życia, ale też wchodzącą w jej skład cenę zapłaconą za popsute relacje z najbliższymi: z rodziną, przyjaciółmi i znajomymi. Czy owi „duchowi opiekunowie” uświadamiają ją w tej kwestii? Ostrzegają o zagrożeniach, jakie niesie ze sobą praktykowanie tego specyficznego religijnego stylu życia?  Bardzo w to wątpię. Żadna religia nie ostrzega potencjalnych wiernych przed problemami, które sama stwarza, po to aby „pomagać” im je rozwiązywać. Ta nie jest wyjątkiem w tym względzie.

 

Tyle tytułem wstępu, wróćmy do meritum tego cyklu. Otóż w swojej podręcznej biblioteczce posiadam m.in. książkę pt. Herezjarchowie i schizmatycy, napisaną przez Andrzeja J.Sarwę, a wydaną w 1991 r. Czyli w czasie, kiedy zacząłem robić pierwsze zapiski swoich przemyśleń (głównie dotyczących religii, ale nie tylko), po przeszło 15-to letnim już wtedy pasjonowaniu się tą tematyką. O czym jest ta nad wyraz ciekawa pozycja? Może kiedyś poświęcę jej więcej uwagi, bo jest naprawdę tego warta, na razie przedstawię jedynie jej główne przesłanie.

 

W bardzo przystępny, a zarazem przejrzysty sposób pokazuje ona historię początków wielu nurtów religijnych, które jakże często zaczynały się od herezji lub schizmy, powodującej rozłam w dotychczasowym nurcie i stając się po jakimś czasie nowym odłamem religii. Są więc w niej rozdziały poświęcone m.in.: Maniemu, Ariuszowi, Nestoriuszowi, Dioskurowi, Eutychesowi, Wiklifowi, Husowi, Savonaroli, Lutrowi, Kalwinowi,  Janseniuszowi, Raskolnikowi, Swedenborgowi, Smithowi, Russelowi, Mateczce Kozłowskiej i bp Kowalskiemu, abp Lefebvre,owi, a nawet Kościołowi Szatana.

 

Biorąc pod uwagę, iż niniejszy cykl nosi tytuł „Fałszywi prorocy”, który zapożyczony jest z Biblii: „Znaleźli się fałszywi prorocy wśród ludu tak samo, jak wśród was będą fałszywi nauczyciele, którzy wprowadzają wśród was zgubne herezje” (BT 2P 2,1), w tym tekście będę chciał wykorzystać fragmenty rozdziału „Russell i Badacze Pisma Świętego”, który pokazuje w jakich okolicznościach doszło do powstania ruchu religijnego, który z czasem przyjął nazwę Świadków Jehowy. Autor owej książki tak pisze:

„Wielu ludzi w przeszłości sądziło, iż Bóg wyznaczył im jakąś ważną do spełnienia misję, że ich uszy słyszały głos boży, który wyjaśnił im wszystkie wątpliwości, oświecił i wskazał drogę zbawienia, którą mają dalej podążać w ziemskim bojowaniu. Wielu tak sądziło, wielu sądzi, wielu będzie sądzić… Jednym z wybranych przez Najwyższego był Charles Taze Russell, który przyszedł na świat 16 XI 1852 r. w amerykańskim mieście Pittsburgu. /../ prezbiterianizm, w którym został wychowany, nie odpowiedział na wszystkie z dręczących go pytań. Począł zatem szukać prawdy gdzie indziej. Po próbach znalezienia jej u kongregacjonalistów, zdecydował się na akces do Kościoła adwentystycznego. /../

 

Ale i adwentyzm nie potrafił zaspokoić Russella łaknącego całej prawdy o Bogu /../ w końcu musiało dojść do porzucenia przez niego adwentystów. Stało się to w 1878 r. gdy wspólnie z J.B.Patonem założył pismo „Zwiastun Obecności Chrystusa”. Na jego łamach począł ogłaszać wyniki swych przemyśleń opartych na badaniach Pisma Św. Wkrótce usamodzielnił się i w innym, tym razem własnym piśmie noszącym tytuł „Strażnica i Zwiastun Obecności Chrystusa”, kontynuował wcześniejszą pracę.

 

Wówczas doktryna przyszłego nowego wyznania /../ była już w ogólnym zarysie gotowa i jej twórca powołał do życia stowarzyszenie /../ które w 1913 r. przekształciło się w Międzynarodowe Stowarzyszenie Badaczy Pisma Świętego, a jego dożywotnim prezesem został oczywiście Charles Taze Russell. /../ Pozostawił po sobie ogromną spuściznę: dużą liczbę artykułów i sześć grubych tomów Wykładów z Pisma Świętego. Pośmiertnie jego następca Rutherford, na podstawie notatek i zapisków mistrza, skompletował i wydał siódmy tom Wykładów…/../

 

Postać Russella mogłaby też budzić i szacunek, gdyby nie pewien jego wstrętny występek. /../ W życiu codziennym był nadzwyczaj skromny, pobożny i prawie asceta. /../ Obiektywnie stwierdzić trzeba, iż szczerze wierzył w swoje powołanie, czego najbardziej przekonującym dowodem jest fakt poświęcenia przezeń całego swego majątku (ok. 300 tys. dolarów) na potrzeby Stowarzyszenia. Tą wielką plamą na życiorysie Russella był fakt rozwiedzenia się przezeń z żoną, która była mu podporą i wierną współpracownicą w najtrudniejszym, początkowym okresie działalności. Bez skrupułów rozstał się z kobietą chorą, odmawiając jej na dodatek wypłacania alimentów, twierdząc, że nie stać go na to. Dopiero sąd dowodząc, że jest przeciwnie, zmusił Russella do zapewnienia materialnej opieki porzuconej małżonce”.

Co wyróżnia ten życiorys spośród apologetycznych życiorysów „świętych” mężów? Przede wszystkim nie widać w nim żadnych świętości czy też cudowności, tak charakterystycznych w mitach i legendach opisujących początki religii. Nie ukazała się gwiazda zapowiadająca jego przyjście na świat i nie wskazała miejsca jego urodzenia, opuszczając się nisko i ryzykując zderzenie z Ziemią, albo spalenie wszystkiego co na niej żyje. Żaden anioł nie zwiastował ojcu Charlesa Taze, iż jego żona została zapłodniona przez Ducha Świętego i niebawem urodzi wybitnego człowieka, który stworzy nowy odłam popularnej religii.

 

Także jego pokaźny dorobek literacki, te wszystkie księgi i artykuły dotyczące rozważań nad Pismem Świętym, musiały nie być pisane pod wpływem NATCHNIENIA bożego, gdyż w przeciwnym wypadku autor niewątpliwie wspomniałby o tym w swoim życiorysie. Podobno takiego bożego natchnienia nie sposób pomylić ze zwykłą literacką weną. Wygląda na to, że Charles Taze Russell był jednym z wielu przedsiębiorczych ludzi, obdarzonych bujną wyobraźnią i łatwością artykułowania swoich myśli, jak i przemożną chęcią uczynienia dla ludzi czegoś dobrego i wartościowego (jego zdaniem). Ot zwykły, choć nieprzeciętny człowiek z licznymi cnotami, ale też i wadami, jakie cechują wielu ludzi. Dalej Autor pisze:

„Atrakcyjność głoszonej nauki sprawiły, że ruch religijny zapoczątkowany przez Russella rozwijał się bardzo dynamicznie. Rychło przekroczył granice Stanów Zjednoczonych, przedostając się na inne kontynenty. Ale Charles Taze jakby przeczuwał, iż dotąd jedności i jednomyślności, póki jego życia. W swym testamencie /../ nakazał, aby gdy jego zabraknie, Stowarzyszeniem zarządzał pięcioosobowy komitet czuwający nad czystością doktryny.

 

Stało się wszakże inaczej i organizacja stworzona przez Russella podzieliła się na wiele niezależnych i wręcz zwalczających się ugrupowań. Po śmierci mistrza w 1916 r. pierwsze skrzypce w ruchu zaczął odgrywać Joseph Franklin Rutherford /../ natomiast owa „rada pięciu” całkowicie zawiodła, absolutnie nie spełniając pokładanych w niej nadziei. /../ W swoich pismach nowy prezydent zmodyfikował wiele idei głoszonych przez swego poprzednika. /../ W łonie Stowarzyszenia wrzało, ścierały się poglądy i przekonania i wreszcie w 1919 r. doszło do nieuniknionego rozłamu. /../

 

Rok 1921 to rok kolejnego rozłamu. Wówczas to Paul S.L.Johnson, nie godząc się z tym, czego uczył Rutherford, począł /../ głosić swoje poglądy. Rozwijając i nieco modyfikując naukę Russella, stworzył nową doktrynę, którą przyjęła stworzona przez niego organizacja religijna, znana pod nazwą Świeckiego Ruchu „Epifania”. Wreszcie w 1935 r. doszło do następnego podziału w łonie Stowarzyszenia Badaczy Pisma Świętego, które rozpadło się jeszcze na dwie grupy: „russelistów”, czyli tych, którzy nie przyjęli nowinek Rutherforda, pozostając wiernymi czystej nauce założyciela.

I „rutherfordystów”, którzy uznali, iż nowy prezydent też jest „naczyniem wybranym”, a jego nauka pochodzi z natchnienia bożego. Ci drudzy przyjęli nazwę Świadków Jehowy. Ostatecznie więc cały ruch „badacki” podzielił się na cztery duże grupy: badaczy, wolnych badaczy, epifanistów i jehowitów”.

Czy powyższe fragmenty mówiące o licznych podziałach w tym nowym ruchu religijnym, o tworzących się nowych odłamach i zwalczających się ugrupowaniach, o wprowadzaniu „modyfikacji” w dotychczasowej idei stworzonej przez założyciela, a dokonanych przez nowego lidera ruchu, o ścieraniu się poglądów i przekonań jego członków – czy to wszystko nie świadczy o tym, iż ten nurt religijny nie opierał się na żadnej tzw. „prawdzie objawionej”, w której z racji na autorytet jej Autora, Boga nie wolno było zmienić nie tylko ani słowa, ale nawet i znaku? O tym zresztą jaki stosunek do biblijnej „prawdy objawionej” miał sam założyciel tego ruchu najlepiej świadczy następujący fragment tej publikacji:

„Odrzucając całą tradycję i wszelki autorytet kościelny, oparł się Russell wyłącznie na Biblii /../ uznając kanon protestancki i odrzucając księgi tzw. deuterokanoniczne, które przez Badaczy Pisma Świętego traktowane są jako apokryfy. Ale przyjęcie tego, a nie katolickiego kanonu niczym nie umotywował, co zdaje się być zrozumiałe; wyrósł on w otoczeniu protestanckim, dla którego wszystko, co trąciło papizmem było złe i godne potępienia. Ale chociaż założyciel Stowarzyszenia Badaczy Pisma Świętego uznał tę księgę świętą za natchnioną przez Boga i zawierającą wyłącznie prawdę, pewne niewygodne dla z góry przyjętych założeń ustępy uznał za nieprawdziwe, za sfałszowane, za dodane później do tekstu kanonicznego”.

Ta obłudna postawa jest symptomatyczna dla różnych „założycieli” systemów religijnych, pokazuje bowiem czym w istocie jest dla nich „natchnienie boże”, „prawda objawiona” itd.

Przejdźmy teraz do rozdziału zatytułowanego: „Czego uczył Russell?”, przedstawiającego istotę doktryny Badaczy Pisma Świętego, jak i ich późniejszego odłamu Świadków Jehowy.

„Dla Russella największą, najważniejszą istotą we wszechświecie jest jedyny Bóg. Odrzucił naukę o Trójcy Świętej, twierdząc, iż została wymyślona przez Szatana. W hierarchii drugie miejsce po Bogu zajmuje Jezus Chrystus, nie będący wszakże bóstwem, lecz najdoskonalszym i pierwszym stworzeniem, które później samo uczestniczyło w dziele stwarzania. /../Akt stwarzania trwał siedem dni (z których każdy trwał tysiąc lat). /../ Ewolucjonizm jest diabelskim fałszem, a nasz rodzaj liczy sobie niewiele ponad sześć tysięcy lat. /../

 

Według nauki Russella człowiek nie posiada niematerialnej, nieśmiertelnej duszy i niczym, poza rozumem, nie różni się od zwierząt. Jego i ich kres jest identyczny. Z chwilą śmierci każdy z nas po prostu przestaje istnieć, do czasu aż Bóg wskrzesi zmarłych. Jeśli zatem człowiek nie posiada duszy nieśmiertelnej, więc nie ma ani czyśćca, ani piekła. Jedyną karą za grzech jest unicestwienie, a jedyną nagrodą – życie wieczne. /../

 

Przyszłe czasy Russell również dzieli na okresy. /../ Otóż np. w 1914 r. miał się rozpocząć upadek wszelkiej władzy państwowej na Ziemi. Zaś w 1918 r. upadek wszelkiej religii, a przede wszystkim Kościoła rzymskokatolickiego, któremu ruchy „badackie” są bardzo niechętne, nazywając go Babilonem, jawnogrzesznicą czy wręcz antychrystem. Zmartwychwstanie zmarłych miało nastąpić w 1980 r., a zniszczenie Szatana i objęcie rządów nad światem przez samego Boga Jehowę w 2914 r. /../

 

Śmierć dziedziczymy po Adamie, który zasłużył na nią popełniając grzech pierworodny, ale miłosierny Jehowa postanowił odkupić nasz rodzaj. W tym celu zesłał najpierw na Ziemię aniołów, ale ci, miast służyć szczytnemu celowi, czynili co innego. Pismo Święte tak to tłumaczy: „Ujrzeli synowie boży, że córki ludzkie były piękne. Wzięli więc sobie za żony te wszystkie, które sobie upatrzyli” (Rdz 6,2). Bóg nie mogąc dłużej tolerować owej obrzydliwości i coraz większego rozprzężenia moralnego na Ziemi zesłał potop, aby wygubić grzeszników. /../

 

Między synów narodu wybranego zstąpił Jezus. Tu wcieliwszy się, złożył swe życie w ofierze na okup za grzech Adama i uwolnił ludzkość od przekleństwa śmierci. Jehowa tę ofiarę przyjął, a mając wzgląd na bezinteresowność Jezusa, wskrzesił go i zabrał do nieba, skąd powtórnie przyszedł na Ziemię w 1874 r. Wtedy to rozpoczął się okres rządów Jezusa. Będzie je sprawował w sposób niewidzialny, podobnie jak czynił to do tej pory Szatan, dzięki któremu ludzkość moralnie zdegenerowała się.

 

Skoro jednak Chrystus zamieszkał wśród nas, będziemy stawali się coraz lepsi, tym bardziej iż Diabeł zostanie pozbawiony władzy i wpływu na ludzkie umysły. Jak się można spodziewać, nastanie dobrobyt, znikną choroby, ból, niesprawiedliwość i całe zło, a na koniec i śmierć sama i miliony dotychczas żyjących nie umrą. Ten stan szczęśliwości będzie trwał przez tysiące lat. /../ Zwodziciel i jego poplecznicy zostaną unicestwieni na zawsze. Właśnie unicestwieni, a nie poddani karze wiekuistej męki.

 

Wreszcie rządy nad światem obejmie sam Jehowa. Pomagać mu w tym będzie „małe stadko”, czyli 144 000 najsprawiedliwszych ze sprawiedliwych, którzy za dobre życie zostaną przez Boga nagrodzeni nieśmiertelnością i przeniesieniem z płaszczyzny materialnej do duchowej. /../ Tymczasem, zanim to, co Russell zapowiedział, nastąpi, wszyscy Badacze Pisma Świętego mają żyć tak, jakby byli obcokrajowcami i to w każdym z państw obecnie istniejących. Mają słuchać władzy państwowej, bowiem „wszelka władza od Boga pochodzi” – czego również uczy apostoł Paweł, ale jeśli owa władza zmusza ludzi do popełniania czynów niezgodnych z prawem bożym, mają oni obowiązek w takim wypadku jej nie słuchać”.

Na koniec został jeszcze jeden rozdział pt. „Świadkowie Jehowy”, który Autor zaczyna od przypomnienia, iż doktryna ŚJ w zasadzie nie różni się od opisanej wyżej doktryny Badaczy Pisma Świętego (oprócz uznania zależności jednych zborów nad innymi) i dodaje:

„Pora zatem, choćby krótko, zająć się doktryną Świadków Jehowy. Ze wszystkich dotychczas poznanych jest ona najsurowsza i najbardziej bezkompromisowa. Według nich grzeszna ludzkość zostanie surowo potraktowana przez Boga. I tak, idąc od początku, Jehowa przyjmując okup od Jezusa za grzech pierworodny, wyłączył spośród całej odkupionej ludzkości Adama, który ów grzech popełnił (inni badacze uważają, że Adam został odkupiony). Dalej, najbardziej zatwardziali grzesznicy nigdy nie zostaną wskrzeszeni. O jakichś dodatkowych stu latach próby, jak u epifanistów, w ogóle nie ma mowy. /../

 

Kiedy to wszystko nastąpi? Chyba już wkrótce. Oto bowiem w 1914 r. Szatan-Diabeł został strącony na Ziemię i poprzez wpływ na ludzkie umysły stara się nas odwieść od Jehowy. Ale w tym samym roku zstąpił na Ziemię również Jezus i podobnie jak Wąż Starodawny, który się zowie Szatan i Diabeł, stara się zdobyć jak najwięcej swych zwolenników. W ostatniej bitwie Armagedonu (o której było wyżej), Jezus zwycięży przeciwnika. A dojdzie do tego wkrótce, bowiem w 1975 r. upłynęło równe 6 000 lat od stworzenia świata, a tym samym skończyły się „czasy narodów” i rozpoczął się ostatni okres dziejów starej Ziemi – okres apokaliptyczny”.

To tyle z tej pozycji. Na razie powstrzymam się od skomentowania powyższych „prawd” religijnych. Dalszy ciąg w następnym odcinku tego cyklu.

 

Listopad 2017 r.                                ----- cdn.-----

 


Skomentuj     Wyślij artykuł do znajomego:     Wydrukuj




Komentarze
23. Redakcja AL 2017-11-26
22. Redakcja AL 2017-11-25
21. Leszek AL 2017-11-25
20. Redakcja AL 2017-11-25
19. Redakcja AL 2017-11-25
18. Do Pana AL - szczęście a religia Leszek 2017-11-25
17. Redakcja AL 2017-11-24
16. Leszek AL 2017-11-24
15. Drobner AL 2017-11-24
14. AL Leszek 2017-11-24
13. Dla AL - 'subtelnie' jak krowie na rowie... Drobner 2017-11-24
12. Drobner AL 2017-11-23
11. Siła oddziaływania Drobner 2017-11-23
10. Leszek AL 2017-11-23
9. Czytelnikowi AL. Lucjan Ferus 2017-11-23
8. AL Leszek 2017-11-23
7. Autor AL 2017-11-23
6. Czytelnikowi AL Lucjan Ferus 2017-11-22
5. Autor AL 2017-11-22
4. Do czytelnika AL Lucjan Ferus 2017-11-22
3. Autor AL 2017-11-21
2. Odpowiedź czytelnikowi AL Lucjan Ferus 2017-11-21
1. Autor AL 2017-11-20


Nowy ateizm i krytyka religii

Znalezionych 425 artykuły.

Tytuł   Autor   Opublikowany

Fałszywi prorocy, Część VI.   Ferus   2017-12-10
Senator fatalista i jego wyznania   Koraszewski   2017-12-05
Fałszywi prorocy. Część V   Ferus   2017-12-03
Turcja islamizuje Danię budując meczety   Bergman   2017-12-02
Meczety: piasek w trybach integracji   Frank   2017-11-30
Fałszywi prorocy. Część  IV. Suplement.   Ferus   2017-11-26
Fałszywi prorocy. Część IV   Ferus   2017-11-19
Fałszywi prorocy, Część III.   Ferus   2017-11-12
Fałszywi prorocy, Część II.   Feus   2017-11-05
Fałszywi prorocy   Ferus   2017-10-29
Moja ambiwalentna krytyka religii III.   Ferus   2017-10-22
Chcecie zamknąć mi usta? Idźcie na koniec kolejki!   Raza   2017-10-16
Moja ambiwalentna krytyka religii II.   Ferus   2017-10-15
Moja ambiwalentna krytyka religii   Ferus   2017-10-08
Nie rydzykujmy Polski   Koraszewski   2017-10-06
Relikty religijnego myślenia, Część II.   Ferus   2017-10-01
Nigeria: dlaczego religie potrzebują państwowych pieniędzy na pielgrzymki?   Igwe   2017-09-30
Relikty religijnego myślenia   Ferus   2017-09-24
Niespójne koncepcje Boga, Część II   Ferus   2017-09-17
W poszukiwaniu definicji islamu i islamizmu   Ahmad   2017-09-17
Niespójne koncepcje Boga.   Ferus   2017-09-10
Trzy stulecia bałwochwalstwa   Ferus   2017-09-03
Kościół katolicki i jego cuda   Edamaruku   2017-08-28
Czyżby bunt aniołów stróżów?   Ferus   2017-08-27
Czy nauka czyni zbędną wiarę w Boga?   Stenger   2017-08-25
Imam, który wzywał do unicestwienia Żydów, robił to, co inni   Gabra   2017-08-19
Ostatnia gimnazjalna ciąża w Rzeczpospolitej   Kruk   2017-08-14
Dlaczego jestem ateistą?   Koraszewski   2017-08-13
Boże słowo głoszone z ambony     2017-08-10
Bohaterscy imamowie, o których nic nie słychać   Khan   2017-08-03
Poznacie ich po ich owocach   Grayling   2017-07-30
Krytyczne myślenie i aktywny humanizm w Afryce w epoce Internetu   Igwe   2017-07-14
Świadomość w oczach wierzących i niewierzących   Andrews   2017-07-06
Realizm, islamizm i islam: kiedy zaczną się trudne rozmowy?   Herf   2017-06-19
Czego naucza imam w Kopenhadze     2017-06-19
Nowoczesność, ponowoczesność i głódź wiedzy   Koraszewski   2017-06-18
Zaakceptować terror islamski jako nową normalność?   Darwish   2017-06-16
Śmierć mniejszości religijnej pod władzą radykalnego islamu   Rafizadeh   2017-06-14
Naprawdę terroryzm nie ma żadnego usprawiedliwienia?   Ferus   2017-06-11
Republika Ateistów odparła atak religijnych ekstremistów   Stone   2017-06-07
Ateiści nie pomagają, pewnie źle patrzyłeś   Koraszewski   2017-06-03
Wychowywanie dżihadystów: drabina radykalizacji i jej antidotum   Fares   2017-06-03
Nieudacznicy, tchórze? Nie, idealiści   Carmon   2017-06-02
Francja: ideologia islamskiego cierpiętnictwa   Mamou   2017-05-30
Proca z celownikiem laserowym   Ferus   2017-05-21
Grzechy religii: koncepcja „chorego człowieczeństwa”.   Ferus   2017-05-14
Poświąteczna refleksja: wymuszanie wdzięczności   Ferus   2017-05-07
Azyl ignorancji. Część X.   Ferus   2017-04-30
Ściganie bluźnierstwa zasługuje na szyderstwo i pogardę   Igwe   2017-04-27
Poświąteczna refleksja: wymuszanie poczucia winy   Ferus   2017-04-23
Islamscy towarzysze podróży w drodze do bigoterii i masowych mordów   Fernandez   2017-04-23
Chłopiec kaznodzieja   Dawkins   2017-04-19
O jakości naszych bogówCzęść IV   Ferus   2017-04-16
Wrobieni w „wolną wolę”   Ferus   2017-04-09
Żyjemy w epoce drugiej kontrreformacji   Koraszewski   2017-04-03
Autor urojony i jego frustracje   Ferus   2017-04-02
Azyl ignorancji, Część IX.   Ferus   2017-03-26
O jakości naszych bogów.Część III.   Ferus   2017-03-19
O religii bez cienia szacunku   Koraszewski   2017-03-16
Azyl ignorancji. Część VIII.   Ferus   2017-03-12
Dyskryminacja jest wynikiem fanatyzmu w systemie edukacji   Al-Dachachni   2017-03-11
Pod sztandarem Niebios   Foster   2017-03-09
O jakości naszych bogów. Część II.   Ferus   2017-03-05
O jakości naszych bogów   Ferus   2017-02-26
Wierzący wszelkiej maści łączcie się   Koraszewski   2017-02-23
Azyl ignorancji. Część VII.   Ferus   2017-02-19
Otwarty umysł jest zaletą   Andreadis   2017-02-16
Czy krytyczne myślenie zmieni Afrykę?   Igwe   2017-02-13
Wolna wola - klucz do piekielnych bram (II).   Ferus   2017-02-12
Wolna wola - klucz do piekielnych bram   Ferus   2017-02-05
Osaczeni przez religię   Rushdie   2017-02-03
Azyl ignorancji. Część VI.   Ferus   2017-01-29
Rozum i Wiara. Część  XVII   Ferus   2017-01-22
Refleksje sprzed lat: „Spisek sykstyński”   Ferus   2017-01-15
Wystarczy zadawać pytania?   Ferus   2017-01-08
Niewierny Tomasz i krzew gorejący   Ferus   2017-01-01
Nie pożądaj żony bliźniego swego nadaremno   Koraszewski   2016-12-27
Rozum i Wiara. Część XVI   Ferus   2016-12-25
Czy mit o Świętym Mikołaju jest niemoralny?   Novella   2016-12-23
Dwie tezy dla „postępowców” o dżihadzie   Lumish   2016-12-23
Kolejne wyznanie ex-muzułmanki     2016-12-21
Azyl ignorancji. Część V.   Ferus   2016-12-18
"Nic wspólnego z islamem"?   Bergman   2016-12-11
Rozum i Wiara. Część XV.   Ferus   2016-12-11
Pierwsze pokolenie ex-muzułmanów     2016-12-07
Azyl ignorancji. Część IV.   Ferus   2016-12-04
Podporządkować prawo Bogu, czy bogów prawu?   Koraszewski   2016-11-30
Rozum i Wiara. Część XIV.   Ferus   2016-11-27
Azyl ignorancji. Część III.   Ferus   2016-11-20
Rozum i Wiara. Część XIII   Ferus   2016-11-13
Azyl ignorancji, Część II   Ferus   2016-11-06
Test na prawdziwość religijnej wiary   Ferus   2016-10-30
Azyl ignorancji.   Ferus   2016-10-23
Refleksje sprzed lat   Ferus   2016-10-16
Kościół, nauka i próby pogodzenia wiary z życiem   Koraszewski   2016-10-07
Uwagi o prawdziwych katolikach i prawdziwych muzułmanach   Koraszewski   2016-10-05
Dzisiejszy strajk i encyklika z 1968 roku   Koraszewski   2016-10-03
"Chrześcijańskie dziewczyny są przeznaczone tylko do jednego – do dawania przyjemności muzułmańskim mężczyznom”   Ibrahim   2016-10-03
Fiasko poszukiwań dobrego Boga   Ferus   2016-10-02
Podobno obrona ewolucji stała się właśnie trudniejsza. A juści.   Coyne   2016-09-30

« Poprzednia strona  Następna strona »
Polecane
artykuły

modyfikowana pszenica



Arabowie



Roboty będą uprawiać ziemię



Sumienie, czyli moralność bez smyczy



Skomplikowana ewolucja



Argument neuroróżnorodności



Nowe badanie pamięci długotrwałej



Ściganie bluźnierstwa



Ryby jaskiniowe



Autyzm



Od niepamiętnych czasów



Tunezyjczycy przeciw złemu prawu



Drugie prawo termodynamiki



Pochwała ignorancj



Mistyfikacja Sokala



Intronizacja Chrystusa



Obama chrzescijanie



Szelest liści



Czego wam nie pokazują?



Rozdzielenie religii i państwa



Trwa ewolucyjne upokorzenie archeopteryksa



Trucizna, kamuflaż i tęcza ewolucji



Religia zdrowego rozsądku



Kto się boi czarnego luda?



Land of the pure



świecące ryby



Lewica klania sie



Nis zgubic



Religia pieklo



Nienawisc



Niedożywienie w Ugandzie



Ewolucja nieunikniona



Starty z powierzchni


Listy z naszego sadu
Redaktor naczelny:   Hili
Webmaster:   Andrzej Koraszewski
Współpracownicy:   Jacek, , Malgorzata, Andrzej, Marcin, Henryk