Prawda

Poniedziałek, 17 czerwca 2019 - 02:47

« Poprzedni Następny »


Fałszywi prorocy. Część IV


Lucjan Ferus 2017-11-19

Charles Taze Russell założyciel nowej religii.
Charles Taze Russell założyciel nowej religii.

Biorąc pod uwagę, iż niniejszy cykl nosi tytuł „Fałszywi prorocy”, który zapożyczony jest z Biblii: „Znaleźli się fałszywi prorocy wśród ludu tak samo, jak wśród was będą fałszywi nauczyciele, którzy wprowadzają wśród was zgubne herezje” (BT 2P 2,1), w tym tekście będę chciał wykorzystać fragmenty rozdziału „Russell i Badacze Pisma Świętego”, który pokazuje w jakich okolicznościach doszło do powstania ruchu religijnego, który z czasem przyjął nazwę Świadków Jehowy.

 


Zanim przejdę do meritum, opiszę pewne wydarzenie, które ostatnio miało miejsce, a którego wymowa wiąże się z tematyką prezentowaną w tym cyklu. Otóż wczoraj odwiedzili mnie ponownie Świadkowie Jehowy (drugi raz w tym roku, więc albo zaniedbują się misyjnie  albo omijają mój dom z daleka). Starsza jowialna pani i młode ładne dziewczę, wyglądające na jej wnuczkę. Niestety, nie mogłem z nimi porozmawiać; zbyt zajęty byłem piłowaniem z synem drewna na zimę i cały byłem upaprany w trocinach. Poza tym, wieczór się zbliżał „wielkimi krokami” i chcieliśmy dokończyć robotę przed zmrokiem.

 

Widziałem jak szły te panie „naszą” ulicą, zatrzymując się przy każdej posesji (z drugiej strony ulicy) i stojąc dość długo przy każdej bramie czy też furtce, czasem rozmawiając przez domofon z właścicielem (wielu je posiada, niektórzy nawet z kamerą). Tak doszły do końca ulicy, by potem wracać po przeciwnej stronie, przy której stoi m.in. mój dom. Nikt nie był ciekawy, co mają one do powiedzenia. Już chociażby dlatego zaprosiłbym je do środka, bo z natury mam „miękkie serce” i przykro mi patrzeć na ludzkie zachowania, tak  dalece rozmijające się z ogólnie przyjętym zdrowym rozsądkiem i racjonalnym działaniem.

 

Na co oni liczą? Czyżby nie wiedzieli, że mieszkają tu sami katolicy, których umysły i sumienia opanowali już od małego dziecka pasterze Kościoła katolickiego? Tu też panuje zasada „kto pierwszy ten lepszy” i już jezuici byli tego świadomi, mówiąc: „Dajcie nam pierwsze siedem lat dziecka, a będzie nam (już jako dorosły) służył do końca życia”. Czy w tej sytuacji nie uderza dojmująca jałowość ich misji? Ja wiem, że oni to sobie tak tłumaczą, iż ci wszyscy, którzy ich nie chcą słuchać, będą kiedyś tego gorzko żałować i ronić rzewne łzy, że kiedy jeszcze był czas nie posłuchali nauk ŚJ. To „normalne” religijne wytłumaczenie w takich okolicznościach, ale co się nachodzą, tego im już nikt nie odbierze.

 

Nie o tym jednak chciałem napisać. Kiedy widzę taki obrazek jak ten (a nie raz widziałem podobną sytuację podczas wizyt Świadków Jehowy): młodziutka dziewczyna czy chłopak, wsłuchujący się z uwagą w słowa swojej „nauczycielki”, przypomina mi się zaraz fragment pewnej książki, kiedy jeden z jej bohaterów jadąc samochodem i widząc w oddali siedzącego pod drzewem chłopca, a obok niego księdza dotykającego jego ramienia w poufałym geście, nie wytrzymał, otworzył okno i głośno zawołał: „Uciekaj chłopcze! Uciekaj!”.

 

Starszych ludzi mi nie żal; przeżyli większość swego życie na coniedzielnych wizytach w kościele, na wysłuchiwaniu niezliczonej ilości „świętych” mszy, na odprawianiu tych samych rytuałów i obrzędów, a teraz, kiedy nieuchronny koniec jest coraz bliżej, postanowili „pójść na skróty” i skorzystać z lepszej ich zdaniem oferty na życie wieczne, niż proponował im dotychczasowy Kościół. Byli w miarę świadomi i to był ich wolny wybór. Kiedy jednak widzę nieświadome jeszcze dziecko, darzące ufnością osobę, która jako „prawdy objawione” przez Jehowę, wciska mu infantylne bajki, jakich nie powstydziliby się najznamienitsi bajkopisarze – wtedy coś we mnie woła: „Uciekaj młoda/młody, dopóki jeszcze możesz!”.

 

Osoba w tak młodym wieku nie może być i nie jest świadoma, jaki rodzaj „wolności” próbują jej wpoić owi samowolni „pomocnicy” Boga na Ziemi i jaką cenę w przyszłości przyjdzie jej za to zapłacić. Cenę nie tylko złożoną z jakości swego życia, ale też wchodzącą w jej skład cenę zapłaconą za popsute relacje z najbliższymi: z rodziną, przyjaciółmi i znajomymi. Czy owi „duchowi opiekunowie” uświadamiają ją w tej kwestii? Ostrzegają o zagrożeniach, jakie niesie ze sobą praktykowanie tego specyficznego religijnego stylu życia?  Bardzo w to wątpię. Żadna religia nie ostrzega potencjalnych wiernych przed problemami, które sama stwarza, po to aby „pomagać” im je rozwiązywać. Ta nie jest wyjątkiem w tym względzie.

 

Tyle tytułem wstępu, wróćmy do meritum tego cyklu. Otóż w swojej podręcznej biblioteczce posiadam m.in. książkę pt. Herezjarchowie i schizmatycy, napisaną przez Andrzeja J.Sarwę, a wydaną w 1991 r. Czyli w czasie, kiedy zacząłem robić pierwsze zapiski swoich przemyśleń (głównie dotyczących religii, ale nie tylko), po przeszło 15-to letnim już wtedy pasjonowaniu się tą tematyką. O czym jest ta nad wyraz ciekawa pozycja? Może kiedyś poświęcę jej więcej uwagi, bo jest naprawdę tego warta, na razie przedstawię jedynie jej główne przesłanie.

 

W bardzo przystępny, a zarazem przejrzysty sposób pokazuje ona historię początków wielu nurtów religijnych, które jakże często zaczynały się od herezji lub schizmy, powodującej rozłam w dotychczasowym nurcie i stając się po jakimś czasie nowym odłamem religii. Są więc w niej rozdziały poświęcone m.in.: Maniemu, Ariuszowi, Nestoriuszowi, Dioskurowi, Eutychesowi, Wiklifowi, Husowi, Savonaroli, Lutrowi, Kalwinowi,  Janseniuszowi, Raskolnikowi, Swedenborgowi, Smithowi, Russelowi, Mateczce Kozłowskiej i bp Kowalskiemu, abp Lefebvre,owi, a nawet Kościołowi Szatana.

 

Biorąc pod uwagę, iż niniejszy cykl nosi tytuł „Fałszywi prorocy”, który zapożyczony jest z Biblii: „Znaleźli się fałszywi prorocy wśród ludu tak samo, jak wśród was będą fałszywi nauczyciele, którzy wprowadzają wśród was zgubne herezje” (BT 2P 2,1), w tym tekście będę chciał wykorzystać fragmenty rozdziału „Russell i Badacze Pisma Świętego”, który pokazuje w jakich okolicznościach doszło do powstania ruchu religijnego, który z czasem przyjął nazwę Świadków Jehowy. Autor owej książki tak pisze:

„Wielu ludzi w przeszłości sądziło, iż Bóg wyznaczył im jakąś ważną do spełnienia misję, że ich uszy słyszały głos boży, który wyjaśnił im wszystkie wątpliwości, oświecił i wskazał drogę zbawienia, którą mają dalej podążać w ziemskim bojowaniu. Wielu tak sądziło, wielu sądzi, wielu będzie sądzić… Jednym z wybranych przez Najwyższego był Charles Taze Russell, który przyszedł na świat 16 XI 1852 r. w amerykańskim mieście Pittsburgu. /../ prezbiterianizm, w którym został wychowany, nie odpowiedział na wszystkie z dręczących go pytań. Począł zatem szukać prawdy gdzie indziej. Po próbach znalezienia jej u kongregacjonalistów, zdecydował się na akces do Kościoła adwentystycznego. /../

 

Ale i adwentyzm nie potrafił zaspokoić Russella łaknącego całej prawdy o Bogu /../ w końcu musiało dojść do porzucenia przez niego adwentystów. Stało się to w 1878 r. gdy wspólnie z J.B.Patonem założył pismo „Zwiastun Obecności Chrystusa”. Na jego łamach począł ogłaszać wyniki swych przemyśleń opartych na badaniach Pisma Św. Wkrótce usamodzielnił się i w innym, tym razem własnym piśmie noszącym tytuł „Strażnica i Zwiastun Obecności Chrystusa”, kontynuował wcześniejszą pracę.

 

Wówczas doktryna przyszłego nowego wyznania /../ była już w ogólnym zarysie gotowa i jej twórca powołał do życia stowarzyszenie /../ które w 1913 r. przekształciło się w Międzynarodowe Stowarzyszenie Badaczy Pisma Świętego, a jego dożywotnim prezesem został oczywiście Charles Taze Russell. /../ Pozostawił po sobie ogromną spuściznę: dużą liczbę artykułów i sześć grubych tomów Wykładów z Pisma Świętego. Pośmiertnie jego następca Rutherford, na podstawie notatek i zapisków mistrza, skompletował i wydał siódmy tom Wykładów…/../

 

Postać Russella mogłaby też budzić i szacunek, gdyby nie pewien jego wstrętny występek. /../ W życiu codziennym był nadzwyczaj skromny, pobożny i prawie asceta. /../ Obiektywnie stwierdzić trzeba, iż szczerze wierzył w swoje powołanie, czego najbardziej przekonującym dowodem jest fakt poświęcenia przezeń całego swego majątku (ok. 300 tys. dolarów) na potrzeby Stowarzyszenia. Tą wielką plamą na życiorysie Russella był fakt rozwiedzenia się przezeń z żoną, która była mu podporą i wierną współpracownicą w najtrudniejszym, początkowym okresie działalności. Bez skrupułów rozstał się z kobietą chorą, odmawiając jej na dodatek wypłacania alimentów, twierdząc, że nie stać go na to. Dopiero sąd dowodząc, że jest przeciwnie, zmusił Russella do zapewnienia materialnej opieki porzuconej małżonce”.

Co wyróżnia ten życiorys spośród apologetycznych życiorysów „świętych” mężów? Przede wszystkim nie widać w nim żadnych świętości czy też cudowności, tak charakterystycznych w mitach i legendach opisujących początki religii. Nie ukazała się gwiazda zapowiadająca jego przyjście na świat i nie wskazała miejsca jego urodzenia, opuszczając się nisko i ryzykując zderzenie z Ziemią, albo spalenie wszystkiego co na niej żyje. Żaden anioł nie zwiastował ojcu Charlesa Taze, iż jego żona została zapłodniona przez Ducha Świętego i niebawem urodzi wybitnego człowieka, który stworzy nowy odłam popularnej religii.

 

Także jego pokaźny dorobek literacki, te wszystkie księgi i artykuły dotyczące rozważań nad Pismem Świętym, musiały nie być pisane pod wpływem NATCHNIENIA bożego, gdyż w przeciwnym wypadku autor niewątpliwie wspomniałby o tym w swoim życiorysie. Podobno takiego bożego natchnienia nie sposób pomylić ze zwykłą literacką weną. Wygląda na to, że Charles Taze Russell był jednym z wielu przedsiębiorczych ludzi, obdarzonych bujną wyobraźnią i łatwością artykułowania swoich myśli, jak i przemożną chęcią uczynienia dla ludzi czegoś dobrego i wartościowego (jego zdaniem). Ot zwykły, choć nieprzeciętny człowiek z licznymi cnotami, ale też i wadami, jakie cechują wielu ludzi. Dalej Autor pisze:

„Atrakcyjność głoszonej nauki sprawiły, że ruch religijny zapoczątkowany przez Russella rozwijał się bardzo dynamicznie. Rychło przekroczył granice Stanów Zjednoczonych, przedostając się na inne kontynenty. Ale Charles Taze jakby przeczuwał, iż dotąd jedności i jednomyślności, póki jego życia. W swym testamencie /../ nakazał, aby gdy jego zabraknie, Stowarzyszeniem zarządzał pięcioosobowy komitet czuwający nad czystością doktryny.

 

Stało się wszakże inaczej i organizacja stworzona przez Russella podzieliła się na wiele niezależnych i wręcz zwalczających się ugrupowań. Po śmierci mistrza w 1916 r. pierwsze skrzypce w ruchu zaczął odgrywać Joseph Franklin Rutherford /../ natomiast owa „rada pięciu” całkowicie zawiodła, absolutnie nie spełniając pokładanych w niej nadziei. /../ W swoich pismach nowy prezydent zmodyfikował wiele idei głoszonych przez swego poprzednika. /../ W łonie Stowarzyszenia wrzało, ścierały się poglądy i przekonania i wreszcie w 1919 r. doszło do nieuniknionego rozłamu. /../

 

Rok 1921 to rok kolejnego rozłamu. Wówczas to Paul S.L.Johnson, nie godząc się z tym, czego uczył Rutherford, począł /../ głosić swoje poglądy. Rozwijając i nieco modyfikując naukę Russella, stworzył nową doktrynę, którą przyjęła stworzona przez niego organizacja religijna, znana pod nazwą Świeckiego Ruchu „Epifania”. Wreszcie w 1935 r. doszło do następnego podziału w łonie Stowarzyszenia Badaczy Pisma Świętego, które rozpadło się jeszcze na dwie grupy: „russelistów”, czyli tych, którzy nie przyjęli nowinek Rutherforda, pozostając wiernymi czystej nauce założyciela.

I „rutherfordystów”, którzy uznali, iż nowy prezydent też jest „naczyniem wybranym”, a jego nauka pochodzi z natchnienia bożego. Ci drudzy przyjęli nazwę Świadków Jehowy. Ostatecznie więc cały ruch „badacki” podzielił się na cztery duże grupy: badaczy, wolnych badaczy, epifanistów i jehowitów”.

Czy powyższe fragmenty mówiące o licznych podziałach w tym nowym ruchu religijnym, o tworzących się nowych odłamach i zwalczających się ugrupowaniach, o wprowadzaniu „modyfikacji” w dotychczasowej idei stworzonej przez założyciela, a dokonanych przez nowego lidera ruchu, o ścieraniu się poglądów i przekonań jego członków – czy to wszystko nie świadczy o tym, iż ten nurt religijny nie opierał się na żadnej tzw. „prawdzie objawionej”, w której z racji na autorytet jej Autora, Boga nie wolno było zmienić nie tylko ani słowa, ale nawet i znaku? O tym zresztą jaki stosunek do biblijnej „prawdy objawionej” miał sam założyciel tego ruchu najlepiej świadczy następujący fragment tej publikacji:

„Odrzucając całą tradycję i wszelki autorytet kościelny, oparł się Russell wyłącznie na Biblii /../ uznając kanon protestancki i odrzucając księgi tzw. deuterokanoniczne, które przez Badaczy Pisma Świętego traktowane są jako apokryfy. Ale przyjęcie tego, a nie katolickiego kanonu niczym nie umotywował, co zdaje się być zrozumiałe; wyrósł on w otoczeniu protestanckim, dla którego wszystko, co trąciło papizmem było złe i godne potępienia. Ale chociaż założyciel Stowarzyszenia Badaczy Pisma Świętego uznał tę księgę świętą za natchnioną przez Boga i zawierającą wyłącznie prawdę, pewne niewygodne dla z góry przyjętych założeń ustępy uznał za nieprawdziwe, za sfałszowane, za dodane później do tekstu kanonicznego”.

Ta obłudna postawa jest symptomatyczna dla różnych „założycieli” systemów religijnych, pokazuje bowiem czym w istocie jest dla nich „natchnienie boże”, „prawda objawiona” itd.

Przejdźmy teraz do rozdziału zatytułowanego: „Czego uczył Russell?”, przedstawiającego istotę doktryny Badaczy Pisma Świętego, jak i ich późniejszego odłamu Świadków Jehowy.

„Dla Russella największą, najważniejszą istotą we wszechświecie jest jedyny Bóg. Odrzucił naukę o Trójcy Świętej, twierdząc, iż została wymyślona przez Szatana. W hierarchii drugie miejsce po Bogu zajmuje Jezus Chrystus, nie będący wszakże bóstwem, lecz najdoskonalszym i pierwszym stworzeniem, które później samo uczestniczyło w dziele stwarzania. /../Akt stwarzania trwał siedem dni (z których każdy trwał tysiąc lat). /../ Ewolucjonizm jest diabelskim fałszem, a nasz rodzaj liczy sobie niewiele ponad sześć tysięcy lat. /../

 

Według nauki Russella człowiek nie posiada niematerialnej, nieśmiertelnej duszy i niczym, poza rozumem, nie różni się od zwierząt. Jego i ich kres jest identyczny. Z chwilą śmierci każdy z nas po prostu przestaje istnieć, do czasu aż Bóg wskrzesi zmarłych. Jeśli zatem człowiek nie posiada duszy nieśmiertelnej, więc nie ma ani czyśćca, ani piekła. Jedyną karą za grzech jest unicestwienie, a jedyną nagrodą – życie wieczne. /../

 

Przyszłe czasy Russell również dzieli na okresy. /../ Otóż np. w 1914 r. miał się rozpocząć upadek wszelkiej władzy państwowej na Ziemi. Zaś w 1918 r. upadek wszelkiej religii, a przede wszystkim Kościoła rzymskokatolickiego, któremu ruchy „badackie” są bardzo niechętne, nazywając go Babilonem, jawnogrzesznicą czy wręcz antychrystem. Zmartwychwstanie zmarłych miało nastąpić w 1980 r., a zniszczenie Szatana i objęcie rządów nad światem przez samego Boga Jehowę w 2914 r. /../

 

Śmierć dziedziczymy po Adamie, który zasłużył na nią popełniając grzech pierworodny, ale miłosierny Jehowa postanowił odkupić nasz rodzaj. W tym celu zesłał najpierw na Ziemię aniołów, ale ci, miast służyć szczytnemu celowi, czynili co innego. Pismo Święte tak to tłumaczy: „Ujrzeli synowie boży, że córki ludzkie były piękne. Wzięli więc sobie za żony te wszystkie, które sobie upatrzyli” (Rdz 6,2). Bóg nie mogąc dłużej tolerować owej obrzydliwości i coraz większego rozprzężenia moralnego na Ziemi zesłał potop, aby wygubić grzeszników. /../

 

Między synów narodu wybranego zstąpił Jezus. Tu wcieliwszy się, złożył swe życie w ofierze na okup za grzech Adama i uwolnił ludzkość od przekleństwa śmierci. Jehowa tę ofiarę przyjął, a mając wzgląd na bezinteresowność Jezusa, wskrzesił go i zabrał do nieba, skąd powtórnie przyszedł na Ziemię w 1874 r. Wtedy to rozpoczął się okres rządów Jezusa. Będzie je sprawował w sposób niewidzialny, podobnie jak czynił to do tej pory Szatan, dzięki któremu ludzkość moralnie zdegenerowała się.

 

Skoro jednak Chrystus zamieszkał wśród nas, będziemy stawali się coraz lepsi, tym bardziej iż Diabeł zostanie pozbawiony władzy i wpływu na ludzkie umysły. Jak się można spodziewać, nastanie dobrobyt, znikną choroby, ból, niesprawiedliwość i całe zło, a na koniec i śmierć sama i miliony dotychczas żyjących nie umrą. Ten stan szczęśliwości będzie trwał przez tysiące lat. /../ Zwodziciel i jego poplecznicy zostaną unicestwieni na zawsze. Właśnie unicestwieni, a nie poddani karze wiekuistej męki.

 

Wreszcie rządy nad światem obejmie sam Jehowa. Pomagać mu w tym będzie „małe stadko”, czyli 144 000 najsprawiedliwszych ze sprawiedliwych, którzy za dobre życie zostaną przez Boga nagrodzeni nieśmiertelnością i przeniesieniem z płaszczyzny materialnej do duchowej. /../ Tymczasem, zanim to, co Russell zapowiedział, nastąpi, wszyscy Badacze Pisma Świętego mają żyć tak, jakby byli obcokrajowcami i to w każdym z państw obecnie istniejących. Mają słuchać władzy państwowej, bowiem „wszelka władza od Boga pochodzi” – czego również uczy apostoł Paweł, ale jeśli owa władza zmusza ludzi do popełniania czynów niezgodnych z prawem bożym, mają oni obowiązek w takim wypadku jej nie słuchać”.

Na koniec został jeszcze jeden rozdział pt. „Świadkowie Jehowy”, który Autor zaczyna od przypomnienia, iż doktryna ŚJ w zasadzie nie różni się od opisanej wyżej doktryny Badaczy Pisma Świętego (oprócz uznania zależności jednych zborów nad innymi) i dodaje:

„Pora zatem, choćby krótko, zająć się doktryną Świadków Jehowy. Ze wszystkich dotychczas poznanych jest ona najsurowsza i najbardziej bezkompromisowa. Według nich grzeszna ludzkość zostanie surowo potraktowana przez Boga. I tak, idąc od początku, Jehowa przyjmując okup od Jezusa za grzech pierworodny, wyłączył spośród całej odkupionej ludzkości Adama, który ów grzech popełnił (inni badacze uważają, że Adam został odkupiony). Dalej, najbardziej zatwardziali grzesznicy nigdy nie zostaną wskrzeszeni. O jakichś dodatkowych stu latach próby, jak u epifanistów, w ogóle nie ma mowy. /../

 

Kiedy to wszystko nastąpi? Chyba już wkrótce. Oto bowiem w 1914 r. Szatan-Diabeł został strącony na Ziemię i poprzez wpływ na ludzkie umysły stara się nas odwieść od Jehowy. Ale w tym samym roku zstąpił na Ziemię również Jezus i podobnie jak Wąż Starodawny, który się zowie Szatan i Diabeł, stara się zdobyć jak najwięcej swych zwolenników. W ostatniej bitwie Armagedonu (o której było wyżej), Jezus zwycięży przeciwnika. A dojdzie do tego wkrótce, bowiem w 1975 r. upłynęło równe 6 000 lat od stworzenia świata, a tym samym skończyły się „czasy narodów” i rozpoczął się ostatni okres dziejów starej Ziemi – okres apokaliptyczny”.

To tyle z tej pozycji. Na razie powstrzymam się od skomentowania powyższych „prawd” religijnych. Dalszy ciąg w następnym odcinku tego cyklu.

 

Listopad 2017 r.                                ----- cdn.-----

 


Skomentuj     Wyślij artykuł do znajomego:     Wydrukuj




Komentarze
23. Redakcja AL 2017-11-26
22. Redakcja AL 2017-11-25
21. Leszek AL 2017-11-25
20. Redakcja AL 2017-11-25
19. Redakcja AL 2017-11-25
18. Do Pana AL - szczęście a religia Leszek 2017-11-25
17. Redakcja AL 2017-11-24
16. Leszek AL 2017-11-24
15. Drobner AL 2017-11-24
14. AL Leszek 2017-11-24
13. Dla AL - 'subtelnie' jak krowie na rowie... Drobner 2017-11-24
12. Drobner AL 2017-11-23
11. Siła oddziaływania Drobner 2017-11-23
10. Leszek AL 2017-11-23
9. Czytelnikowi AL. Lucjan Ferus 2017-11-23
8. AL Leszek 2017-11-23
7. Autor AL 2017-11-23
6. Czytelnikowi AL Lucjan Ferus 2017-11-22
5. Autor AL 2017-11-22
4. Do czytelnika AL Lucjan Ferus 2017-11-22
3. Autor AL 2017-11-21
2. Odpowiedź czytelnikowi AL Lucjan Ferus 2017-11-21
1. Autor AL 2017-11-20


Nowy ateizm i krytyka religii

Znalezionych 553 artykuły.

Tytuł   Autor   Opublikowany

Bezlitosne Miłosierdzie Boże   Ferus   2019-06-16
Dziecko i jego I Komunia Święta   Ferus   2019-06-09
Tajemnica zawodowa duchownych   Ferus   2019-06-02
Rozmyślając nad sensem życia (VIII)   Ferus   2019-05-26
Rozmyślając nad sensem życia (VII)   Ferus   2019-05-19
Rozmyślając nad sensem życia (VI)   Ferus   2019-05-12
De non existentia Dei   Koraszewski   2019-05-06
Rozmyślając nad sensem życia (V)   Ferus   2019-05-05
Nieszczęsny ateizm. List do przyjaciela   Koraszewska   2019-05-04
Ewangelia według pana Jeża   Koraszewski   2019-05-02
Biły się dwa bogi   Koraszewski   2019-04-29
Rozmyślając nad sensem życia IV.   Ferus   2019-04-28
Ani nie manifest, ani nie tak nowego ateizmu   Koraszewski   2019-04-26
Wzrastająca obecność boga   Koraszewski   2019-04-22
Rozmyślając nad sensem życia (III)   Ferus   2019-04-21
Dziękujmy Panu, korona cierniowa ocalona   Koraszewski   2019-04-19
Czary, zagrożenie bezpieczeństwa i prawo szariatu   Igwe   2019-04-16
Rozmyślając nad sensem życia (II).   Ferus   2019-04-14
Dlaczego ateiści walczą o prawo wyjścia z cienia w Afryce i nie tylko w Afryce?   Igwe   2019-04-10
Rozmyślając nad sensem życia   Ferus   2019-04-07
Krzywdy wyrządzone ludzkości przez naukę   Ferus   2019-04-01
Zdobywca nagrody Templetona i jego nonsensy w „Scientific American”   Coyne   2019-03-28
Mały Traktat o duszy dziecka poczętego tak lub inaczej   Koraszewski   2019-03-26
Czy religijne prawdy są zbyt trudne do zrozumienia? (II)   Ferus   2019-03-24
Zwalczanie oszukańczych kapłanów i komercjalizacji religii w Republice Południowej Afryki   Igwe   2019-03-23
Dlaczego musiałem zostać ateistą   Ferus   2019-03-17
Eks-ateistka obnaża nędzę ateizmu   Koraszewski   2019-03-07
Ego kontra Świadomość. Czyli lepiej żyć złudzeniami czy prawdą o rzeczywistości?   Ferus   2019-03-03
Trzy dni, które nie wstrząsną Kościołem   Koraszewski   2019-02-25
Ego kontra Świadomość II. Czyli lepiej żyć złudzeniami czy prawdą o rzeczywistości?   Ferus   2019-02-24
Kiedy największa na świecie sunnicka instytucja religijne potępi swój kolonializm?    Shoaaib   2019-02-24
Artykuł w ”New York Times”: Nauka może uczyć się od religii   Coyne   2019-02-20
Ego kontra Świadomość. Czyli lepiej żyć złudzeniami czy prawdą o rzeczywistości?   Ferus   2019-02-17
Papież ucałował notorycznego islamistycznego antysemitę   Meotti   2019-02-12
Czy religijne prawdy są zbyt trudne do zrozumienia?   Ferus   2019-02-10
Płaska Ziemia: kwestia wiedzy czy wiary? (II)   Ferus   2019-01-27
Płaska Ziemia: czyli kwestia wiedzy czy wiary?   Ferus   2019-01-20
Zachodni apologeci ekstremizmu   Rafizadeh   2019-01-19
Refleksje po lekturze „Ateisty”   Ferus   2019-01-13
Czy Afryce potrzebna jest religijna reformacja?   Igwe   2019-01-08
Eksperci od „prawdziwej” wolności i grzechu   Ferus   2019-01-06
Ośmioletnia panna młoda   Rafizadeh   2019-01-02
Intrygujące pytanie papieża Franciszka   Ferus   2018-12-30
Tak, jest wojna między nauką a religią   Coyne   2018-12-29
Jasełkowo-teologiczne refleksje dziadka „Maryi panienki”.   Ferus   2018-12-23
Pogodzenie nauki i religii?   Coyne   2018-12-21
Adwokat diabła II.Czyli religijna wersja ludzkich umiejętności „poszukiwania wyjścia”.   Ferus   2018-12-16
Adwokat diabła. Czyli religijne racje zastępujące prawdę.   Ferus   2018-12-09
Duchowni wypaczają religię i mordują kobiety   Reza   2018-12-03
Niechciany dar Boga. Czyli trudności z akceptacją nieuniknionego.   Ferus   2018-12-02
W Nigerii porzucenia religii jest ryzykownym przedsięwzięciem   Igwe   2018-11-29
Człowiek musi w coś wierzyć. Podsumowanie.   Ferus   2018-11-25
 “Islam przeżywa ostre starcie z nowoczesnością i wymaga reform”     2018-11-22
Człowiek musi w coś wierzyć. Schizma arcybiskupa Lefebvre'a   Ferus   2018-11-18
Człowiek musi w coś wierzyć. Mariawici.   Ferus   2018-11-11
Boski niebyt, nauka i patriotyzm   Koraszewski   2018-11-07
Człowiek musi w coś wierzyć. Raskolnicy, Swedenborg.   Ferus   2018-11-04
Człowiek musi w coś wierzyć. Savonarola, Luter i inni   Ferus   2018-10-28
Allah stworzył kobiety, żeby były w domach     2018-10-25
Prawdziwy opór przeciw fanatyzmowi   Chesler   2018-10-24
Człowiek musi w coś wierzyć. Kontynuacja.   Ferus   2018-10-21
List Einsteina kwestionujący religię, biblię i ideę Boga jest znowu na sprzedaż   Coyne   2018-10-19
Jak ekstremistyczny rząd traktuje dziewczynki i kobiety   Bulut   2018-10-19
Szatan pierwszej klasy   Kruk   2018-10-15
Przemyślana odmowa przymusowej relokacji uchodźców   Ferus   2018-10-14
Kiedy rzeczywistość zaprzecza religijnej fikcji. Czyli refleksje nad listem papieża Franciszka do ludu Bożego.   Ferus   2018-10-07
Rozum uskrzydlony wiarą (III)   Ferus   2018-09-30
Rozum uskrzydlony wiarą (II)   Ferus   2018-09-23
Rozum uskrzydlony wiarą   Ferus   2018-09-16
Zbrodnie Boga czy zbrodnie ludzi w imieniu Boga?   Ferus   2018-09-09
Kiedy stworzenie czuje się lepsze od Stwórcy.   Ferus   2018-09-02
Na skrzydłach Nauki i Wiary (III)   Ferus   2018-08-26
Na skrzydłach Nauki i Wiary (II)   Ferus   2018-08-19
Na skrzydłach Nauki i Wiary   Ferus   2018-08-12
Religia i strach, historia hidżabu   Rafizadeh   2018-08-10
Dziecko, grzech i kochający Ojciec w niebie   Ferus   2018-08-05
Refleksje sprzed lat: Na skrzydłach Nauki i Wiary II.   Ferus   2018-07-29
Refleksje sprzed lat: Na skrzydłach Nauki i Wiary.   Ferus   2018-07-22
Bogowie jak ludzie: bogowie na niby (VI)   Ferus   2018-07-15
Czy panie zaorzą Kościół?   Koraszewski   2018-07-09
Bogowie jak ludzie: bogowie na niby (V)   Ferus   2018-07-08
Bogowie jak ludzie: bogowie na niby (IV)   Ferus   2018-07-01
Wolna myśl, religianctwo i nasze uniwersytety   Igwe   2018-06-29
Bogowie jak ludzie: bogowie na niby (III)   Ferus   2018-06-24
Bogowie jak ludzie: bogowie na niby (II)   Ferus   2018-06-17
Bogowie jak ludzie: bogowie na niby   Ferus   2018-06-10
Islam jest nie do pogodzenia z wolnością   Imani   2018-06-06
Człowiek musi w coś wierzyć. Nestorianizm.   Ferus   2018-06-03
Wielkie urojenie świętych pism   Mohamed   2018-06-01
Niech przemówią tureccy uczeni: zobaczymy czym jest islamizm   Bekdil   2018-05-30
Człowiek musi w coś wierzyć. Arianizm.   Ferus   2018-05-27
Seks w Kościele Powszechnym   Koraszewski   2018-05-25
Człowiek musi w coś wierzyć. Spadkobiercy manicheizmu.   Ferus   2018-05-20
Ateizm w Nigerii Północnej   Igwe   2018-05-15
Człowiek musi w coś wierzyć. Manicheizm.   Ferus   2018-05-13
Paradoksy cudu Słońca w Fatimie   Ferus   2018-05-06
Człowiek w labiryncie iluzji. Suplement II.   Ferus   2018-04-29
Człowiek w labiryncie iluzji. Suplement.   Ferus   2018-04-22
Człowiek w labiryncie iluzji. Część VI.   Ferus   2018-04-15
Australijski arcybiskup odmawia informowania o pedofilii księży i ich ofiarach   Coyne   2018-04-12

« Poprzednia strona  Następna strona »
Polecane
artykuły

Biły się dwa bogi


 Forma przejściowa


Wstęga Möbiusa


Przemysł produkcji kłamstw


Jesteś tym, co czytasz,



Radykalne poglądy polityczne


Einstein



Socjologia



Allah stworzyl



Uprzednie doświadczenie



Żydowski exodus



PRL Chrystusem narodów



Odrastające głowy hydry nazizmu



Homeopatia, wibracje i oszustwo


Żołnierz IDF



Prawo powrotu



Mózg i kodowanie predyktywne



Nocna rozmowa



WSzyscy wiedza



Nieustający marsz



Oświecenie Pinker



Alternatywna medycyna zabija



Kobiety ofiarami



Prometeusz



modyfikowana pszenica



Arabowie



Roboty będą uprawiać ziemię



Sumienie, czyli moralność bez smyczy



Skomplikowana ewolucja



Argument neuroróżnorodności



Nowe badanie pamięci długotrwałej



Ściganie bluźnierstwa



Ryby jaskiniowe



Autyzm


Listy z naszego sadu
Redaktor naczelny:   Hili
Webmaster:   Andrzej Koraszewski
Współpracownicy:   Jacek, , Malgorzata, Andrzej, Marcin, Henryk