Prawda

Poniedziałek, 18 listopada 2019 - 23:14

« Poprzedni Następny »


Długi ateistów


Andrzej Koraszewski 2014-03-03


Może jestem w błędzie, ale mam wrażenie, że nam ateistom stosunkowo łatwiej dostrzec ogrom długu wobec ludzi wierzących, aniżeli wierzącym dostrzec długi wobec ateistów. Jest nas mniej, wyrastaliśmy w środowisku wierzących, dostrzegaliśmy brzydotę jednych, piękno innych i nijakość pozostałych. Obserwując (uczestnicząco) świat ateistów mogę bez trudu zauważyć jak różne są nasze obserwacje i jak różne reakcje na doświadczenia z dominującym w naszym środowisku światem wierzących.

Kiedy na portalu „Racjonalista” napisałem pożegnanie Tadeusza Mazowieckiego, czytelnik przysłał mi mail z pytaniem: „Czy wy jesteście portalem ateistycznym czy religijnym?” Odpowiedziałem jednym słowem – ludzkim.


Przypomniałem sobie ten list czytelnika pisząc dla Studia Opinii Bezdroża wiary i niewiary. Niewiara, podobnie jak wiara, przyjmuje różne wartości. Mój artykuł traktował w pierwszym rzędzie o nieobecności polskiego otwartego, liberalnego katolicyzmu na polskiej prowincji. Nasz liberalny katolicyzm jest bardzo inteligencki, można powiedzieć trochę salonowy. Liberalni katolicy na prowincji nie chodzą na spotkania Klubu Inteligencji Katolickiej, nie czytają mądrej katolickiej prasy, charakteryzuje ich raczej omijanie parafialnych imprez, czasem odwaga przeciwstawienia się kolejnym samorządowym nakładom na cmentarną kaplicę, na dofinansowanie pielgrzymki, czy ciche protesty wobec wybryków katechetów i katechetek w szkole.


Przywoływałem w tym artykule scenę z filmu „Yentl”, w której ojciec, ucząc córkę czytać zaciąga firany, żeby sąsiedzi nie widzieli. Córka pyta dlaczego, przecież Bóg widzi wszystko? Na co ojciec odpowiada, że Bóg rozumie wszystko, gorzej jest z sąsiadami. Liberalizm pięknie wierzących „szarych ludzi” skłania ich do ignorowania okrutnych nakazów złych kapłanów i do zaciągania firanek, by ich ludzkie odruchy nie drażniły nieustannie wzywanego do „moralnych odruchów” motłochu.


Ponieważ wspominałem w tym artykule rozmowę sprzed lat z Adamem Szostkiewiczem, przesłałem mu link, a on w odpowiedzi przesłał mi swoje credo, będące wstępem do wydanej w 2011 roku książki pod tytułem Święte szyfry.  W tym swoim krótkim credo Adam Szostkiewicz przywołując 11 Września i pisze:


„Dla bardzo wielu ludzi na Zachodzie ten atak na Amerykę potwierdził ich najgorsze przeczucia: z religii nie może się zrodzić nic dobrego. Obojętne jakiej. Religia zorganizowana jest domeną ślepej wiary. Ślepa wiara gotowa jest zabijać. Na co dzień zaś poddaje umysł obróbce skrawaniem. Religii trzeba odpowiedzieć ,,nie’’. Zawsze i wszędzie. Trzeba demaskować jej uzurpacje, fałsze, obłudy, kryminogenne mechanizmy. To jedyna rozumna i uczciwa postawa godna człowieka XXI w.


Ta radykalna reakcja na religię, jej całkowite, bezkompromisowe potępienie i odrzucenie, ma racjonalne i emocjonalne powody. Nikt myślący nie zaprzeczy. Rzecz w tym, czy ten antyreligijny radykalizm wyczerpuje problem religii we współczesnym świecie. Zgoda co do ciemnych stron religii. Ale są też jasne, czemu chyba równie trudno zaprzeczyć.”


Mogę na to credo mojego przyjaciela zareagować jako ateista, liberał, humanista, czy były doktorant Zakładu Prakseologii PAN (którego to doktoratu w końcu nie zrobiłem z powodu emigracji).    


Jako ateista reaguję na ten cytat protestem – nie, Adamie, nie wszyscy radykalni ateiści twierdzą, że z religii nie może się zrodzić nic dobrego, nie jesteśmy ślepcami, wielu z nas, (być może nawet większość) jest w pełni świadoma, że religia może motywować do działań szlachetnych. Wśród ludzi, którzy są dla mnie wzorami moralnymi jest cały tłum wierzących, chociaż mam tu pewne problemy związane z dylematem humanisty, który próbuje rozróżnić między uświadomioną motywacją działania, a faktycznym źródłem zachowań. (Przyznasz, że korelacja  między formalną przynależnością do jakiegoś wyznania, a zachowaniami, które uważamy za szlachetne, jest bardzo słaba. Oprócz religii mamy tu wpływy związane z dziedzictwem genetycznym i szerszym wpływem kulturowym, który splata się z religijnością).


Humanistyczną tradycję grecką chrześcijaństwo odzyskało dzięki Arabom, którzy przechowali ją w swoich bibliotekach przez mroczne wieki systematycznego niszczenia tego dziedzictwa w naszej części świata. Określenie „dzięki Arabom” jest oczywiście nadużyciem, bo jako liberał zdaję sobie sprawę z tego, że ocaliły to dziedzictwo jednostki, a nie narody. Wśród tych jednostek były postaci takie jak Awerroes, pięknie wierzący muzułmanin, humanista, czy starszy od Awerroesa, bo urodzony w 973 roku w Aleppo, poeta i ateista Abul Ala Al-Maarri, który pisał:  „Mieszkańcy Ziemi są dwojga rodzajów, jedni z rozumem, ale bez religii, drudzy z religią, ale bez rozumu”.


Arabskie Oświecenie trwało pięćset lat, między 750 a 1258, a jego schyłek to były czasy palenia książek Awerroesa, niszczenia całych bibliotek, prześladowań nie tylko tych, którzy odrzucali religię jako źródło zła i przesądu, ale i tych, którzy budowali mosty między dziedzictwem greckiego humanizmu a islamem.

Współczesny arabski filozof powiada, że dziedzictwo arabskiego Oświecenia ocaliła dla Arabów chrześcijańska Europa i że pora sięgnąć po skarby własnej, ocalonej przez innych, tradycji.         

Skarby przechodziły z rąk do rąk, czasem trafiały w łapy wandali i ginęły na zawsze, czasem ich ocalenie zawdzięczamy szczęśliwemu przypadkowi, zagubieniu w ciemnym kącie, czasem zawdzięczamy to jednostkom, rozumiejącym, że obcują ze skarbem i gotowym do ryzyka, aby go ocalić dla potomności.


Pogańskie dziedzictwo greckiego humanizmu przechowali dla nas wierzący muzułmanie (takich muzułmańskich ateistów jak  Abul Ala Al-Maarri możemy policzyć na palcach jednej ręki, chociaż jest tu taki sam problem, jak z  tymi autorami cytującymi Marksa, Lenina i Stalina, w wydawanych stosunkowo niedawno książkach, w których pozostałe treści były bardziej interesujące. I w czasach arabskiego Oświecenia i chrześcijańskiego Renesansu ludzi faktycznie niewierzących, a tylko kłaniających się religii mogło być znacznie więcej niż sądzimy), a szczęśliwym zbiegiem okoliczności we właściwym momencie podjęli je chrześcijańscy liberałowie, którzy zrozumieli jak wielki skarb z naszego europejskiego dziedzictwa został przechowany w arabskich bibliotekach. (Z interpretacjami tego skarbu bywało różnie, ale nie o tym tu mowa.)


Ocalenia tego skarbu nie zawdzięczamy ani jednej, ani drugiej religii, zawdzięczamy to konkretnym ludziom, a poznaliśmy imiona zaledwie niektórych z nich.  Humanizm czasów europejskiego Renesansu rodził się w umysłach ludzi wierzących i czytając Pawła Włodkowica, Kopernika, Erazma z Rotterdamu, Reja, czy Andrzeja Frycza-Modrzewskiego nie zapominamy, że byli to ludzie głęboko, ale pięknie wierzący.


Szukając tych jasnych stron religii Adam Szostkiewicz w swoim credo pisze: .


Przede wszystkim dwie: zaspokojenie pewnych potrzeb ludzkich, a po drugie wszystko to, co nazywamy działaniami na rzecz słabych. Potrzeby, jakie zaspokaja religia są tak różne, jak różni są odczuwający je ludzie. Ale łączy je szukanie sensu własnego życia i pocieszenia w obliczu samotności, cierpienia, zła i śmierci, chęć poczucia się częścią jakiejś szerszej wspólnoty, czerpania ze zgromadzonych przez nią  skarbów duchowych i kulturowych.


„Zaspokojenie pewnych potrzeb  ludzkich” (nawet jeśli je dookreślimy jako potrzebę tarczy przeciw cierpieniu, samotności, złu i śmierci) to stwierdzenie nazbyt enigmatyczne, abyśmy mogli daleko posunąć się w dyskusji, ale słowa o działaniach na rzecz słabych przywołały w mojej pamięci twarz mojej matki wyjaśniającej w początkach lat 50. ubiegłego wieku zbuntowanemu przeciw religii nastolatkowi, że Jezus był prawdziwym socjalistą (jak szybko dodawała „w przedwojennym tego słowa znaczeniu”), wrażliwym na los ubogich.


Ona sama była zbuntowana przeciw instytucjonalnej religii, z tych wierzących zaciągających firanki przed wzrokiem, sąsiadów, wierząca po swojemu i po ludzku piękna, a więc wywołująca lęk, by jej nie zranić, również w zbuntowanym nastolatku.


Może jestem w błędzie, ale mam wrażenie, że nam ateistom stosunkowo łatwiej dostrzec ogrom długu wobec ludzi wierzących, aniżeli wierzącym dostrzec długi wobec ateistów. Jest nas mniej, wyrastaliśmy w środowisku wierzących, dostrzegaliśmy brzydotę jednych, piękno innych i nijakość pozostałych. Obserwując (uczestnicząco) świat ateistów mogę bez trudu zauważyć jak różne są nasze obserwacje i jak różne reakcje na doświadczenia z dominującym w naszym środowisku światem wierzących.


Niemal zabawny wpływ mają tu osobiście doświadczane proporcje i siła konfliktu. Zaraz po urodzeniu uratował moje życie, Niemiec, lekarz Wehrmachtu. Była to historia przypominana dziesiątki razy przez moich rodziców, zdarzenie ważne, o którym należało pamiętać. Gdyby to był lekarz, Polak, katolik, byłoby to całkowicie naturalne i niewarte wspomnienia. Nie wiem czy niemiecki lekarz był wierzący, wiem, że był pediatrą i jego zainteresowanie niemowlakiem było prawdopodobnie natury zawodowej, chociaż mogła być również jakaś motywacja religijna nakazująca mu uważać, że niezależnie od wojny, ma obowiązek pomagać bliźniemu, lub zwyczajnie ludzka, którą moglibyśmy przypisywać pogańskiemu humanizmowi.


Nasze długi ateistów wobec wierzących są skomplikowane, ale jako liberał nie przywiązuję tak wielkiej wagi do wiary jako takiej, a do jednostek, które są tak bardzo różne, niezależnie od wyznania czy deklarowanego światopoglądu. 


Wspomniałem tu zapewne trudniejszy do dostrzeżenia dług wierzących wobec ateistów. Lekarz ateista nie ma fartucha odmiennego koloru, nie przypina sobie plakietki z napisem „ateista”, na wynalazkach ateistów nie mamy napisu „Invented by an Atheist”, tylko niektórzy naukowcy odsłaniają swoją światopoglądową przyłbicę. Tak więc wierzący bardzo rzadko uświadamiają sobie jak często zawdzięczają ateistom życie, dobrobyt, czy tylko wygodę, jeszcze rzadziej dociera do ich świadomości fakt humanizacji religii przez niedowiarków. (Po śmierci Zygmunta Augusta pokoju religijnego domagali się w Polsce pospołu światli katolicy i światli protestanci, późniejsza o 200 lat idea państwa neutralnego światopoglądowo była już w znacznym stopniu produktem niedowiarków, którzy dążyli do wmontowania w konstytucję wspólnoty państwowej swobody wyznania, natomiast stalinowskie państwo komunistyczne było przeciwieństwem idei państwa neutralnego światopoglądowo, ustanawiając ateizm jako światopogląd państwowy).  


Fakt, że zręby myśli humanistycznej tworzyli wierzący, jest być może istotny (nie zakłamujmy historii), ale ważne jest również  byśmy nie tworzyli zbędnej dychotomii, nie przypisywali zasług instytucjom,  jak również żebyśmy pamiętali, że ci wierzący zmagali się z innymi wierzącymi, buntując się przeciw religii nawołującej do wzajemnych mordów.


Osobliwym przyczynkiem są tu na przykład próby wierzących współczesnych antysemitów, uszlachetniających swoje łajdactwo przez przywoływanie bohaterstwa tych wierzących, którzy z narażeniem własnego życia ratowali swoich żydowskich sąsiadów. (Niejeden raz na różnych progach pojawiały się podejrzane typy z podrabianymi wekslami w rękach.)


Wróćmy jednak do długu ateistów wobec wierzących. Nasz dług, jest długiem wobec ludzi, których podziwiamy za ich szlachetność, których postępowanie jest dla nas wzorem i to zupełnie niezależnie, czy motywowali to postępowanie tylko wiarą, czy zmieszaną z tą wiarą pogańską filozofią.


Z wymienionych przez Adama Szostkiewicza potrzeb ludzkich zaspakajanych przez religię socjolog wymieniłby na pierwszym miejscu poczucie wspólnoty. Więź społeczna wykraczająca poza dziedzictwo krwi wymagała spoiwa łatwego do zaszczepienia w umysłach.


Nie wiemy dokładnie jak długo zabrała droga od totemu w postaci czaszki niedźwiedzia do Jahwe, ale okrzyk: „nie będziesz miał cudzych bogów przede mną” odegrał istotną rolę w tworzeniu ładu społecznego w grupach większych niż rodzina i klan. Czy zawsze była to jasna rola religii, to problem dyskusyjny. Prawdą jest jednak, że religie dostarczały poczucia wspólnoty, niestety znacznie częściej wewnątrz plemiennej (czasem imperialnej) niż gatunkowej.


Książka Adama Szostkiewicza jest, jak pisze w swoim credo:


...próbą lektury ,,świętych szyfrów’’, która szanuje tożsamość i wrażliwość wierzących i niewierzących, religijnych i bezreligijnych. Nie chcę nawracać ani na wiarę, ani na niewiarę. Chcę bez gniewu i uprzedzenia a z ciekawością  zajrzeć wraz z czytelnikiem za zasłonę mitu, legendy, filozofii i historii religii. W tym sensie jest to książka ,,ekumeniczna’’, nie niszcząca niczyjej tożsamości, lecz proponująca rozmowę o jej różnych kształtach i rozumieniach.     

          

Święte księgi są częścią naszego kulturowego dziedzictwa, wyrzucenie ich za okno uniemożliwiłoby nam rozumienie języka, literatury, historii. Adam Szostkiewicz proponuje ocalenie z tej tradycji tego, co nadal cenne, tego co było wkładem wierzących do szeroko pojmowanego humanizmu. Jako radykalny ateista, który każdego dnia próbuje pokazywać, że nie da się pogodzić  świętych ksiąg z nauką, że opowiadanie dzieciom o Adamie i Ewie to utrudnianie im zrozumienia ewolucji gatunków i genetyki, że wpajanie przekonania, iż wszelkie dobro pochodzi od Boga, może popychać do moralności Kalego, że religia nazbyt często utrudnia zrozumienie, iż państwo jest wspólnotą mieszkańców, a nie wspólnotą wyznawców, nie mam żadnych problemów ze wspólnym zgoła poszukiwaniem rodzynek w tym cieście, ani z przyznaniem że mój pogański  humanizm czerpie również z dziedzictwa pięknie wierzących.


Z niechęcią do „nawracania” problem poważniejszy. Tożsamość nie powinna blokować poszukiwania prawdy, jeśli moja tożsamość skłania mnie raczej do racjonalizacji niż do racjonalizmu, może utrwalać mnie w błędnych poglądach, a tu, korzystając z językowych nawyków utrwalonych przez święte szyfry, odpowiadam: na diabła mi błędne poglądy, wolę zmienić tożsamość, niż z powodu tożsamości tkwić w przekonaniach w oczywisty sposób sprzecznych z rzeczywistością.


Mój radykalny ateizm nie umniejsza w żaden sposób szacunku i sympatii dla pięknie wierzących, dlatego na łamach „Listów z naszego sadu” tak wiele tekstów muzułmanów takich jak Qanta Ahmed czy chrześcijan takich jak Chloe Valdary. W ich tekstach odkrywam nie tyle piękno ich wiary, co zwyczajne ludzkie piękno, borykające się z rodzinną, plemienną i religijną tożsamością. Tożsamość bywa garbata i to częściej niż chcielibyśmy to przed sobą przyznać. Tożsamośc to przede wszystkim przypisanie pomieszane z przywiązaniem i miłością do bliskich, którą nazbyt często chcemy udekorować mądrością i cnotą. W szkole przekonują nas, że powinna być powodem do dumy, dla sceptyka i humanisty jest jednak głównie wyzwaniem.


P.S. Przeoczona wcześniej książka Adama Szostkiewicza czeka teraz w kolejce ksiażek do przeczytania, ale już samo credo było dla mnie krzyczącym wyzwaniem.  


Skomentuj     Wyślij artykuł do znajomego:     Wydrukuj




Komentarze
1. Dziękuję za artykuł i wazny i mądry... Poltiser 2014-03-03


Nowy ateizm i krytyka religii

Znalezionych 582 artykuły.

Tytuł   Autor   Opublikowany

Byli ateiści, obecnie wierzący   Ferus   2019-11-17
Dewocja to pobożność? Czyli wizyta u starszej pobożnej pani.   Ferus   2019-11-10
Biskupa czerep rubaszny   Koraszewski   2019-11-08
Sen mara, Bóg wiara, nieśmiały głos podświadomości, czy bezsensowne rojenia senne?   Ferus   2019-11-03
Refleksje sprzed lat: „Proporcje krzyku i smaku”   Ferus   2019-10-27
Trudne początki mitu   Ferus   2019-10-20
Jak Bóg ogarnia swoje dzieło   Ferus   2019-10-13
Uduchowiony erotyzm bogów i wyznawców (V)   Ferus   2019-10-06
Uduchowiony erotyzm bogów i wyznawców IV   Ferus   2019-09-29
Katolicka Afryka i jej niepokoje   Igwe   2019-09-27
Turcja: ucieczka od religii?   Bulut   2019-09-25
Uduchowiony erotyzm bogów i wyznawców (III)   Ferus   2019-09-22
Uduchowiony erotyzm bogów i wyznawców (II)   Ferus   2019-09-15
Uduchowiony erotyzm bogów i wyznawców   Ferus   2019-09-08
Zlecenie walki z szatanem   Koraszewski   2019-09-02
Mrówki i ludzie. Czyli niepokojące podobieństwo „korony stworzenia” do bezrozumnych owadów.   Ferus   2019-09-01
Jabłko, które jabłkiem nie było   Ferus   2019-08-25
Ta miłość zaczęła się od strachu   Koraszewski   2019-08-24
Problem „ukrywającego się Boga”.   Ferus   2019-08-18
Hipoteza Boga kontra nauka (IV)   Ferus   2019-08-11
Na początku był jakiś Jezus   Koraszewski   2019-08-05
Hipoteza Boga kontra nauka (III)   Ferus   2019-08-04
Hipoteza Boga kontra nauka (II)   Ferus   2019-07-28
Hipoteza Boga kontra nauka   Ferus   2019-07-21
Apostołowie Nowego Ładu (II)   Ferus   2019-07-14
Bóg bez państwa i państwo bez Boga   Koraszewski   2019-07-12
Apostołowie Nowego Ładu. Czyli ludzie pogodzeni z nieubłaganymi prawami natury.   Ferus   2019-07-07
Pamięć i odrzucona tożsamość   Koraszewski   2019-06-27
O znaczeniu świeckich usług medycznych   Igwe   2019-06-22
Bezlitosne Miłosierdzie Boże   Ferus   2019-06-16
Dziecko i jego I Komunia Święta   Ferus   2019-06-09
Tajemnica zawodowa duchownych   Ferus   2019-06-02
Rozmyślając nad sensem życia (VIII)   Ferus   2019-05-26
Rozmyślając nad sensem życia (VII)   Ferus   2019-05-19
Rozmyślając nad sensem życia (VI)   Ferus   2019-05-12
De non existentia Dei   Koraszewski   2019-05-06
Rozmyślając nad sensem życia (V)   Ferus   2019-05-05
Nieszczęsny ateizm. List do przyjaciela   Koraszewska   2019-05-04
Ewangelia według pana Jeża   Koraszewski   2019-05-02
Biły się dwa bogi   Koraszewski   2019-04-29
Rozmyślając nad sensem życia IV.   Ferus   2019-04-28
Ani nie manifest, ani nie tak nowego ateizmu   Koraszewski   2019-04-26
Wzrastająca obecność boga   Koraszewski   2019-04-22
Rozmyślając nad sensem życia (III)   Ferus   2019-04-21
Dziękujmy Panu, korona cierniowa ocalona   Koraszewski   2019-04-19
Czary, zagrożenie bezpieczeństwa i prawo szariatu   Igwe   2019-04-16
Rozmyślając nad sensem życia (II).   Ferus   2019-04-14
Dlaczego ateiści walczą o prawo wyjścia z cienia w Afryce i nie tylko w Afryce?   Igwe   2019-04-10
Rozmyślając nad sensem życia   Ferus   2019-04-07
Krzywdy wyrządzone ludzkości przez naukę   Ferus   2019-04-01
Zdobywca nagrody Templetona i jego nonsensy w „Scientific American”   Coyne   2019-03-28
Mały Traktat o duszy dziecka poczętego tak lub inaczej   Koraszewski   2019-03-26
Czy religijne prawdy są zbyt trudne do zrozumienia? (II)   Ferus   2019-03-24
Zwalczanie oszukańczych kapłanów i komercjalizacji religii w Republice Południowej Afryki   Igwe   2019-03-23
Dlaczego musiałem zostać ateistą   Ferus   2019-03-17
Eks-ateistka obnaża nędzę ateizmu   Koraszewski   2019-03-07
Ego kontra Świadomość. Czyli lepiej żyć złudzeniami czy prawdą o rzeczywistości?   Ferus   2019-03-03
Trzy dni, które nie wstrząsną Kościołem   Koraszewski   2019-02-25
Ego kontra Świadomość II. Czyli lepiej żyć złudzeniami czy prawdą o rzeczywistości?   Ferus   2019-02-24
Kiedy największa na świecie sunnicka instytucja religijne potępi swój kolonializm?    Shoaaib   2019-02-24
Artykuł w ”New York Times”: Nauka może uczyć się od religii   Coyne   2019-02-20
Ego kontra Świadomość. Czyli lepiej żyć złudzeniami czy prawdą o rzeczywistości?   Ferus   2019-02-17
Papież ucałował notorycznego islamistycznego antysemitę   Meotti   2019-02-12
Czy religijne prawdy są zbyt trudne do zrozumienia?   Ferus   2019-02-10
Płaska Ziemia: kwestia wiedzy czy wiary? (II)   Ferus   2019-01-27
Płaska Ziemia: czyli kwestia wiedzy czy wiary?   Ferus   2019-01-20
Zachodni apologeci ekstremizmu   Rafizadeh   2019-01-19
Refleksje po lekturze „Ateisty”   Ferus   2019-01-13
Czy Afryce potrzebna jest religijna reformacja?   Igwe   2019-01-08
Eksperci od „prawdziwej” wolności i grzechu   Ferus   2019-01-06
Ośmioletnia panna młoda   Rafizadeh   2019-01-02
Intrygujące pytanie papieża Franciszka   Ferus   2018-12-30
Tak, jest wojna między nauką a religią   Coyne   2018-12-29
Jasełkowo-teologiczne refleksje dziadka „Maryi panienki”.   Ferus   2018-12-23
Pogodzenie nauki i religii?   Coyne   2018-12-21
Adwokat diabła II.Czyli religijna wersja ludzkich umiejętności „poszukiwania wyjścia”.   Ferus   2018-12-16
Adwokat diabła. Czyli religijne racje zastępujące prawdę.   Ferus   2018-12-09
Duchowni wypaczają religię i mordują kobiety   Reza   2018-12-03
Niechciany dar Boga. Czyli trudności z akceptacją nieuniknionego.   Ferus   2018-12-02
W Nigerii porzucenia religii jest ryzykownym przedsięwzięciem   Igwe   2018-11-29
Człowiek musi w coś wierzyć. Podsumowanie.   Ferus   2018-11-25
 “Islam przeżywa ostre starcie z nowoczesnością i wymaga reform”     2018-11-22
Człowiek musi w coś wierzyć. Schizma arcybiskupa Lefebvre'a   Ferus   2018-11-18
Człowiek musi w coś wierzyć. Mariawici.   Ferus   2018-11-11
Boski niebyt, nauka i patriotyzm   Koraszewski   2018-11-07
Człowiek musi w coś wierzyć. Raskolnicy, Swedenborg.   Ferus   2018-11-04
Człowiek musi w coś wierzyć. Savonarola, Luter i inni   Ferus   2018-10-28
Allah stworzył kobiety, żeby były w domach     2018-10-25
Prawdziwy opór przeciw fanatyzmowi   Chesler   2018-10-24
Człowiek musi w coś wierzyć. Kontynuacja.   Ferus   2018-10-21
List Einsteina kwestionujący religię, biblię i ideę Boga jest znowu na sprzedaż   Coyne   2018-10-19
Jak ekstremistyczny rząd traktuje dziewczynki i kobiety   Bulut   2018-10-19
Szatan pierwszej klasy   Kruk   2018-10-15
Przemyślana odmowa przymusowej relokacji uchodźców   Ferus   2018-10-14
Kiedy rzeczywistość zaprzecza religijnej fikcji. Czyli refleksje nad listem papieża Franciszka do ludu Bożego.   Ferus   2018-10-07
Rozum uskrzydlony wiarą (III)   Ferus   2018-09-30
Rozum uskrzydlony wiarą (II)   Ferus   2018-09-23
Rozum uskrzydlony wiarą   Ferus   2018-09-16
Zbrodnie Boga czy zbrodnie ludzi w imieniu Boga?   Ferus   2018-09-09
Kiedy stworzenie czuje się lepsze od Stwórcy.   Ferus   2018-09-02

« Poprzednia strona  Następna strona »
Polecane
artykuły

Schadenfreude



Pseudonaukowa histeria...


Panstwo etc



Biły się dwa bogi


 Forma przejściowa


Wstęga Möbiusa


Przemysł produkcji kłamstw


Jesteś tym, co czytasz,



Radykalne poglądy polityczne


Einstein



Socjologia



Allah stworzyl



Uprzednie doświadczenie



Żydowski exodus



PRL Chrystusem narodów



Odrastające głowy hydry nazizmu



Homeopatia, wibracje i oszustwo


Żołnierz IDF



Prawo powrotu



Mózg i kodowanie predyktywne



Nocna rozmowa



WSzyscy wiedza



Nieustający marsz



Oświecenie Pinker



Alternatywna medycyna zabija



Kobiety ofiarami



Prometeusz



modyfikowana pszenica



Arabowie



Roboty będą uprawiać ziemię



Sumienie, czyli moralność bez smyczy



Skomplikowana ewolucja



Argument neuroróżnorodności



Nowe badanie pamięci długotrwałej


Listy z naszego sadu
Redaktor naczelny:   Hili
Webmaster:   Andrzej Koraszewski
Współpracownicy:   Jacek, , Malgorzata, Andrzej, Marcin, Henryk