Prawda

Niedziela, 26 czerwca 2022 - 10:02

« Poprzedni Następny »


„Szczepionkowa” hipoteza powstania religii


Lucjan Ferus 2021-05-02

Szczepionka Bożej Miłości, czyli Dzień Chorego w Rzeszowie
Szczepionka Bożej Miłości, czyli Dzień Chorego w Rzeszowie

Wreszcie „nadeszła wiekopomna chwila” (cytując klasyka) i zaszczepiliśmy się z żoną przeciwko koraonawirusowi w tutejszej Przychodni Zdrowia. I aż trudno w to uwierzyć, ale zajęło nam to nieco ponad kwadrans. Wcześniej zapisaliśmy się telefonicznie, wyznaczono nam termin, a w podanym dniu przysłano SMS-y przypominające godzinę szczepienia. Dyżurujący lekarz akurat skończył badanie pacjenta i pomógł nam wypełnić ankiety, a samo badanie poszło równie szybko. Miłe pielęgniarki sprawnie się „uwinęły”, tak, że w ogóle nie poczułem ukłucia igły. Dopiero następnego dnia trochę bolała mnie ręka w miejscu ukłucia. Ot i tyle! I wcale sobie nie żartuję, powyższy opis w niczym nie jest przesadzony.

Kiedy pochwaliłem się przyjacielowi, że mamy już za sobą szczepienie pierwszą dawką (on z żoną jest już po drugiej), poradził mi z poważną miną: - To teraz pozostało ci jeszcze napisać tekst poświęcony temu wydarzeniu, który upamiętni je dla potomnych! Z jego miny trudno było wywnioskować czy sobie żartuje, czy mówi poważnie. W razie czego spytałem:

- A niby o czym? W dziedzinie medycznej jestem dyletantem.

- To w czym problem? Połącz szczepionki z religią!

 

W pierwszym odruchu uznałem to za żart, a po namyśle, postanowiłem „podjąć rękawicę”. Tyle, że my zostaliśmy zaszczepienie szczepionką dającą autentyczną odporność na chorobę, a religia jest fałszerstwem, które nie leczy, nie uodparnia, tylko pogłębia chorobę.

                                                      ------ // ------

    

Już w starożytności, niektórzy myśliciele zwrócili uwagę na niepokojącą „chorobę ludzkości” przejawiającą się wrodzonym lękiem przed śmiercią. Prawdopodobnie jest to cena, jaką musi człowiek płacić za świadome istnienie, a co za tym idzie, także i za świadomość własnej śmiertelności. Jeden z ówczesnych mędrców – niejaki Epikur – wymyślił „lekarstwo”, które jego zdaniem powinno wyleczyć ludzi z tej powszechnej „choroby”. Zapewne widział on ten problem tak: skoro lęk przed śmiercią jest ceną za świadome istnienie, to należałoby leczyć świadomość. Uznał więc, że należy „zaszczepić” w umyśle człowieka ideę, której wymowa będzie tak przekonująca, iż pokona z łatwością tę ogólnoludzką przypadłość.

 

Na czym więc polegała ta jego „informacyjne szczepionka” (dziś nosi to nazwę mempleksów mających szerokie zastosowanie, nie tylko w informatyce). Otóż zwrócił on uwagę na bardzo istotny aspekt tego problemu. Mianowicie na to, że ludzi nie tyle przeraża sama śmiertelność, co raczej nieuchronna perspektywa nieistnienia po śmierci. I to właśnie wieczne nieistnienie wydaje się im tak bardzo przerażające. Epikur zauważył tu niepokojący paradoks, niezbyt dobrze świadczący o kondycji umysłowej ówczesnych ludzi. Bowiem boją się oni swego nieistnienia po śmierci, natomiast wcale ich nie przeraża fakt, że nie istnieli wiele miliardów lat zanim pojawili się na świecie! Nie mógł tego pojąć: skoro nie napawa ich lękiem nieistnienie przed urodzeniem, to dlaczego mieliby się bać nieistnienia po śmierci?

 

Epikur starał się „zaszczepić” tę „uodporniającą” ideę w jak największej ilości umysłów swych bliźnich, lecz właściwie do dziś nie wiadomo ilu osobom udzielił on tej „nowatorskiej szczepionki informacyjnej”. Historia religii dowodzi, iż musiała zostać odrzucona i to przynajmniej z dwóch powodów. Pierwszy to taki, iż jej pomysłodawca odwołuje się do ludzkiego rozumu, widząc jej siłę w logicznej argumentacji. Ogranicza to bardzo ilość odbiorców, bo zdecydowana większość ludzi raczej daje się porwać emocjom, a nie logicznym argumentom przemawiającym do tzw. zdrowego rozsądku.

 

Druga wada tej „szczepionki” polegała na tym, iż mało kto był zainteresowany, aby przekazywać dalej zawarte w niej informacje i w ten sposób „leczyć” dalsze osoby z lęku przed śmiercią. Mówiąc wprost: nie przewidziano w niej żadnych korzyści dla „personelu” obsługującego to przedsięwzięcie. Widocznie jego pomysłodawca uznał, że każdy człowiek „wyleczony” z tej uciążliwej „choroby”, sam z własnej woli będzie chciał „wyleczyć” innych, już choćby tylko z tej racji, iż jest żyć bez tego lęku.

 

Czy to oznacza, że na tym przypadku zakończyła się historia walki człowieka z jego ułomną naturą w aspekcie jego śmiertelności? Bynajmniej! Okazuję się bowiem, iż ludzie nie tylko nie porzucili pomysłu „zaszczepiania” umysłów różnymi ideami, które powinny pomóc im „leczyć” (czy choćby łagodzić) naturalny lęk przed śmiercią i nieistnieniem. Ale nawet  praktykowali już go dużo wcześniej, tyle, że w znacznie różniącej się formie (choć rezultat owej „szczepionkowej terapii” miał być bardzo podobny: wyleczenie się z lęku przed śmiercią). Czym różniła się owa „terapia” od tej przedstawionej powyżej?

 

W dużym skrócie można by powiedzieć, iż próbując osiągnąć ten sam cel (nie bać się śmierci) poszli zupełnie inną drogą, używając przy tym innych środków, innych sposobów i metod przekonywania do swych racji. Otóż wpadli na genialny pomysł (nie wiadomo czy przez przypadek czy nie?), którego zastosowanie w praktyce na coraz większą skalę, z czasem przerosło ich najśmielsze oczekiwania. W ogólnym zarysie wygląda to tak: wymyślili oni niewidzialne, wszechpotężne istoty, które miały zamieszkiwać na niedostępnych szczytach gór, by z czasem przenieść się jeszcze wyżej – do nieba. Stamtąd uważnie obserwowały one Ziemię i ludzi, dbając nie tylko o ich bezpieczeństwo, ale też o to, by „dobrze się prowadzili”, nie zabijali się bez powodu i nie wyrządzali sobie krzywd.

 

Ale przede wszystkim dbały owe istoty o to, by ludzie regularnie składali im ofiary (i to nie byle jakie!), czcili ich w określony sposób, oddawali im hołdy, odprawiali specjalne rytuały i obrzędy, a później także budowali dla nich świątynie, ołtarze i specjalnie wydzielone miejsca ich kultu. Dlaczego te niewidzialne istoty zachowywały się w taki sposób? Ponoć dlatego, że to one stworzyły ludzi i dlatego mają prawo wymagać od nich, by ludzie ich czcili, składali coraz bardziej hojne ofiary i wymagali od nich takiego zachowania, jakie uważają za właściwe. Te istoty, z racji na swoją duchową wyższość i potęgę, którą dysponują, czują się Panami życia i śmierci swych wyznawców – ludzi. Nazywano ich bóstwami, boginiami i bogami, a ilość tych „bożych opiekunów” i „obsługującego je personelu” rosła z każdym wiekiem.   

 

Jaki to ma związek z opisaną wyżej opowieścią? Jest to dalszy ciąg różnych aspektów tego samego wątku, któremu poświęcam ten tekst, a którego celem jest przedstawienie historii (nie do końca prawdziwej, ale też nie całkowicie fikcyjnej) radzenia sobie przez człowieka z wrodzonym lękiem przed śmiercią. Dlatego z czasem, spośród tysięcy naszych różnych bogów (trudno to nawet policzyć, bo wielu z nich miało wiele imion, a niektórzy nawet tysiące), największe „wzięcie” miała koncepcja Boga Zbawcy, ewentualnie Zbawiciela, którą to ideę nad wyraz chętnie „zaszczepiano” wyznawcom wielu pogańskich religii. I właśnie od jednej z nich „zapożyczył” i adaptował ją Paweł z Tarsu, do swej koncepcji chrześcijaństwa, które po soborze nicejskim w 325 r. stało się Kościołem i religią rzymskokatolicką.

 

Ci bogowie-Zbawcy mieli bardzo podobne „życiorysy”. I tak na przykład: „Według antycznych legend przed Chrystusem zmartwychwstanie było udziałem babilońskiego boga Marduka, jak również innych bóstw, jak asyryjski Adon, egipski Ozyrys czy tracki Dionizos /../ Wszyscy ci bogowie, podobnie jak Jezus, cierpieli, przeszli okres męki i umarli na krzyżu. Podobieństwa /../ do kultu chrześcijańskiego są uderzające /../ Marduk został aresztowany, osądzony, skazany na śmierć, wychłostany i zgładzony wraz z dwoma przestępcami. Zstąpił do piekieł po zmartwychwstaniu, by uwolnić dusze zmarłych” (wg Tak wymyślono chrześcijaństwo Leo Zen). Dlaczego koncepcja bogów Zbawicieli cieszyła się takim powodzeniem u wyznawców?            

 

Bardzo ogólnie mówiąc, dlatego, iż przedstawiona w niej historia nie tylko jest wzruszająca i „potrącająca najczulsze struny uczuć” w sercach wyznawców. Czy można obojętnie przejść obok niewinnej ofiary, która nie dość, że została niesprawiedliwie osądzona, to jeszcze tak wiele wycierpiała, podejmując się zadania odkupienia grzechów ludzkości?! Musiałby mieć „serce z kamienia” ten, kto nie potrafiłby docenić tego niewyobrażalnego poświęcenia dla innych! Mówiąc wprost: ta historia przedstawia w bardzo korzystnym świetle Boga w oczach człowieka, jak i człowieka (jako grzeszne stworzenie) w oczach Boga.

 

Oto litościwy Bóg-Ojciec, zatroskany losem grzesznej ludzkości, posyła na Ziemię swego ukochanego Syna, by ten złożył swoje życie w męczeńskiej ofierze na krzyżu, odkupującej grzechy ludzkości, zbawiając tym samym (po śmierci, oczywiście!) tych wszystkich, którzy w niego uwierzą (nie wspominając, że tym, którzy nie uwierzą grożą wieczne męki w piekle!). Mamy tu przedstawione dwa stopnie poświęcenia: wpierw Boga-Ojca, który dla dobra człowieka poświęcił życie swego Syna. Następnie poświęcenie Syna Bożego, który musiał tak wiele wycierpieć dla dobra grzesznej ludzkości (wg dogmatu o Trójcy Świętej jest to jeden i ten sam Bóg, składający sobie ofiarę z siebie, by przebłagać/przekupić siebie samego).

 

Tak, to prawda, iż bezimienni autorzy tego mitu (jak i innych mu podobnych), musieli dobrze znać psychiczne mechanizmy natury ludzkiej, jak i wszelkie jej słabe strony. Wiedzieli, że nic tak dobrze nie przemawia do „serca” człowieka, jak łzawe i wzruszające historie serwowane wiernym jako Prawda o naszej rzeczywistości. Co zawsze pozwalało wyłączyć ludzki umysł z logicznej oceny tych problemów i zawsze mieć wielką władzę nad masami manipulowanymi umiejętnie przez ich „duchowych przewodników”, wykorzystujących ich łatwowierność i wrodzoną niechęć do myślenia. Gdyby bowiem zamiast ślepej wiary myśleli, powinno ich zastanowić wiele sprzeczności i niedorzeczności w tej historii (jak i innych jej podobnych).

 

Np. dlaczego wszechmocny Bóg w taki dziwny sposób postanowił rozwiązać ów problem, zamiast uczynić podobnie jak przy stwarzaniu Wszechświata? Czyli wypowiedzieć słowa: „Niechaj wszelki człowiek na Ziemi zostanie zbawiony od tej chwili, gdyż taka jest moja wola!”. Wiem, wiem! Przecież nie o to kapłanom wszechczasów chodzi, by zaraz wszyscy ludzie na Ziemi stali się bezgrzeszni i nieśmiertelni. Do czego wtedy oni byliby im potrzebni? Ta „religijna szczepionka” powinna być w taki sposób im „podawana”, aby ci „chorzy” w żadnym wypadku nie czuli się całkowicie „wyleczeni”, ale raczej odnosili wrażenie, że chociaż są nieuleczalnie chorzy, to dzięki łasce Bożej znajdą na „tamtym świecie” ukojenie i szczęście. Wystarczy tylko słuchać i zgadzać się we wszystkim z kapłanami panującej religii.

 

Chyba nieco odbiegam od meritum tekstu, przypomnę więc pokrótce jego główną myśl. Otóż według mojej koncepcji, religie są psychicznymi pseudo szczepionkami o nazwie „Memplex idei bogów/Boga”, mającymi „leczyć” ludzi z wrodzonego lęku przed śmiercią. Z czasem okazało się jednak, że aby one dobrze i długo działały, te pierwsze dawki „szczepionki” powinny być podawana każdemu już we wczesnym dzieciństwie (np. w przedszkolu), a ta najwcześniejsza w wieku niemowlęcym (chrzest). Mają też bardzo krótki okres ważności, dlatego należy je stosować raz na tydzień (najlepiej w niedzielę), albo tak często jak to możliwe. No i niestety przez całe życie każdego człowieka, gdyż tego wymaga ten „szczególny rodzaj terapii”.

 

Nie byłoby być może z nimi takich problemów, gdyby te „szczepionki” produkowała jedna firma. Jednakże ich produkcja okazała się tak bardzo opłacalna dla firm i dystrybutorów, że z czasem coraz więcej firm zaczęło wypuszczać na rynek swoje propozycje „szczepionek”, co zaowocowało ostrą konkurencją w dziedzinie „duchowych leków”, które nie przebierały w środkach „zachęty” do stosowania danej „szczepionki”. Wiadome jest wszystkim czym to się skończyło: poległo mnóstwo ofiar tej konkurencji, gdyż każdy producent „szczepionki” tylko swój produkt uważał za najskuteczniejszy i za przynoszący najlepsze efekty „lecznicze”.

                                                           ------ // -----

Jednakże kiedy w judaizmie Bóg Jahwe dał wiernym w Dekalogu przykazanie: „Nie będziesz zabijał”, a jednocześnie sam wielokrotnie nakazywał im w Piśmie św. zabijać w jego imieniu swych licznych wrogów (czasem nawet pomagając osobiście, zrzucając z nieba wielkie głazy) albo kiedy obiecał swemu narodowi ziemię zamieszkałą przez liczne plemiona, to zaczynało stawać się jasne, iż w religii nie o to chodzi (albo nie tylko o to), by pomagały one swym wyznawcom łagodzić wrodzony lęk przed śmiercią – ale o to, aby ich kapłani mieli wielką władzę nad łatwowiernymi masami wiernych, zawsze dzierżoną w imieniu jakiegoś Boga, czy też jego Matki lub Syna, ewentualnie jakiejś innej „świętości”.

 

A już najlepiej ową tezę potwierdziła historia katolicyzmu, kiedy to z nadejściem tej religii zaczęto „produkować” bardzo dziwne „szczepionki”, jak na kanony religii przystało. Otóż najwcześniej „wyprodukowano szczepionkę” o nazwie: „Żydzi zabili Pana Jezusa /../ A nie podobają się oni Bogu /../ Ale przyszedł na nich ostateczny gniew boży” (1 Tes 2,15-16), którą przez wiele wieków zaszczepiono wielkie ilości ludzi. Dość wcześnie także zaistniała na rynku idei „szczepionka” o nazwie „święta i sprawiedliwa wojna”, której autorem był święty Augustyn. Zaszczepieni nią wierni mogli bez wyrzutów sumienia zabijać tych wszystkich, których Kościół i ich religia wskazała im, jako nieprzejednanych swoich wrogów.

 

Z kolei święty Tomasz wsławił się „szczepionką” o nazwie: „Nie będziesz zabijał – chyba, że nakaże ci to Kościół”. Była ona bardzo przydatna w walce Kościoła o władzę nad światem, bo pozwalała w imię Boga i religii torturować i palić na stosach jego krytyków i przeciwników, a także pomogła zwalczać „pleniące się wszędzie czarownice”, torturując je i paląc żywcem na stosach. Przy okazji wzbogacając się niepomiernie, gdyż Kościół dzielił się „sprawiedliwie” przejętym mieniem spalonych kobiet z oprawcami i donosicielami. Nie sposób teraz wyliczyć wszystkich „szczepionek” będących wtedy w użyciu, które wydatnie przyczyniły się do zbudowania potęgi tej „świętej” instytucji, jak i „świętości” papieży. Oto niektóre z nich:

 

Np.: „Wolno jest kłamać ludziom, nawet w sprawach religii, oby tylko oszustwo przyniosło owoce”, autor: św.Hieronim. Czy też: „Bez niesprawiedliwości nie sposób się wzbogacić”, autor: doktor Kościoła Jana Chryzostom. Albo ta o nazwie „Bóg tak chce!” autor: papież Urban II, która była hasłem pierwszej krucjaty (nazywanej też „Chrystusowym wyzwaniem”, podczas której wyrżnięto setki tysięcy innowierców oraz zagrabiono ich mienie). Albo: „Kto nie zechce się ochrzcić, niech zginie!”, hasło krucjaty na ziemie Wenetów. Czy też: „Niech żyje msza! Zabijajcie, zabijajcie!”, okrzyk bojowy podczas rzezi hugonotów. W jedną noc zginęło ich 20 tys., bo ich „wyplenienia” żądał papież Pius V.

 

Czy np. popularna i często stosowana „szczepionka” o nazwie: „Co do tłumu, nie ma on innych obowiązków, jak dać się prowadzić i jak trzoda posłuszna iść za swymi pasterzami”, autor: papież Pius X, lub ta o nazwie: „Każdy, kto odwróci się od Kościoła katolickiego powinien umrzeć”, autor: papież Grzegorz IX. Czy też inna: „Nie liczy się religia, tylko liczy się polityka, nieważna jest sprawiedliwość, tylko ziemski interes Kościoła”, autor: papież Grzegorz XVI. Będący też autorem innej „szczepionki” o nazwie: „Z tego to najbrudniejszego źródła indyferentyzmu wypłynęło owo błędne mniemanie, albo raczej szalone głupstwo, jakoby każdemu należało zapewnić i zaręczyć wolność sumienia” itd. itp.

 

Na tych nazwach „szczepionek” poprzestanę, bo gdybym chciał wyliczyć wszystkie idee religijne, którymi nasi duszpasterze „zaszczepiali” umysły bezwolnych i podległych im „owieczek”, musiałbym zapisać jeszcze wiele, wiele stron. Bowiem ich „płodność” w tej kwestii jest wręcz niewyobrażalna (może rekompensują sobie w ten sposób narzucony im celibat?).  Dziś w każdym bądź razie, po ujawnieniu tych licznych afer pedofilii w Kościele rzymskokatolickim i perfidnego działania biskupów kryjących ten obrzydliwy proceder i przenoszących owych pedofilii do innych parafii, gdzie mogli z powodzeniem dalej go praktykować – wiadomym jest przynajmniej, iż religie nie są tym, za co chcą uchodzić.

 

Nawet jeśli ich pierwotną ideą miało być łagodzenie wrodzonego człowiekowi lęku przed śmiercią, to po wymyśleniu „szczepionki” o nazwie „wieczne, pośmiertne męki piekielne” dla tych, którzy nie zgadzają się we wszystkim z Kościołem katolickim – było jasne, że ta religia poszła w odwrotnym kierunku: zamiast łagodzić lęk przed śmiercią, wyolbrzymiała go ile się dało! A jeszcze później, kiedy „wypuszczono na rynek szczepionki” o nazwach „czyściec” i „odpusty”,  których idea polegała na tym, iż każdy członek rodziny zmarłego mógł wykupić „odpust” (całkowity lub okresowy, w zależności od zamożności), by dzięki niemu grzeszna dusza zmarłego mogła opuścić to ponure miejsce i dostać się do nieba – to już dla wszystkich powinno być oczywiste, czym tak naprawdę są religie.

  

Nie są żadną „służbą Bogu”, gdyż ta ich „faryzejska służba” jest mu do niczego niepotrzebna, o czym zresztą wyraźnie dał do zrozumienia w Piśmie Św. słowami: „Bóg, który stworzył świat i wszystko na nim, On, który jest Panem nieba i ziemi, nie mieszka w świątyniach zbudowanych ręką ludzką i nie odbiera posługi z rąk ludzkich, jak gdyby czegoś potrzebował, bo sam daje wszystkim życie i oddech i wszystko” (Dz 17,24-25). Czy można to jaśniej wyrazić?! Chyba nie, prawda? A mimo to, tę „szczepionkę” z uporem maniaka odrzucają umysły naszych „przenajświętszych” duszpasterzy, a umysłom wiernych jest ona obca.  

 

Jeśliby zaś chcieć krótko scharakteryzować odwieczną działalność tych wszystkich „sług bożych” i tych „pomocników Boga”, to najlepiej do tego będą pasowały słowa z książki bóg nie jest wielki Christophera Hitchensa: „Wy, durnie i przygłupy, trwajcie w wierze, my natomiast zgarniamy kasę” (z tomu Opowieści kanterberyjskie). To tyle, co miałem do powiedzenia w kwestii „Szczepionkowej hipotezy powstania religii”, zaś czytelnik już sam musi zorientować się, co wg niego jest fikcją, a co prawdą o naszej (i nie tylko) religii. Z pewnością żartem jest to, iż ów tekst ma upamiętnić dla potomnych moje zaszczepienie się przeciwko koronawirusowi Covid 19. Mam natomiast nadzieję, że spodoba się przyjacielowi, mimo tego, iż należy on (wraz z żoną) do bardziej wymagających czytelników.

 

P.S. I nie wierzcie w to, co mędrcy Episkopatu wygadują o prawdziwych szczepionkach ratujących życie.  

 

Maj 2021 r.                                        ------ KONIEC------           

Od Redakcji:

Przypominamy, że jest już w sprzedaży książka Lucjana Ferusa: "Przesłanie". Można ją nabyć w sklepie wydawnictwa "Stapis"  (https://www.stapis.com.pl/?post_type=product), a niebawem będzie również w innych księgarniach.  




Skomentuj     Wyślij artykuł do znajomego:     Wydrukuj




Komentarze
1. szczepionkowa hipoteza powstania religii Krystyna 2021-05-04


Nowy ateizm i krytyka religii

Znalezionych 780 artykuły.

Tytuł   Autor   Opublikowany

Potwór stworzony ludzką wyobraźnią   Ferus   2022-06-26
Z jakiej gliny ulepiłeś swojego boga?   Koraszewski   2022-06-23
Nowy ateizm umarł, niech żyje nowy ateizm   Koraszewski   2022-06-20
Kobieta czyli zło konieczne?   Ferus   2022-06-19
Czarne życie, które nie ma znaczenia: 50 chrześcijan zamordowanych w ich kościele   Ibrahim   2022-06-16
Niezamierzony przez Stwórcę byt   Ferus   2022-06-12
Nowy Ład w dziele bożym   Ferus   2022-06-05
Kreacjonizm i owce Labana   Ferus   2022-05-29
Pacyfizm i papieska omylność   Stewart   2022-05-27
Operacja specjalna o kryptonimie „Arka i potop” (III)   Ferus   2022-05-22
Operacja specjalna o kryptonimie „Arka i potop” (II)   Ferus   2022-05-15
Operacja specjalna o kryptonimie „Arka i potop”   Ferus   2022-05-08
Marzenie o bezbożnym państwie   Koraszewski   2022-05-04
Moje (po)wielkanocne refleksje   Ferus   2022-05-01
Niepotrzebna ziemska sprawiedliwość   Ferus   2022-04-24
Alternatywna koncepcja zbawienia (II)   Ferus   2022-04-18
Alternatywna koncepcja zbawienia   Ferus   2022-04-17
Bądźmy uczniami Chrystusa? (II)   Ferus   2022-04-10
Bądźmy uczniami Chrystusa?   Ferus   2022-04-03
Słabość ateizmu czy religii?   Ferus   2022-03-27
Pytania do Boga   Ferus   2022-03-20
Retoryczne pytanie: „Gdzie był Bóg?”   Ferus   2022-03-13
Wojna pod znakiem krzyża     2022-03-11
Będzie zadowoleni (po śmierci)!   Ferus   2022-03-06
Niewiarygodna „prawdziwość” religii   Ferus   2022-02-20
Błędna analogia o wybaczaniu   Ferus   2022-02-13
Deizm antytezą teizmu? (II)   Ferus   2022-02-06
Deizm antytezą teizmu?   Ferus   2022-01-30
Jezus z uczniami w zbożu   Ferus   2022-01-23
Pierwszy krytyk bożego dzieła (VI)   Ferus   2022-01-16
Pierwszy krytyk dzieła bożego (V)   Ferus   2022-01-09
Hashtag „też odchodzę”   Koraszewski   2022-01-03
Wspomnienie: „Czego sobie życzyłem na nadchodzący 2014 r.?”.   Ferus   2022-01-02
Tradycja powinna się zmieniać pod wpływem praw człowieka   Igwe   2021-12-30
Bóg się rodzi i islmofobia w kafkowskim świecie   Koraszewski   2021-12-26
(Nie)zwykła opowieść wigilijna. Czyli moja nocna, niedokończona rozmowa z psem.   Ferus   2021-12-26
Jacek Tabisz o nowym humanizmie    Tabisz   2021-12-21
Pierwszy krytyk bożego dzieła (IV)   Ferus   2021-12-19
Pierwszy krytyk bożego dzieła (III)   Ferus   2021-12-12
Pierwszy krytyk bożego dzieła (II)   Ferus   2021-12-05
Pierwszy krytyk bożego dzieła   Ferus   2021-11-28
Paradoksalne „Dzięki Bogu” (II)   Ferus   2021-11-21
Paradoksalne „Dzięki Bogu”.   Ferus   2021-11-14
Absurdalna awersja wierzących do ateizmu   Ferus   2021-11-07
Refleksje sprzed lat: „Fikcyjna walka dobra ze złem” i inne   Ferus   2021-10-31
Atak ateizmu na ludzki rozum? (III)   Ferus   2021-10-24
Pytanie bez odpowiedzi   Łukaszewski   2021-10-18
Atak ateizmu na ludzki rozum? II.   Ferus   2021-10-17
Nasila się dżihadystyczne ludobójstwo chrześcijan w Nigerii   Ibrahim   2021-10-16
Atak ateizmu na ludzki rozum?!   Ferus   2021-10-10
Idea, która wyprowadziła rozum na manowce   Ferus   2021-10-03
"Time Magazine” i zachodnie podejście do islamizmu   Mahmoud   2021-10-02
Powolne odrzucanie religijnego mitu   Koraszewski   2021-09-27
Duchowni czy wyrachowani biznesmeni w sutannach?   Ferus   2021-09-26
Kościół zdeprawowany i mamoną silny   Koraszewski   2021-09-22
Turecki ateista zamordowany 31 lat temu   Bulut   2021-09-18
Naturalne czy sztucznie wykreowane religie?   Ferus   2021-09-12
Bogowie popkultury.Czyli jakimi religijnymi stereotypami „karmi” nas telewizja.   Ferus   2021-09-05
Ojciec święty, święty Paweł i teologia zastąpienia    Koraszewski   2021-08-30
(Nie)Fachowe pośrednictwo religijne.Czyli nieudana próba połączenia sprzecznych ze sobą zachowań.   Ferus   2021-08-29
Chora koncepcja Boga/bogów   Ferus   2021-08-22
W oparach ateizmu z czasu przeszłego   Koraszewski   2021-08-19
Islam – religia pokoju   Koraszewski   2021-08-16
Rozum i Wiara (XVIII)   Ferus   2021-08-15
Kult jednostki i bunt umysłu zniewolonego   Pandavar   2021-08-10
Biblia, kobiety i Bóg? (III)   Ferus   2021-08-08
Bezduszna duchowość ateistów   Koraszewski   2021-08-03
Most nad przepaścią (III)   Ferus   2021-08-01
Most nad przepaścią (II)   Ferus   2021-07-25
Most nad przepaścią   Ferus   2021-07-18
Chrześcijańskie stanowisko wobec rozdziału Kościoła i państwa   Koraszewski   2021-07-17
Czy ateizm może być nauczany jako religia?   Koraszewski   2021-07-12
Bajka o „zagubionej owcy” i cwanych „pasterzach duchowych”   Ferus   2021-07-11
Biblia, kobiety i Bóg? (II)   Ferus   2021-07-04
Ekumeniczne spotkanie apostatów   Koraszewski   2021-06-29
Czy wolno krytykować muzułmanów?   Pandavar   2021-06-28
Targniecie się na życie wieczne?   Ferus   2021-06-27
Dwa różne Dekalogi   Ferus   2021-06-20
Pasterze i ich bezwolne owce, czyli paradoksy „duchowego pasterzowania”   Ferus   2021-06-13
Biblia, kobiety i Bóg? Czyli co takiego Bóg chce powiedzieć czytelnikom Pisma Świętego?   Ferus   2021-06-06
Jest człowieczeństwo i jest muzułmańskie człowieczeństwo   Pandavar   2021-06-03
Żałoba bez złudzeń   Igwe   2021-05-26
Bezbożne „Ranczo” (II)   Ferus   2021-05-23
Ateista i „zatroskany głos rozsądku”   Ferus   2021-05-16
Obraza uczuć religijnych. Czyli co obraża osoby wierzące, a co nie, choć może powinno?   Ferus   2021-05-09
„Szczepionkowa” hipoteza powstania religii   Ferus   2021-05-02
Książka Lucjana Ferusa   Koraszewski   2021-04-26
Kłamiemy, gdyż taką mamy naturę? Czyli „względna równowaga między prawdą a fikcją”.   Ferus   2021-04-25
Duchowa służba zdrowia. Czyli oblicze Boga zatroskanego Miłosierdziem.   Ferus   2021-04-18
Poświąteczna refleksja. Kiedy mity traktowane są jako rzeczywistość.   Ferus   2021-04-11
Nieautoryzowany wywiad z Bogiem   Ferus   2021-04-04
Miecz czy Rozum? Czyli jak uczy historia religii: na jedno wychodzi!   Ferus   2021-03-28
Diabelskie zwierciadło jest winne złu?   Ferus   2021-03-21
Dziewuchy dziewuchom tu i tam   Koraszewski   2021-03-16
Irracjonalne „objawienia boże” (II)   Ferus   2021-03-14
Irracjonalne „objawienia boże”   Ferus   2021-03-07
Groza umiarkowanego islamizmu   Chesler   2021-03-04
Hartowanie ciała i hart ducha   Ferus   2021-02-28
Bezbożne „Ranczo”.Czyli nie jest dobrze, iż wierni mało wiedzą o religii, czy raczej bardzo dobrze?   Ferus   2021-02-21
Uciekinierzy z bastionu fałszywych świętości (IV)   Ferus   2021-02-14

« Poprzednia strona  Następna strona »
Polecane
artykuły

„Przebudzeni”


Pod sztandarem


Wielki przekret


Łamanie praw człowieka


Jason Hill


Dlaczego BIden


Korzenie kryzysu energetycznego



Obietnica



Pytanie bez odpowiedzi



Bohaterzy chińskiego narodu



Naukowcy Unii Europejskiej



Teoria Rasy



Przekupieni



Heretycki impuls



Nie klanial



Cervantes



Wojaki Chrystusa



 Palestyńskie weto



Wzmacnianie układu odpornościowego



Wykluczenie Tajwanu z WHO



Drzazgę źle się czyta



Sześć lat



Pochodzenie



Papież Franciszek



Schadenfreude



Pseudonaukowa histeria...


Panstwo etc



Biły się dwa bogi


 Forma przejściowa


Wstęga Möbiusa


Przemysł produkcji kłamstw


Jesteś tym, co czytasz,



Radykalne poglądy polityczne


Einstein



Socjologia


Listy z naszego sadu
Redaktor naczelny:   Hili
Webmaster:   Andrzej Koraszewski
Współpracownicy:   Jacek, , Malgorzata, Andrzej, Marcin, Henryk