Prawda

Niedziela, 14 sierpnia 2022 - 11:40

« Poprzedni Następny »


List, który były niewolnik, Frederick Douglass napisał do swojego pana w 10. rocznicę ucieczki


Frederick Douglas 2020-08-01


Od tłumacza

Frederick_Douglass to jedna z tych postaci z amerykańskiej historii, o której chciałbym, żeby dzieci uczyły się w polskich szkołach. Urodzony w 1818 roku z matki niewolnicy, jako ośmioletni chłopiec został sprzedany, a tam żona nowego właściciela nauczyła go czytać i pisać. Mając dwadzieścia lat zbiegł do stanu Massachusetts, gdzie nie było niewolnictwa, co nie znaczy, że nie było tam rasizmu. Na wszelki wypadek zmienił nazwisko z Frederick Augustus Washington Bailey na Frederick Douglas, powoli budując swój świat wolnego człowieka. W dziesięć lat po ucieczce opublikował list do swojego byłego właściciela. Ten list ukazał się w gazecie „North Star”, którą założył w dziewięć lat po ucieczce, a która odegrała ważną rolę w walce o zniesienie niewolnictwa.


Dla tych, którzy obserwują zawirowania wokół dzisiejszej walki z rasizmem, ten list powinien być szczególnie interesującym dokumentem.


Frederick Douglas pisał:


Do mojego byłego pana, Thomasa Adulda

Szanowny Panie,


Długie, ale w żadnym razie nie przyjazne związki, które łączyły mnie z Panem, pozwalają mi mieć nadzieję, iż bez trudu pojmiesz wielką wolność, jaką odczuwam, zwracając się do ciebie otwarcie i publicznie. Być może ten fakt złagodzi przykrość zobaczenia swojego nazwiska w połączeniu z moim w innym kontekście niż w ogłoszeniu zawierającym mój rysopis i obiecującym wysoką nagrodę za schwytanie mnie. Wciągając cię ponownie w światła opinii publicznej świadom jestem, że narażam się na potężną porcję krytyki. Zapewne zostanę oskarżony o bezzasadne i lekkomyślne lekceważenie pana praw i pana prywatności. Zarówno na Północy, jak i na Południu wielu ma większy szacunek dla zaledwie konwencjonalnych praw, niż dla podstawowych praw jednostki. W naszym kraju wielu ludzi nie mających najmniejszych skrupułów w okradaniu swoich pracowników z ciężko zarobionych rezultatów ich trudu, będzie w szoku z powodu tak mało delikatnego sposobu pokazania pana nazwiska szerokiej publiczności. Spodziewając się tego i pragnąc ustosunkować się do zasadnych zastrzeżeń wobec mojego wystąpienia, zamierzam szczerze przedstawić powody, dla których teraz, jak i uprzednio wspominałem publicznie pana nazwisko. Wszyscy się zgodzą, że człowiek winien kradzieży, grabieży czy mordu traci prawo do zachowania prywatności swojego życia, a społeczeństwo ma prawo do pełnego ujawnienia czynów takiej osoby. Niezależnie jak bardzo tacy ludzie chcieliby wycofać się i ukryć swoje czyny przed publicznym widokiem, społeczeństwo ma prawo ujawnić je i przedstawić ich czyny przed właściwymi w kraju trybunałami w celu ich zbadania.      

 

Szanowny Panie, nie wątpię, że stosując powszechne zasady, bez trudu zobaczy pan światło w jakim jest pan przeze mnie postrzegany. Dlatego też nie zamierzam okazywać złości, ani używać mocnych słów. Wiem, że jest pan człowiekiem mającym sporą dozę inteligencji i może z łatwością ocenić jak pozwalam sobie opisać pański charakter. Pozostanę zatem przy formach języka, które dla innych mogą wydać się mgliste i dwuznaczne, a jednak będą całkowicie zrozumiałe dla pana.        

 

Wybrałem właśnie ten dzień na publikację tego listu do pana, ponieważ jest to rocznica mojej ucieczki i nie znam lepszego sposobu na świętowania tego wydarzenia. Zaledwie dziesięć lat temu, w piękny wrześniowy poranek światło słońca ukazało mi niewolnika, biedny zdegradowany przedmiot, drżący na dźwięk twego głosu, płaczący, że jest człowiekiem i pragnie być zwierzęciem. Nadzieja, którą hołubiłem od tygodni na udane wyrwanie się z twoich rąk, zderzyła się w tej ostatniej godzinie z mrocznymi chmurami wątpliwości i lęku, powodując drżenie mojego ciała i ciężki oddech we wściekłych zmaganiach między nadzieją i strachem. Nie mam słów by opisać tę agonię duszy, której doświadczałem tego poranka, którego nigdy nie zapomnę (wyruszyłem już w świetle dnia). Skoczyłem jednak w mrok. Prawdopodobieństwo, na ile mój rozum mógł je oszacować, przemawiało stanowczo przeciw temu przedsięwzięciu. Moje przygotowania i środki ostrożności, które podjąłem wcześniej, nie były najlepsze. Byłem jak człowiek udający się na wojnę bez broni – dziesięć szans na klęskę, jedna na zwycięstwo. Jedyna osoba, której zaufałem i która obiecała mi pomoc, porażona strachem w godzinie próby, opuściła mnie, pozostawiając całą odpowiedzialność za sukces lub porażkę wyłącznie na moich barkach. Pan, szanowny panie, nie może nigdy zrozumieć co czułem. Kiedy patrzę wstecz, nie mogę uwierzyć, że podjąłem tę próbę. Mimo mrocznych widoków, dzięki Najwyższemu, który jest zawsze Bogiem uciśnionych, podjąłem próbę, która zadecydowała o moich ziemskich losach. Skorzystałem ze złotej okazji, której efektem jest wolny człowiek, młody silny i aktywny.    

 

Nieraz myślałem, że chciałbym panu wyjaśnić powody, które skłoniły mnie do ucieczki od ciebie. Niemalże wstydzę się, gdyż teraz mógł je pan odkryć samodzielnie. Zamierzam jednak rzucić na nie okiem. Jeszcze będąc zaledwie sześcioletnim dzieckiem upajałem się myślą, że kiedyś ucieknę. Pierwszym wysiłkiem intelektualnym, który pamiętam, była próba rozwiązania tajemnicy – dlaczego jestem niewolnikiem? To pytanie dręczyło mój młodzieńczy umysł przez wiele dni, chwilami wypierając wszelkie inne myśli. Kiedy widziałem jak bat nadzorcy przeciął do krwi skórę na karku kobiety, kiedy słyszałem jej przeraźliwy krzyk, ukryłem się w kącie przy płocie, płacząc i pytając dlaczego. Przez jakieś medium, nie wiem już przez jakie, otrzymałem ideę Boga, Stwórcy całej ludzkości, czarnych i białych, który uczynił czarnych sługami białych, niewolnikami. Jak mógł to uczynić i być dobrym? Nie mogłem tego pojąć. Nie przekonywała mnie teoria, która czyniła Boga odpowiedzialnym za niewolnictwo. Bolało mnie to i często płakałem z tego powodu.                             


Pewnego razu pana pierwsza żona, pani Lukrecja, usłyszała jak śpiewam i płaczę, zapytała mnie, co się stało, ale bałem się jej powiedzieć. Gnębiła mnie ta sprawa, aż pewnej nocy siedząc w kuchni, usłyszałem starych niewolników opowiadających, jak ich rodzice zostali porwani w Afryce przez białych mężczyzn i sprzedani tu jako niewolnicy. Cała tajemnica natychmiast się wyjaśniła. Wkrótce po tym wydarzeniu zbiegła moja ciotka Dżinny i wuj Noah. Wrzawa, którą podniósł pański teść, uświadomiła mi po raz pierwszy, że są wolne stany i stany z niewolnictwem. Od tego dnia postanowiłem, że kiedyś ucieknę. Moralność tego aktu przedstawiam następująco: jestem sobą i pan jest sobą, jesteśmy dwiema różnymi osobami, równymi osobami. Czym ty jesteś, ja jestem. Jesteś człowiekiem i ja też. Bóg stworzył nas obu i uczynił nas odrębnymi istotami. Nie jestem przez naturę związany z tobą, ani ty ze mną. Natura nie uzależniła twego istnienia ode mnie, ani mojego od ciebie. Nie mogę chodzić na twoich nogach, ani ty na moich. Nie mogę za ciebie oddychać, ani ty za mnie. Jesteśmy różnymi osobami i obaj jesteśmy podobnie obdarzeni zdolnościami potrzebnymi do naszej jednostkowej egzystencji. Opuszczając cię, nie zabrałem niczego, co nie należy do mnie i w żaden sposób nie uszczupliłem twoich środków niezbędnych do uczciwego życia. Twoje zdolności pozostały twoje, a moje stały się przydatne dla ich prawowitego właściciela. Dlatego też nie widzę niczego złego w żadnej części tej transakcji. Prawda, porzuciłem cię w tajemnicy, co było bardziej twoją winą niż moją. Gdybym ci ujawnił mój sekret, zniweczyłbyś to przedsięwzięcie ze szczętem. Ale byłbym naprawdę szczęśliwy mogąc cię zapoznać z moim zamiarem opuszczenia cię.            

 

Być może chciałby pan wiedzieć, jaka jest obecnie moja sytuacja. Mogę powiedzieć, że znacznie wolę ją od tej, której doświadczałem w Maryland. Nie mam przecie żadnych uprzedzeń do tego stanu. Jego geografia, klimat, żyzność i produkty czynią go ponętnym miejscem zamieszkania dla każdego. Gdyby nie niewolnictwo, nie jest wykluczone, że chciałbym ponownie zamieszkać w tym stanie. Zapewne zdziwi pana, że ludzie na Północy żyją w złudzeniu, że emancypacja niewolników na Południu spowodowałaby ich ucieczkę na Północ. Gdyby do tego doszło zobaczyłby pan wiele znajomych twarzy ponownie na Południu. W rzeczywistości w przypadku emancypacji większość powróciłaby na Południe. Chcemy żyć tam, gdzie urodziliśmy się i złożyć nasze kości obok kości naszych ojców i nic prócz potężnej miłości do wolności nie trzyma nas z dala od Południa. Ale dla tej miłości gotowi jesteśmy żyć o chlebie i wodzie.                           

 

Po tym jak pana porzuciłem, doświadczyłem wiele. Przemierzałem drogi, o których nie marzyłem, będąc niewolnikiem. Z tych dziesięciu lat och czasu opuszczenia pana, pierwsze trzy spędziłem jako zwykły robotnik w dokach New Bedford w Massachusetts. Tam zarobiłem moje pierwsze trzy dolary. Były moje, mogłem je wydać jak chciałem. Mogłem za nie kupić szynkę lub śledzia nie pytając nikogo o nic. Pamięta pan, kiedy otrzymywałem siedem, osiem, a czasem dziewięć dolarów na tydzień w Baltimore, w sobotni wieczór  zabierał pan wszystko co do centa, mówiąc, że należę do pana, więc i moje zarobki są pańskie. Delikatnie mówiąc, nigdy tego nie lubiłem, uważałem, że to trochę podłe. Zapomnijmy o tym. Kiedy najpierw dotarłem do New Bedford niezbyt sprawnie liczyłem pieniądze tak jak się je liczy w Nowej Anglii. Zdradzałem się wiele razy. Łapałem się na tym, że na czteropensówkę mówię „phip”, aż pewnego razu jakiś człowiek oskarżył mnie, że jestem zbiegłym niewolnikiem, jak głuptas natychmiast od niego uciekłem, ale bałem się strasznie, że podejmie jakieś kroki, by odesłać mnie ponownie do niewoli, do tego, czego bałem się bardziej niż śmierci.          

 

Szybko jednak nauczyłem się nie tylko liczyć pieniądze, ale również je zarabiać, więc dawało się żyć. Ożeniłem się wkrótce po opuszczeniu pana, w rzeczywistości byłem zaręczony zanim uciekłem. I nie tylko moja towarzyszka nie była ciężarem, ale wielką pomocą. Ona poszła na służbę, ja pracowałem w dokach i mimo ogromnych trudów tej pierwszej zimy, nie mogliśmy być bardziej szczęśliwi. Po trzech latach w New Bedford spotkałem pana Lloyda Garrisona, człowieka, o którym pewnie pan słyszał, ponieważ jest dobrze znany właścicielom niewolników. To on nakładł mi do głowy, że mogę być użyteczny dla sprawy wyzwolenia niewolników, poświęcając cząstkę mojego czasu opowiadaniu ludziom o moich losach i o losach innych niewolników, których widziałem. To był świt nowej egzystencji, wyższej od wszystkiego, do czego wcześniej aspirowałem. Znalazłem się w społeczności ludzi czystych, oświeconych i dobrych, najlepszych, na jakich ten kraj się zdobył. Wśród nich nigdy nie zapominałem o panu, niezmiennie był pan głównym tematem naszych rozmów, w których nie szczędziłem panu złej sławy. Chyba nie muszę panu mówić, że opinia, jaka ukształtowała się o panu w tych kręgach, nie była pozytywna. Nie mają wielkiego szacunku dla pana uczciwości, a jeszcze gorszą opinię o pańskiej religii.           

 

Miałem zamiar opowiedzieć panu moje bardziej interesujące doświadczenia. Wkrótce jak tylko zacząłem się cieszyć wspaniałym towarzystwem, o którym panu wspomniałem, światło ich doskonałości wywarło dobroczynny wpływ na mój umysł i serce. Wiele z mojej wcześniejszej niechęci do ludzi białych zanikło, a ich sposób bycia i obyczaje, tak bardzo odmienne od tego, do czego byłem przyzwyczajony w kuchennych pomieszczeniach na plantacjach Południa, oczarowały mnie, budząc silną niechęć do szorstkich i zdegradowanych form w mojej niewolniczej kondycji. Podjąłem zatem wysiłki w celu doskonalenia umysłu i zachowania, iżby dostosować się do miejsca, do którego chyba opatrzność mnie doprowadziła. Transformacja od poniżenia do szacunku, była ogromną zmianą, zaś przechodzenie od jednego do drugiego bez znaków poprzedniej kondycji jest doprawdy trudną sprawą. Proszę nie sądzić, że uwolniłem się od pozostałości dziwactw z plantacji, ale moi nowi przyjaciele, przy całej niechęci do tamtych obyczajów, traktują mnie z wyrozumieniem, do którego moje przeszłe życie jakoś mnie upoważnia. Tak więc moja sytuacja jest nadzwyczaj zadawalająca. Jeśli idzie o moje domowe sprawy, mogę się pochwalić, że mieszkam równie komfortowo jak pan. Mam przedsiębiorczą i wspaniałą towarzyszkę, czwórkę kochanych dzieci – najstarsza córka ma dziewięć lat, trzech synów, mających osiem, sześć i cztery lata. Trójka starszych chodzi już regularnie do szkoły, dwoje czyta i pisze, a trzecie kreśli poprawnie krótkie słowa. Kochane stworzenia! Wszystkie mają wygodne łóżka i mogą spać spokojnie, całkowicie bezpieczne pod moim własnym dachem. Nie ma tu właścicieli niewolników mogących zranić moje serce wyrywając je z moich ramion, rozbić najświętsze marzenia matki i zabrać jej dzieci. Te dzieci są nasze, nie przeznaczone do pracy na plantacji trzciny cukrowej czy tytoniu, ale by je strzec, chronić i wychowywać w duchu ewangelii, by wprowadzać je na ścieżkę mądrości i cnoty, i jak potrafimy czynić z nich istoty pożyteczne dla świata i dla samych siebie.                             

 

O, drogi panie, nigdy właściciel niewolników nie jawi mi się tak bardzo agentem piekła jak kiedy patrzę na moje ukochane dzieci. W tych chwilach tracę panowanie nad moimi uczuciami. Zamierzałem opowiedzieć więcej o moim dostatku i szczęśliwości, ale gonitwa myśli i uczuć przy tych wyliczeniach utrudnia mi dalszy marsz w tym kierunku. Okrutne koszmary niewolnictwa budzą moje przerażenie, płacz milionów przeszywa moje serce i mrozi krew w żyłach.

 

Pamiętam łańcuch, knebel i krwawy bat, ponury świat skutych kajdanami, koszmar wydarcia męża żonie, dzieci rodzicom, sprzedawania jak bestii na rynku. Nie mów, że to zmyślone obrazy. Dobrze wiesz, że mam na plecach blizny po razach zadanych na twój rozkaz i że ty, chociaż byliśmy braćmi w tym samym kościele, spowodowałeś, że moja prawa ręka, którą teraz piszę ten list, była mocno związana z lewą, że prowadzono mnie pod lufą pistoletu piętnaście mil, by sprzedać jak bydlę na rynku, za rzekomą zbrodnię zamiaru ucieczki z twojej posesji. To i wiele innych rzeczy dobrze pamiętasz i wiesz, że są prawdą nie tylko o tobie, ale o niemal wszystkich właścicielach niewolników wokół ciebie.     

 

Prawdopodobnie nadal jesteś winien posiadania co najmniej trzech moich kochanych sióstr i mojego jedynego brata. Uważasz ich za swoją własność. Są zapisani w twoich księgach lub zostali sprzedani handlarzom ludzkim mięsem z widokiem napełnienia twojej zawsze głodnej kiesy. Szanowny panie, pragnąłbym wiedzieć w jakim stanie i gdzie znajdują się teraz moje kochane siostry. Czy sprzedałeś je? Czy nadal są twoją własnością? Co się z nimi stało? Czy żyją, czy zmarły? A moja kochana stara babka, którą jak starego bezużytecznego konia wyrzuciłeś, żeby zmarła w lesie – czy jeszcze żyje?  Napisz i opowiedz o nich wszystkich. Jeśli moja babka nadal żyje, nie jest ci do niczego potrzebna, ponieważ musi mieć już prawie osiemdziesiąt lat – zbyt stara by się troszczył o nią ktoś, dla kogo przestała być użyteczna, przyślij ją do mnie do Rochester lub przywieź ją do Filadelfii, a dla mnie opieka nad jej starością będzie koroną szczęścia w moim życiu. Była dla mnie matką i ojcem nie szczędząc trudu dla mojej wygody. Przyślij mi moją babkę, bym mógł się nią na starość opiekować. I moje siostry, opowiedz mi o nich. Napisałbym do nich i dowiedział się od nich wszystkiego bez tego, by ci przeszkadzać w jakikolwiek sposób. Ach tak, z powodu twojego nieludzkiego zachowania, pozbawiono je możliwości czytania i pisania. Trzymałeś je w skrajnej ignorancji, tym samym ograbiając z radości pisania i otrzymywania listów od nieobecnych przyjaciół i krewnych. Twoje zło i okrucieństwo wobec bliźnich było w tym względzie gorsze niż rany, które zostawiłeś na plecach moich i innych niewolników. To obraza duszy, wojna z nieśmiertelnym duchem i coś za co zostaniesz osądzony stając przed naszym wspólnym Ojcem i Stwórcą.             

 

Odpowiedzialność, jaką przyjąłeś w tej sprawie na siebie, jest prawdziwie ohydna – zdumiewające jak mogłeś iść z tym przez te wszystkie lata. Twój umysł stał się mroczny a serce twarde, twoje sumienie musi być przepalone i skamieniałe, w innym razie już dawno odrzuciłbyś przeklęty ciężar i znalazł ulgę z rąk przebaczającego Boga. Pozwól, że zapytam, co byś powiedział, gdybym ciemną nocą  przyszedł do twojej posiadłości z bandą bezlitosnych zbójów, by porwać twoją własną cudowną córeczkę Amandę i zabrał ją od jej rodziny, przyjaciół, i wszystkich, których kochała, żeby uczynić z niej niewolnicę, zmusić do pracy, zabierać zarobione przez nią pieniądze, umieścić jej imię w księdze mojej własności, bez myśli o jej prawach, gdybym zniszczył potęgę jej nieśmiertelnej duszy, odbierając możliwość nauczenia się czytania i pisania, karmił ją marnie, ubierał skąpo, i czasami biczował po  nagim grzbiecie, co więcej i co jeszcze straszniejsze, gdybym zostawił ją bez osłony wystawioną na brutalną lubieżność wrogich nadzorców, którzy by zatruli i podeptali jej jasną duszę, ograbiając ją z godności, pozbawiając cnoty, niszcząc wszystko co zdobi jej charakter i kobiecość? Pytam co byś o mnie sądził, gdybym tak się zachował? O, język potępionych nie może znaleźć słów dość piekielnych, żeby wyrazić twoją ideę sprzecznej z moim Bogiem niegodziwości. A przecież, mój panie, twoje postępowanie wobec moich ukochanych sióstr jest we wszystkich punktach dokładnie takie jak tu przedstawiłem. Przeklęty byłby czyn taki z mojej strony w stopniu nie mniejszym niż to, coś zrobił mnie i moim siostrom.                      

 

Zbliżam się już do końca tego listu, usłyszysz jeszcze ode mnie, jeśli nie odpowiesz. Zamierzam użyć cię jako broni, którą walczyć będę z systemem niewolnictwa. Będziesz stanowił przykład, by zwrócić uwagę publiczności na ten system i koszmar handlu duszami i ciałami. Będę cię używał jako środka dla prezentacji charakteru amerykańskiego kościoła i kleru, jako środka by zmusić ten grzeszny naród i ciebie samego do pokuty. Robię to nie ze złości do ciebie. Nie ma dachu pod którym byłbyś bezpieczniejszy niż mój, nie ma niczego w moim domy, czym bym się z tobą nie podzielił dla twojej wygody. Doprawdy, byłoby  moim przywilejem pokazać ci, jak ludzie powinni się wzajem traktować.          

 

Jestem twoim współczłowiekiem, ale nie niewolnikiem.

FREDERICK DOUGLASS.

Wrzesień 1848r.


Fredrick Douglas Letter to His Slave Master

Watch the Yard

Tłumaczenie: Andrzej Koraszewski  


Skomentuj     Wyślij artykuł do znajomego:     Wydrukuj






Notatki

Znalezionych 2191 artykuły.

Tytuł   Autor   Opublikowany

Dżihad i pokój, kiedy wyrosną gruszki na wierzbie   Blum   2022-08-13
O różnych formach oderwania od rzeczywistości   Koraszewski   2022-08-13
Biden i bardzo masochistyczny gwóźdź   Taheri   2022-08-12
Co zobaczył Seward w Jerozolimie   Jacoby   2022-08-09
Pandemia małpiego rozumu   Koraszewski   2022-08-08
Dlaczego zachodni dziennikarze omijają temat nepotyzmu i korupcji w Autonomii Palestyńskiej?   Fitzgerald   2022-08-07
Ekoekstremizm rzucił Sri Lankę na kolana   Ridley   2022-08-04
Zielone marzenia, inflacyjne realia   i Hügo Krüger   2022-08-03
Haniebna polityka Unii Europejskiej wobec mułłów w Iranie   Rafizadeh   2022-08-02
Judaizm zasługuje na taki sam szacunek jak islam   Tobin   2022-07-31
Administracja Bidena finansuje antyizraelskie programy szkolne i propagandę nienawiści   Tawil   2022-07-29
Dyskryminacja z miłości i dobrego serca   Koraszewski   2022-07-29
Odkryte taśmy z wyznaniami Eichmanna   Jacoby   2022-07-27
Wycieczka Bidena do szpitala we wschodniej Jerozolimie   Fitzgerald   2022-07-24
Palestyńczycy robią pranie mózgu światu: mały przykład, który demaskuje cały przemysł palestyńskich kłamstw     2022-07-23
Obecność mitu pod strzechą i blachodachówką   Koraszewski   2022-07-23
Administracja Bidena: najbardziej przyjazna dla irańskich mułłów?   Rafizadeh   2022-07-22
Wyzwolenie Arabów z rąk globalnej lewicy   Mansour   2022-07-21
Biznes zawodowych „obrońców praw człowieka”   Koraszewski   2022-07-20
NATO w Madrycie: To nie będzie ostatni szantaż Erdoğana   Bekdil   2022-07-20
Palestyńskie tortury: raport dla ONZ     2022-07-19
UNRWA nadal uczy nienawiści, ale administracji Bidena to nie przeszkadza   Fitzgerald   2022-07-17
Od dziesięcioleci istnieje „Plan Marshalla” dla Palestyńczyków. Nie zadziałał     2022-07-16
Covid, wojna i inne troski   Koraszewski   2022-07-15
Strach i odraza w Iranie   Fitzgerald   2022-07-14
Biblia dla pana proboszcza   Kruk   2022-07-13
Jak naruszyliśmy standardy pewnej „społeczności”   Koraszewski   2022-07-12
Kto ukradł palestyńską ziemię? Jordania   Bard   2022-07-09
Śmierć dziennikarki, kim są winni?   Flatow   2022-07-07
Konformizm w domu wariatów jest strategią przetrwania   Koraszewski   2022-07-06
Wielka Brytania i jej polityka wobec Jerozolimy   Fitzgerald   2022-07-05
Wojny pełne błędnych kalkulacji   i Alberto M. Fernandez   2022-06-30
Najwspanialszy wynalazek ludzkości   Koraszewski   2022-06-30
Kraje arabskie ponownie odtrąciły UNRWA na konferencji o pomocy finansowej     2022-06-30
Sudan: Ludobójstwo, o którym nikt nie mówi   Rehov   2022-06-30
Monolog prowincjonalnego Hamleta   Kruk   2022-06-29
Niech już UNRWA wreszcie umrze   Blum   2022-06-29
Gdzie były media, kiedy niezależne dochodzenie uznało Amnesty International za organizację „instytucjonalnie rasistowską”?   von Koningsveld   2022-06-28
To nie jest artykuł o Shireen Abu Akleh   Collier   2022-06-27
W poszukiwaniu lekarstwa na obłęd   Koraszewski   2022-06-27
Amnesty International UK jest „instytucjonalnie rasistowska”, „kolonialistyczna” – a jej antysemityzm jest z tym ściśle powiązany     2022-06-25
Kiedy aktor jest aktorem   Jacoby   2022-06-24
Burzenie domów i zagarnianie ziemi, o których nikt nie mówi   Toameh   2022-06-23
Dziwaczna francuska sprawiedliwość   Carmon   2022-06-22
Turcja uderza na Irak, Syrię, Cypr i Grecję   Bulut   2022-06-21
Podcast "Guardiana": 34 minuty palestyńskiej propagandy udającej dziennikarstwo   Levick   2022-06-19
„Choroba” przywrócona przez Putina   Taheri   2022-06-18
Podsycanie urojeń Palestyńczyków   Bard   2022-06-18
Mało nas, mało nas do pieczenia chleba   Koraszewski   2022-06-17
Jak UE może chcieć bliższych więzi z Izraelem, finansując równocześnie terrorystyczne organizacje pozarządowe?   Deutsch   2022-06-16
Kilka słów do prezydenta Macrona: Sois Beau Et Tais-Toi   Fitzgerald   2022-06-15
Nuklearne zwycięstwo irańskich mułłów   Rafizadeh   2022-06-14
Co by było, gdyby Izrael traktował Amerykę tak, jak Ameryka traktuje Izrael?   Bard   2022-06-12
Iran: zbliża się lato gniewu   Taheri   2022-06-10
Alternatywny wszechświat palestyńskiej „suwerenności”   Altabef   2022-06-09
Nie zostawiajcie Amerykanów i sojuszników w ciemności   Rafizadeh   2022-06-08
ONZ twierdzi, że Izrael „w przeważającej mierze” ponosi winę za konflikt z Palestyńczykami     2022-06-08
Klinika Odessa - Ostatni felieton Ludwika Lewina   Lewin   2022-06-07
Wyszukiwarka Google promuje antysemityzm   Collier   2022-06-05
Pięćdziesiąt lat temu masakra w Izraelu ujawniła przerażający stan bezpieczeństwa na lotniskach   Gross   2022-06-04
Bibi, PiS, Kafka i pustelnik   Koraszewski   2022-06-03
Dlaczego dla ONZ jedna masakra w meczecie jest o wiele gorsza niż niezliczone masakry w kościołach?   Ibrahim   2022-06-03
Administracja Bidena błędnie rozumie posunięcia Erdoğana   Bekdil   2022-06-01
Oczywista prawda, której świat nie akceptuje: Palestyńczycy są odpowiedzialni za palestyńską przemoc     2022-06-01
Jak zaprzeczyć Holocaustowi, udając że się tego nie robi   Apfel   2022-05-30
Nienawidzący Izraela są naprawdę mistrzami propagandy     2022-05-29
Czy da się naprawić Human Rights Watch?   Steinberg   2022-05-28
Porozmawiajmy o „nakbie” i o tym, kto jest naprawdę odpowiedzialny za cierpienie Palestyńczyków   Tobin   2022-05-27
Czy politycy mogą być racjonalni?   Koraszewski   2022-05-25
Uchodźcy, ekonomia, zazdrość i nienawiść   Koraszewski   2022-05-23
BDS: Rosja versus Izrael   Kontorovich   2022-05-22
Oszałamiające kłamstwo najbardziej wpływowego muzułmanina na świecie   Ibrahim   2022-05-21
Narcyzm moralny i psychologia porażki   Landes   2022-05-20
Dlaczego Erdoğan szantażuje NATO?   Bekdil   2022-05-19
Radości, których dostarcza antysemityzm   Garrard   2022-05-19
Dlaczego Joe Biden ma taką obsesję na punkcie izraelskich osiedli?   Flatow   2022-05-17
Bardzo potrzebny rurociąg EastMed oczekuje na zaaprobowanie   Bergman   2022-05-17
Smutek wolności utopionej w krwi   Koraszewski   2022-05-16
Jak Biden rozpoczął wojnę z MBS, a potem przyszedł żebrać   Abdul-Hussain   2022-05-14
Urok intratnej neutralności   Koraszewski   2022-05-13
Szefowa związku brytyjskich studentów oskarżona o antysemityzm   Wójcik   2022-05-12
Dlaczego Rosja sądziła, że opowiadanie o “nazistach” będzie przekonujące   Franzman   2022-05-09
Rektor Princeton odrzuca wolność słowa i demonizuje jej obrońców   Klainerman   2022-05-07
Błogosławieństwo uczenia się na pamięć   Jacoby   2022-05-06
Wojna Rosji z Ukrainą: Bez szminki   Tsalic   2022-05-03
W redakcji „New York Timesa” słowo „okupowany” sprawia kłopot   Flatow   2022-05-03
Spiskowe teorie szacownego “Guardiana”   Collier   2022-05-01
Czarny Piotruś w rękawie Putina   Koraszewski   2022-04-30
Odstraszanie Chin: USA powinny uzbroić Tajwan po zęby – natychmiast   Chang   2022-04-29
Bliski Wschód: amerykańska wizja   Taheri   2022-04-28
Kursy walut w czasach putinowskiej zarazy   Koraszewski   2022-04-27
Przypomnienie o wszystkich tych palestyńskich uchodźcach   Bard   2022-04-27
Recenzja książki People Love Dead Jews     2022-04-26
Długi zbiór krótkich tematów   Rosenthal   2022-04-25
Turcja: Strzeżcie się islamistów niosących dary   Bekdil   2022-04-23
Dno nienawiści do Izraela   Levick   2022-04-22
Problem z świadkami Boga i z błaznami w kapłańskich szatach   Koraszewski   2022-04-21
Sprawy, których nie zauważają apologeci Putina   Taheri   2022-04-19
Europa kocha Palestyńczyków i udaje, że nie wie dlaczego   Koraszewski   2022-04-17
„Guardian” trzyma się narracji „biernej ofiary” w sprawie arabskiej przestępczości   Levick   2022-04-16

« Poprzednia strona  Następna strona »
Polecane
artykuły

Nowy ateizm


Lomborg


„Choroba” przywrócona przez Putina


„Przebudzeni”


Pod sztandarem


Wielki przekret


Łamanie praw człowieka


Jason Hill


Dlaczego BIden


Korzenie kryzysu energetycznego



Obietnica



Pytanie bez odpowiedzi



Bohaterzy chińskiego narodu



Naukowcy Unii Europejskiej



Teoria Rasy



Przekupieni



Heretycki impuls



Nie klanial



Cervantes



Wojaki Chrystusa



 Palestyńskie weto



Wzmacnianie układu odpornościowego



Wykluczenie Tajwanu z WHO



Drzazgę źle się czyta



Sześć lat



Pochodzenie



Papież Franciszek



Schadenfreude



Pseudonaukowa histeria...


Panstwo etc



Biły się dwa bogi


 Forma przejściowa


Wstęga Möbiusa


Przemysł produkcji kłamstw


Jesteś tym, co czytasz,


Listy z naszego sadu
Redaktor naczelny:   Hili
Webmaster:   Andrzej Koraszewski
Współpracownicy:   Jacek, , Malgorzata, Andrzej, Marcin, Henryk