Prawda

Czwartek, 21 stycznia 2021 - 18:34

« Poprzedni Następny »


List, który były niewolnik, Frederick Douglass napisał do swojego pana w 10. rocznicę ucieczki


Frederick Douglas 2020-08-01


Od tłumacza

Frederick_Douglass to jedna z tych postaci z amerykańskiej historii, o której chciałbym, żeby dzieci uczyły się w polskich szkołach. Urodzony w 1818 roku z matki niewolnicy, jako ośmioletni chłopiec został sprzedany, a tam żona nowego właściciela nauczyła go czytać i pisać. Mając dwadzieścia lat zbiegł do stanu Massachusetts, gdzie nie było niewolnictwa, co nie znaczy, że nie było tam rasizmu. Na wszelki wypadek zmienił nazwisko z Frederick Augustus Washington Bailey na Frederick Douglas, powoli budując swój świat wolnego człowieka. W dziesięć lat po ucieczce opublikował list do swojego byłego właściciela. Ten list ukazał się w gazecie „North Star”, którą założył w dziewięć lat po ucieczce, a która odegrała ważną rolę w walce o zniesienie niewolnictwa.


Dla tych, którzy obserwują zawirowania wokół dzisiejszej walki z rasizmem, ten list powinien być szczególnie interesującym dokumentem.


Frederick Douglas pisał:


Do mojego byłego pana, Thomasa Adulda

Szanowny Panie,


Długie, ale w żadnym razie nie przyjazne związki, które łączyły mnie z Panem, pozwalają mi mieć nadzieję, iż bez trudu pojmiesz wielką wolność, jaką odczuwam, zwracając się do ciebie otwarcie i publicznie. Być może ten fakt złagodzi przykrość zobaczenia swojego nazwiska w połączeniu z moim w innym kontekście niż w ogłoszeniu zawierającym mój rysopis i obiecującym wysoką nagrodę za schwytanie mnie. Wciągając cię ponownie w światła opinii publicznej świadom jestem, że narażam się na potężną porcję krytyki. Zapewne zostanę oskarżony o bezzasadne i lekkomyślne lekceważenie pana praw i pana prywatności. Zarówno na Północy, jak i na Południu wielu ma większy szacunek dla zaledwie konwencjonalnych praw, niż dla podstawowych praw jednostki. W naszym kraju wielu ludzi nie mających najmniejszych skrupułów w okradaniu swoich pracowników z ciężko zarobionych rezultatów ich trudu, będzie w szoku z powodu tak mało delikatnego sposobu pokazania pana nazwiska szerokiej publiczności. Spodziewając się tego i pragnąc ustosunkować się do zasadnych zastrzeżeń wobec mojego wystąpienia, zamierzam szczerze przedstawić powody, dla których teraz, jak i uprzednio wspominałem publicznie pana nazwisko. Wszyscy się zgodzą, że człowiek winien kradzieży, grabieży czy mordu traci prawo do zachowania prywatności swojego życia, a społeczeństwo ma prawo do pełnego ujawnienia czynów takiej osoby. Niezależnie jak bardzo tacy ludzie chcieliby wycofać się i ukryć swoje czyny przed publicznym widokiem, społeczeństwo ma prawo ujawnić je i przedstawić ich czyny przed właściwymi w kraju trybunałami w celu ich zbadania.      

 

Szanowny Panie, nie wątpię, że stosując powszechne zasady, bez trudu zobaczy pan światło w jakim jest pan przeze mnie postrzegany. Dlatego też nie zamierzam okazywać złości, ani używać mocnych słów. Wiem, że jest pan człowiekiem mającym sporą dozę inteligencji i może z łatwością ocenić jak pozwalam sobie opisać pański charakter. Pozostanę zatem przy formach języka, które dla innych mogą wydać się mgliste i dwuznaczne, a jednak będą całkowicie zrozumiałe dla pana.        

 

Wybrałem właśnie ten dzień na publikację tego listu do pana, ponieważ jest to rocznica mojej ucieczki i nie znam lepszego sposobu na świętowania tego wydarzenia. Zaledwie dziesięć lat temu, w piękny wrześniowy poranek światło słońca ukazało mi niewolnika, biedny zdegradowany przedmiot, drżący na dźwięk twego głosu, płaczący, że jest człowiekiem i pragnie być zwierzęciem. Nadzieja, którą hołubiłem od tygodni na udane wyrwanie się z twoich rąk, zderzyła się w tej ostatniej godzinie z mrocznymi chmurami wątpliwości i lęku, powodując drżenie mojego ciała i ciężki oddech we wściekłych zmaganiach między nadzieją i strachem. Nie mam słów by opisać tę agonię duszy, której doświadczałem tego poranka, którego nigdy nie zapomnę (wyruszyłem już w świetle dnia). Skoczyłem jednak w mrok. Prawdopodobieństwo, na ile mój rozum mógł je oszacować, przemawiało stanowczo przeciw temu przedsięwzięciu. Moje przygotowania i środki ostrożności, które podjąłem wcześniej, nie były najlepsze. Byłem jak człowiek udający się na wojnę bez broni – dziesięć szans na klęskę, jedna na zwycięstwo. Jedyna osoba, której zaufałem i która obiecała mi pomoc, porażona strachem w godzinie próby, opuściła mnie, pozostawiając całą odpowiedzialność za sukces lub porażkę wyłącznie na moich barkach. Pan, szanowny panie, nie może nigdy zrozumieć co czułem. Kiedy patrzę wstecz, nie mogę uwierzyć, że podjąłem tę próbę. Mimo mrocznych widoków, dzięki Najwyższemu, który jest zawsze Bogiem uciśnionych, podjąłem próbę, która zadecydowała o moich ziemskich losach. Skorzystałem ze złotej okazji, której efektem jest wolny człowiek, młody silny i aktywny.    

 

Nieraz myślałem, że chciałbym panu wyjaśnić powody, które skłoniły mnie do ucieczki od ciebie. Niemalże wstydzę się, gdyż teraz mógł je pan odkryć samodzielnie. Zamierzam jednak rzucić na nie okiem. Jeszcze będąc zaledwie sześcioletnim dzieckiem upajałem się myślą, że kiedyś ucieknę. Pierwszym wysiłkiem intelektualnym, który pamiętam, była próba rozwiązania tajemnicy – dlaczego jestem niewolnikiem? To pytanie dręczyło mój młodzieńczy umysł przez wiele dni, chwilami wypierając wszelkie inne myśli. Kiedy widziałem jak bat nadzorcy przeciął do krwi skórę na karku kobiety, kiedy słyszałem jej przeraźliwy krzyk, ukryłem się w kącie przy płocie, płacząc i pytając dlaczego. Przez jakieś medium, nie wiem już przez jakie, otrzymałem ideę Boga, Stwórcy całej ludzkości, czarnych i białych, który uczynił czarnych sługami białych, niewolnikami. Jak mógł to uczynić i być dobrym? Nie mogłem tego pojąć. Nie przekonywała mnie teoria, która czyniła Boga odpowiedzialnym za niewolnictwo. Bolało mnie to i często płakałem z tego powodu.                             


Pewnego razu pana pierwsza żona, pani Lukrecja, usłyszała jak śpiewam i płaczę, zapytała mnie, co się stało, ale bałem się jej powiedzieć. Gnębiła mnie ta sprawa, aż pewnej nocy siedząc w kuchni, usłyszałem starych niewolników opowiadających, jak ich rodzice zostali porwani w Afryce przez białych mężczyzn i sprzedani tu jako niewolnicy. Cała tajemnica natychmiast się wyjaśniła. Wkrótce po tym wydarzeniu zbiegła moja ciotka Dżinny i wuj Noah. Wrzawa, którą podniósł pański teść, uświadomiła mi po raz pierwszy, że są wolne stany i stany z niewolnictwem. Od tego dnia postanowiłem, że kiedyś ucieknę. Moralność tego aktu przedstawiam następująco: jestem sobą i pan jest sobą, jesteśmy dwiema różnymi osobami, równymi osobami. Czym ty jesteś, ja jestem. Jesteś człowiekiem i ja też. Bóg stworzył nas obu i uczynił nas odrębnymi istotami. Nie jestem przez naturę związany z tobą, ani ty ze mną. Natura nie uzależniła twego istnienia ode mnie, ani mojego od ciebie. Nie mogę chodzić na twoich nogach, ani ty na moich. Nie mogę za ciebie oddychać, ani ty za mnie. Jesteśmy różnymi osobami i obaj jesteśmy podobnie obdarzeni zdolnościami potrzebnymi do naszej jednostkowej egzystencji. Opuszczając cię, nie zabrałem niczego, co nie należy do mnie i w żaden sposób nie uszczupliłem twoich środków niezbędnych do uczciwego życia. Twoje zdolności pozostały twoje, a moje stały się przydatne dla ich prawowitego właściciela. Dlatego też nie widzę niczego złego w żadnej części tej transakcji. Prawda, porzuciłem cię w tajemnicy, co było bardziej twoją winą niż moją. Gdybym ci ujawnił mój sekret, zniweczyłbyś to przedsięwzięcie ze szczętem. Ale byłbym naprawdę szczęśliwy mogąc cię zapoznać z moim zamiarem opuszczenia cię.            

 

Być może chciałby pan wiedzieć, jaka jest obecnie moja sytuacja. Mogę powiedzieć, że znacznie wolę ją od tej, której doświadczałem w Maryland. Nie mam przecie żadnych uprzedzeń do tego stanu. Jego geografia, klimat, żyzność i produkty czynią go ponętnym miejscem zamieszkania dla każdego. Gdyby nie niewolnictwo, nie jest wykluczone, że chciałbym ponownie zamieszkać w tym stanie. Zapewne zdziwi pana, że ludzie na Północy żyją w złudzeniu, że emancypacja niewolników na Południu spowodowałaby ich ucieczkę na Północ. Gdyby do tego doszło zobaczyłby pan wiele znajomych twarzy ponownie na Południu. W rzeczywistości w przypadku emancypacji większość powróciłaby na Południe. Chcemy żyć tam, gdzie urodziliśmy się i złożyć nasze kości obok kości naszych ojców i nic prócz potężnej miłości do wolności nie trzyma nas z dala od Południa. Ale dla tej miłości gotowi jesteśmy żyć o chlebie i wodzie.                           

 

Po tym jak pana porzuciłem, doświadczyłem wiele. Przemierzałem drogi, o których nie marzyłem, będąc niewolnikiem. Z tych dziesięciu lat och czasu opuszczenia pana, pierwsze trzy spędziłem jako zwykły robotnik w dokach New Bedford w Massachusetts. Tam zarobiłem moje pierwsze trzy dolary. Były moje, mogłem je wydać jak chciałem. Mogłem za nie kupić szynkę lub śledzia nie pytając nikogo o nic. Pamięta pan, kiedy otrzymywałem siedem, osiem, a czasem dziewięć dolarów na tydzień w Baltimore, w sobotni wieczór  zabierał pan wszystko co do centa, mówiąc, że należę do pana, więc i moje zarobki są pańskie. Delikatnie mówiąc, nigdy tego nie lubiłem, uważałem, że to trochę podłe. Zapomnijmy o tym. Kiedy najpierw dotarłem do New Bedford niezbyt sprawnie liczyłem pieniądze tak jak się je liczy w Nowej Anglii. Zdradzałem się wiele razy. Łapałem się na tym, że na czteropensówkę mówię „phip”, aż pewnego razu jakiś człowiek oskarżył mnie, że jestem zbiegłym niewolnikiem, jak głuptas natychmiast od niego uciekłem, ale bałem się strasznie, że podejmie jakieś kroki, by odesłać mnie ponownie do niewoli, do tego, czego bałem się bardziej niż śmierci.          

 

Szybko jednak nauczyłem się nie tylko liczyć pieniądze, ale również je zarabiać, więc dawało się żyć. Ożeniłem się wkrótce po opuszczeniu pana, w rzeczywistości byłem zaręczony zanim uciekłem. I nie tylko moja towarzyszka nie była ciężarem, ale wielką pomocą. Ona poszła na służbę, ja pracowałem w dokach i mimo ogromnych trudów tej pierwszej zimy, nie mogliśmy być bardziej szczęśliwi. Po trzech latach w New Bedford spotkałem pana Lloyda Garrisona, człowieka, o którym pewnie pan słyszał, ponieważ jest dobrze znany właścicielom niewolników. To on nakładł mi do głowy, że mogę być użyteczny dla sprawy wyzwolenia niewolników, poświęcając cząstkę mojego czasu opowiadaniu ludziom o moich losach i o losach innych niewolników, których widziałem. To był świt nowej egzystencji, wyższej od wszystkiego, do czego wcześniej aspirowałem. Znalazłem się w społeczności ludzi czystych, oświeconych i dobrych, najlepszych, na jakich ten kraj się zdobył. Wśród nich nigdy nie zapominałem o panu, niezmiennie był pan głównym tematem naszych rozmów, w których nie szczędziłem panu złej sławy. Chyba nie muszę panu mówić, że opinia, jaka ukształtowała się o panu w tych kręgach, nie była pozytywna. Nie mają wielkiego szacunku dla pana uczciwości, a jeszcze gorszą opinię o pańskiej religii.           

 

Miałem zamiar opowiedzieć panu moje bardziej interesujące doświadczenia. Wkrótce jak tylko zacząłem się cieszyć wspaniałym towarzystwem, o którym panu wspomniałem, światło ich doskonałości wywarło dobroczynny wpływ na mój umysł i serce. Wiele z mojej wcześniejszej niechęci do ludzi białych zanikło, a ich sposób bycia i obyczaje, tak bardzo odmienne od tego, do czego byłem przyzwyczajony w kuchennych pomieszczeniach na plantacjach Południa, oczarowały mnie, budząc silną niechęć do szorstkich i zdegradowanych form w mojej niewolniczej kondycji. Podjąłem zatem wysiłki w celu doskonalenia umysłu i zachowania, iżby dostosować się do miejsca, do którego chyba opatrzność mnie doprowadziła. Transformacja od poniżenia do szacunku, była ogromną zmianą, zaś przechodzenie od jednego do drugiego bez znaków poprzedniej kondycji jest doprawdy trudną sprawą. Proszę nie sądzić, że uwolniłem się od pozostałości dziwactw z plantacji, ale moi nowi przyjaciele, przy całej niechęci do tamtych obyczajów, traktują mnie z wyrozumieniem, do którego moje przeszłe życie jakoś mnie upoważnia. Tak więc moja sytuacja jest nadzwyczaj zadawalająca. Jeśli idzie o moje domowe sprawy, mogę się pochwalić, że mieszkam równie komfortowo jak pan. Mam przedsiębiorczą i wspaniałą towarzyszkę, czwórkę kochanych dzieci – najstarsza córka ma dziewięć lat, trzech synów, mających osiem, sześć i cztery lata. Trójka starszych chodzi już regularnie do szkoły, dwoje czyta i pisze, a trzecie kreśli poprawnie krótkie słowa. Kochane stworzenia! Wszystkie mają wygodne łóżka i mogą spać spokojnie, całkowicie bezpieczne pod moim własnym dachem. Nie ma tu właścicieli niewolników mogących zranić moje serce wyrywając je z moich ramion, rozbić najświętsze marzenia matki i zabrać jej dzieci. Te dzieci są nasze, nie przeznaczone do pracy na plantacji trzciny cukrowej czy tytoniu, ale by je strzec, chronić i wychowywać w duchu ewangelii, by wprowadzać je na ścieżkę mądrości i cnoty, i jak potrafimy czynić z nich istoty pożyteczne dla świata i dla samych siebie.                             

 

O, drogi panie, nigdy właściciel niewolników nie jawi mi się tak bardzo agentem piekła jak kiedy patrzę na moje ukochane dzieci. W tych chwilach tracę panowanie nad moimi uczuciami. Zamierzałem opowiedzieć więcej o moim dostatku i szczęśliwości, ale gonitwa myśli i uczuć przy tych wyliczeniach utrudnia mi dalszy marsz w tym kierunku. Okrutne koszmary niewolnictwa budzą moje przerażenie, płacz milionów przeszywa moje serce i mrozi krew w żyłach.

 

Pamiętam łańcuch, knebel i krwawy bat, ponury świat skutych kajdanami, koszmar wydarcia męża żonie, dzieci rodzicom, sprzedawania jak bestii na rynku. Nie mów, że to zmyślone obrazy. Dobrze wiesz, że mam na plecach blizny po razach zadanych na twój rozkaz i że ty, chociaż byliśmy braćmi w tym samym kościele, spowodowałeś, że moja prawa ręka, którą teraz piszę ten list, była mocno związana z lewą, że prowadzono mnie pod lufą pistoletu piętnaście mil, by sprzedać jak bydlę na rynku, za rzekomą zbrodnię zamiaru ucieczki z twojej posesji. To i wiele innych rzeczy dobrze pamiętasz i wiesz, że są prawdą nie tylko o tobie, ale o niemal wszystkich właścicielach niewolników wokół ciebie.     

 

Prawdopodobnie nadal jesteś winien posiadania co najmniej trzech moich kochanych sióstr i mojego jedynego brata. Uważasz ich za swoją własność. Są zapisani w twoich księgach lub zostali sprzedani handlarzom ludzkim mięsem z widokiem napełnienia twojej zawsze głodnej kiesy. Szanowny panie, pragnąłbym wiedzieć w jakim stanie i gdzie znajdują się teraz moje kochane siostry. Czy sprzedałeś je? Czy nadal są twoją własnością? Co się z nimi stało? Czy żyją, czy zmarły? A moja kochana stara babka, którą jak starego bezużytecznego konia wyrzuciłeś, żeby zmarła w lesie – czy jeszcze żyje?  Napisz i opowiedz o nich wszystkich. Jeśli moja babka nadal żyje, nie jest ci do niczego potrzebna, ponieważ musi mieć już prawie osiemdziesiąt lat – zbyt stara by się troszczył o nią ktoś, dla kogo przestała być użyteczna, przyślij ją do mnie do Rochester lub przywieź ją do Filadelfii, a dla mnie opieka nad jej starością będzie koroną szczęścia w moim życiu. Była dla mnie matką i ojcem nie szczędząc trudu dla mojej wygody. Przyślij mi moją babkę, bym mógł się nią na starość opiekować. I moje siostry, opowiedz mi o nich. Napisałbym do nich i dowiedział się od nich wszystkiego bez tego, by ci przeszkadzać w jakikolwiek sposób. Ach tak, z powodu twojego nieludzkiego zachowania, pozbawiono je możliwości czytania i pisania. Trzymałeś je w skrajnej ignorancji, tym samym ograbiając z radości pisania i otrzymywania listów od nieobecnych przyjaciół i krewnych. Twoje zło i okrucieństwo wobec bliźnich było w tym względzie gorsze niż rany, które zostawiłeś na plecach moich i innych niewolników. To obraza duszy, wojna z nieśmiertelnym duchem i coś za co zostaniesz osądzony stając przed naszym wspólnym Ojcem i Stwórcą.             

 

Odpowiedzialność, jaką przyjąłeś w tej sprawie na siebie, jest prawdziwie ohydna – zdumiewające jak mogłeś iść z tym przez te wszystkie lata. Twój umysł stał się mroczny a serce twarde, twoje sumienie musi być przepalone i skamieniałe, w innym razie już dawno odrzuciłbyś przeklęty ciężar i znalazł ulgę z rąk przebaczającego Boga. Pozwól, że zapytam, co byś powiedział, gdybym ciemną nocą  przyszedł do twojej posiadłości z bandą bezlitosnych zbójów, by porwać twoją własną cudowną córeczkę Amandę i zabrał ją od jej rodziny, przyjaciół, i wszystkich, których kochała, żeby uczynić z niej niewolnicę, zmusić do pracy, zabierać zarobione przez nią pieniądze, umieścić jej imię w księdze mojej własności, bez myśli o jej prawach, gdybym zniszczył potęgę jej nieśmiertelnej duszy, odbierając możliwość nauczenia się czytania i pisania, karmił ją marnie, ubierał skąpo, i czasami biczował po  nagim grzbiecie, co więcej i co jeszcze straszniejsze, gdybym zostawił ją bez osłony wystawioną na brutalną lubieżność wrogich nadzorców, którzy by zatruli i podeptali jej jasną duszę, ograbiając ją z godności, pozbawiając cnoty, niszcząc wszystko co zdobi jej charakter i kobiecość? Pytam co byś o mnie sądził, gdybym tak się zachował? O, język potępionych nie może znaleźć słów dość piekielnych, żeby wyrazić twoją ideę sprzecznej z moim Bogiem niegodziwości. A przecież, mój panie, twoje postępowanie wobec moich ukochanych sióstr jest we wszystkich punktach dokładnie takie jak tu przedstawiłem. Przeklęty byłby czyn taki z mojej strony w stopniu nie mniejszym niż to, coś zrobił mnie i moim siostrom.                      

 

Zbliżam się już do końca tego listu, usłyszysz jeszcze ode mnie, jeśli nie odpowiesz. Zamierzam użyć cię jako broni, którą walczyć będę z systemem niewolnictwa. Będziesz stanowił przykład, by zwrócić uwagę publiczności na ten system i koszmar handlu duszami i ciałami. Będę cię używał jako środka dla prezentacji charakteru amerykańskiego kościoła i kleru, jako środka by zmusić ten grzeszny naród i ciebie samego do pokuty. Robię to nie ze złości do ciebie. Nie ma dachu pod którym byłbyś bezpieczniejszy niż mój, nie ma niczego w moim domy, czym bym się z tobą nie podzielił dla twojej wygody. Doprawdy, byłoby  moim przywilejem pokazać ci, jak ludzie powinni się wzajem traktować.          

 

Jestem twoim współczłowiekiem, ale nie niewolnikiem.

FREDERICK DOUGLASS.

Wrzesień 1848r.


Fredrick Douglas Letter to His Slave Master

Watch the Yard

Tłumaczenie: Andrzej Koraszewski  


Skomentuj     Wyślij artykuł do znajomego:     Wydrukuj






Notatki

Znalezionych 1745 artykuły.

Tytuł   Autor   Opublikowany

Rzecz o prawdzie, nauczaniu i namaszczonych   Koraszewski   2021-01-21
Dlaczego giganty Big Tech nigdy nie cenzurują zagranicznych reżimów autorytarnych?   Frantzman   2021-01-20
Izrael wraca do przyszłości   Glick   2021-01-18
Grona rozproszonego gniewu   Koraszewski   2021-01-18
Oskarżenie Izraela o “apartheid” przez B’Tselem ukrywa jego złowrogą agendę   Frantzman   2021-01-17
W obronie obiektywności i liberalizmu   Jackoby   2021-01-15
Media społecznościowe cenzorem XXI wieku.   Lindenberg   2021-01-13
Depcząc zdrowy rozsądek   Tsalic   2021-01-12
Zamach na dyskurs wieczorową porą   Koraszewski   2021-01-11
Biegnące ku dorosłości. Czyli jak szybko dojrzewają dzieci? Zbyt szybko!   Ferus   2021-01-10
Arabia Saudyjska i progi zwalniające postęp na drodze do normalizacji   Fitzgerald   2021-01-10
Szalone rady dla prezydenta Bidena   Bard   2021-01-09
Kiedy załamują się rządy prawa nikt nie jest bezpieczny   Tobin   2021-01-08
Dwa “haniebne” lata Niemiec w Radzie Bezpieczeństwa ONZ   Kern   2021-01-08
Nowy rok: lepszy czy mniej zły?   Taheri   2021-01-07
Jak antyizraelskie głosy stworzyły pełną hipokryzji, nieprawdziwą narrację o szczepionkach   Frantzman   2021-01-07
Co mówił Stalin o fałszowaniu wyborów   Greenfield   2021-01-06
Radości Paryża w czasach koronawirusa   Taheri   2021-01-05
Palestyńczycy: Międzynarodowa konferencja “pokojowa” dla wyeliminowania Izraela   Tawil   2021-01-04
Joseph Massad i “Brzydki Palestyńczyk”     2021-01-03
Czy Palestyńczycy potrafią przystosować się do zmieniających się czasów?   Tobin   2021-01-02
Zrozumienie lobby sprzeciwiającego się nowym stosunkom Izraela w Zatoce   Frantzman   2021-01-01
Otwarcie nawiasu prezydentury Bidena   Taheri   2020-12-30
Więcej niż tylko pokój – normalność   Amos   2020-12-28
Trudne lekcje Arabskiej Wiosny   i Alberto M. Fernandez   2020-12-27
Życzcie swoim chrześcijańskim znajomym Wesołych Świąt   Al-Sajf   2020-12-26
Sprawa palestyńska w oczach Libańczyka   Saghija   2020-12-26
Heretycki impuls: Zamiatin i Orwell   Moore   2020-12-25
Nowy raport o antysemityzmie online, który trzeba koniecznie przeczytać     2020-12-23
Propagandziści palestyńskich Arabów dosłownie piszą na nowo historię   Flatow   2020-12-22
Mało nas, mało nas, do pieczenia chleba   Koraszewski   2020-12-22
Europa nie może walczyć z antysemityzmem, podczas gdy ignoruje zagrożenie  Izraela   Harris   2020-12-21
Pochwała dyplomatycznych quid pro quo   Tobin   2020-12-20
Czy Zjednoczone Emiraty Arabskie będą bezpieczniejsze i bardziej tolerancyjne wobec Żydów niż większość Europy?   Frantzman   2020-12-19
Kolumbowy błąd Georga Orwella   Koraszewski   2020-12-17
Czy Palestyńczycy są ofiarami “kultury anulowania”?     2020-12-16
Baronówna Sonia von Dombrowsky   Garczyński-Gąssowski   2020-12-15
Terroryzm: ostrzeżenie Iranu dla Europy   Kemp   2020-12-15
Nowa kokieteria Erdoğana: oszukańcze reformy demokratyczne   Bekdil   2020-12-14
New York Times wyciąga starą historię, by zmieszać z błotem Izrael   Miller   2020-12-13
Kobayahshi Maru, paradoks szantażysty i Trump   Amos   2020-12-10
Moralne bankructwo Banku Światowego   Hirsch   2020-12-09
Wołanie o spóźnioną sprawiedliwość dla pułkownika Larry’ego Franklina   Glick   2020-12-07
Pogromcy szarańczy szkolą Etiopczyków    Leichman   2020-12-07
Arabowie: Dlaczego UE opłakuje tego irańskiego naukowca?   Toameh   2020-12-06
Biblia w ręku ateisty - recenzja   Koraszewski   2020-12-03
Arabka pisze o głupocie odmowy normalizacji stosunków z Żydami   Mahmoud   2020-12-03
Iran, a  nie Izrael, jest wrogiem Arabów   Zajed   2020-12-02
Ziemia obiecana Baracka Obamy   Lipman   2020-12-01
Książka, której jeszcze nie możesz przeczytać   Pandavar   2020-12-01
Zamachowcy, demokraci i potępieńcze łkania   Koraszewski   2020-11-30
Antysemici zwalczają antysemityzm: orwellowska farsa   Blum   2020-11-28
Czy Francja, Hiszpania i Irlandia zgodziły się finansować palestyńskie organizacje terrorystyczne?   Hirsch   2020-11-26
Odkrywając pokój w Dubaju   Yemini   2020-11-25
Izrael jest besztany za opór przeciwko arabskiej kolonizacji   Rosenthal   2020-11-24
Usprawiedliwianie muzułmańskiej wściekłości na karykatury Mahometa   Saghieh   2020-11-23
Brytyjski rząd raz za razem opluwa Izrael   Collier   2020-11-21
Urojenie osobistej dyplomacji   Tobin   2020-11-20
Iran: Mułłowie świętują w nadziei na powrót do bomby nuklearnej   Rafizadeh   2020-11-20
Trzynastu wspaniałych pod wodzą misjonarza   Koraszewski   2020-11-19
Pluralistyczna Europa odrzuciła wojny religijne, a teraz poddaje się „potworowi” ekstremistycznego, politycznego islamu   Abdel-Samad   2020-11-18
W wasze ręce, czyli moja nowa książka   Koraszewski   2020-11-17
Historyczna Palestyna: czyli co należy wiedzieć!   Oz   2020-11-17
Wybory 2020 były okropne   Glick   2020-11-16
Amerykańsko-żydowsko-radzieckie doświadczenie   Tabarovsky   2020-11-15
Muzułmanie: Meczet Al-Aksa nie należy do Palestyńczyków   Toameh   2020-11-14
Muślinowa kurtyna samooszustwa   Koraszewski   2020-11-14
Święta wojna Erdoğana przeciw ‘niewiernej Europie’   Bekdil   2020-11-13
Gazeta “Guardian” w pełni naśladuje Electronic Intifada   Collier   2020-11-13
Dlaczego znowu głosowałam na Trumpa   Nykiel-Herbert   2020-11-12
„Co izraelscy żołnierze robią palestyńskim dzieciom” -  recenzja   Kalwas   2020-11-12
Hipokryzja Demokratów szkodzi demokracji   Tobin   2020-11-11
Oblężenie Francji, 2020   Rosenthal   2020-11-10
Europa musi bezwarunkowo bronić swoich wartości   Harris   2020-11-10
Sukces Trumpa na Bliskim Wschodzie wynika z jego konkretnego (nie tylko retorycznego) poparcia dla trwałości Izraela     2020-11-09
Ataki na chrześcijan ukazują hipokryzję kontrowersji wokół  “bluźnierstwa”   Frantzman   2020-11-07
Corbyn to tylko jeden człowiek. Lewicowy antysemityzm to tradycja   Johnson   2020-11-07
Dziennikarz: rzemieślnik czy misjonarz?   Koraszewski   2020-11-06
Europa świadoma konsekwencji nadal finansuje radykalizację AP   Sucharewicz   2020-11-06
Odpowiedzialność instytucji za tsunami współczesnego antysemityzmu   Nirenstein   2020-11-05
Jak “New York Times” pomógł ukryć masowe morderstwo Stalina na Ukrainie   Tabarovsky   2020-11-04
Jak wygląda palestyńska porażka   Toameh   2020-11-04
Rzeczywisty dylemat Netanjahu (i Trumpa)   Glick   2020-11-02
Pora rozliczyć grupy “praw człowieka” za ich antysemityzm   Tobin   2020-10-30
“GUARDIAN” znowu propaguje kłamstwo o “50 rasistowskich prawach”   Levick   2020-10-29
Roosevelt i Żydzi   Rosenthal   2020-10-28
Dlaczego islam pilnie potrzebuje reformacji   Ayaan Hirsi Ali   2020-10-28
Jedna wojna i sześciu przegrywających   Taheri   2020-10-27
Zamordowanie francuskiego nauczyciela i sprawa terminologii używanej przez media   Frantzman   2020-10-26
Czy koniec wojen o ropę naftową?   Koraszewski   2020-10-24
Zakup Chevron jest kolejnym gwoździem do trumny ruchu BDS   Tobin   2020-10-21
Całkowicie nieodpowiedzialny wirus   Koraszewski   2020-10-21
Saeb Erekat pospiesznie przewieziony do szpitala Hadassah   Fitzgerald   2020-10-20
Media społecznościowe i radykalna wolność słowa   Rosenthal   2020-10-20
Po co Żydom państwo, a szczególnie żydowskie?   Koraszewski   2020-10-19
“Przebudzony” świat idzie na wojnę przeciwko Wonder Woman   Tobin   2020-10-18
Arabia Saudyjska: My także mamy dosyć Palestyńczyków   Toameh   2020-10-17
Pokój z Izraelem jest koniecznością   Al-Dughaither   2020-10-16
Czy możliwe jest pohamowanie skrajnej stronniczości BBC?   Gerstenfeld   2020-10-15
Umowa Izrael-ZEA pokazuje hipokryzję “aktywistów ruchu pokojowego”     2020-10-14

« Poprzednia strona  Następna strona »
Polecane
artykuły

Cervantes



Wojaki Chrystusa



 Palestyńskie weto



Wzmacnianie układu odpornościowego



Wykluczenie Tajwanu z WHO



Drzazgę źle się czyta



Sześć lat



Pochodzenie



Papież Franciszek



Schadenfreude



Pseudonaukowa histeria...


Panstwo etc



Biły się dwa bogi


 Forma przejściowa


Wstęga Möbiusa


Przemysł produkcji kłamstw


Jesteś tym, co czytasz,



Radykalne poglądy polityczne


Einstein



Socjologia



Allah stworzyl



Uprzednie doświadczenie



Żydowski exodus



PRL Chrystusem narodów



Odrastające głowy hydry nazizmu



Homeopatia, wibracje i oszustwo


Żołnierz IDF



Prawo powrotu



Mózg i kodowanie predyktywne



Nocna rozmowa



WSzyscy wiedza



Nieustający marsz



Oświecenie Pinker



Alternatywna medycyna zabija


Listy z naszego sadu
Redaktor naczelny:   Hili
Webmaster:   Andrzej Koraszewski
Współpracownicy:   Jacek, , Malgorzata, Andrzej, Marcin, Henryk