Prawda

Wtorek, 10 grudnia 2019 - 07:49

« Poprzedni Następny »


Rozum i Wiara. Część IX


Lucjan Ferus 2016-04-03


WIARA: Ciekawa jestem jak ci upłynęły święta wielkanocne? Tak sobie myślę, że ktoś, kto nie jest osobnikiem wierzącym, w takie święta musi się czuć bardzo wyobcowany, czy nie mam racji? Wszyscy wokół żyją podniosłą atmosferą świąt, przeżywają związane z nimi religijne misteria i tym bardziej odczuwają wtedy wspólnotę ludzi wierzących w te same ideały, kierujących się tą samą hierarchią wartości. Ktoś, kto nie podziela tych poglądów musi chyba się czuć bardzo samotny w takim czasie i okolicznościach, prawda?

ROZUM: A wiesz, że jakoś nie odczułem tego wyobcowania i tej samotności? Sympatyczne spotkania w gronie rodzinnym, miłe spędzanie czasu nie tylko przy zastawionym stole, ale także na wspólnych spacerach w pobliskim lesie, długie rozmowy do późnych godzin nocnych – czego można jeszcze chcieć? Może tylko ładnej pogody, a ta akurat dopisała.

 

W: Jak to czego? Przecież te święta mają przede wszystkim religijny wymiar, prawda? Jeśli je spędziłeś z jego pominięciem, to najważniejsze przeżycia ominęły cię jednak. Pobyt w świątyni, wspólne uczestnictwo w obrzędach i wspólne przeżywanie tajemnicy misterium jest tym, co ludzi łączy w takich chwilach najmocniej.  A ty, to co miałeś w zamian jest jedynie wrażeniami towarzysko – kulinarno – rekreacyjnymi , pozbawionymi całkowicie wymiaru duchowego. Czy to są w ogóle porównywalne doznania?

 

R: Naprawdę myślisz, że ominęło mnie tak wiele ważnych doznań? Nie byłem co prawda w świątyni zbudowanej rękami ludzkimi, ale byłem na paru spacerach w lesie, który przecież także jest świątynią przyrody – jak wierzą ludzie religijni – osobiście stworzonej przez Boga. Zaręczam ci, iż wrażenia jakie daje obcowanie z rezerwatem jodły i dębu (bo tam najczęściej urządzamy wycieczki), nie są wcale gorsze od tych religijnych, trzeba tylko mieć odpowiedni rodzaj wrażliwości na piękno natury. Uczestnictwo w rytuałach i obrzędach nie jest mi potrzebne, skoro sama ich idea jest mi obca. Wystarcza mi Tradycja kulturowa, bez owego religijnego wymiaru duchowego, który według ciebie jest taki ważny dla ludzi.

 

W: No tak, czego można się było spodziewać po tobie, jeśli ty nie wierzysz w samą ideę zmartwychwstania?

R: Nie wierzę, bo przede wszystkim jej nie rozumiem. A ja tak mam, że jak nie zrozumiem, to nie uwierzę. Odwrotnie jak u Tertuliana czy św.Augustyna, nie pamiętam już dokładnie.

W: A kto ci każe rozumieć?! Wystarczy abyś szczerze wierzył! Wiara się liczy w religii, a nie zrozumienie religijnych prawd. Tego nikt od ciebie nie będzie oczekiwał, to pewne!

 

R: Chodzi mi właśnie o tę szczerość wiary; innej po prostu nie uznaję, jak tylko szczerą, a takowa jest u mnie wynikiem zrozumienia problemu czy też jakiejkolwiek prawdy. I nie masz racji co do tego, że nikt tego nie będzie ode mnie oczekiwał w religii. Przynajmniej w tym przypadku mam potwierdzenie, że chodzi tu o zrozumienie tego teologicznego problemu, a nie tylko o uwierzenie. I tak: w artykule „Droga krzyżowa” znalazłem taki oto fragment:    

„Pojąć sens ofiary Chrystusa. W misterium chodzi o zrozumienie sensu cierpienia, dlatego każdej z 14 stacji towarzyszą duchowe rozważania. Początkowo inspirację do nich czerpano z Pisma Świętego oraz z tekstów Ojców i doktorów Kościoła oraz innych świętych. Papież Jan Paweł II zmienił ten zwyczaj. W 1984 r. napisał własne rozważania do Drogi Krzyżowej” (tygodnik Tele Tydzień z ub. roku).

Dalej: w tym samym świątecznym tygodniku z tego roku w artykule „Miłość i przebaczenie”, jest między innymi napisane coś równie podobnego: „Zrozumieć sens ofiary. W Drodze Krzyżowej chodzi o zrozumienie sensu cierpienia, dlatego każdej stacji towarzyszą duchowe rozważania /../ zaś nicią przewodnią jest miłość i przebaczenie”. Natomiast w telewizyjnym piątkowym Ekspresie zacytowano fragment wypowiedzi kard. Dziwisza: „W Wielki Piątek rozumiemy najlepiej, jak wielka jest miłość Boga, jak wielkie jest miłosierdzie”.

 

Jak nie trudno zauważyć, we wszystkich tych wypowiedziach użyte są określenia „zrozumienie sensu cierpienia”, czyli wyraźne odwołanie się do racji rozumowych. I właśnie o to zrozumienie sensu cierpienia mi chodzi, bo przyznam się otwarcie, iż mimo niezłej znajomości Biblii oraz historii religii jak i katolicyzmu, nie potrafię pojąć i racjonalnie sobie wytłumaczyć tego teologicznego problemu, który – jak można odnieść wrażenie – nie nastręcza licznym milionom wiernych żadnych wątpliwości. A jeśli nie potrafię zrozumieć, to siłą rzeczy nie potrafię także uwierzyć, to chyba oczywiste!

 

Ponieważ ty wierzysz w te religijne prawdy bez zastrzeżeń i wątpliwości, to wyobrażam sobie, że rozumiesz je doskonale, prawda? Mogę więc liczyć na to, iż pomożesz i mnie je zrozumieć, pomimo wstępnego braku wiary i mojego chronicznego sceptycyzmu?

 

W: To fakt, że dobrze rozumiem o co chodzi w tym wielkanocnym misterium, ale to wcale nie znaczy, iż bez pomocy wiary uda się i tobie zrozumieć. Obawiam się, że jednak wiara poprzedzająca zrozumienie jest nieodzowna w tych kwestiach, ale cóż,.. możemy spróbować, dlaczego nie? Od czego więc zaczniemy?  

 

R: Powiedz mi na początek, jak powinno się rozumieć tę historię ukrzyżowania Jezusa, opisaną w Biblii, ale patrząc na to wydarzenie z perspektywy zbawienia ludzi przez Boga?

W: To proste: należy ją rozumieć tak, jak przedstawiono to w Ewangeliach: Bóg tak bardzo umiłował świat i człowieka, że posłał Syna swojego jako ofiarę przebłagalną za nasze grzechy, by poświęcając swe życie na krzyżu, odkupił winy i grzechy ludzi i zbawił tych wszystkich, którzy uwierzą w niego i w jego ofiarę.

 

R: Zatem pomysł przeznaczenia swego Syna na ofiarę odkupującą grzechy ludzkości, wyszedł od samego Boga, zgadza się?

     

W: W rzeczy samej! Człowiek nie byłby w stanie sam sobie pomóc w problemie, tak bardzo przekraczającym jego możliwości. Więc Bóg w swojej nieskończonej dobroci i miłosierdziu postanowił pomóc ludzkości, poświęcając w tym celu swego ukochanego, jedynego Syna. Zresztą Pismo Święte potwierdza wolę bożą w tej kwestii, tak pisząc o Jezusie: „On był wprawdzie przewidziany przed stworzeniem świata, dopiero jednak w ostatnich czasach się objawił ze względu na nas” (1P 1,20).

 

R: Zatem mogę rozumieć, iż w tym względzie mamy pewność: to był pomysł Boga, aby jego Syn składając swe życie w ofierze na krzyżu w sposób opisany w Ewangeliach, został Odkupicielem i Zbawicielem ludzkości. A św.Tomasz z Akwinu nie mylił się, mówiąc słowa: „Ponieważ wszystko co jest stworzone zaistniało zgodnie z myślą bożą, przeto idea podporządkowania wszystkiego jednemu celowi powinna istnieć od całej wieczności w umyśle bożym”. Domyślam się, że chodziło mu o Jezusa Chrystusa i jego misję na ziemi?

 

W: Dokładnie tak! To właśnie był ten nadrzędny cel, któremu podporządkował on całe swoje dzieło, i którego idea istniała w umyśle Boga od całej wieczności. To wszystko prawda.

R: No, dobrze! A powiedz mi tak przy okazji: nie dręczą cię jakieś podejrzenia czy też obawy w związku z tym, że Bóg przeznaczył swego Syna na Odkupiciela i Zbawiciela ludzi, na długo przed tym, zanim ci ludzie zostali stworzeni? I zanim jeszcze przydarzył się im ten feralny upadek w raju? Z całkiem logicznej konstatacji św.Tomasza z Akwinu wynika, iż idea podporządkowania wszystkiego w jego dziele, gościła w umyśle bożym od całej wieczności. Nie wydaje ci się to „nieco” niepokojące?

 

W: No, coś ty! Dlaczego miałoby mnie to niepokoić? Przecież to oczywiste, że Bóg wie wszystko o swoim dziele na całą wieczność naprzód, skoro jest wszechwiedzący, prawda? Gdyby nie miał tej niezbędnej wiedzy, nie mógłby korzystać z wszechmocy, gdyż nie byłby

w stanie przewidzieć skutków swych poczynań i wiadomo czym to by się mogło skończyć.

 

R: Rozumiem. Czyli zapewne także nie wydają ci się podejrzane i niepokojące słowa, jakie zawiera wielkanocne orędzie Kościoła katolickiego: „O, zaiste konieczny był grzech Adama, który został zgładzony śmiercią Chrystusa! O, szczęśliwa wina, skoro ją zgładził tak wielki Odkupiciel!”.  Zauważyłaś to?: konieczny był grzech Adama. Nie jest to podejrzane?  

W: Nie rozumiem, co ty w tym widzisz niepokojącego i podejrzanego!?

 

R: E, nic takiego. Pozwolisz, że później podejmiemy ten wątek. Wróćmy zatem do głównego tematu tej rozmowy. Zastanawia mnie jedno: czy ten pomysł ze zbawieniem ludzkości, Bóg nie mógł przeprowadzić inaczej, niż tylko poprzez zamordowanie w bestialski i poniżający sposób swego jedynego Syna przez ludzi? Chodzi mi o to, czy nie można było uzyskać tego samego efektu, nie stosując tak drastycznie okrutnego i bezlitosnego rytuału? Jak uważasz?

 

W: Skoro Bóg zdecydował się poświęcić w tym celu swego ukochanego Syna, to wydaje mi się, że był to jedyny możliwy sposób, aby osiągnąć ten cel. Chyba nie sądzisz, że Bóg ot tak sobie, bez dostatecznie ważnego powodu poświęcałby swego Syna, narażając go na poniżenie i okrutną śmierć w męczarniach? Jestem przekonana, że był to jedyny i najwłaściwszy sposób, na zbawienie ludzi wierzących i zapewnienie im wiecznego życia po śmierci.     

 

R: Biorąc pod uwagę, że Bóg jest wszechmogący czyli jego możliwości są nieskończone i niczym nie ograniczone, to dość zaskakujący i nielogiczny pogląd dotyczący tej kwestii. Jednak przyjmijmy chwilowo twoje argumenty za przekonujące i skupmy się na jego dalszych konsekwencjach. Z tego co powiedziałaś można wnioskować, że Bóg nie widział innej możliwości zbawienia ludzi, jak tylko przez złożenie sobie krwawej ofiary ze swego Syna, czy tak?

 

W: Właśnie staram się wytłumaczyć ci to: dokładnie tak właśnie musiało być, nie inaczej.

R: A więc to oznacza jednocześnie, że Bogu bardzo zależało na złożeniu sobie tej krwawej ofiary ze swego Syna, prawda?

 

W: Ależ skąd! Jak ty nic nie rozumiesz! Bóg stanął przed niewyobrażalnie trudnym wyborem: albo poświęcić swego jedynego i ukochanego Syna, albo poświęcić ludzkość i oddać ją szatanowi na zatracenie. I w tym właśnie przejawia się boże miłosierdzie i wielka miłość Boga do ludzi. Postanowił poświęcić swego Syna po to, aby móc zbawić grzeszny rodzaj ludzki. Tak to należy rozumieć, bo taka jest prawda wiary o tym wydarzeniu.

 

R: Jakoś trudno mi w to uwierzyć, ponieważ wiele elementów tej „prawdy” jest ze sobą sprzecznych, niespójnych i na dodatek nielogicznych, a co za tym idzie niewiarygodnych.  

W: Ciebie to naprawdę trudno zadowolić! To powiedz mi, czego tu nie pojmujesz?

R: Aby ci to dokładnie wytłumaczyć muszę zacząć od początku. Czy w tym „rajskim epizodzie” z historii ludzkości, nie wydają ci się dziwne niektóre zachowania Boga? Np. to, że Bóg wręcz zwrócił uwagę ludzi na drzewo z zakazanym owocem,.. że znalazł się tam „przypadkiem” przebiegły wąż, znający ludzką mowę,.. że Bóg karząc ludzi za to, iż sprzeciwili się jego zakazowi nie wziął pod uwagę, że najbardziej zawiniło jego własne stworzenie – wąż, więc sprawiedliwość by nakazywała, aby dać ludziom drugą szansę, tym razem bez udziału podstępnego gada, prawda? Dlaczego Bóg ludzi ukarał zamiast im przebaczyć tę nieświadomą niesubordynację, czyż nie jest nieskończenie miłosierny?

 

Dalej: dlaczego jego kara objęła również wszystkich potomków Adama i Ewy, którzy nie mieli nic wspólnego z występkiem swych prarodziców? Czy to nie jest odpowiedzialność zbiorowa, tak bardzo potępiana przez moralistów? Jak mogło w ogóle dojść do upadku pierwszych ludzi w raju, skoro Bóg już nieskończenie wcześniej wiedział, iż będą oni kuszeni przez węża, i że ulegną jego namowie? Dlaczego zdecydował się wywieść rodzaj ludzki z pary, która już miała naturę skażoną grzechem i nie nadawała się na protoplastów ludzkości?

 

Przecież gdyby Bóg naprawdę tak kochał ludzi, jak twierdzi religia, to opisane wydarzenia w raju nie miałyby prawa zaistnieć przy jego tylko niektórych atrybutach, jak choćby wszechmoc, wszechwiedza i wszechobecność, czyż nie tak? Zatem wniosek nasuwa się oczywisty: Bóg chciał, by doszło do tego, co wydarzyło się w raju, aby mógł w swym majestacie ukarać ludzi nakazem rozmnażania się z grzeszną naturą, bo to z kolei otwierało drogę do przyszłej potrzeby zbawienia ludzkości przez jego Syna.

 

I nie jest tak, jak ci się wydaje, że Bóg w pewnej sytuacji stanął przed trudnym wyborem. Znając całą historię swego dzieła od początku do końca, nie musi on reagować na skutki, skoro jest w stanie zapobiec przyczynom zła w swoim dziele. „Świat jest taki, jakim go Bóg zamierzył; jeśli istnieje grzech, widać, że Bóg tak chce”, jak stwierdził włoski filozof Cesare Vanini. Powtórzę to dla pewności: Bóg z racji posiadanych atrybutów nie musi naprawiać swego dzieła w trakcie jego historii, ponieważ każdy jej fragment jest mu znany na długo przed tym zanim zaistnieje w naszej czterowymiarowej rzeczywistości. Na bardzo długo.

 

W: Nie mówiłam, że bez poprzedzającej wiary trudno ci będzie zrozumieć te wszystkie teologiczne prawdy? Efekt jest taki, że przez cały czas błądzisz w dziwnych domysłach i fałszywej interpretacji religijnych dogmatów. Tak, tak! Rozum bez wiary jest ślepy jak kret, niezdolny do dostrzegania i podziwiania światła Prawdy. Ja swoje, a ty swoje i nie zanosi się na to, abyśmy zgodzili się w tych kwestiach.

 

R: To jeszcze nie koniec mojego „błądzenia”, została nam jeszcze do omówienia „nieco” dziwna  koncepcja zbawienia dusz wierzących osobników przez ich Boga. Otóż jest to najbardziej sprzeczny w sobie i nielogiczny pomysł religijny, spośród wszystkich, z którymi się dotąd zetknąłem: Bóg, który stworzył cały Wszechświat słowem: „Niech się stanie!”, zamieniającym jego wolę w materialną rzeczywistość,.. który ma absolutną władzę nad swoim dziełem i swoimi stworzeniami, ponieważ nie tylko może wszystko uczynić, czego tylko zapragnie, ale także zna jego całą przyszłość – nagle postanawia naprawić jeden z aspektów swej kreacji, w dość zaskakujący sposób.

 

Mianowicie przeznaczył on swego jedynego Syna na ofiarę odkupienia grzechów ludzkości. Ów okrutny rytuał odbył w ten sposób, że ludzie zamęczyli na śmierć jego Syna na krzyżu, a jeszcze przedtem go poniżyli i przysporzyli mu różnych innych cierpień. I dopiero ta męczeńska i krwawa ofiara spowodowała, że Bóg przebaczył ludziom  grzechy i zbawił tych wszystkich, którzy uwierzą w jego Syna i potrzebę jego ofiary. Lecz jeśliby to przyjąć za prawdę, to oznaczałoby, że ten bestialski akt zamęczenia Syna bożego, tak bardzo zadowolił czy też usatysfakcjonował jego boskiego rodzica, iż zdobył się na taki wspaniałomyślny gest w stosunku do ludzi (co prawda tylko wierzących, ale dobre i to).         

 

Teraz mała dygresja: czy w kanonie ludzkich zachowań jest do pomyślenia taka sytuacja, że ojciec jedynego, ukochanego syna, nie tylko przebacza jego zabójcom wszystkie winy i grzechy, ale też sam wymyśla okrutną kaźń, jaką mają mu zgotować jego oprawcy? Bo  według niego tylko w ten sposób przejawić się może jego miłość i miłosierdzie do nich? Zatem nagradza ich najszczodrzej jak można, za tę odrażającą zbrodnię, włącznie z ich przyszłymi pokoleniami,.. byle tylko wierzyli w niego i jego Syna.

 

Czy można to zrozumieć i zaakceptować, nie narażając na szwank swego rozumu? Przecież logicznie biorąc miłość, miłosierdzie i przebaczenie dla ludzi, Bóg powinien pokazać wtedy w raju, kiedy była najlepsza ku temu okazja, a nie 4 tys. lat później gdy zło opanowało już cały ludzki świat. Aby dopełnić całości tego teologiczno-soteriologicznego paradoksu należy dodać, że Bóg Ojciec i Syn Boży są tą samą osobą, stanowiącą wraz z Duchem Świętym, Trójcę Świętą. Wygląda to tak, jakby Bóg złożył w ofierze siebie, samemu sobie, po to by przekupić/przebłagać siebie za swe nieudane stworzenie – człowieka.

 

Dlaczego więc ten barbarzyński rytuał zaczerpnięty z zamierzchłej historii religii, będący pomysłem samego Boga, któremu zachciało się być przekupionym/przebłaganym przez ofiarę z samego siebie – jest przedstawiany wiernym przez kapłanów w taki sposób, jakby to ludzie byli winni temu, iż Bóg nie widział innego sposobu rozwiązania tego problemu, jak tylko przez krwawą ofiarę ze swego Syna, będącego nim samym? Tak, jakby dla wszechmocnego Boga był to tylko jeden, jedyny możliwy sposób zbawienia człowieka.

 

W: Więc według ciebie to wszystko nie ma żadnego sensu, tak?

R: Tego nie twierdzę. Biorąc pod uwagę, że religie są odpowiedzią człowieka, który nie chce akceptować prawdy natury, iż każde życie kończy się śmiercią – to spełniają one ważną rolę „osłonową”: dając wiernym iluzję życia wiecznego, sprawiają, że ludzie mniej boją się śmierci, wierząc w życie pozagrobowe. Inaczej mówiąc, oszukują ludzi w dobrej sprawie, bo ludzie chcą być oszukiwani w kwestii ich śmiertelności (tak przynajmniej twierdzą kapłani).

 

Natomiast jeśli chodzi o „prawdę religijną” dotyczącą owej koncepcji zbawienia ludzi przez ofiarę z Syna Bożego odkupującą grzechy ludzkości, to w tym przypadku sens tej ofiary rzeczywiście wydaje się być problematyczny. A to dlatego, że twórcy tego mitu całkowicie zmienili sens ofiary. Otóż przez całą długą historię religii, to zawsze ludzie składali bogom ofiary według odwiecznej zasady: „Ofiaruję coś Tobie, licząc na to, że dostanę coś od Ciebie”. W każdej prawie religii był etap ofiary „Życie za życie”, tzn. „My Ci dajemy najcenniejsze, co mamy – życie ludzkie, w zamian Ty nie będziesz odbierał nam życia i będziesz opiekował się nami”. Mówiąc inaczej; ludzie obłaskawiali bogów ofiarami, pragnąc, by łaskawym okiem wejrzeli w ich los.

 

Więc gdyby to ówcześni ludzie złożyli swemu Bogu w ofierze przebłagalnej, najlepszego ze swych synów – Jezusa, to w kontekście idei ofiary składanej bogom, miałaby ona sens i uzasadnienie (abstrahując od tego czy istnieją bogowie, oraz czy oczekują i potrzebują od ludzi ofiar). Natomiast w tym micie o Odkupicielu i Zbawicielu człowieka, to Bóg składa ludziom ofiarę ze swego Syna (wykorzystując do tego ludzi i czyniąc ich winnymi tej zbrodni). Co trzeba przyznać, że przy jego nieskończonych możliwościach wydaje się dość absurdalnym pomysłem, bo co niby ludzie mogliby mu dać w zamian, czego on sam nie posiadałby? I czego nie mógłby wyegzekwować od nich, nawet bez ich zgody i wiedzy? Wiarę w siebie jako potwierdzenie swego istnienia? Ta akurat od zawsze potrzebna jest jego kapłanom, bo od niej zależy ich „być albo nie być”, dlatego wmówili wiernym, iż Bogu zależy na niej najmocniej ze wszystkiego.

 

Jednakże w tej koncepcji odkupicielskiej ofiary z Syna Bożego, najbardziej moim zdaniem zakłamany jest pokrętnie przedstawiony aspekt winy i odpowiedzialności ludzi za męczeńską śmierć Jezusa na krzyżu, co każdego roku w te święta właśnie jest to podkreślane i pielęgnowane: Pan Jezus cierpiał męki i umarł na krzyżu za nasze grzechy! Ta myśl jest wbijana do głów wiernych przy okazji każdego święta wielkanocnego ( również i poza nim).

 

Tyle, że to nie był pomysł ludzi, aby ukrzyżować Syna Bożego (choć czytając Ewangelie można odnieść takie wrażenie) lecz jego Ojca, który zaplanował ten pomysł zbawienia wierzących jeszcze przed stworzeniem świata, a potem wdrożył go w życie z żelazną konsekwencją. Bóg wszechmogący mógł ten problem rozwiązać na sto innych sposobów, wybrał jednak ten, a nie inny. Dlaczego więc ludzi obciąża się brzemieniem winy za to? I jeszcze jedno: Jezus umarł za nasze grzechy,.. których byśmy nie mieli, gdyby Bóg ludziom przebaczył i nie uparł się wywieść rodzaj ludzki z protoplastów o skażonej grzechem naturze.

 

Inaczej mówiąc: gdyby wykazał się prawdziwym miłosierdziem i miłością do ludzi, w tym najbardziej istotnym momencie dla rozwoju późniejszej ludzkości. Na to jednak Bóg się nie zdecydował, a wszystko co robił potem dla rzekomego „dobra ludzi” można by porównać do „szminkowania nieboszczyka”: ładnie wygląda z daleka lecz z bliska lepiej się nie przyglądać. Podobnie jest z religiami: należy wierzyć, ale broń Boże nie chcieć zrozumieć.

 

W: A jednak przez tyle stuleci ludzie wierzą w ten „soteriologiczny paradoks”, jak określiłeś ideę zbawienia człowieka i całkiem inaczej pojmują tę religijną prawdę. Potrafisz to sobie wytłumaczyć?

 

R: No, cóż,.. kondycja umysłowa człowieka pozostawia wiele do życzenia, o czym kapłani wszystkich religii doskonale wiedzą. Ludzie w to wierzą, bo chcą w to wierzyć („Gdybyś z martwych nie wstał – próżna moja wiara”). A biorąc pod uwagę stosowaną przez religie wczesną indoktrynację małych dzieci, powiedziałbym nawet, że muszą wierzyć. A wierni są przekonywani każdego roku, iż poprzez owe misteria dane jest im zrozumieć sens cierpienia ich Boga. I tak się dzieje od wielu wieków i zapewne będzie się działo jeszcze długo.

 

W: Nie licz na komentarz z mojej strony.

 

Kwiecień 2016 r.                              

 


Skomentuj     Wyślij artykuł do znajomego:     Wydrukuj




Komentarze
2. Brak solidnych argumentów Wiary Adson 2016-04-19
1. Absolutna arbitralność... Mirek 2016-04-05


Nowy ateizm i krytyka religii

Znalezionych 587 artykuły.

Tytuł   Autor   Opublikowany

Refleksje sprzed lat: Podstępna działalność Szatana i inne.   Ferus   2019-12-08
Chrześcijaństwo, Zagłada i syjonizm   Koraszewski   2019-12-02
Bajka-nie bajka o powstaniu religii   Ferus   2019-12-01
Wskrzeszenie Józefy K.   Koraszewski   2019-11-26
Refleksje sprzed lat: Wartości chrześcijańskie   Ferus   2019-11-24
Byli ateiści, obecnie wierzący   Ferus   2019-11-17
Dewocja to pobożność? Czyli wizyta u starszej pobożnej pani.   Ferus   2019-11-10
Biskupa czerep rubaszny   Koraszewski   2019-11-08
Sen mara, Bóg wiara, nieśmiały głos podświadomości, czy bezsensowne rojenia senne?   Ferus   2019-11-03
Refleksje sprzed lat: „Proporcje krzyku i smaku”   Ferus   2019-10-27
Trudne początki mitu   Ferus   2019-10-20
Jak Bóg ogarnia swoje dzieło   Ferus   2019-10-13
Uduchowiony erotyzm bogów i wyznawców (V)   Ferus   2019-10-06
Uduchowiony erotyzm bogów i wyznawców IV   Ferus   2019-09-29
Katolicka Afryka i jej niepokoje   Igwe   2019-09-27
Turcja: ucieczka od religii?   Bulut   2019-09-25
Uduchowiony erotyzm bogów i wyznawców (III)   Ferus   2019-09-22
Uduchowiony erotyzm bogów i wyznawców (II)   Ferus   2019-09-15
Uduchowiony erotyzm bogów i wyznawców   Ferus   2019-09-08
Zlecenie walki z szatanem   Koraszewski   2019-09-02
Mrówki i ludzie. Czyli niepokojące podobieństwo „korony stworzenia” do bezrozumnych owadów.   Ferus   2019-09-01
Jabłko, które jabłkiem nie było   Ferus   2019-08-25
Ta miłość zaczęła się od strachu   Koraszewski   2019-08-24
Problem „ukrywającego się Boga”.   Ferus   2019-08-18
Hipoteza Boga kontra nauka (IV)   Ferus   2019-08-11
Na początku był jakiś Jezus   Koraszewski   2019-08-05
Hipoteza Boga kontra nauka (III)   Ferus   2019-08-04
Hipoteza Boga kontra nauka (II)   Ferus   2019-07-28
Hipoteza Boga kontra nauka   Ferus   2019-07-21
Apostołowie Nowego Ładu (II)   Ferus   2019-07-14
Bóg bez państwa i państwo bez Boga   Koraszewski   2019-07-12
Apostołowie Nowego Ładu. Czyli ludzie pogodzeni z nieubłaganymi prawami natury.   Ferus   2019-07-07
Pamięć i odrzucona tożsamość   Koraszewski   2019-06-27
O znaczeniu świeckich usług medycznych   Igwe   2019-06-22
Bezlitosne Miłosierdzie Boże   Ferus   2019-06-16
Dziecko i jego I Komunia Święta   Ferus   2019-06-09
Tajemnica zawodowa duchownych   Ferus   2019-06-02
Rozmyślając nad sensem życia (VIII)   Ferus   2019-05-26
Rozmyślając nad sensem życia (VII)   Ferus   2019-05-19
Rozmyślając nad sensem życia (VI)   Ferus   2019-05-12
De non existentia Dei   Koraszewski   2019-05-06
Rozmyślając nad sensem życia (V)   Ferus   2019-05-05
Nieszczęsny ateizm. List do przyjaciela   Koraszewska   2019-05-04
Ewangelia według pana Jeża   Koraszewski   2019-05-02
Biły się dwa bogi   Koraszewski   2019-04-29
Rozmyślając nad sensem życia IV.   Ferus   2019-04-28
Ani nie manifest, ani nie tak nowego ateizmu   Koraszewski   2019-04-26
Wzrastająca obecność boga   Koraszewski   2019-04-22
Rozmyślając nad sensem życia (III)   Ferus   2019-04-21
Dziękujmy Panu, korona cierniowa ocalona   Koraszewski   2019-04-19
Czary, zagrożenie bezpieczeństwa i prawo szariatu   Igwe   2019-04-16
Rozmyślając nad sensem życia (II).   Ferus   2019-04-14
Dlaczego ateiści walczą o prawo wyjścia z cienia w Afryce i nie tylko w Afryce?   Igwe   2019-04-10
Rozmyślając nad sensem życia   Ferus   2019-04-07
Krzywdy wyrządzone ludzkości przez naukę   Ferus   2019-04-01
Zdobywca nagrody Templetona i jego nonsensy w „Scientific American”   Coyne   2019-03-28
Mały Traktat o duszy dziecka poczętego tak lub inaczej   Koraszewski   2019-03-26
Czy religijne prawdy są zbyt trudne do zrozumienia? (II)   Ferus   2019-03-24
Zwalczanie oszukańczych kapłanów i komercjalizacji religii w Republice Południowej Afryki   Igwe   2019-03-23
Dlaczego musiałem zostać ateistą   Ferus   2019-03-17
Eks-ateistka obnaża nędzę ateizmu   Koraszewski   2019-03-07
Ego kontra Świadomość. Czyli lepiej żyć złudzeniami czy prawdą o rzeczywistości?   Ferus   2019-03-03
Trzy dni, które nie wstrząsną Kościołem   Koraszewski   2019-02-25
Ego kontra Świadomość II. Czyli lepiej żyć złudzeniami czy prawdą o rzeczywistości?   Ferus   2019-02-24
Kiedy największa na świecie sunnicka instytucja religijne potępi swój kolonializm?    Shoaaib   2019-02-24
Artykuł w ”New York Times”: Nauka może uczyć się od religii   Coyne   2019-02-20
Ego kontra Świadomość. Czyli lepiej żyć złudzeniami czy prawdą o rzeczywistości?   Ferus   2019-02-17
Papież ucałował notorycznego islamistycznego antysemitę   Meotti   2019-02-12
Czy religijne prawdy są zbyt trudne do zrozumienia?   Ferus   2019-02-10
Płaska Ziemia: kwestia wiedzy czy wiary? (II)   Ferus   2019-01-27
Płaska Ziemia: czyli kwestia wiedzy czy wiary?   Ferus   2019-01-20
Zachodni apologeci ekstremizmu   Rafizadeh   2019-01-19
Refleksje po lekturze „Ateisty”   Ferus   2019-01-13
Czy Afryce potrzebna jest religijna reformacja?   Igwe   2019-01-08
Eksperci od „prawdziwej” wolności i grzechu   Ferus   2019-01-06
Ośmioletnia panna młoda   Rafizadeh   2019-01-02
Intrygujące pytanie papieża Franciszka   Ferus   2018-12-30
Tak, jest wojna między nauką a religią   Coyne   2018-12-29
Jasełkowo-teologiczne refleksje dziadka „Maryi panienki”.   Ferus   2018-12-23
Pogodzenie nauki i religii?   Coyne   2018-12-21
Adwokat diabła II.Czyli religijna wersja ludzkich umiejętności „poszukiwania wyjścia”.   Ferus   2018-12-16
Adwokat diabła. Czyli religijne racje zastępujące prawdę.   Ferus   2018-12-09
Duchowni wypaczają religię i mordują kobiety   Reza   2018-12-03
Niechciany dar Boga. Czyli trudności z akceptacją nieuniknionego.   Ferus   2018-12-02
W Nigerii porzucenia religii jest ryzykownym przedsięwzięciem   Igwe   2018-11-29
Człowiek musi w coś wierzyć. Podsumowanie.   Ferus   2018-11-25
 “Islam przeżywa ostre starcie z nowoczesnością i wymaga reform”     2018-11-22
Człowiek musi w coś wierzyć. Schizma arcybiskupa Lefebvre'a   Ferus   2018-11-18
Człowiek musi w coś wierzyć. Mariawici.   Ferus   2018-11-11
Boski niebyt, nauka i patriotyzm   Koraszewski   2018-11-07
Człowiek musi w coś wierzyć. Raskolnicy, Swedenborg.   Ferus   2018-11-04
Człowiek musi w coś wierzyć. Savonarola, Luter i inni   Ferus   2018-10-28
Allah stworzył kobiety, żeby były w domach     2018-10-25
Prawdziwy opór przeciw fanatyzmowi   Chesler   2018-10-24
Człowiek musi w coś wierzyć. Kontynuacja.   Ferus   2018-10-21
List Einsteina kwestionujący religię, biblię i ideę Boga jest znowu na sprzedaż   Coyne   2018-10-19
Jak ekstremistyczny rząd traktuje dziewczynki i kobiety   Bulut   2018-10-19
Szatan pierwszej klasy   Kruk   2018-10-15
Przemyślana odmowa przymusowej relokacji uchodźców   Ferus   2018-10-14
Kiedy rzeczywistość zaprzecza religijnej fikcji. Czyli refleksje nad listem papieża Franciszka do ludu Bożego.   Ferus   2018-10-07

« Poprzednia strona  Następna strona »
Polecane
artykuły

Schadenfreude



Pseudonaukowa histeria...


Panstwo etc



Biły się dwa bogi


 Forma przejściowa


Wstęga Möbiusa


Przemysł produkcji kłamstw


Jesteś tym, co czytasz,



Radykalne poglądy polityczne


Einstein



Socjologia



Allah stworzyl



Uprzednie doświadczenie



Żydowski exodus



PRL Chrystusem narodów



Odrastające głowy hydry nazizmu



Homeopatia, wibracje i oszustwo


Żołnierz IDF



Prawo powrotu



Mózg i kodowanie predyktywne



Nocna rozmowa



WSzyscy wiedza



Nieustający marsz



Oświecenie Pinker



Alternatywna medycyna zabija



Kobiety ofiarami



Prometeusz



modyfikowana pszenica



Arabowie



Roboty będą uprawiać ziemię



Sumienie, czyli moralność bez smyczy



Skomplikowana ewolucja



Argument neuroróżnorodności



Nowe badanie pamięci długotrwałej


Listy z naszego sadu
Redaktor naczelny:   Hili
Webmaster:   Andrzej Koraszewski
Współpracownicy:   Jacek, , Malgorzata, Andrzej, Marcin, Henryk