Prawda

Wtorek, 19 lutego 2019 - 13:50

« Poprzedni Następny »


Płaska Ziemia: kwestia wiedzy czy wiary? (II)


Lucjan Ferus 2019-01-27

Ilustracja <span>Camille Flammarion (1842-1945)</span>
Ilustracja Camille Flammarion (1842-1945)

 Motto: „Największą przeszkodą odkryć nie jest ignorancja – jest nią iluzja wiedzy”.

                                                                                                          Daniel Boorstin

 

Jest to dalszy ciąg tekstu pisanego na podstawie dwóch artykułów z „Angory”, pt. „Tysiące Polaków wierzy, że Ziemia jest płaska” Doroty Krupińskiej i „Płaskoziemcy są wśród nas”  Marcina Łuniewskiego. Zanim przejdę do opisu dalszej części drugiego artykułu, pozwolę sobie odnieść się do niektórych „technicznych rozwiązań” owego „fenomenu płaskiej Ziemi”, gdyż moim zdaniem znajduje się w nim wiele niewyjaśnionych jeszcze szczegółów, które należałoby wytłumaczyć choćby takiemu sceptykowi z natury jak ja.


Jaki zatem wyłania się nam obraz płaskiej Ziemi z opisów zamieszczonych w artykułach? Otóż ma być ona „płaskim dyskiem”, lub „rombem”, czy też „fragmentem wyciętym z ogromnej pokrywy lodowej”, albo, że „powierzchnia Ziemi rozciąga się w nieskończoność”. Przyjmijmy zatem to najczęściej powtarzane określenie, iż ma ona „kształt płaskiego dysku”. „W jego centrum znajduje się biegun północny, a na brzegach rozpościera się lodowy mur o wysokości ponad 50 m., biegnący wzdłuż całej krawędzi Ziemi, którego zadaniem jest utrzymywanie oceanów na swoim miejscu. To wszystko przykrywa wielka kopuła, pod którą unoszą się Słońce i Księżyc o wiele mniejsze, niż twierdzą naukowcy”.     

 

Jak na razie zaczyna się bardzo interesująco (przynajmniej z pozycji dawnego miłośnika  powieści SF oraz fantasy). Zatem wg płaskoziemców Słońce i Księżyc są o wiele mniejsze. O ile mniejsze? Otóż: „Słońce ma w rzeczywistości 50 km średnicy i krąży 4000 km nad Ziemią”. Czyli Słońce ma 28 000 x mniejszą średnicę niż to „wydawało się naukowcom” i znajduje się w odległości od Ziemi nie 150 mln kilometrów, a jedynie 4000 km, czyli 37 500 x bliżej. Jak mogli naukowcy aż tak bardzo „pomylić się” w swych wyliczeniach?!

 

Skoro wiemy już tak dużo o „rzeczywistym wyglądzie płaskiej Ziemi”, to warto byłoby dowiedzieć się jeszcze o pewnych szczegółach jej budowy, których moim zdaniem brakuje w tym ogólnikowym opisie. Nie wiem, może owym płaskoziemcom taki opis wystarcza, by być „gotowymi na przyjęcie idei płaskiej Ziemi”, jednak dla mnie nie jest on wystarczający. Ciekawi mnie na przykład jakiej średnicy jest ten dysk Ziemi? Podobnej do średnicy naszego globu, czyli ok. 13 tys. kilometrów? A może większy lub mniejszy? Ile wynosi jego grubość? 100, 200 czy 500 km? Skoro jest on „płaski jak naleśnik”, to proporcja jego grubości do średnicy musi wynosić przynajmniej 1:100, prawda?

 

Osobną sprawą jest owa tajemnicza kopuła przykrywająca od góry ów dysk: z jakiego jest ona materiału i jaką ma grubość? Czy jest przezroczysta czy nie? Jak wysoko znajduje się jej najwyższy punkt? Na pewno nie mniej, niż 4050 km bo na takiej wysokości „krąży Słońce” pod nią, ale może jest wyższa? Ciekawy jestem ile mogłaby ważyć kopuła, która ma średnicę co najmniej 8000 km, ponad 4000 km wysokości i grubości może z 100, 500 albo i 1000 m? No i co najważniejsze: jakiż to „naturalny” proces zbudował ową osłonę Ziemi, bo z tych mi znanych procesów geologicznych, żaden by tego nie mógł dokonać.

 

Chyba, że jest to dzieło biblijnego Boga, skoro ów brytyjski „naukowiec” i wynalazca teorii płaskiej Ziemi Samuel Rowbotham, był jednocześnie religijnym fundamentalistą i w swoich pracach powoływał się na Biblię? A może twórcami tego dzieła są kosmici, którzy dysponują wysoko zaawansowaną techniką i technologiami, o których nam się nie śniło? Jedno bowiem jest pewne: czegoś takiego nie mogłyby wytworzyć naturalne procesy (np. górotwórcze, wulkaniczne, erozji, przyrodnicze lub inne), jakie od miliardów lat zachodzą na ziemski globie, w konsekwencji których ma on obecny wygląd.

 

No i ten uroczy, na naszą miarę skrojony mikrokosmos: małe Słońce (a właściwie słoneczko), malutki Księżyc (aż chciałoby się powiedzieć: księżulek), jak i inne zapewnie równie małe planetki, krążące na ziemskim niebie, schowanym pod ową gigantyczną kopułą. Zapewne pancerną i ogniotrwałą, gdyż pod nią przecież znajduje się gorejące Słońce. I to wszystko jest w ciągłym ruchu, napędzane przez jakąś tajemniczą siłę, która musi chyba rządzić się innymi prawami niż dobrze nam znana grawitacja. Bowiem owe dwa małe ciałka niebieskie nie krążą przecież wokół płaskiej Ziemi, lecz nad nią „kręcą się” (?) w kółko.  

 

I jeszcze jedno: interesuje mnie też, jaka jest historia powstania i ewoluowania tej płaskiej Ziemi? (i nie chodzi mi o historię powstania tej teorii, bo to już znam). Czy od samego początku była taka, jaką teraz wyobrażają sobie jej zwolennicy, czy np. wpierw powstał sam dysk, a dopiero po jakimś czasie (np. po paru miliardach lat) powstała owa kopuła, tworząca obecnie z nim całość? I w jaki sposób pod ową kopułą znalazło się Słońce i Księżyc? Na koniec pytanie: czy tylko nasza Ziemia jest takim ewenementem w znanym nam Kosmosie, czy znane są także przypadki innych płaskich planet?

 

Innymi słowy: czy ów „płaski jak naleśnik dysk ziemski” jest niewytłumaczalnym wyjątkiem pośród wielości kulistych globów, czy odwrotnie: wszystkie ciała niebieskie są płaskie jak ów dysk Ziemi i „nie ma żadnych dowodów na to, że trafiają się też kuliste globy”? Ciekawe jest też w jaki sposób płaskoziemcy wyliczyli, iż Słońce ma 50 km średnicy i krąży 4000 km nad Ziemią? Tyle moich uzupełniających pytań. Chciałbym się teraz odnieść do „eksperymentów” przeprowadzanych przez owych „dociekliwych” płaskoziemców, którym jednak nie dopisała wyobraźnia jak widać.

 

Chodzi mi o te „eksperymenty”, które miały rzekomo „potwierdzać” płaskość Ziemi: płaskie lustro jeziora na długości 6 km, płaska rzeka na długości 10 km i wniesiona na pokład samolotu poziomnica mająca pokazać czy maszyna leci cały czas prosto, czy zmienia pozycję zgodnie z kulistością globu (czy „piloci obniżają przez cały czas pułap, by nie wylecieć w kosmos”). Przede wszystkim wydaje mi się dziwne to, że w dobie lotów kosmicznych oraz mnóstwa krążących wokół Ziemi satelitów przesyłających zdjęcia kulistego globu, ktoś jeszcze próbuje z uporem godnym lepszej sprawy, takimi dziecinnymi „eksperymentami” podważać naukowe dokonania w tej kwestii.

 

Dlaczego uważam, iż są one dziecinne? Dlatego, że owi domorośli „eksperymentatorzy” nie brali w ogóle pod uwagę OGROMU Ziemi i potężnej siły GRAWITACJI, czyli przyciągania ziemskiego. I nie potrafili tego połączyć z maleńkością człowieka w tej skali i wyciągnąć z tego właściwych wniosków. Jesteśmy bowiem w sytuacji porównywalnej do mikroskopijnych bakterii, zasiedlających gigantyczną kulę (że strawestuję powiedzenie Schopenhauera o naszej cywilizacji na pomarszczonej skórce więdnącego jabłka ), która z ich maleńkiej perspektywy wydaje się im płaską powierzchnią pozbawioną wyraźnych granic, więc sami je wymyślili i uwierzyli w ich „prawdziwość”. Ba! Są nawet o tym absolutnie przekonani.

 

Aby pokazać niedorzeczność tego poglądu, proponuję przeprowadzenie pewnego eksperymentu myślowego. Nie będzie potrzebny do niego nocny spacer z latarką nad jezioro, ani nad rzekę. Nie trzeba też wystrzeliwać się rakietą w powietrze, ani udawać się w podróż samolotem z poziomicą w bagażu. Wystarczy duży karton i cyrkiel, liniał, ołówek, może jakiś podręczny kalkulatorek (jeśli ktoś nie lubi dokonywać obliczeń na papierze), no i przede wszystkim „nieco” WYOBRAŹNI, która przy tego rodzaju zadaniach jest nieodzowna.

 

Eksperyment ów polega na tym, iż dużym cyrklem na dużym kartonie wykreślamy niewielki odcinek łuku (u mnie miał on długość 0,5 m, chociaż wystarczy krótszy), którego promień wynosi 64 cm, więc cały okrąg miałby 128 cm średnicy, czyli oddaje on średnicę Ziemi (tę wyliczoną przez uczonych, czyli ok. 13 000 km) w skali 1: 10 000 000. Przyłóżmy teraz liniał do tego łuku, tak, by stykał się z nim w najwyższym punkcie. Okazuje się, iż przeciągnięta prosta cienka kreska, która styka się z krzywizną łuku na pewnej długości pokrywa się z nią, mimo tego, że jedna jest łukiem, a druga linią prostą.

 

Po przyłożeniu linijki z podziałką wyszedł wynik 5 cm, czyli w tej skali owe 5 cm, to 500 km w rzeczywistości. Czy jasne jest już, dlaczego 6-cio kilometrowy odcinek jeziora, jak i 10-cio kilometrowy odcinek rzeki wydawały się proste obserwującym je eksperymentatorom? Gdyż one były proste w rzeczywistości i to na odcinku kilkadziesiąt razy dłuższym. Krzywizna Ziemi jest bowiem tak bardzo łagodna z racji gigantycznej wielkość globu w relacji do wielkości człowieka. A jaki wysoki jest człowiek w tej samej skali? Uwaga: dwumetrowy dryblas miałby 2/10 000 mm, czyli byłby widoczny dopiero pod mikroskopem.

 

Pozostał jeszcze jeden problem, z którym nie potrafili sobie poradzić owi cytowani wcześniej płaskoziemcy: siła przyciągania ziemskiego, czyli GRAWITACJA, dlatego ich eksperymenty mające obalić teorię kulistej Ziemi były takie żałośnie infantylne. Nawet sami nie byli zgodni w tej kwestii. Np. autor artykułu pisze: „Ile płaskoziemców, tyle zdań dotyczących grawitacji. Większość z nich wierzy, że nie istnieje”. Tę wiarę łatwo przecież zweryfikować: wystarczy wejść na dach wysokiego budynku i zeskoczyć. Efekt tego eksperymentu powinien przekonać każdego, kto go przeżyje, że jednak ta siła istnieje i choć jest niewidoczna, to odczuwalna.

 

Dlatego piloci lecącego nad Ziemią samolotu, nie muszą korygować lotu, by nie wylecieć w kosmos. Oni bowiem lecąc nad kulistą Ziemią, cały czas w istocie lecą prosto, ponieważ przyciąganie ziemskie nie pozwala im się oderwać od Ziemi i odlecieć w kosmos. Aby tak się stało trzeba o wiele większej szybkości, która nazywa się „szybkością ucieczki” i wynosi o ile dobrze pamiętam 7,8 km/sek. Pozwala ona wlecieć na orbitę okołoziemską, aby zaś polecieć w kosmos potrzebna jest jeszcze większa prędkość, bodajże 11,2 km/sek. Z tychże powodów m.in. pomysł zabierania do samolotu poziomicy był naiwny, by nie powiedzieć absurdalny.

 

Dzięki istnieniu grawitacji oceany „trzymają się Ziemi”, mimo jej ruchu obrotowego wytwarzającego siłę odśrodkową i nie ma mowy o „spłynięciu” ich w okolice równika. Grawitacja „trzyma” także przy powierzchni Ziemi masy powietrza i chociaż obraca się ona ze znaczną szybkością powierzchniową (ponad 1600 km/godz.), to parokilometrowa warstwa atmosfery porusza się razem z powierzchnią globu. Jak potężna jest to siła niech świadczy fakt, iż od miliardów lat trzyma ona Ziemię w odległości 150 mln km od Słońca. Nie brać tej siły pod uwagę podczas tych dziecinnych prób obrony tezy o płaskości Ziemi, to moim zdaniem zwyczajna głupota, a nie przejaw intelektualnej rozrywki inteligentnych ludzi.

 

Jakie zatem pobudki kierują ludźmi o pokroju opisanych tu płaskoziemców? Myślę, iż zachodzi tutaj podobny mechanizm do tego, który Adolf Hitler wyraził słowami: „Kto wierzy w nieprawdę ma przewagę nad tym, który w nic nie wierzy”. Rozumiem to w ten sposób:

Logicznie biorąc taka „wiara w nieprawdę” powinna być nic nie warta, gdyż nieprawda jest DEZINFORMACJĄ, wprowadzającą w błąd wierzących w nią osobników. Jednakże należy wziąć pod uwagę pokrętną naturę ludzką, która w dbałości o swoje „priorytety” nakazuje człowiekowi często zachowywać się irracjonalnie (z pozycji rozumu), by mógł on osiągać innego rodzaju korzyści psychiczne, ważniejsze dla niego, jak się okazuje.

 

Chyba każdy człowiek chce się czymś wyróżniać spośród współziomków, co widać już u małych dzieci. Zatem pierwszym atutem wiary płaskoziemców jest przekonanie, iż wyróżnia ich ona spośród rzeszy pospolitych osobników, a co za tym idzie, czyni ich przez to wyjątkowymi i w ich mniemaniu lepszymi od innych. I na tym m.in. może polegać ta „przewaga nad tymi, którzy w nic nie wierzą”. Oni po prostu czują się lepszymi od reszty, bo wierzą w coś wyjątkowego, w coś, co niewielu ludzi wierzy.

 

Zgodność z rzeczywistością tych „prawd wiary” nie jest istotna, gdyż PRAWDA dla nich nie ma jakiegoś wyjątkowego znaczenia: „Dla płaskoziemców fakty często są względne. Nie są prawdziwe ani nieprawdziwe. Wszystko może być potencjalnie prawdą, albo może zostać podważone”, jak pisze autor artykułu. Podobnie jest w religiach. Nie tyle jest istotny przedmiot wiary, ile sama potrzeba wiary. Czy nie dlatego powstało powiedzenie „Człowiek musi w coś wierzyć”, bez zbędnego uzasadnienia w cóż miałaby być ta wiara?  

   

O psychicznych motywach płaskoziemców, autor artykułu pisze: „Próba zakwestionowania ich światopoglądu powoduje tylko, że jeszcze mocniej utwierdzają się w swojej wierze. To upodabnia ich do innych zwolenników teorii spiskowych. /../ dlaczego dla niektórych ludzi teorie spiskowe są tak atrakcyjne? Ci, którzy w nie wierzą, uważają, że weszli w posiadanie tajemnej wiedzy, o której reszta populacji nie ma pojęcia. To powoduje, że czują się wyjątkowi i lepsi” – tłumaczy psycholog, prof. Christopher French.

 

Inni angażują się w ruch płaskiej Ziemi w momentach życiowych kryzysów. - Niektórzy płaskoziemcy mówią o tym, że doświadczyli traumatycznych wydarzeń, które spowodowały, że chcieli odzyskać sens życia i kontrolę nad swoim losem. /../ Jedna z organizatorek spotkania rozstała się z partnerem i zastanawiała się nad sensem życia. Wiara w płaską Ziemię sprawiła, że poczuła się lepszym człowiekiem. Część ludzi z kolei interpretuje Stary Testament w sposób bardzo dosłowny, co staje się dowodem na to, że nasza planeta nie ma kształtu kuli. /../ dla niektórych osób dołączenie do ruchu jest lekiem na samotność”.

 

Pozostaje jeszcze dla mnie niewyjaśnioną zagadką, na podstawie jakiego rozumowania owi płaskoziemcy uznali, że wiara w płaską Ziemię nadała sens ich życiu? Czemu życie na płaskiej Ziemi miałoby mieć większy sens dla człowieka, niż życie na kulistym globie? Tego nie mogę pojąć. Nie potrafię dopatrzyć się przyczynowego związku, mającego uzasadnienie powyższego. No i nie znam przekonującego fragmentu ze ST, który miałby świadczyć o płaskości Ziemi. Chyba, że chodzi o zdanie z Księgi Hioba: „On przenika krańce ziemi”? Ziemi notabene opartej na SŁUPACH, które tylko Bóg wie na czym się wspierają.

 

Po lekturze owych artykułów o płaskoziemcach, odnoszę nieodparte wrażenie, że istnieje wielu ludzi, którzy czują się niepewnie  i niekomfortowo we współczesnym świecie, którego nie potrafią do końca ani zrozumieć, ani zaakceptować. Odrzucając naukowy światopogląd, skłaniają się do tego sprzed wieków, kiedy to: „Uważano, że Ziemia jest płaska, Słońce, jak głosi pierwszy rozdział Biblii, zostało umieszczone na niebie, aby oświetlić dni człowieka. Firmament jest czymś stałym, na co wskazuje jego nazwa, i podpiera kopułę niebios. Gwiazdy są dziurami w sklepieniu niebieskim, poprzez które aniołowie mogą obserwować krzątaninę grzesznego pokolenia Adama. Po śmierci grzesznik idzie do piekła, a duszę błogosławioną unoszą aniołowie do nieba” (wg Wszechświat ty i ja, Fritz Kahn).

 

Gdyby ci płaskoziemcy mieli więcej wyobraźni (albo jak to się potocznie określa „oleju w głowie”), nie wymyślaliby takich infantylnych „dowodów” na poparcie teorii płaskiej Ziemi, tylko przyznaliby otwarcie dlaczego wierzą, iż jest ona płaska: ponieważ z perspektywy wzrostu człowieka, Ziemia rzeczywiście WYDAJE SIĘ płaska. Tak samo jak patrząc z perspektywy obserwatora znajdującego się na powierzchni Ziemi WYDAJE SIĘ, że Słońce krąży wokół Ziemi. Te wierzenia powstały z tego powodu, iż ludziom przez wiele, wiele wieków WYDAWAŁO SIĘ, iż tak jest (i wydaje się nadal) i nie może być inaczej, a z rzeczywistej wielkości Ziemi i Kosmosu zaczęli zdawać sobie sprawę stosunkowo niedawno.

 

Dlatego niech owi płaskoziemcy nie przesadzają z tą oryginalnością swych infantylnych wierzeń, które jakoby miały ich czynić wyjątkowymi osobnikami. Ten ruch zwolenników czy raczej wyznawców płaskiej Ziemi robi „dobrą minę do złej gry”, czyli stara się nieudolnie dorabiać paranaukową podbudowę do odwiecznych wierzeń religijnych. Natomiast w kontekście odkryć naukowych w tej kwestii z ostatnich paru wieków, to tylko wstyd i poruta dla ponoć jedynych rozumnych istot na Ziemi. Na tej Ziemi. Tak bym to ocenił, chyba, że ktoś mnie przekona logicznymi argumentami, że się mylę w tym względzie.

"Ludzie zawsze szukają sensu - nawet 
jeśli powstaje przy tym bezsens"
- Erich von Daniken.

 

Styczeń 2019 r.                                  ----- KONIEC-----

 

 

  

 

 

    

 

   


Skomentuj     Wyślij artykuł do znajomego:     Wydrukuj




Komentarze
2. Mojemu przedmówcy Lucjan Ferus 2019-01-31
1. Nie dostrzeganie związków Robert Śliwa 2019-01-30


Nowy ateizm i krytyka religii

Znalezionych 521 artykuły.

Tytuł   Autor   Opublikowany

Ego kontra Świadomość. Czyli lepiej żyć złudzeniami czy prawdą o rzeczywistości?   Ferus   2019-02-17
Papież ucałował notorycznego islamistycznego antysemitę   Meotti   2019-02-12
Czy religijne prawdy są zbyt trudne do zrozumienia?   Ferus   2019-02-10
Płaska Ziemia: kwestia wiedzy czy wiary? (II)   Ferus   2019-01-27
Płaska Ziemia: czyli kwestia wiedzy czy wiary?   Ferus   2019-01-20
Zachodni apologeci ekstremizmu   Rafizadeh   2019-01-19
Refleksje po lekturze „Ateisty”   Ferus   2019-01-13
Czy Afryce potrzebna jest religijna reformacja?   Igwe   2019-01-08
Eksperci od „prawdziwej” wolności i grzechu   Ferus   2019-01-06
Ośmioletnia panna młoda   Rafizadeh   2019-01-02
Intrygujące pytanie papieża Franciszka   Ferus   2018-12-30
Tak, jest wojna między nauką a religią   Coyne   2018-12-29
Jasełkowo-teologiczne refleksje dziadka „Maryi panienki”.   Ferus   2018-12-23
Pogodzenie nauki i religii?   Coyne   2018-12-21
Adwokat diabła II.Czyli religijna wersja ludzkich umiejętności „poszukiwania wyjścia”.   Ferus   2018-12-16
Adwokat diabła. Czyli religijne racje zastępujące prawdę.   Ferus   2018-12-09
Duchowni wypaczają religię i mordują kobiety   Reza   2018-12-03
Niechciany dar Boga. Czyli trudności z akceptacją nieuniknionego.   Ferus   2018-12-02
W Nigerii porzucenia religii jest ryzykownym przedsięwzięciem   Igwe   2018-11-29
Człowiek musi w coś wierzyć. Podsumowanie.   Ferus   2018-11-25
 “Islam przeżywa ostre starcie z nowoczesnością i wymaga reform”     2018-11-22
Człowiek musi w coś wierzyć. Schizma arcybiskupa Lefebvre'a   Ferus   2018-11-18
Człowiek musi w coś wierzyć. Mariawici.   Ferus   2018-11-11
Boski niebyt, nauka i patriotyzm   Koraszewski   2018-11-07
Człowiek musi w coś wierzyć. Raskolnicy, Swedenborg.   Ferus   2018-11-04
Człowiek musi w coś wierzyć. Savonarola, Luter i inni   Ferus   2018-10-28
Allah stworzył kobiety, żeby były w domach     2018-10-25
Prawdziwy opór przeciw fanatyzmowi   Chesler   2018-10-24
Człowiek musi w coś wierzyć. Kontynuacja.   Ferus   2018-10-21
List Einsteina kwestionujący religię, biblię i ideę Boga jest znowu na sprzedaż   Coyne   2018-10-19
Jak ekstremistyczny rząd traktuje dziewczynki i kobiety   Bulut   2018-10-19
Szatan pierwszej klasy   Kruk   2018-10-15
Przemyślana odmowa przymusowej relokacji uchodźców   Ferus   2018-10-14
Kiedy rzeczywistość zaprzecza religijnej fikcji. Czyli refleksje nad listem papieża Franciszka do ludu Bożego.   Ferus   2018-10-07
Rozum uskrzydlony wiarą (III)   Ferus   2018-09-30
Rozum uskrzydlony wiarą (II)   Ferus   2018-09-23
Rozum uskrzydlony wiarą   Ferus   2018-09-16
Zbrodnie Boga czy zbrodnie ludzi w imieniu Boga?   Ferus   2018-09-09
Kiedy stworzenie czuje się lepsze od Stwórcy.   Ferus   2018-09-02
Na skrzydłach Nauki i Wiary (III)   Ferus   2018-08-26
Na skrzydłach Nauki i Wiary (II)   Ferus   2018-08-19
Na skrzydłach Nauki i Wiary   Ferus   2018-08-12
Religia i strach, historia hidżabu   Rafizadeh   2018-08-10
Dziecko, grzech i kochający Ojciec w niebie   Ferus   2018-08-05
Refleksje sprzed lat: Na skrzydłach Nauki i Wiary II.   Ferus   2018-07-29
Refleksje sprzed lat: Na skrzydłach Nauki i Wiary.   Ferus   2018-07-22
Bogowie jak ludzie: bogowie na niby (VI)   Ferus   2018-07-15
Czy panie zaorzą Kościół?   Koraszewski   2018-07-09
Bogowie jak ludzie: bogowie na niby (V)   Ferus   2018-07-08
Bogowie jak ludzie: bogowie na niby (IV)   Ferus   2018-07-01
Wolna myśl, religianctwo i nasze uniwersytety   Igwe   2018-06-29
Bogowie jak ludzie: bogowie na niby (III)   Ferus   2018-06-24
Bogowie jak ludzie: bogowie na niby (II)   Ferus   2018-06-17
Bogowie jak ludzie: bogowie na niby   Ferus   2018-06-10
Islam jest nie do pogodzenia z wolnością   Imani   2018-06-06
Człowiek musi w coś wierzyć. Nestorianizm.   Ferus   2018-06-03
Wielkie urojenie świętych pism   Mohamed   2018-06-01
Niech przemówią tureccy uczeni: zobaczymy czym jest islamizm   Bekdil   2018-05-30
Człowiek musi w coś wierzyć. Arianizm.   Ferus   2018-05-27
Seks w Kościele Powszechnym   Koraszewski   2018-05-25
Człowiek musi w coś wierzyć. Spadkobiercy manicheizmu.   Ferus   2018-05-20
Ateizm w Nigerii Północnej   Igwe   2018-05-15
Człowiek musi w coś wierzyć. Manicheizm.   Ferus   2018-05-13
Paradoksy cudu Słońca w Fatimie   Ferus   2018-05-06
Człowiek w labiryncie iluzji. Suplement II.   Ferus   2018-04-29
Człowiek w labiryncie iluzji. Suplement.   Ferus   2018-04-22
Człowiek w labiryncie iluzji. Część VI.   Ferus   2018-04-15
Australijski arcybiskup odmawia informowania o pedofilii księży i ich ofiarach   Coyne   2018-04-12
Nocna rozmowa z biskupem o sensie życia   Koraszewski   2018-04-09
Człowiek w labiryncie iluzji (Część V)   Ferus   2018-04-08
Człowiek w labiryncie iluzji  (Część IV)   Ferus   2018-04-02
Czy Bóg kocha małpi patriotyzm?   Koraszewski   2018-03-26
Człowiek w labiryncie iluzji (III)   Ferus   2018-03-25
O przebudzenie sceptycyzmu w Mozambiku   Igwe   2018-03-21
Człowiek w labiryncie iluzji (II)   Ferus   2018-03-18
Ateizm i religijna nienawiść w Zambii   Igwe   2018-03-15
Człowiek w labiryncie iluzji   Ferus   2018-03-11
Refleksje sprzed lat: „Czy pewność to prawda?”   Ferus   2018-03-04
Tęsknota za bezpiecznym miejscem III.     2018-02-25
Czy Pan Bóg lubi kiszone ogórki?   Koraszewski   2018-02-21
Tęsknota za bezpiecznym miejscem (II)Czyli Królestwo Niebieskie na Ziemi.   Ferus   2018-02-18
Tęsknota za bezpiecznym miejscem. Czyli Królestwo Niebieskie na Ziemi.   Ferus   2018-02-11
Archipelag islam, czy mamy się bać?   Koraszewski   2018-02-08
#PrayForGaza #PrayForPalestina.   Koraszewski   2018-02-07
Religijna troska o wspólny dom - Ziemię   Ferus   2018-02-04
Niebo naprawdę istnieje? To i piekło też?   Ferus   2018-01-28
Czas pociągnąć do odpowiedzialności “kapłanów-cudotwórców”   Igwe   2018-01-27
Nie ma konfliktu między nauką i religią, jest konflikt między religią i nauką   Koraszewski   2018-01-24
Fałszywi prorocy. Zakończenie.   Ferus   2018-01-21
Fałszywi prorocy. Podsumowanie.   Ferus   2018-01-14
Fałszywi prorocy. Część X.   Ferus   2018-01-07
Śmierć w kościele proroka Mboro?   Igwe   2018-01-04
Fałszywi prorocy. Część IX.   Ferus   2017-12-31
Fałszywi prorocy. Cześć VIII.   Ferus   2017-12-24
Bóg się rodzi i inne troski   Koraszewski   2017-12-24
Fałszywi prorocy. Część VII.   Ferus   2017-12-17
Fałszywi prorocy, Część VI.   Ferus   2017-12-10
Senator fatalista i jego wyznania   Koraszewski   2017-12-05
Fałszywi prorocy. Część V   Ferus   2017-12-03
Turcja islamizuje Danię budując meczety   Bergman   2017-12-02

« Poprzednia strona  Następna strona »
Polecane
artykuły

Einstein



Socjologia



Allah stworzyl



Uprzednie doświadczenie



Żydowski exodus



PRL Chrystusem narodów



Odrastające głowy hydry nazizmu



Homeopatia, wibracje i oszustwo


Żołnierz IDF



Prawo powrotu



Mózg i kodowanie predyktywne



Nocna rozmowa



WSzyscy wiedza



Nieustający marsz



Oświecenie Pinker



Alternatywna medycyna zabija



Kobiety ofiarami



Prometeusz



modyfikowana pszenica



Arabowie



Roboty będą uprawiać ziemię



Sumienie, czyli moralność bez smyczy



Skomplikowana ewolucja



Argument neuroróżnorodności



Nowe badanie pamięci długotrwałej



Ściganie bluźnierstwa



Ryby jaskiniowe



Autyzm



Od niepamiętnych czasów



Tunezyjczycy przeciw złemu prawu



Drugie prawo termodynamiki



Pochwała ignorancj



Mistyfikacja Sokala



Intronizacja Chrystusa


Listy z naszego sadu
Redaktor naczelny:   Hili
Webmaster:   Andrzej Koraszewski
Współpracownicy:   Jacek, , Malgorzata, Andrzej, Marcin, Henryk