Prawda

Piątek, 19 lipca 2019 - 15:01

« Poprzedni Następny »


Fałszywi prorocy. Część V


Lucjan Ferus 2017-12-03


„OSTRZEŻENIE dla Czytelników będących ŚWIADKAMI JEHOWY, którzy nie chcą narazić swej wiary na uzasadnione wątpliwości. „Żarty” się skończyły (czyli lekki styl narracji), teraz będzie bardziej poważnie. Zatem od tego odcinka do końca cyklu nie polecam im czytania tych tekstów. Pamiętajcie, iż Was ostrzegałem! L.F”.

Niniejszy cykl zacząłem od przypomnienia osobistych kontaktów ze Świadkami Jehowy, których doświadczałem na przestrzeni paru ostatnich dekad. Były to zatem moje subiektywne wrażenia, odczucia i przemyślenia, jakie zachowały się w mojej pamięci, oraz w pożółkłych notatkach, bez których zapewne nie pamiętałbym już wielu szczegółów. Wyjątkiem jest IV część cyklu, w której przytoczyłem dość obszerne fragmenty z pozycji religioznawczej pt. Herezjarchowie i schizmatycy, napisanej przez p.Andrzeja J.Sarwę.

 

Jednakże dotąd nie zamieściłem żadnej opinii o ŚJ z tzw. „źródła”, czyli od samych Świadków Jehowy. Nie licząc oczywiście licznych komentarzy jednego z Czytelników tego portalu, który twierdzi, iż bardzo dobrze zna to środowisko i z determinacją godną lepszej sprawy broni ich dobrego imienia, wyliczając szczegółowo wszelkie cnoty, jakie posiadają (jego zdaniem) członkowie tego ruchu religijnego. Jednakże nie przyznaje się do członkowstwa w tej religii, więc jego opinii o ŚJ nie można traktować zbyt serio. Dlatego w tej części postanowiłem sięgnąć do świadectwa samego Świadka Jehowy, który brał czynny udział w tym ruchu od małego dziecka, gdyż jego rodzice byli również ŚJ.

 

Mam przed sobą książkę (dobrze przynajmniej, iż tę pozycję sobie zostawiłem) napisaną przez Gunthera Pape, zatytułowaną Byłem Świadkiem Jehowy, wydaną w 1991 r. Mimo tego, iż wydałem wtedy na nią 25 000 zł., składa się ona teraz z luźnych kartek (jak wiele książek z tego okresu), sklejonych widocznie słabym klejem i nie zszytych ze sobą. Czytałem ją parę lat później (połowa lat 90-tych) i po jej lekturze byłem święcie przekonany, że teraz ŚJ nie mają żadnych szans na przekonanie mnie do swoich racji. Chodziło o to, że Autor tej pozycji m.in. unaocznia czytelnikom, dlaczego i jak bardzo MYLĄ SIĘ Świadkowie Jehowy w swoich wyliczeniach dotyczących tzw. „czasów ostatnich”, które wg nich miały się zacząć od 1914 r.

 

Był to okres, kiedy byłem jeszcze na tyle naiwny, iż uważałem, że każdego można przekonać logicznymi i racjonalnymi argumentami, jeśli się takie posiada. Myślałem, że skoro da się „z ołówkiem w ręku” udowodnić ŚJ, iż mylą się w swoich wyliczeniach, to uznałem tę sprawę za załatwioną. Niestety bardzo się rozczarowałem; w ogóle nie chcieli ze mną rozmawiać, o tej książce, tłumacząc, iż jej autor „sprzedał się”, więc nie ma o czym mówić. No cóż,.. można się było tego spodziewać i gdybym miał wtedy więcej doświadczenia życiowego, sam bym na to wpadł, a nie cieszył się jak głupi, iż nadarzyła mi się rzadka okazja sprawdzenia w praktyce biblijnej zasady: „i poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli”.

 

Oni nie chcieli poznać tej prawdy i nawet nie próbowali podjąć żadnej próby jej obalenia. Po prostu ten aspekt rzeczywistości dla nich nie istniał i choć potrafili swoich słuchaczy zarzucać mnóstwem różnych biblijnych „prawd”, w tym przypadku milczeli jak zaklęci. Przyznam się, iż od tego czasu stracili dużo w moich oczach, gdyż ponad wszystko cenię rozumowe, logiczne argumenty i to dzięki nim głównie, jakieś twierdzenie (na poparcie którego nie ma niezbitych dowodów) staje się dla mnie wiarygodne lub nie.

 

A książka ta jest moim zdaniem wyjątkowa i choć nie znam tak dobrze środowiska ŚJ, jak ów Czytelnik, który wychwala je w swoich komentarzach, to jestem przekonany, iż jej Autor nie konfabulował w opisach swego życia i problemów, jakich doświadczał z powodu zaangażowanego członkowstwa w tym religijnym ruchu i psychicznych przeżyć i emocji, jakie były jego udziałem przez wiele lat, zanim „przejrzał” i porzucił tę religię. O ważności tej pozycji może też świadczyć „Przedmowa” napisana przez  bp Henryka Muszyńskiego, oraz długie „Posłowie” napisane przez ks. Michała Czajkowskiego. Zanim przejdę do meritum, wpierw przytoczę ogólnikową opinię o niej, zamieszczoną na okładce książki. Oto ona:

„Czy Świadkowie Jehowy poznali drogę zbawienia? Szukasz odpowiedzi na to pytanie? /../ Jej autor Gunther Pape, był jednym z nich. Urodził się i wychował w rodzinie ŚJ w cieniu ich ideologii. /../ Dobrze ich poznał. /../ Śledząc duchową ewolucję autora zetkniesz się z elementami sensacji. Poznasz to, co dzieje się za kurtyną teatru, który Świadkowie Jehowy grają wobec świata. Dowiesz się, że tak naprawdę są oni poddanymi tajemniczych „braci z Brooklynu”, że prowadzą karny żywot w niemal paramilitarnej organizacji. Świadkowie Jehowy czy raczej duchowi terroryści prowadzący niebezpieczną agitację pod sztandarami Jehowy? Gunther Pape udziela jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie. Porzucił ŚJ. Widział zbyt wiele sprzeczności i zakłamania. /../ ŚJ uznali go za człowieka psychicznie chorego. To stara metoda dyskredytowania prawdy. Lecz tacy „szaleńcy” jak Gunther Pape poznali prawdę. Dla własnego dobra każdy powinien ją poznać”.

Może zacznę od zacytowania co ciekawszych fragmentów ze wspomnianej „Przedmowy”:

„Wielu nie uświadamia sobie, że problemy stawiane przez wysłanników nowej wiary nie są tak bardzo nowe, jak się mogło wydawać. Przecież i Apostołowie pytali Chrystusa: „Powiedz nam kiedy to nastąpi i jaki będzie znak Twego przyjścia i końca świata” (Mt 24,3). Zamiast oddawać się jałowym spekulacjom /../ zwykła uczciwość nakazuje posłuchać tego, co sam Jezus mówił na ten temat: „Strzeżcie się, aby was kto nie zwiódł” (Mt 24,4), o owym dniu zaś i o owej godzinie „nikt nie wie, nawet aniołowie niebiescy, tylko sam Ojciec” (Mt 24,36).

 

Tymczasem Świadkowie Jehowy, niepomni co na ten temat mówi samo Pismo święte, nadal głoszą, że znają nawet to, czego w Piśmie nie napisano. /../ Obiecują pełną szczęśliwość w Królestwie bożym i to już teraz, w krótkim czasie, a nie /../ dopiero przy dopełnieniu się dziejów ludzkich. /../ Świadkowie Jehowy nie dysponują jednolitym i zwartym systemem prawd wiary. /../ cały ich system nauczania opiera się na subiektywnym doświadczeniu wiary i na pouczeniach założyciela, Ch.T.Russella i jego następców, J.F.Rutherforda i Knorra, stojących na czele prężnej organizacji /../ Z tych właśnie względów jakakolwiek dyskusja merytoryczna z nimi jest mało owocna”.

Pierwszy rozdział książki Byłem Świadkiem Jehowy nosi tytuł „Lata dzieciństwa” i jej Autor opisuje rzeczywistość Niemiec z 1930 r. po przegranej pierwszej wojnie światowej:

„Czasopismo „Złota Era” pociągało czytelników. Zamieszczało wielkie ilustracje przedstawiające szeregi bezrobotnych, głodujące dzieci, dzielnice nędzy w wielkich miastach, zapowiadając, że „już niedługo o tym zapomnimy, bo nadejdzie raj, złota era! – Właśnie dla nędzarzy sprawi to Bóg. Ufajcie, że tak się stanie; to jest wasza prawdziwa pociecha!”. W tych dniach nędzy, nieodpowiedzialności polityków i powszechnej  niepewności, uchwycili się moi rodzice tej jedynej – jak sądzili – nadziei. Czytali „Złotą Erę”, a z głodowych groszy zasiłku dla bezrobotnych kupowali jeszcze książki wydawane przez Świadków Jehowy. /../

 

Organizacja założona przez amerykańskiego kupca Russella i jego następcę „sędziego” Rutherforda rozwinęła się poza Stanami Zjednoczonymi, najbardziej właśnie w Niemczech. Książęta tej „społeczności nowego świata” potrafią wykorzystać niepewną sytuację społeczno-polityczną narodów. „Nie ufajcie władcom, synowi ludzkiemu” – powtarzają nieustannie znękanym ludziom. „Sami widzicie, dokąd to prowadzi. Jesteście wyzyskiwani, uciskani, zwodzeni. Słuchajcie nas! My głosimy wam słowo Boże. Bóg zapowiedział, że Królestwo należy do ubogich. My je głosimy, przez nas powiedzie was ono do Boga. Kościoły służą kapitalistom, a przez to – szatanowi. Przyjdźcie do nas, to my jesteśmy prawdziwymi chrześcijanami!”. /../

 

Rodzice zostali włączeni w tzw. system kazań, kolportowali literaturę, uczestniczyli w zebraniach – organizacja zaczęła pochłaniać ich całkowicie. Wierzyli, że znaleźli „prawdę” i oddali dla niej wszystko. /../ Krewni zaczęli się od nas odwracać, twierdząc, że nasi rodzice są zbyt wielkimi fanatykami. I tak też było: kiedy zmarł ojciec matki, rodzice nie poszli nawet na pogrzeb. Prowadził go przecież ewangelicki duchowny, czyli w ich oczach „sługa diabła”. Jakże „prawdziwi chrześcijanie”, ŚJ mogli iść na taki pogrzeb, nawet jeśli to był pogrzeb rodzonego ojca?

 

- On śpi tylko na krótko w łonie ziemi, a potem zobaczymy go zmartwychwstałego w Królestwie Bożym – mówiła matka. Rodzeństwo stawało się sobie nawzajem obce, ale Świadkowie powoływali się na słowa Jezusa mówiące, że dla Niego trzeba porzucić ojca i matkę, żonę i dzieci. Cóż to ma za znaczenie, że rodzina zrywa z nimi? Spełniają się tylko słowa Pana!”.

Na dalszych stronach Autor opisuje represje i prześladowania, jakich doświadczali jego rodzice jako Świadkowie Jehowy, ze strony Hitlera. Jego ojciec był na przemian aresztowany i wypuszczany na wolność i często tracił pracę, ale jednak mimo to nie miał on czasu dla dzieci, tak był zajęty pracą dla organizacji. Aż w końcu:

„Jako niepoprawny, fanatyczny ŚJ zesłany został do obozu koncentracyjnego. /../ Matka czuła się teraz jeszcze bardziej zobowiązana głosić naukę Świadków Jehowy jako jedyny ratunek i czyniła to w każdej chwili, jaką miała do dyspozycji. /../ Nauka ŚJ stała się też treścią mojego życia tak dalece, jak to jest możliwe u małego chłopca. Czuliśmy się męczennikami – sam Chrystus był przecież ubogi. A czy Apostołowie nie musieli cierpieć? Chcieliśmy dochować wierności Jehowie za wszelką cenę. /../

 

Władze nie chciały dłużej pozwolić, aby matka wychowywała nas w swojej wierze. /../ Odebrano prawa rodzicielskie rodzicom /../ później uwięziono ponownie naszą matkę. „Nielegalna działalność na rzecz Świadków Jehowy” – brzmiało oskarżenie. Wyrok: cztery lata więzienia /../ „Jehowa będzie się troszczył o moje dzieci” – powiedziała matka do jednej z kobiet. Zostaliśmy z bratem umieszczeni w przytułku. /../

 

Powracający więźniowie z obozów przynoszą wiadomość, że nasz ojciec zginął tam od bomby w czasie nalotu /../. Tak gaśnie nasza nadzieja. Matka nas pociesza. Niemal nie widać po niej smutku i bólu. „Ojciec należy do 144 000 wybranych i jest teraz z Chrystusem w niebie. Należy do rządu Nowego Świata. Możemy być z tego dumni. On widzi nas i wszystko co robimy, musimy więc okazać się jego godni”. Czuję się bardzo winny /../ Czy mogę odpokutować swoją winę? – I tak podejmuję krok, który zadecydował o następnych dziesięciu latach mojego życia”.

Kolejny rozdział jest zatytułowany „Jako aktywista Świadków Jehowy”, w którym Autor opisuje swoje dalsze doświadczenia, związane z osobistym członkowstwem w tym ruchu:

„Pośród tych ciemności Świadkowie Jehowy wskazywali na słońce nadziei: Królestwo Jehowy! „Nie pokładajcie ufności w książętach i władcach tego świata” – głosili w kazaniach. Ludzie dotknięci i przytłoczeni cierpieniem chętniej teraz dawali nam wiarę. ŚJ przeszli ze względu na swe przekonania poprzez ognisty piec obozów. Bóg uratował ich. Świadkowie Jehowy są „prawdziwymi sługami” Boga – to stanowiło nasz najmocniejszy argument. /../ Nasza działalność rozwijała się. /../

 

Jeszcze nie byłem ochrzczony, a już każdego dnia głosiłem kazania. Nasze życie rodzinne nie ułożyło się zgodnie z mymi pragnieniami. Ojciec nie żył, a matka nie myślała o tym, by stworzyć nam ognisko domowe. „Jehowa wyzwolił mnie z obozu po to, bym mogła głosić kazania, a nie po to, żebym prowadziła gospodarstwo synom”. Czy Bóg chciał, abyśmy nie zaznali życia rodzinnego? Zdaniem matki za wszystko mieliśmy otrzymać nagrodę w Nowym Świecie. /../

 

Mój udział w „Kursie posługi teokratycznej” był wielkim sukcesem. Zaraz po ukończeniu kursu podjąłem posługę szkolenia w Quedlinburgu. W październiku 1946 r. otrzymałem list o treści: „Drogi Bracie Pape. „Strażnica – Towarzystwo biblijno-traktatowe” /../ jest tą korporacją, którą posługuje się nasz Pan od chwili jej założenia. Stąd zatwierdzamy Cię w Twej posłudze głosiciela Ewangelii i misjonarza „Strażnicy” /../ Twoi bracia w służbie teokratycznego Króla”. /../

 

Jakże byłem szczęśliwy! Czyż nie mogłem słusznie sądzić, że Bóg mi przebaczył? A zatem – śmiało naprzód! /../ Od 1946 r. pełniłem urząd przewodniczącego zboru w Blankenburgu. Szczególne trudności miałem tu z jedną ze starszych sióstr, która trzymała się nadal nauki poprzedniego prezydenta organizacji, Russella i nie uznawała „Strażnicy” w jej obecnej formie. /../ Spory doktrynalne między nami utrudniały działanie. /../ Kierownictwo „Strażnicy” żądało od braci absolutnego posłuszeństwa wobec sprawujących posługę. /../

 

Wraz z liczebnym wzrostem wspólnoty rozłam stawał się coraz wyraźniejszy. /../ Pojawiły się pytania: „Czy my nie gonimy w końcu za jakimś fantomem?”. Nie mogłem już reagować inaczej niż ostro. Wieczorami trwałem częstokroć na kolanach, błagając Jehowę o siłę i pomoc. /../ Niejednej bezsennej nocy pytałem siebie, jakie popełniłem błędy. Studiowałem wskazania z centrali w Brooklynie, czytałem Biblię, ale nie mogłem znaleźć rozwiązania. Słabą pociechą było to, że w innych zborach /../ istniały podobne problemy.

 

Na tym nie dość zmartwień. Sam postarałem się o dalsze. Zakochałem się! /../ Czy wolno mi jednak było myśleć o miłości i małżeństwie? /../ Nie czas na małżeństwo teraz, tuż przed oczekiwanym Har-Magedonem. To było dobre, zanim nie nadszedł Nowy Świat. Teraz te sprawy odwodzą tylko od służby Jehowie. /../ Moimi publicznymi wykładami wzbudziłem wrogość zarówno ewangelickiego, jak i katolickiego proboszcza. Nazywałem ich „obrotnymi ludźmi interesu w czarnych sutannach”. W odpowiedzi pismo kościelne nazywało nas „fałszywymi prorokami”.

Następny rozdział nosi tytuł: „Budzą się we mnie pierwsze wątpliwości”, ale tym zajmę się w następnej części tego cyklu.

 

Grudzień 2017 r.


Skomentuj     Wyślij artykuł do znajomego:     Wydrukuj




Komentarze
2. Panu Leszkowi. Lucjan Ferus 2017-12-05
1. Świetny tekst. Leszek 2017-12-05


Nowy ateizm i krytyka religii

Znalezionych 558 artykuły.

Tytuł   Autor   Opublikowany

Apostołowie Nowego Ładu (II)   Ferus   2019-07-14
Bóg bez państwa i państwo bez Boga   Koraszewski   2019-07-12
Apostołowie Nowego Ładu. Czyli ludzie pogodzeni z nieubłaganymi prawami natury.   Ferus   2019-07-07
Pamięć i odrzucona tożsamość   Koraszewski   2019-06-27
O znaczeniu świeckich usług medycznych   Igwe   2019-06-22
Bezlitosne Miłosierdzie Boże   Ferus   2019-06-16
Dziecko i jego I Komunia Święta   Ferus   2019-06-09
Tajemnica zawodowa duchownych   Ferus   2019-06-02
Rozmyślając nad sensem życia (VIII)   Ferus   2019-05-26
Rozmyślając nad sensem życia (VII)   Ferus   2019-05-19
Rozmyślając nad sensem życia (VI)   Ferus   2019-05-12
De non existentia Dei   Koraszewski   2019-05-06
Rozmyślając nad sensem życia (V)   Ferus   2019-05-05
Nieszczęsny ateizm. List do przyjaciela   Koraszewska   2019-05-04
Ewangelia według pana Jeża   Koraszewski   2019-05-02
Biły się dwa bogi   Koraszewski   2019-04-29
Rozmyślając nad sensem życia IV.   Ferus   2019-04-28
Ani nie manifest, ani nie tak nowego ateizmu   Koraszewski   2019-04-26
Wzrastająca obecność boga   Koraszewski   2019-04-22
Rozmyślając nad sensem życia (III)   Ferus   2019-04-21
Dziękujmy Panu, korona cierniowa ocalona   Koraszewski   2019-04-19
Czary, zagrożenie bezpieczeństwa i prawo szariatu   Igwe   2019-04-16
Rozmyślając nad sensem życia (II).   Ferus   2019-04-14
Dlaczego ateiści walczą o prawo wyjścia z cienia w Afryce i nie tylko w Afryce?   Igwe   2019-04-10
Rozmyślając nad sensem życia   Ferus   2019-04-07
Krzywdy wyrządzone ludzkości przez naukę   Ferus   2019-04-01
Zdobywca nagrody Templetona i jego nonsensy w „Scientific American”   Coyne   2019-03-28
Mały Traktat o duszy dziecka poczętego tak lub inaczej   Koraszewski   2019-03-26
Czy religijne prawdy są zbyt trudne do zrozumienia? (II)   Ferus   2019-03-24
Zwalczanie oszukańczych kapłanów i komercjalizacji religii w Republice Południowej Afryki   Igwe   2019-03-23
Dlaczego musiałem zostać ateistą   Ferus   2019-03-17
Eks-ateistka obnaża nędzę ateizmu   Koraszewski   2019-03-07
Ego kontra Świadomość. Czyli lepiej żyć złudzeniami czy prawdą o rzeczywistości?   Ferus   2019-03-03
Trzy dni, które nie wstrząsną Kościołem   Koraszewski   2019-02-25
Ego kontra Świadomość II. Czyli lepiej żyć złudzeniami czy prawdą o rzeczywistości?   Ferus   2019-02-24
Kiedy największa na świecie sunnicka instytucja religijne potępi swój kolonializm?    Shoaaib   2019-02-24
Artykuł w ”New York Times”: Nauka może uczyć się od religii   Coyne   2019-02-20
Ego kontra Świadomość. Czyli lepiej żyć złudzeniami czy prawdą o rzeczywistości?   Ferus   2019-02-17
Papież ucałował notorycznego islamistycznego antysemitę   Meotti   2019-02-12
Czy religijne prawdy są zbyt trudne do zrozumienia?   Ferus   2019-02-10
Płaska Ziemia: kwestia wiedzy czy wiary? (II)   Ferus   2019-01-27
Płaska Ziemia: czyli kwestia wiedzy czy wiary?   Ferus   2019-01-20
Zachodni apologeci ekstremizmu   Rafizadeh   2019-01-19
Refleksje po lekturze „Ateisty”   Ferus   2019-01-13
Czy Afryce potrzebna jest religijna reformacja?   Igwe   2019-01-08
Eksperci od „prawdziwej” wolności i grzechu   Ferus   2019-01-06
Ośmioletnia panna młoda   Rafizadeh   2019-01-02
Intrygujące pytanie papieża Franciszka   Ferus   2018-12-30
Tak, jest wojna między nauką a religią   Coyne   2018-12-29
Jasełkowo-teologiczne refleksje dziadka „Maryi panienki”.   Ferus   2018-12-23
Pogodzenie nauki i religii?   Coyne   2018-12-21
Adwokat diabła II.Czyli religijna wersja ludzkich umiejętności „poszukiwania wyjścia”.   Ferus   2018-12-16
Adwokat diabła. Czyli religijne racje zastępujące prawdę.   Ferus   2018-12-09
Duchowni wypaczają religię i mordują kobiety   Reza   2018-12-03
Niechciany dar Boga. Czyli trudności z akceptacją nieuniknionego.   Ferus   2018-12-02
W Nigerii porzucenia religii jest ryzykownym przedsięwzięciem   Igwe   2018-11-29
Człowiek musi w coś wierzyć. Podsumowanie.   Ferus   2018-11-25
 “Islam przeżywa ostre starcie z nowoczesnością i wymaga reform”     2018-11-22
Człowiek musi w coś wierzyć. Schizma arcybiskupa Lefebvre'a   Ferus   2018-11-18
Człowiek musi w coś wierzyć. Mariawici.   Ferus   2018-11-11
Boski niebyt, nauka i patriotyzm   Koraszewski   2018-11-07
Człowiek musi w coś wierzyć. Raskolnicy, Swedenborg.   Ferus   2018-11-04
Człowiek musi w coś wierzyć. Savonarola, Luter i inni   Ferus   2018-10-28
Allah stworzył kobiety, żeby były w domach     2018-10-25
Prawdziwy opór przeciw fanatyzmowi   Chesler   2018-10-24
Człowiek musi w coś wierzyć. Kontynuacja.   Ferus   2018-10-21
List Einsteina kwestionujący religię, biblię i ideę Boga jest znowu na sprzedaż   Coyne   2018-10-19
Jak ekstremistyczny rząd traktuje dziewczynki i kobiety   Bulut   2018-10-19
Szatan pierwszej klasy   Kruk   2018-10-15
Przemyślana odmowa przymusowej relokacji uchodźców   Ferus   2018-10-14
Kiedy rzeczywistość zaprzecza religijnej fikcji. Czyli refleksje nad listem papieża Franciszka do ludu Bożego.   Ferus   2018-10-07
Rozum uskrzydlony wiarą (III)   Ferus   2018-09-30
Rozum uskrzydlony wiarą (II)   Ferus   2018-09-23
Rozum uskrzydlony wiarą   Ferus   2018-09-16
Zbrodnie Boga czy zbrodnie ludzi w imieniu Boga?   Ferus   2018-09-09
Kiedy stworzenie czuje się lepsze od Stwórcy.   Ferus   2018-09-02
Na skrzydłach Nauki i Wiary (III)   Ferus   2018-08-26
Na skrzydłach Nauki i Wiary (II)   Ferus   2018-08-19
Na skrzydłach Nauki i Wiary   Ferus   2018-08-12
Religia i strach, historia hidżabu   Rafizadeh   2018-08-10
Dziecko, grzech i kochający Ojciec w niebie   Ferus   2018-08-05
Refleksje sprzed lat: Na skrzydłach Nauki i Wiary II.   Ferus   2018-07-29
Refleksje sprzed lat: Na skrzydłach Nauki i Wiary.   Ferus   2018-07-22
Bogowie jak ludzie: bogowie na niby (VI)   Ferus   2018-07-15
Czy panie zaorzą Kościół?   Koraszewski   2018-07-09
Bogowie jak ludzie: bogowie na niby (V)   Ferus   2018-07-08
Bogowie jak ludzie: bogowie na niby (IV)   Ferus   2018-07-01
Wolna myśl, religianctwo i nasze uniwersytety   Igwe   2018-06-29
Bogowie jak ludzie: bogowie na niby (III)   Ferus   2018-06-24
Bogowie jak ludzie: bogowie na niby (II)   Ferus   2018-06-17
Bogowie jak ludzie: bogowie na niby   Ferus   2018-06-10
Islam jest nie do pogodzenia z wolnością   Imani   2018-06-06
Człowiek musi w coś wierzyć. Nestorianizm.   Ferus   2018-06-03
Wielkie urojenie świętych pism   Mohamed   2018-06-01
Niech przemówią tureccy uczeni: zobaczymy czym jest islamizm   Bekdil   2018-05-30
Człowiek musi w coś wierzyć. Arianizm.   Ferus   2018-05-27
Seks w Kościele Powszechnym   Koraszewski   2018-05-25
Człowiek musi w coś wierzyć. Spadkobiercy manicheizmu.   Ferus   2018-05-20
Ateizm w Nigerii Północnej   Igwe   2018-05-15
Człowiek musi w coś wierzyć. Manicheizm.   Ferus   2018-05-13

« Poprzednia strona  Następna strona »
Polecane
artykuły

Biły się dwa bogi


 Forma przejściowa


Wstęga Möbiusa


Przemysł produkcji kłamstw


Jesteś tym, co czytasz,



Radykalne poglądy polityczne


Einstein



Socjologia



Allah stworzyl



Uprzednie doświadczenie



Żydowski exodus



PRL Chrystusem narodów



Odrastające głowy hydry nazizmu



Homeopatia, wibracje i oszustwo


Żołnierz IDF



Prawo powrotu



Mózg i kodowanie predyktywne



Nocna rozmowa



WSzyscy wiedza



Nieustający marsz



Oświecenie Pinker



Alternatywna medycyna zabija



Kobiety ofiarami



Prometeusz



modyfikowana pszenica



Arabowie



Roboty będą uprawiać ziemię



Sumienie, czyli moralność bez smyczy



Skomplikowana ewolucja



Argument neuroróżnorodności



Nowe badanie pamięci długotrwałej



Ściganie bluźnierstwa



Ryby jaskiniowe



Autyzm


Listy z naszego sadu
Redaktor naczelny:   Hili
Webmaster:   Andrzej Koraszewski
Współpracownicy:   Jacek, , Malgorzata, Andrzej, Marcin, Henryk